Skocz do zawartości

Polecane posty

staszek131415    2141

Kwestia podejścia. My z żoną pobraliśmy się jak nasz syn miał już 5 lat. Ślub cywilny a najbliższa rodzina i znajomi to kilka dni "bawili" - specjalnie braliśmy ślub tuż przed długim weekendem.

 

Kościelnego dalej nie mamy bo jest dla nas absolutnie zbędny, zresztą ten cywilny też był brany tylko ze względów praktycznych - bo nam żaden papierek nie był potrzebny

 

No czyli wziąłeś ślub dla kasy ;) a tak byś żył jak knur i maciora B)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    336

 ale może trzeba Ją dobrze zachęcić nie wszystkie przecież pochodzą z gosp. :)

Po co kłamać w żywe oczy i obiecywać złote góry?    :)


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    336

Jak nie będzie Ci się podobała jakaś dziewczyna to się nie martw, tak będę Ciebie zachęcał, że zmienisz o niej krzywe wyobrażenie.      :P    


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    351

Tak Sean obiecywac,idalizowac a pozniej wyobraznia sie tworzy pelna marzen.Przychodzi zycie codzienne i czar prysl.
Co do tych slubow to czesto akt slubu jest wymagany np.gdy dzieci maj miec komunie czy inne sakramenty koscielne.ale to juz tez zalezy od parafi.

Edytowano przez Ansja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    336

Aniu, tylko ten akt to w pewnym sensie odpowiedzialność za tą drugą osobę, bez tego aktu, to jest zostawienie sobie pewnej furtki wolności, trochę to nie feer chyba.


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    351

Jednak to juz zobowiazanie.

Nie dawno poznalam osobe,ktora jest w malzenstwie maja slub koscielny sa razem kilka lat,cos sie u nich znacznie zmienilo nier jest tak dobrtze jak na p[oczatku,nie potrafia ze soba rozmawiac,Mysle,ze wowczas gdyby nie mieli slubu juz dawno by sie rozeszli a teraz prubuja zyc obojetnie obok siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    336

No właśnie, tydzień, miesiąc, rok z jedną, potem dziesięć innych, z każdą dziecko i myślisz że to byłoby dobrze? ślub to jest praktycznie decyzja  życia i trzeba być na 100% pewnym tej decyzji.


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    351

Tylko tzreba byc pewnym tej decyzji.A te skoki w bok to i w malzenstwach sie zdazaja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    336

Zdarzają, jednak małżeństwo to jest dosyć skuteczny hamulec.     :)


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

To dlaczego nie ma woli naprawy nie mogą rozmawiać niech szukają dobrego doradcy
A jak się rzeczywiście nie da to przeciez mogą mieszkać osobno mimo ze jest małżeństwo.
Kryzys pojawia sie zawsze wczesniej czy później tylko kwestia co z tym robimy czy się poddajemy czy walczymy.
Nie znamy przyszłości wiec pewni nie możemy byc nigdy na 100%

Edytowano przez MasterRoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
artur125    317

robo, a Ty za przyzwoitke robisz? Rafał jest takim samym użytkownikiem forum jak ja czy Ty, a że ma swoje poglądy i przyzwyczajenia  to raczej z nim powinieneś dyskutować, a nie obrabiać za plecami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
robo1980    42

Trzeba staremu kawalerowi pomóż bo z braku kobiety jeszcze gotów po wódkę sięgnąć .A to już nie zgodne z wiarą i grzech ciężki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
artur125    317

Trzeba staremu kawalerowi pomóż bo z braku kobiety jeszcze gotów po wódkę sięgnąć .A to już nie zgodne z wiarą i grzech ciężki.

to jak Ty tak pomagasz, to współczuje znajomym ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grego    218

Jednak to juz zobowiazanie.

Nie dawno poznalam osobe,ktora jest w malzenstwie maja slub koscielny sa razem kilka lat,cos sie u nich znacznie zmienilo nier jest tak dobrtze jak na p[oczatku,nie potrafia ze soba rozmawiac,Mysle,ze wowczas gdyby nie mieli slubu juz dawno by sie rozeszli a teraz prubuja zyc obojetnie obok siebie.

 

Większość małżeństw tak funkcjonuje, amorki i zauroczenie trwają 2-3 lata potem trzeba się już dogadywać. Nie mówiąc już o tych co się żenią z musu lub rozsądku. W ogóle małżeństwo to przereklamowana instytucja..

