Skocz do zawartości

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
Gość tomasek   
Gość tomasek

taki @deer sam obrabia ponad 220ha i wcale na zmeczonego praca nie wyglada. takze jak sie chce to sie mozewink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Co za problem Rino obrobić w tych czasach 50 ha? Znam bardzo dobrze takiego co obrabia jeszcze więcej sam a rodzice pomagają mu tylko w drobnych pracach(podjechać traktorem, coś przywieźć lub zawieźć itd.).Czasami nie są w stanie mu pomóc to sam wszystko robi. Mają jeszcze pracownika ale on to tylko do chlewni i coś przy podwórku porobić. Nie było by w tym nic dziwnego ale ten chłopak studiuje dziennie w innym mieście do którego jest kawałek drogi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rino    1

No to mnie hodowle 100 sztuk bydla i zrob wszystko sam, naet jak jest mechanizacja tak jak u mnie to oprzet ranny zajmuje jednej osobie prawie 4 godziny i wieczorny tez to juz masz 8 godzin. i do tego musisz zjesc sniadanie obiad kolacje to skromnie jakbys sie bujal to godzinke, wiec masz 9 godzin to ci zostaje jakies 6-7 godzin na robote w polu wiec zanim zapniesz maszyne i ja przygotujesz to zanims ei wybierzesz i masz pole jakies 4-5 km to juz musisz wracac. znam takich co obrabiaja sami no ale mamy listopad a oni jeszce beda ze dwa tyg orac zanim skoncza robote a tzw rozpizdziaj na podworku ze przejsc nie mozna.

A no i zap[omnialem ze jak bus mial dziecko przygotowac do szkoly i odwieźć to tez ci troche zajmnie no bo przecierz zona w pracy... wiec powodzenia i napewno deer calkiem sam nie obrabia tych 220 ha tylko musi najac ludzi do pomocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

W tym się zgodzę że mając takie ilości to pomoc jest potrzebna ale nie rób ze swojej żony robola. Po drugie w czym ci ona pomoże? W obrządku, zaoraniu pola czy wywiezieniu gnoju? Jak ją nauczysz to traktorem podjedzie ale w oborze, czy przy gnoju to jej nie widzę. Po drugie ty także popadasz w skrajność i uważasz że twoja połówka zajmie się tylko sobą. Ugotowanie obiadu czy zaopiekowanie się dziećmi to też jest pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rino    1

no wlasnie o tym mowie nie popadam w skrajnosc i nie chce zony robola, al samo zajecie sie domem czy odwiezienie dzieci lub nawet glupie zakupy to juz jest duza pomoc a jak jeszce pomoze troche mezowi w pracy to tez sie liczy, moja mam odkad pamietam zajmuje sie cielaczkami, roboty nie duzo ale ta godzinka dziennie jej zejdzie wiec i to sie liczy, nie oszukujmy sie sami nic nie zrobicie, a teraz tak piszecie ze obrobic 50 ha to nie problem bo narazie macie rodzicow kturzy zalatwia sporawy urzedowe i oprzet a wy tylko w polu pojedziecie zrobic.Co wam tam tlumaczyc malo niekturzy wiedz o zyciu mowie ogolnie a wy tu zaraz w skrajnoci popadacie ze chce ktos pracownika a nie zone. to wy zapieprzajcie a niech wasza zona hula po swiecie i nic nie robi to zobaczymy jak daleko zajedziecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pawel6610    0

U mojego wuja sąsiad ma trzy córki i duże gospodarstwo. Zawsze chciał syna ale co zrobi. Jak widziałem to ojciec młuci, jedna prasuje, a dwie pozostałe wożą baloty aż się kurzy. A jam mam koleżanke z klasy która też nie ma małego gospodarstwa i robi lepiej niż nie jeden rolnik.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hubertuss    492

