Skocz do zawartości

Polecane posty

Famer21    6
Napisano (edytowany)

Przyglądam się temu wątkowi od dłuższego czasu, aż nie wytrzymałam i założyłam sobie konto :P

Tak się w moim życiu zdarzyło, że mój mężcyzna jest rolnikiem a ja do szpiku miejską dzieuchą :) Co prawda mój tata prowadzi gospodarstwo, ale mama zawsze pracowała w mieście i tam mnie podrzucała babci na przechowanie na 10 h dzennie, w mieście chodziłam do szkoły, miałam przyjaciół, więc w zasadzie o wsi i gospodarstwie wiem niewiele. Później wyjechałam na studia i byłam święcie przekonana, że wołami nikt mnie na wieś nigdy nie zaciągnie, mimo że jestem jedynaczką, to na dziedziczkę ojcowizny się nie nadaję. Jak kupiłam sobie mieszkanie, to tata uznał, że faktycznie nie żartuję i zaczął wszystko sprzedawać, bo teraz to on odpoczywać z mamą powinien, a nie setki hektarów obrabiać. A że życie, to podstępna i ironiczna besta, to pchnęło mnie w ramiona pewnego przystojnego gospodarza ;) I im dłużej ze sobą jesteśmy, tym ja bardziej zastanwiam się, czy to wszystko może się udać. Bo niby on wie, że ja mojej pracy nie rzucę za żadne skarby świata (a w przypadku zamieszkaniia u niego oznaczałoby to codzienne 80 km dojazdów w jedną stronę), moja praca wiąże się czasami z długimi delegacjami i raczej wiele pomocy to on ze mnie miał nie będzie. Zastanawia mnie tylko, czy jak rzeczywiście okaże się, że wychodzę z domu o 7 a wracam o 18, to czy wtedy zdania nie zmieni :P

I później pojawią się "delikatne sugestie", żebym może jednak z pracy zrezygnowała. Obawiam się tego, bo moja mama pół życia słyszała od rodziny taty, że mogłaby zająć się "czymś pożytecznym" (czytaj: pracą w gospodarstwie) a nie "po mieście latać", mimo, że to "latanie" dawało całkiem konkretną pensję co miesiąc.

 

Panowie, jak to jest, mając duże gospodarstwo, zgodzilibyście się, żeby żona realizowała się zawodowo, nawet jeżeli oznacza to, że nie ma jej cały dzień w domu albo jeździ w delegację na tydzień czy dwa?

 

Hmm, ze mną napewno byś nie była ;) Tzn, nie wiem jaka bedzie moja przyszłość, ale póki co 90% nie mam wyboru za kilka lat muszę iść na gospodarstwo choć mieszkam w mieście, a na wsi kiedy tylko mogę to jeśli miałbym, na gospodarstwie być to dziewczyna, powinna być ze mną, ale swoją pracę mieć niedaleko (chyba, że no ktoś na gospodarstwie musiałby by ktoś w dzień być hodowla itp.) a po pracy w domu. Wiesz co taka między Wami odległość, Twoja praca dużo delegacji i kochasz życie w mieście.. Może na jakiś czas byś wytrzymała na wsi, ale zawsze miała byś żal, że kariery nie robiłaś i w mieście lepsza pensja i lepsze życie i w sumie trochę no ten związek bez przyszłości, z tego co piszesz o tym, że sama decydować czy dzieci i małżeństwo czy nie to raczej częste nie porozumienia już macie lub będziecie mieć, bo on napewno dziecko bedzie chciał mieć żeby potem przekazać potomstwu pole i gospodarstwo - ale kim ja jestem żeby oceniać :)

Edytowano przez Famer21

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
werka    0

@Bobek_Farmer: tak, jestem korpo-szczurem i mam do tego duży dytans. Chciałam pracować na takim a nie innym stanowisku, a tak się w życiu ułożyło, że w korpo było to możliwe. Poza tym, co by nie mówić o korporacjach, to jako pracodawca dają ogromne możliwości rozwoju, tak finasowego, jak i zawodowego. A że wymaga to brania udziału w codziennym wyścigu, no cóż jeden zawód wymaga takich wyrzeczeń, drugi innych. Life. I dziękuję za komplement, nogi moje, prywatne :)

 

@jaro: tylko, że mój mężczyzna doskonale wie, że jak na dzień dzisiejszy dzieci mieć nie chcę. Przyjął do wiadomości, więc chyba też mu się do płodzenia potomka nie pali ;)

 

@wiesmag: ja nie wiem skąd wzięły się te podejrzenia, że jakaś praca jest lepsza a jakaś inna gorsza? Nigdy tak nie myślałam i myśleć nie będę, każda prac jest wartościowa. Niemniej jednak czasami wykonywany zawód nieco utrudnia ludziom zwiazki, choćby moja sąsiadka: ona jest komornikiem, przywiązanym do terenu przydzielonego przez sąd, jej mężczyzna kierowcą tira. I też nie jest im łatwo.

