Skocz do zawartości

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
Vinnie    1

Olecka napisała :

To zapraszam do mnie ja praktycznie codziennie i w oborze i w stajni

 

Czyli nie jestem osamotniona w tym gronie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
beret1990    24

a ja drogie Panie i Panowie zawsze myślałem że kobiety od wsi uciekają....i po wielu perypetiach z płcią piękną doszedłem do wniosku że i owszem uciekają...ale te ze wsi do miasta, bo najczęściej rodzice mają mało zmodernizowane gosp. i boją się zostać, ale za to kobiety z miasta....zaczynają doceniać...bo nie chcą żyć w ciągłym zgiełku miejskim, wolą ciszę, często lobią konie i wiedzą że w gospodarstwie jest możliwość kupienia sobie na własność i jeśli zobaczą że w tej sielance jest trochę interesu to z chęcią przychodzą na wieś....ja mam narzeczoną z miasta i to nie małego i ona jest zauroczoną wsią, fakt że powiedziała mi na początku że obornika wywalać nie będzie(ale żadna kobieta w naszym domu tego nie robi) za to w żniwa z chćecia mi pomaga i jeździ JD powiem nawet że sprawia jej to frajdę i przyjemność a ja dumny jestem przed sąsiadami ze długonoga piękność mi pomaga;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
binek    264

Prawda jest tak że to my mężczyźni musimy się zmienić: patriarchat już nie wróci:)

 

eh kiedyś życie było prostsze. Jak żyliśmy w jaskiniach podział ról był jasno określony, my z kumplami polowaliśmy na mamuty i naszym zadaniem było ażeby niczego nie zabrakło. W tym czasie kobiety siedziały w jaskini i bawiły dzieci, co najwyżej zajmowały się drobnym zbieractwem. Niestety minęły wieki i grupa ogłupiałych bab pod nazwą feministek wymyślała coś jeszcze bardziej głupiego mianowicie - równouprawnienie teraz według nich my mamy siedzieć z dziećmi w jaskini, a one chcą polować na mamuty. Niestety ale nigdy tego mamuta nie upolują po prostu nie mają predyspozycji do tego. Tak jak i my nie mamy predyspozycji do stricte kobiecych zajęć. Rozmowa z moją żoną na temat równouprawnienia kończy się natychmiast kiedy trzeba wnieść meble na piętro - to tak z życia. Teraz pewnie pojedziecie po mnie że stary, zacofany, szowinista itp. Ale z ręką na sercu która sama sobie narąbie dębiny, albo wniesie i ustawi meble? i który bez zachłyśnięcia nakarmi i przewinie niemowlaka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
twix123    0

Olecka napisała :

To zapraszam do mnie ja praktycznie codziennie i w oborze i w stajni

 

Czyli nie jestem osamotniona w tym gronie :)

 

Na pewno nie jestes osamotniona, pewnie jest dużo dziewczyn którym obora nie straszna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karolcia    36

Ja jestem z gospodarstwem związana od dziecka i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby się z tego wyrwać, bo za bardzo lubię tą pracę chociaż lekko nie jest.

 

Ktoś wcześniej pisał, że nie widział kobiety, która sama bez ojca prowadzi gospodarstwo a mnie akurat to się przytrafiło, bo mój tata ładnych parę lat temu zmarł. Obecnie wszystkie prace polowe wykonuję sama oprócz kombajnu, prasy i wykonywania oprysków. Inwentarza nie trzymam dużo z tego względu, że w sezonie niekiedy brakowałoby czasu żeby wszystko samej obskoczyć. W żniwa zawsze biorę kogoś do pomocy no i gdy coś nawali to telefon do wujka lub kuzyna :) Jednak nie narzekam i jest pewne, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

 

Jedno stwierdzam, że mężczyzna jest niezastąpiony gdy na codzień jest obecny bo są prace, które tylko on najlepiej wykona no i oczywiaście jest silniejszy. I nie widzę nic strasznego w posiadaniu dzieci i prowadzeniu domu. I jeśli jeszcze niekiedy facet da pojeździć ciągnikiem czy kombajnem to sielanka po prostu ;)

