Skocz do zawartości

Polecane posty

Moi się poznali jak ojcu pękł przegub w syrence pod moją mamą ona mu pomagała auto naprawić i tak już zostało, babcia poznała dziadka jak on naprawiał buty jej bratu w wigilie poszła je odebrać on spał w warsztacie a ona budzi go i z tekstem do niego że nie będzie go budzić całe życie. Budzą się nawzajem już 58lat. Nadmienię że syfu na podwórku nie mam dom wykończony piętrowy jakieś budynki też są, wiem co to odkurzacz jak się go włącza i używa z pralką też sobie radzę a i upichcić też coś umiem. A i zapachy też eleganckie w końcu kwiatki nie śmierdzą, no może zioła ale do nich to trzeba się przyzwyczaić. To i może też kiedyś jakaś klientka przyjdzie i też już może ze mną zostanie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jonkszi    62

Panowie i PANIE a co jeśli chłopak nie chcę zostać na gospodarstwie a dziewczyna chcę a jeszcze lepiej jak chłopak syn jakiegoś bogacza <<nie umie robić>>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Pytanie - nie umie czy nie chce umieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Nie ma pojęcia do roboty

Znaczy się nie chce umieć, słoń nauczy się tańczyć, tylko musi chcieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jonkszi    62

niebieskooka jak by nie umiał to możesz go nauczyć chyba coś tam umiesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krisma    11

Nie raz dobrze jest kogoś wpuścić na głęboką wodę, jak coś sam popsuje to się nauczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka    31

Pewnie, że umiem, tak bym nim zarządzała, że w kłus by latał od roboty do roboty i by się nauczył wszystkiego :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Każdy uczy się na własnych błędach, zwłaszcza jak sam zaczyna za to płacić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vinnie    1

Moi się poznali jak ojcu pękł przegub w syrence pod moją mamą ona mu pomagała auto naprawić i tak już zostało, babcia poznała dziadka jak on naprawiał buty jej bratu

 

Moi dziadkowie poznali się na wiejskiej zabawie, moi rodzice tak samo. Na dzień dzisiejszy nie ma już takich imprez. Jeśli chce się poznać kogoś nowego to trzeba sie wybrać do miasta na balety ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jonkszi    62

zbyszek chodzi mi o to że z miasta nigdy nie robił tego a mój ojciec sam pierwszego roku jak pryskał to spalił buraki na szczęście jakoś odbiły i urosły no sam mówił że jak on był w szkole później w pracy to brat pryskał on się tylko przy sianiu oraniu sianokosach robił bo mieli dużo ziemi a ożenił się z matką to musiał się reszty nauczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka    31

Właśnie, Vinnie dobrze zauważyła, że już nie ma takich fajnych zabaw jak kiedyś były na wsiach. Pamiętam jak byłam bardzo mała to z tatą chodziłam i nawet moja też tam bywała. Cała wieś się schodziła. Ab teraz są owszem te większe dyskoteki, ale jakieś to takie ordynarne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jonkszi    62

A dożynki festyny mój kolega jest fanatykiem ile razy chciał mnie wyrwać ale ja raczej nie lubie disco i nawet muzy klubowej więc jak to mówię na świętu dyszla mnie nie zobaczycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krisma    11

Niebieskooka, ja ostatnio na polu tylko słodyszka spotkałem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jonkszi    62

ty a ja zająca ale kurde nie zdążyłem go pocałować spierdzielił mi nawet nie wiem czy samiec czy samica z samcem jakby się zmienił byłby w domu przypał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka    31
Napisano (edytowany)

Krisma, Rzepak teraz wysoki i bujny to jakaś pani mogła się zaplątać, a Ty możesz ją bohatersko uratować :)

Jonkszi, z tym zającem to niezależnie od płci byłaby zoofilia:)

Edytowano przez Niebieskooka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krisma    11

Panie teraz nie wychodzą z klimatyzowanych kabin na polach, bo gorąco jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

No nie raz by jej się mogła z tyłka rynna zrobić, nie zaszkodziło by jej to na pewno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jonkszi    62

ale mi chodziło o to jak w baśni czy tam bajce co żabę po pocałunku przemieniło w księcia czy tam księżniczkę a ja tam to tam mogła być i jaka rusałka czy nimfa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×