Skocz do zawartości

Polecane posty

Mironeks    6

Zdrowych i spokojnych

Świąt Bożego Narodzenia ,

Realizacji zamierzeń i pomyśnosci

W życiu osobistym i pracy zawodowej

W nadchodzącym Nowym Roku

życze użytkownikom Agro Foto .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
konteno    1073

dzięki wzajemnie , w technikum elektrycznym na ogółem 30 osób była jedna dziewczyna na początku I roku a na IV na tyle samo osób były już dwie dziewczyny :P

na studiach elektrycznych na 130 osób to z 10% było dziewczyn

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bhdemeter    35

A wracając do tematu?

 

To już wiadomo gdzie najlepiej znaleść dziewczyna na gospodarkę?

 

Czy po 1579 stronach tematu dalej nie wiadomo gdzie nas szukać:) ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daremw    128

yyyyy...ostateczna wersja to taka że już nie ma gdzie szukać i większego sensu to nie ma a jak ma się znaleźć to sama się pojawi ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co to jest. Ale jak słucham rolników wypowiadających się w programie rolniczym na Jedynce to widzę mężczyzn wiedzących co jest dla nich ważne. Dawno pobudowali własne domy, nie ważne czy mają żony, czy nie. Prowadzą własne gospodarstwa i widać, że to ich pasja. A jak czytam Wasze wypowiedzi, to głównie mieszkacie przy rodzicach i tak jak byście trochę czekali, że przyjdzie młoda ładna biuściasta z tipsami (no bo tak żeby sąsiadom zaszpanować) i wyjmie mamie Waszej Wasze gacie z rąk i zacznie prać, i obiad ugotuje jak mama. Jednym słowem mama i seksbomba w jednym i bez zbędnych rewolucji dobrze wpasuje się w całą machinę obsługi szanownego Pana, a jakie będą jej potrzeby, jak ona będzie się czuła u obcej kobiety, która ma ustalone upodobania i bywa że zmian nie toleruje. I tu zaczyna się problem. Nie mówimy o nieczułych wstręciuchach co maja w nosie rodziców, bo wiadomo nad rodzicami czuwać trzeba. Tylko o normalnych dziouszkach co to chcą zobaczyć najpierw "Czego Ty sam dokonałeś bez mamy i taty. Jak Ty umiesz pracować, pomnażać co dostałeś, czy to szanujesz , czy Ty mnie kochasz czy tylko jest Ci potrzebny ktoś do obsługi."  A taki gość co to tylko narzeka, obiadu nie umie zrobić tak razem żeby fajnie było, bo życie może być wesołe i nie musi być takie poważne to trudny, może na laurach po ślubie osiądzie i już starał się nie będzie. .... może warto pomyśleć ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mironeks    6

@AleksandraJulja masz dużo racji ale to co pokazuje telewizja nie zawsze jest prawdą i wszystko można pokazać od lepszej strony .

Nie pokazują biedniejszych rolników którzy są zmiatani pod dywan przez system a też są ludźmi ale takie jest prawo ekonomi .

A do prania gaci są pralki , ale nie wszędzie to nie jest znane a jeszcze pieniądze na proszek do prania trzeba wydać :blink:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daremw    128

trochę logiki... pobudowali domy i bardzo dobrze, mieli jakieś rudery to trzeba było się ogarnąć. ja nie widzę potrzeby budowania (chociaż...) zwłaszcza że dom jest spory a ludzi w nim i tak mało. jaki sens? każdy ma budować dom nawet jak kolejny jest po prostu zbędny? gdzie sens gdzie logika? systematycznie w gospodarstwo sie inwestuje, a ziemię obrabiałem już od 13-tego roku życia, w między czasie skończyłem technikum, studia prywatne (zaocznie), podobnie jak siostra (studia dzienne) na którą też w tym czasie pracowałem mimo iż młodszy 6 lat byłem, teraz biorę ziemię w dzierżawę, chcę zwiększać produkcję i... dowiaduję sie że wpisuję się w model maminsynka. świat skretyniał całkowicie :blink:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lukbold    411

noooo jutro wygonie rodziców z mojego gospodarstwa.... palnij się w główke koleżanko ;) starczy mi zwady jak zabronie tego i tamtego robić bo po prostu nie potrafią dobrze ale CHCĄ bo tego są nauczeni i przyzwyczajeni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grego    218

