Skocz do zawartości

Polecane posty

falconeyes    9

ok, mam pytanie do pań, co sądzicie o mężczyznach którzy pomagają wam w obowiązkach domowych? jakie macie odczucia co do takich... samców :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kasek    7

O kolega zadał ciekawe pytanie popieram jego inicjatywę :) Co tym sądzicie drogie panie ;)

 

O kolega zadał ciekawe pytanie popieram jego inicjatywę :) Co tym sądzicie drogie panie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Xawier    33

Właśnie, co sądzicie o takim mężczyźnie który od czasu do czasu ugotuje obiad, zrobi pranie, wyprasuje lub pozmywa naczynia??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Osobiście nic nie sądzę ,ponieważ nie znam pana ,który by te wymienione czynności wykonał ,a tym bardziej z własnej woli i nie pomarudził przy tym .

Edit:

mężczyznach którzy pomagają wam w obowiązkach domowych

Ale pewnie gdzieś i tacy są ,no cóż ale ....chyba w innym świecie ? :rolleyes: :P

Dodam jeszcze ,że już niech nie robi tego co uwłacza jego męskości ,ale nich choć uszanuje ,że to też jest praca .Ponieważ i z tym uszanowaniem bywa różnie .

W młodszych pokoleniach ,to już lepiej wygląda ,ale np. pokolenie mojego ojca, to typ ''przynieś piwo kobieto ''. Oczywiście nie mam tu na myśli tylko piwa i pisze ogólnie ,bo jak wiemy zdarzają się wyjątki . ;)

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kasek    7

No tak przyznam koleżance rację , że tak jest w mojej rodzinie np wujek to ma swoje reguły i nie tylko on , no ale coś od kogoś się tego musieli nauczyć , po prostu ludzie z tamtej epoki tacy są .... Ja wychodzę z innego założenia i już kiedyś tu pisałem o tym ja np wszystko robię sam bo mi nikt nie zrobi za mnie i powiem z własnego punktu widzenie że przyznam wam panie pełną rację że w domu też musicie się narobić i to wcale nie mało :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wdaniel    52

Widzę, że temat orki zainteresował moderatorów ;) No cóż - orać na usługach, a moje pole będzie sąsiad orał - chyba kolczatkę rozwinę na wjeździe...

Co do powrotu do tematu - widzę, że osobom, które szukają swojej drugiej połowy ten akurat nie odpowiada :D Lepiej pisać po raz setny jedno i to samo :unsure:

Odnośnie pomocy w pracach domowych - do facetów: " by w gospodarstwie wam kobitka pomogła, to chcecie? - a więc w ramach współpracy i wymiany doświadczeń pomóżcie i w pracach domowych, a nie tylko kanapa - piwko - pilot od telewizora

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

"widzę, że osobom, które szukają swojej drugiej połowy ten akurat nie odpowiada"

 

Daj nam czas zebrać myśli to nie takie gadanie o niebie i chlebie ;) a więc trzeba temat przemyśleć żeby coś konstruktywnego napisać :D

 

Tak więc to o czym piszecie drodzy Panowie to jest jakaś abstrakcja. A i owszem na początku związku oczywiście mężczyzna chce się przypodobać kobiecie i pokazać z dobrej strony. Kanapeczki do pracy uszykuje, samochód odśnieży rano, herbatkę zaparzy, jednak szybko staje się wygodny i przyzwyczaja do dogodności jakie niesie za sobą posiadanie kobiety w domu -_- On ma tą świadomość, że ona zrobi szybciej lepiej i to tak już się wpisało że to kobiecy obowiązek. Także po czasie po takim czyścioszku trzeba deskę od toalety zamykać i brudne skarpetki wyciągać spod łóżka. :unsure:

 

Oczywiście ma też duże znaczenie co mężczyzna wyniósł z domu jak matka nie zrobiła z niego kaleki pod względem prac domowych to i owszem nastawić pralkę potrafi, prasować, ugotować itp jednak jest duże ryzyko że będzie poprawiał po kobiecie i mówił jej jak ma to zrobić bo on nauczony jest inaczej <_<

 

Dlatego z dwojga złego :P wystarczy dla mnie żeby nie zostawiał "po sobie syfu" że tak to lirycznie ujmę, niech umyje po sobie wannę, umywalkę po goleniu a jak go o coś poproszę to nie że - zaraz - później itp wykręty . A gotowaniem i prowadzeniem domu zajmę się sama :)

Edytowano przez Heidi88

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wdaniel    52

No to może zacznę kawałem, który mi tu pasuje:

Samolot pasażerski spada na ziemie. Do kolizji zostało parę minut.

