Skocz do zawartości

Polecane posty

WHATEVER
Wybrane dla Ciebie


Henius91    584

 

a czego oczekujecie od waszych przyszłych żon, rolnicy? żeby doiły krowy? żeby orąły w polu? ja doję i orzę. i pracy się nie boje żadnej. ale chciałabym jak kazdy znaleźć kogos do siebie, gospodarza na moja schedę. a to łatwe nie jest

 

ja np nie oczekiwałbym od przyszłej żony żeby kto wie jak ciężko pracowała na gospodarstwie. u nas zawsze mama doiła i doi krowy. ostatnio przecięła sobie dłoń i nie dała rady nic robić więc miałem okazje sprawdzić jak to jest. normalnie wypoczynek w porównaniu do żywienia i "estetyzacji pomieszczeń gospodarskich" :D ale przeważnie tak jest że to kobiety ogarniają wszystkie sprawy finansowe w gospodarstwie więc to zajęcie bym mógł oddać przyszłej żonie :P a pracy w polu to nikomu bym nie oddał :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


izolda789    12

no chyba nie na tym rzecz polega żeby wykorzystywać współmałżonka, tylko o to żeby się wzajemnie wspierać, ja sie roboty fizycznej nie boję ale jeśli ktoś się boi i jest gotów przez to zrezygnoweać ze związku to czy jest o co walczyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Henius91    584

w tych czasach ten kto ma swoje gospodarstwo i chce na nim ciężko pracować, jest praktycznie ustawiony. wiadomo, czasami jest gorzej, ale przeważnie jest dobrze. praca zapewniona na całe życie, nie ma obaw o to, że ktoś nas zwolni. no a na dodatek zapewniamy zabezpieczenie dla następnego pokolenia. ten kto chce się lenić całe życie zawsze będzie twierdził, że praca na gospodarstwie jest bezsensowna i nieopłacalna. może zmieni zdanie jak nie będzie mógł znaleźć żadnej pracy

 

znam takie małżeństwo gdzie mąż zapierdziela w nocy w oborach a cały dzień w polu. żona nic nie pomaga, ewentualnie umyje dojarkę. żeby miał te 30 krówek i 20 ha to raczej sam by dał rade, ale ma 100 krów i pewnie 150 ha, wszystko sam robi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


izolda789    12

marna perspektywa.... chociaż Ferdek jest ogólnie bardzo zadowolony z życia, mój ulubiony tekst Ferdka : Co mnie to gówno obchodzi :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

kaszmir25    0

skoro tak piszesz to chyba naprawdę to gospodarstwo masz jakies zaje***ste. gospodarstwo gospodarstwu nie równe. moze faceci lecieli na łatwa kase? dobrze się tak "wżenić " w majtek. bo nie wierzę ze łatwo znależć jest kogoś na gospodarstwo 30 ha. ludzie boja się pracy, odpowiedzialności, boja sie wziąc na swoje barki taki ciężar, wolą (w większości) odwalić 8 godzin a potem lezec przed telewizorem.

 

a czego oczekujecie od waszych przyszłych żon, rolnicy? żeby doiły krowy? żeby orąły w polu? ja doję i orzę. i pracy się nie boje żadnej. ale chciałabym jak kazdy znaleźć kogos do siebie, gospodarza na moja schedę. a to łatwe nie jest

 

 

 

Znaleźć Kogoś kto by był dopełnieniem całości to jest coś. Pozdrawiam Cię!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

ja ocekuje tego żeby tylko koś był i doceniał to co robie. nie szukam majątku ani rąk do pracy bo nie od tego są kobiety. ;)

