Skocz do zawartości

Polecane posty

qatro44    2

Smerfy dobrze mówisz,no może oprócz tej presji...a o co chodzi-a no niestety,kawalerowie rolnicy takiej presji dość często są poddawani,

a zwłaszcza tacy lat 30 i więcej...zacytuję tu kawałek piosenki,tekst prawie kabaretowy,ale prawdziwy i to jak...

'mama i tato mówią mi

synu masz lat 53

njwyższy czas byś skończył szkołę

inaczej będziesz starym matołem...

mama i tato są zmartwieni

że syn się jeszcze nie ożenił

że nie ma domu i samochodu

że się marnuje chłopak ZA MŁODU '

 

Mocne,śmieszne...i tragiczne.

 

 

...a tak w ogóle to czytamy,czytamy-choć nie zawsze na bieżąco...wiadomo-obowiązki różniaste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
malorolny121    25

I KASAI dalej sie nie podaje . nie zamierza jeszcze kończyć kariery bo liczy na następnej olimpiadzie na złoto. To nazywa się POZYTYWNE MYŚLENIE. oby każdy z was miał takie nastawienie do życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wozak    2

@izolda a gdzie mieszkasz napisz mi prywatnie jeśli będzie blisko to skorzystamy,zaznaczam sama nie jadę :P :P :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czyli Twoim zdaniem życie na gospodarce to zmartwienia...... ciekawe stwierdzenie.

 

ciekawe i prawdziwe. wszystko musisz wziąć na swoją głowę, i robotę, i dom, i sprawy urzędowe. "życie na gospodarce" nie równa się "życiu na gospodarce", bo i gospodarki sa różne. jak masz na kogo zwalić trochę roboty i "pomyślunku", to jesteś kozak. a jak nie masz, to ciężko jest to wszystko ogarnąć. to nie jest etat 8 godzin i resztę leżakujemy. tu jesteś i szefem i robolem, musisz być wszechobecny i wszechstronnie zaangażowany. nie tylko kobiety się boją takiego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
klopocik91    1

Taka jest prawda. To nie praca od 8 do 16. I to trzeba przeżyć na własnej skórze żeby na prawdę zrozumieć jak to jest. Więc wiązać się z kimś kto mówi że to rozumie, a nie doznał tej dobroci na własnej skórze to nie dla mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wozak    2

Istotne jest to że są osoby które naprawdę znają życie na roli a nie tylko piszą co usłyszą,życie to nie bajka ani baśń mydlana...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No niestety tak jest ja sam muszę gonić o 1 w nocy na Sandomierz z towarem jak chcesz wszystko dopilnować to musisz sam i nic nie poradzisz na to ale wiem ze pracuje na siebie i coś z tego mam. Jak pracujesz na etacie gdzie praca jest to wiemy jakie są zarobki no chyba że ktoś ma dobrze płatną pracę i jest z niej zadowolony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szymi40    373

Ale ja mam gospodarstwo i wiem jak to wygląda od środka.Też cała papierkowo-urzędowa robota jest na mojej głowie , obora -pole oczywiście też / dom i dzieci to ,,działka,, żony [ja też się interesuję ] ale nie piszcie że życie na wsi to zmartwienia.... a w mieście jak nie masz pracy i liczysz tylko na zasiłek też nie jest kolorowo ! ! ! Jak to mówią = WSZĘDZIE DOBRZE GDZIE NAS NIE MA !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stalpin8145    0

Na etacie dziś pracujesz a jutro możesz już nie pracować jak ktoś ma głowę do biznesu to nawet na niewielkim gospodarstwie będzie wstanie utrzymać rodzinę na przyzwoitym poziomie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
izolda789    12

ja tam lubie robić w polu, przy zwierzętach już mniej ze wzgl na alergie, ale tak najbardziej to bym już chciała zajmowac się malutkim szkrabkiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Janek231990    3

Zgadzam się z tobą są rzeczy ważne i ważniejsze i wydatki i inwestycje trzeba tylko dobrze się kierować ale jak to mówią kazdy jest mądry jak jest dobrze a jak jest źle to mądrych nie ma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Huberto89    34

@Szymi40 masz rację. W pracy też bywa różnie. Znam osobę która kiedyś pracowała w biurze dziś ma ponad 60 dojnych i jest zadowolona ze swojego obecnego zajęcia. W pracy też bywa różnie coraz częściej pracodawca wykorzystuje pracownika pracuje się coraz więcej za te same pieniądze. Nigdzie nie jest kolorowo takie są już dzisiejsze czasy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wozak    2

Wszystko jest dobrze jeśli jedno z drugim się zazębia i nie ma się na koncie kredytów,ale odbiegamy od tematu a za to punkty idą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Kazdy zaczyna rozumiec gdy ma juz wlasny dom dziecko itp, wtedy przychodza rachunki oplaty jedzenie ciuchy dla dziecka a na to wszystko potrzebne sa pieniadze, a zeby je miec trzeba pracowac.

 

I nie wazne gdzie czy na gospodarce czy na etacie, wazne zeby z pracy byly pieniadze na zycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ciekawe i prawdziwe. wszystko musisz wziąć na swoją głowę, i robotę, i dom, i sprawy urzędowe. "życie na gospodarce" nie równa się "życiu na gospodarce", bo i gospodarki sa różne. jak masz na kogo zwalić trochę roboty i "pomyślunku", to jesteś kozak. a jak nie masz, to ciężko jest to wszystko ogarnąć. to nie jest etat 8 godzin i resztę leżakujemy. tu jesteś i szefem i robolem, musisz być wszechobecny i wszechstronnie zaangażowany. nie tylko kobiety się boją takiego życia.

 

wow koleżanka Monika bardzo serio podchodzi to tematu :) a poza tym życiem na gospodarce dziewczyny macie jakieś hobby??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Huberto89    34

Otóż to kiedyś pewna starsza osoba powiedziała że żeby dziś młodzi chcieli pracować w gospodarstwie to po pierwsze muszą to lubić a po drugie muszą widzieć że z tego są pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
klopocik91    1

No to co zrobisz jak dziewczyna woli w sklepie za wiadomo ile siedzieć niż pomóc przy ogonach bo one nie pachną tak jak trzeba. I nie mówię o wszystkich obowiązkach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

No to co zrobisz jak dziewczyna woli w sklepie za wiadomo ile siedzieć niż pomóc przy ogonach bo one nie pachną tak jak trzeba. I nie mówię o wszystkich obowiązkach

 

 

I tu chyba dziewczyny nie doceniasz.

 

Wiadomo w sklepach na kasie nie wiadomo jakich kokosow mozna zarobic, ale LICZY SIE TO ZE DZIEWCZYNIE CHCE SIE PRACOWAC

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354
@Huberto ale każdą pracę trzeba lubić :)

Czy każdy lubi swoją pracę ? Myślę że nie. Pracować po prostu trzeba ,czy się ją lubi czy nie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×