Kobieta wstaje z fotela i mówi:

- Jeśli mam umrzeć, to chcę się wtedy czuć kobieta!

Rozbiera się do naga i pyta:

- Jest w tym samolocie ktoś na tyle męski, że sprawi, bym poczuła się jak kobieta?

Z fotela obok wstaje facet, ściąga koszulę i mówi:

- Masz. Wyprasuj!

....

A teraz zejdźmy na ziemię, bo rozbitkom trzeba udzielić I-szej pomocy, a oni tam w górze nie mają nawet dróg ewakuacyjnych ;)

A i owszem na początku związku oczywiście mężczyzna chce się przypodobać kobiecie i pokazać z dobrej strony. Kanapeczki do pracy uszykuje, samochód odśnieży rano, herbatkę zaparzy, jednak szybko staje się wygodny i przyzwyczaja do dogodności jakie niesie za sobą posiadanie kobiety w domu -_-

To akurat działa w 2 strony, bo kobitka też na początku mężusiowi kanapki do pracy, jak wróci do domu, to obiad na stole, oczywiście po wcześniejszym telefonie "o której wrócisz kochanie?". Dalej to mogę powielić: (słowa edytowane na czerwono)

jednak szybko staje się wygodna i przyzwyczaja do dogodności jakie niesie za sobą posiadanie mężczyzny w domu -_-

Finisz jest taki, że nie dosyć, że mężczyzna wstanie rano, nakarmi zwierzęta, zimą odgarnie podwórze, rozpali ogień w piecu, skoczy do sklepu po chleb i bułki oraz zrobi sobie śniadanie do pracy (jak to robi w ciągu godziny, to kobitka nie może pojąć, ale musi, bo przecież do pracy nie może się spóźnić, gdyż spóźnienie = po premii, a któreś z kolei = zwolnienie). Przyjedzie z pracy, to: "obiad masz na piecu", w piecu ciemno, krowy i świnie wyją a podwórze znowu do odśnieżania... B)

Ale się zaraz wojna zrobi :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

Tak też może być jak piszesz. Myślę że wszystko się rozchodzi o docenienie tej 2 osoby nawet za drobne czyny. Tzn jeśli będę robić codziennie te kanapki i będzie czekać na niego ten obiad na stole to niech chociaż pośle mi mały uśmiech, nic nie musi mówić, a ja będę miała motywację do działań :) Tak samo kobiety robią ten błąd i nie chwalą swoich mężczyzn tylko ciągle krytykują i wymagają - nawet jak mężczyzna zrobi 4 rzeczy na 5 o które prosiła to i tak obrazi się i uczepi tej jednej niezrobionej. I to oczywiście nie powinno tak wyglądać ach gada żeby gadać ale musi to czuć "ach kochanie co ja bym bez Ciebie zrobiła, dziękuję że jesteś!" :wub:

 

cyt. wdaniel: "Przyjedzie z pracy, to: "obiad masz na piecu""

 

A teraz mam takie pytanie ile razy Was kobiety wołają na ten obiad zanim zdecydujecie się porzucić daną czynność - np grzebanie przy traktorze - i w końcu udać się zjeść. hmm? ;) Zawsze "nałóż kochanie zaraz przyjdę" i po 20 min to samo "już kończę" :P

Edytowano przez Heidi88

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolajjj    54

Nawet bardzo często.

Męża to nieraz kilka razy wołam, bo obiad na stole, a tu ciągle "już idę".

A po kilku latach małżeństwa to już nawet nie proszę go o pomoc w domu, bo tak jak potrafi wszystko zrobić w polu, maszyny i ciągniki naprawić, tak nic nie potrafi zrobić w domu. A po jego porządkach nic nie mogę znaleźć. Wolę więc sama sprzątnąć jak mi pasuje. Ale miło by było żeby po tylu latach razem pamiętał jaką kawę piję i zrobił mi ją CZASAMI. Bo ja pamiętam co lubi zjeść i ile słodzi.

