Skocz do zawartości

Polecane posty

macias611    15

FINN ma racje lepsza najgorsza prawda od kłamstwa. zależy jeszcze w jakiej kwestii, ale jeśli dziewczyna ma choć trochę oleju w głowie to powinna zrozumieć. zostaje jeszcze kwestia delikatności w mówieniu prawdy, anie walić wszystko prosto z mostu... to tak jakby przyrypać ukochanej 10-cio kilowym młotkiem :) no chyba że jest ustalone,że ona tak woli :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DEMON79    1

Jan Paweł II powiedział: "Pewne prawdy jakoś nie mijają, powracają wciąż do ludzi". Czy używanie kłamstwa ma sens? W ciekawy sposób odpowiedział na to pytanie Arystoteles: "Prawda zawsze leży pośrodku - może dlatego wszystkim zawadza". Sądzę podobnie. Prawda nie zawsze się opłaca, ludzie często się jej boją i dla tego wolą kłamać. Należy jednak pamiętać, że prawda w końcu wyjdzie na jaw i powróci. Stanie się to za dzień, miesiąc czy kilka lat, ale człowiek w końcu dowie się, że był okłamywany. Dosięgnie go związany z tym ból. Wtedy zapyta kłamcę: "Dlaczego nie powiedziałeś prawdy?" Jestem pewna, że żadne wytłumaczenie nie zadowoli wtedy okłamywanego. Moim zdaniem, kłamstwo zawsze ma krótkie nogi. I wiem z doświadczenia, że kłamca zostaje zwykle pokonany swoją własną bronią. Z jednej strony czujemy się zadowoleni z takiego obrotu sprawy, z drugiej natomiast jesteśmy rozgoryczeni - przecież chcielibyśmy, żeby kłamstwa wcale nie było! Prawda nigdy się przed nami nie ukryje, zawsze, prędzej czy później, ją poznamy. I to właśnie mi się podoba! Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nieraz zdarzyło się, że dzięki takiemu spóźnionemu odkryciu prawdy znalazłam w swoim otoczeniu ludzi, którzy źle mi życzyli. Odkrycie ich kłamstw spowodowało, że wiedziałam, z kim zerwać, a z kim zacieśnić kontakty. Lekcja była bolesna, ale przydatna. Okazja do kłamstwa jest znakomitą pułapką na ludzi, co do których chcemy się przekonać, czy są nam wierni i godni zaufania.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

Pozwoliłem sobie skopiować pewien tekst :

"

Naukowcy twierdzą, że kłamiemy i jesteśmy okłamywani codziennie – i to wszyscy bez wyjątku! – Jak to, przecież ja nie kłamię! – wielu z nas oburzy się na samo podejrzenie. Ale to kolejne kłamstwo…

 

 

 

 

Według Roberta Feldmana, psychologa zajmującego się badaniem zjawiska kłamstwa, nie należy zadawać pytania, czy ludzie kłamią, a raczej: jak często i dlaczego? Kłamiemy średnio co 10 minut, wypowiadając trzy kłamstwa. Ponad 60 proc. naszej konwersacji ma charakter kłamliwy. 80 proc. naszych kłamstw to tak zwane „kłamstwa czyste”, czyli te, gdy zdajemy sobie sprawę, że mijamy się z prawdą. Pozostałe 20 proc. to przemilczenia, półprawdy i koloryzowanie, czyli upiększanie rzeczywistości oraz intrygi.

 

 

Wygodniejsze od prawdy

 

 

Kłamstwo wydaje się nam często wygodniejsze od prawdy. Jest sposobem na uniknięcie nieprzyjemnych sytuacji, choć często tylko chwilowym. Kłamiemy więc w czasie rozmów o pracę, stroszymy nieprawdziwe piórka na spotkaniach towarzyskich i randkach, podlizujemy się przełożonym, łżemy spóźniając się na spotkania. Wymieniać by długo.

 

Nie wszystkim ludziom kłamstwo przychodzi łatwo. By wiarygodnie kłamać, trzeba mieć dobrą pamięć i smykałkę do tworzenia historii, bo jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne i nierzadko kłamiący sam gubi się we własnych zmyśleniach. Są osoby, które w szczególny sposób brzydzą się kłamstwem, ale i takie, które po prostu to lubią, bo jak podkreśla Paul Ekman, psycholog również badający naturę kłamstwa, daje im to przyjemny zastrzyk adrenaliny, poczucie wyższości, kontroli nad otoczeniem. Na niektórych działa to jak narkotyk.

