Skocz do zawartości

Polecane posty

artur125    551

robo, a Ty za przyzwoitke robisz? Rafał jest takim samym użytkownikiem forum jak ja czy Ty, a że ma swoje poglądy i przyzwyczajenia  to raczej z nim powinieneś dyskutować, a nie obrabiać za plecami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
robo1980    42

Trzeba staremu kawalerowi pomóż bo z braku kobiety jeszcze gotów po wódkę sięgnąć .A to już nie zgodne z wiarą i grzech ciężki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
artur125    551

Trzeba staremu kawalerowi pomóż bo z braku kobiety jeszcze gotów po wódkę sięgnąć .A to już nie zgodne z wiarą i grzech ciężki.

to jak Ty tak pomagasz, to współczuje znajomym ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grego    271

Jednak to juz zobowiazanie.

Nie dawno poznalam osobe,ktora jest w malzenstwie maja slub koscielny sa razem kilka lat,cos sie u nich znacznie zmienilo nier jest tak dobrtze jak na p[oczatku,nie potrafia ze soba rozmawiac,Mysle,ze wowczas gdyby nie mieli slubu juz dawno by sie rozeszli a teraz prubuja zyc obojetnie obok siebie.

 

Większość małżeństw tak funkcjonuje, amorki i zauroczenie trwają 2-3 lata potem trzeba się już dogadywać. Nie mówiąc już o tych co się żenią z musu lub rozsądku. W ogóle małżeństwo to przereklamowana instytucja..

 

 

Cześć wszystkim smile.png widzę, że sporo z was ma problem ze znalezieniem Dziewczyny, która chciałaby pozostać na wsi na gospodarstwie ale może trzeba Ją dobrze zachęcić nie wszystkie przecież pochodzą z gosp. smile.png

Dobrze zachęcić? :unsure: A co przez o rozumiesz, konto bankowe do wglądu na początek? :D. Po drugie to jeszcze trzeba by mieć kogo zachęcać, raczej tu jest większy problem  ;).

Edytowano przez grego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    574

Ten kryzys to sie chyba pojawia z powodu braku tolerancji,umiejetnosci wybaczania,rezygnacji z wlasnej wygody dla tej drugiej,wspolpracy w obowiazkach i rozmowy szczerej.Tutaj powinno byc vchyba rowniez duzo pokory,trudno jest tez ocenic emocje drugiej osoby w danej chwili Myslenie,ze wina lezy zawsze po stronie drugiej osoby a swojej sie nie widzi prowadzi do narastania konfliktu i klotni,isc w zaparte i w dodatku dokladajac swoja niby tylko racje rodzi nienawisc do tej drugiej osoby.Docenianie sie wzajemne i okazywanie wspolczucia buduje wiez emocjonalna,Czasem gdy nastepuje jakies zawachanie wystarczy nie wielkie okazanie zainteresowania,spontaniczne gesty,ktore mile zaskocza a wzmocnia,

 

 


Teraz chce przedstawic pewna sytuacje.

Jestem na forum kilka miesiecy,z wieloma oasobami mam dobry kontakt,udzielam sie w tematach roznych.Pisze tez roznie na wesolo i powaznie oraz konkretne informacje.Czasem,moze cos napisze chamskiego,lecz jednak nie chce aby byl to jakis konflikt z tego,bo po co robic sobie wzajemne przykrosci i spory,jakl mozna na zachowania innych przymknac oko i ominac dany post.Krysztalowa nie jestem i nie uwazam sie za idealna osobe.Jezeli cos zrobie zle to przyjmuje to z pokora i krytyke czyjas jako nauke by to pozniej naprawic,Nie oczekuje tez aby sie wszyscy zgadzali z moimi teoriami i pogladami,bo kazdy jest odmienny i jezeli ktos ma inne zdanie to powinien je wyrazic,nie bac sie swojej innosci.Warto rozmawiac,bo w ten sposob mozna znalezc wiele rozwiazan i przemyslen,refleksji,zbudowac nowe relacjie i wzmocnic swoja pewnosc siebie.

