Skocz do zawartości

Polecane posty

SOKAN    12

Czytam czasami co za banialuki tutaj wypisujecie, i tak. Każdy jest z innej gliny lepiony i inaczej lepiony, dlatego jednemu się podoba temat ogródków a drugiemu się mniej podoba. I chyba tak musi być na tym świecie, musi być trochę kolorowo. Bo co by było jak byśmy wszyscy tak samo podchodzili do danego tematu ? Po prostu nie było by o czym gadać czy tam pisać. Mnie akurat temat ogródków na chwilę rozbawił, jednak na dłuższą dyskusję zaczynał mnie nie przypadać do gustu.

I zauważyłem coś ciekawego. Otóż zawsze faceci są postrzegani jako erotomani, a tu proszę koleżanki są nic nie gorsze w te klocki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz78    337

Oczywiście bananku i mam nadzieje że sprostamy wysokiemu poziomowi :D ,no i podstawa musi być też wesoło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

@Tomcio ale wielcy inteligenci boja sie rozmawiac z nami a to dlatego ze jest takie przyslowie.

 

NIE DYSKUTUJ Z I.... BO CIE SPROWADZI DO SWOJEGO POZIOMU A POTEM POKONA DOSWIADCZENIEM; :D :D :D :D :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DAMIANT25    2

A ja tam lubię poczytać wasze wypowiedzi i od razu uśmiech pojawia się na twarzy. trzeba podhodzic do wszystkiego na luzie bo się zeświruje. Takie jest moje zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Thomas2135    1222

@Bystra jak nie oczekuję od nikogo przeprosin, bo Ty zdaje się dystansowałaś się od tego tematu. Osobiście też mnie to nie dotknęło, tylko temat wydał mi się jakby nie na miejscu i nie w takim miłym towarzystwie. Tak jak @Sokan przez pierwsze kilkanaście postów śmieszyło a późnij to już każdy wie jak było. Nie mam co się tłumaczyć. Mogę przeprosić za swoje teksty o panach spod sklepu.

Chcecie nowego tematu? Czytam ten wątek od dawna, ale nie pamiętam, żeby był poruszany. Otóż moi drodzy chodzi o "swatanie" ludzi. Kiedyś to było niemalże normą, choćby pokolenie naszych rodziców. Mówią w wielu programach dokumentalnych, że to chemia łączy ludzi a dokładniej ich zapach. Co jednak powiecie o takich swatanych małżeństwach. Osobiście znam 2 bliskie mi przypadki. Na początku był kuzyn a on miał nowego kumpla. Kumpel zaś miał siostrę, więc poznał ich ze sobą. Ona przyzwoicie ładna on ze sporą nadwagą a mimo to są razem już chyba ok 6 lat. Mieszkają wspólnie.

Drugi przypadek bliższy mi to mój brat. Pracował i pracuje w tartaku Ikei a wraz z nim wiele innych osób. Jak to wszystko się zaczęło nie wiem, bo nie pytałem a on pewnie by nie dopowiedział, bo jakoś tak się stało, że w rodzinie nikt z nas nie jest zbyt wylewny. Fakt jest, że znają się też ok 6 lat. Od 2 lat są małżeństwem a od czerwca rodzicami. Ja jestem ojcem chrzestnym :D . Mają wspólne mieszkanie i dogadują się mimo, że każde ma swój charakter. Moim zdaniem jeśli trafią na siebie normalne, inteligentne osoby, które potrafią rozmawiać o swoich problemach to nie widzę powodu dlaczego związek nie miałby przetrwać.

Kiedyś usłyszałem chyba w filmie, jednak miało to rację..."żeń się, miłość przyjdzie z czasem"

No to się rozpisałem, ale dawno chciałem poruszyć ten wątek. A teraz czy wy znacie jakieś szczęśliwe przypadki swatania i jakie jest wasze zdanie na ten temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

hmm pary które znam poznały się zazwyczaj albo przez internet albo w barze hmm ja raz ustawiłam moją koleżankę z moim kolegą ale to była totalna porażka, on nic nie mówił był taki nieśmiały a ona cały wieczór przegadała i tak się tym stresowała że on nic nie gada - bała się martwej ciszy, że aż spiła się na tej randce :ph34r: Później też chciałam swatać jedną parę on ją zabrał na swoją studniówkę i tak się stało że dosypali mojej koleżance narkotyki do szampana i straciła przytomność (to było ich pierwsze spotkanie) więc też raczej za dobrze to nie wyszło. Słaba ze mnie swatka.

