Skocz do zawartości

Polecane posty

szczypka    58

przy kuku chyba lepszy jest poweramino ja go dawałem w zeszłym roku jak miałem dostęp do taniej kukurydzy 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
turtojs    43

saszeta napisz skąd masz takie duże polskie fermowe prosiaki? może być na priv i czy robisz już któryś rzut nimi, i jak upadki i czy zdrowe są?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

witam. patrząc jak nie którzy twierdzą ze sie nie opłaca trzymać swinek, a nie mają zielonego pojęcia to troche nie ładnie z ich strony bo krytykujecie czyjąś prace, a tu błąd. najważniejsze to rasa, pasza, zdrowie, ja na danbredzie i knurze neckar od urodzenia do sprzedania 4 miesiące przy sprzedaniu waga 110 kilo  , przed 5 miesiącem życia sprzedana bedzie cała grupa, pasza de heus linia safe. wszystko zależy od tego ile pracy w to włożymy.;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

jahooo    259

Hmmm, kolego, nieładnie się chwalić tak bez argumentów, napisz jaką masz technologię , jakie koszta i ile zarabiasz na sztuce. Poza tym nikt nie krytykuje samego chowu świń, tylko niską opłacalność i przyjmowane przez niektórych koszty produkcji, nie uwzględniające całego nakładu, a tylko wybrany wycinek. Bo ujęcie w kosztach tylko zakupu warchlaków i koszt samej paszy to jeszcze nie świadczy o opłacalności produkcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
henio2    101

witam. patrząc jak nie którzy twierdzą ze sie nie opłaca trzymać swinek, a nie mają zielonego pojęcia to troche nie ładnie z ich strony bo krytykujecie czyjąś prace, a tu błąd. najważniejsze to rasa, pasza, zdrowie, ja na danbredzie i knurze neckar od urodzenia do sprzedania 4 miesiące przy sprzedaniu waga 110 kilo  , przed 5 miesiącem życia sprzedana bedzie cała grupa, pasza de heus linia safe. wszystko zależy od tego ile pracy w to włożymy. ;)

 

Na Danbredzie czy nie Pbz jak zdrowe to też w tym czasie urosną prosiąt też więcej nie uchowasz z Danbreda jak prawie 30 dni rozrzut to coś nie teges z tymi prosiakami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

u mnie w koło wielu rolników też twierdziło , ze pbz dobry;) jakoś teraz biorą danbreda. nie chodzi tu o chwalenie sie czy popisywanie, chodzi o fakt ze twierdzicie ze sie nie opłaca, a trzymacie świniaki, zupełnie jak u mnie w okolicy , nikomu sie nie opłaca a przez grupe tyle świnek sprzedawanych ze szok. kolego henio2 nie wiem czy pbz odsadzi w 3 tyg, 14,4 prosiaka;) a i ogólnie  nie 30 dni rozrzutu tylko około 20 . bo nie jest to 8-10 prosiąt odsadzanych w równej wadze;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wojtal24    173

nie którzy muszą bo mają kredyty preferencyjne i dotacje unijne pobrane na chlewnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Elrond    2

Nie zgodzę się z tym że nie ma opłacalności. Postęp idzie do przodu i mając kilka czy kilkadziesiąt loch lub kilkaset wstawionego prosiaka nie narzekajmy że nie ma pieniędzy, gdyż taka ilość wystarczyła by godnie żyć ze świń ale 10-15 lat temu, nie dzisiaj. Dodatkowo trzymając małą ilość mamy inne podejście i małą wiedzę by coś poprawić, ulepszyć, wiem po sobie gdy ojciec trzymał 25 loch swego czasu. Patrząc z perspektywy czasu ile tam było błędów, nie profesjonalizmu, strat itp. a mimo to wystarczyło i na inwestycję i na chleb. Obecnie mając taka ilość i takie wyniki dawno poszedłbym z torbami.

 

Żeby zobrazować moje pozytywne nastawienie do hodowli mogę powiedzieć że budując chlewnię wiedziałem że sam koszt kredytowania/finansowania pochłonie 70 zł do sztuki. Tyle muszę oddać od każdej sztuki by spłacić kredyty itp.

 

Minęło kilka lat i ferma nadal stoi, cały czas zarabia na siebie i w tym roku buduję jeszcze obiekt na 1500 prosiaka oraz przestawiam wszystko na żywienie płynne. Gdybym zarabiał jak niektórzy piszą wyżej 48 zł to nie mam czego szukać w tej branży.

