News
wel

Krowa leży, nie wstaje [problemy ze wstawaniem]

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
galeria
Krowa
wel    0

Witam. Mam problem z pierwiastką , po ciężkim porodzie (cielak szedł tyłem) pierwiastka wyglądała dobrze , łożysko wyszło była energiczna i nie miała żadnych złych oznak. Dziś jest 5 dzień po porodzie rano nie mogła wstać, nie ma apetytu weterynarz wzmocnił ją witaminami i energią lecz nic nie pomaga krowa ciężko oddycha i dalej nie wstaje. pomocy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
elemer    9

Odwapnia się. Niech dowali jej wapna a nie daje pierdoły za które kasuje...


Sprzedam Siarczan wapnia wraz z transportem. Najtańsza forma siarki i wapnia. Zapraszam chętnych do kontaktu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dentka17    3

Właśnie, wapń w butelkach 0,5 litrowych, daj jedną ( jeśli masz) jak nie wstanie daj druga, a jak po drugiej nie wstanie dzwoń wtedy do weta, albo zaproponuj wetowi co sądzi o podaniu teraz krowie wapnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

Sylwekx25    590

tylko z wapnem dożylnie nie przesadź bo tylko "ziewnie" kopnie nogami i gotowa...


"Ziemia człowieka wydała i ziemia człowieka zje

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hodowca0007    0

A czasem nie jest karmiona wysłodkami bo one szczególnie odwapniają, jałówka wepchnęła wapń w ciele a teraz w mleko a jak jej nie dajesz wapna a ni fosforanu jest najlepszy tylko z dobrej firmy bo ma mikro i makro elementy i magnez tylko jet drogi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wel    0

Dzięki za rady. Był weterynarz podał wapń i inne witaminy i wstała,jednak jest jeszcze słaba. Dzięki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sylwekx25    590

teraz każdej krowie zaraz po wycieleniu wlej preparat Calem + ;) zapobiegawczo


"Ziemia człowieka wydała i ziemia człowieka zje

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0

Witam,

 

mam dość nietypowy problem z jałówką, która jest cielna w piątym miesiącu, a mianowicie:

 

W piątek jałówka po południu już wyglądała, że tak powiem trochę markotnie, nie wiele jadła, mało piła. W sobotę już zostawiłem ją w oborze i ją chciałem przegłodzić (same picie dostała, ale jakoś wiele nie wypiła). Zaczęło się wieczorem, jałówka dostała takich drgawek - robiło nią jakby na wzór ruchu "akordeonu" (znacie zasadę akordeonu: jak stała lub szła to tak się grzbietem wypinała do góry i wracała do normalnej postawy i tak cały czas). Wkońcu w pewnym momencie ją rzuciło na ziemię, wyciągnęła nogi i głowę i wydawało się, że już po niej. Ale po chwili powiedzmy sie trochę uspokoiło, podniosła głowę i tak leżała.

 

Na szybko był wzywany weterynarz, ścignęliśmy by wstała i to zrobiła, ale znowu nią robiło jak "akordeonem" i po chwili znowu się wyłożyła na ziemi. Weterynarz dał 3 zastrzyki, m.in. dożylnie i po jakimś czasie powiedzmy po głowie widać było takie uspokojenie. Ale jałówka już nie wstaje. Nie chce nic jeść, ruszy może garstkę siana i wypijeprzez dzien może z 10 litrów wody. Rozpuszczam i wlewam jej chyba witaminy od wetrynarza, ale nie dźwiękuje, tylko jakby tak ciężko oddycha. Niby próbowała się zerwać do wstania ale nie da rady. Weterynarz powiedział, że takich czarów jeszcze nie widział i rozkłada bezradnie ręce. Dodam jeszcze, że jałówmka miała wtedy ponad 42 stopnie gorączki.

 

Na dzisiaj jest już 48 godzin jak nie wstaje

 

Może ktoś miał podobny przypadek dlatego prosze o jakieś sugestie, podpowiedzi.

