Skocz do zawartości
Matey

Obecna sytuacja polityczna w Polsce

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
agroFakt.pl
Tylko na agroFakt.pl:

60 tys. zł z PROW - pomoc dla ASF.

torpedo    284
Napisano (edytowany)

Dobra teraz dawaj ile te kraje zainwestowaly w polsce i ile miejsc pracy powstalo

Niemcy np . zainwestowaly grubo ponad te 100 mld

Druga sprawa mamy dodatnie saldo w handlu ...bedzie pewnie z 20 mld rocznie

 

Nie rozśmieszaj mnie. Za firmy, które później drenowali zapłacili ułamek tej kwoty. A jakieś inwestycje po drodze finansowane były z bieżących zysków firm, które przejeli. Jesteś dziwnie naiwny, że wierzysz w bajeczki o wielkich inwestycjach w polską gospodarkę czynionych przez tych wszystkich "inwestorów". Ówcześni "eksperci" ekonomiczni tłumaczyli zresztą, że "inwestorzy strategiczni", którzy te firmy dostają w prezencie płacąc średnio 10% ich wartości wniosą głównie "know-how". I to niematerialne cudo było takie drogie! Byłbym szczerze zdziwiony, gdybyś przytoczył mi choć jeden przykład, gdzie tzw. "inwestor strategiczny" "pozyskany" przez tą bandę prywatyzujących złodziei dołożył choć złotówkę do interesu. 

Edytowano przez torpedo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

torpedo    284
Napisano (edytowany)

Dawaj jakiś przykład. Konkrety, a nie slogany. Która firma obłowiona na polskim majątku narodowym dołożyła do interesu choć 1 euro ze swoich? Wymiany handlowej w to nie mieszaj.

 

A może ten artykuł Ci pomoże w przemyśleniach:

 

Od Mazowieckiego do Tuska – niszczenie Polski po 1989 roku
 
hmpdplifyql8dpu919g8gk95adpu919g8gk97.jp
Historia wyprzedaży polskiego majątku narodowego

Od 1990 do końca ubiegłego roku, jak informuje w oficjalnym raporcie Ministerstwo Skarbu Państwa, przekształceniami własnościowymi objęto 5 tys. 992 państwowe przedsiębiorstwa. Gdy prywatyzacja startowała, państwo było właścicielem około 8,5 tys. zakładów.
Pierwszym akordem skoku na majątek wypracowany przez kilka pokoleń Polaków było uwłaszczenie się komunistycznej nomenklatury. Skala tego złodziejstwa była ogromna w latach 1988-1989 powstało około 12 tys. spółek, które na bazie państwowego majątku zakładali dyrektorzy zakładów przy współudziale członków rodzin, urzędników i działaczy partyjnych. To ze spółek nomenklaturowych wyrosły fortuny ludzi, spośród których wielu jest dziś obecnych na listach najbogatszych. Inną formą wysysania aktywów z państwowych firm były przedsięwzięcia typu joint venture, w które zaangażowały się firmy zagraniczne lub polonijne zakładane często przez komunistyczne służby specjalne.

Balcerowicz wzywa do wyprzedaży

Wyprzedaż za bezcen majątku narodowego była bardzo istotnym elementem programu Leszka Balcerowicza. Wicepremier minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, a potem Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jerzego Buzka ochoczo wdrażał w Polsce pomysły amerykańskiego spekulanta George´a Sorosa i ekonomisty Jeffreya Sachsa oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku światowego: połączenia finansowej terapii szokowej z wyprzedażą firm państwowych.

Balcerowicz naciskał na szybką prywatyzację, osoby krytykujące wyprzedaż majątku, pokazujące oszustwa, patologie przy prywatyzacji nazywał demagogami, populistami, szkodnikami itp.

