Skocz do zawartości

Polecane posty

andrzej2110    531

różni są ludzi i różnie zachowują, zamieszkam z kimś żeby zobaczyć jak się zachowujemy i co? przestanę go kochać bo okaże się, że odwrotnie wkłada kubek do szafki albo inaczej wyciska pastę do zębów z tubki? :D Drugą osobę wybiera się z zaletami i wadami i jak się wzajemnie będą szanować to nie muszą się sprawdzać przed ślubem.

 

No to chyba lepiej abyś się o tej "paście i kubku" dowiedziała przed ślubem niż po?? Bo jak po i wtedy przestaniesz go kochać to pozostanie tylko rozwód.


Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym.
ani każdym innym następującym po tym terminie.Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny :D

bullet_black.png

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Linka    17

Jaki rozwód? to by było za łatwo. Mam jedną zasadę: "skoro mnie wybrałeś to się teraz męcz" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lukbold    436

to chyba jednak lepiej troche pomieszkać razem, żeby jaieś kwiatki nie wyszły :P Jak widze znajomych, jak sie czasem męczą ze soba i normalnie pogadać nie potrafią... a tak było pieknie

Edytowano przez lukbold

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Linka    17

ale życie to nie tylko droga usłana płatkami ale konieczność rozwiązywania kłopotów i problemów a mamy już takie czasy, że każdy żyje tylko własną wygodą i traktuje wszystko materialnie, jak coś się nie podoba to się oddaje do sklepu a jak się nie da oddać to wyrzuca i nową. Każdy żyje jak chce ale ja nie zamieszkam z nikim przed ślubem bo czuła bym się uprzedmiotowiona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kombi82    14

mam znajomych którzy mieszkali przed slubem kilka lat  tak zwana wielka miłość a po ślubie wytrzymali tylko 2 miesiace raze.

 a inni zaliczyli wpadkę po kilku godzinach znajomości i sie chajtneli  i sa ze soba juz 8 lat i mozna by powiedzieć że wzorcowe małżeństwo a wszyscy nie wróżyli im długiego pożycia , wiec uważam że to nie ma znaczenia czy przed ślubem mieszkacie razem czy nie i jak dobrze się znacie czy będziecie umieć sie dogadac miedzy sobą i czy tesciowie beda mieć głos w waszym zwiazku bo najczęsnie to tesciowie wszystko komplikują 

ja ze swoja była mieszkałem 3 lata i jak przyszło co do czego to sie rozleciało tak poprostu brakło tego czegoś , choc po roku nawet myslelismy by wrócić do siebie z powrotem to i tak nie wyszło poprostu brak chemii 

teraz jestem z nastepna i mozna powiedziec że rozumimy sie bez słow  co bedzie dalej niedługo sie okaże

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lukbold    436

Żeby znajoma wcześniej wiedziała, że jej wybranek tylko sprzątaczki potrzebuje to zapewne inaczej by sobie życie ułożyła.... takie kwiatki wyszły. W miedzy czasie co chwila grzmi u nich... A tacy szcześliwi byli jak ich poznałem (tzn tak to wyglądało).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
artur125    317

może gdyby ustalili, ty zajmujesz się domem ja bytem było by ok. A może nie są w stanie się dogadać i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pajej    53

ale życie to nie tylko droga usłana płatkami ale konieczność rozwiązywania kłopotów i problemów a mamy już takie czasy, że każdy żyje tylko własną wygodą i traktuje wszystko materialnie, jak coś się nie podoba to się oddaje do sklepu a jak się nie da oddać to wyrzuca i nową. Każdy żyje jak chce ale ja nie zamieszkam z nikim przed ślubem bo czuła bym się uprzedmiotowiona.

ja mam podobna opinie ale inaczej argumentuje. Dla mnie ślub ma byc przełomowym wydarzeniem w zyciu, a jak sie mieszka wcześniej razem to ślub staje sie tylko rejestracja obecnego stanu. 


Rolnik z powołania :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
andrzej2110    531

Ale nie każda rewolucja/przełom się kończy pozytywnie. Dla mnie ślub to rejestracja udanego związku.


Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym.
ani każdym innym następującym po tym terminie.Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny :D

bullet_black.png

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kombi82    14

a co z osobami których nie stać poprostu na ślub czy wesele jak są szczesliwi razem mimoniewesołej sytuacji finansowej to maja czekać z zamieszkaniem kilka lat jak uzbierają to tym bardziej wizja ślubu się oddala bo częściej gdzieś wychodzą i kasa ucieka .