 

Moim zdaniem patrząc na dawne 25 loch a obecną fermę to głównym czynnikiem jest skala produkcji idąca na równi z wysokimi wynikami i odpowiednią wiedzą ( nie mylić z praktyką ). Trzeba było oczywiście paru lat by wiele rzeczy dograć, wywalić masę żywieniowców i firm i poprawiać cały czas wyniki ale opłaciło się pomęczyć, oczywiście i teraz nadal sporo testuję rozwiązań ale z głową by nie przedobrzyć.. Obecnie ceny po 3,50 za żywiec w ogóle nie są straszne bo koszty są dużo niższe.

 

Wiele kosztów produkcji mamy stałych ( np. prąd, ogrzewanie, woda, amortyzacja, koszt żywienia lochy i wiele innych ) a od nas zależy na ile prosiąt/tuczników te koszty się rozłożą 15-20-25-30 itp. sztuk i to jest bardzo istotne w ostatecznym rozrachunku.

 

Generalnie nie narzekajmy bo zaraz duński prosiak zaleje świat, a polską świnie zobaczymy w zoo   ;)

Edytowano przez Elrond

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jahooo    259

Elrond, częściowo masz rację, ale nie każdy ma warunki by wstawić do tuczu 2 czy 3 tysiące warchlaków. W dodatku przy takiej skali trzeba mieć dużą wiedzę i wieloletnie doświadczenie. A co z tymi, co mają warunki na 200 czy 300 sztuk ?

Badania robione na całym świecie pokazują, że im mniejsze gospodarstwo, tym jest bardziej ekologiczne i efektywniejsze materiałowo. To, co mieliśmy kiedyś na wsi, że rolnik hodował bydło, świnie, kury , kaczki i inne zwierzęta w jednym gospodarstwie powodowało, że płodozmian był bardziej urozmaicony, bo każda hodowla wymagała innych upraw.

Mniejsze gospodarstwa zużywają część produkcji dla siebie, czego skutkiem jest mniejsze zużycie w hodowli chemii, antybiotyków itp. Otrzymana żywność jest generalnie zdrowsza dla ludzi. Niestety, taka żywność powinna być droższa odpowiednio.

 

Problem jest taki, że skupujących nie interesuje, czy zakupują towar "ekologiczny" czy wyrób masowy. Bez zjednoczenia się branży hodowców i podziału na tucz gospodarski i tucz wielkopowierzchniowy konsument nadal będzie napychany byle czym bez możliwości wyboru. Bo co to za wybór - wędlina "tradycyjna" z "chemicznego" świniaka.

Małe zakłady produkujące tradycyjne wyroby POWINNY być zainteresowane współpracą z małymi hodowcami dostarczającymi ekologiczne świniaki. Jak jest, każdy widzi. Dlatego dla tych mniejszych nie ma opłacalności.

 

Z ciekawości u mnie sołtys podliczył ile na wsi, gdzie jest 120 numerów domów hoduje się sztuk trzody chlewnej. Wynik wynosi 9 sztuk. Dokąd my zmierzamy ??

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wojtal24    173

Elrond zapytam z czystej ludzkiej ciekawości ile odchowujesz prosiaków od jednej lochy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
henio2    101

Elrond, częściowo masz rację, ale nie każdy ma warunki by wstawić do tuczu 2 czy 3 tysiące warchlaków. W dodatku przy takiej skali trzeba mieć dużą wiedzę i wieloletnie doświadczenie. A co z tymi, co mają warunki na 200 czy 300 sztuk ?

Badania robione na całym świecie pokazują, że im mniejsze gospodarstwo, tym jest bardziej ekologiczne i efektywniejsze materiałowo. To, co mieliśmy kiedyś na wsi, że rolnik hodował bydło, świnie, kury , kaczki i inne zwierzęta w jednym gospodarstwie powodowało, że płodozmian był bardziej urozmaicony, bo każda hodowla wymagała innych upraw.

Mniejsze gospodarstwa zużywają część produkcji dla siebie, czego skutkiem jest mniejsze zużycie w hodowli chemii, antybiotyków itp. Otrzymana żywność jest generalnie zdrowsza dla ludzi. Niestety, taka żywność powinna być droższa odpowiednio.

