Skocz do zawartości

Polecane posty

Tomasz78    375

Na relaks też jest czas przynajmiej u mnie ,przecierz pracę idzie zaplanować tak żeby i na uciechy starczyło i wbrew pozorom mieszkanie z rodzicami to ulatwia ponieważ ma się kto zająć inwentarzem podczas nieobecności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Boisz się że ksiądz czyta? :P@banan

Bez przesady rutyna ,szara codzienność to po kilku latach dopiero i wtedy ważne staje się zaufanie , pewność że ta druga osoba wesprze w trudnych chwilach , a nie fascynacja i zauroczenie

 

 

Wiesz ja tam ksiedza sie nie balam, gorszymi ludzmi sa sasiedzi bo to oni plotki po wsi roznosza. :D Swoimi sprawami sie niezajmuja tylko d..pe innym obrabiaja. :D


Najwyzsza Izba Kontroli

Centralne Biuro Sledcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz78    375

Racja to się nazywa wiejski monitoring idziesz do takiego i wszystko wiesz :D .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

i zawsze jest tak ze rodzice zawsze ostatni sie dowiaduja a we wsi az grzmi tak du...e obrabiaja.


Najwyzsza Izba Kontroli

Centralne Biuro Sledcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mariuszd93    489

Fakt najczęściej zainteresowani dowiadują się ostatni :D .

@banan co Ty tak ciągle o du*ie ?? ;)


;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ferdek07    62

Jak długo chodziliście zanim zdecydowaliście się na małżeństwo, z reguły to jest tak że pierwszy rok wszystko pięknie 2gi trochę się psuje kłótnie itd a około 3ciego roku tragedia, ogólnie 3ci rok jest najgorszy, a jak ktoś jeszcze zdecyduje się na małżeństwo po roku znajomości potem już nie ma odwrotu i zaczynają sie niezłe jazdy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

moze nie.d ..pe lepiej bylo by tylek, ale zeby tylek obrobic to potrzebna romantyczna noc. :D :D

 

a tak po Waszemu to sasiedzi wpieprzaja sie w nieswoje sprawy :rolleyes:

 

Pierwszy rok spotykalismy sie bylo cudownie potem zamieszkalismy razem mieszkalismy 2lata wtedy zaczely wady wychodzic Ja zaczelam sie przyzwyczajac do nich Po 3latach byl slub.

Edytowano przez banan575

Najwyzsza Izba Kontroli

Centralne Biuro Sledcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mariuszd93    489

Jak zwał tak zwał ważne że wiadomo o co chodzi :P , a w dzień to nie można @banan? ;)

Co do sąsiadów to jeszcze jak


;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Ja powiem tak.

 

Jak przed poznaniem drugiej osoby masz prace, pracujesz i masz swoja kase czyli jestes niezalezna(y) to przyszli tesciowie inaczej patrza a sasiedzi moga naskoczyc.

 

Nikt Cie do niczego nie zmusi, nikt nie naskoczy bo masz swoja kase. Jak masz swoja kase to i masz swoje zdanie i inni tez musza sie liczyc z Twoim zdaniem twoimi zasadami.

 

 

Inaczej jak jestes bezrobotna (bez kasy) to i inni nielicza sie z Toba, Jestes jak zwykly robol bez swojego zdania i musisz sie trzymac zasad jakie inni zarzuca.

 

Tak jest i to dopiero wychodzi jak sie mieszka razem. Czy z tesciami czy nawet ze swoimi rodzicami.


Najwyzsza Izba Kontroli

Centralne Biuro Sledcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ferdek07    62

Z sąsiadami to jest masakra, potrafią tak zadbać o szczęście innych i takie głupoty powymyślać że się w głowie nie mieści, u mnie byli tacy że życzliwie przez rodzinę do rodziców dziewczyny nawymyślali takich bzdur że do dzisiaj zastanawiam się skąd taka fantazja, no a cień pozostanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
JJ6070    0

Jeśli już to siebie idealizują niektóre :ph34r: .

Jestem żonaty kilkanaście lat , moja żona jak trzeba to pojedzie traktorem , pomaga np słomę czy siano zwozić , kupi jakieś części jak trzeba , ale bez przesady żeby łapała zerwane byki :o czy sama woziła i rozładowywała zboże ,

A domem i dziećmi też ktoś musi się zająć

 

A tobie chłopie nikolajjj chyba nieźle dopiekła że ją obrażasz, Poczułeś się trochę mniej facetem, bo ona potrafi więcej niż ty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sadek    462

Jak długo chodziliście zanim zdecydowaliście się na małżeństwo, z reguły to jest tak że pierwszy rok wszystko pięknie 2gi trochę się psuje kłótnie itd a około 3ciego roku tragedia, ogólnie 3ci rok jest najgorszy, a jak ktoś jeszcze zdecyduje się na małżeństwo po roku znajomości potem już nie ma odwrotu i zaczynają sie niezłe jazdy

 

W naszym przypadku to 3 lata od poznania do ślubu i nie mieszkaliśmy ze sobą oraz nie wpadliśmy (tylko bez komentarzy jaki to porządny), teraz już 6 roczek leci po ślubie.


