Skocz do zawartości

Polecane posty

:) Żonę mam, to do tych paru uwag, że piszą tu jacyś zdesperowani, samotni faceci:) Ja zwykle mamy podział na tych, którym się udało znaleźć tą jedyną i tych, którym ta sztuka się nie udała.

 

Niestety w mojej opinii Ci szcześliwcy atakując tych biedniejszych nie dostrzegają tego, że niektórzy nie mieli nawet szansy się wykazać: bo w niektórych miejscach na bezrybiu, nie ma nawet raków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FINN    994

@rolniczka, ok nie ma sprawy.. ;)

 

Chłopaki po prostu za dużo marudzą ;) dam wam rade... Nie szukajcie na siłę... bo to na pewno nie zakończy się sukcesem... a mówię wam to z doświadczenia ;) ja przestałem szukać, a i tak się znalazła... dziewczyna może z miasta nie jest, z gospodarstwa też nie ale z mojej wioski... a ja szukał po świecie a ona była pod bokiem. a Dziewczyna bardzo wyrozumiała i bardzo chętna aby jeździć ze mną ciągnikiem w polu... np. wczoraj woziliśmy do 22 gnojowicę.. ;) śmiała się do mnie, że to "bardzo romantyczne" a ja jej odpowiedziałem, nie to nie jest romantyczne... to jest " bardzo oryginalne" :D

To samo moge doradzić Koleżankom , nie szukajcie na siłę chłopaków na gospodarkę, bo powiem wam szczeże , że gdyby mi dziewczyna od razu mówiła że chce chłopaka na gospodarkę to na pewno bym był bardziej ostrożny w zawieraniu znajomości ,a nawet działa odwrotnie od celu zamiezonego... po prostu koledzy i koleżanki , nie zamykajcie się w środowisku "rolników " bo tutaj nie znajdziecie na pewno drugiej połowy do życia... musicie poszerzyć horyzonty i wyjść ze swojego środowiska aby zwierać nowe znajomości z całkiem nowymi ludzmi... i przede wszystkim nie wstydzcie się tego ze jesteście rolnikami i pochodzicie ze wsi... musicie być z tego dumni a wtedy inni , nawet miastowi, będą całkiem inaczej na was patrzeć.. dobrym przykładem tego jest Kolega lemysz1, który nie jest rolnikiem a chciałby się związać z rolnictwem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacolino    3

Dobrze piszecie, wszystko sprowadza się do jednego stwierdzenia: "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz." Po tych postach, które widnieją powyżej wnioskuję, że skoro ja mam gospodare to moja przyszła żona w ramach szeroko rozumianej Miłości powinna chcieć zamieszkać w gospodarstwie razem ze mną. Celowo piszę w gospodarstwie, nie na wsi, ponieważ osobiście jestem rolnikiem, którego siedlisko jest w mieście-nie wielkim mieście, ale zawsze mieście.

A może należy pójść w inną stronę, skoro miłość opiera się na wzajemnych relacjach, to może "rolnik" powinien zrezygnować ze swojej pasji w imię Miłości?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Runder    8

żczyzna to może na wsi zostać i gospodarstwo przejąc, ale kobieta jak ma wykształcenie inne niż rolnicze to nie widze sensu. Jak ma coś związane z rolnictwem to albo ożenić się z rolnikiem albo połączyć swoje gospodarstwo z męzą albo prowadzić samodzielnie ale kobiety która sama prowadzi gospodarstwo nie widziałem (sama bez pomocy ojca żebyśmy się dobrze zrozumieli).

Edytowano przez MAT912

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vinnie    1

Dobrze piszecie, wszystko sprowadza się do jednego stwierdzenia: "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz." Po tych postach, które widnieją powyżej wnioskuję, że skoro ja mam gospodare to moja przyszła żona w ramach szeroko rozumianej Miłości powinna chcieć zamieszkać w gospodarstwie razem ze mną. Celowo piszę w gospodarstwie, nie na wsi, ponieważ osobiście jestem rolnikiem, którego siedlisko jest w mieście-nie wielkim mieście, ale zawsze mieście.

 

A może należy pójść w inną stronę, skoro miłość opiera się na wzajemnych relacjach, to może "rolnik" powinien zrezygnować ze swojej pasji w imię Miłości?

 

Właśnie rolnictwo to nie tylko zawód ale i pasja, wiec jeśli ukochana osoba jej nie podziela albo nie akceptuje to nie ma mowy o miłości. W każdym bądz razie tak uważam.

 

Ja sobie nie wyobrażam innej pracy niz na gospodarstwie i zrezygnowamia z tego wszystkiego z dnia na dzień...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lemysz1    96

Tak mówisz a pracowałaś zawodowo już poza rolnictwem?

Wiesz chodzi mi o to że pracując w innej branży nie strasza pogoda. odpękasz swoje godziny, zamkniesz drzwi i do domu i masz wolne. Jest sporo ludzi którzy tak właśnie lubią. O nic się nie martwisz no chyba że o tą pracę.

 

Ja sam gdybym miał możliwość prowadzenia gospodarstwa to byłbym tam tak szybko jak to możliwe. Aż kurzyłoby się za mną nawet po deszczu.

 

Ja widzę w tym przyszłość. Ludzie zawsze będą jeść i ktoś musi to produkować. Przy tym dla siebie można jedzonko uchować a i dzieci swoje samemu wychować i mieć z nimi duży kontakt a nie ja to ma miejsce w miastach że rodzice ciągle zaganiani i dziecko jak nie u opiekunki to w przedszkolu i tym sposobem obcy ludzie wychowują Twoje dzieci a tego bym nie chciał.