Pierwszy minister przekształceń własnościowych Waldemar Kuczyński (Unia Wolności) co prawda szybko odszedł, bo wraz z premierem Tadeuszem Mazowieckim (grudzień 1990), ale przygotował przedpole dla swojego następcy Janusza Lewandowskiego (KLD, potem UW, teraz PO) ministra w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991) i Hanny Suchockiej (1992-1993). To Lewandowski stał się znakiem firmowym prywatyzacji, zarzucano mu potem wielokrotnie łamanie prawa przy przekształceniach własnościowych, zaniżanie wartości sprzedawanych zakładów. Do sądu trafiła sprawa prywatyzacji dwóch krakowskich spółek: Techmy i KrakChemii, ale po wielu latach i kilku procesach obecnego eurodeputowanego PO uniewinniono.

Premier Jan K. Bielecki i inni politycy KLD nie kryli swojej dewizy, że pierwszy milion trzeba ukraść , uważali, iż to po prostu koszt transformacji. Nic więc dziwnego, że byli przez Polaków nazywani nie liberałami, a aferałami. A hasło KLD z kampanii wyborczej w 1993 r. Milion nowych miejsc pracy przerobiono na Milion nowych afer .

Oddam zakład za półdarmo

W lipcu 1990 r. parlament przyjął ustawę o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, otwierając drogę także sprzedaży majątku narodowego w obce ręce. Inwestorzy domagali się, aby przy procesie prywatyzacji pracowały firmy doradcze, ale takich w pierwszych latach transformacji w Polsce nie było więc wynajmowano zagraniczne, które kazały sobie słono płacić za usługi. Ekonomista dr Ryszard ślązak wyliczył, że np. w 1994 r. wynagrodzenie dla doradców sięgnęło prawie 7 proc. wpływów z prywatyzacji.

Zdarzało się też nieraz, że więcej zapłacono doradcy, niż uzyskano ze sprzedaży. Skrajnym przykładem są Zakłady Papiernicze w Kostrzynie nad Odrą, które sprzedano za 80 zł (!), a za doradztwo ministerstwo dostało fakturę na ponad 80 tys. dolarów.

Ten przykład pokazuje inną poważną patologię: powszechną praktyką było zaniżanie wartości sprzedawanego przedsiębiorstwa. Obowiązywała propaganda, że firma jest warta tyle, ile inwestor jest gotów za nią zapłacić . Urzędnicy celowo np. zaniżali wartość gruntów lub całkowicie pomijali je przy wycenie. Dlatego bardzo nowoczesne zakłady celulozowe w Kwidzynie, produkujące np. ponad połowę papieru gazetowego w Polsce, sprzedano za 120 mln dolarów to niewiele, bo gdyby amerykański inwestor chciał zbudować taki zakład w szczerym polu, musiałby wydać zapewne dużo więcej niż 500 mln dolarów.

Z kolei Elektrownia Połaniec, o mocy 1800 MW, została sprzedana przez ministra Emila Wąsacza z AWS Belgom z Electrabela w dwóch transzach (2000-2003) za blisko 250 mln dolarów. Tymczasem na Zachodzie przyjmowano, że nabywca powinien zapłacić przynajmniej 1 mln dolarów za 1 MW mocy, czyli w przypadku Połańca powinno to być 1,8 mld dolarów (!).

W latach 90. Niemcy, Francuzi, Irlandczycy, Belgowie wykupili za kilkaset milionów złotych nasze cementownie, co stanowiło ułamek ich wartości. Skutek był taki, że zamknięta została Cementownia w Wierzbicy, bo jej modernizacja dla Lafarge była nieopłacalna, a my mieliśmy najdroższy cement w Europie.
A jak było z Polskimi Hutami Stali? Pojedynczo nasze huty nie stanowiły wielkiej siły, więc słusznie przeprowadzono ich konsolidację (Huta Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian). Szybko jednak PHS zostały sprzedane przez ministra Wiesława Kaczmarka (SLD) hinduskiemu koncernowi Mittal, który zapłacił za niego zaledwie 6 mln zł (!), przejmując 70 proc. rynku, choć do tego doszło, jak mówił rząd, 3 mld zł długów (prawdopodobnie inwestor wynegocjował i tak redukcję długu z wierzycielami). W kolejnych latach Mittal dostał jednak aż 2,5 mld zł pomocy publicznej, więc w praktyce państwo polskie jeszcze zapłaciło inwestorowi za to, że przejął kontrolę nad hutami.