No tak każdy by chciał aby zona była tak jak mama powtarzam jeszcze raz czasy się zmieniają nie każdą dziewczyne interesują cielaki nie po to dziewczyna jdzie na studia aby w oborze pracować i ja to rozumiem. Chyba że lubi rolnictow bo takie napewno też są. Widze że niektórzy mają podstawowy problem nie potrafią wybrac między kroweami a żoną. Jeśli ja miał bym 100 sztuk a zona chciała pracować gdzie indziej sprzedał bym tyle aby móc samodzielnie przy nich coś zrobić ziemie poświęcił na produkcje zbóż. Mysle że przy dzisiejszych cenach zbbóż straty dużej w zyskach by nie było a mooże odwrotnie. Pozatym bydło na dłuższą mete szczęścia nie da nie myśle tylko o seksie a fajna żona raczej tak. Myśle że jest jeszcze jeden aspekt te oczekiwania nie koniecznie są chłopaka a często jego rodziców synowa ma robić na hektarach i już bo oni tak robili. Co do pracownika nie wiem skąd ta nieufność przecież zawsze można skontrolowac co zrobił jak poszostawisz np przyczepy do rozładunku czy bele czy aby nie wiem śrute zrobił wszystko da się mniej więcej sprawdzić jak ktos sam to robi to wie ile czasu potrzeba. Mam znajomego co w zasadzie wszystko pracownikami robi jeżdżą oni drogimi maszynami i problemów nie ma. Tylko tu jest następna mentalnośc po co komus dac zarabiać jak można samemu.

Co do zdrady naprawde może być wszędzie i z róznych powodów więc dajmy sobie spokój z takimi teoriami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lukaczmarek    265

@Rino ma 100% racje. I chyba jako jedyny dobrze zinterpretował mój poprzedni post. Nie szukam żony jako pracownika bo takowego mam. załóżmy ze mam 50 macior w cyklu zamknietym. Mój pracownik robi 10 godzin dziennie. Ale to tylko pracownik. Nie dopilnuje oproszeń, zaproszeń, nie bdzie wykrywał rui, odpowiedniego terminu krycia, nie zareaguje kiedy któraś sztuka jest chora itp. Ja też nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć sam. I nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy moja żona by powiedziała że ona pracuje sobie gdzieśtam a do chlewni nawet nie zajrzy bo ją to nie interesuje. Pozatym Jesli ona jest cały dzień w pracy to załatwianie wszystkich spraw również spada na moją głowę. Do tego pole, trochę usługowo na maszynach i w domu jestem kilka godzin dziennie. Więc nie wyobrażam sobie mieć żony która od gospodarstwa bedzie się trzymac z daleka. Ja nie mówię że ma gnój wyrzucać bo są ruszta, nie mówie że ma jedzenie rozdawać bo są paszociągi, ale zajrzeć sprawdzić i dopilnować to jest 80% sukcesu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hubertuss    492

te świnie wogóle sie opłacają teraz na tyle aby życie osobiste temu poświęcać. Nielepiej przestawic się bardziej na produkcje zbóż usługi ewentualnie gdzieś jeszcze dorobić w wolnym czasie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
janusz20    105

@Rino ma 100% racje. I chyba jako jedyny dobrze zinterpretował mój poprzedni post. Nie szukam żony jako pracownika bo takowego mam. załóżmy ze mam 50 macior w cyklu zamknietym. Mój pracownik robi 10 godzin dziennie. Ale to tylko pracownik. Nie dopilnuje oproszeń, zaproszeń, nie bdzie wykrywał rui, odpowiedniego terminu krycia, nie zareaguje kiedy któraś sztuka jest chora itp. Ja też nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć sam. I nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy moja żona by powiedziała że ona pracuje sobie gdzieśtam a do chlewni nawet nie zajrzy bo ją to nie interesuje. Pozatym Jesli ona jest cały dzień w pracy to załatwianie wszystkich spraw również spada na moją głowę. Do tego pole, trochę usługowo na maszynach i w domu jestem kilka godzin dziennie. Więc nie wyobrażam sobie mieć żony która od gospodarstwa bedzie się trzymac z daleka. Ja nie mówię że ma gnój wyrzucać bo są ruszta, nie mówie że ma jedzenie rozdawać bo są paszociągi, ale zajrzeć sprawdzić i dopilnować to jest 80% sukcesu

Z tym się zgadzam w stu procentach załatwić same sprawy urzędowe to masa czasu a sprawy w urzędzie można porównać do pracy w biurze jak żona zrobi dobry obiad to też fajnie zjeść z rodziną, dzieci same się nie wychowają. więc jesli mąż i jego gospodarstwo są w stanie zapewnić odpowiedni poziom życia to poi co rezygnować z życia rodzinnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zenekbizon    6

@hubertuss świnie nie opłaca się ale do 100 sztuk powyżej już tak ale bydło się opłaca na opas bo na mleku nie wiem jak to wychodzi krowy mam ale na swoje potrzeby i coś dla sąsiadów itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

Może krótko i na temat-w okolicy jest parę gospodarstw gdzie żona pracuje w mieście (ewentualnie nie pracuje nigdzie a gaspodarstwem też się nie zajmuje)-gospodarstwa te ledwie zipią i najciekawiej w nich sie nie dzieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tomasek   
Gość tomasek

