Skocz do zawartości

Polecane posty

1piotr1    11

bobek napisz z jakimi możesz zapoznać to ja ci powiem czy się kwalifikują ;)

martina nie jest tak , żle , jak byś chciała to możemy trochę praktycznie poćwiczyć np pierwsza pomoc usta-usta ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

@1piotr1 obawiam sie, że nie będę za Ciebie ręczył. wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

1. StasiekS więc w życiu na niczym ci nie zależy...nie jesteś osobą uczuciową, nie przywiązujesz się- jak sam to powiedziałeś...tak więc nie masz celu w życiu?

A co ma życie uczuciowe do celu w życiu bo za bardzo nie kojarzę? A cel mam. I to nawet ambitny.

3. Skoro dla ciebie związek jest jak poker...hmmm. Nasza reprezentacja piłki nożnej ma zapewne taki stosunek do tego co robi- dla nich tez to pewnie poker, i efekty widac.

A czy poznając dziewczynę która ci się spodobała a jej ty to jesteś pewien że będziesz z nią do końca życia? Jesteś pewien że związek który już trwa przez jakiś czas następnego dnia nie rozleci się? Bo wątpię.

 

Jeśli dziewczyny macie problem ze znalezieniem chłopaka to albo jesteście brzydkie, mało interesujące albo za słabo szukacie.

 

tak zapytam co ma bycie katolikiem do korzystania z życia

Jak pamiętam katolicyzm ma dużo ograniczeń w związku z korzystaniem z życia.

 

I tak jak brzozak:

anarchia!!!!

sex, drugs and rock&roll, a nie tam katolickie zasady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
brzozak2    236

Jeśli dziewczyny macie problem ze znalezieniem chłopaka to albo jesteście brzydkie, mało interesujące albo za słabo szukacie.

tutaj chcialbym zaznaczyc, ze do chlopow to sie tyczy dokladnie tak samo ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Odnośnie używania, to każdy ma inne pojęcie i wyobrażenie używania życia. Z własnych doświadczeń i spostrzeżeń napisze tyle, że świeckie korzystanie z życia jest destruktywne. smile.gif

 

Popieram rozszerzoną przez @brzozaka2 tezę @StaśkaS. smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Także się zgadzam z moją tezą którą rozszerzył brzozak. Autor tej tezy jest chyba genialny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A pro po hektarów znam jednego gospodarza 40 parę lat ziemi ma chyba ze 120 hektarów sprzęt w najwyższej półki poznał fajną kobietę ona też miała gospodarstwo i parę ładnych hektarów byli ze sobą jakieś pół roku do momentu kiedy zapytał przyszłego teścia ile dostanie ziemi ten się wkurzył i powiedział że nie chce go widzieć na oczy.Do tej pory mieszka sam z matką ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirasek    7

O masz, pewnie myślał że będzie jak w bajce, dostanie rękę królewny i pół królestwa ;) Może jakby jakiego smoka ubił, a tak to czarna polewka, miał szczęście że go szpadlem nie przeżegnali ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

A co jest złego w mieszkaniu z rodzicami? Jak nie masz dziewczyny, żony to masz przynajmniej z kim pogadać a matka jeszcze dobry obiad zrobi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
elwis2    11

hm no tak o dziewczynę na gospodarkę trudno... ale też trudno jest o faceta na gospodarkę... sama wiem jak jest...

:

Koniareczka mam pytanie: czy jakiś czas temu w pewnym znanym miesięczniku udzieliłaś wywiadu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
brzozak2    236

A co jest złego w mieszkaniu z rodzicami?

wszystko. lepiej jak sie ma w doroslym zyciu wlasne zdanie i nie musi wysluchiwac innych racji (poza oczywiscie wlasna rodzina).

poza tym moim zdaniem lepszy sie ma kontakt z rodzicami nie mieszkajac razem, to rodzi zbyt wiele problemow.

 

wygodnictwo tak - ale bez przesady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

To zależy jednak jakie masz stosunki z rodzicami. Jeśli oni są wyrozumiali i nie narzucają swojego zdania to w czym problem? Coś ci doradzą ale nie będą zmuszać. A jak masz duży dom to i przeszkadzać też nie za bardzo. I dopóki nie założysz własnej rodziny możesz odkładać pieniądze na własny dom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
adamlupus    2

@StasiekS jak już mówiłem- różnimy się.

 

"A czy poznając dziewczynę która ci się spodobała a jej ty to jesteś pewien że będziesz z nią do końca życia? Jesteś pewien że związek który już trwa przez jakiś czas następnego dnia nie rozleci się? Bo wątpię."

 

Widzisz, ja wychodzę z założenia, że samo "się spodobała" to za mało żeby mówić o związku. Dla mnie "związek" ma o wiele większe znaczenie niż trzymanie się za rękę po tygodniu znajomości.

