Skocz do zawartości

Polecane posty

biedroneczka    16

Dawno nie odwiedzałem tego tematu i okazuje się że szkoda, bo pojawili się ludzie, którzy mają swoje zdanie i potrafią je wyrazić.

Bibi, Twój ostatni post wręcz woła o spokojny wieczór (przegadany do rana).

Ywa, Twoje posty świadczą nie tylko o tym, że masz własne zdanie, ale i pozostawiają pole do dyskusji.

Również Scott na drodze logicznego wyjaśnienia uczuć jest ciekawy.

Dlaczego więc ludzie, których lubię, lubią tych, których nie lubię? Jak to funkcjonuje, że nie pociąga mnie osoba , o której inni marzą, a interesuje inna, dla pozostałych nieistotna?

Z jednej strony, wszyscy mamy swoje doświadczenia. Wiemy (?) czego chcemy, czego nie. Niby. A jednak czasem (wbrew wewnętrznemu głosowi) próbujemy... i żałujemy, lub też, nie próbujemy i żałujemy mniej (próbując wiemy dlaczego, nie próbując - nie). Nie wiem, czy istnieje idealny partner, bardziej postrzegam zwDlaczego jako test tolerancji. A znalezienie "drugiej połowy", to dla jednych strzał, a dla innych droga życia.

Dlaczego podobają nam się pewne osoby, a innym nie ? Wytłumaczenie jest najprostsze w świecie. Natura przez wiele milionów ewolucji tak ukształtowała nasze mózgi , żeby krótkim czasie ocenić pewne cechy danej osoby. Po prostu z osobami , które nam się od razu podobają, mielibyśmy możliwość spłodzenia zdrowego potomstwa.

A co do tego, że niektórzy spotykają się z kimś, kto od razu nie zrobił na nich dużego wrażenia, to moje zdanie jest takie : jak od początku nie ma iskry, to potem też ciężko o ogień....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Max1987    19

Tez tak mysle ale uważam się ze biedronka ma racja ale wiemy ze przy dużym ogni łatwo się też sparzyć:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
artur125    317

bo żeby było dobrze trzeba utrzymywac żar nie ogień

iskra potem trzeba dokładac żeby rozpalic a pózniej jak się rozżarzy to długo trzyma :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daremw    128

to już tu chyba większość mówi niby o związkach a myśli o wiosennych grilach :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
artur125    317

Można się umówić na randkę przy grilu, a ogień mieć w sobie.....;-)

oj z moimi znajomymi randka przy grillu by się nie udała :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ecopiotr    105

Biedroneczka, ewolucja ewolucją, ale jakże często fascynacja pierwszego poznania nie wytrzymuje tygodnia, a osoby początkowo nieinteresujące po bliższym poznaniu okazują się coraz ciekawsze? Bo przecież nie chodzi tylko o spłodzenie potomstwa, przekazanie genów, lecz znalezienia drogi do życia razem. Może jesteśmy skazani do życia w stadzie, ale nie w parach? Może to jedynie nasz rozwój, cywilizacja, którą stworzyliśmy nakazuje nam monogamię, do której nie mamy predyspozycji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
artur125    317

pewnie tak i samiec powinien pokryc samice tylko w czasie ruji :lol: Ty czytałeś to co napisałeś?


A co, z rozpędu zjedliby również Twoją dziewczynę .....????

poszła by pierwsza na odstrzał, poprostu by ją zagryzli :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ecopiotr    105

Artur, z pewnością nie postrzegam się w roli rozpłodowego samca. Chodzi mi o to, że stereotypy się nie sprawdzają. Iluż facetów preferujących dobrze zbudowane blondynki (cokolwiek to znaczy), tworzy udane związki z drobnymi brunetkami? Nie wiem i pewnie takich statystyk (chyba) nikt nie prowadzi, ale z pewnością są, bo aparycja nie jest głównym kryterium. Co komu po partnerce, o idealnych wymiarach, która nie ma nic interesującego do powiedzenia, i której powiedzieć się nie chce nic?

Seks jest istotnym elementem związku, ale z pewnością nie najistotniejszym. Uzupełnieniem, lecz nie dopełnieniem. Nie sednem, lecz dodatkiem, "bonusem".  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

Bo każdy ma swój ideał. Ale właśnie wygląd to nie wszystko bo na udany związek składa się dużo czynników. Ale wygląd jest tym pierwszym co przyciąga nas do kogoś. Jedynie ślepemu to bez różnicy.

 

Seks nie jest dopełnieniem tylko częścią związku. Nieudane pożycie może powodować frustrację a na koniec pchnąć do zdrady. Bo co nam z żony/męża dla którego seks to raz na miesiąc może być? Wtedy to będzie przyjaźń a nie związek.