Przykro sie robi,jezeli ktros ciagle idzie w zaparte i usiluje szkodzic drugiemu w sposob piszac klamstwa,siebie przedstawiajac z jak najlepszej strony i nie widzac swojej winy nigdy.Pierw nalezy szukac w sobie winy,co sie robi zle i podjac probe naprawy samego siebie.,wyciagnac wnioski i konsekwencje,zmienic nastawienie do ludzi pozytywne.Wedlug mnie postepuja tak osoby,ktor nie umia pogodzic sie z wlasna porazka,ze cos im sie w zyciu nie ulozylo i teraz chca zniszczyc z zawisci mszczac sie innym to co juz ktos ma. Najcenniejsza rzecza jest w swiecie i w ludziach jest umiejetnosc sluchania samego siebie i posiadanie wlasnego zdania,by nie sluchac tego co narzucaja nam inni,

Kiedys poznalam kogos kto jest bardzo wierzacy i ta wiara nie przeklada sie wcale na postepowanie ia zachowanie calkowita sprzecznosc,mniej wierzacy czasem jest lepszym czlowiekiem niz nadgorliwy katolik,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

Małżeństwo to nie środek cudowny na bycie razem bezbroblemowo do końca życia. Małżeństwo to wspólna droga wyboista i pełna kamieni ale wspólna by być razem mieć i wychować dzieci.

Mam wrażenie że co niektórzy upatrują w małżeństwie przyczynę sporów, zdrad i rozwodów tak jak by żyjac w zwiazkach wolnych (sama nazwa jest dziwna bo ani to wolny ani związek) było cudownie i idealnie. Znawcy tematu mówią że takie związki z wyjściem awaryjnym to wymysł mężczyzn bojących sie odpowiedzialności prubują kobietą wmówić ze tak jest lepiej.

 

Zresztą każdy patrzy według swojego sumienia i robi tak jak uważa bo w końcu każdy jest wolny a ewentualne konsekwencje poniesie sam.

Aby zmieniać świat trzeba zacząć od zmiany siebie.

 

Edytowano przez MasterRoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    545

Spotkałam ostatnio po latach przyjaciółkę z liceum i to w szatni, jako że akurat dowiedziałyśmy się, że chodzimy do tej samej szkoły na treningi karate... :P tylko różnie w różne  miejsca.

Odeszła od męża latem. Oboje wykształceni z dobrą pracą. Ona pracuje z dziećmi m.in.autystycznymi, jest cudowną, przepiękną, prorodzinną kobietą, z którą można na wiele inteligentnych tematów porozmawiać.

Okazało się, że popalał marihuanę coraz częściej....wyostrzyły mu się różne paranoje, np. kazał i liczył czas jak szybko potrafią spakować, gdyby stała się jakaś katastrofa; nazywał ją dziwką jak np. ubrała szpilki, dekolt; wszelkie kredyty były na nią, kupiła dla nich latem wakacje, to wieczorami siedział na fb, do koleżanek mówił skarbie i in. miłe rzeczy, do niej nie, bo twierdził, że z nią jest tak normalnie..to oczywiście nic innego jak podbudowywanie swoje ego; ich synek 6 letni powiedział, że jak jej nie było, to przyduszał jego głowę do poduszki, o czym nie wiedziała; pomagała mu nawet swą pracę na studiach pisać.

 

To nuda małżeńska czy zbyt idealnie?

Czy to taka moda dzisiejsza propagowanie "wolności" i balansowanie na krawędzi?

Czy w tej sytuacji zdecydować na terapię małżeńską?

Tkwiąc wewnątrz, w takim układzie nie dostrzega się patologii, ciężko relatywnie ocenić sytuację, dopiero kiedy w końcu odważy się wyjść, choć to bardzo trudne....to z boku patrzy się inaczej, widząc jaki człowiek był ślepy, że akceptował taką relację małżeńską.

Edytowano przez Ywa

Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

jest problem zapewne narastający od dawna tylko co teraz ponarzekały na męża i każdy w swoja stronę a problem zostanie

Nadzieja umiera ostatnia

 

 

jak się szuka fachowca do remontu czy coś naprawić w domu czy samochodzie to potrafimy szukać pytać

a jak problem w małżeństwie to jesteśmy bezradni. Też trzeba szukać i pytać jak nie ten to inny fachowiec z poradni tylko trzeba chęci.

 

W razie W w małżeństwie to pozostaje jeszcze sąd i podział majątku i opieki nad dzieckiem a po związku zostać możemy z niczym.

Edytowano przez MasterRoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
staszek131415    2388

Spotkałam ostatnio po latach przyjaciółkę z liceum i to w szatni, jako że akurat dowiedziałyśmy się, że chodzimy do tej samej szkoły na treningi karate... :P tylko różnie w różne  miejsca.

Odeszła od męża latem. Oboje wykształceni z dobrą pracą. Ona pracuje z dziećmi m.in.autystycznymi, jest cudowną, przepiękną, prorodzinną kobietą, z którą można na wiele inteligentnych tematów porozmawiać.