 

Wiesz czym różni się liberalizm od konserwatyzmu? Liberał mając przed sobą zamarźniete jezioro wskakuje na lód z rozpedu- wychodzi z zalozenia ze jesli lód peknie to trudno, beda problemy, natomiast jesli wytrzyma- bedzie daleko do przodu. Natomiast konserwatysta wchodzi na lód ostroznie, z wyczuciem, tak aby zdazyc sie wycofac zanim lod peknie- robi postep wolnymi krokami ale unika bledow i strat. To ma sie tak i do zycia, jak i do polityki.

 

Ktoś kiedys powiedział, że najkrótszy związek "uczuciowej konserwy" trwa o wiele dłużej, niż najdłuższy związek "uczuciowego liberała" ...a ile w tym prawdy? sam sobie odpowiedz @StasiekS

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Zakładając że w uczuciach jesteś "konserwatystą", że jesteś nie ufny i robisz wszystko ostrożnie. Ale wtedy nie wiem czy twoja partnerka nie rzuci ciebie bo uzna że się nie angażujesz? Człowiek z miłości nie myśli już racjonalnie. Oczywiście jeden całkowicie głupieje a drugi mniej. Sam pewnie znasz pary które według ciebie długo jak nie do końca powinny być ze sobą ale jednak coś nie wyszło i się rozleciały. I konserwatysta nie przewidzi jednego. Mimo że lód na początku jest gruby nie oznacza że na środku czy na końcu nie jest za cienki. A łatwo tego na początku jeziora nie jest dostrzec.

 

I wiem że się różnimy, ale popisać zawsze można.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
brzozak2    236

Jeśli oni są wyrozumiali i nie narzucają swojego zdania to w czym problem?

czy twoi sa na tyle wyrozumiali, by tolerowac twoj planowany hulaszczy tryb zycia?

 

generalnie mlode pokolenie powinno wniesc cos swiezego czy to do ksztaltowania rodziny czy interesu, zeby sie nie uwsteczniac stojac w miejscu, tak wiec z zalozenia nie mozna sie zgadzac ze starymi, przynajmniej z mojego zalozenia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Ja taki i trochę prowadzę. Rodzice powiedzieli mi że jeśli mam za co, robię to z umiarem i nie wpływa to za bardzo na moją przyszłość to dlaczego nie ale jeśli będę za bardzo przesadzał to ochrzan dostanę.

Napisałem że wszystko zależy jakie masz stosunki z rodzicami. Jeśli dobre i wiesz że nie będą ci przeszkadzać to dlaczego nie ale gdy cię kontrolują mimo dorosłego wieku, narzucają swoja opinię to się zgadzam z tobą że trzeba się wyprowadzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
adamlupus    2

@StasiekS konserwatysta idzie po lodzie wolno, jak zauważy, że zaczyna pekać to pojdzie inna drogą i raczej suchy bedzie....liberal przy swoich wielkich krokach wpadnie....

 

Bycie konserwatystą nie oznacza bycia nieufnym, ale ostrożnym. Konserwatysta opiera się na tradycji, starych zasadach- starych ale pewnych- i jeśli wprowadza zmiany to stopniowo, tak, aby w razie problemu wrócić do poprzedniego rozwiazania, badz je zmodyfikowac.

 

Mi bardziej chodzi o to, że w gruncie rzeczy te "stare", "niemodne" konserwatywne zasady, są sprawdzone, i pozwalają przetrwać związkowi.

 

 

"Ale wtedy nie wiem czy twoja partnerka nie rzuci ciebie bo uzna że się nie angażujesz?"

 

Hahaha @StasiekS myślę, że biorąc pod uwagę wszystko co wiąże się z byciem konserwą, partnerka własnie u konserwy moze liczyc na najwieksze zaangazowanie. W koncu w najbardziej ortodoksyjnym znaczeniu to cnota, slub, wiernosc po grób, itd..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Tylko że lód może być zbyt cienki i nie zdążysz uciec. Liberał prędzej zapomni o wpadce do wody niż konserwa.

Ale będąc ostrożny jesteś także i trochę na początku nie ufny. Dopiero jak przekonasz się do następnego kroku to go robisz.

Człowiek będąc ostrożny w związku nie może się zaangażować bo wtedy jego ostrożność ma mniejszą czujność lub jej brak. Jeśli idąc przez ten sam lód n-ty raz to idąc kolejny raz myślisz sobie że nic ci nie stanie i idziesz już pewnie ale lód jednak się złamał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirasek    7

Napisałem że wszystko zależy jakie masz stosunki z rodzicami.

Stosunki to ja wolę mieć z dziewczyną ;)

 

Rodzice powiedzieli mi że jeśli mam za co, robię to z umiarem i nie wpływa to za bardzo na moją przyszłość to dlaczego nie ale jeśli będę za bardzo przesadzał to ochrzan dostanę.

tzw. dłuższy łańcuch ;) Mieszkanie ze starymi zawsze ogranicza, często też rodzi problemy i konflikty. Lepiej samemu umieć zachować umiar, niż być pilnowanym przez starych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Macie rację. Ale jak napisałem zależy wszystko od tego jak się Wam układa z rodzicami i jacy wy jesteście sami.