 

Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Mirek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ziomall1991    1

wydaję mi się że mogło dojść do porażenia któryś nerwów na skutek tej temperatury lub tych wstrząsów co pisałeś i dlatego nie wstaje, jeśli chodzi o taki przypadek to jeszcze takiego nie maiłem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0

dzięki za odpowiedź,

 

... ale nie chce wogóle też jeść, dzisiaj dostała jeszcze kroplówkę i niby się wydaje taka "żywa", ale stęka cały czas. Niby rusza nogami, między innymi prostuje, ale jak ją próbujemy ścignąć to nie da rady wstać. S porażenie też może mieć wpływ na to że wogóle nie je?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0
Napisano (edytowany)

... dalej jałówka nic nie je, rano wypiła ze 7 litrów mleka, po południu ze 3 i więcej nic... smaruje denaturatem grzbiet i nogi, od czasu do czasu wyciągnię się cała, bo pewnie już jej nie wygodnie (przewalamy ją z boku na bok), ale martwi mnie to że jeść nie chce, więc na ma sił wstać. Wlewamy witaminy od weterynarza, ale bez efektu. Noj stęka.

Edytowano przez mirek54321

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0

ma może ktoś taki lek albo wie czy można go jeszcze kupić?: POLMOZYCYNA. Bardzo mi zależy żeby go gdzieś dostać.

 

Z góry dzięki za odpowiedź.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19Macin96    1

Kurde szczerze ciężki przypadek, ale radze ci tak najlepiej jak masz taką rozgrzewającą końską maść u mnie to pomaga... nasmaruj jej grzbiet i kończyny a szczególnie w stawach.. Nawet jakiegoś koncentratu nie chce jeść?? denaturat ci nic nie da nie zaszkodzi nie pomoże.. Są takie pasze Dolfos BM.. do mleka ładuj jej witaminy, kurde może odrobaczenie ? albo ta cała motylica no nie wiem najgorzej jak jest to brak zdolności wchłaniania pokarmu przez żołądek... do tego trzeba szybko stosować antybiotyki to się ją uratuje a dawałeś jej świeżej wysoko gatunkowej trawy ? może by się skusiła.. tylko nie ładuj jej zaraz tylko po trochu.. powiedz jaki ma kał?? albo jakieś specyficzne cechy jak się zachowuje trochę bliżej mi to opisz, uszy ma ciepłe i ile ma gorączki ?? Próbuje pomóc.. Sam mam ponad 20 jałówek i się na tym znam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0

@19Marcin98 dzięki za odpowiedź i sugestie.

 

... właśnie dzisiaj ktoś mi też podsunął ten pomysł z konską maścią, i niby trochę tylne nogi posmarowałem, ale tak bez przekonania, ale skoro tak mówisz to jutro się pewnie przyłoże do tego. Właśnie dawałem coś powiedzmy w stylu koncentratu, wczoraj coś tam zjadła, ale nie wiele, ale dzisiaj się nie tknęła. Lejemy jej butelką witaminy od weterynarza, na przemian z lnem. Trawy nie dawałem, bo weterynarz powiedział absolutnie nie (wspominał niby o tężyczce bodajże, ale to tak powiedzmy szczelał i tylko ręcę rozkłada, że pierwszy taki przypadek ma). Dzisiaj niby wieczorem trochę siana zjadła, ale to ze trzy garści może i niestety nie dźwiękuje. Jak tak bedzie dalej to pewnie dam tej trawy.

 

Na początku, przed tym taki atakiem (sobota) że tak powiem lało się zniej, później zatrzymało i wystękała co jakiś czas takie bobki twardawe, chociaż dzisiaj wieczoerm było trochę rzadrze i takie w stylu powiedzmy "masy". Zapieczenie?

