Skocz do zawartości

Polecane posty

andrzej2110    529

Z tym "rzeźbieniem" to za dużo roboty. A jak to mówi pewien znajomy: "robota to głupota, picie to jest życie" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

To prawie tak jak ja. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SIEWCA    24

Zaintrygował mnie ten temat bo nigdy tu nie zaglądałem, ale jak widać niektórym trudno zdobyć drugą połowę. Myślę, że dofinansowanie z MODERNIZACJI GOSPODARSTW :P:D poprawiłoby paskudne statystyki mówiące o wielu samotnych młodych rolnikach....

 

andrzeju2110 ten browarek to na klinika..... po andrzejkach ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

@SIEWCA-no nick do tematu z płcią piękną też masz akuratny :lol: -tak mi się skojarzyło.

 

@Indiana-nie pijąc nie wiesz co tracisz-nie mówię o notorycznym całodziennym staniu przed sklepem,ale browar,kielonek na trawienie-to też dla ludzi.

a właśnie wlałem sobie wiśniówki lampkę-jak soczek wchodzi :D dużo też nie mogę,bo wcześnie codziennie jadę,no i tylko jeszcze parę tylko butelek,a do następnych wiśni jeszcze daleko :(

 

w większości przypadków tacy gorliwi przeciwnicy alkoholu,mieli z nim w przeszłości problemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Indiana    7

@wiesmag wiedziałem, że to usłyszę :D- chodzi mi o ostatnią kwestie: "w większości przypadków tacy gorliwi przeciwnicy alkoholu,mieli z nim w przeszłości problemy."

Nie. Nie naleze do AA, nie mam chorej watroby, nie jestem muzulmaninem ortodoksyjnym, nikt u mnie w rodzinie się nie "zapił" :D

 

Po prostu, nie piję, z tego samego powodu co nie palę, czy nie ćpam. Taka zasada. Pijąc- nic bym nie zyskał. Nie pijąc- nic nie tracę. Nic mi nie umyka ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kokoman0    59

Ja jednak uważam, że browarek może dwa jest ok (wieczorem w dzień nie lubię bo mam świadomość, że w każdej chwili mogę potrzebować gdzieś jechać) ale wieczorkiem z kumplami czy winko (oj winko to ja lubię) z panną czemu nie.

Edytowano przez kokoman0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
azor    0

trochę z innej beczki, jak uważacie, które dziewczyny są bardziej 'interesowne'? bo mi się niestety wydaje że te ze wsi ostatnio zrobiły się takie, nie wszystkie, jasne rzecz, ale większość, robią do każdego maślane oczka byle zdobyć chłopa albo faceta z miasta. Niby nic ale zawsze proponują pomoc,proponują naukę, same chcą się niby od nas uczyć a potem ich nie ma, my im dajemy wiedzę a one robią nas w konia, dużo moich znajomych dało się na takie ich gierki nabrać, a ona niestety do każdego się przymilają, dzisiaj ten jutro tamten byle mieć wymarzony efekt....:]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

@Indiana,@roltech-ale was to ugryzło-aż by się chciało powiedzieć uderz w stół,a nożyce,i tak dalej.

już wam tłumaczę:znam wielu co skorzystało z AA,i się im udało-no i chwała,tylko wkurza mnie takiego twierdzenie że jak sobie lampkę wypiję to już jestem nałogiem.nałogiem jestem również według niego wtedy gdy zaplanujemy sobie z kumplami i naszymi żonami spotkanie przy grilu i wódeczce-spotkania nie kończą się pod stołem,nikt za kółko nie siada-są przecież taxi,lub jacyś znajomi z samochodem-co to złe?

 

wiecie co im wpajają na tych spotkaniach AA(stały bywalec mi powiedział)-że myślenie kilka dni,lub planowanie zażycia alkoholu to objaw alkoholizmu-dla nich to bez różnicy czy się trzęsiesz bo z krwi wychodzi i myślisz kto postawi,czy też planujesz np. rodzinną imprezę.

jak kupujesz w sklepie flaszkę bo wieczorem szwagier przyjedzie to dla nich jesteś alkoholikiem.to jest chore.teraz nic nie pobierają-bo zapomnieli jak wcześniej lali-ale to inni są pijusami-bo myślą że se wypiją "małe co nie co"-ja na przykład nie wypiłem w życiu tyle co ten znajomy przez dwa miesiące-i to jestem alkoholikiem,z definicji :lol:

 

@indiana-napisałem "w większości przypadków"za bardzo wziąłeś to do siebie-ty pisałeś że od dziecka-czyżby nic,nawet lampki-a toasty?lampka czerwonego wina co jakiś czas-to tylko może krew wzbogacić,nawet zalecane-ale wino,nie produkt wino podobny

ja tam wrogiem małych-dla smaku ilości alkoholu nie jestem,nawet lubię,jakaś nalewka,wino swojskie,takie prawdziwe wino-lampkę,czy tam dobre piwo.piję różne gatunki win,czy piwa,porównuję smak-bukiet.a częstotliwość,to tak piwo na 2 tygodnie-jak nie zapomnę że w barku stoi :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bobytempelton    158

Dokładnie, też nie rozumiem w czym wypite jedno czy 3 piwa przeze mnie komuś przeszkadza, w dzień nie pije i nie toleruje picia w ciągu dnia, ale wieczorem po robocie, raz na kilka dni, czemu nie, nawet Jezus mnożył wino, jak by się nie chciał napić to by tego nie robił :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

święte słowa-oj święte. :lol:

ksiądz przy każdej mszy pobiera-pewnie też alkoholik :lol: :lol: :lol: o ile kościelny nie wychlapie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

No z drugiej strony jak by tak całkiem nie pił to raz dwa by się na wsi zmarnował, żadnego poważania by nie miał :P choć trochę musowo trzeba. :lol: :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

@roltech-pani psycholog pewnie w lustrze się przeglądała pisząc opinię :lol: :lol: :lol:

 

@MAT912-tam było więcej takich życiowych prawd-większość jak mantrę powtarzam :lol: :lol: :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kokoman0    59

Trzeba nie trzeba ale fakt faktem zdrowo jest czasem trochę wypić. Naprawdę mój śp. dziadek co dziennie pił kieliszeczek dla zdrowotności i nigdy nawet przy święcie (i innych okazjach) więcej. Pamiętajmy, że wszystko jest dla ludzi a przedawkowana to nawet woda szkodzi. Jeśli ktoś nie pije to trzeba to uszanować widocznie ma taki styl bycia.

Edytowano przez kokoman0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Trzeba nie trzeba ale fakt faktem zdrowo jest czasem trochę wypić.

Trochę - to działa na mnie jak dopalacz a więcej - to jak zamulacz :P

Edytowano przez MAT912

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×