 

@binek zgadzam się w 100% z Tobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolas29    168

taaa nie bedzie musiała robić ;p gadka szmatka... sama jestem z gospodarstwa i wiem, że jak sie od małego dużo sie pracuje to później sie chce od tego wyrwac

nie wiem gdzie wy żyjecie, że u Was nie można spotkac kobiety w oborze, mi sie taka praca podoba ale teraz chialabym do niej chodzic w innym charakterze, bardziej sie widze w pracy weterynarza niz "oborniczej", starczy mi dojenia krow poki co...

 

 

 

mlode chlopaki jeszcze wiec wybacz im.. w naszym rejonie tylko kobiety z krowami w oborze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krisma    11

U mnie nawet sporo jest takich przypadków i to niektórzy posiadają duże gospodarstwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
poosa21    53

A jak widzicie układ mężczyzna pracuję na gospodarce, a kobieta dojeżdza do pracy do miasta?

U mnie tak jest. Mam tylko produkcje roslinną ponad 30ha, teraz żona to tylko do pracy na etat bo w gospodarce to sie zmarnuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka    31

Ja jestem z gospodarstwem związana od dziecka i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby się z tego wyrwać, bo za bardzo lubię tą pracę chociaż lekko nie jest.

 

Ktoś wcześniej pisał, że nie widział kobiety, która sama bez ojca prowadzi gospodarstwo a mnie akurat to się przytrafiło, bo mój tata ładnych parę lat temu zmarł. Obecnie wszystkie prace polowe wykonuję sama oprócz kombajnu, prasy i wykonywania oprysków. Inwentarza nie trzymam dużo z tego względu, że w sezonie niekiedy brakowałoby czasu żeby wszystko samej obskoczyć. W żniwa zawsze biorę kogoś do pomocy no i gdy coś nawali to telefon do wujka lub kuzyna :) Jednak nie narzekam i jest pewne, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

 

Jedno stwierdzam, że mężczyzna jest niezastąpiony gdy na codzień jest obecny bo są prace, które tylko on najlepiej wykona no i oczywiaście jest silniejszy. I nie widzę nic strasznego w posiadaniu dzieci i prowadzeniu domu. I jeśli jeszcze niekiedy facet da pojeździć ciągnikiem czy kombajnem to sielanka po prostu ;)

 

@binek zgadzam się w 100% z Tobą.

 

 

Dzielna kobietka musi być z Ciebie w takim razie :) Musiało Ci być strasznie ciężko i podziwiam Cię, że sobie dajesz radę.

 

Ja z racji wyjątkowo małej postury zbyt wiele nie zdziałam. To co robię u siebie to (choć zdarza mi się rzadko pracować na polu) to: pielenie sadzonek, czasami truskawek, obrywanie liści sadzonek na jesieni, etykietowanie sadzonek, wiązanie ich w pęczki, czasami coś traktorem na polu, ale nigdy niczego nie opryskałam, bo tata mi zabrania (w sumie to nie wiem dlaczego, bo do kabiny nic nie wleci), ale głównie moją pracą fizyczną jest zbiór owoców.

Ogólnie jestem za słaba na pracę stąd nawet mowy nie ma o tym, żebym bez taty i pracowników wiele zdziałała.

Stąd głównie załatwiam różne sprawy formalne, jeżdżenie, załatwianie, sprzedaż, etc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354
Ale z ręką na sercu która sama sobie narąbie dębiny, albo wniesie i ustawi meble? i który bez zachłyśnięcia nakarmi i przewinie niemowlaka?

