Skocz do zawartości
konraddd

rolnikowi żyje się lepiej niż absolwentowi wyższej uczelni ?

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
sar09    0

Teraz to sam zostałem obydwaj bracia w warszawie po studiach i na bezrobociu to ktoś musi gospodarstwo przejąć :D Teraz tak jest że na studia niektórzy to tylko z pasji idą np. na taka filologią polską czy historię ale cóż kto im zabroni...

 

 

Słuchaj skończ szkołę, która Ci daje zawód. Nawet w czasie studiów czy zawodówki czy technikum będziesz mógł się przyuczać do roli. Da sie, co widać na przykładzie master20002

Dobrze, że nie idziesz jak ten cielak w zaparte i wyciągasz wnioski z otaczającego cie świata:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ptrk690    0

Moim zdaniem te 2 kierunki które skończyli twoi bracia nie są w Polsce jakoś rozchwytywane przez pracodawców. Ważne jest gdzie brakuje specjalistów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gregory12    0

po ochronie środowiska w polsce nie jest źle . kilku moich znajomych to skończyło , wszystko zalezy od tego jaką się specjalizacje wybierze . Jeden skończył na technologii energi odnawialnych i pracuje w pge energetyka w okolicach bełchatowa i zajmują się rekultywacją terenu oraz znajdowaniem miejsc pod budowe elektrowni wiatrowych oraz wodnych . 2 pracuje w firmie budowlano-rozbiurkowej i też nie narzeka, a z tego co mówił od 2015 unia ma zamiar wprowadzić przepisy aby w każdej firmie budowlanej lub rozbiurkowej był ktoś z ochrony środowiska. a 2 koloeżanki co kończyło ten kierunek w łodzi pracują teraz w Lasach Państwowych .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

MARAKAM    8

Też się wypowiem, moim zdaniem młody człowiek jest "głupi" sam wiem po swoim przykładzie kończyłem technikum, szykowałem sie na studia i wcale nie myślałem o swojej przyszłosci jako rolnika. Teściowa jeszcze przed ślubem pytała się czy będę robił w gospodarce , ja na to że nie poto sie uczyłem aby robić w gospodarce. I co z tego wyszło sprzedali większość mieli prawo reszte na szczęście zapisali mojej obecnej żonie. Miajały lata ja po studiach praca jako sprzedawca itp itd. Na chwile obecną mam dobrą pracę ale gospodarstwo ciągle powiększam i nie wyobrażam sobie jak mógłbym mieć to co dzisiaj gdyby nie praca w zawodzie i gospodarstwo, gdy jedno słabiej to z drugiego jest co dołożyć. Dlatego uważam że ten co ma możliwości , ale przedewszystkim chęci niech pracuje w ziemi bo wokół nas jest bardzo dużo próżniaków którzy chcieli by tylko mieć a nic nie robići zazdrościć tym co mają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dawid6150    0

Witam! Posiadam (tak własciwie jeszcze nie :D) ok. 70 ha pola ... od dziecka jestem z tym zżyty i nie wyobrażam sobie życia bez ziemi i zwierzaków ( 70 krów, 2 konie i masa innych ), ale skonczyłem gimnazjum i poszedłem praktycznie do najlepszego LO w powiecie do klasy mat -fiz-inf. Matematyke kocham (troche mniej niż rolnictwo :P) fizyki nigdy nie lubiłem(heheh podwójne zaprzeczenie, klania sie prawo podwójnej negacji :D) ... ale do rzeczy. Bedac w LO mecze sie( nie przez w-f bo jest go niewiele :D ) masą nauki, dam sobie rade z tym ale oprócz nauki nie mam czasu na nic innego, mógł bym w tym czasie pomóc w czymś w gospodarstwie . Myśląc że musze jeszcze przeżyć 2.5 roku w ten sposób, to aż mnie roznosi :D Dlatego od początku chciałem iść do TMR pouczyc sie do zawodu te 4 lata i robic to co naprawde lubie. Dlatego teraz nie wiem co robic ... tato mowi zebym został w LO a mnie ciagnie do gospodarki ... i już przeżył bym naukę tego co naprawde lubie w TMR. Co byście zrobili na moim miejscu ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
locke    291