Ale muszę mu oddać sprawiedliwość, że sporo w tym winy jego matki. Tak go wychowała.

 

I jak pisze Meg5 - obowiązki w domu to też praca, i warto to uszanować panowie, a będziecie mieli wdzięczność partnerek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolas29    168

bo nie kazdy chlop lubi goracy obiad....ja akurat lubie.i obiad i gorace partnerki.. a mama jak go tak wychowala to powinnno wam pasowac przecierz kobieta kobiete szybciej zrozumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
falconeyes    9

Ciekawa dyskusja rozgorzała :P ja jednak pytałem o to w innym kontekście, bo to że mężczyźni powinni umieć gotować czy sprzątać to chyba jasne co wcale nie znaczy że wykonują te czynności gdy są już żonaci. Ostatnio czytałem nt. ciekawej teorii, ale po kolei: myślę że zgodzicie się ze mną co do istnienia ewolucji człowieka, ewolucji która pozostawiła w naszej podświadomości pewne wzorce zachowań - kobieta jest tą istotą emocjonalną która sprawdza się w roli matki, a mężczyzna w roli łowcy i wojownika. I tu wracamy do istoty, naukowcy z USA i Hiszpanii opublikowali wyniki badań wg których mężowie którzy pomagają żonom w obowiązkach domowych rzadziej uprawiają "miłość" niż ich odpowiednicy żyjący w "tradycyjnych" rodzinach. I tu właśnie wkrada się podświadomość kobiety, widząc męża który wypełnia obowiązki przypisane jej samej traci nim zainteresowanie mimo że świadomość mówi jej ze jest to b.pozytywne i korzystne dla niej.

Jestem ciekaw co Wy na to :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

To tak samo jak kobiety uganiają się za draniami i chamami a jak trafi się spokojny chłopak wrażliwy i kochający too nieee bo ciepła kluska - no widzisz kto zrozumie kobiety one same się proszą o życie nieszczęśnicy :D

 

Co do atrakcyjności, to tak wydaje mi się, że bardziej pociąga mnie facet naprawiający jakąś maszynę spocony i ubabrany smarem niż w fartuszku gotujący obiad ale to tylko jeśli chodzi o aspekt fizyczny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pronto1984    0

Myslałem że to głupi temat ale może i nie ja po chodzeniu z jedna dziewczyną b.długo zrezygnowałem z jej pojechałem na impreze była piekna to pasiło , była z wioski to pasiło , miała siostry to pasiło , i ma ziemie to tez pasiło , wiec ziemi nie potrzebuje juz wiecej kupowac ona dostaje schede a ja na to co ona ma musiał bym dokupowac po cieżkim znoju z 15 lat może 20 , glebba super ale dziewczyna jeszcze piekniejsza , meritum histori to głupi ma szczęscie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolajjj    54

nikolas29 To znaczy, ze nie znasz kobiet :P

Matka wszystko robiła w domu i nic od męża i synów nie wymagała. Nawet jak mieli już powyżej dwudziestki to im bieliznę i ubrania na wyjścia szykowała. Teścia do tej pory ubiera. Ale ja po ślubie nauczyłam mojego, gdzie jest szafa i że w niej są poukładane rzeczy, a on nie ma rąk do tyłka przyrośniętych.

falconeyes dla niektórych wcale nie takie jasne, z tym gotowaniem i sprzątaniem. Mój ojciec jest świetnym kucharzem i różne prace domowe wykonuje razem z matką. Zawsze myślałam, że mój mąż też taki będzie, ale zaakceptowałam go takim jaki jest. Co nie znaczy, że nie byłabym wdzięczna gdyby mi czasem pomógł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Xawier    33

To kogo poszukujecie drogie Panie... takiego usmarowanego spoconego w roboczych ciuchach, metroseksualnego modela z obiema lewymi rękoma czy też taka ciepła klucha?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolajjj    54

A kogo wy szukacie panowie? Umalowaną i zadbaną barbie, babo-chłopa do każdej pracy czy biedna delikatną kobietkę na którą trzeba chuchać i dmuchać? :blink:

Czy facet, który remontuje maszyny i pracuje w polu od poniedziałku do soboty, a w weekend dobrze się ubierze i zabierze gdzieś swoją żonę/dziewczynę i nawet otworzy przed nią drzwi jest niemęski? Bo mnie się wydaje, że większości dziewczyn się taki spodoba. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

1. Dojrzały emocjonalnie

2. Rozsądny z głową na karku ( żadnej rywalizacji z sąsiadami na maszyny, kto ile obrobił pola itp wyścigi)

3. Mądry ale jednocześnie z dystansem do siebie i posiadający poczucie humoru.

 

Chciałoby się rzec normalny facet :)

 

Taki jak... 275 :P tylko trochę starszy :wub:

Edytowano przez Heidi88

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Xawier    33

A kogo wy szukacie panowie? Umalowaną i zadbaną barbie, babo-chłopa do każdej pracy czy biedna delikatną kobietkę na którą trzeba chuchać i dmuchać? :blink:

Czy facet, który remontuje maszyny i pracuje w polu od poniedziałku do soboty, a w weekend dobrze się ubierze i zabierze gdzieś swoją żonę/dziewczynę i nawet otworzy przed nią drzwi jest niemęski? Bo mnie się wydaje, że większości dziewczyn się taki spodoba. :)

 

A czym jest ta owa męskość wg was? To tylko macho?? Trzeba mieć swoje zdanie, umieć je obronić ale także patrzeć i starać się zrozumieć zdanie innych... Kompromis jest trudną sztuką...

 

Facet jak znajdzie swoją drugą połówkę to chce się jej przede wszystkim podobać a nie większości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolajjj    54

A czy ja mówię o macho? Nic mnie tak nie denerwuje jak facet zgrywający macho. Może do dobre dla podlotków, ale kobiety potrzebują od faceta trochę więcej. To ty zaklasyfikowałeś facetów do 3 kategorii. Ja dałam Ci przykład, że istnieje coś pomiędzy. :)

 

Ale dobrze powiedziałeś: trzeba mieć swoje zdanie ale i wysłuchać drugiej strony.

 

Ale żeby facet znalazł drugą połówkę, to jednak musi starać się podobać większemu gronu płci pięknej. ^^ ;)

 

 

Heidi88 ad.2 - nie znam rolnika który by nie konkurował z sąsiadami. :D :D

Edytowano przez nikolajjj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wdaniel    52

 

ile razy Was kobiety wołają na ten obiad zanim zdecydujecie się porzucić daną czynność - np grzebanie przy traktorze - i w końcu udać się zjeść. hmm? ;)

Nie każdą pracę można tak od rzucić i lecieć. Czasami jak np. grzebiesz w silniku, to musisz złapać śrubami, bo w przeciwnym wypadku narobisz sobie jeszcze więcej szkody... :unsure:

bo nie kazdy chlop lubi goracy obiad....

co do tego, to żona ma mi ciągle za złe, że gotuje 2 godziny po to, bym nawrzucał wszystko do gardła w 2 minuty i że mnie to jeszcze nie poparzy...

A kogo wy szukacie panowie? Umalowaną i zadbaną barbie, babo-chłopa do każdej pracy czy biedna delikatną kobietkę na którą trzeba chuchać i dmuchać? :blink:

Ja nie szukam - ja już mam :D Każdy szuka kogoś wyśrodkowanego, no a co do dmuchania.... ;) od tego jest sprężarka i full obroty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

wdaniel aż miło poczytać jak ktoś tak ciepło wypowiada się o swojej żonie, tak samo jak Finn i Xawier :) pozazdrościć

 

Czasem jak gdzieś jestem na mieście czy obserwując znajome pary to wydaje mi się że ludzie w związkach niby kochają się ale... po prostu się nie lubią. Nie wiem skąd to się wzięło, ciągłe pretensje, wyrzuty, fochy, milczenie czasem aż patrzeć na siebie nie mogą nie mówiąc a jakiejkolwiek rozmowie - tyle jest w nich żalu do 2 osoby. A już na zakupach w marketach to jakaś masakra zawsze znajdzie się powód do kłótni i wyzwisk aż przykro tego słuchać. I to się tak kończy najpierw osobne łóżka później osobne pokoje, coś się wypala i ludzie tak żyją latami niby razem a jednak osobno.

Edytowano przez Heidi88

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×