Po drugie rolnik nie może uciec od rodziców którzy dali mu gospodarstwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
adamlupus    2

Stosunki to ja wolę mieć z dziewczyną ;)

 

Hahahaha wyjąłeś mi to z ust ;) ...tylko @Mirasek bez skojarzeń juz :)

 

Wielopokoleniowe rodziny mają sporo plusów. Dziś ludzie panicznie boją się starości, nie dopuszczają o niej myśli do siebie, boją się śmierci. Dawniej w wielopokoleniowych rodzinach członkowie rodzin mieli większe pojecie o tych sprawach. To tak nawiasem.

 

Mieszkać w jednym domu, owszem, można. Ale trzeba wypracować kompromis. Matka nie może ciągle synkowi gotować obiadków, sprzątać za niego, i prać mu majt :)

 

 

@StasiekS żeś się chłopie uczepił tego lodu...nie wiem, aura tak na Ciebie wpływa?

 

Ten lód to była jedynie taka metafora przeprowadzania zmian, postępowania do przodu- jesli np jakiś rzad wprowadza pewna reforme to robi to raz, kazda kolejna reforma to nowa reforma....... a ten mi o łażenie w kólko po lodzie i o cienkości lodu :rolleyes:

 

 

Ostrożność nie ma nic do nieufności :rolleyes: Ostrożne postępowanie to postępowanie rozważne, w oparciu o analizę sytuacji. Nieufność to raczej kierowanie się uprzedzeniami.

 

"Człowiek będąc ostrożny w związku nie może się zaangażować bo wtedy jego ostrożność ma mniejszą czujność lub jej brak."

 

Czyli twoim zdaniem będąc ostrożnym w stosunku do kogos nigdy nic z tego nie wyniknie? ;) ciekawa teoria

Widzę, żeś niewierny Tomasz, jak nie dotkniesz to nie uwierzysz. Eh.

 

Za duzo telenoweli brazylijskich oglądasz, zmniejsz dawke "Mody na sukces" ;) ...tam to pełno porywów namiętności, a ileż zaangażowania....no i o ostrożnym postępowaniu to raczej nie ma mowy B) i jakież trwałe związki się tam rodzą B) (przepraszam fanów tych produkcji ale tak jakoś nie mogłem się powstrzymać)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Lubię zimę to i lód mi w głowie.

Ostrożność ma trochę z nieufnością. Zanim przeanalizujesz sytuację i zdecydujesz czy coś zrobić to jesteś jeszcze nieufny. Dopiero jak uznasz że jest to właściwe to to robisz a jak nie to rezygnujesz i uprzedzasz do tego żeby tego nie popełnić. Przynajmniej ja tak to widzę po sobie. Będąc ostrożnym nie ufam komuś do końcu. Dopiero jak mnie przekona to ufam coraz bardziej i staję się coraz mniej ostrożny. Bo nie można bezgranicznie ufać i być ostrożnym wobec niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
adamlupus    2

Ostrożność nie ma nic do nieufności.

 

Ostrożne postępowanie to postępowanie rozważne, w oparciu o analizę sytuacji.

 

Nieufność to raczej kierowanie się uprzedzeniami.

 

 

 

Bycie ostrożnym to nie to samo co bycie nieufnym. Znasz pojęcie "ZASADA OGRANICZONEGO ZAUFANIA" (w ruchu drogowym)? Wedle TWOJEGO toku myślenie* można byłoby ten zwrot zastąpić zwrotem "ZASADA OGRANICZONEJ NIEOSTROŻNOŚCI"....bezsens totalny ;) ;) :)

 

* nieufność = ostrożność...a więc ufność = nieostrożność

 

 

@StasiekS nie używaj mojej osoby jako głównego bohatera swoich przypuszczeń, :) np. "Zanim przeanalizujesz sytuację i zdecydujesz czy coś zrobić to jesteś jeszcze nieufny. Dopiero jak uznasz że jest to właściwe to to robisz a jak nie to rezygnujesz i uprzedzasz do tego żeby tego nie popełnić."

 

Gdybyś zechciał mnie zapytać kiedy jestem nieufny :rolleyes: co nie przyszło Ci do głowy, to bym Ci powiedział, że np. wobec rowerzysty na drodze jadącego zygzakiem, ale z pewnością nie wobec kobiety :rolleyes: ......ja nie należę do paranoików czy też do szowinistów w seksistowskim kontekście ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hubertuss    492

Szkoda że dziewczyny się nie wypowiadają tylko same teorie tu są a na życie jak wiadomo gotowej recepty nie ma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×