Skocz do zawartości

Polecane posty

baziula    6

marchewkowe?

 

 

Co do prędkiego ożenku ze względu na...... Jestem zupełną przeciwniczką. Metryka nie może być powodem, że niby ktoś bierze byle co byle sie tylko ożenić.... bo już wypada, bo ma się tyle i tyle lat.... NIE NIE. Nie dajcie się zwariować. Choć presja otoczenia : "bo to wiek, a tu jeszcze trzeba spłodzić dzieci" jest ogromna, zwłaszcza na wsi.

 

Ludzie powinni się żenić z przekonania, z miłości, z chęci bycia razem a nie dlatego, że "rodzice nalegają", albo "ludzie gadają", albo "ma się już te lata i nic lepszego się nie trafiii". Choć zapewne rodzice chcą dobrze. Ale to nie rodzice będą musieli potem trwać w tym związku najbliższe 30 -40 lat.... codziennie. :) Więc powtarzam - podejmujcie samodzielne decyzje. Bo jakiego sobie piwka nawarzycie takie potem wypijecie :) ......... samiiiiiiiiiiiiiii

 

Poza tym trzeba się też czuć dojrzałym, na tyle , żeby wiedzieć, że wielu a właściwie większości późniejszych problemów małżeńśkich i nie tylko nie da się przewidzieć, Choć znam takich, którzy twierdzą odwrotnie. Dlatego myślę że ta dojrzałość to nie tyle poczucie że z tą dziewczyną/chłopakiem nie będę mieć probemów co bardziej ....nawet jeśli będę mieć jakieś problemy to wspólnie je pokonamy.

 

 

O to chyba chodzi.... o wspólne pokonywanie problemów, a nie o ucieczkę przed nimi.

 

Pozdrawiam,

baziula

Edytowano przez baziula

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vicia1223    10

No u mnie 2 dni chrzestna była , siostra matki i też im sie zeszło " michał kiedy się żenisz , ja w twoim wieku juz 2 dzieci miałam" :D

Tylko zeby się żenić to trzeba mieć z kim i za co :)

 

 

Ci co późno się żenią to już maja za co się żenić :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

Czemu od razu wychodzicie z założenia, że trzeba się żenić. Widzę, że co niektórzy nawet nie mają partnerki, czy partnera i już myślą o ślubie. Może to dziwnie zabrzmi, ale nie wiem jak inaczej to nazwać. Jak wytrzymacie z "drugą połówką" choć ze 2-3 lata w związku to już będzie sukces i można by dopiero powoli myśleć o ślubie, a nie teraz. Mam kuzyna który wziął ślub bo dziecko zrobił, to już jest kompletny idiotyzm. Są ze sobą i się kochają, ale gdyby ich dziecko nie zmusiło do ślubu ciekawe czy dalej byliby parą ;)

Ja tam wychodzę z założenia, że można się oświadczyć, żeby partnerka była przekonana, że naprawdę to ona jest dla mnie najważniejsza i żeby inni adoratorzy widzieli, że ma "GPS'a na palcu". A co do ślubu, nie ma co za wcześnie się wyrywać. Mam trochę znajomych co, żyją bez ślubu wiele lat i są szczęśliwi ^^

Mój młodszy brat chciał koniecznie znaleźć sobie dziewczynę. spotykał się z nimi nawet przez portal sympatia i dłużej jak miesiąc nie wytrzymywali. Nawet stwierdził po kilku partnerkach, że daje sobie dość. A przypadkowo w towarzystwie poznał fajną pannę. Są już 3 miesiące i są na razie szczęśliwi. Nawet postanowił już niedługo przedstawić ją naszym rodzicom także chyba naprawdę ma poważne plany :rolleyes:

Edytowano przez samczyk1991

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Życie bez ślubu wiele lat ( i to nie ważne jaki ślub czy kościelny czy cywilny ( w przypadku osób niewierzącch)) to zwykłe bujanie się od odpowiedzialności. Ja nie mówię by zaraz po poznaniu się pędzić do ołtarza, ale taki model związku jako sposób na życie.... niestety nie da mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
piotrek118    0

No właśnie nie dajmy się temu zwariować to że inni gadają że już pora na ożenienie się że już wiek ku temu odpowiedni , to niech sobie gadają , Chwytanie się pierwszej lepszej okazji aby się ożenić . A potem dojście po pewnym czasie do wniosku że był to błąd , żyć razem a jednak osobno , przy braku zrozumienia itp To wszystko nie ma sensu , Presja innych w tych sprawach nie powinna mieć żadnego znaczenia . Ożenić się ze względu na uczucia , podobieństwo charakterów , rozumienie się to powinno decydować a nie to co inni mówią.