 

 

Przesiąknięci kłamstwem

 

Choć uczymy dzieci od małego, że kłamstwo jest brzydkie i złe, to równocześnie, w pewnych sytuacjach pokazujemy, że kłamać trzeba. Uczymy je społecznie akceptowanego kłamstwa „grzecznościowego”. „Podziękuj ładnie za prezent!” – mówimy – „choćby ci się nie podobał…”. „Jakie pyszne ciasto!” – chwalimy zakalec, by nie zranić uczuć gospodyni. Zmyślamy bajeczki o bocianie przynoszącym dzieci w chuście i o tym, że chomik poszedł do nieba. Cóż za niekonsekwencja!

 

W ogromnej większości stosunki międzyludzkie opierają się na konwenansach i pozorach. „Jak się cieszę, że cię widzę!” – ileż to razy wołaliśmy tak na widok nielubianej osoby? Jak często bywamy równie nieszczerzy? Często. Ale gdyby zastanowić się nad tym głębiej, większość naszych relacji uległaby zerwaniu przy pierwszych próbach całkowitej szczerości. Kto z nas chciałby usłyszeć prawdę o sobie odbitą w oczach innych? O tym, że jesteśmy grubi, leniwi, nie tak przebojowi ani dobrzy, jak nam się wydaje. Na wszelki wypadek podtrzymujemy więc innych w ich iluzjach, by oni robili dla nas to samo.

 

Akceptowanym kłamstwem rządzi się także reklama. Choć każdy z nas wie, że występujący w niej dentysta nigdy nie kończył stomatologii i jest tylko wynajętym do reklamy aktorem, to jednak chętnie ulegamy złudzeniu, że prawdziwy dentysta też poleciłby nam reklamowaną pastę. Podobną taryfę ulgową dajemy politykom. Choć narzekamy, że kłamią, rozumiemy, że ich całkowita szczerość byłaby politycznym samobójstwem. Także blef w negocjacjach uznajemy za wysoko cenioną strategię biznesową.

 

 

Na usługach ewolucji

 

Naukowcy zastanawiali się, dlaczego kłamiemy, pomimo że kłamstwem się brzydzimy? Psychologowie i antropolodzy uznali, że to ważna adaptacyjna cecha, która w zamierzchłej przeszłości umożliwiła ludziom rozwinięcie społecznych zachowań. Plotkowanie, oszukiwanie było pierwszą próbą manipulowania innymi osobnikami i zaczęło być użytecznym narzędziem zdobywania wysokiej pozycji w grupie.

 

Z tego punktu widzenia osoba pozbawiona umiejętności kłamania jest niedostosowana społecznie. Tak jest u osób autystycznych, które nie kłamią, bo nie potrafią. („Co nam daje przyjaźń?” – „Nic, bo nie ma rąk do dawania” – odpowie autystyk.) Jego rozumienie języka jest dosłowne i jednopłaszczyznowe, dlatego wszelkie naginanie rzeczywistości jest mu obce.

 

Nie tylko człowiek kłamie. Patyczak udający zeschły badyl czy mistrz kamuflażu – kameleon, obydwaj chcą przechytrzyć otoczenie. Ale tylko człowiek uznał kłamstwo za coś nagannego, rozumując, że na dłuższą metę jest szkodliwe społecznie.

 

 

Oszukując samych siebie

 

Oszukujemy nie tylko innych. Całkiem skutecznie także samych siebie. Wolimy widzieć siebie takimi, jakimi chcielibyśmy być, niż jesteśmy. Stosujemy w tym celu wiele mechanizmów obronnych. Przekonujemy siebie, że palimy mniej, niż w rzeczywistości i że w każdej chwili możemy zerwać z nałogiem, tyle że teraz nie chcemy. Że spóźniamy się nie przez własną opieszałość, tylko przez głupie korki. Robimy wiele, by ochronić swój subiektywny obraz siebie. Ignorujemy niewygodne informacje, które nie pasują do układanki.

 

Według pewnych teorii samooszukiwanie służy przede wszystkim skuteczniejszemu oszukiwaniu innych. Nigdy nie jesteśmy bardziej przekonujący niż wtedy, gdy sami w coś wierzymy. Pomaga nam to też zredukować strach, że kłamstwo zostanie wykryte, a my stracimy twarz.

 

 

Prześwietlić oszusta

 

Skoro wszyscy mamy skłonność do kłamstwa, to powinno nam być łatwo demaskować je u innych? Tak nie jest. Większość ludzi uważa, że inni są wobec nich szczerzy. Choć istnieje szereg objawów wskazujących, że ktoś próbuje wciskać nam ciemnotę – od zwężonych źrenic, przyspieszonego oddechu, przez pocenie się i nerwowe tiki, aż do unikania kontaktu wzrokowego i czerwienienie się – nie są one pewnymi symptomami. Pokazują jedynie, że osoba mówiąca doświadcza silnych emocji – może jest nieśmiała albo właśnie przypomniała sobie, że zostawiła garnek na gazie. Mowa ciała nie jest pewnym i bezspornym dowodem na łgarstwo, choć dającym wiele do myślenia.