 

Problem jest taki, że skupujących nie interesuje, czy zakupują towar "ekologiczny" czy wyrób masowy. Bez zjednoczenia się branży hodowców i podziału na tucz gospodarski i tucz wielkopowierzchniowy konsument nadal będzie napychany byle czym bez możliwości wyboru. Bo co to za wybór - wędlina "tradycyjna" z "chemicznego" świniaka.

Małe zakłady produkujące tradycyjne wyroby POWINNY być zainteresowane współpracą z małymi hodowcami dostarczającymi ekologiczne świniaki. Jak jest, każdy widzi. Dlatego dla tych mniejszych nie ma opłacalności.

 

Z ciekawości u mnie sołtys podliczył ile na wsi, gdzie jest 120 numerów domów hoduje się sztuk trzody chlewnej. Wynik wynosi 9 sztuk. Dokąd my zmierzamy ??

 

A dziś w programie Tydzień tłumaczyli dokładnie odwrotnie że jajka od kur z wolnego chowu są skażone dioksynami myślę że było to na zamówinie lobby producentów jaj

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ozzborn    167

Nie zgodzę się z tym że nie ma opłacalności. Postęp idzie do przodu i mając kilka czy kilkadziesiąt loch lub kilkaset wstawionego prosiaka nie narzekajmy że nie ma pieniędzy, gdyż taka ilość wystarczyła by godnie żyć ze świń ale 10-15 lat temu, nie dzisiaj. Dodatkowo trzymając małą ilość mamy inne podejście i małą wiedzę by coś poprawić, ulepszyć, wiem po sobie gdy ojciec trzymał 25 loch swego czasu. Patrząc z perspektywy czasu ile tam było błędów, nie profesjonalizmu, strat itp. a mimo to wystarczyło i na inwestycję i na chleb. Obecnie mając taka ilość i takie wyniki dawno poszedłbym z torbami.

 

Żeby zobrazować moje pozytywne nastawienie do hodowli mogę powiedzieć że budując chlewnię wiedziałem że sam koszt kredytowania/finansowania pochłonie 70 zł do sztuki. Tyle muszę oddać od każdej sztuki by spłacić kredyty itp.

 

Minęło kilka lat i ferma nadal stoi, cały czas zarabia na siebie i w tym roku buduję jeszcze obiekt na 1500 prosiaka oraz przestawiam wszystko na żywienie płynne. Gdybym zarabiał jak niektórzy piszą wyżej 48 zł to nie mam czego szukać w tej branży.

 

Moim zdaniem patrząc na dawne 25 loch a obecną fermę to głównym czynnikiem jest skala produkcji idąca na równi z wysokimi wynikami i odpowiednią wiedzą ( nie mylić z praktyką ). Trzeba było oczywiście paru lat by wiele rzeczy dograć, wywalić masę żywieniowców i firm i poprawiać cały czas wyniki ale opłaciło się pomęczyć, oczywiście i teraz nadal sporo testuję rozwiązań ale z głową by nie przedobrzyć.. Obecnie ceny po 3,50 za żywiec w ogóle nie są straszne bo koszty są dużo niższe.

 

Wiele kosztów produkcji mamy stałych ( np. prąd, ogrzewanie, woda, amortyzacja, koszt żywienia lochy i wiele innych ) a od nas zależy na ile prosiąt/tuczników te koszty się rozłożą 15-20-25-30 itp. sztuk i to jest bardzo istotne w ostatecznym rozrachunku.

 

Generalnie nie narzekajmy bo zaraz duński prosiak zaleje świat, a polską świnie zobaczymy w zoo   ;)

 

wszystko w cyklu zamknietym ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacus    100

henio-skad jestes z malopolski  czy slaska, bo jak nie to sie nie wypowiadaj- wiesz jak wyglada smog , co roku ok 40 ton pylow spada na ha grontow rolnych, powietrze w gorach i rejonach podgorskich jest w zimie totalnie zanieczyszczone, przy gestosci zaludnienia 2 razy wiekszej niz  w reszczie polski, niekorzystnym uksztaltowaniu terenu, wszystkie gorskie turystyczne miejscowosci sa bardzie zatrute niz warszawa- zdarzylo sie ze zdemolowano przewozna stacje kontroli powietrza, a zrobili to pracownicy urzedu miasta :D ,

kurki sobie chodz po podworku, grzebia w trawie i stad takie wyniki.

