Skocz do zawartości

Polecane posty

Ywa    499

Bez miłości zarówno bezdomny i bogaty będzie nieszczęśliwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

Obydwaj mają takie same szanse być zdrowymi, tu chodzi o genezę potencjalnej choroby.

 

Ale kto ma większe szanse wyzdrowieć? Milioner w szwajcarskiej klinice, gdzie specjalistami są światowej sławy lekarze czy bezdomny w szpitalu powiatowym którego lekarze chcą jak najszybciej się pozbyć bo śmierdzi.

Bez miłości zarówno bezdomny i bogaty będzie nieszczęśliwy.

 

A czy miłość warunkuje szczęście?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    499

Tak bez wątpienia...miłość warunkuje szczęście...jeśli nie podchodzi się do niej materialnie...zresztą te pojęcia wykluczają się nawzajem.Jeśli jest prawdziwa, to 2 osoby pasują do siebie jak ulał ;), rozumieją się i poświęcają bez słów...I bez względu na finanse są szczęśliwi, bo są razem. Jeśli miłość nie jest prawdziwa, to prostym wskaźnikiem, który to zweryfikuje jest pieniądz.Są naprawdę biedne rodziny, w których jest kilkanaścioro dzieci, jedzą chleb ze smalcem albo nie wiem co, bieda aż piszczy, dom się rozsypuje, a rodzice kochają się i starają jak mogą, choć są nieporadni życiowo. To jest do pozazdroszczenia dla tych, którzy żyją w małżeństwach i wegetują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

Pieniądze nie są wskaźnikiem czy ktoś kogoś darzy uczuciem. Bo co ma powiedzieć żona bezrobotnego, którego utrzymuje i który ma 2 lewe ręce? Czy jak go zostwi bo ma dość być sponsorką to znaczy, że go nie kocha?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
scott11    0

 Choroba jest jest warunkowana konfliktami, stres jest następstwem tego stanu i teraz im wyższy poziom tego stanu tym prawdopodobieństwo choroby wyższe. Choroba jest ostatnim stanem tego procesu, organizm to uzewnętrznia. Nie ma w tym rozumowaniu znaczenia stan materialny pacjenta, do tego dochodzi pamięć komórkowa naszych rekonwalescentów i szanse się wyrównują.

Co do szczęścia, to nawet zakonnica może czuć się szczęśliwa, bo jest "zaślubiona Chrystusowi".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    499

Pominęłam dwa słowa, "może być jednym" ze wskaźników, oczywiście nie zawsze. Gdybym była z takim przysłowiowym Kiebskim....i czułabym, że pasożytuje......... i ma 2 lewe ręce, jest bez inicjatywy, co sprawiałoby, że czułabym się jak nie kobieta musząc za niego robić męskie rzeczy(tu mnie trafiłeś).... to ta pseudomiłość pryska jak czar i nawet dziecko nie połączy takiej przepaści.....bez wahania zakończyłabym to.......bo to prowadzi do głębokiej frustracji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    499

tak scott11 to jest oczywiste, może nie wszyscy to sobie uświadamiają. Produktem dzisiejszych czasów, pośpiechu, gonitwy za pieniędzmi jest stres, który zalicza się do czynników warunkujących choroby cywilizacyjne jak depresja, nowotwory i in.
W Twoim moim mniemaniu to, żeby znaleźć igłę w stogu siana trzeba mieć choler... szczęście...czyli to dopasowanie mentalne, duchowe itd
ostatnie zdanie to odp. do postu Krassusa

Edytowano przez Ywa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

A wolisz ryzykować z osobą która pasuje tylko trochę do Ciebie? Co lepsze. Wegetacja ale z mężem czy samotność ale z opcją, że uda się poznać tego najbliżej ideału.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    499

Krassus: Wiadomo, bez metody prób i błędów nie ma efektów, w wyjątkiem uszczerbku na psychice, zatem to sposób dla silnych osobowości.Samotność.Artur: co za błyskotliwość ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
scott11    0

Właśnie, tak zostaliśmy stworzeni, iż prawdziwe szczęście można zbudować tylko w stałym związku. Niestety szkoła nie uczy najważniejszego jak być szczęśliwym i spełnionym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

Nie wierzę, że dopiero po 5 latach się możesz przekonać, że ten facet to jednak nie ten.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    499

Od razu można się przekonać, jeśli nie ma się mgły na oczach. Po latach jest przyzwyczajenie i godzenie się z takim a nie innym losem. To jest nieszczęście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    499

To wówczas nie miłość. Pojęcie miłość jest uproszczane i nadużywane. Miłość miłości nie równa. Miłością nazywa się zakochanie,oczarowanie, magnes itd, a to tylko fizyczność, feromony, stan początkowy. Dopiero kiedy sfrunie się na ziemię i wróci do realu....wychodzi szydło z worka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

Tylko jak sfrunie na ziemię czy będzie wtedy można mówić o miłości. Miłość i realizm? Trochę trudne do połączenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ywa    499

jeśli ktoś uczy się bycia szczęśliwym tylko, to może stać się osobą naiwną i przekonać się w końcu, że live is brutal....
Jeśli to jest miłość, to po fizycznym etapie feromonalnym, powinna nastąpić więź duchowa, mentalna w realu..........a motylki w brzuchu zawsze ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
scott11    0

E tam, nie bądź dyda. Odważna kobieta jest wysoko ceniona przez mężczyzn (odwaga=zaskoczenie).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krassus    95

Więź duchowa i mentalna może istnieć i między przyjaciółmi. Ale także w patlogicznych związkach, gdzie kobieta jest albo meżczyzny wykorzystywany też może istnieć mimo, że jednostronna. Ale wtedy nie ma i realizmu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×