Skocz do zawartości

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie


Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Na styczniku da radę, tylko będziesz musiał wymieniać go co pół roku lub częściej. Od razu zainwestuj w sterowanie triakami. Będziesz miał pewność, że maszyna nie odmówi posłuszeństwa w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sadek    449

Link poprawiłem, a czy silnik lubi załączanie w zerze ??? Bo z tego co się orientuję triak załącza się w zerze.

 

Czy było by to na zasadzie 3 triaków sterowanych stycznikiem czy inny bardziej rozbudowany układ ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Triak możesz sobie załączyć kiedy tylko chcesz. Dla silnika nie ma znaczenia czy jest załączany w zerze. Można samemu zbudować układ sterujący trzema triakami, albo kupić gotowy stycznik półprzewodnikowy, który podłącza się tak samo jak zwykły stycznik. Koszt około 500-700 zł. Żywotność ponad 50 milionów łączeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Grzesiek84    12

tylko że przy elektronice dolicz układ do napięcia sterowania (transformator, stabilizatory itp) cena wydaje mi się wyjdzie bez mała to samo co za stycznik półprzewodnikowy z cewka 230V AC i awaryjność wydaje się mniejsza niż przy elektronice. przy takiej maszynie masz drgania kusz itp. Wszystko też się opiera jakie masz finanse na to przeznaczone i z jak miejscem do zamontowania elektroniki czy całych układów.

Poszperałem trochę i zastanawiam się czy zamiast drogich układów nie zastosować by takie starego typu stycznika na pewno żywotność była by większa niż zwykłego stycznika. Co o tym koledzy sądzicie? http://allegro.pl/wylacznik-stycznik-olejowy-trojfazowy-mo62-14-25a-i3009587573.html

Edytowano przez Grzesiek84

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

KRISS75    39

Taki włącznik jak znalazł kolega Grzesiek84 miałem kiedyś przy taśmie do usuwania obornika,ale to nie te gabaryty i mam do dyspozycji tylko kciuk lub nogę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sadek    449

Ale sterowanie można przenieść w dowolne miejsce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

KRISS75    39

Majsterkowanie,konstruowanie lubię i ogarniam,ale elektrykę nie bardzo.Kolego Sadek możesz mi wyjaśnić jak to sterowanie przenieść w dowolne miejsce-czytaj na kciuk?

 

A co myślicie o tym przycisku?

 

http://www.tme.eu/pl...in/6061100005/#

Edytowano przez KRISS75

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Chodzi o to, że przycisk włączający umieszczony będzie gdzie tylko będziesz chciał i podłączony dwużyłowym przewodem. A stycznik umieścisz w dogodnym dla ciebie (i konstrukcji) miejscu. Co do wynalazku z allegro, to nie zawracałbym sobie nim głowy. Totalna amatorszczyzna. Triaki na luźnych przewodach itp. Fabryczne styczniki są pyłoszczelne, odporne na wibracje. Możesz najpierw zastosować zwykły stycznik i wypróbować jak długo podziała, ale wierz mi, że nie będą to lata, tylko raczej miesiące. Później możesz wymienić na półprzewodnikowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie lepiej zrobić żeby piła pracowała cały czas, skoro i tak jest napędzana innym silnikiem niż łuparka? Z tego co się orientuję silnik załączony raz pobierałby dużo mniej prądu niż przy ciągłym uruchamianiu a i koszty mniejsze, bo tylko 1-0 i wyłącznik bezpieczeństwa.

Piły w łuparkach, które załączają się w chwili cięcia są napędzane przeważnie silnikiem hydraulicznym, lub tak jak proponuję pracują cały czas (tylko chowają się w obudowę). Wiem, że autor na początku podawał inne założenia, ale to będzie droższe i bardziej awaryjne, a sposobem który proponuję rozwiąże kwestię ciągłego załączania silnika i kosztów budowy jak i późniejszej eksploatacji.

KRISS75 - przemyśl to.

:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Grzesiek84    12

kolego @Elektrotechnik a co sądzisz o zastosowaniu tego olejowego co np link podałem?

Pytanie do autora: Ty chcesz zrobić coś w tym rodzaju

Jeśli tak to według mnie prowadnica może chodzić cały czas a jedynie pod ręką zrobić wyłącznik bezpieczeństwa.

Edytowano przez Grzesiek84

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


mariuszd93    489

To zaprojektuj osłone tak żeby cała prowadnica była schowana jak jest podniesiona i nie baw się w te styczniki na prądzie na pewno nie zaoszczędzisz włączając co chwilę silnik i musiałbyś kilka sekund czekać aż silnik wejdzie w obroty .