Okazało się, że popalał marihuanę coraz częściej....wyostrzyły mu się różne paranoje, np. kazał i liczył czas jak szybko potrafią spakować, gdyby stała się jakaś katastrofa; nazywał ją dziwką jak np. ubrała szpilki, dekolt; wszelkie kredyty były na nią, kupiła dla nich latem wakacje, to wieczorami siedział na fb, do koleżanek mówił skarbie i in. miłe rzeczy, do niej nie, bo twierdził, że z nią jest tak normalnie..to oczywiście nic innego jak podbudowywanie swoje ego; ich synek 6 letni powiedział, że jak jej nie było, to przyduszał jego głowę do poduszki, o czym nie wiedziała; pomagała mu nawet swą pracę na studiach pisać.

 

To nuda małżeńska czy zbyt idealnie?

Czy to taka moda dzisiejsza propagowanie "wolności" i balansowanie na krawędzi?

Czy w tej sytuacji zdecydować na terapię małżeńską?

Tkwiąc wewnątrz, w takim układzie nie dostrzega się patologii, ciężko relatywnie ocenić sytuację, dopiero kiedy w końcu odważy się wyjść, choć to bardzo trudne....to z boku patrzy się inaczej, widząc jaki człowiek był ślepy, że akceptował taką relację małżeńską.

 

Widzisz Ty już oceniłaś go po jej słowach wydałaś wyrok  a wypadało by wysłuchać najpierw drugiej strony no ale to taka kobieca B) solidarność

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miglanc88    110

I przez to że sobie popalał rozpadło się ich małżeństwo. .hyyy wątpię. Po prostu ten typ z natury ma naje. ..ane we łbie. Skoro ona chodzi na karate, to nie mogła mu zwyczajnie wpier. .ić?A potem co, rano palcem po grozić dla przypomnienia kto w tym związku ma jaja jak king-kong?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    574

Slucha sie zawsze obu stron wersji zdarzen,nie tylko jednej.Przewaznie jedno mowi zle na drugie by sie wybronic a jaka jest prawda nikt nie wie,bo nie przebywa tam na codzien wiec po co trzymac ktorego kolwiek strone.A ta dzwieczyna czy byla bez winy calkiem?

Czasem jezeli nie pomaga rozmowa to tylko zostaja pięści,by pozniej mogl sie chwalic kumplom w barze,ze zona go leje...)
Zrobilabym sobie z takiego meza swietny worek treningowy ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

Bezlitosna jesteś :D

Tu nie miejsce na rozwiązywanie problemów małżeńskich jedynie możemy przyjąć do wiadomości.

Patrząc przez pryzmat problemów można by sądzić ze wszędzie tak jest, podobnie lekarz widząc cały dzień pacjętów mógłby stwierdzić że wszyscy są chorzy. :)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grzegorzk4    62

Ło matko co tu się wyprawia, Aniu ja wiem że Ty nasza i baba od gór to ma charakter i do bitki pierwsza, ale żeby z chłopa odrazu worek treningowy robić.

Męża trzeba kochać to i on będzie Ciebie kochał :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    756

 

Czasem jezeli nie pomaga rozmowa to tylko zostaja pięści,by pozniej mogl sie chwalic kumplom w barze,ze zona go leje...)

Zrobilabym sobie z takiego meza swietny worek treningowy ha ha

Kij ma zawsze dwa końce Aniu  :)   Nie każdy facet zaraz dałby się pobić żonie, i nieważne co tam trenuje.    :)  Także zostańmy lepiej jednak przy rozmowie.    :P    :)


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    574

Jasne,ze tak pierw bez konfliktow.
Grzes masz racje dziewczyny z gor to charakterne sa wiec na taka lachmende sposob zawsze sie znajdzie.

Mi sie marzy by na pierwsza randke chlopak po mnie przyjechal kradzionym koniem i wozem drabiniastym ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    756

No to raczej byłaby pierwsza i ostatnia randka, bo zamiast przed ołtarz, to narzeczony trafiłby przed wymiar sprawiedliwości, no ładnie byś wkopała gościa.    :P    :)

Edytowano przez Sean

Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    574

Tylko konia teraz na wsi brak to ciezko by ukrasc chyba,ze sie wysili i wezmie sie za tego mechanicznego a to juz glosny jest i gdyby z plugiem byl i asfalt zaczął orac to by juz nigdy na ta randke nie dotarl.:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

Bedzie potem jak w filmie ze coś ta nowoczesność na moje pole wjechała
A sa tacy co z wrażenia i asfalt poorali

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.

  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.