Skocz do zawartości
banan575

Wasz teść i Wasza teściowa

Polecane posty

nynka87    0

Wodny Elfie wpadaj do mnie na kawę to pogadamy sobie :) fajnie, że mnie rozumiesz, na prawdę miło mi jest... moja teściowa jest toksyczną osobą której się nie dogodzi ale cóż, kwestia przyzwyczajenia ;)

 

co do rodzeństwa to z nimi raczej nie ma problemów, brat to w ogóle jest super, siostra jako stara panna i ukochana córeczka mamusi trochę mniej, ale kiedyś jak było trzeba to też stawiała ją do pionu... to bardziej teściowa zabiega żeby sobie odbierać a im dawać... mąż trzyma teraz 7 byków, zażartowałam któregoś dnia do niego niech nie liczy na kasę za wszystkie bo pewnie znów będzie gadka żeby podzielić się z rodzeństwem :D

 

Meg kurczę chyba Ty nie bardzo rozumiesz co czytasz, pisałam tyle razy, że przecież dom jest majątkiem mojego męża a nie teściowej! nie musiała na niego przepisywać ale nie jest głupia, z 2 emerytur domu by nie utrzymali i dobrze wiedziała co robi bo jest cwana...

 

właśnie na szacunek trzeba sobie zasłużyć, a tak jak ona traktuje mnie i mojego męża to się nie mieści w głowie, naprawdę... opisałam już tyle sytuacji a Ty dalej tego nie widzisz? mimo wszytsko szanuję ją chociaż utrzymuję dystans... a to że syn jej nie sznuje tak jakby tego chciała to SAMA SOBIE NA TO ZASŁUŻYŁA SWOIM ZACHOWANIEM... a tak poza tym to rodzice mnie szacunku nauczyli owszem, ale u mnie w domu szacunek należał się też dzieciom, ich potrzeby były zawsze uwzględaniane po równo... to wyniosłam z domu i dlatego też nie rozumiem czasem zachowania teściowej...

 

masz rację mój mąż mógł powiedzieć sprzedajcie gospodarstwo bo mam je w d*pie, a wiesz dlaczego tego nie zrobił? właśnie ze względu na SZACUNEK za to że to jest ojcowizna z dziada pradziada do której teściowa mało co włożyła oprócz tego że sprzedała, postaw się na miejscu mojego teścia, jakby się czuł wiedząc, że nikt nie chce tego co od pokoleń jest w rodzinie? sprzedać obcym bo dzieci mają w d*pie... to żadna sztuka, uważam że sztuką jest pracować na tym co się dostało i dorobić się czegoś swojego...

 

co do spłaty rodzeństwa to wiesz, oni się na to zgodzili że w ciągu 5 lat, więc w czym problem? a my NIE BYLIBYŚMY W STANIE ich spłacić od razu jednorazowo po ślubie... trudno oddawać im wszystkie pieniądze i nie mieć za co żyć... a ziemi na wszystkich nie podzielili bo oni nie chcieli a poza tym uważali że nie ma co dzielić, woleli pieniądze i wygodne życie w mieście...

 

piszesz że wina leży po środku bo ktoś się na coś zgodził, potem nie bardzo mu to pasuje... czemu nie widzisz że tak jest właśnie z moją teściową? przepisała dom a teraz stwarza problemy, uważam że tak się nie robi...

 

Binek super to opisałeś z tymi zapisami, nic one nie dzadzą kiedy ludzie nie chcą ze sobą po prostu w zgodzie współżyć... a ja nie mam zamiaru cały czas walczyć o swoje, teściowa musi ustąpić w niektórych kwestiach na przykład w kwestii traktowania, żywienia i wychowania MOJEGO dziecka... nie wspomnę już o jego bezpieczeństwie bo tu przekroczyła już wszelkie możliwe granice czego po prostu jej nie podaruję...

 

jak widać więcej osób uznaje za nonsens utrzymywanie pustych pokoi jednocześnie cisnąc się w innych, a wiadomo kto musi ten dom utrzymać- właściciel czyli mój mąż...