"Cogito ergo sum"
Pozostaję: otwarty, elastyczny, ciekawy.

 

GG 8872878

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7891Firefox    52

u mnie też szósty rok leci, i jakoś wcale nie odczuwam tej rutyny, nie wyczekuję urlopów i wycieczek. Można wypaść do znajomych, oczywiście, ale nie dłużej jak na kilka godzin, i dobrze mi z tym. Oboje lubimy pracę przy zwierzętach, majsterkowanie i inne rzeczy, które po części są naszymi wspólnymi pasjami, o których mozemy non stop gadać, omawiać różne sprawy, rozwiązania, i to mnie cieszy, bo nie czuję się znuzona ani pracą, ani małżeństwem. W życiu trzeba robić to co sie lubi, co jest pasją człowieka, wtedy taka praca daje efekty podwójnie.

dobra rozpisałam się jak poeta, spadam bo obrządek rozpocząć czas. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
GoRAL1    63

U mnie 22

W codziennych obowiązkach to może i rutyna

ale w sprawach intymnych to bez odrobiny szaleństwa sie nie obejdzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kipek1    2

W życiu trzeba robić to co sie lubi, co jest pasją człowieka, wtedy taka praca daje efekty podwójnie.@firefox w 100% się z tobą zgadzam.Aco do rutyny to wkrada się ona jeśli na to pozwolimy,8 lat małżeństwa i bez rutyny.Przy areale 11 ha bez produkcji zwierzęcej oboje pracujemy,ja na zmianach jako mechanik na utrzymaniu ruchu zakładu Metsa Tissue,żona jako księgowa w starostwie powitowym,mamy dwoch synów tak układamy sobie czas,zajęcia by wyjść do kina,restauracji,na pizzę,do znajomych czy wyjechać gdzieś na weekend czy urlop.Oboje jesteśmy zdania że nie samą pracą człowiek żyje!Także jak się chce to się wszystko da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ferdek07    62

a co jesli dziewczynie po 3 latach zacyna wszystko nie pasować co związane z gospodarstwem a na poczatku wszystko było fajnie, ciągle coś nie pasuje i coraz bardziej absurdalne problemy heh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

@Ferdek to poszukaj taka co juz pracuje, taka troszke inne podejscie ma. :rolleyes:


Najwyzsza Izba Kontroli

Centralne Biuro Sledcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ferdek07    62

no właśnie że pracuje, jak nie pracowała i jak miała kiepską pracę było dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mariuszd93    489

 

A tobie chłopie nikolajjj chyba nieźle dopiekła że ją obrażasz, Poczułeś się trochę mniej facetem, bo ona potrafi więcej niż ty?

A ty chłopie nie próbuj czytać tego co nie jest napisane :P . Nikogo nie obrażam , i nie czuję potrzeby tłumaczyć ci co potrafię :P .

Co do obgadywania przez sąsiadów to powód zawsze się znajdzie.

Co do stosunków z rodzicami i teściami to nie ma aż takiego znaczenia kasa jak pisze @banan trzeba tylko żeby druga strona , ta która wniosła więcej nie pozwalała jechać po partnerze /rce


;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Ja nie powiedzialam doslownie kasa. Jak jej nie masz, zreszta poznasz partnerke to zobaczysz jakie podejscie sie ma do osoby ktora pracuje na siebie zeby odciazyc rodzicow a jak na taka co jest na garnuszku rodzicow.


Najwyzsza Izba Kontroli

Centralne Biuro Sledcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mariuszd93    489

Ja jak już pisałem jestem kilkanaście [13] lat po ślubie ,mieszkamy u mnie i z początku były jakieś uwagi, ze strony mojej mamy głównie, ale kilkakrotnie dobitnie dałem jej do zrozumienia, że sobie tego nie życzę i jest git .

A na sąsiadów to nie ma rady ,czasem z czystej zazdrości oczerniają kogoś , grunt to się nie przejmować


;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ferdek07    62

Ja nie powiedzialam doslownie kasa. Jak jej nie masz, zreszta poznasz partnerke to zobaczysz jakie podejscie sie ma do osoby ktora pracuje na siebie zeby odciazyc rodzicow a jak na taka co jest na garnuszku rodzicow.

czasami to osoba pracuje na siebie bo rodzice od małego na nic nie dawali a potem ma ma pretensje do świata że ktoś żyje we wspólnym gospodarstwie domowym z rodziną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×