Zasilanie można zrobić na styczniku a w dzwigni którą trzymasz umieścić przycisk STOP

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Grzesiek84    12

tutaj też piła według mnie chodzi cały czas więc lepsze rozwiązanie tak jak kolega wyżej pisze. I nawet jak masz to ten olejowy możesz wykorzystać. Jak rozwiązane jest smarowanie prowadnicy?

Pomyśl że zanim posuniesz klocek drzewa piła i tak raczej nie stanie od razu a Ty od nowa będziesz praktycznie załączał. Będzie cierpiał stycznik, przycisk i na pewno łańcuch ale zrobisz jak uważasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ukasz    58

Dokładnie jak kolega pisze nie zdąży się zatrzymać a już będziesz włączał od nowa, nawet jeżeli coś na prądzie zaoszczędzisz (nie jestem do końca pewny czy by tak było) to i tak nie zrekompensuje to kosztu droższej instalacji. Co do smarowania to zbiorniczek jest dużo wyżej więc może tylko grawitacyjnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Ten stycznik olejowy na pewno będzie miał większą żywotność niż suchy. Jednak żaden stycznik nie zapewni takiej żywotności jak półprzewodnikowy. Co do ciągłej pracy piły to nie jest to rozwiązanie optymalne. Chodzi o zużycie łańcucha, i prowadnicy. Jeżeli piła będzie smarowana tylko w momencie przecinania drewna (tak to się rozwiązuje w profesjonalnych maszynach) to kiedy piła będzie podniesiona będzie pracować na sucho. Czyli duże zużycie piły. Natomiast jeżeli będzie smarowana ciągle = duże zużycie oleju i (trochę mniejsze, ale zawsze) zużycie piły. Autor zrobi jak chce, ale moje zdanie jest takie: Piła załączana i smarowana na czas cięcia i stycznik półprzewodnikowy. Polecam to rozwiązanie nie dlatego, że jestem elektronikiem, ale dlatego, że jest niezawodne, mimo większych kosztów budowy. Ale wierzcie mi, że to się opłaci. Przy ciągłej pracy maszyny (a zakładam, że autor nie buduje jej do pocięcia 1m3 drewna rocznie) liczy się każda złotówka. Zaoszczędzona na łańcuchach, prowadnicach i oleju. A także na stycznikach i serwisie. Sterowanie można zrobić tak, że piła będzie wyłączana krańcówką kiedy dojdzie do położenia spoczynkowego. I włączana tak samo. Na pewno zdąży osiągnąć właściwe obroty zanim zacznie przecinać drewno.

 

 

Edit:@ukasz wierz mi, że zdąży się zatrzymać. Przesunięcie kłody o następny odcinek trochę czasu zajmie. W poście @KRISS75 na filmie widać jak długi czas zajmuje przesunięcie kłody. Moim zdaniem jest to bezsensowne zużycie prądu i elementów tnących.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

mory1971    1

wszystkie automaty i polautomaty do lupania drewna wykonane sa na hydraulice,wychodzi nieco drozej ale duzo prostsze sterowanie i mniejsza awaryjnosc ukladu.wystarczy jeden silnik elektryczny + pompa + silownik kilka wezy hydraulicznych.

jesli planujesz zastosowac pile lancuchowa to tylko taki uklad .powody podal juz moj poprzednik.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

No nie wiem czy układ: silnik elektryczny=> pompa=> zawór bezpieczeństwa=>rozdzielacz=> silnik hydrauliczny=>koło napędzające piłę jest prostszy od układu: silnik elektryczny=> koło napędzające. Nie wiem co może być bardziej awaryjnego: silnik elektryczny czy 50 kg hydrauliki (którą i tak napędza ten sam silnik elektryczny). Nawet nie wspominam o sprawności układu elektrycznego, który nie zużywa prądu na grzanie oleju w hydraulice.