Skończ to LO i później idź na studia związane z rolnictwem,albo sobie zrób technikum. I bądź gość :D


Siema :)
Sprzedam dwie felgi 18.3 R30 do kombajnu Bizon,Claas,Fortschritt i innych, ciągników Ursus,Zetor,Fortschritt i innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
szymonidas9    1

@dawid6150

Jak bym czytał swoją historie :D z tym, że mam 10ha mniej ;p

Również poszedłem do LO na profil mat-fiz-inf. i tak samo nie bardzo lubie fizyke :P

z tym, że u mnie znieśli typowo profilowe klasy i moge sobie wybrac przedmioty na rozszerzeniu ;)

 

Też sporo myślałem o przeniesieniu się, bo jednak znacznie szybciej miałoby się zawód i można by już coś robić, tzn. jakieś dotacje itp. ( o ile będą ;) )

 

PS. jakie województwo ? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dawid6150    0

Mieszkam w województwie lubelskim. Mialem wrażenie że wiecej zrobie idac na tmr ale jednak zostane tu. poczytalem troche na temat dofinansowan i MR i lepiej byc rolnikiem po studiachzeby to wszystko ogarnąć. W najbliższej szkole do tmr to sami niekumaci poszli i skoncza na tym edukacje. Ja jak bym poszedl to pewnie też bym zakonczyl bo pewnie matury bym nie zdał, a tak zrobie sobie lo poznam ludzi, co z czym sie je i pozniej na studia. Może ze 2 kierunki pociagne :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Suchy    0

Mój ojciec mówi tak: " Wykształcenia nie będziesz nosił na plecach." Ucz się jak najwięcej najlepiej w tym co cię interesuje ale też nie do końca. Patrz na to co możesz robić w przyszłości przed tobą kawał życia a teraźniejsze wybory mogą zaważyć na wiele lat. Uważam, że jeżeli sytuacja życiowa nie zmusza cię do podjęcia jak najszybciej pracy to powinieneś się uczyć. Jak zdobędziesz magistra lub magistra inżyniera to nikt nie zabroni ci pracy popniżej twoich kwalifikacji natomiast w drugą stronę to nie działa. Ponad to ludzie inaczej patrzą na ludzi wykształconych, wiem że to niesprawiedliwe, ale niestety tak jest. Studia to nie tylko wiedza zawodowa to również obcowanie z ludzmi wykształconymi to poszeżenie horyzontów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uglibugli    74

Dokładnie kolega ma pełną racje na studiach (zależy jakich) za wiele się nie nauczysz jeżeli chodzi o to czego masz się nauczyć do swoje przyszłej pracy (nie mówie tu oczywiście o medycynie itp tylko o bardziej przystęppnych kierunkach) ale za to naprawdę poszerzysz swoje horyzonty dostaniesz od życia kilka różnych ciekawych furtek na przyszłość (ja np dzięki studiom mam okazję w najbliższym czasie wyjechać na praktyki do USA ) dzięki którym będziesz miał wiecej czasu i większe porównanie przy wyborach które będą miały wpływ na twoją przyszłość. Ja osobiście nie żałuję ze poszedłem na studia bo jest to fajna przygoda która jest przy okazji bardzo pouczająca i jest to fajny okres pomiędzy nie ukrywajmy dzieciństwem a dorosłym życiem bo smakujesz tego drugiego a jak coś nie wyjdzie zawsze możesz wrócić do domu i przypomnieć sobie o tym pierwszym chociaż myślę ze jak poczujesz to życie to po pierwszym roku nawet nie będzie ci się chciało za bardzo do domu na weekendy wracać i zrobisz dużo żeby studia skończyć :) No chyba ze ktoś wybiera np medycynę albo stomatologię to niech lepiej tego nawet nie czyta bo z doświadczenia wiem ze tam jest trochę inaczej (moja dziewczyna studiuję stomatologię)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To teraz ja dorzuce swoje 3 grosze. Obecnie jestem studentem 2 roku medycyny weterynaryjnej we Wrocławiu. Moi rodzice mają 21 ha oraz hodowle bydła i trzody. Teoretycznie mam to przejąć, z takim zamiarem nosiłem się 3 lata w ogólniaku... Jednak widząc ogrom pracy na rolnictwie powoli zaczynam zmieniać swoje poglądy. Nadal mimo to ciągnie mnie do gospodarki ale wiem że po studiach trudno będzie pogodzić prace zarobkową i prowadzenia fermy. Potrzebni byli by pracownicy i kierownik który by ich pilnował. Kierownikiem mógłby być mój ojciec ale jak długo... Jeżeli gospodarkę przejęłaby siostra ze szwagrem to byłaby dla mnie bardzo komfortowa sytuacja. Jeśli jednak tak się nie stanie to biorę to ja.. Niepotrafiłbym sprzedać ziemi i inwentarza... Zobaczymy jak będzie ja jeszcze 4,5 roku sudiów a siostra kończy dopiero gimnazjum.