Edytowano przez nynka87

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    344
Meg kurczę chyba Ty nie bardzo rozumiesz co czytasz, pisałam tyle razy, że przecież dom jest majątkiem mojego męża a nie teściowej!

A w której mojej wypowiedzi to podważyłam ,że tak nie jest ?

nie musiała na niego przepisywać ale nie jest głupia, z 2 emerytur domu by nie utrzymali i dobrze wiedziała co robi bo jest cwana...

Jak nie ,już nie przesadzaj ,ponieważ nie musieliby zamieszkiwać wszystkich mieszkań ,na dole by im starczyło . Mieszkań u góry nie ogrzewaliby i tyle . Wiesz ja nie wiedzę tu cwaniactwa w teściowej ,po prostu mąż chciał , zgodził się na warunki i dostał to gospodarstwo . Niedawno w moje rodzinie podobna sytuacja miała miejsce . Troje dzieci i nikt nie chciał gops. ponieważ inną drogę życia wybraki . Rodzice podzielili ziemie na 3 ,bo chcieli ziemie ( mają swoje firmy i chodziło o ubezpieczenie itp.) ,dom i resztę zabudowań pozostawili sobie i tak 3 osoby (jest babcia ) mieszkają na około 140 -150 m2 . Za inwentarz żywy (krowy mleczne ) zboże itp. wyremontowali sobie dom by im starczył do śmierci . Pozostawili tylko podstawowe maszyny rolnicze ,by każde z dzieci mogło obrobić swoją ziemię . Rodzice nie mają im za złe, że gosp. które dwa pokolenia prowadziły dziś tak naprawdę przestało istnieć . Takich przypadków jest dużo . Przywiązujmy się do ludzi nie do miejsc ,ponieważ z tymi na których nam zależy wszędzie będzie nam dobrze .

Także naprawdę nie róbcie łaski że wzięliście gospodarstwo ,ponieważ nie sądzę że to była sytuacja patowa i przejaw cwaniactwa teściowej . Ewentualnie jak wspomniałam wyżej ,mogłaby też sprzedać dom i przenieść się bliżej tych instytucji ,które na stare lata są jej niezbędne .

co do spłaty rodzeństwa to wiesz, oni się na to zgodzili że w ciągu 5 lat, więc w czym problem?

Ja tu nie wiedzę żadnego problemu . Spłacicie i po sprawie ,bynajmniej formalnej .

piszesz że wina leży po środku bo ktoś się na coś zgodził, potem nie bardzo mu to pasuje... czemu nie widzisz że tak jest właśnie z moją teściową? przepisała dom a teraz stwarza problemy, uważam że tak się nie robi...

Stwarza problemy . Pewnie masz na myśli te mieszkania ,których nie chce oddać ?

Nie wiem czemu nie chce . Być może chodzi o tą spłatę rodzeństwa ,a być może chodzi o to ,że rodzice czasami nie mogą się pogodzić z faktem ,że ich dzieci już dorosły ,że ich już nie ma i te puste kąty trzymają by choć się łudzić ,że są obecnie . To są uczucia matki do dzieci ,o tym się nie mówi głośno ,ale to czasem tłumaczy ich nieracjonalne zachowanie .

Wiem też to ,że im bardziej się komuś coś narzuca ,tym bardziej ,ta osoba jest oporna .

Nynka ,ja już kończę tą dyskusję ,ponieważ tak naprawdę nie jestem w Twojej sytuacji i tylko Ty wiesz jak jest naprawdę .Moje posty nie były po to, by tu kogoś bronić czy kogoś zganić ,tylko po to ,by może nadać sprawie inny kontrast . Życzę Ci pomyślnego rozwiązania problemów no i więcej powodów do radości ,ponieważ życia za krótko trwa by się smucić ,a co gorsza złościć . Pozdrawiam Meg . :)

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

Meg nie mówię że podważyłaś, tylko wciąż pisałaś że teściowa nie musi się dzielić pokojami, a przecież formalnie dom nie jest jej tylko syna i co jak co, ale dzieciom powinien móc zapewnić kąt do spania... nam też się należy jakaś intymność, i tak na prawdę drugie dziecko nie ma tu żadnego znaczenia, można mieć tylko jedno ale trudno spać przez 10 lat w pokoju z dzieckiem bo tak sobie zażyczyła teściowa...

