Skocz do zawartości

Polecane posty


marcin1832    3

jak ktoś dzień w dzień to alkoholik.Fachowcom po pracy rzecz jasna proponuję jakies piwko czy flaszeczkę,to nie takie złe,jeden wypije drugi nie,ale zaproponowac to nic złego,byle pod wpływem nie prowadził pojazdów.a co trunków regionalnych to albo w przyzwoitych ilościach albo nie pic. jak pisałem wczesniej finlandia albo dobra whisky :rolleyes:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Meg5    351
Niektórzy fachowcy wałą flache na banie przed pracą i po nim nie widac że on pił , trening czyni mistrza .

Taki trening to jedynie może uczynić z tego fachowca alkoholikiem z drżącymi rękoma .

@Meg rozmawiałaś o bimberku z weterynarzem ! oj znawca tematu..... może krasuli zaszkodzi ale nam ... :)

A dlaczego nie ? Weterynarz też człowiek i w tej dziedzinie taki znawca tematu jak i ja czy Ty . Może Ty traktujesz swojego jako zło konieczne ,ja ze swoim pogadam o wszystkim ,a nie tylko o krowach itp. ;)

@Meg musisz wiedzieć że fachowcowi nie mierzy sie wydajności bo nigdy nie ma jdentycznnej pracy do wykonania ( np;naprawa maszyny ) . Wydajność to jedynie krową się mierzy .

Pisząc o wydajności miałam na myśli fachowców od dociepleń budynków (sama nie wiem czemu tak skojarzyłam ,ale może przez to że konkretne chlory )

Fachowiec to osoba która jest fachowcem w danej dziedzinie np. murarz ,mechanik ,programista komputerowy ,szewc itp. Taki ktoś co jest od wszystkiego, czasem jest do niczego .

Fachowiec nie ma pracodawcy to jest firma jednoosobowa a jak ma pracodawce to jest robolem

Aha to według Ciebie np. pilot pracujący w Lot jest robolem ?

:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mironeks    6

Z tym pilotem to troche od ziemi sie oderwałaś :D

Alkochol szkodzi truje powoduje wiele nieszczęść ale nikt nikomu na siłe nie wlewa , każdy jest dorosły i sam decyduje pić czy nie pić .

Z drugiej strony alkochol ma magiczną moc jest fajną walutą przy robieniu interesów , dużo szybciej można pewne sprawy załatwić , flaszka wódki nie raz wiele pomorze .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Bimjber jak jest z głową zrobiony, to nie będzie truć, nieraz w sklepie można sie na lewiznę naciać co do fachowców, w tamtym roku tynkowaliśmy dom i była ekipa taki znajomy co jest szefem mówi broń was dać mu wódki bo mi ludzi pokończy, tata chciał się przekonać i dał mu 2x po 100ml on zarzucał szpryc na ściany, po tym dwóch pomocników nie nadążało robić zaprawy w betoniarce na niego takiego powera dostał. Co do waluty sie zgodze nieraz jak porzyczę głębosza to kuzyn pieniedzy nie chce a pół litra zawsze przyjmie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Mironeks    6

@zetorlublin za użyczenie maszyny jak dajesz pół litra to jest z twojej strony drobny gest wdzięczności ;)

Niektórzy ludzie potrafią szybko złapać kontakty ustawić pewne sprawy i wódki kasą nie zastąpisz , nieładnie wygląda wręczanie pieniędzy .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Meg5    351
Bimjber jak jest z głową zrobiony, to nie będzie truć,

A mógłbyś podać recepturę i cały proces fermentacji i potem destylacji na ten bimber z głową zrobiony ? ;)

w tamtym roku tynkowaliśmy dom i była ekipa taki znajomy co jest szefem mówi broń was dać mu wódki bo mi ludzi pokończy, tata chciał się przekonać i dał mu 2x po 100ml on zarzucał szpryc na ściany, po tym dwóch pomocników nie nadążało robić zaprawy w betoniarce na niego takiego powera dostał.

Haha ,to nie mogliście jeszcze tym pomocnikom przy betoniarce polać po te 2 setki ,by wyrównać powera ? :D To jest typ ludzi ,co im po alkoholu któraś klepka w głowie się luzuje i im ciężej tym lżej :rolleyes: :lol:

Z drugiej strony alkochol ma magiczną moc jest fajną walutą przy robieniu interesów

Kolego Ty to mnie dziś zadziwiasz ,jak nie określeniem kim jest fachowiec ,to teraz że alkohol ma w sobie magiczną moc .. :P Moc to on ma ,ale niemagiczną ,ponieważ ty go w pysk, a on ciebie o glebę . :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach



rolstudent    94

ale czasami 2- 3 tlaszki i ze 30 tysi w kieszeni zostaje, ja niedawno byłem w kielcach na wyjezdzie, ile alkocholu potrafia wypic ludzie to glowa mała, ja osobiscie tez sobie siorbnełem, a im wiekszy sprecjalista tym chyba wiecej pił, ja niewiem skad Ci ludzie maja takie tegie głowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

szaman1    38

Z tymi fachowcami to jest różnie, ale jak już jest alkoholikiem to wiadomo że jak wypiję flaszką robota będzie mu lepiej szła bo z braku alkoholu taki fachura nie myśli. Ale jak fachowiec nie pije na co dzień, a raz sobie machnie szklankę to też może robotę zj...ać.