wracajac do swin- w danii zostalo 4 tys farm , w ciagu kilkunastu lat zlikwidowano 8 tys. srednia obsada macior to 2 tys sztuk, tucznikow-5 tys, wiec o jakiej konkurencji myslicie, 

wedlug znajomego wlasciciela masarni swinie fermowe sa o wiele lepsze i zdrowsze niz te z malych hodowli-oni maja ciagle kontrole sanepidu, wiec pewnie wie dokladnie o czy mowi, gdy  tylko znajda jakies 20 letnie mieso ze szwecji albo skazone dioksynami z irlandii- zawsze ma inspekcje.....

wyrasta nowy wielki gracz na rynku swin-hiszpania, masowo powstaja tam ogromne fermy na kilka tysiecy sztuk, produkcja swin w polsce sie pomalu konczy sam wole zboze sprzedac niz sie bawic z blondynkami, coraz mniej w chlewikach...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ozzborn    167

mysle ze w naszym kraju jedyna szansa w hodowli swin to ułatwienie małym hodowcom sprzedaży bezposredniej, np. hodujesz swinie, przerabiasz na kiełbase i sprzedajesz, wtedy mozna by mówic o opłacalnosci z tego kierunku produkcji, 

 

opowiadanie o zwiekszaniu skali produkcjii jako jedynej słusznej drodze rozwoju to nic innego jak ślepy wyscig szczurów, a koniec i tak bedzie ten sam czyli zlikwidowanie produkcjii

 

bo jak mozna na tym zarobic przy cenie 4zł ?

4zł x 120kg = 480zł a powinno byc 600-700 za tucznika przy obecnych cenach wyrobów wedlinopodobnych

Edytowano przez ozzborn

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacus    100

z takiej swini ok 100 kg mozna po domowym przerobie uzyskac towaru za ok. 1600 zl, koszty -masarz 100. przyprawy oslonki , kasza bulki, ok. 100, wolowina 230, prad, wegiel drzewo,woda, gaz-ok 60, swinia 650-tyle kosztuje poltusza przy zakupie na masarni, reszta to zysk za 8 godzin pracy 2 osob, bez chemicznych dodatkow i podatkow, plus jedzenie dla siebie przynajmniej za 100.., niestety trend na rynku wlasnej produkcji tez jest zniszkowy, ciezko jest sprzedac wszystko, ceny srednie ale coraz mniej osob kupuje wieprzowine, cukrzyca i cholesterol atakuje starszych a mlodsi  nie sa nauczeni jesc kotletow, przy takiej cenie swin sporu ludzi wraca do takiej wlasnej sprzedazy wyrobow, bardzo popularnej u nas prze dziesieciolecia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wl_master    7

mówienie o zwiekszaniu skali produkcji to pic wszyscy zwiekszajmy oczywiscie to niech państwo da pozowlenie na budowe kolezanka chce 750 na prosiaka stawiac i 3 wsie w koło protestują bo bedzie smierdziało na 15 km w koło POLDANOR ma kilka tys i nie smierdzi sam chce teraz zwiekszac i co dalej to samo pozwolenia i wszechobecny smród wokoło nic nie da że chlewnie wyciągamy 2 km za wioski, no i papierologia ciągnie sie przez 5 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piechu    43

Ale mawet jakby szlo sprzedawac swoje wyroby to przeciez po pewnym czasie okliczny rynek bylby nasycony. Jezeli zalozymy ze np w promieniu 40 czy 50 km bedzie kilkadziesiat rolnikow sprzedajacych kielbase itd to bedzie problem ze sprzedaza. Tymbardziej ze ludzie wole drob jak wieprzowine szczegolnie dzieciaki. Blad z produkcja swinek zostal popelniony juz kilkanascie lat temu. Moim zdaniem powinno byc wiecej grup producenkich ktore skupialy by cala linie tzn sprzedaz zboz produkcje prosiat tuczarnie i najwazniejsze czyli zaklad przetworczy no i sprzedaz. Tak czy inaczej ogromnym problemem jest konkurencja z zachodem . Niektorzy mowia ze zachodni towar lepszy niektorzy wrecz przeciwnie. Problem jest tego typu ze na zachodzie prawie wszystko jest w reku rolnika dodatkowo sa wspomagani przez dotacje czy inne pomoce ze swoich panstw. U nas te pieniazki niestety rozchodza sie tak iz rolnikowi duzo nie zostaje. Podziwiam ludzi ktorzy planuja czy buduja chlewnie. Trzymam za was kciuki aby sie udalo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jahooo    259