 

@ Michaufarmer: sama o tym zadecydowałam, bo tak czuję, on przyjął to do wiadomości i na szczęscie żadnych warunków nie stawiał. Ja decyduję o sobie, on o sobie a jak coś dotyczy nas to rozmawiam i staramy się dojść do jakiegoś porozumienia. Raz idzie, jak po maśle a innym razem krew leje się po ścianach, ale każda ze ston ma prawo przedstawić swoje racje.

 

@gonzobonzobong: W rzeczy samej, wyścig wciąga i to mocno B)

 

Wiesmag napisał, że on by się nie zgodził, bo w gospodarstwie pracuje się razem. No ok, tylko gospodarstwo, to Twoje życie i Twój zawód. Mój zawód jest inny i niby dlaczego ja miałabym rezygnować z mojej pracy, kariery, tego co robie od kilku lat, żeby mężczyzna był zadowolony? To niby jest ta równość? I nie jest to pytanie tylko do Wiesmaga, ale do wszystkich Panów, bo jak tak prześledziłam sporo postów, to zauważyłam, że wielu z Was uważa, że kobieta powinna zrezygnować ze swojej pracy zawodowej i zaangażować się w pracę na gospodarstwie (czy to jako pani domu, czy pomoc przy rozwijaniu gospodarstwa).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cinek1808    27

kobieta powinna mieć możliwość skończyć szkołę a także iść do pracy jeśli tylko chcę i nie powinna być uzależniona tylko od męża

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
werka    0

I taka postawa się chwali. Jak to przed chwilą napisano mi w wiadomości na komunikatorze, to powinna być kwesta wyboru. Chcesz? zostań ze mną na gospodarstwie. Nie chcesz? pracuj sobie, rób karierę. Your life, your responisbility.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

polać @cinkowi bo ma rację :D:P

@Michufarmer dobrze, że to tylko przysłowia o posagu hee :P

@werka nie zrażaj się, niestety co do decydowania nie zgodzę się z Tobą, to moje zdanie i zawsze podkreślam że każdy może mieć inne ale w związku nie może raczej być tak, że ktoś podejmie decyzję, sam coś sobie załatwi i poinformuje tylko drugą stronę, to nawet nie chodzi o rządzenie, niezależność, wolność tylko akurat są kwestie gdzie jeśli padają postanowienia to razem. Fajnie jak partnerzy poza sobą mają inne "światy", może źle to określiłam ale chodziło aby nie skupiać się na sobie zbytnio, aby jedna strona nie czuła przytłoczenia drugą ale znów nie aż tak aby rządzić się wyłącznie prawem "Ja" bo to raczej typowe dla singli :D.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
falconeyes    9

Chwileczkę, to co napisałaś powyżej oddaje tylko staromodny model rodziny rolniczej, takie trochę dziecinne zapatrzenie w rodziców...

Żona rolnika która realizuje się zawodowo jest szczęśliwą kobietą, a o szczęście przecież chodzi w małżeństwie. Nie zabraniałbym swojej żonie pracować, bo byłbym głupi (pomijając nawet dodatkowe dochody) i egoistyczny. Tu chodzi o coś zgoła innego, trudność polega tylko w odległości, codzienne dojazdy 80 km do pracy są męczące (chyba że wynajmiesz sobie służbowy samolot) więc nad tym radziłbym się zastanowić i ew.poszukać spełnienia zawodowego gdzies bliżej ukochanego .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

@jaro: tylko, że mój mężczyzna doskonale wie, że jak na dzień dzisiejszy dzieci mieć nie chcę. Przyjął do wiadomości, więc chyba też mu się do płodzenia potomka nie pali ;)

@werka-starożytni Rosjanie mieli na to takie określenie-"pożijom uwidzim" zresztą jak znam życie to nie widziałem jeszcze gospodarza który na 100% przestrzegałby przepisów BHP w jakiejkolwiek robocie ;) .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

co do potomka-nie znam faceta co by nie chciał potomka-tak już mają-jeśli zaś mówi że nie chce to nie facet-to kapeć,onuca,żeby nie powiedzieć pantofel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
werka    0

@Slonce: konstruktywna krytyka zawsze się przydaje, zmusza do przemyśleń. I może faktycznie jestem za bardzo nastawiona na "ja", ale związki na odległość robią z kobiet takie "zosie-samosie" :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cinek1808    27

wszystko w swoim czasie musi być nie każdy mężczyzna i nie każda kobieta są gotowi na dziecko.Najpierw trzeba zapewnić przyszłemu dziecku odpowiednie warunki( szeroko rozumiane)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Automoderacja spowodowana brakiem działań administracji forum.