to nie powinienes miec problemów ze znalezieniem tej drugiej połowy. nie mówię, że kobieta ma zasuwać jak mały parowozik, ale do diabła, chyba nie po to się żenisz, żeby patrzec tylko jaka jest piękna? musi byc przede wszystkim rozumna. szanowac prace, rozumiec to, że rolnictwo, gospodarka to sposób na zycie, zamiłowanie, pasja i niekjiedy wymaga poswięceń, niedospania, nie ma taryfy ulgowej, szczególnie przy zwierzetach. nie chce pracowac, trudno. moze wychowuje dzieci, posprząta, ugotuje, załatwi jakieś sprawy w urzędzie. przynajmniej w tym powinna sie sprawdzać na 100%. moi koledzy, troche starsi, parę lat temu się pozenili. żadna z tych żonek do niczego się nie dotknie w gospodarstwie, bo to brudne, to śmnierdzi, tu błoto, tam kurz. nawet obiadu nie zrobi, bo nie ma czasu, bo jedzie na zakupy, to po ciuchy, to po kwiatki do ogródka, to po firanki... jedzie do miasta, do bankomatu, wyciaga kase na bzdety, że nieraz im na nieplanowe naprawy brakło grosza. z czego taką trzymac? bo gotowe gołąbki ze słoika odgrzeje?

 

a czego ja oczekuje? chyba tego samego. nie licże na to, żeby ktos przyszedł i zasuwał, tym bardziej, ze u mnie musiałby byc gospodarzem, bo chłopa w domu nie ma nawet pół;) ale nie chcę paniczka, lalusia, nie chce żeby był bogaty. chce żeby w życiu cos przeżył, miał trochę pojęcie o życiu, a nie szczycił się tatusiowa kaska. takich na razie tylko spotykam. dzieci. a szukam normalnego faceta, chłopa z krwi i kości, do tańca i do różańca, do Boga i do ludzi jak to mówią. duze wymagania?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


szwed1983    0

rolniczka trafiłaś w samo sedno mego ideału a opis kandydata prawie do mnie pasuje z tym że mam zmechanizowane gospodarstwo i tylko w żniwa potrzebuje ze dwóch kierowców a pozostałe prace wykonuję sam,mama zajmuje się domem i drobiazgami w obejściu a ojciec nie żyje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

nikolas29    167

Ładne kobiety na tel łódzkiej wsi :)

i to jest kobieta życia....takich trzeba na gosodarke

 

tylko ze ona potrzebuje na gosodarke...wiec chłopy do roboty...macie braci to swatajcie albo swoje zostawiajcie w lodzkie strony sie udajcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Meg5    351
albo swoje zostawiajcie w lodzkie strony sie udajcie

Nikolas do czego TY ludzi namawiasz ? I tak liczba rozwodów jest zatrważająca .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach



DAMIANT25    2

Rolniczka szukam takiej kobiety jak ty. Nie masz dużych wymagań . Roboty żadnej się nie boje. I to wszystko co piszesz o kobietach kolegów to szczera prawda. Mogę z tobą pracować w gospodarstwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

nikolas29    167

oooooooo i juz sie trafiło rolniczce chodzic w mini spudniczcce :D a daj ci Boze na całe zycie a nawet wieki...wiec nie trac czasu maluj powieki :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

izolda789    12

to nie powinienes miec problemów ze znalezieniem tej drugiej połowy. nie mówię, że kobieta ma zasuwać jak mały parowozik, ale do diabła, chyba nie po to się żenisz, żeby patrzec tylko jaka jest piękna? musi byc przede wszystkim rozumna. szanowac prace, rozumiec to, że rolnictwo, gospodarka to sposób na zycie, zamiłowanie, pasja i niekjiedy wymaga poswięceń, niedospania, nie ma taryfy ulgowej, szczególnie przy zwierzetach. nie chce pracowac, trudno. moze wychowuje dzieci, posprząta, ugotuje, załatwi jakieś sprawy w urzędzie. przynajmniej w tym powinna sie sprawdzać na 100%. moi koledzy, troche starsi, parę lat temu się pozenili. żadna z tych żonek do niczego się nie dotknie w gospodarstwie, bo to brudne, to śmnierdzi, tu błoto, tam kurz. nawet obiadu nie zrobi, bo nie ma czasu, bo jedzie na zakupy, to po ciuchy, to po kwiatki do ogródka, to po firanki... jedzie do miasta, do bankomatu, wyciaga kase na bzdety, że nieraz im na nieplanowe naprawy brakło grosza. z czego taką trzymac? bo gotowe gołąbki ze słoika odgrzeje?

