Skocz do zawartości

Polecane posty

andrzej2110    529

Jakie to już nie pamiętam nawet ale jak była jakąś okazja i się troszkę spróbowało to żadne mi nie pasowało w smaku i na żołądek. Wole kielich walnąć niż to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samczyk1991    82

Mięczak to ten co ulega presji kolegów. Kobita (jak ją określasz) cierpliwie wszystko znosi aż w końcu coś pęka i dochodzi do rozwodu. Jeśli broni się ona przed pijaństwem męża czy też partnera, to nie oznacza że bierze go sobie pod pantofel. Nawet nie wiesz jak udane związki potrafi rozwalić alkohol a najbardziej cierpią dzieci. W dużej mierze dzięki takiej postawie kolegów jak Twoja. Jeśli ktoś nie chce pić to to uszanuj.

A pantofelki to sobie pod mikroskopem pooglądaj.

 

W związku powinno być zaufanie i zrozumienie, jeżeli zabrania mu wypić nawet odrobinkę to coś jest nie tak. Chyba każdy wie dobrze ile może wypić by było ok, aby się zabawić, poprawić sobie humor, nastrój ale żeby nie narobić sobie i bliskim wstydu w towarzystwie. Wszystko jest dla ludzi tylko z umiarem ;)

 

Ja nie należę do tych co ostro nakłaniają do złego. Jeżeli imprezy są u mnie to wymagam aby przy pierwszym rozlaniu każdy wypił, a potem mogą odstawić kieliszek na bok i nie ma problemu.

Ja nie rozumiem jednego, jeżeli idziemy np. na dożynki i nie pić, to po co tam idziemy, popatrzeć, a potem za plecami komuś d... obrabiać ? ;[

 

Co do pantofelków, nie mam mikroskopu, ale w necie znalazłem kilka fotek, ciekawe stworzonko :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maikelo6930    0

Witam, laske dodac do zaden problem. tylko jak slysza ze czowiek ma gospodarke to juz ich nie ma. Ale jedno czeba pamietac, jak dziewczyna tylko ucieka ze czowiek ma gospodarke to ona faktcyznie cie nie kochala. wiec jak dziewczyna cie bardzo kocha to zostanie z toba na gospodarstwie. A u mnie jest tak, ze dziewczyna nie bedzie mi musiala pomagac, tylko jak chce. pozdr dla rolnikow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

dużo nie zrozumiałem-musiałem się domyślać"toba,czeba,laske dodac,czowiek,slysza" :lol: :lol: :lol:

 

to ja może zacznę w języku kaszubskim pisać ze wszystkimi znakami interpunkcyjnymi-to dopiero będzie jazda :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

A u mnie jest tak, ze dziewczyna nie bedzie mi musiala pomagac, tylko jak chce.

 

Co drugi tak mówi, :P czy to nie lepiej być uczciwym i powiedzieć dziewczynie prawdę, pracować trzeba wszędzie, dzisiaj w gospodarstwie już nie ma tyle pracy dla kobiet co kiedyś, nikt sobie rękawów nie po wyrywa , jak będzie chciała na gospodarstwo to żadnej pracy bała się nie będzie a jak nie to żadne obiecanki, cacanki nie pomogą - i tak nic z tego nie będzie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

faktem jest że prac takich jak kiedyś w gospodarstwie jest coraz mniej,ale zapomnijcie o tym że przyszłej wybrance zapewnicie takie same warunki jak w mieście-jak dziewczyna na gospodarstwo nie chce to nawet końmi jej nie zaciągniecie,a jeśli nawet to na jak długo.

nie chodzi o to że praca w gospodarstwie jest cięższa-po prostu jest inna,nie ma tam zmianowego cyklu pracy-8 godzin i koniec-czasami jest praca od świtu do zmierzchu,a czasami jest tylko chwilami.zależność jest również od pogody,i trudno jest zaplanować jakiś wyjazd co do dnia,chociażby na zakupy,się jedzie jak jest okazja-dziewczyna musi rozumieć to że trzeba akurat zrobić np. opryski bo na drugi dzień może padać,i nici z zakupów akurat tego dnia,na drugi czemu nie-i jak nie będzie chciała na gospodarkę to takie powody będą żeby się boczyć.

