Skocz do zawartości

Polecane posty

Ansja    639

Grego to krepujace bardzo i w dodatku te wszystkie pytania i spojrzenia strajków.Lepiej na początku znajomosci wymagać sie z takich lub innych przyjec nawet niekiedy poslugujac sie drobnym klamstwem,ze cos innego juz mamy w planie..
Tu nie tylko dziewczyny tak robia,chlopaki również dziewczyny,aby tylko na imprezie sie z nia pokazac.

Edytowano przez Ansja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miglanc88    110

Albo przetrwać ten jarmarczno disco-polowy festiwal :lol:. No dobra już pomijam co kto lubi, ale spójrzmy na to z punktu widzenia szukania połówki. Nie wydaje sie wam, że dostanie zaproszenia na wesele zaraz po pierwsze randce może być zbyt... zobowiązujące w takiej sytuacji?. Nie koniecznie można mieć ochotę tak szybko być przedstawianym jako partner, chłopak całej jej rodzinie, skoro nawet my jej nie znamy?. Po prostu można nie mieć ochoty zaczynać poznawanie potencjalnej połówki od poznawania jej całej rodziny. Powiem jedno, to bardzo zniechęca i odpycha... Można odnieść też wrażenie, że szuka tylko frajera na wesele...

pięćdziesiąt procent osób w naszym kraju chodzi na wesele(a) by się dobrze bawić. Skoro tak twierdzisz, to śmiem przypuszczać ,że c*pa jesteś i po prostu boisz się ludzi. xD. Wyjdź z lasu i zmień stereotypy. ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

Grego masz niepowtarzalną szanse poznać rodzinkę jaka jest z którą ci kiedyś przyjdzie się i tak spotkać.

 

Miguś strachu przed ludźmi nie wyleczysz takimi banałami.

Edytowano przez MasterRoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    639

miglanc o tym lesie to tak jakby o mnie to bylo .:(  Tak sie zlozylo,ze narozrabialam i chetnie bym sie schowala w tym lesie ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grego    303

pięćdziesiąt procent osób w naszym kraju chodzi na wesele(a) by się dobrze bawić. Skoro tak twierdzisz, to śmiem przypuszczać ,że c*pa jesteś i po prostu boisz się ludzi. xD. Wyjdź z lasu i zmień stereotypy. ..

 

Strach? Buahhaa po czym miszczu to wywnioskowałeś?  Skoro niektórzy lubią wesela to może niektórzy ich po prostu nie lubią bez doszukiwania się jakis spaczeń behawioralnych? Takie to dziwne? Mało tego, niektórzy w ogóle nie lubia się bawić, chlać, tańczyć i co o nich powiesz? Zwyrodnialcy aspołeczni?.

Jasne, że sporo osób chodzi na wesela dobrze się bawić, mi i wielu innym po prostu taka impreza i taka forma zabawy nie odpowiada i wzbudza zażenowanie, a nie strach, Jakieś durnowate pociagi, przaśne gierki, tandetna muzyka itd. Jak muszę to idę i udaje, że się dobrze bawię choć po cichu mam nadzieje, że na sale wpadnie rozwścieczony terrorysta ubrany w pas szachida i zakończy hucznie tą przydługą impreze :lol:.

 

Zresztą i tak nie byłeś w stanie pojąć sensu mojej retoryki czemu się w sumie nie dziwie... Dla twojej wiadomości tu nie chodziło o to czy lubię wesela czy nie i dlaczego...Równie dobrze mógłbym lubić, a i tak w tej sytuacji bym z pewnością odmówił.  Czy ja, aż tak skomplikowanie piszę? Jakoś Ania była w stanie zrozumieć o co chodziło..

 

 

Grego masz niepowtarzalną szanse poznać rodzinkę jaka jest z którą ci kiedyś przyjdzie się i tak spotkać.

 

W tym cały haczyk, że ja nie mam ochoty zapoznawać się z jej rodzinką po jednym naszym spotkaniu, ja nie wiem czy chciałbym w ogóle kontynuować znajomość byc jej chłopakiem, a tam bym został tak przedstawiony, to by było dla mnie krępujące. Dlatego lepiej jednak samemu się poznać, a dopiero potem uczęszczać na rodzinne biesiady, kiedy juz wiadomo, że chce się kontynuować znajomość. Gdyby coś nas wiecej łączyło to ok, ba gdybym kompletnie nic nas nie łączyło, a jedynie długotrwała przyjaźń to też ok, poszedł bym bez problemu, tak bez zobowiązań, tu tego nie było.... Dla mnie to była też forma pewnego nacisku na co nie mogłem pozwolić ;). Nie mówiąc juz o tej całej krępującej atmosferze jaka by mnie tam otaczała o czym wspomniała Ania.

 

Edytowano przez grego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    639

Grego wiesz czasem czytam w myślach ha ha.
Ale nie przejmuj się my tu w górach to sie fajnie bawimy i nie potrzebujemy być nawet na weselu,troszkę wyobraźni i pomysłu.Wygospodarować trochę czasu zwołać kilka znajomych,którzy przyjdą z inni swoimi znajomymi i można się bawic.
Zwłaszcza jeżeli ma się spore terytorium,gdzie nie zakłóca sie ciszy nocnej sąsiadów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaco25    280

Grego, nie którzy lubią wesela i świetnie się na nich bawią. A to co robią młodzi z pieniędzmi to już ich sprawa. Ja lubię wesela, jest okazja do dobrej zabawy, do tańca i wypicia odrobiny alkoholu. Po za tym, pieniądze przeznaczone na wesele zwykle się zwracają, ja ostatnio byłem na weselu, na którym młodzi dostali o wiele więcej niż wydali.