Edytowano przez gonzobonzobong

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Famer21    6

@werka jestem ciekaw Twojej decyzji czy poświęcisz swoją karierę dla ukochanego mężczyzny, chcesz spędzić z nim ręsztę życia poświęcają za to swoje marzenie i prace z karierą ? :) W sumie masz dobrą płatną i ciekawą pracę z tego co wyczytałem, delegacje wyjazdy, kobieta z miasta trzeba by wielkiej miłości żeby to żucić, ja dopiero dla obecnej dziewczyny był rozważył nie zostać na gospodarstwie chociaż albo to albo wszystko sprzedać 50 lat pracy dziadka i 25 wujka w polu wymienić na pieniędze (nawet jeśli bardzo duże..) eh zżarło by mnie od środka.. ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pieniu    1

Moja siostra chce zostac na roli, poprostu ona zachowuje sie jak babochlop jak jade gdzies ciagnikiem to jedzie ze mna i sie zawsze pyta czy ona moze kierowac ciagnikiem a jak tata gdzies jedzie kupic pasze czy cos takiego to ona zawsze jedzie z nim ( nie wiem moze sie podlizuje ). Najgorzej bedzie jak jeszcze ojca podpusci zeby gospodarstwo przepisal na nas dwoje to bedzie katastrofa :rolleyes:

 

A ile latek ma ta twoja siostra ;d

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty
Napisano (edytowany)

Oj w życiu trzeba być trochę zosią-samosią ale bez przesady :D kiedy można to można, kiedy trzeba to trzeba, @falconeyes ma rację co do odległości względem pracy, przez takie coś to możecie się tylko mijać, ciągłe zmęczenie, dojdzie flustracja i sprzeczka o byle co gotowa (oczywiście nie życzę ;)) już nie wspominając o zdrowiu. Jakby nie było dom, rodzina to nie tylko praca każdej ze stron, ważne jest jeszcze to co dzieje się poza czasem przeznaczonym na nią, całe ciepło..to czego nie da się kupić. :)

Co do dziecka...@cinek bardzo trafne...na dziecko trzeba się przygotować i to zarówno finansowo oraz mentalnie, to taki maleńki Cud, każda zbyt szybka decyzja o nim, a jak często wpadka to tylko ranienie Istotki

Edytowano przez Profil usunięty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Famer21    6

 

A ile latek ma ta twoja siostra ;d

 

Pewnie coś koło 14-15 :D Moja siostra i kuzynka w wieku 14-15 lat też jeździły wszędzie nawet na kombajnie, gdzie hałas i kurz, a te w miniówach zawsze lałem, od 5 lat mam spokój i wolną kabine :D 21 lata mają i w głowie studia, i chłopak u każdej :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

@werka teraz pytanie dla Ciebie: Jak wyobrażasz sobie prowadzenie domu w kontekście swojej czasochłonnej pracy? Wiesz jest tyle obowiązków przypisanych Nam kobitkom i tego się nie uniknie:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
werka    0

@jaro: weź mnie nie strasz z tym BHP, chyba sama mojemu chłopu zrobie szkolenie z przestrzegania zasad bezpieczeństwa w robocie wszelakiej :P

 

@cinek i Slonce, święta racja, decyzję o powołaniu na świat powinna być glęboko przemyślana. I oby dwoje rodzicow muszą być gotwi na wyzwania i wirzeczenia, jakie niesie ze sobą rodzicelstwo. Mam sporo znajomych, którzy zdecydowali się na dzieci, bo praca jest, dom jest, pieniądze są. A teraz mają opiekunkę, która na stałe z nimi mieszka, bo oni nie mają czasu na dziecko. Tak, to ja nie chcę.