Wiesław Kaczmarek w 2002 r. sprzedał za 1,5 mld zł STOEN niemieckiemu RWE, co przez większość ekspertów zgodnie zostało uznane za cenę kilkakrotnie zaniżoną. Niewiele brakowało, a za marne pieniądze kontrolę nad polskim rynkiem cukru przejęliby za rządów Buzka Niemcy i Francuzi. Tylko determinacji części posłów AWS, w tym Elżbiety Barys, Gabriela Janowskiego, Adama Bieli, Mariana Dembińskiego, Tomasza Wójcika, Zdzisława Pupy, zawdzięczamy powstanie Polskiego Cukru, który zdążył jeszcze zachować około 40 proc. rynku. Co dla inwestorów było najważniejsze, to fakt, że przejmowali chłonny polski rynek i pozbywali się potencjalnych konkurentów.

Niejednokrotnie chodziło też o kupienie polskiej firmy, aby ją zwyczajnie zniszczyć i zamknąć. Już w 1998 r. prof. Andrzej Karpiński z PAN alarmował, że Polska straciła przemysł elektrotechniczny, bo nasze firmy zostały przez nowych właścicieli zlikwidowane.

Nie mamy banków

Innym przykładem wyprzedaży za półdarmo państwowego majątku jest prywatyzacja sektora bankowego, która rozpoczęła się już w 1991 roku. Zagranicznych właścicieli znalazły prawie wszystkie banki komercyjne, częściowo sprywatyzowany jest też PKO BP. To wszystko spowodowało, że zagraniczny sektor bankowy opanował około 80 proc. rynku. Dla przykładu w Niemczech, Francji czy Włoszech udział zagranicznych banków w rynku jest symboliczny, wynosi co najwyżej około 10 procent. W dodatku zrobili to bardzo tanio, bo trudno za dobry interes uznać 6,5 mld zł, jakie Włosi z UniCredit zapłacili za Pekao SA, albo nieco ponad 2 mld zł, które za BZ WBK zapłacili Irlandczycy z AIB wartość tych banków była kilka razy wyższa.

Z kolei za 30 proc. akcji PZU Eureko i BiG Bank Gdański zapłaciły ponad 3 mld zł, choć grupa była warta wtedy co najmniej 30-50 mld złotych. Minister Emil Wąsacz wybrał wówczas inwestora bez zgody rządu i w atmosferze skandalu został zdymisjonowany. Kulisy tej prywatyzacji odsłoniła sejmowa komisja śledcza, a Wąsacza postawiono przed Trybunałem Stanu (także za sprzedaż Domów Towarowych Centrum po zaniżonej cenie).

Friedman ostrzegał

Skandalicznie prowadzona prywatyzacja przyniosła Polakom upadek całych gałęzi przemysłu, gigantyczne bezrobocie, spadek poziomu życia. W roku 1990 stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 6,5 proc., a bez pracy było 1,1 mln Polaków. Rok później ten wskaźnik wzrósł do 12,2 proc. (2,1 mln), a w 1994 16,4 proc. (2,9 mln). W pierwszych latach prywatyzacji mieliśmy także do czynienia z drastycznym spadkiem PKB w 1994 r. był on niższy o kilkadziesiąt procent niż w 1989 roku.

Przed skutkami takiej polityki prywatyzacyjnej przestrzegał Polaków jeszcze w 1990 r. prof. Milton Friedman, amerykański ekonomista, laureat Nagrody Nobla. Apelował, abyśmy nie popełniali błędu w postaci sprzedaży polskich firm cudzoziemcom, bo sprzedamy je niemal za nic i nic na tym nie zyskamy. – Pamiętajcie jedno: cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, ale po to, by pomóc sobie mówił Friedman w wywiadzie dla Res Publiki .