Nie wiem co to jest. Ale jak słucham rolników wypowiadających się w programie rolniczym na Jedynce to widzę mężczyzn wiedzących co jest dla nich ważne. Dawno pobudowali własne domy, nie ważne czy mają żony, czy nie. Prowadzą własne gospodarstwa i widać, że to ich pasja. A jak czytam Wasze wypowiedzi, to głównie mieszkacie przy rodzicach i tak jak byście trochę czekali, że przyjdzie młoda ładna biuściasta z tipsami (no bo tak żeby sąsiadom zaszpanować) i wyjmie mamie Waszej Wasze gacie z rąk i zacznie prać, i obiad ugotuje jak mama. Jednym słowem mama i seksbomba w jednym i bez zbędnych rewolucji dobrze wpasuje się w całą machinę obsługi szanownego Pana, a jakie będą jej potrzeby, jak ona będzie się czuła u obcej kobiety, która ma ustalone upodobania i bywa że zmian nie toleruje. I tu zaczyna się problem. Nie mówimy o nieczułych wstręciuchach co maja w nosie rodziców, bo wiadomo nad rodzicami czuwać trzeba. Tylko o normalnych dziouszkach co to chcą zobaczyć najpierw "Czego Ty sam dokonałeś bez mamy i taty. Jak Ty umiesz pracować, pomnażać co dostałeś, czy to szanujesz , czy Ty mnie kochasz czy tylko jest Ci potrzebny ktoś do obsługi."  A taki gość co to tylko narzeka, obiadu nie umie zrobić tak razem żeby fajnie było, bo życie może być wesołe i nie musi być takie poważne to trudny, może na laurach po ślubie osiądzie i już starał się nie będzie. .... może warto pomyśleć ;)

 

Żenada, pozatym ciekawe na podstawie, których wypowiedzi z forum takie wnioski? Niezaprzeczalnie życie na gospodarstwie ma swoją specyfikę, wyrzeczenia i obowiązki z pewnością większe niż w mieście co dla większości młodych dziewczyn jest nie do pomyślenia. Oczywiście zdarzają się faceci co chcą tylko obsługi albo się tak przynajmniej kobietom wydaje ale czy w mieście takich facetów nie ma co przychodzą po 8 godzinach pracy i czekają, aż mu żona założy kapcie na nogi i poda puszkę piwa ale się utarło, że to na wsi kobieta robi za służącą bo musi ugotować obiad czy zrobić pranie jak facet robi w polu do późnej nocy. Więc to co napisałaś to raczej utarty stereotyp, który kobiety sobie wmawiają aby nie zostawać na wsi.  To jak Ty sobie wyobrażasz, przyjść na gospodarkę i albo wygonić rodziców albo budować nowy dom w sąsiedniej miejscowości i dojeżdżać, czy w ogóle zakładać od początku nowe gospodarstwo od 0 aby tylko dowieść kobiecie, że się samemu do czegoś doszło?

 

Edytowano przez grego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pajej    52

Nie wiem co to jest. Ale jak słucham rolników wypowiadających się w programie rolniczym na Jedynce to widzę mężczyzn wiedzących co jest dla nich ważne. Dawno pobudowali własne domy, nie ważne czy mają żony, czy nie. Prowadzą własne gospodarstwa i widać, że to ich pasja. A jak czytam Wasze wypowiedzi, to głównie mieszkacie przy rodzicach i tak jak byście trochę czekali, że przyjdzie młoda ładna biuściasta z tipsami (no bo tak żeby sąsiadom zaszpanować) i wyjmie mamie Waszej Wasze gacie z rąk i zacznie prać, i obiad ugotuje jak mama. Jednym słowem mama i seksbomba w jednym i bez zbędnych rewolucji dobrze wpasuje się w całą machinę obsługi szanownego Pana, a jakie będą jej potrzeby, jak ona będzie się czuła u obcej kobiety, która ma ustalone upodobania i bywa że zmian nie toleruje. I tu zaczyna się problem. Nie mówimy o nieczułych wstręciuchach co maja w nosie rodziców, bo wiadomo nad rodzicami czuwać trzeba. Tylko o normalnych dziouszkach co to chcą zobaczyć najpierw "Czego Ty sam dokonałeś bez mamy i taty. Jak Ty umiesz pracować, pomnażać co dostałeś, czy to szanujesz , czy Ty mnie kochasz czy tylko jest Ci potrzebny ktoś do obsługi."  A taki gość co to tylko narzeka, obiadu nie umie zrobić tak razem żeby fajnie było, bo życie może być wesołe i nie musi być takie poważne to trudny, może na laurach po ślubie osiądzie i już starał się nie będzie. .... może warto pomyśleć ;)

 

po pierwsze ci z programu rolnik szuka zony to oprucz "młota" Rafała to mieszkaja z rodzicami. Po drugie jak myslisz ze facetom podobaja sie tylko duze cycki i tipsy, to jestes w błędzie. 