 

Nawet specom od wykrywania kłamstw: prawnikom, kryminologom i psychiatrom udaje się odkryć szczerość bądź fałszywość wypowiedzi tylko w 50 procentach, więc praktycznie mogliby zagrać o to w kółko i krzyżyk. Także wariograf – maszyna stworzona specjalnie po to, by rejestrować poziom stresu u oszustów, okazuje się bezradna, gdy ktoś nie denerwuje się podczas kłamania, co jest charakterystyczne dla osobowości psychopatycznych.

 

Najlepiej rozpoznać nam kłamstwo u naszych bliskich, bo ich znamy najlepiej. Ale też im właśnie ufamy najbardziej, rzadko spodziewamy się nielojalności z ich strony i wyłączamy jakąkolwiek czujność. Można więc stwierdzić, że choć sami dopuszczamy się kłamstwa, wobec bliźnich jesteśmy wyjątkowo łatwowierni.

 

 

Kiedy to boli

 

Żyjąc w świecie kłamstw i złudzeń, chcielibyśmy przynajmniej przez najbliższych nie być okłamywani. Im najtrudniej wybaczyć oszustwo. Wiele związków rozpadło się z powodu kłamstw, bo dla większości osób prawdziwa bliskość wyklucza wzajemne oszukiwanie. Paradoksalnie, niejedno kłamstwo uratowało też niejeden związek, gdy prawda miała okazać się boleśniejsza od kłamstwa. Jak widać, umiejętne balansowanie na krawędzi prawdy i kłamstwa stanowi istotną sztukę w stosunkach międzyludzkich.

 

Dlatego zanim zaczniemy kogoś osądzać jako łgarza, policzmy, ile razy skłamaliśmy od początku dnia lub przynamniej nie byliśmy szczerzy. Szybko wycofamy oskarżenia…"

Fajne nie ? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Najlepiej to czasem ugryżc się w język i nie mówić nic,bo i kłamstwo,i prawda nie jest dobra.Czasem i jedno i drugie może zaszkodzić.Ale kłamstwo zawsze ma krótkie nogi ,i prędzej czy pózniej wyjdzie.

Tak tylko, jeśli ktoś nie dba zbyt­nio o prawdę w spra­wach drob­nych, to trudno ufać mu w spra­wach istotnych, wiec chyba lepiej jednak prawda, choć by była najgorsza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

No pewnie-jak w tym kawale-"Mamusiu dzisiaj dostałem piątkę w szkole !-i co się cieszysz i tak masz raka...".

Faktycznie lepsza prawda...

PS. Sorry ale dla mnie to właśnie piątka a nie szóstka stanowi (stanowiła) najwyższą ocenę :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DEMON79    1

To zależy od człowieka,i od tego jaki powód nim kierował do kłamstwa.Każdemu ,i nikt mi nie wmówi,że jest inaczej,każdemu zdarzy się skłamać.

I to są sprawy drobne,zaufanie można stracić,ale można je odzyskać,jeśli się bardzo chcę,chociaż to cięzka droga,a nie powiedziane jest,ze pozniej ta osoba znów kłamie,tylko tak już gory zakładamy,i możemy się mylić.co do tej osoby.Bo jednak mówiła prawdę.Człowiek jest człowiekiem,kazdy popelnia błedy,tylko nie każdy potrafi się do nich przyznać.Z najgorszego zła,najlepsza jest prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bizar    15

Tu się z Tobą zgodzę koleżanko, gorzka prawda jest zawsze lepsza niż słodkie kłamstwo, myślę że faceci kłamią bo w pewnym sensie kobiety ich do tego zmuszają przez zbyt wygórowane wymagania, jak któraś szuka ideału, księcia z bajki to zaraz taki książę się znajduje :). Ideałów nie ma, wystarczy tylko trochę zdrowego rozsądku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Pamiętaj, że to działa w obie strony :P .

Jak ktoś szuka księcia to niech go szuka dalej a Ty życz jej szczęścia.

Kłamstwo jest złem, które staramy się w różny sposób usprawiedliwić ale i tak to sytuacji nie zmienia.

Kto chce kłamać to niech kłamie ale szczerości niech od drugiej osoby nie oczekuje a na fikcji przyszłości nie zbuduje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DEMON79    1

Bywają i księżniczki tylko że szkoda,że z regóły są brzydkie,a uważają się za ósmy cud świata. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Ksiezniczki byly zawsze sa i beda tylko chlopak ma ten zmysl %%% i od ilosci %% wychodzi czy te ksiezniczki sa piekne.