Pozdrawiam

Piotr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

 

Ja tam wychodzę z założenia, że można się oświadczyć, żeby partnerka była przekonana, że naprawdę to ona jest dla mnie najważniejsza i żeby inni adoratorzy widzieli, że ma "GPS'a na palcu". A co do ślubu, nie ma co za wcześnie się wyrywać.

 

No to masz kretyńskie założenia. Mam nadzieję, że twoja dziewczyna to czyta. W ogóle myślisz jak piszesz? Co to ma być? To co napisałeś. Co to rezerwacje sobie z dziewczyny robisz? Albo się zaręczasz i ustalasz termin ślubu np. za dwa lata albo się bujaj. Albo masz człowieku do czegoś przekonanie albo się bujasz.

 

Tylko Twój młody wiek Cię usprawiedliwia, bo aż się zagotowałam jak doczytałam to zdanie. TAKIE gesty jak ZARĘCZYNY są zarezerwowane dla ludzi przekonanych co do tego, że chcą być razem. To nie jest zaklepywanie sobie partnerki. KPW? Albo Dajesz jej pierścionek i naprawdę tego chcesz albo się bujaj. Dam jej pierścionek, a potem jeszcze się zobaczy..... co za kretynizm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

A to ciekawe. Ja jednak myślę inaczej. Z tym "GPS'em" to tak bardziej żartobliwie ale widzę, że koleżanka bardzo konserwatywnie podchodzi do ślubu. Spokojnie miałem partnerki i jeszcze zaręczyn nie było :ph34r:

 

 

to zwykłe bujanie się od odpowiedzialności

Jakiej odpowiedzialności. Weź wytłumacz to chłopski rozum bo nie potrafię rozkminić co miałaś na myśli ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
piotrek118    0

samczyk 1991

kolego rezerwować to możesz sobie auto pokój w hotelu a nie dziewczynę ... a po tej twojej wypowiedzi widać ze traktujesz dziewczynę jak przedmiot ,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

A to ciekawe. Ja jednak myślę inaczej. Z tym "GPS'em" to tak bardziej żartobliwie ale widzę, że koleżanka bardzo konserwatywnie podchodzi do ślubu. Spokojnie miałem partnerki i jeszcze zaręczyn nie było :ph34r:

 

 

[/size]

Jakiej odpowiedzialności. Weź wytłumacz to chłopski rozum bo nie potrafię rozkminić co miałaś na myśli ?

 

 

Wiesz co jak jest ślub to ludzie, którzy go biorą przed Bogiem i przed innymi ludźmi mówią mniej więcej takie słowa " w zdrowiu i w chorobie ... dopóki śmierć nas nie rozłączy" to jest wzięcie odpowiedzialności, za to że będziesz z tą osobą nawet jak będzie ona chora, jak straci pracę, jak stanie się dla ciebie ciężarem. Jak będzie ci źle to też jej nie opuścisz. To jest właśnie odpowiedzialność za drugiego człowieka. To całe mówienie, że nam jest "papierek do szczęścia niepotrzebny" to właśnie strach przed tą deklaracją, czyli jak ja to nazwałam "bujanie się" od odpowiedzianości.

 

Ale teraz ludzi tacy jak ty mają podejście nowoczesne do ślubu skoro to co ja przedstawiam nazywasz podejściem konserwatywnym. Teraz jak dzieje się między ludźmi coś złego to po prostu biorą rozwód. Macie swoją "nowoczesność"

 

http://demotywatory....-razem-Dlaczego

 

 

 

Wiecie co ... :) nie sądziłam, że dożyję takich czasów, że gdy się wypowiem, że ZARĘCZYNY, to deklaracja zawarcia związku małżeśkiego w przyszłości a nie zaklepanie dziewczyny ----------- to ktoś powie że jestem konserwatywna. Ja myśłam, że to norma. Widać świat zmienia się za szybko w stosunku do moich mozliwości poznawczych :D

Edytowano przez baziula

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

 

Wiesz co jak jest ślub to ludzie, którzy go biorą przed Bogiem i przed innymi ludźmi mówią mniej więcej takie słowa " w zdrowiu i w chorobie ... dopóki śmierć nas nie rozłączy" to jest wzięcie odpowiedzialności, za to że będziesz z tą osobą nawet jak będzie ona chora, jak straci pracę, jak stanie się dla ciebie ciężarem. Jak będzie ci źle to też jej nie opuścisz. To jest właśnie odpowiedzialność za drugiego człowieka. To całe mówienie, że nam jest "papierek do szczęścia niepotrzebny" to właśnie strach przed tą deklaracją, czyli jak ja to nazwałam "bujanie się" od odpowiedzialności.