BÓB HOMAR WŁOSZCZYZNA

 

JE DONALD TUSK KRÓLEM JEST

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    513

Zewnętrzność, określa sposób bycia, np. ktoś się dobrze czuję w jasnych kolorach, inny w ciemnych, pastelowych, czy jaskrawych....., niektórych różowy przyciąga, a na innych działa jak płachta na byka; z innej strony rozpoznajemy osobę po tym czy dba o siebie, czy nie....może zbyt przesadnie ulega trendom i sztuczności, jednym to się podoba, innym nie; zwracamy uwagę na kogoś po tym jak odnosi się do innych, czyli czy jest wulgarny, arogancki, czy traktuje innych z szacunkiem. To jest wygląd i każdy zwraca uwagę to jest oczywiste, to jest pierwsze rozpoznanie, lecz każdy ma swój indywidualny gust. Może mi się podobać taka osoba, która dla innych jest nieatrakcyjna, czyli ;) "każda potwora ma swego amatora". Osoby, które są bardziej obdarowane urodą od innych zawsze przyciągają wzrok. Dlatego każdy chce być piękny ale bez przesady...jeśli nie akceptuje się siebie i sięga po sztuczki i cuda cywilizacyjne, to nieszczęśliwa i bardzo uboga wewnętrznie musi być taka osoba i oszukuje tylko siebie i innych.Osoby urodziwe też nie mają lekko i bywa, że są napiętnowane, ponieważ ich uroda działa jak lep, więc mogą przyciągać mendy, muszą stale odpierać i weryfikować oraz udowadniać innym, że są normalni i tak chcą się czuć. Dlaczego jest tak, nietrudno to zauważyć, że osoby mniej urodziwe są traktowane obojętnie, protekcjonalnie lub pobłażliwie albo też z litością, albo z góry taka osoba nie interesuje innych więc szkoda czasu, by poświęcić im uwagę...każdy inaczej odbiera wygląd. To jest brak szacunku.Dlaczego natomiast osoby obdarzone urodą traktuje się milej, chce się im pomagać, wyręczać, obcować? itd. ;)Dlaczego nie może istnieć przyjaźń, czy koleżeńskość tylko między kobietą i mężczyzną? Jeśli spotykam się i umawiam z mężczyzną, to dlaczego inni z góry określają taką sytuację jednoznacznie. Czy zawsze musi istnieć jakaś niewidzialna, odwieczna walka między płciami, Marsa z Wanus?


Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powiem Wam, że śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i stwierdzam, że zmierza on w bardzo poważnym i egzystencjalnym kierunku :)
a ja, gdybym miała szansę, to chętnie dzieliłabym życie na wsi z życiem w mieście.
Ale powiem Wam też, że chłopaki, miastowi, mają nie mniejszy problem ze znalezieniem dziewczyny jak ludzie mieszkający na wsi. duże znaczenie ma kwestia podejścia, otwartości, pewności siebie ale takie... wyważonej ;) czasem w tłumie się nie panowie nie potrafią odnaleźć zupełnie...

 

 


TRACTORMANIA.PL - MAGDA TRAKTORZYSTKA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daremw    128

To mnie Darek zaskoczyłeś :-O

Panna zawsze się znajdzie ;) więc głowa do góry :-D

może trochę źle się wyraziłem...

znajdzie się zawsze- tu nie zaprzeczę i niby problemu wielkiego z tym nie ma, ale chodziło mi raczej o taką do rzeczy, konkretną a nie takie no... szkoda gadać

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
scott11    0

Dawno nie odwiedzałem tego tematu i okazuje się że szkoda, bo pojawili się ludzie, którzy mają swoje zdanie i potrafią je wyrazić.

Bibi, Twój ostatni post wręcz woła o spokojny wieczór (przegadany do rana).

Ywa, Twoje posty świadczą nie tylko o tym, że masz własne zdanie, ale i pozostawiają pole do dyskusji.

Również Scott na drodze logicznego wyjaśnienia uczuć jest ciekawy.

Dlaczego więc ludzie, których lubię, lubią tych, których nie lubię? Jak to funkcjonuje, że nie pociąga mnie osoba , o której inni marzą, a interesuje inna, dla pozostałych nieistotna?

Z jednej strony, wszyscy mamy swoje doświadczenia. Wiemy (?) czego chcemy, czego nie. Niby. A jednak czasem (wbrew wewnętrznemu głosowi) próbujemy... i żałujemy, lub też, nie próbujemy i żałujemy mniej (próbując wiemy dlaczego, nie próbując - nie). Nie wiem, czy istnieje idealny partner, bardziej postrzegam związek jako test tolerancji. A znalezienie "drugiej połowy", to dla jednych strzał, a dla innych droga życia.

Niektóre prawa psychiki mogą nieco rozjaśnić nasze rozumienie świata. 

Prawo niepewności - ryzyko utraty zwiększa wartość.

Prawo dostępności - ludzie cenią złoto i diamenty.

Prawo wiary - to, w co wierzysz staje się rzeczywistością (przekonania są jak filtr przepuszczający tylko to w co wierzymy). 