Nie masz racji, mięso to towar konsumpcyjny, którego się nie kumuluje. Poza tym nie każdy będzie produkował i nie każdy kupi taki towar. Ale jest to opcja dla zrzeszenia producentów trzody, aby zbywać towar przetworzony, a nie surowiec. Dałoby to zatrudnienie sporej grupie ludzi i większe zyski pozostałym. Niestety, w żadnym unijnym programie nie ma na takie coś kasy, aby nie robić konkurencji niemcom, gdzie większość produkcji jest w ten sposób przetwarzana - lokalne gorzelnie, browary, wędliniarnie sprzedają towar na lokalnym rynku. U nas się doprowadziło bzdurnymi wymaganiami, między innymi sanitarnymi, takie lokalne zakłady do upadku. Nie ma już małych lokalnych ubojni, masarni. Zostały jeszcze tylko piekarnie, a i one cienko przędą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dawidko99    0

Nie zgodzę się z tym że nie ma opłacalności. Postęp idzie do przodu i mając kilka czy kilkadziesiąt loch lub kilkaset wstawionego prosiaka nie narzekajmy że nie ma pieniędzy, gdyż taka ilość wystarczyła by godnie żyć ze świń ale 10-15 lat temu, nie dzisiaj. Dodatkowo trzymając małą ilość mamy inne podejście i małą wiedzę by coś poprawić, ulepszyć, wiem po sobie gdy ojciec trzymał 25 loch swego czasu. Patrząc z perspektywy czasu ile tam było błędów, nie profesjonalizmu, strat itp. a mimo to wystarczyło i na inwestycję i na chleb. Obecnie mając taka ilość i takie wyniki dawno poszedłbym z torbami.

 

Żeby zobrazować moje pozytywne nastawienie do hodowli mogę powiedzieć że budując chlewnię wiedziałem że sam koszt kredytowania/finansowania pochłonie 70 zł do sztuki. Tyle muszę oddać od każdej sztuki by spłacić kredyty itp.

 

Minęło kilka lat i ferma nadal stoi, cały czas zarabia na siebie i w tym roku buduję jeszcze obiekt na 1500 prosiaka oraz przestawiam wszystko na żywienie płynne. Gdybym zarabiał jak niektórzy piszą wyżej 48 zł to nie mam czego szukać w tej branży.

 

Moim zdaniem patrząc na dawne 25 loch a obecną fermę to głównym czynnikiem jest skala produkcji idąca na równi z wysokimi wynikami i odpowiednią wiedzą ( nie mylić z praktyką ). Trzeba było oczywiście paru lat by wiele rzeczy dograć, wywalić masę żywieniowców i firm i poprawiać cały czas wyniki ale opłaciło się pomęczyć, oczywiście i teraz nadal sporo testuję rozwiązań ale z głową by nie przedobrzyć.. Obecnie ceny po 3,50 za żywiec w ogóle nie są straszne bo koszty są dużo niższe.

 

Wiele kosztów produkcji mamy stałych ( np. prąd, ogrzewanie, woda, amortyzacja, koszt żywienia lochy i wiele innych ) a od nas zależy na ile prosiąt/tuczników te koszty się rozłożą 15-20-25-30 itp. sztuk i to jest bardzo istotne w ostatecznym rozrachunku.

 

Generalnie nie narzekajmy bo zaraz duński prosiak zaleje świat, a polską świnie zobaczymy w zoo ;)

Chyba w lotto wygrales Edytowano przez Dawidko99

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacus    100

u mnie w gminie jest 17 malych masarni i 4 ubojnie, w sasiedztwie by jeszcze kilka znalazl-ale to specyficzny teren, przedmiescia krakowa i na slask blisko, ale towar woza takze do wroclawia i warszawy. kazda sie rozwija ale nie ma porownania z poprzednimi laty, z kazdym rokiem jest mniej roboty zamiast 12-14 godz pracuja czasami 8-10 a czasami nawet mniej. niestety wychodzi  na wierzch polskie pieklo- od sasiada nie wezmie swin po 5  tylko sprowadza niemieckie po 6,5 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aroo22    6

U  nas znowu w promieniu 40km jest zaledwie 2 masarnie, a hodowców trzody można na palcach policzyć. Przy takiej cenie sam się zastanawiam czy nie zlikwidować hodowli i pozostac jedynie przy produkcji roślinnej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez POLKOP
      Jak widzicie przyszłość swoją w dzisiejszym swiecie pełnym wymogów i innych przeszkod jako hodowcy bydła mlecznego. Czy dacie rade sprostac wyzwanią.
    • Przez lukasz76
      Witam wszystkich.
       