Edytowano przez lemysz1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miroM1984    6

 

Właśnie rolnictwo to nie tylko zawód ale i pasja, wiec jeśli ukochana osoba jej nie podziela albo nie akceptuje to nie ma mowy o miłości. W każdym bądz razie tak uważam.

 

Ja sobie nie wyobrażam innej pracy niz na gospodarstwie i zrezygnowamia z tego wszystkiego z dnia na dzień...

 

 

z dnia na dzien ciezko jest zrezygnowac z rolnictwa, ale poprzez "stopniowe oddalanie" od spraw gospodarstwa kazdy moze zrezygnowac

 

nawiazujac do tego co napisalas w pierwszym zdaniu , ja tez niewyobrazam sobie, jak to niektorzy tu pisza ze zona wcale gospodarki lubic nie musi i nie musi ja interesowac, on sobie bedzie sam robil, a zona w domu

Takie uklady malzenskie pewnie funkcjonuja, ale to nie to , wedlug mnie druga polowka tez powinna miec zaciecie gospodarskie, interesowac sie zyciem gospodarstwa, nikt nie mowi zeby robila jak murzyn, ale zeby choc moznabylo z nia porozmawiac lajtowo na rozne fachowe rolnicze tematy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolas29    168

Tak mówisz a pracowałaś zawodowo już poza rolnictwem?

Wiesz chodzi mi o to że pracując w innej branży nie strasza pogoda. odpękasz swoje godziny, zamkniesz drzwi i do domu i masz wolne. Jest sporo ludzi którzy tak właśnie lubią. O nic się nie martwisz no chyba że o tą pracę.

 

Ja sam gdybym miał możliwość prowadzenia gospodarstwa to byłbym tam tak szybko jak to możliwe. Aż kurzyłoby się za mną nawet po deszczu.

 

Ja widzę w tym przyszłość. Ludzie zawsze będą jeść i ktoś musi to produkować. Przy tym dla siebie można jedzonko uchować a i dzieci swoje samemu wychować i mieć z nimi duży kontakt a nie ja to ma miejsce w miastach że rodzice ciągle zaganiani i dziecko jak nie u opiekunki to w przedszkolu i tym sposobem obcy ludzie wychowują Twoje dzieci a tego bym nie chciał.

 

na wsi tez jestes zaganiany bo ja czasu dla dzieci nie mam//co najwyzej zima

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Runder    8

Na wsi jest zawsze duzo więcej małych dzieci niż w mieście bo jak już na wsi jest małużeństwo to męrzczyzna pracuje a żona pielegnuje w tym czasie dom i dziecko a w mieście to oboje pracuja 12 godzin dziennie i dzieci niema.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lemysz1    96

No i właśnie do tego zmierzam. Kobiety nie mają już tak ciężko na gospodarce jak kiedyś miały nasze babcie. Dzisiaj jest sporo maszyn i różnych technicznych udogodnień że tak się nie napracuje jak kiedyś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Runder    8

Chociaż jak by się głębiej zastanowić to u mnie jest sporo młodych małużeństw na wsi i dziecko mają tylko 2 rodziny :wacko: Moja teoria się jednak nie sprawdza...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

Dziecko ok ale czasem ciężko trafić z czasem on nigdy nie jest odpowiedni na przyjście potomstwa. Ja np odwlekać będę ten moment w nieskończoność no bo jak ? przecież będąc w ciąży co ja bym mogła na takim gospodarstwie robić, chyba tylko chodzić i kwietki wąchać. Nie ma na to czasu a z drugiej strony tak ryzykować z wysiłkiem fizycznym to też nieodpowiedzialne a usiedzieć w domu kiedy pracy tyle też się nie da, niedługo żony rolników będą korzystały z usług surogatki. :blink:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Chociaż jak by się głębiej zastanowić to u mnie jest sporo młodych małużeństw na wsi i dziecko mają tylko 2 rodziny :wacko: Moja teoria się jednak nie sprawdza...

 

 

Bo to wszystko zalezy na jakim garnuszku te malzenstwa siedza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
magik0578    5

Heidi88 jeszcze w życiu się napracujesz... Ja bym skakał z radości gdyby Moja była w Ciąży;)))))))))))))) Dał bym jej tylko pokosić w żniwa bardzo lubi jeździć kombajnem;P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikolas29    168

Bo to wszystko zalezy na jakim garnuszku te malzenstwa siedza.

i jeszcze zalezy od tego jak kto mocno strzela...jak za mocno to wszystko sie o scianki zabija,,i ciazy nie ma he he

Edytowano przez nikolas29

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Haa !!! ja mam laskę już 5 lat miłość jest :) ona z gospodarstwa ja tak samo także nie ma problemu mam mało ziemi także będziemy pracować a gospodarstwo oblecimy po godzinach. Dobrze jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
groszek8    1

e tam jak czytam to u was z dziewczynami jest tragedia a u mnie nie jest tak zle przyjezdzajcie do mnie co cos wybierzecie pozdro :rolleyes:

a z kąt jesteś to może niedaleko to wpadnę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Ale jeśli to nie tajemnica, to bardziej preferujesz żonę, czy jej hektary? :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

jak ktoś leci na hektary lub na maszyny to nie jest miłość tylko jakiś kontrakt według mnie. Ja jestem zdania że z miłości i dla miłości można góry przenosić sam tego doświadczyłem więc szukajcie dziewczyny jako osoby a nie jako inwestycji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mlody4564    12

@Szymon dobrze mówisz bo kochać powinno się te osoby które do ciebie coś czują lub ty coś do nich ,bo dla pieniędzy to jaka jest miłość...........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×