Skocz do zawartości

Polecane posty

Niebieskooka    31

Tak Was teraz poczytałam co od wczoraj pisaliście i wybaczcie, ale nie rozumiem jednej rzeczy: dlaczego te dziewczyny z którymi byliście związani czy też byliście zainteresowani nie chciały zostać na wsi? Przecież u mnie, czyli koło Płońska dużo dziewczyn zostaje, wychodzi za mąż i mieszkają na wsi, nieraz gdzieś pracują, ale generalnie są na wsi i dla nikogo nie jest to problem ani jakaś degradacja. Co Wy macie za dziewczyny tam u siebie? U nas to wiele osób uważa, że dobrze jest mieszkać na wsi, ewentualnie można dojechać gdzieś do pracy, bo jak wspominałam niektóre pracują. Chociaż faktem jest, że Płońsk czy Nowy Dwór Mazowiecki nie są daleko, a do Warszawy jest ok. 45-50 km. Dlaczego te dziewczyny z Waszych stron mają takie podejście, że nie chcą mieszkać na wsi? Może rzeczywiście byłoby dużo ciężkiej pracy, przy zwierzętach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Michalmeer    366

To chyba nawet nie chodzi o prace ... np u mnie w wielkopolsce mają takie podejscie ze miasto to raj dla którego warto poświecić wszystko ... są dziewczyny takie które naprawde są takie jakie powinny być do tego zawodu ... ale nie oszukując sie mam dość duże wymagania .. i tu nie chodzi o kase czy coś innego tak poprostu musi być taka no i tu sie robi kłopot ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KULAWA_KOZA    88

ja tak czytam te wypowiedzi i tak wnioskuje że różne są tu osoby i różne mają charaktery i wymagania.

Mój kolega w pracy poznał swoją miłość na pewnym portalu , nie miał czasu na dyskoteki , poznawania itd.

zalogował się tutaj i poznał swoją wybranke .

Pisał z kilkoma dziewczynami aż w końcu trafił na swoją miłość .

http://sympatia.onet.pl/

 

Może jak co niektórzy są sami to niech się tam zalogują a może poznają fajną gosposię. :D

Edytowano przez KULAWA_KOZA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
PREZES91WLKP    11

Dlaczego pytasz,proste pytanie prosta odpowiedz.Moja była powiedziała mi wprost,,nie będe marnowała sobie życia na wsi,,te słowa dobitnie ukazują jaką była kobietą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka    31

No właśnie, jak ktoś szuka gosposi to taka ja będę na pewno nieodpowiednia. Ze zwierzętami nigdy nie miałam do czynienia, bo mamy tylko rośliny więc już bardzo dużo rzeczy odpada.

A z tym miastem to nie mogłam tego nigdy pojąć, bo obserwuję, że np. rodzeństwo tych co zostali na wsi mieszka w Warszawie i powodzi im się gorzej od tych co zostali i nieraz żałują, że jednak mogli zostać i ewentualnie dojeżdżać. A że niektórzy wolą bidować w "wielgim mieście", ale powiedzieć, że mieszkają w mieście to jest czysta głupota, kompleksy, nie wiem co.

Też myślę, że taka sympatia.pl. itp. to jakaś porażka.

Edytowano przez Niebieskooka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Michalmeer    366

takie czasy przyszły dużo robi telewizja .. widzieliscie chociaz jak przedstawiają nasze gospodarstwa w agrobiznesie ? gosciu ciapkiem bez maski nawóz po polu rożsiewa albo jadą t25 na przyczepce .. to jawne ośmieszanie nas ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka    31

Masz rację Michalmeer z tą telewizją, bo jak taka dziewczyna napatrzy się jak mieszkają w różnych serialach, np.w takim serialu na Polsacie nowym "Na krawędzi" bodajże zwróciłam uwagę, że domy i mieszkania ludzie w realu zarabiający sporo powyżej przeciętnej, ale nie jacyś znowu milionerzy mają w domach jak milionerzy i tak jest właściwie w każdym serialu gdzie by nie spojrzeć. Więc może sobie potem myśli, że ona tak będzie miała. I rzeczywiście z tymi ciapkami albo i nieraz jeszcze końmi tak nas pokazują. Jednak dziewczyny pochodzące ze wsi jako takie pojęcie mają jak jest więc tego nie rozumiem. A jeśli ktoś żyje tym co zobaczy w tv to nie wiem czy taka odrealniona osoba nadaje się do życia w ogóle, nie piszę już, że na wsi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
PREZES91WLKP    11

