Skocz do zawartości

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

i co najważniejsze bedzie z nami jako , narzeczona, żona żyła na gospodarstwie, ale zaznaczam, ze nie bedzie pracowała razem z nami( no chyba że trafi się komuś taki fart, że wybranka będzie pomagała w gospodarstwie)

 

Prędzej czy później zostawi pracę zawodową :) a to jedno dziecko, a to drugie a to trzeba coś pomóc itd. itp. Wszystko zależy jeszcze ilu jest domowników{teście, rodzice} jak urządzone gospodarstwo, czy jest pracowita czy potrzeba dodatkowej gotówki i takie tam. Bo jeżeli jest tylko dwoje ludzi to jakoś sobie tego nie wyobrażam ;) Znam trochę życie i mówię że coś zostawi albo pracę zawodową albo męża i jego gospodarstwo :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FINN    994

@Mat, no takich czarnych scenariuszy to nie pisz... ;) no wiadomo, że resztę napisze życie, bo wszystkiego przewidzieć się nie da, ale planować można dobre rzeczy... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

FINN to nie są czarne scenariusze :D to jest samo życie :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mat912 mylisz się! Idąc Twoim tokiem rozumowania, każda kobieta po urodzeniu dziecka zostaje w domu i nim się zajmuje, a jeśli ma to miejsce na wsi to pomaga również w prowadzeniu gospodarstwa.

Jest to błędne myślenie.

W obecnych czasach każdy rozgarnięty facet nie pozwoli kobiecie tracić czasu na prace w rolnictwie jeśli zajmuje się ona w życiu czymś innym i lubi to co robi. Należy także zwrócić uwagę, iż zawsze można wynająć pracownika do pomocy, zamiast wyręczać się żoną. Urodzenie dziecka to także nie powód do zostania w domu, są obecnie opiekunki(tak, na wsi również) a i babcie chętnie dzieckiem zawsze się zajmą, więc nic nie stoi na przeszkodzie aby kobieta po dojściu do sił po porodzie wróciła do swojej pracy. Co więcej, pracująca żona generuje dodatkowy dochód, który przykładowo niech przeznaczy tylko na siebie, tak więc z gospodarstwa na jej potrzeby nie idą pieniądze, w takiej sytuacji można zatrudnić pracownika który pomoże nie tylko w lekkich pracach, ale także w tych fizycznych. Wszyscy zadowoleni, a żona jeśli znajdzie czas to zajmie się jeszcze domem więc na pewno w takiej sytuacji nie jest gorzej, aniżeli oboje małżonków miałoby pracować w gospodarstwie.

To jest tylko przykładowy opis, każda para może mieć jakiś układ miedzy sobą opisujący podział obowiązków, jest masa rozwiązań które można zastosować.

Znam taki przypadek, gdzie facet zajmuje się rolnictwem, żona pracuje, dzieci wychowują babcie i opiekunka, wszystko układa się jak najlepiej. Co więcej, znam kilka starszych małżeństw (po 50-siątce, 60-siątce), które tak całe życie funkcjonowały i nie narzekają.

Edytowano przez FlashForward

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
redek    47

MAT912, mój przykład :12 lat po ślubie, dwójka dzieci, żona cały czas pracuje, ja zajmuję się gospodarstwem(250ha).

 

Da się ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Ja nie napisałem że nie ma takich małżeństw, ale w większości jest tak jak ja napisałem, kolego tu wyręczanie czy nie wyręczanie się żoną nie ma nic do rzeczy, większości gospodarstw po prostu nie stać na zatrudnienie pracownika a co dopiero opiekunki do dziecka i jeszcze dłuuuuuugo nie będzie, weź mnie nie rozśmieszaj :lol: mówisz babcie też się zdarza ale i zdarza się że Teściowa z Synową po prostu się nie na widzą, takie chyba też widziałeś nie tylko te pozytywne.I jestem ciekaw czy będąc np. w takiej sytuacji tak byś różowo pisał - akurat. A tak w nawiasie ile tych pracujących żon rolników to bizneswomen ? że tak muszą się spełniać zawodowo :P bo jak osiem godzin praca fizyczna to tylko chodzi chyba o ten dochód który żona generuje :lol:

@redek przy takim areale to przynajmniej powinno Cię być stać na pracownika i to nie jednego :P