 

Osobiście poszłabym na to bez 2 zdań z pocałowaniem ręki gdyby ktoś wybrał mi męża i kazał się żenić :D najlepiej żeby to zrobili rodzice bo ja sama chyba nie wiem co jest dla mnie dobre i odpowiednie :unsure:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bystra    26

Koleżanko banan trafne przysłowie a jeśli komuś dany temat nie odpowiada to niech nie bierze w nim udziału i cała filozofia a nie po tygodniu mieszać ludzi z błotem a po za tym każdy temat robi się kiedyś nudny nawet te rozpoczęty przez wybitnych naukowców

@Thomsa2135 każdy żart ma swoją granice ale jeśli nikogo nie obraża ani nie poniża to chyba nie ma się czego czepiać a o swataniu jak się mówi w dzisiejszych czasach to u młodzieży budzi śmiech bo to tylko w czasach naszych rodziców a czy zapoznawanie się przez kolegów lub koleżanki to nie swatanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz78    337

Mnie swatanie (swatki jak nazywano dawniej)kojarzy sie z biurem matrymonialnym tylko dziś w erze komputerów jest to na większą skalę ,dziś nie wydaje mi się to złą rzeczą ponieważ każdy samotny ratuje się jak może aby nie być samemu ,dobieramy się samemu wg, gustów zainteresowań potrzeb bez przymusu ale dawniej jak rodzice wybierali lubą lub odwrotnie mogło to być porażką do końca życia ,kierowani statusem społecznym lub bogactwem(posagiem) skazywali młodych na miłość platoniczną lub cierpienie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WodnyElf    3

Moja koleżanka z liceum pod namową rodziców znalazła chłopaka, a raczej oni jej znaleźli z odpowiednim statusem materialnym ect. Zaraz po ukończeniu szkoły średniej wzieła z nim ślub. Rodzice wszystko im wyszykowali. Pojawiło się nawet dziecko z tego małżeństwa. Efekt? Kochanek parę lat po ślubie, walka o dziecko, nie dbanie o dziecko ze strony matki, utrudnianie kontaktów z dzieckiem ojcu... więc lepiej niech się rodzice nie mieszają i nie decydują bo tylko z tego same nieszczęścia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

A najgorsze w tym wszystkim jest to ze jak mlodzi sa razem a jedno z nich slucha swoich rodzicow a nie meza lub zony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SOKAN    12

 

Osobiście poszłabym na to bez 2 zdań z pocałowaniem ręki gdyby ktoś wybrał mi męża i kazał się żenić :D najlepiej żeby to zrobili rodzice bo ja sama chyba nie wiem co jest dla mnie dobre i odpowiednie :unsure:

 

No to cię pocieszę. Mam tak samo :wacko:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz78    337

Dokladnie czlowiek powinien mieć wolny wybór ,aż sie dziwię że to co napisałem przed chwila ma miejsce po dziś dzień no i są tego efekty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty
Osobiście poszłabym na to bez 2 zdań z pocałowaniem ręki gdyby ktoś wybrał mi męża i kazał się żenić :D najlepiej żeby to zrobili rodzice bo ja sama chyba nie wiem co jest dla mnie dobre i odpowiednie :unsure:

 

 

No jeśli nie koniecznie rodzice, to mogę ja Ci się kazać żenić, albo wyjść za mąż, żaden dla mnie problem. :P no nie musisz nawet zaraz mnie całować za to po rękach. :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz78    337

Tylko jak doświadczą tego średniowiecza to im się oczy dopiero otworzą jeszcze będą najbliższych obwiniac ,jak dla mnie to złe rozwiązanie chyba że Mat weżmie to na siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Co wezmę na siebie. :D akurat, może jeszcze za celowniczego mam pod kołdrą robić, :lol:

 

mogę kazać jak już koleżanka bez rozkazu nie chce za mąż wychodzić i tyle. :lol:

Jak zmuszę drugą osobę? no chłopaki który też musi mieć rozkaz do ożenku? ale pamiętaj Heidi żebyś się nie wycofała, bo nie będę pytał czy Ci odpowiada, tylko daję rozkaz i tyle i robimy zaraz następne zaręczyny. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

No co żaden nie chce się żenić teraz? ech Wy żeniace. Panna na to jak na lato a ci pochowali się teraz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

ja tam sobie upodobałam jednego ale co zrobisz Mat jak on nie chce -_- siłą go nie zaciągniesz :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz78    337

Mat żeby była dozwolona bigamia to ja jestem chętny ;) .

Edytowano przez Tomasz78

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KRISS75    39

ja tam sobie upodobałam jednego ale co zrobisz Mat jak on nie chce -_- siłą go nie zaciągniesz :P

Ale dlaczego nie chce?Może za mało sie starasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×