Skocz do zawartości

Polecane posty

Emilia91    2

jasne leń dzięki... co dziennie po 9 godzin pracuje do tego pomoc w domu w gospodarce czyli co się da to robię a na koniec dorabiam jako kelnerka wiadomo nie za często ale jest także nie wiem czy ze mnie jest taki leń

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Ja też jak mi zależało to stawałam na głowie żeby się spotkać..... a dziś myślę.... warto było tak szaleć "kto ma ostać się ostanie"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

Toć to żart był. Nie znam Cię żeby Cię oceniać ;)

 

Ja też jak mi zależało to stawałam na głowie żeby się spotkać

Mam tak samo. Ostatnio w sobotę jechałem 5 godzin na Warmię żeby ojcu osobiście złożyć życzenia urodzinowe i wręczyć prezent. W sobotę rano wyjechałem, a w niedzielę był powrót :)

 

3 sierpnia jadę na warmię na piwerko do znajomych bo dostałem zaproszenie :)

Edytowano przez samczyk1991

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
iwusia61    0

Ja mam 21 lat i od pond 2 lat jestem włascicielką 23 ha gospodarstwa. Od dziecka uwielbiam wieś i pomoc w gospodarstwie i nie wyobrazam sobie innej przyszłości. Oczywiście studiuję zeby miec jakąs alternatywę ale gospodarstwa nigdy się nie pozbędę:) Oby tylko mój facet podzielał moje zamiłowania:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

Pewnie rodzice przeszli na rentę strukturalną. Mam koleżankę która przejęła gosp tylko po to by skasować premię młodego rolnika i dać ojcu na modernizację gosp. Za 5 lat odda ziemię bratu bo ją to wogle nie kręci ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gambler    5

Ja też jak mi zależało to stawałam na głowie żeby się spotkać..... a dziś myślę.... warto było tak szaleć "kto ma ostać się ostanie"

 

To otwoz sie kazdy by chciał poczytac jak było i jak daleko mieliscie do siebie.....po jakim czasie spotkanie ...nie zebym był ciekawy ale niektore historie moga byc zabawne zyciowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Madzia20    16

Pewnie rodzice przeszli na rentę strukturalną. Mam koleżankę która przejęła gosp tylko po to by skasować premię młodego rolnika i dać ojcu na modernizację gosp. Za 5 lat odda ziemię bratu bo ją to wogle nie kręci ;)

 

Tylko aby jej się nie odwidziało za 5 lt bo stwierdzi że to dośc spory majątek i tak sobie go nie odda :)

 

Ja niby też dostałam iles tam ha aby tylko MR wziąć.. ale szczerzę - nie mam zamiaru tego oddawać dla braciszka :)

Wiem, wiem - wielu z was źle o mnie pomyśli ale... szkoda że mam brata :P bo z chęcią sama zostałabym na gospodarce a tak to wiadomo - brat przejmie bo jakby nie inaczej...

I niech przejmuje :) i tak dostanie większą część.. a moja część - zobaczymy, sprzedać nie sprzedam, może oddam bratu ale na pewno nie na papierku (jakieś zabezpieczenie na życie muszę mieć), może razem coś kiedyś będziemy kombinować.. czas pokaże..

 

Co do spotkania kogoś na forum.., gdzies coś słyszałam że ktoś tu się spotkał i są razem.

Ja osobiście też swojego narzeczonego spotkałam w necie na jakimś portalu, kiedyś chyba fotka. pl - nie wiem czy jeszcze istnieje, no ale my do siebie 10km mamy ... a jak tak dalekooo to cięzko - choć nie jest to niemożliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354
Wiem, wiem - wielu z was źle o mnie pomyśli ale... szkoda że mam brata :P bo z chęcią sama zostałabym na gospodarce a tak to wiadomo - brat przejmie bo jakby nie inaczej...

Hmm ,a to jakaś reguła u Ciebie ,że jak jest brat to jego gospodarstwo ? Ja mam dwóch braci ,a ja przejęłam po rodzicach gosp. I wiele jest u mnie takich przypadków ,gdzie córki dziedziczą .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Nuda zawitała tu, czy wszyscy się wystraszyli? :huh:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

jeśli osoby będą sobie ufać to nie wydaje mi się aby związek nie mógł przetrwać, nawet każdą odległość, z innej beczki będzie ktoś na dniach otwartych Volmary w Gabartowej Woli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Madzia20    16

Hmm ,a to jakaś reguła u Ciebie ,że jak jest brat to jego gospodarstwo ? Ja mam dwóch braci ,a ja przejęłam po rodzicach gosp. I wiele jest u mnie takich przypadków ,gdzie córki dziedziczą .