 

Mam wrażenie, że ty się obawiasz tego co będzie po kilka latach w związku bez ślubu. Że przez zdarzenie losowe, bądź tego, że poprostu znudzisz się partnerowi on Cię rzuci bo nic go nie będzie trzymało. A ślub daje gwarancję, że mimo tego wszystkiego będzie musiał zostać przy tobie, wkońcu to "obowiązek" :wacko:

 

 

kolego rezerwować to możesz sobie auto pokój w hotelu a nie dziewczynę ... a po tej twojej wypowiedzi widać ze traktujesz dziewczynę jak przedmiot ,

 

Najpierw napisałem coś co teraz tego w sumie żałuje, bo wcale tak nie uważam. Nie pomyślałem, że tak to odbierzecie. Nie o to mi chodziło. Ale tłumaczyć się też nie będę. Cóż, ciężko będzie odbudować reputacje przez jedno bezsensowne zdanie :(

 

A takie ogłoszenie znalazłem pod jednym z Warszawskich lokalów. Dało mi do myślenia... :(

1209386_622571321106602_594912355_n.jpg

Edytowano przez samczyk1991

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Mam wrażenie, że ty się obawiasz tego co będzie po kilka latach w związku bez ślubu. Że przez zdarzenie losowe, bądź tego, że poprostu znudzisz się partnerowi on Cię rzuci bo nic go nie będzie trzymało. A ślub daje gwarancję, że mimo tego wszystkiego będzie musiał zostać przy tobie, wkońcu to "obowiązek" :wacko:

 

 

 

 

 

Masz mylne wrażenie. Dlatego, że dla mnie ślub to nie jet sposób na zatrzymanie partnera przy sobie. Musiałabym nie widzieć ile jest teraz rozwodów i rodzinnych nieszczęść, żeby tak sądzić. Ślub nie daje gwarancji.... onie a już na pewno nie w tych czasach.

 

 

Ale dla mnie taki gest to deklaracja jego szczerości, gotowości do pójścia przez to życie razem, czy będzie dobrze czy też źle. To się liczy, że on chce, chce tak bardzo, że przed Bogiem mi to przysięgnie. Kto kocha szczerze nie boi się zobowiązań, bo są czymś naturalnym, kolejnym etapem na wspólnej drodze. A takie życie, w związku "bez papierka" to po prostu życie w tym komforcie, że zawsze mogę sobie wyskoczyć z tego ukadu bez poważniejszych konsekwencji. A wtedy związek nie jest szczery.

Edytowano przez baziula

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1piotr1    11

każda kobieta nadaje się na gospodarkę jeśli ma profesjonalnego męża rolnika ale żeby o tym się przekonać trzeba się zadawać z profesjonalnymi rolnikami na odpowiednich forach a nie z 16 - letnimi siusiaczkami bo co oni mogą zaoferować w temacie...... :rolleyes: więc nie wiem po co tyle stron bezproduktywnego biadolenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

Co jest wyznacznikiem bycia profesjonalnym oprócz wieku ? :lol:

Wykształcenie, posiadany majątek, kultura osobista ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kipek1    2

Oj @samczyk samczyk gratuluję takiego podejścia do spraw damsko-męskich,jeszcze się musisz wiele nauczyć,przedewszystkim co to odpowiedzialność za związek formalny czy też nieformalny (czyli za was oboje,dzieci).Nie mam zamiaru Cię obrażać ale jesteś jeszcze za młody,dojrzejesz z wiekiem do pewnych spraw,a ślub nie daje żadnej gwarancji by małżomek czy też małżonka mieli jak to napisałeś "obowiązek" bycia przy mężu,żonie.Bo gdy niema w związku miłości,zaufania,wyrozumiałośći,uczciwości,pragnienia bycia z drugą osobą nie ma szans na przetrwanie takiego związku formalnego czy nieformalnego.Przedewszystkim mylisz pojęcie słowa Ślub,bo to nie obowiązek a deklaracja pragnienia pójścia z tą jedyną osobą przeż całe życie nieżależnie od tego co pezyniesie los.