 

@Farmer21: myślę, że jeszcze dużo wody w kranie upłynie zanim będę mogła powiedzieć, że coś kategorycznie i ostatecznie zdecydowałam. Ale już dziś mogę powiedzieć, Ci jedno i to z absolutną pewnością - nie rzucę pracy, kariery, podróży, znajomych i życia, jakie znam, żeby zostać żoną mojego mężczyzny. Niestety Matką Teresą nie jestem. I albo znajdziemy kompromis, żeby każde z nas było zadowolone w kwestiach zawodowych, albo niestety będziemy musieli się pożegnać. Szanuję jego pracę, ale oczekuję, że on też będzie szanował moją. Ja nie mówię, że on ma to wszystko rzucić, sprzedać i przeprowadzić się do mnie, więc i on nie może oczekiwać, że wszystko rzucę i będę z nim gospodarzyć. Jakkolwiek to wszystko bedzie, mam nadzieję, że i ja i on będziemy szczęśliwi :)

 

@Slonce: nie chcę wyjść na leniwą pannicę, ale mam Panią, która raz w tygodniu przychodzi gruntownie ogarnąć mi mieszkanie, więc myślę, że tak samo byłoby w naszym malżeńskim domu. Bieżącym codziennym sprzątaniem radzę sobie po robocie. Co do codziennych spraw, to chyba największym problemem byłby obiad, bo ja jem w pracy, a mąż... cóż wyjścia są przynajmniej dwa:

1/ mogę mu coś ugotować, tylko sobie odgrzeje, jak będzie głodny

2/ w związku z tym, że mieszkalibyśmy osobno, a jego gospodarski dobytek znajduje się przy domu rodziców, to mógłby jeść u mamy.

Na śniadanie ja jadam kawę, ale gdyby była taka konieczność, to mogłabym się tym zająć, myślę, że z kolacją też byśmy sobie jakoś poradzili :) I podstawa, jak to moja mama mówi, to nauczyć chłopa, że naczynia same nie lewitują ze stołu do zmywarki, tylko trzeba je tam włożyć :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty
Napisano (edytowany)

Skoro Twój mężczyzna jest z Tobą do tej pory wiedząc czym się zajmujesz to możliwe, że nie musisz tak drastycznie do tego podchodzić aby zaraz rzucać pracę i stawać się kimś kim nie jesteś. Widzisz możesz z Nami tutaj debatować nawet pół roku ale co to da...jedynie Twoje zdystansowanie do dylematu ale nie pozostanie nic innego jak usiąść i porozmawiać czego oczekiwalibyście od siebie, czy na tyle zależy aby tak żyć. Ktoś może widzieć wielki problem nie do przejścia, ja osobiście aż tak dużego nie widzę. Od tego są kompromisy aby z nich korzystać. Gdyby ludzie trafiali na siebie i wszystko idealnie pasowało to świat stałby się nudny :D Co do gotowania to ja współczuję Twojemu ewentualnie przyszłemu mężowi..lekko nie będzie miał :):P.

Edytowano przez Profil usunięty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Famer21    6

To hmm z perspektywy faceta, wcale rolnika (nie wiem ile pola, pracy tam ma) to nie wyjdzie.. Gdyby życie w mieście wiadome zupełnie inna sprawa, ale na wsi.. Hmm ja zawsze jak widziałem, że związek z byłymi nie miał przyszłości, bo różni byliśmy kończyłem w sumie to chciałem żeby one zerwały ze mną to miałbym jakąś "satysfakcje" czy bez ciężaru na sercu, że musieliśmy się rozstać i ja to musiałem powiedzieć czy zrobić, ale kilka razy musiałem (nic miłego ;/ wcale mina zakochanej dziewczyny, która nie wie dlaczego to robie niby..) bo nie chciała dać sobie przemówić do rozumu, a teraz każda ma innego, a jedna z eks męża i dziecko i dobrze wtedy postąpiłem ;) Nie to żebym Ci radził i nie wiem jak jesteście w sobie zakochani, ale lepiej za wczasu zakończyć to co w przyszłości się i tak zakończy, wtedy sie bardziej ucierpi na tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

@jaro dobre z tym BHP. :lol:

 

@werka można rzecz, że jednym z postulatów małżeństwa jest potomstwo. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro30    10
Napisano (edytowany)

Ja jakoś waszego zwiazku nie widzę bez urazy ale taka jest prawda lepiej rozstać się wcześniej niz za póżno.Ty chcesz podbijac swiat i żyć pełnią szczęścia ale co znim chcesz go tak zwodzic i jak długo.Narazie sie dogadujeci i jest wszystko pięknie jedno ustepuje drugiemu sa jakies kompromisy ale uwiez mi "że jak się ożeni to się zmieni". Oczywisci ja nie zabraniam pracować nikomu ale w granicach rozsadku ,trudno mi jest sobie wyobrazić żeby żona wyjeżdzała do pracy na 12 godz dzień w dzień do tego jeszcze delegacje a gdzie prowadzenie domu ,zakupy ja nie mówie już o pomaganiu" mężowi"w gospodarstwie ale o prowadzeniu domu no chiba że obiatki bedzie robiła mamusia.życze wam jak najlepiej ale nie próbujcie się uszczęśliwiać na siłę ani tłumaczyc sobie pewnych spraw po swojemu "Bo życie to nie bajka ,bajkię można powtużyć a życie nie".I jeszcze jedna kwestja nie wciągaj chłopaka w lata bo ty napewno sobie kogoś znajdziesz a jemu będzie trudniej.Znam ze swojego otoczenia takie zwiazki jedno ma gospodarstwo drugie ma karierę zawodową ,przed ślubem to wszystko jest w rózowych kolorach a teraz pretensje że nie ma obiadu itp. a miło być tak pięknie .Pozdrawiam. Co do powiedzonek znacie takie"Panna bez posagu to jak koń bez ogona i grzywy"albo "Piękna dziewczyna to połowa posagu' PS.CHOCIAŻ dla takich nóg to można się poświęcić . POZDRAWIAM