Edytowano przez MAT912

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bobytempelton    158

Rzeczywiście często żony dzieci teście wujki itd pomagają, to fakt, ale ja akurat bym na to nie pozwolił, nie zakłócam życia zawodowego swych bliskich i wiem że takie ewenementy jak ja stąpają po świecie jeszcze :lol: ,nigdy nie zmusił bym do pracy osób tym bardziej bliskich którzy robia to bardziej z potrzeby na odwal sie z przymusu niż z satysfakcji potrzeby pomagania, choć zdarzają się osoby chętne do pomocy bez słowa i chwała im za to, choć czasami im to nie wychodzi, ale chęci najważniejsze, a tak na marginesie można pogodzić życie zawodowe,towarzyskie prace na gospodarstwie, i siedzenie pół godziny przed snem na AF, jestem tego najlepszym przykładem .... wiec niekiedy nie rozumiem słów nie mam czasu,i nie mogę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Ja nie jestem przeciwny aby żony rolników pracowały zawodowo tylko poruszyłem jakie są realia dnia powszedniego :D więc proszę mnie nie atakować :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

Fajnie jest jak się ma -dziesiąt ileś tam hektarów dobrej ziemi (szczerze mówiąc w takich gospodarstwach nastawionych na produkcję roślinną to właściwie prawie się nie pracuje :D )-spróbujcie u nas na Podlasiu w gospodarstwach mlecznych lansować swoje teorie :D -gdzie pracownik nawet jak już go znajdziesz to ucieka po paru tygodniach czy miesiącach mimo najlepszej płacy.Znam chyba tylko jedno gospodarstwo gdzie żona pracuje w mieście i małżeństwo się nie rozpadło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie także jest rejon mleczarski. Może nie tak jak na Podlasiu, jednak trzody która kiedyś tutaj przodowała jest coraz mniej, a gospodarstwa które zostają zajmują się zazwyczaj produkcją mleka.

Poza tym jest trochę ferm drobiu oraz sadownictwo, tak więc wiem jak to wygląda kiedy praca jest 365dni w roku, często w okresach żniw oraz zbioru sianokiszonek bądź kukurydz nawet 20 godzin dziennie na nogach. Co więcej, sam posiadam gospodarstwo mleczarskie.

Jednak mimo tego nadal pozostanę przy swoim, iż lepiej zatrudnić pracownika niż oczekiwać aby zona pomogła w pracy. U mnie wprawdzie również jest problem z pracownikami, jednak sądzę że przy odpowiednim traktowaniu, dogadywaniu się oraz nie małej wypłacie można by utrzymać pracownika na dłużej. Zdaję sobie sprawię także, iż nie wszystko jest zawsze tak różowo jakby się wydawało, nie zawsze teściowie są tacy jakbyśmy chcieli, wówczas po prostu nie prosimy o ich pomoc, lepiej dać te 1500zł opiekunce i jakaś miła Pani ze wsi przyjdzie z miła chęcią zająć się dzieckiem.

Mat912 nie zrozumiałeś o co chodziło mi z generowaniem dodatkowego dochodu. To co zarobi nie musi przecież przeznaczać na zakup załóżmy sprzętu do gospodarstwa, niech te pieniądze będą dla niej samej, przecież kobieta też ma jakieś potrzeby. Poza tym uwielbiam jak dziewczyna wygląda ładnie, i nie mówię tutaj o nadmiernym malowaniu się bo wolę naturalną urodę, jednak dobrze wyglądający na niej ciuch, nowa fryzura czy inne mniejsze rzeczy które sprawiają jej przyjemność, też są przecież potrzebne. A to, iż sama sobie zapewni te chwile zapomnienia na zakupach czy u fryzjera bądź kosmetyczką to już inna sprawa, po prostu z zysku gospodarstwa nie pójdą na jej zachcianki pieniądze. Co więcej, nie musi być 'bizneswomen', może zarobić załóżmy 2000zł, jednak jeśli uwielbia swoją pracę, spełnia się w tym co robi, to niech sobie pracuje. Ja nie mam nic przeciwko takiemu układowi.

 

Zdaję sobie sprawę, iż różnie to bywa w takich związkach, jednak wiążąc się z kimś poprzez węzeł małżeński należy określić, ustalić między sobą, jak będzie wyglądał podział obowiązków oraz wspólne życie, bo rzeczywiście bez powiedzenia sobie wprost co oczekujemy od drugiej polówki, można się z czasem niemiło rozczarować.

I nie mówię tutaj tylko o gospodarstwach wielkoobszarowych jak chociażby użytkownika 'redek', na mniejszych kilkudziesięciu hektarowych taki związek również nie jest skazany z góry na porażkę.

Uważam, że przede wszystkim trzeba być pozytywnej myśli, bo bez odpowiedniego nastawienia do życia zawsze można znaleźć masę problemów w różnych sytuacjach..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

Fajnie-1500 opiekunka+3000 pracownik i parę tysięcy wypłaty :D -bo nie ma co ukrywać że nie wszyscy są potentatami.Nie chcę być złośliwy...ale powodzenia.