@1piotr1 kto to jest profesjonalny rolnik?bo nie zabardzo łapię...

Edytowano przez Kipek1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

każda kobieta nadaje się na gospodarkę jeśli ma profesjonalnego męża rolnika ale żeby o tym się przekonać trzeba się zadawać z profesjonalnymi rolnikami na odpowiednich forach a nie z 16 - letnimi siusiaczkami bo co oni mogą zaoferować w temacie...... :rolleyes: więc nie wiem po co tyle stron bezproduktywnego biadolenia

Naprawdę kolego co za trafna uwaga :ph34r: Domniemywam ,że Ty ''siusiaczkiem '' nie jesteś :rolleyes: Tylko zastanawiam się kim , bo poziom wypowiedzi ,też nie świadczy ,że profesjonalnym rolnikiem w całym tego słowa znaczeniu .

Nie każda kobieta nadaję się na gospodarstwo ,taka mała uwaga z mojej strony ,poparta doświadczeniem i obserwacjami .

Edit:

Ślub,bo to nie obowiązek a deklaracja pragnienia pójścia z tą jedyną osobą przeż całe życie nieżależnie od tego co pezyniesie los.

Tak ,to są mądre słowa . ;) Tylko ,że los czasem przynosi takie doświadczenia ,że złamie niejedną przysięgę i chęci ,a przede wszystkim sił braknie by dalej razem trwać .

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

Meg. Dokładnie. Sam byłem świadkiem jak mojemu koledze rozpadało się małżeństwo. Obaj pracuje ponad 250km od naszych miejscowości rodzinnych. Zapier... cięzko fizycznie, jak była możliwość brał dodatkowe roboty pracując ponad siły. Wysyłał praktycznie całą kasę dla nich. Żona musiała jedynie opiekować się domem i chorym na padaczkę dzieckiem. Sama też nie pracowała bo ma problemy z kręgosłupem. Miała za***iście i tak go zostawiła dla frajera i wystawiła pozew o alimenty. Mieli tylko kościelny. Już miał przed rozpadem wracać na stałe do siebie. Ale dostał się na prawko kat D za darmo, bo robione za fundusze unijne. Miał zdać prawko i złożyć w pracy wymówienie. Nie zdążył powrócić, a jego związek się rozpadł :(

Edytowano przez samczyk1991

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mickas092    325

@samczyk skończ pier*dolić.

Miała zjabi*scie - sama , dziecko chore a mąż daleko. Chyba nie wiesz co mówisz gościu.

Kasa to nie wszystko, pewnie nie raz potrzebowała wsparcia męża który był daleko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

Miała tyle kasy aby dojeżdzać kiedy chce do niego. A on jeździł często na weekendy. Mąż poświęcił się dla nich, a ona go kopneła w d*pe :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mickas092    325

Widać że nic nie rozumiesz z tej sytuacji , chore dziecko rządzi się innymi prawami , ale tego nie będe Ci tłumaczył bo i tak nie zrozumiesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Meg. Dokładnie. Sam byłem świadkiem jak mojemu koledze rozpadało się małżeństwo. Obaj pracuje ponad 250km od naszych miejscowości rodzinnych. Zapier... cięzko fizycznie, jak była możliwość brał dodatkowe roboty pracując ponad siły. Wysyłał praktycznie całą kasę dla nich. Żona musiała jedynie opiekować się domem i chorym na padaczkę dzieckiem. Sama też nie pracowała bo ma problemy z kręgosłupem. Miała za***iście i tak go zostawiła dla frajera i wystawiła pozew o alimenty. Mieli tylko kościelny. Już miał przed rozpadem wracać na stałe do siebie. Ale dostał się na prawko kat D za darmo, bo robione za fundusze unijne. Miał zdać prawko i złożyć w pracy wymówienie. Nie zdążył powrócić, a jego związek się rozpadł :(