 

to że ona nie może się pogodzić że dzieci nie ma i trzyma im kąty to jest chore, po prostu chore... taka jest kolej rzeczy, życie toczy się dalej i trzeba jakoś sobie z tym poradzić, nie tylko jej jedynej na świecie dzieci się wyprowadziły z domu...

 

widzisz może dla niektórych nie sprawia problemu wyprzedanie całego swojego dorobku, nie tylko swojego ale też z kilku pokoleń, ale wiem że mój mąż na coś takiego by się nie zgodził, rodzice również... Ty może przywiązujesz się do ludzi nie do miejsc, mój mąż zupełnie odwrotnie, i o ile do matki przez 30 lat się nie przywiązał tak do tego miejsca w którym mieszka i pracuje bardzo...

 

nie robimy łaski że wzięliśmy gospodarstwo którego nikt nie chciał bo tak jak pisałam mąż jest przywiązany do życia tutaj, a teściowie za nic w świecie by się stąd nie wyprowadzili, znam ich a Ty nie więc wiem że taka sytuacja nie wchodziłaby w grę...

 

nie odbieram Twoich postów jako złośliwości, ale tak na prawdę nie wiesz do końca jak jest, przeczytając kilka postów w necie nie poznasz człowieka... :)

 

ja wiem, że nie jestem idealna, i nigdy nie będę, mój mąż też nie i przykro mi to mówić, ale na teściową nóż mi się w kieszeni otwiera, bo kilka dni temu przez jej durną upartość i głupotę mogłam stracić już dwoje dzieci, i niech mi nikt nie mówi że komuś należy się szacunek tylko dlatego bo coś mi dał i mam mu za przeproszeniem całe życie włazić w d*pę jeżeli nie szanuje mnie i to o co proszę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wojtal24    165

@nynka to co napisałaś: "ale na teściową nóż mi się w kieszeni otwiera, bo kilka dni temu przez jej durną upartość i głupotę mogłam stracić już dwoje dzieci" nie wnikam co ta teściowa wam zrobiła i jak poważne było zagrożenie, ale nie rozumie Ciebie jako matki jak możesz narażać zdrowie i życie swoich dzieci i swoje dla paru hektarów i paru byków z których jeszcze musi spłacić rodzeństwo , albo wy powinniście iść na jakaś terapie rodzinna łącznie z teściowa albo się wyprowadzić bo w końcu dojdzie do nieszczęścia, i druga sprawa jeżeli chodzi o ten pokój dla dzieci to chyba Twój maż kocha bardziej swoja matkę i jemu bardziej na niej zależy niż na Tobie i waszej rodzinie bo skoro w własnym domu nie może zagwarantować warunków i bezpieczeństwa swojej rodzinie i swoim dzieciom to coś jest chyba nie tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

Wojtal jak będę miałą dłuższą chwilę to napiszę co zrobiła teściowa, żeby Wam rozjaśnić sytuację, te kilka dni zmieniły moje życie o 180 stopni i sama sobie się dziwię że byłam taka głupia i wciąż broniłam teściowej i trzeba było dopiero takiej sytuacji o włos od nieszczęścia żebym przejrzała na oczy i dotarło do mnie że ten człowiek powinien siedzieć chyba w psychiatryku...

powiem tylko że mąż jak najbaradziej już dawno powiedział że jak będzie chciał to zagospodaruje sobie pokój który będzie chciał a nawet 2 żeby zrobić sobie oddzielną kuchnię i nie mieć nic wspólnego z teściową... niestety na razie nas nie stać na takie wydatki, ale odkładamy kasę to może coś się uda zrobić :)

 