Stoczniowy biznes Tuska i Grada

Ogromnym skandalem okazała się w ostatnich latach prywatyzacja przemysłu stoczniowego. Rząd Donalda Tuska nie chciał obronić stoczni przed decyzjami Komisji Europejskiej o zwrocie pomocy publicznej, co skazywało je na upadek. W tym samym czasie Niemcy hojnie dotowali swoje stocznie (ponad 300 mln euro) i ani myśleli przejmować się groźbami Brukseli. Tymczasem u nas zgodzono się na bankructwo stoczni, a minister Aleksander Grad gorączkowo szukał dla nich inwestora i znalazł go tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. Stocznie miał kupić tajemniczy inwestor z Kataru, którego jednak nikt nigdy nie zobaczył.
Taki obrót sprawy był na rękę rządzącym. Stocznie, zwłaszcza ta w Gdańsku, były symbolem zwycięstwa Solidarności , jedności narodowej i oporu społecznego, także w III RP. Doprowadzając do zniszczenia wielkie zakłady stoczniowe zatrudniające tysiące ludzi, władze likwidowały także potencjalne ogniska sprzeciwu wobec polityki rządu.

Oszukani Polacy

Polska prywatyzacja jest pełna afer. I słusznie większości Polaków kojarzy się ze złodziejstwem. Dopiero po latach dowiadujemy się o roli różnego typu lobbystów w rodzaju Marka D. [Dochnala – admin], Gromosława C. [Czempińskiego – admin] czy ludzi z holdingu Jana Kulczyka zaangażowanych przy prywatyzacji TP SA.
Za sztandarowy przykład aferalnej prywatyzacji trzeba uznać Program Powszechnej Prywatyzacji z połowy lat 90., który miał z milionów Polaków uczynić właścicieli. Jego pomysłodawcą był minister Janusz Lewandowski, a realizacją zajął się Wiesław Kaczmarek. Program zakończył się klapą, Narodowe Fundusze Inwestycyjne (NFI) zarządzające ponad 500 firmami po kolei bankrutowały, wyprzedając za grosze wiele przedsiębiorstw. Polacy nie zyskali nic, ci, którzy w odpowiednim czasie sprzedali swoje świadectwo udziałowe (trzeba było za nie zapłacić 20 zł), mogli dostać za nie najwyżej 100 zł, a NFI nazwano najdroższą porażką III RP. Pieniądze zarobiła na tym grupa biznesmenów i polityków, często uciekających się do korupcji i innych przestępczych działań.
Historia wyprzedaży polskiego majątku narodowego po 1989 r. poraża skalą celowego niszczenia dobra, które mogło służyć ludziom. Zakłady zaorano, pracownicy poszli na bruk. Winnych nie pociągnięto do odpowiedzialności.

Krzysztof Losz • naszdziennik.pl

mix • niepoprawni.pl

rys. Andrzej Krauze

 


Jeszcze bardziej ułatwię Ci zadanie. Porównaj sobie tylko dwie kwoty: skumulowane wpływy ze złodziejskiej prywatyzacji po roku 1990 i sumę tych transferów, głównie idących do "spółek-matek". A przecież oprócz tego, że już na tyle wydoili polską gospodarkę, ci "dobrodzieje-darczyńcy" w większości nadal są właścicielami "sprzedanych" im przedsiębiorstw.

Edytowano przez torpedo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marko-kolo    213
Napisano (edytowany)

Tak juz jest ze w biznesie chodzi o zysk a nie odzialalnosc dobroczynna ....ale widac za tepy jetes zeby to pojac

"Moglo sluzyc ".....co to za slogan ?
To gdzie byl polski kapital ? Ile zainwestowales ?
Chwal sie ile miesc pracy uratowales ?haahaaaaaa

Przypomnij nam kto rzadzil od 2005r ?
Buzek ....to za jakich rzadow bylo ?