Do miasta ZAZWYCZAJ uciekają ludzie słabi,tacy którzy boją sie pracy na gospodarstwie,albo chodziaż tego aby rozpocząć własny biznes na wsi,bo nie oszukujmy sie ale tym właśnie zajęciom trzeba poświęcić dużo dużo więcej swego czasu a niżeli tylko etatowe 8godzin.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Michalmeer    366

Gospodarstwo to nie tylko miejsce pracy .. to przedewszystkim poswiecenie wieksze niz sie niektórym wydaje .. tu każdy musi liczyc na siebie i ma świadomość tego ze jeśli chce do czegos dijść to nie może spocząć na laurach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikita_Bennet    100
Tak Was teraz poczytałam co od wczoraj pisaliście i wybaczcie, ale nie rozumiem jednej rzeczy: dlaczego te dziewczyny z którymi byliście związani czy też byliście zainteresowani nie chciały zostać na wsi? ...

- na wsi nie znajdą pracy - trzeba dojechać a prawko zrobić to się im nie chce,

- na wsi nie zawsze są chodniki itp i w ulubionych szpileczkach nie ma gdzie połazić,

- na wsi nie ma tesco bricomarche, lidla i biedronki a tylko tam robią zakupy,

- na wsi jest wszędzie daleko,

- na wsi to rodzina przyjedzie a one nie potrafią odmówić a potem narzekają że musiały ugościć,

- na wsi przed kim będą błyszczały nowym wzorem na paznokciach?

- na wsi kto zauważy nową fryzurę/kolor włosów lub nowe buty?

- na wsi przeważnie nie ma klubu/knajpy gdzie można pójść zjeść i kulturalnie wypić (a jechać do miasta to ktoś musi nie pić albo tarfya).

- wyjechać zimą ze wsi to masakra.

 

 

Dla mnie wszystko to co wymieniłem jest śmieszne bo na każdy z wymienionych elementów znajdę 2-3 które to obalają ale nie dla dziewczyn. Dla nich to jest ważne do czasu aż zdecydują się na macierzyństwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
PREZES91WLKP    11

Święte słowa,ale nie każdy potrafi zrozumieć tą naszą miłość do ziemi i gospodarki.Dla nie których to tylko zwykły przedmiot.Moja była mi kiedyś zasugerowała abym sprzedał gospodarstwo i poszedł z nią do miasta.Dodam że po tych słowach nasza znajomość skończyła sie w przeciągu dwóch dni :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dylek    2

U nas w powiecie Częstochowskim mówisz ze masz Gospodarkę to żeś wyśmiany mało kto sie przyznaje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Michalmeer    366

ja wam to mówie i zobaczyćie że tak bedzie juz niedługo wieś znowu wróci do łask i zeby te panny które tak szybko wyjechały jeszcze szybciej nie wróciły

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

Kochani nic na siłe, to że ktoś sobie nie wyobraża życia na gospodarstwiie to nie znaczy, że taka osoba jest nieszlachetna i zepsuta. Ludzie zazwyczaj mają wybór co do obrania swojej życiowej ścieżki. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Jednak życie na gosp. z hodowlą zwierząt nie jest takie proste i jeśli ktoś tego nie kocha i nie czuje to nie ma szans żeby był w życiu szczęśliwy. Bo to katorga, bez dnia wolnego, bez świąt i urlopu. Ja po kilku dniach pracy na gosp. nie potrafiłam się ruszyć. Krzyż bolał od schylania, brzuch od dźwigania, nogi od całodniowego biegania, a najgorsze to palce odrętwiałe i spuchnięte. I cóż że boli rano trzeba wstać zacisnąć zęby i dalej działać. I nie ma zmiłuj teraz przez te mrozy woda z rur spuszczona i trzeba było z wiaderkami latać i poić wszystkie zwierzęta.