Posłuchaj Pan z ręką na sercu ,jak trzeba to i się dębiny narąbie ,a z meblami to też nie problem w dzisiejszych czasach ,bo po prostu są w paczkach do złożenia ... Ja nie jestem za feministkami ,ale całkowicie na facetach też się nie'' wieszam'' . Może przez to ,że jestem trochę taka Zosia Samosia ^^ A przede wszystkim to trzeba mieć chęci by się czegoś nauczyć ,zrobić ,a nie z góry zakładać ,że się nie nadaje bo kobieta itp. Jak to mawia moja mama ''robić trzeba umieć jak najwięcej ,bo nigdy nie wiadomo czy nie będą ci ta umiejętności w życiu potrzebne ,ale daj ci Boże byś ich nie musiała wykonywać ''

Nieoceniony jest dla mnie widok miny niejednego pana ,jak sama zmieniam koło w samochodzie ... ;) Ale dość tych wywodów i powiem tylko tyle ,że tyle ile jest ludzie tyle jest w nich różnorodności zapatrywań .

PS: Mimo wszystko dobrze jest mieć kogoś od czarnej roboty :ph34r: :lol:

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
binek    264

Widzę że damska duma została urażona. Rozumiem że masz posturę Agaty Wróbel i rąbiesz sama zaschniętą dębine najlepiej sękatą. Chyba że rąbaniem nazywasz memłanie kołka przez 15min. z językiem do pasa, ale faceta nie dopuścisz do tego bo duma Zosi Samosi nie pozwala. Co do mebli to nie wszystkie pochodzą z IKEI, w dużej części są w całości. Każdy ma swoją filozofie, moja jest taka że łączymy się w pary między innymi dlatego ażeby uzupełniać się w zajęciach. Na koniec droga Pani chciałbym zobaczyć twoją nieocenioną minę jak trafisz na przypieczoną felgę do piasty, gdzie jedynym wyjściem jest porządne przywalenie młotem 10-kilowym. Co zrobi wtedy Zosia Samosia?

Edytowano przez binek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Nic z tych rzeczy ,jak urażona duma ,Drogi Panie :) Jakbym była dumną kobietą to nawet bym się nie przyznała na forum publicznym ,to tego że drwa rąbie jak trzeba ... :P Fakt zdarzyło się rąbać no może nie sękatą dębinę ,ale olchę już tak ,a nawiasem mówiąc opalam dom miałem także ... -_-

Gdzie Ty mieszkasz ,jak tylko meble w paczkach w IKEI widziałeś , bo w mojej ocenie tak jest sprzedawanych teraz 99% mebli ?

Co do mojej postury ,no cóż nie należę do'' drobniutkich'' , ale do Agaty Wróbel też mi daleko ...Wiesz nieraz zamiast siły trzeba najpierw użyć rozumu ...

Zmieniać kolo zapasowe zdarzyło mi się już dwa razy i obyło się bez 10 kg młotka .

PS: Nad kobiecą dumą jest coś znacznie wyższego ,mianowicie męska duma Janie Niezbędny :rolleyes:

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
binek    264

@Meg5 - po co wychodziłaś za mąż, skoro jesteś taka samowystarczalna, wszechwiedząca i wszystko potrafisz sama zrobić. Oczywiście pomijam tu górnolotne uczucia jak miłość itp. Chodzi mi o takie przyziemne codzienne życie - przecież nie potrzebujesz się ''wieszać'' na mężczyźnie a jednak masz chłopa - po co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Jednak przemawia przez Ciebie męska duma i nie tylko ... Co ma moja chęć do dążenia do samowystarczalności, a bycie w związku ? Zdążyłam już zauważyć ,że Ty masz wąski światopogląd i w XXI wieku z utęsknieniem wspominasz epokę kamienia łupanego :lol:

Widzisz kolego ,ja wyznaje zasadę ,że wolę się czegoś uczyć ,zdobywać nowe doświadczenia i umiejętności jak nie muszę tylko chce ,a nie jak mnie los do tego zmusi . Mam szerokie zainteresowania ,po prostu lubię wiedzieć ,umieć itp. mojemu mężowi to nie przeszkadza . Panowie Twojego pokroju tego nie rozumieją ,dlatego dla was jest ta część kobiet od was uzależnionych ,tylko jak los im spłata figla to wtedy jest załamka . Mój mąż nie musi mi godzinę tłumaczy jak wygląda dana część np . do ciągnika bo trzeba kupić .