No co by tu wiele nie pisać świat nie jest czarno-biały. Kobieta poznając Ciebie będzie będzie dociekać tego kim jesteś i sprawdzać, czy jej początkowe wrażenie nie było mylne. Będzie szukać twoich słabych punktów, drążyć Twoje słabości i poddawać różnego rodzaju testom. W momencie kiedy sprawdzi i zobaczy, że się nie myliła i jesteś tym, którego szuka to wszystkie jej bariery pękają i wtedy ilość randek nie będzie miała żadnego znaczenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    513

hej scott11 geniusz z Ciebie, Prawo wiary jest prawdą i ma słuszność. Zgadzam się. Tylko obok "kobieta" napisałabym "/mężczyzna".Znajomy mówił mi to samo, że tak testują mężczyźni.To jest naturalna forma ostrożności.


Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ecopiotr    105

Już to ktoś kiedyś napisał, ale powtórzę: " Gdyby mózg był tak prosty, że zdołalibyśmy go zrozumieć - bylibyśmy tak prości, że nie zdołalibyśmy tego zrobić."

Wszyscy mamy swoje przekonania, kryteria wartości, poczucie godności, nawyki i przyzwyczajenia, marzenia i cele, a jednak po trafieniu strzałą Amora, rezygnujemy z tego w jakimś stopniu i to bynajmniej nie dlatego, że to coś złego, ale by nasz partner postrzegał nas lepiej. Bez Amora też bywa różnie.

Jak wytłumaczyć przemoc w związkach? Czy przemoc w stosunku do dzieci? Jest tego coraz więcej. Oczywiście my tego nie robimy, to ci inni, którzy są jednak czyimiś znajomymi, rodziną i nikt by nie przypuszczał, że są zdolni do takich rzeczy. Czy aby na pewno? Ilu znamy fajnych ludzi, którzy lubią się bić? Wszystko spoko, dopóki to nie nas biją. Podobnie jest ze złodziejami, oszustami. Skąd to przyzwolenie? Lęk przed ostracyzmem? Lepiej mieć w nich "przyjaciela" niż wroga?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    513

Będąc młodym ludzie wychodzą na przeciw szczęściu, idą mu na rękę, ustępują, jest w nich większa otwartość i naiwność, że miłość jest przecież czymś metafizycznym i nie oszukuje.....itd.( Wg wypowiedzi pewnego psychologa, jeśli człowiek nie znajdzie szczęścia w dwóch kolejnych związkach, to już nie zdoła w pełni zaufać i doznać prawdziwego szczęścia..........). W moim odczuciu w przypadku doświadczenia przemocy z rąk agresora i kiedy zdoła się z tego wyjść, człowiek staje się bardzo wyczulony, a w każdym złym słowie doszukuję się znamion potencjalnego agresora. Stawia wyżej poprzeczkę, nie ustępuje tak łatwo, bo wtedy rozumie, że należy trzymać się swoich ideałów a nie zadawalać półproduktami. Słabe osobowości boją się ostracyzmu.Przemocy nie da się wyjaśnić, przyczyna tkwi w rodzinie, wartościach, braku miłości, akceptacji, w chowanej nienawiści, niezadowoleniu z życia, co może prowadzić do nałogów, alkoholizmu, depresji, a to wszystko razem połączone = niezrównoważeniu psychicznym, psychozie.
Dlatego wychowanie dziecka jest najtrudniejszym zadaniem i powinno być najbardziej odpowiedzialnym i priorytetowym działaniem w życiu człowieka. W innym wypadku krzywdząc dziecko, spychając na drugi plan, ograniczając jego wolność, krzywdzimy siebie i następne pokolenia. Dla mnie złem często koniecznym są przedszkola.


Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

Dlaczego nie może istnieć przyjaźń, czy koleżeńskość tylko między kobietą i mężczyzną? Jeśli spotykam się i umawiam z mężczyzną, to dlaczego inni z góry określają taką sytuację jednoznacznie. Czy zawsze musi istnieć jakaś niewidzialna, odwieczna walka między płciami, Marsa z Wanus?

 

Przyjaźń może istnieć. Zależy jaka to przyjaźń bo od przyjaźni do miłości droga jest bardzo krótka. Spędzając dużo czasu ze swoim przyjacielem w pewnym momencie możesz uznać, że dla Ciebie to może być już coś więcej niż przyjaźń. Jeżeli przyjaciel poczuł to samo to będzie prościej, jeżeli nie to zaczynają się schody. Bo będziesz musiała żyć z facetem do którego coś czujesz ale nic z tego nie będzie albo trzeba będzie zakończyć przyjaźń. Jest takie przysłowie "nie bierz d*py ze swojej grupy" i ma to sens. Wszystko dobrze, jak miedzy byłymi już przyjaciółmi się układa, gorzej jak rozpadnie się związek i wtedy reszta wspólnych znajomych będzie musiała wybierać, ty czy on. Z kim jechać na wycieczkę, kogo zaprosić na imprezę itd.


BÓB HOMAR WŁOSZCZYZNA

 

JE DONALD TUSK KRÓLEM JEST

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×