      Oglądałem niedawno kurnik w systemie tunelowym francuskiej firmy, właściciel zachwycony.
      Ciekawi mnie czy jest gdzieś taki obiekt dla świnek i co najważniejsze jaki to koszt.
      Budowla prosta i wydaje się tania: rusztowanie jak tunel foliowy, ocynkowany, kryty brezentem, zaizolowany
      wełną mineralną, szczyty z płyty warstwowej, ruszt pełny(u świń, bo kury mają ściółkę).
      Proszę o spostrzeżenia.
    • Przez Dawid906
      Witam wszystkich.
        Tak, jak w temacie... Planuję zacząć hodowlę świń w cyklu zamkniętym. Posiadam już (jak myślę) wystarczającą wiedzę na temat hodowli tych zwierzą ponieważ pracowałem w gospodarstwie ( a w zasadzie to teraz już tylko dopomagam w niektórych rzeczach) znajomego. który takową się zajmuje i nauczyłem się bardzo dużo przez ten czas. Osobiście hoduję po kilka sztuk tuczników rocznie ( rekreacyjnie ). W marcu/kwietniu otrzymam od ww znajomego 30-to paro kg prosiaczka, którego zostawię na loszkę (Z tego co mówił, jest to świetny materiał na maciorę). Wiem, w jaki sposób ją odchować, a nasienie, jakim zostanie zainseminowana jest najwyższej jakości (wszystkie swoje maciory tym zapładnia, a tuczniki z tych zapłodnień mają tendencję do wydajności rzeźnej przekraczającej 60 %). Oczywiście posiadam odpowiednio przystosowany obiekt (stara stajnia- odnowiona, przebudowana już na chlewnię, przygotowane zagrody, a'la "porodówki" , paszniki, poidła itd...). "Moje" gospodarstwo liczy około 13 ha., z czego ja mam dla siebie jakieś 2 ha pola ornego (III-V klasa ziemi), reszta to część taty. Problem w tym, że ta moja działka to kilku / kilkunasto-letni ugór, który jak do tej pory stalerzowałem ( 7-go lutego) i jak tylko lekko popuszczą śniegi, zaoram to na głębokość ok. 40cm. Do dyspozycji mam chyba wszystkie potrzebne maszyny typu ciagniki (swoja 60-tke; 30-tke, 60-tke i 12-tke znajomego), kombajn bizon zo56, plugi, za niedlugo także prase i wiele innych... 
       Teraz mam pytania do Was, drodzy koledzy i koleżanki...
      1. Jak proponujecie zagospodarować te 2 ha, jakie zabiegi wykonać, jakich nawozów użyć, czy stosować dokarmianie dolistne itd, aby       uzyskać jak największy plon ?
      2. Czy z tej hodowli będą jakiekolwiek zyski ?
      3. Czy taki areał pozwoli mi na odchowanie 2 miotów rocznie, licząc że średnia ilość prosiąt z jednego miotu to około 12 ?
      4. Jakie polecacie koncentraty dla loszki, a także prosiąt i tuczników ? Osobiście jestem przekonany do wszelkiego rodzaju produktów firmy "Sano", ale chciał bym także dowiedzieć się od bardziej doświadczonych hodowców o koncentratach i wszelkiego rodzaju produktach innych firm, jakie stosujecie.

      Serdecznie dziękuję za każdą odpowiedź, jakiej udzielicie
      Pozdrawiam.

      Ps. Jestem nowym użytkownikiem forum, przepraszam jeśli temat dodałem w nieodpowiednim dziale. Przepraszam również za amatorski język.
       
    • Przez oczkomac
      witam kolegów rolników czy ktoś z kolegów miał styczność z tą firmą ,chodzi o warchlaki,jeżeli tak to proszę o opinie lub kontakt na mój adres            oczko-1985@o2.pl z góry dziękuję jest to dla mnie bardzo ważne

      chodzi oczywiście o firmę Osadkowski
    • Przez pusty19
      Witam zakładam nowy temat ponieważ chcę wiedzieć czy można podawać mleko od krowy maciorom.
×