 

W sumie nie reguła ale u nas od zawsze wiadomo, że on - i nie mam mu tego za złe ;)

Ale to też dlatego, że bardzo lubi to robić, chce itd..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Pewnie ,rozumiem ...Twoi rodzice się cieszą ,że ich praca nie poszła na marne ,bo dzieci chcą to kontynuować . Ale ile jest przypadków ,gdzie nie ma chętnego przejąć i to bardzo często pięknego gospodarstwa . Mam taki przypadek w rodzinie ,6 dzieci ,gosp 35 ha w pełni zmechanizowane ,z pięknymi zabudowaniami i nie ma następcy . Wujostwu jest smutno,że tyrali by było to co jest ,a dziś to pójdzie pod młotek ,bo oczywiście pieniążki wszyscy chcą i takie ich prawo .

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolas29    168

a ja mam gospodarstwo zapisane a rodzice teraz chca dzielic bo sie przypomnialo ze jednemu dali wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wdaniel    52

ale tu cisza :) czemu

Ja o tej godzinie drewno ciąłem na wiatę, a o 23 jechałem jeszcze pastuchy powyłączać. Teraz postaram się straty nadrobić i wtrącić się trochę do tematów, a więc zaczynamy:

Z tym przyzwyczajaniem to bym nie przesadzał.Bo znam przypadki gdzie rodzice za wszelką cenę chcieli aby ich dzieci wsiadały do ciągników kierowały,itd. aby ich kiedyś zastąpiły i tak się stało ,nie było innych na okolicę takich dzieci jak te. Umiały w wieku 10 lat operować ciągnikiem ,znały maszyny i wsio związane z rolnictwem.,I wszystko by było ok tylko że , po ukończeniu gimnazjum niespodzianka, bo dziecko gada że nie chce być na roli i wybiera naukę kierunek nie związany w ogóle z rolnictwem. potem studia i praca za biurkiem,.

też skończyłem liceum, później studia, podyplomówkę, a teraz pracuję za biurkiem. Ale mi to nic nie przeszkadza w pracy na roli - wręcz przeciwnie, bo praca fizyczna mnie odpręża
Moje zdanie tak jak to w poprzednich postach to pisałem jest takie że dzieci nie powinno się wcale brać w pole a nawet do ciągnika i innych maszyn ponieważ tam występuje duże zagrożenie zdrowia oraz życia.dajmy na to wpadnie do nieuszczelnionej kabiny osa lub szerszeń co wtedy?

W domu też dziecko jest narażone na pszczoły, osy, szerszenie itp., bo też mogą wpaść przez uchylone okno :P Jak dziecko wypuścisz na podwórko i znajdzie gniazdo, to wtedy będziesz miał problem... Po drugie - w domu mnie już nie raz użądliła osa, na podwórku... nawet nie mogę policzyć - tyle razy, natomiast na polu ani razu.

Krisek - chcesz trzymać dzieci w domu, to sobie trzymaj, ale nie używaj glupich argumentów, które niby mają pokazywać niby nieodpowiedzialność rodzica zabierającego dziecko na pole. Przeanalizuj każdy przypadek pod kątem zdarzenia w domu i w polu. Podpowiem ci, co jest nieodpowiedzialne: stawianie dziecka na maszynę, siadanie dziecka na przyczepie, pozwolenie dziecku bawić się przy włączonym ciągniku, kombajnie, innym sprzęcie, zostawianie kluczyków w stacyjce, a już napewno, jak zostawisz sprzęt na biegu i z zaciągniętym gazem, pozostawianie dziecka bez opieki. Ty możesz myśleć, że je pilnujesz, a się nawet nie spostrzeżesz, kiedy wskoczy ci na wom, pod motowidła, pod kółka. Jak weźmiesz dziecko do kabiny i je przypniesz, to będzie zadowolone, że jest z tatusiem, że jedzie i nic mu się nie stanie... Teraz mówisz, że dziecka nie weźmiesz, a jak będziesz miał swoje, to zobaczysz co będzie. Wrócisz na obiad do domu, dziecko rzuci ci się na szyję z krzykiem "tata tata", zjesz obiad i pojedziesz z powrotem, a tu będzie płacz, bo się z dzieckiem nie pobawiłeś. Oby nie wyskoczyło za tobą i nie podeszło ci pod kółka - a wierz mi, że już taki maluch 15-16 miesięcy potrafi sięgnąć do klamki i nie sprawia mu trudności otworzenie drzwi.

I w wakacje i w święta ,tak ta praco rolnika niewdzięczna .

Ja w święta nie pracuję i jakoś ze wszystkim zdążę na czas...

Ja też jak mi zależało to stawałam na głowie żeby się spotkać..... a dziś myślę.... warto było tak szaleć "kto ma ostać się ostanie"

też stawałem na głowie i się spotykałem o 22-23 przed furtką, by zamienić chociaż parę zdań. Później zabierałem na ciągnik, jak jechałem w pole :D Edytowano przez wdaniel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×