Edytowano przez marko-kolo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Belicoff    4

Niestety to prawda. Każdy robi dla siebie i myśli tylko o własnym zysku. Nie ma co liczyć na innych, bo większość chce się dorobić nawet gdy cała reszta będzie cierpieć i głodować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirro    211

Wadą naszych firm był brak technologii i zaplecza badawczo rozwojowego. Technologia szła do przodu a my za wszystko, łącznie z tak opłakiwanym przemysłem stoczniowym, musieliśmy płacić opłaty licencyjne. To co nasi konstruktorzy zaprojektowali, choćby nie wiem jak było dobre i nowatorskie wymagało zakupów technologii. Byliśmy w stanie poskładać te klocki, ale wszystkiego od podstaw sami zbudować już nie. Takie są realia przemysłu maszynowego i ciężkiego. Poza tym nikt nie myślał długofalowo nad zakupem technologii jako takiej i praw do jej modyfikacji i rozwoju, tylko kupowano pod konkretny produkt. Taki jeden strzał. Dalej tak robimy i niczego się nie nauczyliśmy. Przykład to sprawa śmigłowców, za chwilę okrętów podwodnych, czy choćby haubic samobieżnych. Płaczcie dalej nad rozlanym mlekiem a życie za***prza dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
torpedo    284
Napisano (edytowany)

Tak juz jest ze w biznesie chodzi o zysk a nie odzialalnosc dobroczynna ....ale widac za tepy jetes zeby to pojac

 

"Moglo sluzyc ".....co to za slogan ?

To gdzie byl polski kapital ? Ile zainwestowales ?

Chwal sie ile miesc pracy uratowales ?haahaaaaaa

 

Przypomnij nam kto rzadzil od 2005r ?

Buzek ....to za jakich rzadow bylo ?

 

Ty za to jesteś ostry jak brzytwa! Poza tym jesteś chamskim baranem z klapkami na oczach. Jasne, że w biznesie chodzi o zysk, ale ktoś to eldorado organizował, i winni powinni zapieprzać w kamieniołomach z kulą u nogi do końca życia za te przekręty. 

No sorry, ale za 80 zł Zakłady Papiernicze w Kostrzynie też wtedy chętnie bym kupił. W większości te "zakupy" zwracały się z nawiązką z zysku przejmowanej firmy, jak nie rocznego, to kilkuletniego. A często było i tak, że przejmowana firma miała więcej gotówki na kontach i należności, niż za nią zapłacono. 

 

"Chwal sie ile miesc pracy uratowales ?haahaaaaaa"

Ale przygłup!  Czytać nie umiesz? Masz czarno na białym:

 

Skandalicznie prowadzona prywatyzacja przyniosła Polakom upadek całych gałęzi przemysłu, gigantyczne bezrobocie, spadek poziomu życia. W roku 1990 stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 6,5 proc., a bez pracy było 1,1 mln Polaków. Rok później ten wskaźnik wzrósł do 12,2 proc. (2,1 mln), a w 1994 16,4 proc. (2,9 mln). W pierwszych latach prywatyzacji mieliśmy także do czynienia z drastycznym spadkiem PKB w 1994 r. był on niższy o kilkadziesiąt procent niż w 1989 roku.

Edytowano przez torpedo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
torpedo    284

Wadą naszych firm był brak technologii i zaplecza badawczo rozwojowego. Technologia szła do przodu a my za wszystko, łącznie z tak opłakiwanym przemysłem stoczniowym, musieliśmy płacić opłaty licencyjne. To co nasi konstruktorzy zaprojektowali, choćby nie wiem jak było dobre i nowatorskie wymagało zakupów technologii. Byliśmy w stanie poskładać te klocki, ale wszystkiego od podstaw sami zbudować już nie. Takie są realia przemysłu maszynowego i ciężkiego. Poza tym nikt nie myślał długofalowo nad zakupem technologii jako takiej i praw do jej modyfikacji i rozwoju, tylko kupowano pod konkretny produkt. Taki jeden strzał. Dalej tak robimy i niczego się nie nauczyliśmy. Przykład to sprawa śmigłowców, za chwilę okrętów podwodnych, czy choćby haubic samobieżnych. Płaczcie dalej nad rozlanym mlekiem a życie za***prza dalej.

 

Hasło "Wybierzmy przyszłość" wciąż wałkowane. Chodzi o to, żeby wszyscy Polacy mieli świadomość komu zawdzięczamy rozgrabież majątku narodowego, żeby winni już nigdy nie wygrali żadnych wyborów. Niech życie sobie za***prza, ale o tak ważnych sprawach nie wolno zapominać.