@Meg5 - po co wychodziłaś za mąż, skoro jesteś taka samowystarczalna, wszechwiedząca i wszystko potrafisz sama zrobić.

Ja nie jestem samowystarczalna tylko w jak największym stopniu staram się być . Wszechwiedząca też nie jestem ,bo człowiek całe życie się uczy i tak wszystkiego się nie nauczy ,a i nie wszystko potrafię sama zrobić ... ^^

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
binek    264

Oj Meg nic nie zrozumiałaś, mamut o którym wspominałem to współczesne zapieczone koło, a nie tęsknota za erą kamienia łupanego - zresztą mniejsza o to. Poprzez moją męską dumę mogę powiedzieć że jestem wdzięczny mojej kobiecie za przyszycie guzika i zszycie spodni - bo sam bym tak nie potrafił, jestem wdzięczny za przygotowanie pysznych obiadów bo nie potrafię gotować i wielu, wielu innych rzeczy które ona potrafi a ja nie. W zamian narąbie drzewa i ukatrupię kure i wiele innych rzeczy które ja potrafie - w ten oto sposób uzupełniamy się swoimi zdolnościami. Ty natomiast w swojej nie damskiej dumie opowiadasz jak rąbiesz drzewo, wymieniasz koła i ganiasz za częściami do ciągnika. Moim zdaniem co niektórych kwestiach kobieta niech zostanie kobietą, a nie babo-chłopem, ale to moje zdanie nie musisz się z nim zgadzać. Lepiej skończmy ten wątek bo jak widzę dzieli nas przepaść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Dobrze Cie zrozumiałam ,mogłeś napisać wprost ,że miejsce kobiety jest w kuchni ,tylko że tak twierdzą ci niereformowalni panowie co z kobietą nie mają co w sypialni robić .

Mam to gdzieś jak mnie postrzega niejedna osoba , a tym bardziej tak konserwatywna jak Ty . Wyobraź sobie ,że też potrafię przyszyć guzik i ugotować obiad ,ale to nie znaczy ,że z racji bycia kobietą nic więcej nie powinnam potrafić . Ty w życiu ugotowania zupy się nie podejmiesz bo nie ta natura ,tylko jak Ci Twojej kobiety nie daj Boże braknie to Ci zostanie gorący kubek i koszula bez guzików .Bądź sobie 100% mężczyzną ,ale z takim nieelastycznym umysłem czy faktycznie nim jesteś ...?

A z przepaścią między nami zgadzam się w zupełności z Tobą . Życzę Ci tylko'' szerokości'' ,Janie Niezbędny ....

PS : Tylko czekałam kiedy w końcu padnie to określenie ''babo-chłop'' i pokażesz kim jesteś ....Wiesz kim nie ?

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
twix123    0

Meg5 mądrze mówisz, bo dobrze znać się na róznych dziedzinach, zarówno kobiety na zajęciach typowo męskich jak i chłopaki na róznych zajęcjach typowo damskich, Bo własnie chodzi o to żeby się uzupełniac i wspierać nawzajem a nie tylko utrzymywac stereotypy gdzie facet "poluje na mamuta i orze pole a kobieta prac prasowac i gotowac" to jest dziwne i dobrze ze juz nigdy nie wróci mam nadzieję. :)

Edytowano przez twix123

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mlody4564    12

 

Ja też nie, ale może wynika to z faktu, że w moich stronach coraz mniej ludzi ma zwierzęta i raczej przeważają uprawy roślinne, z wielkim naciskiem na truskawki. Sama siebie nie wyobrażam również w oborze, bo mieliśmy zawsze tylko produkcję roślinną a i zwierząt typu krowy się trochę obawiam i ich nie lubię po tym zwłaszcza jak kiedyś stratowały sporą część drzewek, które dał mi tata, żebym się nimi opiekowała (mój tata jest szkółkarzem). Ten incydent miał miejsce co prawda wiele lat temu, ale miałam niemal pewny duży dochód, a te przelazły jakimś cudem od sąsiada i zrujnowały moje plany.

