Skocz do zawartości

Polecane posty

Meg5    344
A co do tych małżeństw i moralności to i dzisiaj przecież są przypadki że dziecko z sąsiadką i dalej żyją z sobą i nie chodzi tylko o moralność tylko właśnie o pytanie które było wcześniej zadane CZY WYBACZYLIBYŚCIE ZDRADE...Wiec nie trzeba szukać tego w przeszłości i zwalać winę na to że się kupiło kota w worku...

Nikt tego nie zwala ,że jak nie wychodzi ,to wina ,że się człowiek z człowiekiem nie wypróbowała przed ślubem . Nikt też nie zakłada biorąc ślub ,że za parę lat bajka zamieni się w kino akcji czy nawet dramat .

Wybaczyć zdradę ,no cóż to sprawa indywidualna ,lecz w opisanym wyżej prze zemnie przypadku ,o którym łaskawie napisałam ,to żałosne trwać w tym chorym układzie.

 

 

A myślicie że po co wymyślili coś takiego jak ślub.... Że tylko nosi się na palcu kawałek metalu?? Właśnie moim zdaniem po to żeby żyć po ślubie razem a nie przed. Po co wydawać kupe kasy na sukienke, wesele, kwiaty itd. Jeżeli i tak żyje się razem i ten wyjątkowy dzień nic nie zmienia oprócz nazwiska....

Często odnoszę wrażenie ,że właśnie tylko dla tych powodów ,które wymieniłaś ...Papier nie gwarantuje szczęścia ,czasem tylko reguluje sprawy majątkowe .

 

typu sąsiad sąsiadce dobrze zrobił :D oczywiście wszystko w ramach pomocy sąsiedzkiej.

Ja dziękuje za taką pomoc sąsiedzką . Spieprzyli życie sobie i temu dziecku ,na które starsze rodzeństwo bękart mówi ,no bo wszyscy wiedzą jak było ... :unsure:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gofiaczek    74

@Adka, wcale nie powiedziałam, że mają mieszkać w osobnych pokojach, ale i tak stałe pary nawet jak nie mieszkają uprawiają sex. A w mieszkaniu razem chodzi o coś więcej. O przebywanie dłuższy czas ze sobą, o dzielenie się obowiązkami, chodzi o to, żeby widzieć osobę w codziennych sytuacjach, a nie tylko na przyjęciach rodzinnych czy wypadzie do kina. ;)

Ale każdy ma swoje własne zdanie na ten temat, jak na każdy i bardzo dobrze. :)

 

To, że ktoś mieszka razem ze sobą przed ślubem, nie znaczy, że to wydarzenie nie ma dla niego żadnego znaczenia. Ale to oczywiście też zależy od konkretnej osoby.

Facet ma mniej do stracenia? A co to ma znaczyć według Ciebie? Czyli jak ja będę z kimś mieszkać, to facet będzie na mnie patrzył, że się źle prowadzę, a jak facet to już nie? A co jeżeli mój małżonek okaże się"KRETYNEM". To jest ta sama sytuacja. Tylko ludzie później będą gadać, że się rozwodzą i, że to pewnie jej wina...

 

@filantrop nie zgodzę się z Tobą. Jeżeli żona ma męża pijaka albo jeżeli się nad nią znęca, to ona o tym nie mówi ani się nie rozwodzi. Kobiety boja się samotności i dlatego są w stanie tyle wycierpieć w związku. Po drugie nie jest powiedziane, że przed ślubem był pijakiem. A żony Twoich znajomych faktycznie są jakieś dziwne :D :D Ale teraz większość kobiet pracuje i sama zarabia na swoje wydatki. ;)

Edytowano przez gofiaczek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Adka    8

No właśnie.... Sami potwierdzacie, że ślub w większości przypadków reguluje sprawy materialne.... To po cholere mi taki ślub.... Żeby poźniej tak jak kolege opisał żona zabierała mi wypłatę?? No pomyślcie... Sami mowicie że ślub to tylko formalność, teraz nie ma już granicy pomiędzy chłopak->narzeczony->mąż...... Poznaje chłopaka, postanawiamy zamieszkać razem no i... no i to by było na tyle...