Żenada, pozatym ciekawe na podstawie, których wypowiedzi z forum takie wnioski? Niezaprzeczalnie życie na gospodarstwie ma swoją specyfikę, wyrzeczenia i obowiązki z pewnością większe niż w mieście co dla większości młodych dziewczyn jest nie do pomyślenia. Oczywiście zdarzają się faceci co chcą tylko obsługi albo się tak przynajmniej kobietom wydaje ale czy w mieście takich facetów nie ma co przychodzą po 8 godzinach pracy i czekają, aż mu żona założy kapcie na nogi i poda puszkę piwa ale się utarło, że to na wsi kobieta robi za służącą bo musi ugotować obiad czy zrobić pranie jak facet robi w polu do późnej nocy. Więc to co napisałaś to raczej utarty stereotyp, który kobiety sobie wmawiają aby nie zostawać na wsi.  To jak Ty sobie wyobrażasz, przyjść na gospodarkę i albo wygonić rodziców albo budować nowy dom w sąsiedniej miejscowości i dojeżdżać, czy w ogóle zakładać od początku nowe gospodarstwo od 0 aby tylko dowieść kobiecie, że się samemu do czegoś doszło?

podpisuje sie pod tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Linka    17

Musimy mieć na uwadze, ze slub bierzemy z wybrankiem/wybranką a nie z rodzicami czy gospodarką. Ja też nie mogę się zgodzić z wypowiedzią koleżanki "Dawno pobudowali własne domy..." kto pobudował? ci uczestnicy sami? do szkoły nie chodzili, nie pracowali tylko samo przyszło? kiedyś to już mówiłam: trzeba docenić w to w co sie wchodzi bo często jest to krwawica i cięzka praca wielu pokoleń ale też trzeba docenić przychodzącego nowego domownika (bo też może dobra dziewczyna a siadają na niej psychicznie bo przyszła na gotowe to co sie udziela) Najlepiej jak spotkają się dwie ugodowe strony ale nie zawsze jest taka bajka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    500

Przeczytajcie powoli, spokojnie jeszcze raz słowa AleksandryJuli, przecież napisała wszystko logicznie, nikogo nie urażając. Nie rozumiem waszej reakcji ^^

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bhdemeter    35

A ja wam powiem że każde małżeństwo to jest drużyna grająca w jedną bramkę a nie do bramki przeciwnika. I jeśli np połowa drużyny nie chce np kopać piłki to nie będzie nigdy gola w postaci bramki.  I tak jest w karz dym związku.

 

Jeśli rolnik chce gospodarzyć to musi mieć partnera do gospodarzenia, Po za tym we dwoje zawsze jest lżej. Gorzej z tym zaufaniem i uczciwością w związkach zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie tolerujemy Pedałów, zdrady w małrzeństawch nie rażą tak bardzo. Nawet już na wsi rozwód jest czymś naturalnym.

 

Ja czasami zastanawiam się czy są kobiety które by się poświęciły i poszły by na gospodarkę z miłości do faceta? Może i takie są ale wydaje mi się że ta miłość to jest poprostu pociąg fizyczny i zazdrość o względy człowieka a wraz z wiekiem to przemija. Więc pozostaje lubienie tego co się robi. A co ftedy jeśli się tego nie lubi.  Złość frustracja itp

 

Generalnie to najlepiej aby mieć ze sobą jak najwięcej wspólnego. A niestety pasjonatów rolnictwa wśród kobiet to tylko szukać tutaj na agrofoto:):) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
RafaKdziela    141