Meg tak zastanawiam się czemu tak bardzo uczepiłaś się tego że dom jest majątkiem mojego męża i ja nie mam do niego prawa, owszem może biorąc pod uwagę prawo to tak jest, ale oprócz tego są też ludzkie relacje chociażby takie jak miłość i mąż nigdy nie dał mi odczuć że dom jest jego a nie mój... myślę że bez problemu podpisałby intercyzę gdyby na tym mi zależało, tylko po co? szkoda kasy na notariusza, a ja nie mam potrzeby zaspokojenia swojej próżności żeby mieć na papierku że też mam dom i ziemię... nie potrzebne mi to, wolę szczęśliwą rodzinę :) ale rozumując tak jak Ty to dochodzę do wniosku, że też jestem głupia, bo pozwalam wydawać nasze wspólne pieniądze na dom, który nie należy do mnie i gdyby nie daj Boże mojemu mężowi się w głowie poprzewracało i chciałby się ze mną rozwieść to ja też przecież zostaję z niczym ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    344

Nynka w życiu zawsze idziesz którąś z dróg . Wybieraj tą ,która da Ci najpiękniejsze wspomnienia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sebe1033    62

Meg Ty to miałaś rajskie życie bo tesciową chyba jeszcze nie jesteś strasznie opornie idzi Ci wczucie się w sytuację nynki nie znasz życia.

Co do teściowej Nynki można dalej żyć u siebie mając syna u boku, swoje otoczenie-wioskę. A co do sprzedaży przez teściów właśnie teściu po pierwsze musialby się zgodzić po drugie ciężko opuścić "swoje terytorium".

 

 

Z autopsji wiem że niektórzy są "denerwujący" -mój tata . Tak też właśnie zostałem obdarowany gospodarstwem nie żebym był niewdzięczny. Do żeczy "pod koniec" Jego gospodarzenia przed przejęciem miałem wolną rękę a po to nakazy : ja to bym to posiał itp.

 

Nynka nie masz na co czekać bo niby się nie przejmujesz ale nerwy w koncu się odezwą a podobno najgorzej jest jak się tłumi emocje wkońcu moga same ujść w najmniej nieoczekiwanym momencie. Skoro tesciowe są odseparowani to coś nie gra, czas na was drugie wejście najlepiej (zostawić drzwi można by przechodzić z jednego mieszkania do drugiego) kuchnia przecież nie musisz odrazu wszystkiego mieć.

 

Ps . Przypomniał mi się kolega miał podobny problem z tyle że z ojcem (też obdarował gosp) w kuchni ciekł kran z tydzień w końcu syn chciał naprawić na co ojcieć kazał mu spi... itp w końcu on to zakładał i sam będzie robił co przelało czarę goryczy i odzielił się od ojca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    344
Meg Ty to miałaś rajskie życie bo tesciową chyba jeszcze nie jesteś strasznie opornie idzi Ci wczucie się w sytuację nynki nie znasz życia.

Wiesz ja mam rajskie życie ,a nie miałam ,ponieważ jeszcze piszę z tego padołu łez ,a nie z zaświatów . ;):D

Strasznie opornie jest mi zrozumieć zajadłość ludzi i to gdzie w rodzinie ?

A co do sprzedaży przez teściów właśnie teściu po pierwsze musialby się zgodzić po drugie ciężko opuścić "swoje terytorium".

Czy Ty uważasz że zawsze teść czy tam teściowa musi się zgodzić ? A skąd wiesz na kogo, to gospodarstwo było ? I daruj sobie to ''terytorium '', ponieważ zbyt wiele znam przypadków co opuszczają i nie robią z tego problemu .

Z autopsji wiem że niektórzy są "denerwujący" -mój tata . Tak też właśnie zostałem obdarowany gospodarstwem nie żebym był niewdzięczny. Do żeczy "pod koniec" Jego gospodarzenia przed przejęciem miałem wolną rękę a po to nakazy : ja to bym to posiał itp.

To Ty nerwowy jesteś ,ponieważ to, że któreś z rodziców czy teściów coś zasugerują ( ja bym to ,czy tamto ) to chyba idzie wytłumaczyć im czemu jednak nie ,a nie robić problem z niczego . To raczej jest normalne że chcą udzielać nam rad ,ale czy to jest powód do denerwowania się ...? Dla mnie nie . Jak mnie zaciekawi czyjaś sugestia, to ją przemyśle ,jak nie to jednym uchem wpuszczam ,drugim wypuszczam ..