Wiesz ,ja pisząc ten post miałam inną sytuację na myśli . Taka historia z życia . Młode małżeństwo ,szczęśliwe ,dom już prawie wykończony i....Zima zaszronione szyby ,zmęczenie i On z drogi podporządkowanej wyjeżdża wprost pod tira . Stan krytyczny ,3 miesiące w śpiączce ,kilka operacji ,modlitwa rodziny ,żeby tylko żył ,żeby tylko żył ... Przeżył ,wrócił po chyba 2 latach do sprawności fizycznej ,lecz umysł jego nie wrócił :(

Matka jego w między czasie zachorowała i umarła ,bo serce jej nie wytrzymało . Żona ,młoda 20-sto paroletnia kobieta ,też po 2 latach odeszła . Złamała przysięgę ,nie dotrzymała słowa w zdrowiu i chorobie ...Ale czy można ja za to potępić ? Kto z Was wytrwałby w związku ,gdzie w sumie jest się już samym ,bo druga strona ,nie wie co znaczy ''kocham Cię '',nie wie że jutro jest np. poniedziałek ,nawet nie wie pewnie kim ty dla niego jesteś ....Także ,jeszcze raz Was pytam ,ilu z Was by dotrzymało słowa ? Nie odpowiadajcie tu ,sobie na to pytanie w myślach odpowiedzcie ,albo przynajmniej się zastanówcie ,bo takie jest życie . Nierówno rozdaje i jednym jest naprawdę trudno wytrać w chorobie z drugą osobą ....

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

No nie wiemy jak tam było. Czy sa fakt, że wzięli ślub miał jakieś znaczenie? Czy jako związek nieformalny by przetrwali?

 

Zawsze w takich sytuacjach wspominam moją babcię, która czekała na dziadka, który dopiero kilka lat po wojnie wróci do domu. Ona nie miała pojęcia czy on żyje czy nie ale na niego czekała....

 

Ludzie są różni, mają różne charaktery i różnie wytrzymują inne sytuacje. Sąsiad ma żonę, chorą na stwardnienie rozsiane już tyle lat. Oboje koło 40 tki, i co on ma teraz chodzić do burdeli bo ona już nie może? Bo przecież tak trudno wytrwać przy kimś w chorobie ....... no jak nie ma miłości to pewnie że trudno.

 

Ja i tak uważam, że teraz ludzie ogólnie idą na łatwiznę. Wolą się rozwieźć niż poczekać, powalczyć, poświęcić trochę czasu i cierpliwości na naprawienie związku. Tak się to wszystko rozpływa teraz. Przysięga małżeńska teraz niewiele znaczy i nic nie gwarantuje.

 

 

Ja jednak nie chciabym spędzić życia z człowiekiem , który nie ma odwag jej złożyć. Moja decyzja, mój wybór, moje konsekwencje.

Edytowano przez baziula

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

A ja mimo że jestem mężatką ,ślub nie miał dla mnie nadrzędnej wartości . Dla mnie ważniejsze jest to ,że mu ufam że wiem co dla niego znaczę i wierzę w jego słowa ,niż żeby mi to przysięgał przy świadkach itp. Jak ktoś ma nieczyste zamiary ,to kłamie i w oczy i w kościele też to zrobi .

Tylko mnie tu nie pytać po co w takim razie mam ten papier :D

Zawsze w takich sytuacjach wspominam moją babcię, która czekała na dziadka, który dopiero kilka lat po wojnie wróci do domu. Ona nie miała pojęcia czy on żyje czy nie ale na niego czekała....

I co dziadek wróciła ,cały i zdrów ?

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Oczywiście że pierwszą wartością jest to, co ten człowiek sobą reprezentuje, czy mogę mu ufać i jakość naszych relacji. I wiem, że wiele jest takich małżeństw zawieranych np. da pieniędzy byle było.

Dla mnie jest to po prostu pewna kolej rzeczy, pewien porządek, ukierunkowany wiarą i tradycją; KOchasz? ufasz? chcesz spędzić całe życie? OK ------------- weź ślub.

 

Nie potępiam ludzi uważających inaczej, nie krytykuję ludi biorących śluby cywilne. Natomiast nie weszłabym świadomie w wieloletni związek nieformalny, bez perspektywy tzw legalizacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Xawier    33

Baziula a czy wg Ciebie możliwy byłby tylko ślub cywilny (jeśli partner nie chciałby/nie mógł) kościelnego?

 

PS. niedługo wybieram się w Twoje strony to może na na marchewkowe wpadnę??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×