Co do zużycia oleju smarującego to podam małą ciekawostkę: pracowałem kiedyś jako operator harwestera. Był tam system smarowania piły oparty na takiej zasadzie, że ilość oleju była ściśle zależna od grubości przecinanego drewna. Zużywało to 1-1,5 l oleju na dzień. Pewnego dnia popsuła się pompa, i żebym mógł pracować dalej (a w tym czasie serwis zmówił nową pompę) zrobiłem obejście i stałe dozowanie oleju. I wtedy zużycie wzrosło do 5-7 l na dzień. Dobrze, że na pompę musiałem czekać tylko miesiąc, bo straty byłyby ogromne. Zmierzam do tego, że maszyna musi pracować tak, jak najmniej pracowała na pusto. W ten sposób można dużo zaoszczędzić. Podsumowując najbardziej optymalny jest napęd elektryczny, smarowanie tylko w czasie pracy piły i jej wyłączanie w położeniu spoczynkowym. W harwesterze czas przesuwu kłody 2,40 m jest krótszy niż na tym filmie odcinka 30 cm, a piła i tak zdąży się zatrzymać i rozpędzić (trochę nie trafne porównanie bo tam jest napęd hydrauliczny i 150 KM mocy na pile).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ukasz    58

filmiki dopiero teraz obejrzałem faktycznie długo to trwa, sugerowałem się tym iż jak tnę elektryczna piłą łańcuchową to jeżeli wyłączę na koniec cięcie i przesunę piłę do następnego to się nie zatrzyma zupełnie, przy większym silniku była by większa jeszcze bezwładność. Ale faktycznie tutaj trzeba parę czynności wykonać i sporo czasu mija. Może nich jeszcze autor się wypowie jak duża ma maszyna pracować bo jeżeli przez cały rok ma chodzić to faktycznie rozwiązanie Elektrotechnika będzie najkorzystniejsze, a jeżeli kilka przyczep drewna rocznie ma pociąć to na olejowym, czy nawet zwykłym styczniku troszkę by pochodziła.

Elektrotechnik popraw swojego posta bo wynika z niego że tym co teraz poście napisałem jest filmik ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Ale faktycznie tutaj trzeba parę czynności wykonać i sporo czasu mija.

Tym bardziej, że załadunek i "posuw" jest realizowany ręcznie i nie ma sensu żeby piła w tym czasie pracowała. Można zrobić tak, żeby było opóźnienie w wyłączeniu silnika, powiedzmy 1-2 sekundy. Można w ten sposób osiągnąć kompromis między oszczędnością energii a częstotliwością włączeń. Chociaż moim zdaniem nie jest to konieczne. Wyłącznik krańcowy wykrywający spoczynkowe położenie piły, stycznik i gotowe. Proste i skuteczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

mory1971    1

co do oszczednosci zuzycia energii.

stosuje sie uklad bezcisnieniowy czyli silnik pracuje bez obciazenia dopiero po wlaczeniu odbiornika pojawia sie cisnienie w ukladzie .taki system powoduje mniejszcze straty cieplne ,ma swoje wady ale te w luparce sa pomijalne..

do napedu calego ukladu wystarczy jedeb silnik o max mocy 4-5 kw uzyskamy zaleznie od wydajnosci pompy dowolny nacisk im mniejsza wydajnosc (l/min ) i wyzsze cisnienie tym wiekszy nacisk na tlok

ta sama energia wytworzona przez silnik i pompe hydraukiczna bedzie wykorzystana do napedu lancucha pily.

a wiec mamy jeden silnik pracujacy wiecej jak polowe czasu bez obciazenia ,zamiast dwoch zalaczanych i wylaczanych .przy tak duzych mocach potrzebujesz zabezpieczenie glowne w domu co najmn iej 35A a tyle w wiekszosci malych gospodarstw nie ma .

wiec kolejny problem do rozwizania.majac jeden silnik unikamy problemu pradu rozruchowego powtarzajacego sie systematycznie co moze powodowac palenie bezpiecznikow(pamietaj ze oprocz luparki w domu/zagrodzie uzywa sie rowniez innach urzadzen elektrycznych) dlatego rozwiazanie hydrauliczne jest optymalne i dlatego nie spotkalem sie jeszcze z polautomatem lub automatem do przerobu drewna napedzanym czysto elektrycznie.

 

awaryjnosc hydraluki jest rowniez bardzo niska,szczegolnie jezeli zostanie prawidlowo wykonana.tam naprawde nie ma wiele elmentow ktore moga sie zepsuc a jezeli juz to najczescie jest to wina bledu w obsludze lub przeciazenia maszyny.