Nie wiem co to jest. Ale jak słucham rolników wypowiadających się w programie rolniczym na Jedynce to widzę mężczyzn wiedzących co jest dla nich ważne. Dawno pobudowali własne domy, nie ważne czy mają żony, czy nie. Prowadzą własne gospodarstwa i widać, że to ich pasja. A jak czytam Wasze wypowiedzi, to głównie mieszkacie przy rodzicach i tak jak byście trochę czekali, że przyjdzie młoda ładna biuściasta z tipsami (no bo tak żeby sąsiadom zaszpanować) i wyjmie mamie Waszej Wasze gacie z rąk i zacznie prać, i obiad ugotuje jak mama. Jednym słowem mama i seksbomba w jednym i bez zbędnych rewolucji dobrze wpasuje się w całą machinę obsługi szanownego Pana, a jakie będą jej potrzeby, jak ona będzie się czuła u obcej kobiety, która ma ustalone upodobania i bywa że zmian nie toleruje. I tu zaczyna się problem. Nie mówimy o nieczułych wstręciuchach co maja w nosie rodziców, bo wiadomo nad rodzicami czuwać trzeba. Tylko o normalnych dziouszkach co to chcą zobaczyć najpierw "Czego Ty sam dokonałeś bez mamy i taty. Jak Ty umiesz pracować, pomnażać co dostałeś, czy to szanujesz , czy Ty mnie kochasz czy tylko jest Ci potrzebny ktoś do obsługi."  A taki gość co to tylko narzeka, obiadu nie umie zrobić tak razem żeby fajnie było, bo życie może być wesołe i nie musi być takie poważne to trudny, może na laurach po ślubie osiądzie i już starał się nie będzie. .... może warto pomyśleć ;)

 

Ładnie to tak przekęcać fakty .Powiem wprost dziewczyno skłamałaś minimum trzy razy .

Po primo Zaledwie jakaś część tych rolników ze znanego programu  wie czego chce inni się migają i mimo ,że kobiety są zdecydowane ,to oni unikają odpowiedzialności np Adam ,Paweł i starsi .

Po duo oni mieszkają w domach rodziców !!! powtarzam to są domy po rodzicach jedynie Paweł wybudował dom za wielki kredyt .Tak to nawet mój sąsiad potrafi ,co ma dwie lewe rączki .

Po sekundo wszyscy rolnicy z  tego wspomnianego programu na jedynce mieszkają z rodzicami nawet Paweł .

To teraz mi wytłumacz dlaczego obrażasz nas na forum .Za to masz u mnie minusa za wrzucanie wszystkich do jednego worka mimo nie znajomości tematu .

Chciał bym Cię oświecić ,że ja mieszkam sam ,a rodzice mają swój dom w mieście .I mimo ,że nie kwapię się do tego programu znanego ,to moje gospodarstwo jest nie gorsze od nich i staram się pomnażać to ,co mam i dbać o nie ,bo lubię porządek .

Już nie wspomnę ,że się rozglądam po okolicy za miłą panną ,co chce życie brać w własne ręce ,a nie obarcza chłopaków o własne nie powodzenia . :blink:

 

Ps moją wielką pasją jest gotowanie i uwielbiam ,coś ugotować smacznego dla dziewczyny ,czy rodziny .Na sylwka robię moją ulubioną sałatkę z kurczakiem ,brokułem,serem feta ,migdałami specjalnym sosem jogurtowym  i ziołami :-D.

 

bhdemeter

Po części masz rację ,ale żeby nie było tak różowo to nie do końca .

W mieście i  to wojewódzkim też są dziewczyny ,które chciały by zamieszkać na wsi .Dlaczego zaraz wszystko szufladkować i mówisz ,że dziewczyny nie chcą zamieszkać na gospodarstwie .To jest nie tak .Dziewczyny wspomniane z miasta oczywiście wyjątki są chętne i chcą mieszkać na wiosce .One bardzo lubią zdrowy tryb życia ,czyli jedzą warzywka i owoce ze sklepów ekologiczne ,a tu mogą mieć swoje i co ciekawe są chętne do takiego dłubania w ogrodzie ,czy w warzywniku .Znam minimum dwie takie dziewczyny .Oczywiście chcą się rozwijać i pracować w mieście .Ja zawsze powtarzam ,że trzeba mieć oczy wokół głowy ,żeby nie przegapić odpowiedniej sytuacji .Kto wie  a nóż :-)

 

Edytowano przez RafaKdziela

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pajej    52

A ja wam powiem że każde małżeństwo to jest drużyna grająca w jedną bramkę a nie do bramki przeciwnika. I jeśli np połowa drużyny nie chce np kopać piłki to nie będzie nigdy gola w postaci bramki.  I tak jest w karz dym związku.

 

Jeśli rolnik chce gospodarzyć to musi mieć partnera do gospodarzenia, Po za tym we dwoje zawsze jest lżej. Gorzej z tym zaufaniem i uczciwością w związkach zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie tolerujemy Pedałów, zdrady w małrzeństawch nie rażą tak bardzo. Nawet już na wsi rozwód jest czymś naturalnym.