 

życie gospodarstwo i miasto jest inne-jak wybranka,wybranek,nie chce to nie ma co się oszukiwać,nic z tego nie będzie.

i nie obiecujcie złotych gór-bo tylko rozczarowania będą i nieporozumienia.

 

sami się zastanówcie jakbyście zareagowali widząc np u sąsiada jego wybrankę jakby szła w szpilkach do obory,czy tam po obejściu-byście leżeli pod stodołą ze śmiechu-a może nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

 

 

sami się zastanówcie jakbyście zareagowali widząc np u sąsiada jego wybrankę jakby szła w szpilkach do obory,czy tam po obejściu-byście leżeli pod stodołą ze śmiechu-a może nie?

 

No ja raczej bym jej współczuł że sobie jeszcze dziewczę krzywdę zrobi, jak się gdzieś zaklinuje. :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martina    23

A ja zaczne gwarą lachowską pisać. Choć pewno nikt by nie zrozumiał niczego bo pewnych słów nie da sie napisać. FINN to po pół roku zaczął mnie w pełni rozumieć :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

@martina-kaszubi mieli na to sposób-stworzyli swój alfabet-no i dlatego jest to język nie gwara.

FINN-cię rozumie w pełni?-kobiety przecież nie da się zrozumieć nawet w połowie-FINN raczej wyjątkiem nie jest :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bobytempelton    158

Pewnie jak pytał się czy będziesz tą jedyną to jak mu odpowiedziałaś swym językiem czy tam gwarą to nie zrozumiał o co Ci chodzi :lol: , żarcik taki :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomaszpa1    0

roltech, z tym to masz racje , ten co w miescie to wylicza ile dopłat rolnik dostaje z kolei rolnik powiem miastowemu ze ten idzie na 8 godzin do pracy i nic go juz nie obchodzi... jestem z podobnej branzy rolniczej co ty czyli tylko produkcja roslinna. zapytam tak z ciekawosci jaki masz areał i czy musisz dodatkowo pracowac w miescie czy poprostu pracujesz bo nie chcesz siedziec w domu i sie nudzic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Co do tego gdzie kto będzie pracował można się przecież dogadać. Jeżeli kobieta chce pracować w mieście to ja nie widzę problemu. Prowadzę gospodarstwo nastawione wyłącznie na produkcję roślinną i jak potrzebuję kogoś do pomocy, to do cięższych prac typu żniwa, przeładunek nawozów czy worków z materiałem siewnym. Do takich prac to byli pracownicy upadłych (zlikwidowanych) PGRów sami się rwą. Jest przy tym jeszcze czas na pracę w mieście. Pracując w mieście, na paliwo by tam dojechać wydawałem 800zł miesięcznie. Równie dobrze za te pieniądze można wynająć w mieście mieszkanie i dojeżdżać do gospodarstwa wtedy, kiedy jest taka potrzeba (mam znajomych którzy jeżdżą kilkaset km).

Z drugiej strony, praca w mieście też nie jest łatwa, niby "pod dachem" ale, masz coś do załatwienia w jakimś urzędzie to masz problem bo urząd pracuje w tym samym czasie co ty a szef nie pozwala na wypady. Jak pracujesz w biurze to już jest lepiej, pod warunkiem że nie obsługujesz interesantów bo ci to dają "popalić". Trafi ci się taki co wie lepiej, poskarży do przełożonego a ten na to "Masz sprawę tak załatwić, żeby Pan był zadowolony i wszystko było zgodnie z przepisami". I weź takiemu tłumacz. Co innego jeśli trafi się interesant który wcześniej choć trochę zapoznał się z przepisami, wtedy można wspólnie pomyśleć nad najlepszym rozwiązaniem sprawy. A praca w sklepach, marketach rzekomo do określonej godziny, a w rzeczywistości "przyjedź po mnie na 23cią". A do 24ej poczekasz przed sklepem.

Rolnik sam sobie jest pracodawcą i pracownikiem, sam organizuje swój czas pracy. I podobnie ma ten, kto ma własną firmę w mieście, zasuwa od rana do wieczora.

Jak to mówią "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma". Mieszkańcy miast i wsi nieświadomi realiów życia i pracy w danym otoczeniu, wzajemnie sobie zazdroszczą.