@jaro współczuje Twojej żonie biedna pewnie nie ma czasu sie wys®pac tongue.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tomasek   
Gość tomasek

po tym co piszesz. bo ewidentnie krytykujesz to jak zona pracuje na "panstwowej robocie" albo to ze nie pomaga w domu wiec domyslam sie ze Twoja zona ma ciezkie zycie z Toba..tongue.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    713

Panowie... na chwilę obecną ile zostaje wam netto na świni, byku, litrze mleka? Ale tak szczerze piszcie. Wiem ile mają moi znajomi netto w pracy. Policjant 2400zł, nauczyciel 1600zł + zajęcia w szkole prywatnej z 1000zł, górnik 5tys (nadzoruje 200ludzi), agent ubezpieczeniowy 1800zł. Mają po 28-35lat i każdy z nich żonę która przynosi minimum 1600zł. Do tego dochodzą jakieś premie, pensje trzynastki itp. Co rok wyjazd na wakacje - Polska opcjonalnie Chorwacja czy Bułgaria - oczywiście latem:). Każdy z nich ma działkę zakupioną lub wybudowany dom. Każdy z nich z gospodarstwa pochodzi i żadnemu nie widzi się wracać. Dla tych którzy piszą słodko o pracy na wsi proponuję: zastanówcie się co znaczy 2 dni wolnego w tygodniu, praca 8h (24-8=16! - tyle mają czasu dla rodziny i na odpoczynek) i 2 tyg urlopu:)

 

Pozdrowienia dla tych którym krowa cieli się przez godzinę. A co z czasem przed ocieleniem - zaglądanie do niej- po ocieleniu paraliże, wizyty lekarzy, przypuszczanie cielaka, zdajanie.

 

Mieszkać na wsi - tak. Pracować na wsi - nie bo i głupi się może za darmo narobić:D

 

I jeszcze jedno: jeżeli pasjonuje was praca na wsi to ok, macie do tego prawo tylko szanujcie zdanie innych i prawa ekonomii:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    163

No cóż-krótko mówiąc-święte słowa-gdybym już swojego w miescie nie odpracował...to pewnie przeżegnałbym wies lewą ręką-ale że jakoś to idzie wiec jakoś sobie tam żyję-nie mam tez 5-hektarowego gospodarstwa-bo faktycznie utrzymać się z czegoś takiego to bez szans.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tomasek   
Gość tomasek

z 17 hektarowego gospodarstwa zarabiam na czysto tyle ile twoj znajomy policjant a napewno pracuje mniej niz on wink.gif i w woli wyjasnienia to utzrymuje tylko siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
janusz20    105

No to policz na ten rok 3 ha kapusty na 1 ha wchodzi 25tyś sztuk razy na ten rok srednio 3zł i do tego 5 ha cebuli z jednego ha w tym roku słabo bo 40ton jeden kilogram srednio 1 zł kosztuje no i do tego mam 22 sztuki bydła działamy razem ze szwagrem kasa dzielona na dwóch. gdzie tyle zarobie? jako policjant i będą psem mnie nazywali czy jako nauczyciel i banda gówniarzy nie do ogarnięcia na glowie. można sobie pozwolićna to żeby żona nie pracowała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    713

znajomy pracuje jako nauczyciel w dobrym liceum:) i ma podejście. Dobrze że zwróciłeś uwagę na to że "na ten rok" masz takie ceny. Na inny rok nikt Ci opłacalności nie zagwarantuje a oni mają stałe pensje:). Janusz... masz gospodarstwo nastawione na warzywa- to jeść nie chce- a mi chodzi o bydło i trzodę chlewną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
janusz20    105

Bydło też mam jak pisałem nie dużo w tej chwili 22 sztuki rzecz jasna ż ew całej pracy pomagają nam rodzice i w sezonie cały sztab ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    713

No bez ludzi to nie ma mowy żeby to zebrać i ogarnąć:D Wszystko ma swoje plusy i minusy, każdy z nas ma swoje zdanie tyle że nikt mi nie powie że na średnim gospodarstwie rolnym pracuje się 8h dziennie i zawsze jest opłacalność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
janusz20    105

Zawsze to napewno ie jak już wczesniej pisałem raz robis zpraktycznie bez przerwy i cos o tym wiem w dzień zbiu w nocy giełda i tak przez kilka miesięcy ale po sezonie robi się pożądki remonty i takie tam duderele i wtedy to już się pracuje krócej, i tak jednego roku kasy zarpbisz dużo a w drugim na zero.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
×