 

Dziewczyna naprawde może się szybko złamać, bo np jest bariera, której kobieta ze względu na swoje uwarunkowania fizyczne nie przeskoczy. I w tedy tylko usiąść i płakać. Ja miałam najwięszką chwile załamania, kiedy wyrzucałam obornik z zagrody dla cielaków. Pomieszczenie nie jest duże a jednak. Po bokach jeszcze jakoś poszło ale środek był tak udeptany że nic nie mogłam wyskubać a sił coraz mnie po 90 min walki. Poprostu odłożyłam widły, usiadłam i się załamałam. Na szczęście zjawił się mój ksiażę, który z uśmiechem na ustach zapytał czy mam zamiar tu zamieszkać z cielakami. Na jego widok aż mi łzy popłynęły co my byśmy kochane zrobiły bez tych naszych superhero ;)

 

Albo potrzebowałam przenieść do paszowni worek 50 kg (ważę 47) to było straszne ta niemoc że człowiek jest bezradny. Lub jak nie mogłam przetoczyć zamarzniętą bele kiszonki. Następny przykład - zerwała się krowa a na jej drodze była dojarka konwiowa wypełniona mlekiem, to była taka chwila że trzeba było przełamać wszystkie bariery złapać ją i przenieść w bezpieczne miejsce. I udało mi się, gdzie nawet nigdy nie drgnęła z miejsca jak próbowałam ją zawsze ruszyć a jednak ... Są oczywiscie gosp. mniej i bardziej zmechanizowane. I Wy powiecie a tam moja żona tak nie będzie musiała pracować... ale zawsze coś się znajdzie na gosp. co będzie wymagało od niej nakładu siły.

 

To jest coś z czym narmalna dziewczyna w mieście się nie styka, a na gosp. naprawdę potrzebna jest nietylko błyskotliwość ale i mega wytrzymałość i siła. To codzienna batalia i walka ze swoimi słabościami. ^^

Edytowano przez Heidi88
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
walkol    33

może nie w temacie ale czy każdemu sie wpierdziela ta biała strona z jakąś ankietą - przeciez tu nic sie nie da oglądać -dajcie spokój z tym bo to żenada jakaś ja od pół godz nic nie moge obejrzeć

Edytowano przez walkol

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marcin974    25

Do miasta ZAZWYCZAJ uciekają ludzie słabi,tacy którzy boją sie pracy na gospodarstwie,albo chodziaż tego aby rozpocząć własny biznes na wsi,bo nie oszukujmy sie ale tym właśnie zajęciom trzeba poświęcić dużo dużo więcej swego czasu a niżeli tylko etatowe 8godzin.

 

Pracowalem w miescie na etatowych osmiu godzinach i dziekuje serdecznie, pracowalem w takiej ekipie ze ci miastowi jak by mogli to utopiliby w lyzce wody, wole pracowac na wsi w smarach i syfie niz z takimi ludzmi <_<

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
magdalena05    23

Pewnie zauważyli, że byłeś lepszy od nich i dlatego jakby mieli taką możliwość to by Cię utopili w tej łyżce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marcin974    25

w sumie moze nie tyle lepszy (niektore rzeczy mialem problem pojac), ale wytrzymalszy fizycznie, chcieli sprawdzic moje granice i skonczylo sie na zwolnieniu chorobowym od lekarza i nieprzedluzeniu umowy... Dwoch mlodych nas przyjeli, tamtem z miasta po miesiacu sobie odpuscil a ja po dwoch...;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Runder    8

Kochani nic na siłe, to że ktoś sobie nie wyobraża życia na gospodarstwiie to nie znaczy, że taka osoba jest nieszlachetna i zepsuta. Ludzie zazwyczaj mają wybór co do obrania swojej życiowej ścieżki. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Jednak życie na gosp. z hodowlą zwierząt nie jest takie proste i jeśli ktoś tego nie kocha i nie czuje to nie ma szans żeby był w życiu szczęśliwy. Bo to katorga, bez dnia wolnego, bez świąt i urlopu. Ja po kilku dniach pracy na gosp. nie potrafiłam się ruszyć. Krzyż bolał od schylania, brzuch od dźwigania, nogi od całodniowego biegania, a najgorsze to palce odrętwiałe i spuchnięte. I cóż że boli rano trzeba wstać zacisnąć zęby i dalej działać. I nie ma zmiłuj teraz przez te mrozy woda z rur spuszczona i trzeba było z wiaderkami latać i poić wszystkie zwierzęta.