Ursus 912 "duży"
Ursus C 355 "mały"
Ursus C 355 "wujowy"
Razem na 21 hektarach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nextto    0

witam

prowadzę z rodzicami gospodarstwo. uczyłem sie w technikum mechanicznym później studia rolnicze a potem rodzice zapisali mi dobytek ślub i tak jakoś powoli się kręci

wybierając technikum będziesz miał papier i zawód- jeśli trafisz na dobrą kadrę i nie będziesz leserem to poza leserem wyniesiesz także jakąś wiedzę praktyczną. która przyda się kiedyś prędzej czy później. w liceum tylko wiedza z regułek i jak sama nazwa wskazuje tylko ogólna.

studia to możliwość poszerzenia wiedzy i horyzontów nauczą Cię przy odrobinie szczęścia ogłady i kultury (tak przynajmniej było w moim wypadku pod waruniem że nie wpadniesz w złe towarzystwo) zdobycia kontaktów z osobami które później w przyszłości będą pracowały w firmach handlowych młynach mleczarniach PGR itd.

taka była moja historia a co do Twojej - to nie ma co ukrywać praca na roli to nie jest łatwy chleb harówa od rana do nocy plus jakieś ekstra akcje naprawcze albo to co kocham to wyproszenia lub wycielenia nastawiasz sobie budzik na 3 w nocy i za***rdalasz do obory czy porodówki robisz kółko i wracasz po 15 minutach ale organizm czuje to następnego dnia dlatego zainwestowałem w kamerki tylko trzeba je zainstalować. nawet zimą jeśli nie utrzymujesz się tylko z ziemi to masz robotę od rana do zmroku nie pewne pieniądze bo ceny w ujęciu rocznym potrafią skakać o 30 % co przyświadcza o opłacalności. kolejny minus każdego dnia śmierdzisz jak świnia knur byk indyk w zależności w czym pracujesz. kolejny minus praca rękami można mówić o usprawnianiu i widać to gołym okiem na każdym praktycznie gopodartwie ale jest to proces długotrwały i niezwykle kosztochłonny jak byś nie obejrzał to i tak wideł musisz się chwycić za kilkadziesiąt lat problemy z stawami astmą kręgosłupem - popatrzcie na naszych rodziców- jak nie raz się męczą jacy są spracowani usiądą wieczorem w fotelu i już spią. - Oni są jeszcze z ruskiej stali robieni - my tyle nie wytrzymamy. mam 30 lat a od dwóch lat walczę z kolanami.... kolejny minus założenie rodziny nie każda panna będzie chciała zostać żoną rolnika .... jesteś uwiązany do zwierzaków zapomnij że gdzieś wyjedziesz z żonką na tydzień wakacji....

teraz plusy

jeśli jest dobry rok lub lata to Twój wysiłek jest nagradzany to co pracownik na hali odkłada w rok ty jesteś w stanie odłożyć z jednej faktury...

pracujesz u siebie nikt Ci nad głową nie stoi nie hałasuje nie poniża. sam zarządzasz swoim czasem i to głównie w Twojej mierze leży jak Ci się będzie powodziło, jesz jeszcze w miarę zdrowe i smaczne swoje jedzenie a nie marketowy hłam

pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mlodyhef    144

Również studiuję Rolnictwo. Na razie nie wiem co będę robił w przyszłości, bo wszystko zależy od... żony i tego czy będzie chciała mieszkać na wsi czy też nie.