Zdaje się że w Polsce jest spore bezrobocie ?-to gdzie Wy mieszkacie że kobieta od razu znajduje pracę i zarabia 2000 zł "na rękę" ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
klejnus    0

Dokładnie tak. Poleccie mi też takie miejsce:) Jeśli pracownik u was robi załóżmy 10h i ma wszystkie dodatki wolne itd to ja normalnie ide do was sie zatrudnić:) Robić to co sie lubi na dobrym sprzęcie i za 3tys zł na rękę nie ma sprawy :D A kobieta i 2tys zł na rękę hmmm też ciekawe. chyba ze po znajomości lub po bardzo wysokich studiach i to na początek taka płaca. Nie oszukujmy sie. Teraz młodzi (tacy jak ja) szukają pracy gdzie sie da czy to supermarketu czy inne zakłady i te 1,500 sie zarobi (mi sie udaje więcej na szczęście) Ale teraz wszędzie chcą z doświadczeniem itd tip. A jeśli miałbym mieć kobietę która zarabia 2tyś i wydaje całą sumę tylko na siebie to nie byłbym bym zbyt szczęśliwy. Nie wiem co wy uważacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martina    23

Czyli według was zakładając tak hipotetycznie wyjdę za mąż za rolnika z dużym areałem i gospodarstwem mlecznym. To mam rzucić marzenia o pracy w pogotowiu co po prostu kocham i zostać kurą domową , która umie wszystko. Może dobrze by było abym np. poszła do obory 2 razy dziennie , wydoiła krowy, obrobiła pole, jeszcze ugotowała i obskakiwała ukochanego męża?? Tak sobie to wyobrażacie?? I co? Jeszcze dobrze by było żebym sama szyła sobie ubrania i robiła buty i biżuterię i jak gdzieś bedzie ukochany wychodził to ja mam wyglądać olśniewająco??

 

A takiego!! O nie! Jeśli nie będzie mu pasowało to co chce robić to ja wole być sama niż pracownikiem u męża. Każdy grosz się liczy, czasem wypłata żony jest tym za co można przeżyć, bo akurat kupi się nowy ciągnik i trzeba spłacać raty.

 

@klejnus ja też bym się bała takiej kobiety co miesięcznie tylko na swoje potrzeby wydaje 2 tyś... Jednak i takie panie znam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Czyli według was zakładając tak hipotetycznie wyjdę za mąż za rolnika z dużym areałem i gospodarstwem mlecznym. To mam rzucić marzenia o pracy w pogotowiu co po prostu kocham i zostać kurą domową , która umie wszystko.

 

Oj tam zaraz kurą domową :P raczej Gospodynią czy Panią domu :D a tak poważnie to nie od nas tylko od Was i wyłącznie od Was będzie zależało jak sobie ułożycie życie, czy się dogadacie czy nie. A co do pracownika - różnie może być czasem kobieta jest głową i w tedy mąż będzie Twoim pracownikiem :P przyznasz że kusząca alternatywa.

Edytowano przez MAT912

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
klejnus    0

No dobrze Martina gospodarstwo mleczne zabiera mnóstwo czasu niestety. Robiłem na takim bo mojej dziewczyny rodzice takie mają. Pracownik umie nie wiele doić nie doi w polu tylko drobne rzeczy. I nie wyobrażam sobie dojenia tylko w 1 osobę. A co jeśli są żniwa i chłop kosi bo pogoda sie psuje? Wydoić się da w pojdynke ale zajmuje to mnóstwo czasu a w razie nagłej pracy (przykład ze żniwami) to żona wydoi i tyle sobie poradzi ale na dłuższą mete naprawdę to jest nie realne. Oczywiście mówię tu o gospodarstwie gdzie jest więcej niż 30sztuk bydła dojnego. A krowy to znów nie świnie że jak sie spóźni np z jedzeniem to cos sie stanie poważnego. każde zwlekanie z dojem odbija sie na krowach i mleku (wiem bo krowy strasznie ryczą i dają mniej mleka) Co ty byś zrobiła w takiej sytuacji? Poświeciłabyś się czy jednak byś zostawiła męża na pastwę gospodarki i obowiązków? Sama pisałaś że związek polega na dawaniu i braniu i na poświęceniach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martina    23

Hej hej?

Ale tu chyba się nie rozumiemy?

Jeśli nie miałabym pracy tylko bym była tą przysłowiową "żoną gospodarza" to owszem pomogłabym, ale jeśli pracowałabym i jeszcze miała biegać koło obory a potem na szybkiego do pracy to ja dziękuje za taki układ. Zawsze twierdzicie że kobieta nie jest stworzona do pracy w gospodarstwie. Więc sami sobie przeczycie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Hej hej?