 

Patrząc na jałówkę (głowę) wydaje się dość taka "żywa" (sam weterynarz wczoraj nawet tak określił). Wchodząc do stajni niekedy widzę jak leży cała wyciągnięta i głowa na ziemi, ale momentalnie się zrywa bez jakiegokolwiek krzyku z mojej strony i wraca do normalnej leżącej pozycji. Gorączkę czy ma to teraz nie powiem, ale uszy ma cały czas powiedzmy na "nasłuchu" - raczej normalnie się zachowują, chociaż powiedziałbym że nawet bardziej "nasłuch*ją" jak jest jakiś odgłos.

 

Energicznne krzyki i ściskanie ogona powodują, że niby próbuje się dźwignąć, ale nie da rady się utrzymać i nie ma szans żeby wstała (na pewno też jest słaba bo nie je, wczoraj miała kroplówke ale raczej zmian nie było, dzisiaj nie maiała).

 

Dzisiaj próbowaliśmy ją podnieść taką ściągarką przyczepioną do sufitu. Przód dośś fajnie poszedł do góry ale nie wiem czy przez wcześniejsze zmęczenie nie próbowała się opierać na nogach tylko je wyprostowała i tyle. Z tyłem było trochę gorzej, bo pasem oplotliśmy obie nogi, aby ominąć nacisku na brzuch (cielna 5 miesięcy) i w zasadzie cała była już w powietrzu. Tylko nie wiemy, czy nie ścisło jej tych nóg i nie przyblokowało i też nie próbowała się wogóle na nich coś podeprzeć. Także mina nam wtedy trochę zrzadła.

 

Jutro planuje jeszcze weterynarza i kroplówkę i ewentulanie po tym kolejną próbę podniesienia (zobaczymy jeszcze co powie wetrynarz ale zakładam że znowu powie, że jakies czary się dzieją).

 

Najgorsze jest to, że nie chce jeść, nie dźwiękuje, jedynie tak postękiwuje. Dlatego pytałem też o lek POLMOZYCYNE, bo kiedyś jak cielę nie chciało pić mleka, to po 3 miesięcznej mordence (żygało nawet) ktoś doradził ten lek i dwie dawki sprawę załatwiło praktycznie od ręki. Tylko z tego co wychodzi to ten lek chyba nie produkują już.

 

A propo tych chorób co wymieniałeś to jutro podpytam weterynarza jak przyjedzie, chyba że znowu rozłozy ręcę i nwet mus sie przyjechać nie będzie chciało. A co dziwne to równlegle prawie że identyczna sytuacja o której wiem dzieje się wioskę dalej i ten sam weterynarz tamtemu gopdarzowi powiedział, że krowa pewno juz na utylizację pójdzie. Tylko że tam krowa legła w sobotę, a dziasiaj się ocieliła i z cielęciem jest ok, ale o wstaniu nie ma mowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19Macin96    1

Mi się wydaje że może mieć jakieś problemy z żołądkami, tak mi się bliżej wydaje że to będzie coś z żołądkiem czegoś nie trawi, albo coś z cielnością może jakieś problemy z cielakiem.. ale jak mówisz że leży nie wstaje nie ma siły wyciąga się na ziemi tzw. żeby złagodzić ból, praktycznie nie przyjmuje pokarmu tylko trochę gdy trochę ten ból jej ustąpi znowu zje i z pewnością jest gorzej... nie chce nic prorokować ale mi to wygląda na jakieś choroby żołądkowe.. Może spróbuj zadzwonić tutaj tylko nie mów z kąd jesteś a jak coś to z gminy Gierałtowice i dzwonisz po poradę ..! 32 235 31 94 kom.:601 851 193 to dobry weterynarz z wieloletnim doświadczeniem, praktycznie zawsze pomoże !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0
Napisano (edytowany)

No niestety jek przewidywałem weterynarz nwet nie przyjechał tylko kazał do siebie podjechać po kolejne jakieś mieszanki do wlewania i numer do utylizacji już dał. Także położył już kreskę.

 

Zgodnie z radą @19Marcin96 zacząłem wcierać końską maść, jak nie pomoże to i tak nie zaszkodzi już. Wracając do wcześniejszego zapytania to uszy ma w sumie nie zimne ale takie zimnawe (na ciepłe.)