 

Mimo wszystko na pewno chcę pracować w rolnictwie, jak nie będę miał gospodarki to znajdę sobie fuchę z jakimiś powiązaniami z rolnictwem. Pracowałem już na umowę o pracę, wiem czym to się je.

 

Jak dla mnie są tylko dwa minusy gospodarki (oczywiście takiej ze zwierzakami):

 

* W każdy dzień w roku musisz rano wstawać, piątek, świątek czy niedziela.

* Raz wejdziesz do obory i już śmierdzisz - codziennie myć się po kilka razy to chyba największemu czyściochowi się nie chce.

 

Niektórzy napiszą brak wakacji - tu też można się zgodzić. Ale na prawdę dużo osób ma czy to rodziców, czy teściów czy jeszcze kogoś kto na te trzy dni może wyręczyć. Te osoby, które nie mają takich osób to rzeczywiście mogą trochę ponarzekać.

 

Osoby, które prowadzą produkcję roślinną to chyba się nie zamęczą, więco nich nie ma sensu pisać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uglibugli    74

Również studiuję Rolnictwo. Na razie nie wiem co będę robił w przyszłości, bo wszystko zależy od... żony i tego czy będzie chciała mieszkać na wsi czy też nie.

 

Mimo wszystko na pewno chcę pracować w rolnictwie, jak nie będę miał gospodarki to znajdę sobie fuchę z jakimiś powiązaniami z rolnictwem. Pracowałem już na umowę o pracę, wiem czym to się je.

 

Jak dla mnie są tylko dwa minusy gospodarki (oczywiście takiej ze zwierzakami):

 

* W każdy dzień w roku musisz rano wstawać, piątek, świątek czy niedziela.

* Raz wejdziesz do obory i już śmierdzisz - codziennie myć się po kilka razy to chyba największemu czyściochowi się nie chce.

 

Niektórzy napiszą brak wakacji - tu też można się zgodzić. Ale na prawdę dużo osób ma czy to rodziców, czy teściów czy jeszcze kogoś kto na te trzy dni może wyręczyć. Te osoby, które nie mają takich osób to rzeczywiście mogą trochę ponarzekać.

 

Osoby, które prowadzą produkcję roślinną to chyba się nie zamęczą, więco nich nie ma sensu pisać.

 

No tak tylko w oborze się zmęczysz masz rację ;) Przy produkcji roślinnej szczególnie warzywach wszystko samo rośnie a człowiek tylko leży :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mlodyhef    144

Zapomiałem o warzywach i tym podobnych. Ale nie wmówisz mi, że ta praca jest cięższa niż przy produkcji zwierzęcej. No i jaka jest przy tym praca w zimę w porównaniu do zwierzaków, gdzie trzeba całym rokiem chodzić? No właśnie.. :)

 