 

Dziewczyna naprawde może się szybko złamać, bo np jest bariera, której kobieta ze względu na swoje uwarunkowania fizyczne nie przeskoczy. I w tedy tylko usiąść i płakać. Ja miałam najwięszką chwile załamania, kiedy wyrzucałam obornik z zagrody dla cielaków. Pomieszczenie nie jest duże a jednak. Po bokach jeszcze jakoś poszło ale środek był tak udeptany że nic nie mogłam wyskubać a sił coraz mnie po 90 min walki. Poprostu odłożyłam widły, usiadłam i się załamałam. Na szczęście zjawił się mój ksiażę, który z uśmiechem na ustach zapytał czy mam zamiar tu zamieszkać z cielakami. Na jego widok aż mi łzy popłynęły co my byśmy kochane zrobiły bez tych naszych superhero ;)

 

Albo potrzebowałam przenieść do paszowni worek 50 kg (ważę 47) to było straszne ta niemoc że człowiek jest bezradny. Lub jak nie mogłam przetoczyć zamarzniętą bele kiszonki. Następny przykład - zerwała się krowa a na jej drodze była dojarka konwiowa wypełniona mlekiem, to była taka chwila że trzeba było przełamać wszystkie bariery złapać ją i przenieść w bezpieczne miejsce. I udało mi się, gdzie nawet nigdy nie drgnęła z miejsca jak próbowałam ją zawsze ruszyć a jednak ... Są oczywiscie gosp. mniej i bardziej zmechanizowane. I Wy powiecie a tam moja żona tak nie będzie musiała pracować... ale zawsze coś się znajdzie na gosp. co będzie wymagało od niej nakładu siły.

 

To jest coś z czym narmalna dziewczyna w mieście się nie styka, a na gosp. naprawdę potrzebna jest nietylko błyskotliwość ale i mega wytrzymałość i siła. To codzienna batalia i walka ze swoimi słabościami. ^^

 

Kto to słyszał żeby dziewczyny 47kg wyrzucała gnój to powinny robić chłopy przynajmniej 70 kg i trzeba mieć silne ręce sam ostatni raz pamiętam wyrzucałem gnój z kurnika jak miałem 19 lat to rano nieżle bolały plecy a jestem dość wysoki 188cm i trzeba było się schylać i dotego dostałem odcisków bo unas od kiedy pamiętam albo tur albo cyklop a później ładowarka. Później wybiłem duże drzwi i wywalałem ładowarką bo mam przejezdny kurnik. Ile wy macie hektarów że ty dziewczyna musisz tak pracować ? Bo moja dziewczyna nigdy by takich żeczy nie zrobiła chociaż sama jest córką faceta co ma ponad 50 hektarów i ma 2 siostry które znam i na 100% w gospodarstwie mięśni nie muszą używać baa moja mama nigdy takich żeczy nie robiła a pracowała na gospodarstwie od 20 roku życia... Mam dwóch braci z których jeden trzyma krowy nie jest on zbyt silny typowe chuhro ale to jednak męrzczyzna i taką właśnie dojarke kiedyś musiałem mu przenosić bo sam nie dał rady baa musieliśmy to zrobić razem nie wiem jakiego twoja jest typu alle nie moge uwierzyć że ją przepchnełaś...