Zgadzam się z tym co napisałeś jak najbardziej, tylko pół biedy jak jest tylko produkcja roślinna, do tego gospodarstwo w pełni zmechanizowane, ale większość gospodarstw prowadzi produkcję roślinną i zwierzęcą i tu już tak łatwo nie jest, nie wszystkich także stać na wynajem pracowników zwłaszcza na stałe i tu niestety ale dziewczyna decydując się wyjść za mąż za rolnika musi się liczyć że znajdzie się dla niej praca też choć by nie jakaś ciężka ale zawsze i chociaż przyszły mąż by ją nie wiem jak zapewniał że sobie sam poradzi i nic nie będzie musiała robić to radzę w to nie wierzyć, a zacznie się niewinnie - słuchaj przytrzymaj mi zaczep, możesz mi potrzymać worek {oczywiście mam na myśli ten do zboża, bo zaraz kolega @wiesmag złapie mnie za słowa} :lol: weź tam pozmiataj ganek i tak się zacznie.

Edytowano przez MAT912

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

a żebyś wiedział :lol: :lol: :lol:

 

albo worek do ziemniaków.

 

produkcja roślinna powiadacie-tylko chyba zboża-przy warzywach więcej roboty ja przy zwierzętach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Michufarmer    21

Kolega ostatnio był w Dani w fabryce Hardiego. Na 300 pracowników 100 to kobiety. Ale nie tak jak u nas w PL za biurkiem gdzie ciepło i wygodnie. Tam kobitki na spawalni, z pistoletem malowały co potrzeba, na wózkach widłowych jednym słowem na produkcji. Oczywiście u nas panie też nie tylko w biurach pracują. Ale niestety pod ich pojęciem równouprawnienia to jeśli chodzi o wygodne prace. Do kopalni to już by parytetu nie chciały :P tak jak walcza o niego np. w sejmie. Kobiety nie gniewajcie się, ale taka prawda ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damianzbr    977

Czy większe prawa? Oj nie wiem, może jedynie lepiej się nic nie odzywać bo i tak jej nie przekrzyczysz... W kuchni tak samo jak podczas seksu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kokoman0    59

Co do równouprawnienia kobiet i mężczyzn to pamiętam gdy byłem jeszcze w szkole średniej na lekcji PO (przysposobienie obronne) gość zszedł na temat równouprawnienia i w pewnym momencie pyta się nas czy jesteśmy za tym aby podczas obowiązkowego poboru do armii brano także kobiety. No to co jako, że w klasie 100% to płeć męska wszyscy chórem walnęliśmy, że TAK (w sumie jak wszyscy to wszyscy). A gość na to: "Chyba was porąbało jeszcze by tego brakowało żeby moja stara w wojsku była". Wnioski wysnujcie sami :P .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damianzbr    977

I co, wysnułeś wnioski? Powiedzmy że ja bym, chciał żeby twoja stara była w wojsku, ale czy ty byś chciał żeby twoja stara była w wojsku, a zwłaszcza ze mną? Haa, tak było powiedzieć temu sorowi.

Czyli co, każdy by chciał żeby były ale tylko niektóre. Wszystko zależy od przynależności starej. Każdy by chciał, tylko bez jednej, zwłaszcza własnej starej...

Edytowano przez damianzbr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
malopolanin64    392

A ja zaczne gwarą lachowską pisać. Choć pewno nikt by nie zrozumiał niczego bo pewnych słów nie da sie napisać. FINN to po pół roku zaczął mnie w pełni rozumieć :)

 

@Martino zgodzę sie z Tobą w 100% nieraz jestem w Twoich terenach czy nawet bardziej w strone gór to jak słucham jak ktoś do mnie mówi to głowa zaczyna boleć gdy sie go próbuje zrozumieć, wogóle każdy teren polski ma swój taki dialekt, czy zamojszczyzna, czy ślązaki, nawet kiedyś byłem w okolicach warszawy i już inny język jak u Nas od krakowem. Wydawało by si że to tylko starzy ludzie tym operują ale nie to jest w młodych pokoleniach, żadne szkoły, poprawne wymowy, czy edukacje tego nie przemagają w ludziach ciagle siedzi rodowity mieszkaniec ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Filipoo    14

 

Dzisiejszy powód policji by mnie zatrzymać"nooo bo pana nie było widać"zaparowane szyby :D:D:D coś nie w temacie wszystko jest :lol::lol: dziewczyny gdzieście się podziały :lol::lol:

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×