Mój kolega miał taka sytuacje ze zamieszkał ze swoja wybranka i postanowili najpierw wyremontować sobie domek a dopiero potem pomyslec o ślubie i tak ciagneło sie to ze 3 lata i gdy ksiac chodził po koledzie zaczoł ich namawiać na ślub  mówił ze nawet da im go za darmo a jak przyszło co do czego to on nie pamietał że cos takiego mówił i w końcu zamiast niewielkiego przyjecia w gronie najblizszej rodziny i kilku znajomych skończyło sie na wypiciu kilku flaszek wódki z tesciami i świadkami.facet to może i nie przykłada duzej wagi do jakosci tego wydarzenia ale jak widział mine swojej żony podczas ślubu to sie chłopak podłamał 

można zyc biednie i godnie ale ten jeden dzień powinien wyróżniać sie  powinno sie mieć z nim jak najlepsze wspomnienia 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To  jest najpiękniejszy dzień w życiu, to się tylko raz zdarza że przysięgasz komuś na całe życie, dlatego ślub ma być jak kolega powiedział zapamiętaniem na całe do końca. A czy pieniędzy dużo czy mało, powiem tak czasem jak się płaci dużo wcale nie oznacza że dobrze i super, sam biegałem za detalami, sala, zespół, i catering i trochę poprzeglądałem i zdrowia straciłem ale czego się nie robi by zobaczyć uśmiech na twarzy drugiej osoby, i mam normalną remizę zamówioną zespół też ok, grają na żywca co się  podoba, a jedzenie ma być proste ale smaczne. Kalkulowałem i powiem że nie są to straszne pieniądze, sale sami sobie będziemy ubierać , wyroby własne będą.  Można by zrobić w eksluzywnych lokalach tylko po co, w remizie i atmosfera inna i w ogóle. Co do zamieszkania koleżanka mówiła uprzedmiotowana heh ja nie odbieram tego tak, bo najgorsze to jest jak się spotkasz poprzebywasz dwa dni razem a potem znowu ciężko ci na sercu i patrzysz by tylko te godziny leciały jak głupie i odliczasz godziny i czekasz jak nakręcony aby się przytulić popatrzeć w oczy porozmawiać czy pooglądać tv czy coś innego wszystko byle tylko razem:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pajej    53

a co z osobami których nie stać poprostu na ślub czy wesele jak są szczesliwi razem mimoniewesołej sytuacji finansowej to maja czekać z zamieszkaniem kilka lat jak uzbierają to tym bardziej wizja ślubu się oddala bo częściej gdzieś wychodzą i kasa ucieka .

Mój kolega miał taka sytuacje ze zamieszkał ze swoja wybranka i postanowili najpierw wyremontować sobie domek a dopiero potem pomyslec o ślubie i tak ciagneło sie to ze 3 lata i gdy ksiac chodził po koledzie zaczoł ich namawiać na ślub  mówił ze nawet da im go za darmo a jak przyszło co do czego to on nie pamietał że cos takiego mówił i w końcu zamiast niewielkiego przyjecia w gronie najblizszej rodziny i kilku znajomych skończyło sie na wypiciu kilku flaszek wódki z tesciami i świadkami.facet to może i nie przykłada duzej wagi do jakosci tego wydarzenia ale jak widział mine swojej żony podczas ślubu to sie chłopak podłamał 

można zyc biednie i godnie ale ten jeden dzień powinien wyróżniać sie  powinno sie mieć z nim jak najlepsze wspomnienia 

kto ci karze robic chuczne wesele jak nie masz kasy...


Rolnik z powołania :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacus    106

ja mialem wczoraj[przynajmniej moja stara tak twierdzi, ja tam nie pamietam] 19 rocznice tego "najpiekniejszego dnia w zyciu" i z tej perspektywy moge ci powiedziec ze z czasem zmienisz zdanie, ale to dopiero za kilka lat :lol:  :lol:  :lol: .


buk, humor ,seks ,rokendrol.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fox84    10

Jacus skoro Ci się zgaga trafiła to nie dziwi fakt że chcesz wymazać z pamięci to traumatyczne wydarzenie

Taka autoobrona organizmu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masquerade    2

na Wschodzie jest takie powiedzenie: Wy zakochujecie się, żeby wziąć ślub, a my bierzemy ślub żeby się zakochać :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
darek3    159

Linka, zobacz ilu tu jest chętnych, do wyboru do koloru, także wybieraj a nie marudź   :lol:  :P

Edytowano przez darek3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lukbold    436

no my już jedziemy z tego śląska ino potrzebujemy przynajmniej  dwie dziewczyny, żeby tak za jednym przejazdem wszystko załatwić a nie wracać po próżnicy tylko z Linka :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×