 

Ja czasami zastanawiam się czy są kobiety które by się poświęciły i poszły by na gospodarkę z miłości do faceta? Może i takie są ale wydaje mi się że ta miłość to jest poprostu pociąg fizyczny i zazdrość o względy człowieka a wraz z wiekiem to przemija. Więc pozostaje lubienie tego co się robi. A co ftedy jeśli się tego nie lubi.  Złość frustracja itp

 

Generalnie to najlepiej aby mieć ze sobą jak najwięcej wspólnego. A niestety pasjonatów rolnictwa wśród kobiet to tylko szukać tutaj na agrofoto:) :)

moim zdaniem zona rolnika nie musi byc pasjonatka rolnictwa wystarczy że bedzie rozumiec specyfike tego fachu i wspierac go dobrym słowem

... no i obiadkiem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Linka    17

@rafał dobra namówiłeś mnie zrobię sobię też taką sałatkę, może nie schrzanię :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daremw    128

Dużo pisania a ja dopiszę przykład po sąsiedzku...
Rodzice w wieku 54 i 41 lata, synowie 22 i 20 lat oraz córka 8 lat. Najstarszy syn który już miał obiecaną gospodarkę (drugi nic przeciwko nie ma) znalazł sobie dziewczynę również po sąsiedzku która nigdy pracą się nie schańbiła a gospodarstwo oddane w dzierżawę przez rodziców, szkołę skończyła (jak to moja sąsiadka określiła) gdzie uczą paznokcie obcinać ;) tak ładnie przekabaciła chłopaka że ten idąc do rodziców pogadać powiedział im że ona za służącą tam nie przyjdzie i gospodarstwo ma być przepisane na niego teraz. Rodzice z racji wieku nie mają szans na emeryturę, w dodatku dwoje innych dzieci które jeszcze nie ustawione na przyszłość zwłaszcza 8-mio letnia dziewczynka. Wychodzi na to, że nowa gospodyni za służącą nie przyjdzie (i tak by nie pracowała-to gwarantuję) a oczekuje że teściowie i ich dzieci będą za służących robić bo synuś też że tak powiem nawału pracy nie lubi. Teraz pytanie: kto jest bardziej wyrachowany i bezczelny (czytajcie: poj...ny) w tej całej historii?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bhdemeter    35

 

 

bhdemeter

Po części masz rację ,ale żeby nie było tak różowo to nie do końca .

W mieście i  to wojewódzkim też są dziewczyny ,które chciały by zamieszkać na wsi .Dlaczego zaraz wszystko szufladkować i mówisz ,że dziewczyny nie chcą zamieszkać na gospodarstwie .To jest nie tak .Dziewczyny wspomniane z miasta oczywiście wyjątki są chętne i chcą mieszkać na wiosce .One bardzo lubią zdrowy tryb życia ,czyli jedzą warzywka i owoce ze sklepów ekologiczne ,a tu mogą mieć swoje i co ciekawe są chętne do takiego dłubania w ogrodzie ,czy w warzywniku .Znam minimum dwie takie dziewczyny .Oczywiście chcą się rozwijać i pracować w mieście .Ja zawsze powtarzam ,że trzeba mieć oczy wokół głowy ,żeby nie przegapić odpowiedniej sytuacji .Kto wie  a nóż :-)

 

To ci powiem kolego że ja jestem rodowitą Warszawianką  chodziłam do szkoły podstawowej i średniej oraz studiowałam w Wawie. Mam mnóstwo koleżanek i wiem jakie one mają na ten temat zdanie. Są też takie jak ja co chcą żyć na wsi ale to są dziewczyny z mocnymi charakterami i zdecydowanymi poglądami. I napewno sałatkę z kurczakiem będą doprawiać po swojemu a tobie nie będzie smakowała:) I na tym polega ambaras aby dwoje chciało na raz:)

 

A tak na marginesie to naprawdę miejskie dziewczyny są mało bystre cwaniary i tyle.  Zresztą to się tyczy też facetów. Mieszczuchy lubią żyć wygodnie a zmęczyć i ubrudzić się to raz na rok. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Linka    17

a myslisz, że wiejskie dziewczyny są bardziej bystre i bardziej cwane? wychowają się na wsi, lizną stolicy i jak zobaczą widły to nie wiedzą jak to narzędzie się nazywa.... więc co miejsce to różni ludzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×