Co do weterynarza to u nas był taki co wypił 0,5 i i robił cesarkę u loszki, uratował jakieś 5 prosiąt i lochę, po operacji wstała i od razu do koryta.

rolstudent trening czyni mistrza, ale są specjaliści o których się fizjologom nie śniło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach



banan575    104

Wiedzę ,że koleżanki i koledzy nie zdają sobie sprawy ,że ten cudowny bimber nie jest taki zdrowy ,a wręcz jest to trucizna .

Też przyznam szczerz,że do niedawna nie zdawałam sobie sprawy ,że ta ''woda ognista'' ,która kojarzy się raczej ze zdrowym trunkiem ,ponieważ jest z prostych produktów,mimo wszystko szkodzi zdrowiu . Otóż w pewnej luźniej rozmowie z moim weterynarzem ( ;) ) zahaczyliśmy wątek alkoholu własnej produkcji . Zainteresowana ,postanowiłam zgłębić temat. Zacytuję kawałek pewnej wypowiedzi ,która dokładnie potwierdza słowa weterynarza .

Klasyczny bimber jest technicznie biorąc mocno zanieczyszczonym spirytusem o niskiej jakości, zawierającym od 60 do 96% alkoholu etylowego. Ze względu na brak możliwości dokładnej kontroli przebiegu procesu fermentacji w warunkach domowych i prymitywnych zazwyczaj warunków oczyszczania bimber, nawet pozornie smaczny i bezwonny zawiera zazwyczaj spory udział fuzli, czyli rozgałęzionych alkoholi alifatycznych, które posiadają własności rakotwórcze i są znacznie dłużej metabolizowane przez organizm niż alkohol etylowy. Fuzli nie można się łatwo pozbyć przez prostą destylację."

Edit:

 

 

 

 

Widze kochana ze na wszystko chuhasz dmuchasz zeby sie nie sparzyc.

 

 

Apropos bimbru Ktos jak dobrze bimber robi to nigdy nie poda swojej receptury.

 

apropos weterynarza, Jak bedziesz kolejnym razem u niego to wejdz w luzna rozmowe i zapytaj sie tak. cytuje.

 

 

SKAD SIE BIERZE TA PADLINA W MARKETACH CO NIE NADAJE SIE DO JEDZENIA? KTO TO KONTROLUJE ZE TAKIE SWINSTWO JEST NA POLKACH;

 

Jak uda ze nic nie wie to zapytaj ponownie.

 

Dlaczego szynke jak kupie i zamroze i rozmroze ponownie to pelno wody jest w niej.

 

 

Ostatnio u rzeznika kupilam swieze zmielone mieso, podczas robienia golabkow to mieso bylo o dziwo slone, po zrobieniu golabkow z miesa sie zrobila istna guma, i wszystki golabki do kosza poszly

Edytowano przez banan575

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Tworkowiak    103

Morał jej wypowiedzi prosty - weterynarz się wymądrza na temat bimbru, a pewnie w ubojni syf przepuszcza do przerobienia na żywność. Przynajmniej ja to tak zrozumiałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

mariuszd93    489

Nie wymądrza tylko podaje naukowo udowodnione fakty.

W ubojni weterynarz bada mięso bezpośrednio po uboju , Nie klasyfikuje tego , nie nasącza itp , bada tylko czy zwierzak był zdrowy , co dalej z tym mięsem zrobią to już nie dział weterynarza

Edytowano przez mariuszd93

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

fragles1    3

@meg5 zapytaj się lepiej swego weterynarza co jadł na praktykach? A później znajdź jakiegoś magistra chemii i się zapytaj czy kupił jakiś alkohol na studiach i jak się produkuje "bimber" :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja będę w niedziele szukajcie wysokiego ciemnego blondyna z brudką. Mielone kotlety robię tylko z swojego mięsa nigdy kupnego swoje jest kruchutkie super a tamto jak guma nawet przeciąć nie idzie. Proponuję obejrzeć filmik na youtubie kocham gotować tatar a sądołowa, nazwa specjalnie zmieniona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Meg5    351
Meg który to weterynarz taki znawca bimbru??

Mieszka bliżej Ciebie niż mnie ,w stronę Płocka .

 

Ludzie o co Wam chodzi ? Weterynarz jest bardzo mądrym człowiekiem ,świetnym w swym fachu ,a ze zepsutym mięsem w marketach nie ma nic do czynienia . On zajmuję się tylko i wyłącznie leczeniem zwierząt . A to że jest z Nim o czym porozmawiać ,to chętnie to robię ;)

Morał jej wypowiedzi prosty - weterynarz się wymądrza na temat bimbru, a pewnie w ubojni syf przepuszcza do przerobienia na żywność. Przynajmniej ja to tak zrozumiałem.

To coś nie bardzo z Twoim rozumowaniem ,ponieważ nic nie napisałam takiego ,by można snuć takie wnioski .

 

Na koniec tym kpiącym polecam wujka Google ,niech zgłębią temat , dopiero się wypowiadają ,ponieważ na razie ta rozmowa z Wami jest ma miernym poziomie .

Nikt nie zabrania Wam pić bimbru czy innych wynalazków ...Nie było to moim zamiarem pisząc rano post.

Róbta co chceta jak to Owsiak mówi ... ;)

 

Widze kochana ze na wszystko chuhasz dmuchasz zeby sie nie sparzyc.

Tak wącham konsumpcję przed spożyciem ,ponieważ to może uratować życie ... ^^

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach




Karol0    3

bo dobry bimber się rektyfikuje a nie destyluje :P

spożywanie alkoholi w dużych ilościach nie prowadzi do niczego dobrego,

a do kielc się wybieram w piątek, bo niestety mam zjazd w ten weekend :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×