 

Co do kolegi filantropa.... o jakim ty średniowieczu mówisz... gdybyś poczytał kilka postów wyżej to byś wiedział o czym była wcześniej mowa "o wybieraniu żony przez rodziców" oraz o "robieniu z żony kury domowej i brak szacunku dla niej" a tak to nawet nie wiesz o czym mowa... No właśnie po co egzamin na prawo jazdy jak to umiałem robić... Sam potwierdzasz... po co ślub jak już całą kamasutrę z dziewczyną przerobiliśmy....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty
byłem ostatnio na 30 urodzinach kolegi. wszyscy mniej więcej w moim wieku czyli 30 lat. było wielu moich kumpli którzy powiedzieli sakaramentalne TAK od 2 do 5 lat temu. większość narzeka że żona na nic mu nie pozwala, że całą wypłate zabiera, że o urlopie ona decyduje, że na święta do mamusi, że nie może odwiedzić kolegi tylko musi z nią siędzieć w domu i oglądąc tv itd itd najlepszy był kawał: " ja to mam seks z moją żoną kiedy chcę. ale w tym roku jeszcze nie chciałem :))"

A czyja to jest wina że zostali pantoflarzami ;[

 

Facet ma mniej do stracenia? A co to ma znaczyć według Ciebie? Czyli jak ja będę z kimś mieszkać, to facet będzie na mnie patrzył, że się źle prowadzę, a jak facet to już nie? A co jeżeli mój małżonek okaże się"KRETYNEM". To jest ta sama sytuacja. Tylko ludzie później będą gadać, że się rozwodzą i, że to pewnie jej wina...

Jesteś już na tyle "dużą dziewczynką" że nie muszę chyba tłumaczyć, zresztą sama chyba wiesz jak postrzegane są kobiety, a jak faceci w takich sytuacjach.

A czy zamieszkanie przed ślubem razem daje jakąkolwiek gwarancję, że mąż nie okaże się kretynem? wątpię, chyba że 50 lat będziesz go testować za nim za niego wyjdziesz.

 

@Adka tak trzymaj, Masz moje poparcie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Adka    8

No właśnie @gofiaczek :) Każdy ma swoje zdanie. :) Jedna się oparzyła już np. i zrobiła to z swoim chłopakiem który później ją zostawił i będzie inaczej myślała a inna będzie miała na to wyrąbane... Możemy tu pisać i pisać a i tak każdy ma swoje zdanie i zrobi jak mu serce podpowiada :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gofiaczek    74

Nie powiedziałam, że to mi daje jakąkolwiek gwarancję, ale lepiej żeby się okazało przed, a nie po ślubie ;)

 

Tak jestem na tyle duża i wiem, że kobiety są gorzej przez to postrzegane, ale zupełnie nie wiem dlaczego. To mężczyźni tak sobie ubzdurali i oceniają kobiety przez pryzmat tego. Wiadomo kobieta puszczalska, a facet zdobywca... Od zawsze tak było i na zawsze pozostanie taki niesprawiedliwy osąd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Ja dziękuje za taką pomoc sąsiedzką . Spieprzyli życie sobie i temu dziecku ,na które starsze rodzeństwo bękart mówi ,no bo wszyscy wiedzą jak było ... :unsure:

Zakładam że sąsiadka była chętna na taką "pomoc sąsiedzką" i za pewne była mu bardzo wdzięczna i też dziękowała :P :lol: no po prostu przedobrzyli :P

Nie powiedziałam, że to mi daje jakąkolwiek gwarancję, ale lepiej żeby się okazało przed, a nie po ślubie ;)

Jeżeli to nie daje jakiejkolwiek gwarancji, to po co? a jak się okaże, że Cię zostawi i dziecko jeszcze zrobi? bo tego też nie można wykluczyć. Wiem zaraz powiesz, że i bez wspólnego mieszkania może, owszem może.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    344

Oczywiście ,że tak . Ja wcale nie zawalam tylko winy na tego pana ,bo akurat do ''tego'' trzeba pary zainteresowanych ...

 

 

Jedna się oparzyła już np. i zrobiła to z swoim chłopakiem który później ją zostawił i będzie inaczej myślała a inna będzie miała na to wyrąbane...

Nie wszyscy ,aż tak na to patrzą ,bo jak tak czytam co niektóre wypowiedzi ,to tylko prawiczek z cnotką mają racje bytu ...

Reszta to samo zło ....

Ok ,dzięki za rozmowę ,ale trawka czeka by ją przyciąć ,a ja dziś strasznie się opylam ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gofiaczek    74

Zakładam że sąsiadka była chętna na taką "pomoc sąsiedzką" i za pewne była mu bardzo wdzięczna i też dziękowała :P :lol: no po prostu przedobrzyli :P

 

Wątpię, żeby tylko ona była chętna. I znowu, że to kobieta, tak. @Mat912 przypominam, że to tanga trzeba dwojga ;)

 

Przecież to nie jest obowiązkiem, żeby każdy ze sobą mieszkał. Ale wspólne mieszkanie obnaża wiele rzeczy dotyczących drugiego człowieka, których nawet byś się nie spodziewał. :) Które czasem nie są do zaakceptowania i to od razu widać.