 

Trawy też się nie chwyciła, ale chyba z tych wlewów butelką jakieś tam kupy robi. Noj nadal takie postękiwanie. Dzisiaj próbowaliśmy ją trochę ścignąć, ale wsparła się na kolanach i coś tam tylnymi nogami próbowała sie podbić, no ale nie męczyliśmy jej, bo wiadamo jak nie je to i coraz słabsza.

 

@19Marcin96 dzięki za kolejne sugestie i prawdopodobnie spóbuje skorzystać z telefonu, zawsze jakiś pomysł może się trafić co to może być.

Edytowano przez mirek54321

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19Macin96    1

Albo to są jakieś przykurcze czy co teraz ma sraki czy normalne placki?

dzwoń do tego weterynarza co ja ci podałem on odbierze o każdej godzinie.. tą jałówkę da się uratować, przecież to musi być jakaś choroba typu chwilówka, bo raczej genetycznie tego nie ma.. albo jakiś wirus japiernicze jak bym mieszkał jakieś 50km od ciebie to bym nawet przyjechał pomóc ale zapewne ty z innego województwa niż ja , na taką chorobę końska maść nie pomoże ale smaruj grubo może jednak rozgrzeje te mięśnie i pobudzi do działania.. tylko żeby była taka że jak ją powąchasz to nie da się wytrzymać miętowym zapachem.. bo te inne to daremne są.. daj jej drożdże do tego mleka bo zawsze dawałem gdy krowy miały problemy z żołądkami .. po prostu nie poddawaj się i walcz o nią do końca, bo moim zdaniem leczenie tej jałówki może ją uratować tylko niewiadomo co z cielakiem.. dam ci rade ręką naciskaj na jej brzuch w wielu miejscach sprawdź czy ręka wchodzi do środka czy jakby brzuch jest jak kamień, jak na to reaguje bo raczej z kościami to nie ma nic związanego, albo jest taki drink dla krów po ocieleniu co nie umią się podnieść vipover drink regeneruje stabilizuje wzmacnia u mnie to działa trzeba próbować..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0
Napisano (edytowany)

... bardziej może placki, ale bardzo małe, wcześniej takie bobki były (kulki wielkości jajka). Do smarowania maścią końską się trochę przyłożyliśmy zgodnie z radą wczoraj i dzisiaj też. Drożdże dawaliśmy jakoś na początku jak zległa i jak już nie chciała jeść, więc za dużo chyba nie ma co, bo by ją mogło roznieść. Wlewamy cały czas len, i witaminy i jakieś preparaty. Myśleliśmy, żeby rozpuszczonego spirytusu wlać, ale się jeszcze wstrzymaliśmy się. Mleka prosto od krowy wypije ze 4-5 litrów i tyle i tak co jakiś czas serwatki, wody trochę i coś tam przemieli max ze dwie garści siana. Noj dalej nie dzięikuje ino postękuję.

 

... ale dzisiaj stało się coś dziwnego, wchodzimy do stajni a jałówka stoi, no zamurowało nas trochę. Chwilę postała, trochę pszeszła i tak po 5-7 minutach znowu legła, bo wiadomo nogi się trzęsą. Znowu później wstała po jakichś 5 godzinach i znowu po jakimś czasie już ją ścignęliśmy by znowu wstała. Chwile postoi i się kładzie. Próbowałem zgodnie z radą wgniatać ręką po brzuchu i wydaje mi się że wchodzi wgłąb dość bez siły, ale czy dobrze to robiłem to nie wiem.

 

.. weterynarz też się zdziwił, że sama wstała i dał jakiś nowy proszek do wlania, bo tak jak mówiłeś @19Marcin96 coś bardziej pewnie będzie z żołądkiem. Zobaczymy co będzie jutro.

 

Także @19Marcin96 na razie więcej się od Ciebie dowiedziałem, więcej trafnych sugestii niż od weterynarza.