A nie wydaje Ci się, że gdyby np. takie stocznie normalnie funkcjonowały, to zaplecze badawczo-rozwojowe niejako samo by się znalazło? Zycie by to wymusiło. Na polskich uczelniach technicznych też pracują łebscy goście. Pewnie słyszałeś o niedawno zmarłym Jacku Karpińskim? Cytuję:

 

To miała być utopia

Zaprojektował K-202. To mała skrzynka z pokrętłami i klawiszami, podłączona do ekranu. Pierwszy na świecie komputer personalny! Bo przecież pecet powstał dekadę później. Ale co z tego. W tamtym czasach o tym, czy ktoś wynalazł coś przełomowego czy nie, decydowały komisje i kolektyw. Karpiński musiał przedstawić swoje projekty komisji przy zakładach Zjednoczenia Mera. Komisja uznała, że nie ma takiej technologii, która pozwoli w walizce zamknąć coś, co jest tysiąc razy lepsze od gigantycznych szaf zwanych komputerami. K-202 został uznany za utopię. - Nie chciano dopuścić do realizacji mojego projektu, bo Polska mogła być krajem, gdzie uprawia się kartofle i buraki, a nie tworzy minikomputery - mówił Karpiński. Dlaczego nie uciekł z kraju, nie zabrał swych pomysłów na Zachód, gdzie na takich jak on, odrzuconych geniuszy, czekały uczelnie, instytuty, przemysł? - Chciałem pracować i produkować w moim kraju.Wstawił się za nim red. Stefan Bratkowski.

Za dobry, za tani, za szybki

Partia dała zielone światło: Karpiński może działać. Powstał ciekawy jak na owe czasy układ. - Zakłady Mera podpisały umowę z brytyjskimi partnerami. Anglicy dawali dewizy, my: miejsce i ludzi do produkcji - wspominał polski wynalazca. - Byłem szczęśliwy. Stworzył własny zespół młodych, wybitnych zapaleńców. Pracował po kilkanaście godzin na dobę. I stworzył to, o co chodziło: komputer, który można było schować do pudełka po butach. Jeden z egzemplarzy K-202 stoi w warszawskim Muzeum Techniki. - Wiem, teraz to już złom - wspominał konstruktor. - Ale wtedy był lepszy od pierwszego peceta, który powstał 10 lat później. Karpiński z błyskiem w oku przedstawia K-202: - Pracował z szybkością miliona operacji na sekundę. Teraz mój system adresowania pamięci stosuje 90 proc. komputerów na świecie. Nic z tego nie mam, poza satysfakcją dodawał. K-202 mógł być łączony z kamerą, obrabiarką, drukarką, dalekopisem, radarem. Mógł też służyć do prac biurowych i obliczeń inżynierskich. To był przełom w konstrukcji komputerów. Karpiński kierował w Warszawie zakładem produkującym K-202. Pierwsze egzemplarze K-202 sprawdzały się w praktyce: m.in. w hucie, w rozdzielni energii, w szpitalu, na statku wojennym. - Cieszyłem się, że zrobiłem coś, co będzie wkładem w postęp Polski i świata. Tymczasem dla władców Polski Ludowej K-202 był za dobry, za tani, za szybki. 

 

Czytaj więcej: http://www.gazetalubuska.pl/polska-i-swiat/art/7836535,zmarl-jacek-karpinski-tworca-pierwszego-polskiego-komputera,id,t.html

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ulman    275

 

     W 11 lat wydrenowali z Polski prawie 540 mld zł! Resort finansów potwierdza szokujące dane za lata 2005-2015

piątek, 22.09.2017 r.

  

 

Czy to było nielegalne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zbyszko    675

No dobra - pomagać , dopłacać , dawać , rozdawać ... No ale powiedz skąd właściwie brać kasę i po co starać się zarabiać i czegoś się dorabiać jak można to wszystko dostać . Co by było gdyby tak całe społeczeństwo nie chciało pracować ?