Edytowano przez jaro30

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
werka    0

W sumie racja, poczytałam trochę "zewnętrznych" opinii i jedyne, co mogę teraz zrobić, to usiaść z moim mężczyną i uczciwie porozmawiać o naszej przyszłości. Mamy już trochę lat, każde z nas potrafi też określić czego od życia oczekuje, jakie ma cele i gdzie się widzi za 5, 10 czy 15 lat (trochę, jak na rozmowie kwalifikacyjnej). I albo w tę stronę, albo w tamtą. Dzięki za wszystkie opinie/rady. Sympatycznie na tym Waszym forum :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
falconeyes    9

@jaro: weź mnie nie strasz z tym BHP, chyba sama mojemu chłopu zrobie szkolenie z przestrzegania zasad bezpieczeństwa w robocie wszelakiej :P

 

@cinek i Slonce, święta racja, decyzję o powołaniu na świat powinna być glęboko przemyślana. I oby dwoje rodzicow muszą być gotwi na wyzwania i wirzeczenia, jakie niesie ze sobą rodzicelstwo. Mam sporo znajomych, którzy zdecydowali się na dzieci, bo praca jest, dom jest, pieniądze są. A teraz mają opiekunkę, która na stałe z nimi mieszka, bo oni nie mają czasu na dziecko. Tak, to ja nie chcę.

 

@Farmer21: myślę, że jeszcze dużo wody w kranie upłynie zanim będę mogła powiedzieć, że coś kategorycznie i ostatecznie zdecydowałam. Ale już dziś mogę powiedzieć, Ci jedno i to z absolutną pewnością - nie rzucę pracy, kariery, podróży, znajomych i życia, jakie znam, żeby zostać żoną mojego mężczyzny. Niestety Matką Teresą nie jestem. I albo znajdziemy kompromis, żeby każde z nas było zadowolone w kwestiach zawodowych, albo niestety będziemy musieli się pożegnać. Szanuję jego pracę, ale oczekuję, że on też będzie szanował moją. Ja nie mówię, że on ma to wszystko rzucić, sprzedać i przeprowadzić się do mnie, więc i on nie może oczekiwać, że wszystko rzucę i będę z nim gospodarzyć. Jakkolwiek to wszystko bedzie, mam nadzieję, że i ja i on będziemy szczęśliwi :)

 

@Slonce: nie chcę wyjść na leniwą pannicę, ale mam Panią, która raz w tygodniu przychodzi gruntownie ogarnąć mi mieszkanie, więc myślę, że tak samo byłoby w naszym malżeńskim domu. Bieżącym codziennym sprzątaniem radzę sobie po robocie. Co do codziennych spraw, to chyba największym problemem byłby obiad, bo ja jem w pracy, a mąż... cóż wyjścia są przynajmniej dwa:

1/ mogę mu coś ugotować, tylko sobie odgrzeje, jak będzie głodny

2/ w związku z tym, że mieszkalibyśmy osobno, a jego gospodarski dobytek znajduje się przy domu rodziców, to mógłby jeść u mamy.

Na śniadanie ja jadam kawę, ale gdyby była taka konieczność, to mogłabym się tym zająć, myślę, że z kolacją też byśmy sobie jakoś poradzili :) I podstawa, jak to moja mama mówi, to nauczyć chłopa, że naczynia same nie lewitują ze stołu do zmywarki, tylko trzeba je tam włożyć :P

 

Mieszkać osobno po ślubie? to tak jakby w separacji <_<

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Famer21    6

To daliśmy dziewczynie do myślenia, jeszcze przez nas faceta zostawi... ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro30    10
Napisano (edytowany)

Właśnie jest lepiej podjąć pewne decyzje wcześnie niż za póżno .Lepiej niech go zostawi teraz niż potem .

Edytowano przez jaro30

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×