Ale tu chyba się nie rozumiemy?

Jeśli nie miałabym pracy tylko bym była tą przysłowiową "żoną gospodarza" to owszem pomogłabym

 

Ja będę jednak z uporem maniaka obstawał przy "Gospodyni" :P tu nawet nie chodzi czy będziesz pomagała i pracowała czy nie, bo wiadomo że jak jedna praca to nie druga bo nikt by nie wytrzymał ale skoro już ciągniemy ten temat to teraz Ty mi odpowiedz jak to sobie wyobrażasz, pytam tak tylko z ciekawości - np. jak będą dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
klejnus    0

Czyli według was zakładając tak hipotetycznie wyjdę za mąż za rolnika z dużym areałem i gospodarstwem mlecznym. To mam rzucić marzenia o pracy w pogotowiu co po prostu kocham i zostać kurą domową , która umie wszystko. Może dobrze by było abym np. poszła do obory 2 razy dziennie , wydoiła krowy, obrobiła pole, jeszcze ugotowała i obskakiwała ukochanego męża??

 

Hmm albo ja źle czytam twoje wypowiedzi albo już późno jest:P Tu piszesz o marzeniach że chciałbyś to robić itd a w następnym poście piszesz już że nie 2 rzeczy naraz hmm moge prosić sprostowanie? I nie mówimy tu chyba o tym żeby kobieta pracowała w gospodarstwie czyli obrządki żniwa itd (przynajmniej mi nie o to chodzi) tylko o to by była po prostu w domu zajmowała sie nim i opiekowała się dzieckiem. (niestety jestem za tym by kobieta była tą Panią domu za co mi sie oberwie:P) Ja jestem takiego zdania ze dziecko powinni wychowywać rodzice a nie babcia ciocia czy opiekunka. Od tego są rodzice. Co innego pomóc raz kiedyś a co innego wychowywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

Kto tak twierdzi ? -ja po prostu piszę jak jest w mojej okolicy i widząc co się dzieje zaryzykowałbym twierdzenie że jednak jest :D .Co do owych 2 tysi na własne wydatki to przed oczyma staje mi Kasia Figura i jej słynne "Kiler, trzysta dolarów? och*jałeś? Co ja sobie za to kupię? Waciki?":D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Superlatywa to jest komplement wypowiadanie się o kimś o czymś pochlebnie. tak dla jasności.

 

Masz rację nie mam pretensji, ale jak kolega Klejnus pisze "jest już późno" to mogłem użyć nie właściwego słowa. :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy ktoś z Was przeczytał do końca i ze zrozumieniem całą moją wypowiedź..

Pisałem, iż kwoty które podaje to tylko założenia, więc sumy czysto teoretyczne.

Wiem, że są ciężkie czasy(chociaż zawsze tak ludzie mówili i zawsze będą mówić, co jest po prostu hipokryzją w wielu przypadkach), że pracy mało dla młodych itd., itp., jednak 2000zł w obecnych czasach to tak naprawdę niewiele, bo koszty przeżycia są obecnie bardzo wysokie, a nic nie wskazuje aby miało się poprawić. Wprawdzie wiele osób zadowala się najniższą krajową i tutaj nie ma się co dziwić,bo przecież za coś trzeba żyć, ale to jest wyzysk w biały dzień porządnych obywateli! - To temat na inną dyskusję więc nie będę się tutaj o tym rozpisywał, bo jeszcze emocje mnie poniosą i powiem kilka zbyt ostrych słów na temat sytuacja w naszym kraju.

Wracając do sedna mojej wypowiedzi, dla mnie jest to nieistotne czy będzie dziewczyna zarabiać 1000zł, 2000zł czy większe sumy, jeśli będzie robić to co chce i lubi, to tylko będę ją w tym wspierał. Poza tym dojazd do pracy, posiłki czy inne rzeczy również kosztują, a i rozsądna kobieta zawsze odłoży jakiś grosz, wiec nawet z tych 2000zł(skoro tak się czepiliście tej kwoty, to napisze na jej przykładzie), niewiele tak naprawdę zostanie dla jej samej. Dodać do tego jeszcze załóżmy opłacenie części pensji opiekunki to już naprawdę nie ma szału. Oczywiście wszystkie te kwestie są do dogadania przez małżonków, także te finansowe, wiec każda taka para powinna na początku pożycia ustalić pewne zasady jak chociażby kwestie finansowe.