 

Ja nikomu nie zazdroszczę . Temu co ma hotele i temu co ma pincet i jedzie raz w tygodniu z cała rodzina na zapiekankę czy pice rowerami . Czego zazdrościć kaca co rano i tego smrodu . Człowiek który coś ma i się dorobił nie powinien zwracać na takie bzdety uwagi bo to ludzie nieporadni . 

Nigdy tak nie będzie , że całe społeczeństwo przestanie pracować . Znam takich co się roboty nie boją i mogą leżeć przy niej cały dzień :D lecz nic ciekawego nie mają .

Mam wrażenie że to oburzenie powoduje to że ci co pracują i ci co żyją z socjalu i pracy dorywczej żyją na podobnym poziomie . Przeważnie w rolnictwie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zetorki12    1938

To nie wrażenie - to fakt B)

Nigdy całe społeczeństwo nie rzuci roboty , ale po co robić jak można iść na socjal ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirro    211

Hasło "Wybierzmy przyszłość" wciąż wałkowane. Chodzi o to, żeby wszyscy Polacy mieli świadomość komu zawdzięczamy rozgrabież majątku narodowego, żeby winni już nigdy nie wygrali żadnych wyborów. Niech życie sobie za***prza, ale o tak ważnych sprawach nie wolno zapominać.

A nie wydaje Ci się, że gdyby np. takie stocznie normalnie funkcjonowały, to zaplecze badawczo-rozwojowe niejako samo by się znalazło? Zycie by to wymusiło. Na polskich uczelniach technicznych też pracują łebscy goście. Pewnie słyszałeś o niedawno zmarłym Jacku Karpińskim? 

 

Winni nie wygrają wyborów bo za chwilę ich nie będzie. Nie wiadomo co mogło by się stać, bo historia potoczyła się inaczej. 

Zaplecze badawczo rozwojowe nie funkcjonuje samo z siebie bo to bardzo duże koszty. Czasami nie opłaca się wyważać już raz otwartych drzwi, ale wtedy to co się kupuje musi się zwrócić w produkcie albo dać podstawę do własnych rozwiązań. Inaczej to pieniądze wyrzucone w błoto. Nie wystarczy hasło będziemy budować statki. Trzeba sobie odpowiedzieć po drodze na kilka ważnych pytań. Sama chęć dania pracy to trochę mało. Przykład Autosan, wpompowana kasa, wielkie zapowiedzi i zmoka w przetargu. A czemu? Bo ktoś miał wizję że wyprodukują autobusy turystyczne. A tym czasem nie robią takich. Koszt stworzenia pojazdu i sprzedania 18 sztuk wojsku nijak im się nie kalkulował. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zbyszko    675

To nie wrażenie - to fakt B)

Nigdy całe społeczeństwo nie rzuci roboty , ale po co robić jak można iść na socjal ?

A jaki wysoki jest ten socjal bo nie wiem . Czy to jest najniższa krajowa ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirro    211

A tu od znienawidzonych Niemców kupimy silniki do ciężarówek Jelcza. I będzie nimi woził się WOT. 

"Właściciel marki MTU, firma Rolls-Royce Power Systems z siedzibą w Friedrichshafen w południowych Niemczech, zatrudnia około 10 000 pracowników
 
Oj wydrenują nas znowu, wydrenują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zbyszko    675

Zetorek Jeżeli uważasz , że można żyć z socjalu to pewnie powinieneś wiedzieć . 

 

Mirek . Z każdym trzeba prowadzić interesy co innego jest wpie...anie w wewnętrzne sprawy państwa .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirro    211

No tak, tylko jak się weźmie pod uwagę że z tych ciężarówek to chyba tylko rama i kawałek kabiny jest robiona u nas to gdzieś ginie mi sens wrzasku że ma być nasze polskie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zbyszko    675
Napisano (edytowany)

Tylko z obserwacji , nie pytam dalszej sąsiadki ile dostaje B)

 

Jeżeli masz sąsiadkę to może sobie dorabia czy nie ?  :rolleyes:

A ładna ?