 

A co do kwestii mieszkania to kobieta na wsi przynajmniej u mnie w Lubuskim będzie miała na 80% piękniejsze mieszkanie niż w bloku nawet niż w tych kiczowatych domkach jednorodzinnych... U nas wsie są bogatsze i ładniejsza niż wiele wsi i miasteczek na wschodzie mamy raklame w telewizji nawet w tym serialu dla młodzieży rodzinka.pl (Boscy zachycają się wsią w lubuskim) to i dziewczyny chcą zostawać po studiach większość wraca do domu. Mam liczne rodzeństwo 2 braci i siostrę. Siostra po studiach chemii mogła szukać pracy w mieście i zamieszkać w jednym z szarych bloków jednak została w domu i po roku miała prace w gimnazjum oddalonym o jakieś 4km później ożeniła się z rolnikiem (swoim równolatkiem z sąsiedniej wsi) i ma piękny duży dom z ogrodem który sama urządziła (niezbyt ładnie) a dotego pracuje i całkiem dobrze zarabia. Ale jak ktoś mieszka w zabitej dechami dziurze i ma 10 hektarów oraz wszystko robi rekami to nie może się złościć że nie ma dziewczyny. Niestety nie wszędzie są warunki takie jak u nas...

Edytowano przez Runder

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomek90    196

Może i masz w okolicy wsie bogatsze, ale napewno nie piękniejsze i nie zdrowsze jak po drugiej stronie :D nie ta liga porpstu bynajmniej do pólnocno wchodniej cześci twója bogata okolica ma daleko, pozatym nie każda na zielone leci.

Nie mów hop bo jak przyciśnie to bedzie waliła z kurnika aż bedzie się kurzyło B) Widzisz u was tam bogato tak a bloki macie szare to jak to jest?? :D U nas w miasteczkach czy "osadach" jest pięknie zielono i kolorowo, że niema się czego wstydzić i napewno nie jedna panienka z twojej okolicy by zamieszkała bez żadnej pogardy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Heidi88    48

Widzisz mój Miły, wszyscy na tym forum są świadkami ile razy musiałam walczyć i wykłócać się o to żeby móc ramie w ramie pracować z gospodarzem. Ale ktoś mi tu bardzo mądrze doradził, żebym była cierpliwa a z czasem jak się przekona do mnie to sam będzie zlecał mi pewne prace.

 

Oczywiście obornika nigdy mi nie pozwala wyrzucać ale mam taki patent, np po porannym obrządku i śniadaniu, kiedy przy tvn turbo zdarzy mu się oko zamknąć wymykam się z domu ukradkiem i zabieram się do dzieła. Oczywiście w końcu pojawia się w drzwiach ale ja szybko zazwyczaj mówię kochanie nie bądź zły zobacz jak mi cudownie poszło i całuję go w usta. Po tym zazwyczaj złość mu przechodzi. :wub:

 

Jego 2 siostry i mama też nie wyrzucały obornika cały czas powtarzają to nie jest zadanie dla kobiety, ale ja chcę i muszę a jak mi tylko ktoś zabroni i będzie próbował nakreślić mi granice co mogę a co nie to dostaje furii, wiem na co mnie stać i na co mogę sobie pozwolić. Kiedyś rano żeby wyrzucić obornik przy 18 krowach mlecznych - dwie strony zajmowało mi chyba z 90 min. Teraz robię w 30 min dwie strony i jedną stronę u byków (7 sztuk w rzędzie) i jestem z siebie bardzo dumna a mój gospodarz może w tym czasie robić rzeczy których ja niestety nie mogę się podjąć a nagrodą dla mnie jest to że możemy iść wcześniej do domu i spędzić ze sobą romantyczny wieczór. :P

 

Niestety u nas nie wszędzie da się wjechać turem i obornik trzeba wyrzucać widłami, dla mnie osobiście jest najgorszy obornik taczkowy, bo niedosyć że się człowiek namacha wyrzucając go to jeszcze trzeba co chwilę przerywać żeby taczkę opróżnić -_-

Edytowano przez Heidi88

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka    31

Ale wiem o co mu chodzi. U nas nie ma może wielkich gospodarstw, ale np. jak ktoś ma parę ha truskawek z których powiat płoński słynie to z powodzeniem bardzo dobrze prosperuje. Co innego rolnik, który ma super maszyny, dużo zarabia, a co innego taki, który ledwo wiąże koniec z końcem i ma rozwalającego się władimirca czy ciapka. Jeśli ktoś dobrze pomyśli to i z 10 ha może wyciągnąć spore pieniądze, ale to raczej w przypadku warzyw i owoców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×