 

A ja faktycznie z innego województwa - małopolskiego, bardziej od wschodu.

Edytowano przez mirek54321

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19Macin96    1

Bardzo cieszy mnie również taka wiadomość, jak jałówka już sama wstaje to już macie 50% sukcesu, teraz tylko nie możecie zawalić sprawy co jej nie zamęczycie powoli tak jak robisz raz, dwa razy dziennie niech sobie wstanie rozrusza się trochę rozciągnie, pochodzi, musi mieć ścisłą dietę tzw. woda, witaminy, siano, same lecznicze i wzmacniające suplementy, tylko nie można przesadzać, trzeba tak jak z cielakiem często ale w małych ilościach, jeżeli je w jakiś ilościach to do więcej jej nie zmuszajcie bo ona sama powoli powinna nabrać siły, jak jest już w takiej fazie trawy jej nie dawaj absolutnie bo to znowu mogło by pogorszyć pracę żwacza i znowu mogło by dojść do niespodziewanych bólów i było by tylko gorzej, napisz mi jeszcze czy jałówka ma dużo gazów tzw. czy tak zwanie brzydko to na forum nazwie pierdzi często ??? to jest ważne, dużo czynników można by zbadać żeby rozpoznać co jej jest.. ale jak widać u was ten weterynarz to jeszcze dużo praktyki musi przejść. Dobry gatunek siana, woda i te wszystkie witaminy, daj najlepiej ten vipower drink później jak już będzie w troszkę lepszej kondycji to naprawdę "podniesie ją na nogi" do ocielenia raczej nie radze dawać jej szczególnie ciężko strawnego pokarmu, teraz siano później trawy + śruta najlepiej owies + jęczmień i minimalna dawka koncentratu i tyle nie możesz przesadzać bo wiesz co za dużo to niezdrowo dla tak delikatnej sztuki jałowicy, jestem dobrej myśli że będzie dobrze tylko nie chciejcie za szybko ona potrzebuje czasu, jak sama wstała to już jest dobrze, jak będzie już lepiej wstawać to wypość ją na dwór to od razu powinna dojść do kondycji :) Serdecznie Pozdrawiam .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0

... od wczoraj wstaje sama i teraz dość dużo stoi - nikt jej nie ściga, jest uwiązana na 4 metrowym powrózku i spaceruje po stajni, także luzu ma na razie wystarczająco. Z pierdzeniem trochę gorzej, kupy robi bardziej w stylu takiego twardszego placka. I dokladnie tak jak mówisz regularnie wlewamy witaminy (w zsadadzie różne proszki i wpłynie), ma siano i wodę, trawy na rzaie zero tak mówisz. Tego vipower drink akurat nie miał weterynarz w sklepie, ale jeszcze popytam. Ale widać, że zaczyna coś więcej ciągnąć siana i częściej. Wydaje mi się że te takie postękiwanie jeszcze nie ustało ale jakby się zmniejszyło.

 

Samo to że wstała, możliwe że faktycznie ta końska maść coś pobudziła, do tego jakiś magnez w proszku i to pomogło.

 

Także @19Marcin96 dzięki na razie za rady, bo powiem że korzystałem z nich. Teraz witamy i czekamy jak sie będzie dalej rozwijało.

 

pzdr,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ziomall1991    1

moim zdaniem to chyba i tak już z tej krowy nic nie będzie i lepiej ja sprzedaj zaraz, wiadomo czy w przyszłości sytuacja się nie powtórzy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirek54321    0