 

a czego ja oczekuje? chyba tego samego. nie licże na to, żeby ktos przyszedł i zasuwał, tym bardziej, ze u mnie musiałby byc gospodarzem, bo chłopa w domu nie ma nawet pół ;) ale nie chcę paniczka, lalusia, nie chce żeby był bogaty. chce żeby w życiu cos przeżył, miał trochę pojęcie o życiu, a nie szczycił się tatusiowa kaska. takich na razie tylko spotykam. dzieci. a szukam normalnego faceta, chłopa z krwi i kości, do tańca i do różańca, do Boga i do ludzi jak to mówią. duze wymagania?

Jak ja Ciebie doskonale rozumiem :) jesteś bardzo wartościową i mądrą dziewczyną, zasługujesz na szczęście. życzę żebyś je znalazła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

vicia1223    10

Rolniczka skoro nie masz takich dużych wymagań to dlaczego jeszcze żadnego nie zaprosiłaś do siebie ?? Ci co mają pojęcie o rolnictwie , pracowali od młodości na to raczej się tego nie wyrzekną i nie przeprowadzą się do Ciebie , no ale nie mówię że nie znajdziesz takiego bo znajdziesz na pewno.. Najlepiej takiego co by blisko Ciebie mieszkał , wtedy to zmienia całkowicie sytuację . Samym sercem też nie należy się kierować :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

nikolas29    167

blisko mieszkac tez nie dobrze,,a daleko to dzisiaj nie roblem w tych czasach... sercem trzeba sie kierowac i bliskoscia serca oraz charakterem...powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


miroM1984    6

 

a czego ja oczekuje? chyba tego samego. nie licże na to, żeby ktos przyszedł i zasuwał, tym bardziej, ze u mnie musiałby byc gospodarzem, bo chłopa w domu nie ma nawet pół ;) ale nie chcę paniczka, lalusia, nie chce żeby był bogaty. chce żeby w życiu cos przeżył, miał trochę pojęcie o życiu, a nie szczycił się tatusiowa kaska. takich na razie tylko spotykam. dzieci. a szukam normalnego faceta, chłopa z krwi i kości, do tańca i do różańca, do Boga i do ludzi jak to mówią. duze wymagania?

 

wymaganie kolezanko nie wielkie, tylko zwaz na to ze swiat teraz stanal na glowie i pozadnych ludzi bedzie coraz mniej a pozostana sami jak to ujelas "lalusie"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kas    147

to nie powinienes miec problemów ze znalezieniem tej drugiej połowy. nie mówię, że kobieta ma zasuwać jak mały parowozik, ale do diabła, chyba nie po to się żenisz, żeby patrzec tylko jaka jest piękna? musi byc przede wszystkim rozumna. szanowac prace, rozumiec to, że rolnictwo, gospodarka to sposób na zycie, zamiłowanie, pasja i niekjiedy wymaga poswięceń, niedospania, nie ma taryfy ulgowej, szczególnie przy zwierzetach. nie chce pracowac, trudno. moze wychowuje dzieci, posprząta, ugotuje, załatwi jakieś sprawy w urzędzie. przynajmniej w tym powinna sie sprawdzać na 100%. moi koledzy, troche starsi, parę lat temu się pozenili. żadna z tych żonek do niczego się nie dotknie w gospodarstwie, bo to brudne, to śmnierdzi, tu błoto, tam kurz. nawet obiadu nie zrobi, bo nie ma czasu, bo jedzie na zakupy, to po ciuchy, to po kwiatki do ogródka, to po firanki... jedzie do miasta, do bankomatu, wyciaga kase na bzdety, że nieraz im na nieplanowe naprawy brakło grosza. z czego taką trzymac? bo gotowe gołąbki ze słoika odgrzeje?

 

a czego ja oczekuje? chyba tego samego. nie licże na to, żeby ktos przyszedł i zasuwał, tym bardziej, ze u mnie musiałby byc gospodarzem, bo chłopa w domu nie ma nawet pół ;) ale nie chcę paniczka, lalusia, nie chce żeby był bogaty. chce żeby w życiu cos przeżył, miał trochę pojęcie o życiu, a nie szczycił się tatusiowa kaska. takich na razie tylko spotykam. dzieci. a szukam normalnego faceta, chłopa z krwi i kości, do tańca i do różańca, do Boga i do ludzi jak to mówią. duze wymagania?

 

Daj ci Boże dziewczyno, takich kobiet nam trzeba! Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×