Ogólnie znam parę dziewczyn choćby ze studiów, która by nie pogardziły rolnikiem z moich stron, a ich wizja jest taka, że: mają ogromne pole truskawek, wiśni czy czegoś innego (z wyraźnym zastrzeżeniem, żeby nie było zwierząt), zarabiają dużo, do miasta powiatowego i do Warszawy jest niedaleko, żyją sobie sielsko i anielsko. I jest to jak najbardziej możliwe, oczywiście, przy założeniu, że kawaler, nawet jeśli nie jest wykształcony, jest kulturalny, bo to wiele kobiet z miasta jak i nie z miasta odpycha stereotyp, że chłopak ze wsi to jakiś cham i burak.

I raczej postawiłabym na Waszym miejscu panowie jednak na dziewczyny z pochodzeniem wiejskim lub chociaż trochę znające realia życia na wsi, bo jednak jestem zdania, że z reguły najbardziej udane są związki osób, które mają ze sobą jak najwięcej wspólnego, a pochodzenie i środowisko jest dość istotne stąd też moja obecność na tym forum:) Choć akurat jeszcze u mnie jest kwestia, że o ile nieźle się znam na rolnictwie i sadownictwie to może być tak, że jakaś dziewczyna, którą wybierzecie nie będzie jakoś szczególnie zainteresowana tym co się dzieje na polu, oczywiście oprócz chodzenia na spacery. Moją mamę pole nawet interesowało i nadal interesuje, ale z racji swojego zawodu (sędzia) tata jej zawsze sugerował, ze nie powinna nic robić. I niestety wiele kobiet, które pracują zawodowo są dość słabo zaangażowane w gospodarstwo więc też trzeba się z tym liczyć. U mnie w rodzinie zginął gospodarz, ona pracowała i teraz kompletnie nie ogarnia tego co się dzieje w gospodarstwie. Uważam, że choćby ze względu na mozliwość zaistnienia takiej sytuacji kobiety powinny choć mniej więcej wiedzieć co się dzieje na polu.

Wypowiedziałam się obszerniej, żeby nadrobić moją długą nieobecność :)

Jeśli jesteście ciekawi i macie chwilę to poczytajcie jaki kiedyś czytałam wątek o dziewczynie, która nie wiedziała czy się związać z rolnikiem. Dodam, że to najpopularniejsze forum dla kobiet w Polsce:

http://wizaz.pl/foru...ad.php?t=397277

 

A Wy często może jeździcie i czy w ogóle na jakieś dyskoteki czy zabawy w swoich okolicach? Czy nie za bardzo macie na to czas/siły/ochotę?

Ja nie jeżdżę jeszcze na dyskoteki może od wakacji zacznę do najbliższej dyskoteki mam 3km

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Meg5 mądrze mówisz, bo dobrze znać się na róznych dziedzinach, zarówno kobiety na zajęciach typowo męskich jak i chłopaki na róznych zajęcjach typowo damskich, Bo własnie chodzi o to żeby się uzupełniac i wspierać nawzajem a nie tylko utrzymywac stereotypy gdzie facet "poluje na mamuta i orze pole a kobieta prac prasowac i gotowac" to jest dziwne i dobrze ze juz nigdy nie wróci mam nadzieję. :)

Dokładnie tu nie chodzi o to by się trzymać stereotypów, tylko starać jakoś żyć ,razem żyć , a nie ,nie wytykać nosa z domu i nic nie pomagać mężowi bo to takie niekobiece . W moim gosp. mamy ziemie oddaloną 18 km od miejsca zamieszkania i mojego męża nie ma nieraz od świtu do ciemnej nocy ,a i czasem u mamy się prześpi i robi dalej ,a ja muszę tu wszystko ogarnąć i ogarniam . I niech się spyta taki @binek mojego męża czy postrzega mnie jako babo-chłopa . ^^