A co do dziecka to chyba nie muszę Ci przypominać co to jest zabezpieczenie ;)

Edytowano przez gofiaczek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Zgadza się, że nie tylko kobieta winna, ale znam takie nie ładne przysłowie, jednak nie będę już go tu cytował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Ślub to nie tylko "legalizacja związku". Można go zalegalizować w każdy inny sposób i tym samym uregulować sprawy majątkowe.

 

Do ślubu potrzeba dojrzałości, świadomości, że decydujemy się żyć z tym człowiekiem na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Że tak naprawdę jest to decyzja na całe życie.

To nie tylko "legalizacja", to stopień wyżej..... decyzja "że nie opuszczę tej osoby już nigdy".

 

To nie ma znaczenia czy mieszkacie ze sobą przed ślubem czy nie. Ani jedna ani druga opcja nie da gwarancji. Trzeba mieć poczucie że zna się tą drugą osobę i tyle. No i trzeba mieć świadomość, że ta osoba już się nie zmieni na lepsze.... a wręcz poznamy jeszcze więcej jej wad...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty
To nie tylko "legalizacja", to stopień wyżej..... decyzja "że nie opuszczę tej osoby już nigdy".

Zgadza się, ale chyba jest jeszcze coś i to najważniejszego - przysięga, a jeżeli ktoś łamie przysięgę tylko dla zwykłego widzi mi się, to dla mnie jest przepraszam za określenie, ale zwykłą szmatą, obojętnie facet czy kobieta. Ale powtarzam jeszcze raz, dla zwykłego widzi mi się, bo są jeszcze inne przypadki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

A ja Wam powiem mieszkalam na kocia lape 3lata.

 

Wszystkie wady wychodzily, i czlowiek je akceptowal lub kazal je wyeliminowac.

 

Przed slubem zawsze byla opcja, ze jak nie pasuje zawsze mozesz odejsc.

 

W dzisiejszych czasach mlodzi po slubie dopiero wtedzy widza ze slub byl pomylka, a przed wszystko bylo jak w bajce.

 

I to byl moj trafny cel przed slubem. Zamieszkac na KOCIA LAPE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Akceptować wady i dużo wybaczać. I będzie dobrze.

Do miłości trzeba dojrzałości. i tego poczucia, że nie zawsze musi być "po mojemu". Innej drogi nie ma.

Edytowano przez baziula
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
OKEY    154

Nie ma reguły czy przepisu na udany zwiazek , jeśli by tak było to wystarczyło by sie tylko do niego stosowac i po sprawie. Kiedys nikt praktycznie nie mieszkał ze soba przed ślubem i jakos rozwodu to były wyjątki. teraz mlodzi "sprawdzaja sie " przed ślubem a i tak róznie to bywa. Po prostu zmieniła sie mentalność ludzi i są bardziej wygodni. jak ktos juz to pisal nie chce im sie nic naprawiac tylko wymieniaja na nowszy model ,jak i słowa samej przysiegi małżeńskiej to tylko formułaka i tyle . Do zamieszkania razem tez trzeba dojrzec , jeśli ma to na celu właśnie poznanie drugiej osoby to ok. ale często jest tak ze młodzi zamieszkuja razem bo maja sex na miejscu ,nie musza nigdzie sie włóczyć, a jak cos nie pasuje to wymiana na coś świeżego i takie mieszkanie razem nie ma na celu właśnie poznanie sie tylko używanie życia ile sie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

Zalezy kto i jak mieszka na kocia lape.

 

W moim przypadku sex byl dopiero po pol roku, tez sie zastanawialam czy moj nie byl jakis chory albo ja jakas nie atrakcyjna.

 

Potem mi powiedzial im szybciej bysmy wyladowali w lozku, tym mialby odraze do mnie, dlatego ze szybko wyladowalam z nim to i szybko wyladuje z kims innym.

 

Jak ktos jest bardzo wierzacy (pierwszy pod oltarzem w kosciele stoi) to niech tak nie mieszka, bo ksiadz rozgrzeszenia nie da.