O tym tez już pisałem w poprzedniej wypowiedzi, jednak brak czytania ze zrozumieniem niektórych osób skłonił mnie do powtórzenia się w trochę innej formie.

 

I jeszcze jedna sprawa, niektórzy szukają po prostu dziewczyny na gospodarkę jak jest w tytule tego tematu.

Mi z kolei wystarczy zona która zamieszka ze mną, będzie akceptować to co robię oraz wspierać chociażby dobrym słowem(mam nadzieję, że znalazłem..). Nie szukam taniej siły roboczej, wolę mieć dziewczynę z która mimo wykonywania różnych zawodów będziemy się dobrze rozumieć i dogadywać.

Macie inne zdanie? Macie prawo, jednak nigdy, ale to przenigdy nie mówcie że takie związki nie mają sensu zaistnienia i przetrwania.

Edytowano przez FlashForward

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martina    23

A może na ten temat rozmawiałam z osobą zainteresowaną tą sprawą najbardziej i doszliśmy do wniosku że ja oszaleje w domu. Ja nie umiem siedzieć tylko w domu, przecież tu można kota dostać do głowy. Ja muszę mieć kontakt z ludzmi, może dlatego tak dobrze radze sobie w tym zawodzie którego obecnie sie ucze. Musze mieć kontakt z coraz to nowymi ludzmi. Taka już jestem i raczej tego nie zmienię.

 

A co myślicie tak podam przykład: dziewczyna świeżo po ślubie, która żeby się odstresować jedzie na zlot motocyklowy swoim ukochanym motocyklem?? Bez męża. B)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czacha17   
Gość czacha17

Przepraszam że wcinam wam się w temat,ale pozwólcie że napiszę co ja sądzę o tym o czym piszecie (małżeństwo i praca w innym zawodzie żony rolnika).Z moich obserwacji wynika że jest to możliwe przy perfekcyjnym zorganizowaniu wszystkiego i ustaleniu co należy do czyich obowiązków ,wiadomo dodatkowe pieniądze się przydadzą we wspólnym budżecie,ale czy wszystko da się przeliczyć na pieniądze ?.Taka praca ma tez inny aspekt i niesie inne zagrożenie,a mianowicie możliwość fascynacji i zauroczenia innym facetem .Wiem że powiecie "miłość","zaufanie" ,ale czy nikt nie słyszał z was o romansach "biurowych "?Możecie mi wierzyć lub nie ale przebywając z kimś po 8 ha człowiek najpierw się zaprzyjaźnia ,potem może się zauroczyć ,a koniec końców może się i zakochać .Wyobraźcie sobie kobietę która ma męża rolnika,ten zazwyczaj chodzi w roboczym ubraniu ,nie rzadko ubrudzony w smarach ,ma gospodarstwo specjalizujące się w hodowli trzody chlewnej,"pachnie "tymi świnkami i im poświęca większość swojego czasu,nigdy nie ma czasu wyjechać z żoną na wakacje ,nawet na wypad w weekend nie znajdzie czasu .A z drugiej strony ta kobieta pracuje w jednym pokoju z przystojnym facetem ,który ma zawsze czystą koszulę ,pachnie od niego hugo bossem ;)opowiada tej kobiecie o wyprawach w góry ,nad jezioro ,o wakacjach które spędził w cudownym miejscu ,i jak myślicie,po mimo że ta kobieta kocha swojego męża,czy to nie jest dla niej pokusa taki super facet i lepsze życie (lepsze od naszego życia rolnika i co więcej ciekawsze ).Moim zdaniem najlepiej by było dla związku dwojga ludzi żeby mieli wspólną pasję (w naszym przypadku rolnictwo)i mogli razem pracować,odpoczywać ,cieszyć się sukcesami ,razem znosić porażki i mieć wspólny cel .Ktoś na tym forum kiedyś napisał takie zdanie które utkwiło mi w pamięci że "gospodarka to taki wóz że muszą go ciągnąć dwa konie,bo jeden nie da rady ",czy jakoś tak.

Jestem singlem i nie znam się na tematach damsko -męskich ,ale ja bym nie chciał tych wspomnianych 2000 tyś które zarabia żona ,tylko chciałbym żeby żeby moja pasja jaką jest rolnictwo była też pasją mojej przyszłej żony,a wtedy jak to mówią u nas "można by się było i chleba na kamieniu dorobić "a co by mi było z tego jak ja prawował bym w gospodarstwie i myślał co robi w pracy moja żona i z kim .

OK.macie rację jestem typem zazdrośnika ,ale wyznaję zasadę że lepiej nie kusić losu żeby nie było później tak jak w tym kawale o zakonnicach i lwie ;).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×