 

do autora tematu ,na forum jest kilka opisow luparek ,poszperaj na necie znajdziesz rowniez cos ciekawego i nie pchaj sie w silniki elektryczne uklad taki ma wiecej wad niz zalet w porownaniu do sterowania hydraulicznego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Po pierwsze: po co zabezpieczenie 35A do silnika 4kW? Po drugie: w jaki sposób sam silnik może mieć więcej wad niż dodatkowa hydraulika napędzana tym samym silnikiem? Po trzecie: w jaki sposób awaryjność układu hydraulicznego może być niższa od układu, w którym ta hydraulika nie występuje? Coś czego nie ma się nie psuje, więc nie rozumiem przewagi napędu hydraulicznego nad elektrycznym. Gdyby jeszcze była potrzeba regulacji obrotów to rozumiem (chociaż też nie do końca, bo regulację obrotów można zrealizować falownikiem, także układ hydrauliczny też jest zbędny). Dochodzi jeszcze koszt wymiany oleju, filtrów itp. których to w napędzie elektrycznym nie ma. Piszesz też, że do napędu całej łuparki wystarczy silnik 4-5 kW. Kolejna bzdura. Kiedy w trakcie rozłupywania drewna włączy się piła, to gwarantuje Ci, że taki silnik od razu się zatrzyma. Skonstruowałem kilka łuparek, więc mam doświadczenie w tej dziedzinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

KRISS75    39

Kolega Elektrotechnik myśli ja ja.2 silniki według mnie były prostsze w obsłudze,koszcie i montażu,tym bardziej że je miałem.Gdybym chciał zastosować jeden silnik to musiałby to być ok.7,5kw.Do tego silnik hydrauliczny do napędu prowadnicy parę stówek ,dlatego wybrałem pierwszą opcję.Na moim filmiku piła jest załączana i wyłączana,co jak w/w kolega zauważył zmniejsza zyżycie oleju,prowadnicy.Skłaniam się do stycznika

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sadek    449

Kolega @Elektrotechnik wyprzedził moją myśl odnośnie sterowania krańcówkami wtedy obowiązkowo wyłącznik awaryjny http://allegro.pl/listing.php/search?string=awaryjny+stop&category=0 i nie ma potrzeby włączania i wyłączania piły co też pochłania czas a na krańcówce jest to robione automatycznie. Kiedyś gdzieś w sieci oglądałem że do cięcia była zastosowana ruchoma duża piła tarczowa plusem zapewne było by brak smarowania ale uważam że koszty eksploatacyjne większe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.

  • Podobna zawartość

    • Przez odyniec
      Jestem ciekawy czy do T25 dało by się założyć jakieś najmniejsze turbo a jak tak to czy by wytrzymał silnik. Mi sie zdaje że trzeba by było wymienić wał tłoki itd na jakieś mocniejsze jak wy myslicie o tym
    • Przez faofar
      Witam mam takie pytanko na jak długo podłancza sie kabel do podgrzewanie bloku??W instrukcji tego nie znalazłem.
      .Ciągnik ma 1000mth ,niby skandynaw a od -5 jest juz problem .Aku ma rok czasu wiec nowy.
    • Przez maciek
      Witam , znajomy chce założyć 6cylindrowy silnik do 914. Czy reszta ciągnika wytrzyma , czy jest taka sama jak w 4kach ,tzn sprzęgło, skrzynia ,wzmacniacz ,most. 914 jest z jest około 95 roku.
    • Przez jakubkaczmarek
      Witam. Mam problem z grzaniem sie t25. Po ok 15 min pokazuje temp 100 stopni. Dodatkowo zauważyłem wyciek oleju po kolektorem wydechowym lub głowicą..... Czy te dwie rzeczy mają jakis związek?
    • Przez max2505
      Witam. Niedawno kupiłem c 330 jako traktor pomocniczy w gospodarstwie (do lekkich prac). Do tej pory posiadałem u c 360. Traktor był słaby o czym wiedziałem ale reszta była ok. Gdy rozebrałem silnik okazało się że większość części jest nowa tzn. Tłoki, cylindry, pompa olejowa(poprzedni właściciel zrobił remont) wał też nowy, korbowody chyba też. Okazało sie że przyczyną może być kiepska głowica. Została oddana do regeneracji. Wtryski zostały sprawdzone i są ok. Po wymianie pompy wtryskowej na regenerowaną dalej nie było różnicy. Filtr powietrza i filtry paliwowe czyste. Rozrząd też sprawdzony, znaki są dobrze. zapłon był przestawiany i reakcja jest ale wielkich różnic nie ma. traktor ciężko pali w temperaturze ok 5 stopni C, i kopci przy dodawaniu gazu a "górke widzi z daleka", troche wolno wchodzi na obroty ale to chyba normalne. Jeździłem inną trzydzistka i nie była wcale taka słaba. Nigdy nie grzebałem w 30 , może miał już ktoś podobny problem?? będe wdzięczny za jakieś rady.
      P.S. Spotkał sie ktoś ze złymi znakami na kołach rozrządu??
×