... jeszcze nie wróciła do formy, ale już jest zdecydowanie lepiej, także zobaczymy jak bedzie dalej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez adamek1942
      Witam mam problem z kilkoma byczkami około 300 kg a mianowicie z 1 najbardziej chodzi o to ze bardzo słabiutko je dosłownie liźnie tylko ospę i kiszonkę z kuku, siano tak samo ale trochę lepiej, kupowałem drożdże i dawałem z ospą  bardzo nie pomogło, teraz daję im sodę bo przypuszczam zakwaszenie dawałem tą sode do ospy, a teraz mieszam i poję go wodą z sodą pomożecie co ?   planuję jeszcze odrobaczenie, byczek stracił połysk  i jest smutny. Żywienie  wygląda tak kiszonka z kuku rano do tego ospa później siano bądź słoma i to samo wieczorem.
    • Przez marcin6011
      Witam, 3 letnia krowa, na przełomie lutego/marca ma się cielic. Od kilku dni jest osowiała, leci jej delikatnie ślina z pyska, przemieniajaca się trochę w pianę, odstaje od stada, nie podchodzi do siana, ma mały apetyt, gówno delikatnie rzadsze niż normalne ale to nie biegunka, delikatnie pochylona głowa, nie ma ochoty chodzić. Temperatura 39.2, wydaje mi się że do tego dziwnie zgrzyt zębami i jakby ciągle sciskala szczękę, jakby z bólu może. Krowy mam luzem w ogrodzeniu z ciągłym wybiegiem na pastwisko. Weterynarz rozkłada ręce, dal wczoraj antybiotyk, dzisiaj witaminy kroplowke z glukozy. Martwie się bo podobne objawy wykonczyly mi krowę dwa miesiące temu, wtedy krowę złapalo coś podobnego przed wcieleniem dwa tyg, a po ociepleniu półtora tygodnia krowę sparalizowalo od tylu. POMOCY, MOŻE KTOS Coś poradzi.
    • Przez martin0000
      Witam jakie podajecie leki na zapalenie płuc dla cielaków? Podobno najlepszy jest Draxxin ale jest mega drogi jest jakaś  alternatywa w rozsądnej cenie?
    • Przez MałaMi
      Witam. Jestem laikiem w temacie krów. Mam nadzieję że pomożecie. Dopiero się uczę więc proszę o wyrozumiałość. Powiedzcie mi po jakim czasie od nie prawidlowego wydojenia lub niedodojenia krowy ona dostanie zapalenia. Czy to zalezy od czegoś czy zawsze w tym samym czasie dostają zapalenia? Przedwczoraj rano doilam krowe a dziś wieczorem okazalo sie ze ma zapalenie. Doimy je dwa razy dziennie. Czy nie byloby od razu tego samego dnia? 
    • Przez IzNow
      Sprawa nie dotyczy mnie, a mojego znajomego, który obecnie mieszka w Etiopii. Może lokalizacja jakoś naprowadzi kogoś na możliwe przyczyny zaistniałej sytuacji. Otóż:
      Znajomy posiada stado krów mlecznych. W sobotę do owego stada zostało sprowadzone kilkanaście nowych krów z miejscowości odległej o 20 km. Wczoraj zaczęły dziać się dziwne rzeczy, a mianowicie niektóre ze zwierząt dostały drgawek, upadały, nie mogły znów wstać, miały także temperaturę 40-41 stopni, a po kilku godzinach padły. Błony śluzowe blade i suche. Żadnych innych oznak. W ciągu jednego dnia taki los spotkał aż 10 krów, głównie tych sprowadzonych z innego stada. Została wykonana sekcja zwłok, która nie wykazała absolutnie żadnych nieprawidłowości jeśli chodzi o organy wewnętrzne. Jedynym odchyleniem był fakt pojawienia się na grzbiecie czarnych plam (nie wiem czy chodzi o plamy pośmiertne czy może było to coś innego). 
      Poprzednie stado jest wolne od chorób i nie wystąpiły tam żadne zgony. Jesteśmy w kropce 😐 Niestety poziom tamtejszych usług weterynaryjnych pozostawia wiele do życzenia, a do tego w pobliżu nie ma lekarzy, którzy już teraz mogliby wykonać jakieś przydatne badania.
      Czy ktoś ma jakiś pomysł jaka może być przyczyna tych nagłych zgonów? I co można zrobić, by w jakiś sposób uchronić pozostałe zwierzęta w stadzie przed tym samym losem?
×

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.