 

Wesele to też dobry sposób żeby z kimś się poznać. Idziesz z kobietą, razem się bawicie, a po weselu jeśli zabawa była średnia to znajomości można nie kontynuować, lub wręcz przeciwnie jeśli wszystko było super:)

 

Z tymi zwrotami to różnie bywa ja robiąc wesele na 100 osób z poprawinami dołożyłem 10tys żeby wyjść na plus to przynajmniej 150 osób...


Posiadam 60ha z czego 57ha zajmują grunty orne. Uprawiam pszenicę ozimą, rzepak ozimy, jęczmienie ozimy i jary, owies oraz soje. Zajmuję się również chowem trzody chlewnej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grego    303

Czyli o czym swiadczy,mozesz mnie uświadomić co masz na mysli?

 

Oj, musiał bym Ci rzucić komplementem co bym nawet chętnie uczynił, niestety tym samym obraził bym kogos innego...

 

 

 

Co do zwrotów za wesele, znajomy wziął pożyczkę na wesele i po paru miesiącach tylko dług mu został na następne lata, bo panienka się rozmyśliła. U innego penienka odeszła po tygodniu z kucharzem poznanym na własnym weselu :lol:.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    639

Grego to na priv  chetnie przyjme kazda ilosc  :)

 

tak master slub a pozniej grill z gila w ogodzie,beczulka bimbru.pozniej na miesiac miodowy za stodole,Tanio i bez zachodu ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    926

 

 

tak master slub a pozniej grill z gila w ogodzie,beczulka bimbru.pozniej na miesiac miodowy za stodole,Tanio i bez zachodu ha ha

 

O żonie marzy nie jeden, ale zero w nią inwestycji, i to od samego początku, jeździć za daleko, wesele nie potrzebne,    :D    po co jej nowe majtki jak stare jeszcze się w kroku nie przetarły,   2smiech.gif    no to masz Aniu odpowiedź dlaczego, na wsi tylu facetów jest samotnych.   :)      

 


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    639

Sean ja to w takiej dziczy mieszkam i pustkowi,ze majtki sa juz zbyteczne,bo i tak mnie nikt nier zobaczy,ze nago chodze ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    926

Aniu, to chociaż może jaki listek figowy przylep tu i ówdzie, bo to nie wypada jak dziewczyna biega naga.    :P      b0c04959cc8f24205ec06b8fbcecf8d0.jpg


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    639

Wiesz,ze w lecie to wskazane jest wowczas rowna opalenizna....)

 


A ladne zgrabne wdzieki godne podziwu  :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    926

A zimą co? woda zamarznie i chodziłabyś z soplem      :P    :D  Ty już lepiej wyjdź za takiego, który jednak na majtkach oszczędzał nie będzie.      :)


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sean    926

Nie da jeden, to da drugi.     :)


Czasami człowiek sądzi że ujrzał już dno ludzkiej głupoty,     :) 

ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się,

że ta studnia jednak nie ma dna.      ;) 

 

                                                                          STEPHEN KING

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MasterRoj    81

O żonie marzy nie jeden, ale zero w nią inwestycji, i to od samego początku, jeździć za daleko, wesele nie potrzebne,    :D    po co jej nowe majtki jak stare jeszcze się w kroku nie przetarły,   2smiech.gif    no to masz Aniu odpowiedź dlaczego, na wsi tylu facetów jest samotnych.   :)      

 

 

To co najważniejsze to uroczystość w kościele a wesele jest tylko dla gości i nawet państwo młodzi nie są konieczni do dobrej zabawy.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
robo1980    42

Dawno mnie tu nie było a tu takie tematy.Miałem małe niemiłe zdarzenie dla mnie oczywiście bo już miałem sarenkę na wyciągnięcie ręki ,skradam się do niej po cichutku na paluszkach już ją chwytam a tu zonk bo nadepnąłem na gałązkę ,  i jak mi nie wywinęła kopytkiem i stała się ciemność.....Dopiero po 3 dniach mnie znależli grzybiarze.Na drugi raz zakładam kask.                                                                              Odnośnie komentarza na temat mojej zupy nie zdarzył się taki przypadek żeby po niej były takie zdarzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ansja    639

Dajcie spokoj juz z tymi sarenkami,przeciez to na moja wies wolaja "rogolandia".
Grzes zupy nie jada z kolankami,woli moja pizze.)
Tomcio liczy,ze bedzie smakowal bimber,ktory mam pod lozkiem.)
Miglanc zamowil nocleg na dywanie.)
Master napad bedzie robil na moja spizarnie.)
Sean czeka na szyszke weselna .)
Robo tylko po lasach rajcuje.)
Tele schow jak sie patrzy mozna krecic ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grzegorzk4    62

jako piza ? jo ino schobowy z wiprzka i kapucha no i czasem źmioka, ale ze źmioka to najelpsza jest wódecka.

Pice to jo lubie, alo inne, tako z futerkiem :) a może być i bez  :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
asica698    3

Ciekawe, jak ja chciałam iść na gospodarkę to nie było chętnych, same mieszczuchy aż się jeden rolnik znalazł i nie żałuję ani On ani Ja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.

  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.