A i codziennie o 5-6 rano do warzywek wstawać nie trzeba. ^^

Edytowano przez mlodyhef

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uglibugli    74

Zależy do jakich warzywek ;) ja mam szklarnie i uwierz mi ze n nimi gorzej niż ze zwierzętami i też okrągły rok wstaję o 6 latem nawet o 5 bo już trzeba biegać i siedzisz tam do samego zachodu bo inaczej nie zamkniesz luftów ;) Zimą znowu musisz dodatkowo pilnować kotłowni rano i wieczorem wożenie miału ile nocy nie przespanych przez awarie i w ogóle ;( Latem walcząc z ogórkiem na polu pobudka o 3 rano zeby o 4 wyjechać z opryskiem później cały dzień na polu w temp +30 do tego sezon ogórkowy zazwyczaj pokrywa się ze żniwami plus jeszcze walka z kapustą i uwierz mi ze mam porównanie z sąsiadem który ma 250 byków i uwierz mi ze z moich obserwacji jest naprawdę lżej ;) A no i jeszcze do tego dochodzi dwa razy w tydodniu kurs z towarem ale to już tylko nocą się robi (bo w dzień brak czasu) wiec powiedzmy ze wtedy wypoczywam :) No ale cóż ja poradzę ze zwierząt nie lubię i nie mógłbym z nimi pracować :( Nic nie będę ci wmawiał ale niestety wiem gdzie jest wiecej pracy i gdzie jest gorzej ;( szczególnie ze ze zwierzakami masz pole do popisu i rozwoju przez mechanizacje u mnie niestety mechanizacja jaka była praktycznie 50 lat temu taka jest dzisiaj i za bardzo nie ma jak tego poprawić ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No porównanie produkcji warzywniczej do zwierzęcej ciekawe. Popieram słowa przedmówcy w 100%. przy zwierzętach owszem sie nalatasz ale nie musisz cały dzień w skwarze naparzać z motyką albo szykować towarku. Tak jak kolega wyzej napisał że produkcje zwierzęcą idzie sobie zmechanizować. Nie mam dużego areału, ale czasem jest taki dzień że wstaje o 4 i o 2 w nocy kładę się spać. W moich okolicach jest bardzo ciężko z ludźmi do pracy więc większość wykonuję sam.Żeby w warzywnictwie opłacało się kupować maszyny do zbioru to trzeba już naprawdę dysponować areałem bo nikogo nie stać żeby na kilka ha warzyw kupować kombajny za ogromne pieniądze. Samo przygotowanie do sprzedaży prawie wszystko robisz ręcznie. W tym roku udało mi się kupić płuczke do warzyw i wiedz mi jak się cieszyłem jak nie musiałem myć poł tony marchwi w wannie. Pozdrawiam tych którzy myślą że przy warzywie jest lekko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uglibugli    74