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
twix123    0

Twój mąż na pewno nie postrzega ciebie jako baba-chłopa bo inaczej juz byscie pewnie nie byli razem . A wogóle to stwierdzenie budzi we mnie jakoś dziwne odczucie,, to że kobieta zajmuje się czymś nie dla kobiet to nie trzeba jej odrazu tak dziwnie nazywac. Nawet jak same robią z siebie jakies ofiary losu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
binek    264

 

Wiesz nie chciałem tego dalej ciągnąć, ale widzę że nie dajesz za wygraną. Więc powiedz kim jestem? Wiem natomiast kim nie jestem: nie jestem d*pkiem bez własnego zdania i bawidamkiem który za wszelką cenę próbuje przypodobać się kobiecie w imię nowoczesności by być cool, a takich niemotów najbardziej lubicie bo takimi najłatwiej sterować. Skąd info że faceci ''niereformowalni'' - może inaczej o ugruntowanych poglądach nie mają co robić z kobietą w sypialni? - bo reformowalni w imię nowoczesności i równouprawnienia mają wygolone fujarki i są lepsi? Zresztą tego tematu nie drążmy bo jak przystało na Zosie Samosie z krwi i kości powinnaś mieć faceta składanego z paczki najlepiej na baterie prawdziwy może być przypadkiem niereformowalny (czyt. mieć własne zdanie)To że masz gdzieś jak cię widzą to twoja sprawa, pamiętaj jednak że ''jak cię widzą tak cię piszą''. Jest w mojej wiosce jedna ''facetka'' bo tak można ją chyba określić co orze, sieje, rozwozi obornik a jej facet siedzi w domu. Jednak ogólnie to ona wzbudza uśmiech i politowanie niż zachwyt.

Na koniec też życzę Ci ''szerokości'' w poszerzaniu horyzontów i umiejętności wszakże jest tyle dziedzin ciągle zdominowanych przez mężczyzn miedzy innymi: praca przy wynoszeniu zwłok w zakładzie pogrzebowym, obsługa szambowozu, praca w rzeźni przy uboju. Jeżeli to za mało mogę podrzucić Ci jeszcze kilka pomysłów godnych zainteresowania i kobiecych umiejętności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lemysz1    96

Ja jestem z gospodarstwem związana od dziecka i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby się z tego wyrwać, bo za bardzo lubię tą pracę chociaż lekko nie jest.

 

Ktoś wcześniej pisał, że nie widział kobiety, która sama bez ojca prowadzi gospodarstwo a mnie akurat to się przytrafiło, bo mój tata ładnych parę lat temu zmarł. Obecnie wszystkie prace polowe wykonuję sama oprócz kombajnu, prasy i wykonywania oprysków. Inwentarza nie trzymam dużo z tego względu, że w sezonie niekiedy brakowałoby czasu żeby wszystko samej obskoczyć. W żniwa zawsze biorę kogoś do pomocy no i gdy coś nawali to telefon do wujka lub kuzyna :) Jednak nie narzekam i jest pewne, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

 

Jedno stwierdzam, że mężczyzna jest niezastąpiony gdy na codzień jest obecny bo są prace, które tylko on najlepiej wykona no i oczywiaście jest silniejszy. I nie widzę nic strasznego w posiadaniu dzieci i prowadzeniu domu. I jeśli jeszcze niekiedy facet da pojeździć ciągnikiem czy kombajnem to sielanka po prostu ;)

 

@binek zgadzam się w 100% z Tobą.

 

 

Oj to spore masz wywijanie żeby ze wszystkim się uwinąć. Podziwiam Ciebie. Dzielna kobietka :) :)

 

Przyznam przy tym że jeszcze się nie spotkałem żeby kobieta sama prowadziła gospodarstwo.

 

Prace w oborze np w naszych stronach bardzo często są powierzane płci pięknej ale nie tam wywalanie obornika czy takie ciężkie ale np dojenie to częsty widok.

 

Sama przyznasz że do niektórych prac przydałaby się męska ręka.

Powiedz dlaczego samotnie tak to prowadzisz? Nie ma żadnego fajnego faceta w Twojej okolicy?

Edytowano przez lemysz1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×