Edytowano przez Zbyszko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zetorki12    1938

A nie pytałem jej . ^^ Zresztą jakiś tm konkubent bywa tam czasami , Niektórzy twierdzą że ona odrobinę szpetna ;) .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ulman    275
Napisano (edytowany)

1. Dorobkiewicze z czasem stają się tyranami . 500 + w pewnym sensie ożywiła gospodarkę lecz tyranowi to nie na rękę . Jak sam ma dobrze to po co ktoś ma lepiej . Jak spada produkcja jakiejś uprawy to UE zwiększa dopłatę do tej rośliny ale jak spada dzietność w Polsce   to już jest socjal a tamto to nie  . Tyran tak ma i tyrana można przekonać tylko w jedyny sposób . Wysypać tira piachu i kazać to przenieś 10 m i dać mu za to 20 zł to może by oprzytomniał  .

2.W demokracji sprawa jest prosta . Chcesz pracować to pracuj . Chcesz być żulem i dostać ten wielki socjal masz prawo . Chcesz otrzymywać 500+ oddaj pieska do schroniska i bież się do roboty .

Może komuś   moje poglądy się nie podobają lecz to nie matematyka aby to sprawdzić . 

1. Oj komunizmem zaleciało i walką klas :blink: . Jakby zamienić słowo tyran na kapitalista to wypisz wymaluj Lenin wiecznie zywy :( . I jeszcze te represje by tyran/kapitalista stał się dziadem i socjalistą. 

2. Mylisz demokrację z socjalizmem 

 

A jaki wysoki jest ten socjal bo nie wiem . Czy to jest najniższa krajowa ?

Wszystko co daje się za darmo i nie trzeba na to zapracować powoduje patologie.

Edytowano przez Ulman

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zbyszko    675
Napisano (edytowany)

Jak określić co jest darmo . Gdy się coś nie należy a dostał to dostał darmo . Gdy ktoś pójdzie  do roboty i robi darmo to już jest patologia .

Gdy ktoś nie dostaje tyle pieniędzy aby się utrzymać to częściowo robi darmo . To też patologia . Wynika z tego że kto słabo płaci to jest patologia i ten co dostaje darmo też patologia  . 

Kwota wolna od podatku to też darmocha więc patologia a może to przywilej . Może socjal też przywilej ? I tak w kółko  :D

Żul dewastując swoje zdrowie zapracował na to więc nie dostał socjal za darmo  :)

Czy wychowywanie dzieci to nie praca ?

Edytowano przez Zbyszko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacus    95

wzieli sie za adriana-na razie tylko okrezna droga, pogrozili paluszkiem ,ciekawe co bedzie dalej,sytuacja jest dynamiczna.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prokurator-krajowy-zabral-glos-ws-profesora-krolikowskiego/6zlx5kg?utm_source=plista&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_plista_n_desktop_wiadomomsci

 

brozka niedawno po raz kolejny otwarla zapore  na skawie-ale jak patrze na sytuacje powodziowa to chyba nic to nie dalo, tvp-info byla w andrychowie a nad zapore nie zajechali pokazac jak sie szybko napelnia, to chyba byla kolejna pokazowka.

 

torpedo-jesli te wszystkie zaklady prl byly takie piekne, wspaniale i wydajne to czemu niewiele w sklepach bylo, po wszystko trzeba bylo stac w kolejkach lub czekac na przydzial, czemu po otwarciu granic nasze ursusy,zuki,nyski, fso, romety itp itd nie zalaly zachodnich rynkow-przeciez byly wielokrotnie tansze, wtedy dolar byl w podobnej cenie jak dzisiaj .

 

wy polglowki z polski c nawet nie wiecie jak wyglada nowoczesny polski przemysl- huta w krakowie produkuje tyle samo stali co za prl przy 4-krotnie mniejszym zatrudnieniu, kolega rozwozi okna po calej europie, samych kosmetykow  eksportujemy za wiecej pieniedzy niz zywnosci. 

torpedo zatrzymal sie w czasach gdy radzieckie kluby sportowe czesto sie  tak nazywaly-to jest jakis trop dlaczego wypisuje jakies glupoty,ktorych nawet nie jest autorem.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×