 

 

Cześć wszystkim smile.png widzę, że sporo z was ma problem ze znalezieniem Dziewczyny, która chciałaby pozostać na wsi na gospodarstwie ale może trzeba Ją dobrze zachęcić nie wszystkie przecież pochodzą z gosp. smile.png

Dobrze zachęcić? :unsure: A co przez o rozumiesz, konto bankowe do wglądu na początek? :D. Po drugie to jeszcze trzeba by mieć kogo zachęcać, raczej tu jest większy problem  ;).

Edytowano przez grego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    351

Ten kryzys to sie chyba pojawia z powodu braku tolerancji,umiejetnosci wybaczania,rezygnacji z wlasnej wygody dla tej drugiej,wspolpracy w obowiazkach i rozmowy szczerej.Tutaj powinno byc vchyba rowniez duzo pokory,trudno jest tez ocenic emocje drugiej osoby w danej chwili Myslenie,ze wina lezy zawsze po stronie drugiej osoby a swojej sie nie widzi prowadzi do narastania konfliktu i klotni,isc w zaparte i w dodatku dokladajac swoja niby tylko racje rodzi nienawisc do tej drugiej osoby.Docenianie sie wzajemne i okazywanie wspolczucia buduje wiez emocjonalna,Czasem gdy nastepuje jakies zawachanie wystarczy nie wielkie okazanie zainteresowania,spontaniczne gesty,ktore mile zaskocza a wzmocnia,

 

 


Teraz chce przedstawic pewna sytuacje.

Jestem na forum kilka miesiecy,z wieloma oasobami mam dobry kontakt,udzielam sie w tematach roznych.Pisze tez roznie na wesolo i powaznie oraz konkretne informacje.Czasem,moze cos napisze chamskiego,lecz jednak nie chce aby byl to jakis konflikt z tego,bo po co robic sobie wzajemne przykrosci i spory,jakl mozna na zachowania innych przymknac oko i ominac dany post.Krysztalowa nie jestem i nie uwazam sie za idealna osobe.Jezeli cos zrobie zle to przyjmuje to z pokora i krytyke czyjas jako nauke by to pozniej naprawic,Nie oczekuje tez aby sie wszyscy zgadzali z moimi teoriami i pogladami,bo kazdy jest odmienny i jezeli ktos ma inne zdanie to powinien je wyrazic,nie bac sie swojej innosci.Warto rozmawiac,bo w ten sposob mozna znalezc wiele rozwiazan i przemyslen,refleksji,zbudowac nowe relacjie i wzmocnic swoja pewnosc siebie.

Przykro sie robi,jezeli ktros ciagle idzie w zaparte i usiluje szkodzic drugiemu w sposob piszac klamstwa,siebie przedstawiajac z jak najlepszej strony i nie widzac swojej winy nigdy.Pierw nalezy szukac w sobie winy,co sie robi zle i podjac probe naprawy samego siebie.,wyciagnac wnioski i konsekwencje,zmienic nastawienie do ludzi pozytywne.Wedlug mnie postepuja tak osoby,ktor nie umia pogodzic sie z wlasna porazka,ze cos im sie w zyciu nie ulozylo i teraz chca zniszczyc z zawisci mszczac sie innym to co juz ktos ma. Najcenniejsza rzecza jest w swiecie i w ludziach jest umiejetnosc sluchania samego siebie i posiadanie wlasnego zdania,by nie sluchac tego co narzucaja nam inni,

Kiedys poznalam kogos kto jest bardzo wierzacy i ta wiara nie przeklada sie wcale na postepowanie ia zachowanie calkowita sprzecznosc,mniej wierzacy czasem jest lepszym czlowiekiem niz nadgorliwy katolik,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

Małżeństwo to nie środek cudowny na bycie razem bezbroblemowo do końca życia. Małżeństwo to wspólna droga wyboista i pełna kamieni ale wspólna by być razem mieć i wychować dzieci.

Mam wrażenie że co niektórzy upatrują w małżeństwie przyczynę sporów, zdrad i rozwodów tak jak by żyjac w zwiazkach wolnych (sama nazwa jest dziwna bo ani to wolny ani związek) było cudownie i idealnie. Znawcy tematu mówią że takie związki z wyjściem awaryjnym to wymysł mężczyzn bojących sie odpowiedzialności prubują kobietą wmówić ze tak jest lepiej.

 

Zresztą każdy patrzy według swojego sumienia i robi tak jak uważa bo w końcu każdy jest wolny a ewentualne konsekwencje poniesie sam.

Aby zmieniać świat trzeba zacząć od zmiany siebie.

 

Edytowano przez MasterRoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×