 

Im mniej %%% tym sa piekne z natury

Edytowano przez banan575

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Ale wtedy najgorsza paskuda jest ksiezna i to sie liczy. :lol: :lol: :lol: :lol: bo ma ksiecia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

 

Taa a później trafia się arogancki typ maczo w kilka godzin owija sobie laskę wokół palca wykorzysta i zostawi w cholerę, a Ty głupi, dalej słuchaj żalów i bądź nadal dobrą dusza przyjacielem.

Tak tak drogie kobiety, taka wasza natura, zawsze Wam mało i szukacie grom wie czego.

A może ty na nic więcej niż przyjaciela się nie nadajesz?

 

Tu się z Tobą zgodzę koleżanko, gorzka prawda jest zawsze lepsza niż słodkie kłamstwo, myślę że faceci kłamią bo w pewnym sensie kobiety ich do tego zmuszają przez zbyt wygórowane wymagania, jak któraś szuka ideału, księcia z bajki to zaraz taki książę się znajduje :). Ideałów nie ma, wystarczy tylko trochę zdrowego rozsądku.

To nie chodzi o wygórowane wymagania tylko chęć zdobycia tej dziewczyny. Jeżeli dziewczyna jest miłośniczką muzyki klasycznej to także udajesz, że coś tam słuchasz aby tylko jej się spodobać, mimo że nie przepadasz za taką muzyką. Przy pierwszych spotkaniach udajemy faceta jakiego by chciała ta dziewczyna a nie jakimi naprawdę jesteśmy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bizar    15

No i moim zdaniem takie podejście to jest życiowy błąd, bo prawda zawsze wyjdzie na wierzch i stąd potem nieudane związki, rozwody itp. przecież tu chodzi o to aby dobrać kogoś do siebie a nie -że laska mi się podoba to od razu muszę ją zdobyć za wszelką cenę. Wiadomo każdy jest inny ja na przykład nie zniósł bym myśli że ktoś mnie chce bo wcześniej nakłamałem bo wtedy wychodzi na to że ona chce nie mnie tylko wytwór moich kłamstw.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

Ja porównałbym zdobywanie dziewczyny z łowieniem ryb-i tu i tu musisz przecież czymś ta rybkę zainteresować-stad więc robaczki, błyskotki etc.-ogólnie ściema na maxa :D .

No chyba że próbujesz złapać na sam goły hak.

Licz się jednak z tym że wtedy hak musi być naprawdę słusznych rozmiarów... :D .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bezeta10    9

Nie wytwór Twoich kłamstw tylko ona kogos takiego szuka skoro nie spełniasz tych warunków to odpuszczasz.

A podstawowe pytanie po co udawać kogoś kim sie nie jest chyba ze chodzi o jedno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

To wszystko zalezy do czego i jakich dziewczyn sie szuka. Czasami na tych klamstwach szybciej zarwiesz dziewczyne.

 

Zarwiesz albo Ci sie tylko wydaje, bo to Ona Cie zlapala na jedna noc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Ja porównałbym zdobywanie dziewczyny z łowieniem ryb-i tu i tu musisz przecież czymś ta rybkę zainteresować-stad więc robaczki, błyskotki etc.-ogólnie ściema na maxa :D .

No chyba że próbujesz złapać na sam goły hak.

Licz się jednak z tym że wtedy hak musi być naprawdę słusznych rozmiarów... :D .

Jest takie powiedzenie ,że na piękne słówka tylko ryby nie biorą ...coś w tym prawdy jest ,ale Kolego Jaro ciekawe jaki te kobiety łowisz na tą swoją ściemę ... Odnośnie rozmiarów haka ...,nawet kotwica się nie przyda jak się nie posiada umiejętności wędkarskich i rozmiar nie ma czasem znaczenia ...,bo nieraz na mały haczyk grubą rybę się złowi . B)

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

Kol.Jaro podaje tu dobre przykłady złych przykładów :D ze swojej przeszłości gdyż w/w kol. posiada żonę tudzież dwójkę pociech jak też 4,1 krzyżyka na karku...

"...,bo nie raz na mały haczyk grubą rybę się złowi . B)"-hmm kaszalota ? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fartrac675dt    89

kobieta musi czuć że ma oparcie opiekę pomoc i wiernośc i wiele wiecej jej nie potrzeba bo patrzy sie na to co ma w środku a wyglad i pochodzenie to drugie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DEMON79    1

Kolego tak samo jak mężczyna tak i kobiety mają gały by się patrzały :P chyba że się ma problemy ze wzrokiem ,to się wygląd nie liczy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×