 

Predzej rozgrzeszenie dostaniesz gdybys sie grzmocil(a) co tydzien z kims innym(inna) niz ze mieszkasz razem zeby sie czegos dorobic razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

no szkoda że nie ma przepisu na udany związek. Może trzeba po prostu trafić na właściwą osobę, a potem już ułoży się samo. Myślę o tym często, ale nic mądrego mi do głowy nie przychodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

A ja wlasnie znalazlam przepis w swoim zwiazku.

 

Zamieszkalismy razem i dorabialismy sie, i w moim zwiazku najwazniejsze bylo szacunek i zaufanie do drugiej osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    344

Bazula czego Ty kobieto się naczytałaś ,te Twoje przemyślenia :rolleyes: Powiem tak ''słowa jak węże dla ucha ,słowa ,jak opium i miód ,ona/on tak chętnie ich słucha ,słowa poznałam je już ...'' Daj Ci Boże ,byś to co piszesz ,spełniło Ci się ....Daj Ci Boże ...Szczerze :)

Tak jak Ty mnie nazwałaś ''luźną ''( to strasznie dwuznaczne określenie :ph34r: :rolleyes: ) kobietą ,tak ja Ci powiem ,że Matka Teresa przy Tobie, to mały pikuś ... ^^ Wybaczać ,tolerować ,znosić ....No ,no ,mało takich ludzi ,oj mało .... ;)

Piosenka dla Ciebie i żeby tak nie było u Ciebie .Pozdrawiam ... ;)

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Znam i lubię tę piosenkę.

 

Nie naczytałam się, to są moje osobiste przemyślenia na podstawie nie jednego związku ale trzech w moim życiu.

 

Szkoda, że potraktowałaś to tak ironiczne. Że tak powiem z kpiną. Dobrze że choć diw osoby polubiły ten post. Może jest nas więcej, nas, jak wyraźnie sugeruje Twoja wypowiedź.. naiwnych.

Moje szczęście już się spełniło. Spóźnione życzenia. I to dopiero wtedy gdy zaczęłam się stosować do tego co napisałam. A gdy mnie się nie udaje bo tracę cierpliwość to to on jej z kolei dokłada.

 

Niech każdy ma swoje zdanie i niech tak zostanie.

Edytowano przez baziula

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    344

Ile lat trawa Twój związek ,że myślisz że trafiłaś w dychę ?

Nie kpie z Ciebie ,jakoś to ostro odebrałaś . Życzę Ci szczęścia i trafnych wyborów ...

A to znasz ? Tak ,to w życiu wygląda ... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
baziula    6

Ja myślę, że u każdego to wygląda inaczej. Czasem jest dobrze a czasem tragicznie. I nawet nie ma się co oszukiwać, że życie jest jakąś bajką.

 

Ale dopóki się chce przezwyciężać przeciwności to będzie ok. Jedni potrzebują w związku spokoju i harmonii inni wolą szalone emocje i huśtawki nastrojów. Ilu ludzi tyle przypadków i upodobań a tym samym tyle sposobów na szczęśliwy związek.

Edytowano przez baziula

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ferdek07    62

ja jak będe szukał dla siebie panny to nie do roboty tylko do ewentualnej pomocy i żeby się zajeła domem a ja resztę ogarne :rolleyes:

Wszystko pieknie, tylko jak przyjdzie sezon na jakieś prace, nie każdej spodoba się że siedzi sama, bo musisz cały wieczór coś robić w polu, tak samo wekendy, niedziele, gospodarka to na pewno nie jest praca od poniedziałku do piatku od 8mej do 16stej, a jak jeszcze jest jakaś hodowla to już w ogóle, jak ktoś tak nie żył, to jest dla tego kogoś inny świat, ktoś ma wpojone że niedziela to świętość i nic się nie robi, wszystko chce mieć zaplanowane, a tutaj nie da się przewidzieć, bo może zanosi się na deszcz i zamiast umówionego miłego popołudnia, trzeba siadać w ciągnik, najpierw jest fajna ciekawość, ale z czasem klapki z oczu spadną i tak po 3-5ciu latach jednak to się rozpada, no chyba że dziewczynę to na prawdę jakoś wkręci, ale to nie jest łatwe, gdy inni mają "łatwiejsze" życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ferdek07    62

Miłość nie ocenia, czy ktoś zna się na gospodarce, na poczatku może być ciekawość, dobre chęci, ale mimo wszystkopo kilku latach dochodzi się do wniosku że to inny świat, do tego jak gospodarstwo, to może przewinać się motyw teściów pod jednym dachem, mimo wszystko ciężko jest i kokosów z tego nie ma, niektóre nie wytrzymują

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×