Ogólnie z chodzimy na zły tor naszej dyskusji choć pobocznie trzeba uznać że dzięki temu przedstawiamy przykłady odpowiadające na pytanie jakie zostało zadane na początku ;) A wynika z tego jedno jak jesteś silny i lubisz być całe życie narobionym możesz zostać na wsi i podejrzewam ze idzie uzyskać lepszy wynik finansowy niż na etacie jako absolwent wyższej uczelni (mówimy tu o zwykłych stanowiskach na poziomie "szarego" absolwenta) Tylko trzeba sobie zdać sprawę z kosztów jakie ponosi człowiek pod postacią pracy i niestety nie da się tego określić metodą parytetową ponieważ trzeba pamiętać o różnych czynnikach choćby takich jak intensywność pracy oraz srednioroczny czas pracy. Dlatego dla mnie ten temat jest niestety bez sensu. Nie po to ktoś kiedyś wymyślił gałęzie gospodarki zeby teraz wrzucić je do jednego worka i zacząć porównywać dwa kompletnie różne aspekty. W tym temacie może porównywać na przykład produkcję zwierzęcą do produkcji roślinnej które dzielą się na wiele innych działów bo ciężko jest porównać hodowle bydła mięsnego do mlecznego tak samo jak ciężko jest porównać produkcję zbóż (jako roślinną w pełni zmechanizowaną) do produkcji warzy a co dopiero do produkcji owoców miękkich. Reasumując nie da się jednoznacznie stwierdzić komu się lepiej żyję chyba ze obierzemy jakiś jeden aspekt ponoszonych kosztów i zysków. Jeżeli weźmiemy zyski finansowe zgodzę się ze rolnik przy dobrym gospodarzeniu wyciągnie wiecej niż absolwent (oczywiście nie w każdym przypadku) Natomiast jeżeli weźmiemy pod naszą uwagę koszt jakim jest praca to niestety ale 40 godzin na tydzień (8 godzin 5 dni w tygodniu) która zazwyczaj odbywa się w bardzo sprzyjających warunkach porównując do pracy w gospodarstwie jest nie współmierna pod żadnym względem nawet jak weźmiemy założenia teoretyczne to absolwent w roku (nie biorąc pod uwagę urlopów które w rolnictwie w praktyce też nie występują) pracuję około 1920 godzin, gdzie w rolnictwie z czystych założeń teoretycznych jakich używa się w ekonomi ta liczba wynosi 2120 godzin (raptem 200 godzin więcej) co i tak dobrze wiemy ze kompletnie nie przekłada się na rzeczywistość no ale przyjmujemy ze 100 dni w roku mamy wolne :) Biorąc pod uwagę ze średnia krajowa pensja wynosi jakieś 3 tyś brutto (nie mówię o przeciętnej tylko o średniej aby porównać ją do średniego gospodarstwa) wiec absolwent wyciągnie około 36 tyś na rok dochodu a porównując to do średniego gospodarstwa w Polsce czyli do 11 ha stawka dochodu na rok to 11x2431=27 tyś (około) no i notabene dochody na wsi też są niższe lecz można też porównać aspekt pracy gdzie stawka godzinowa absolwenta wynosi około 18-20 zł na godzinę czyli rolnik zarobi w teorii około 4 tyś więcej co w przypadku średniego gospodarstwa w Polsce czyli powierzchni około 11 ha myślę ze jest nieosiągalne bo uzyskać z takiego areału 40 tyś czystego zysku przy nakładzie pracy jaki zakłada teoria jest nierealny. Wiem ze pisałem ze dochód może być większy niż absolwenta bo może ale dałem te liczby jako przykład dla ludzi szukających swojej drogi życiowej aby mogli porównać jak to wygląda według średnich statystyk dzięki którym można porównać komu tak naprawdę żyję się lepiej. Prosiłbym o wasze komentarze na ten temat bo ostatnio podobną sprzeczkę miałem ze swoim profesorem który uważał ze rolnictwo to żyła złota a gdy przedstawiłem mu swój pogląd praktycznie identyczny jak tutaj to racji nie przyznał bo przecież on jest mądrzejszy ale sensownego argumentu na obalenie tej tezy też nie miał ;)

 

PS

jaką płuczkę kolego kupiłeś ??? bo też szukam jakiegoś rozwiązania do płukania ogórków do kiszenia i zastanawiam się nad najlepszą opcją ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zwykłą bębnową płuczke do warzyw. Taką małą wsad około 100 kg na moje warunki wystarczy. Ma ona jednak wadę obdziera nieco towar więc nie wiem jak to przy ogórku będzie sie sprawować. Ostatnio widziałem szczotkarkę Domasz-u i tam jedziesz na sucho. Nawet ładnie to wychodzi jeśli chodzi o ogórka.

Co do Twojej długiej wypowiedzi. Zysk z gospodarstwa jest zyskiem niepewnym. Wystarczy jedna ulewa grad czy inne zjawisko i można zostać z długiem. Praca na etacie jest pewna, ale mi to kurde nie pasuje. Wolę sam decydować o sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wojtal24    191

A wracając do pytania w temacie; rolnika żyje się lepiej .... ale wtedy i tylko wtedy jak przejmują rozpędzone gospodarstwo po rodzicach bo jak by mieli zacząć od zera kupić gospodarstwo na kredyt to już nie jest tak kolorowo.

Absolwent kończy szkołę szuka pracy i jak zacznie pracować to za miesiąc pieniądze (wypłata) a rolnik ile musi czekać na jakiś dochód


ZETOR TEAM

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio czytałem artykuł w Warzywo. Robili kalkulację uprawy marchwi na przemysł. wszystkich kosztów na 1 ha było bodajże 18 tys(wliczone zabiegi zbiór transport itd) to po podliczeniu kosztów facetowi zostało równe 900 zł na czysto:D.

To prawda. Gdyby człowiek miał kupić ziemie park maszynowy itd to mało kto by się tego podjął no chyba że traktował by to jako kolejne hobby bo pieniedzy nie ma na co wydawać. Sam bym sie nie podjął

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

×