 

Ten temat ma zły tytuł . Po kilkunastu postach tu przeczytanych ,ja bym go zatytułowała ''Kto ma gorszych rodziców lub teściów ?'' Bardziej by to pasowało ,bo jestem zdumiona, że w rodzinie takie idiotyzmy się dzieją . :unsure:

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sebe1033    62
coś zasugerują ( ja bym to ,czy tamto ) to chyba idzie wytłumaczyć im czemu jednak nie ,a nie robić problem z niczego . To raczej jest normalne że chcą udzielać nam rad ,ale czy to jest powód do denerwowania się ...? Dla mnie nie . Jak mnie zaciekawi czyjaś sugestia, to ją przemyśle ,jak nie to jednym uchem wpuszczam ,drugim wypuszczam ..

 

Meg5 no właśnie jak zasugerują -_- a jak rozkażą i cały dzień będzie ktoś będzie Ci robic przeciąg między uszami :huh:

 

W takim razie tylko Ci zazdrościć, bo u mnie w okolicy strasznie ciężko w każdym domu jakieś konflikty nie zawsze ( dużo mniej) na lini teść czy teściowa a zięć,synowa. chodź w stosunku do obcych to rodzina przeważnie trzyma się razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

Sebe co do tego przeciągu to wiem o czym mówisz :) a jeszcze jak doradzający się obraża, że nie zrobiz jak on mówi to już w ogóle... u nas teściowa nie da sobie wytłumaczyć że coś co może 20 lat temu się sprawdzało dziś już nie koniecznie jest dobrym rozwiązaniem... trzeba się nasłuchać że ona wie lepiej a my młodzi g*wno wiemy a to nie jest miłe...

pamiętam jedną sytuację, jak wycieliła się nasza kupiona krowa, ona przybiegła i pół kilo cukru wsypała do wiadra wody żeby dać krowie, a wylała "energy drinka" który rozrobił mąż, nie dała sobie wytłumaczyć że tam jest nie tylko energia ale też inne potrzebne krowie składniki... obraziła się, bo ona całe życie dawała cukier krowom i nigdy nic złego im nie było, tylko że ona nigdy nie miała krowy co by dała chcociaż 25 litrów po wycieleniu a wiecie, jaką wydajność mają dzisiaj krowy... nawet jak do następnej weterynarz przyjechał podać kroplówki to pytał czy drinka dostała to teściowa zaczęła wywody że to nic nie warte, że woda z cukrem lepsza, on powiedział że tyle w tej wodzie z cukrem glukozy co kot napłakał to dyskutowała z nim że on młody i się nie zna... ;)

 

Meg ja pisałam że właśnie to teść stąd pochodzi i wszystko jest jego z dziada pradziada więc Sebe dobrze pisał że najpierw musiałby się zgodzić teść... a odnośnie tego, że ziemię można sprzedać, teściowie mogliby siedzieć sami na dole i góry nie ogrzewać to ok, ale drzewa i tak trzeba byłoby narobić, a z czyjego lasu wtedy? pewnie od każdego dziecka po trochu ;) wiesz że życie staruszków na odludziu nie jest takie proste? mieszkamy 500 m od wsi, do drogi gminnej mamy 200 m i zimą jeżeli chcesz żeby Ci chleb na podwórko przywieźli czy listonosz pocztę przyniósł to musisz to odśnieżyć... a pisałam że teściowie nie są młodzi, teść ledwo chodzi, ma problemy z kręgosłupem i z nogami bo żyły pozapychane... sklepu we wsi nie ma, przyjeżdża raz w tygodniu staje na początku wioski czyli jakiś kilometr od domu, ale mięsa czy wędliny tam nie kupisz... żadne z teściów nie jeżdzi samochodem, jak pojechaliby do sklepu czy lekarza? autobusu już dawno nie ma koło nas... wiedzieli że sami sobie nie poradzą dlatego trzeba było kogoś zostawić przy sobie, taka jest prawda nie ma co się oszukiwać bo na prawdę nie wiem jak mieliby sami sobie poradzić... i tak jak napisała Wodny Elf gospodarstwo i dom było wabikiem...

 

i nie zgadzam się ze słowami że teściowa ma prawo do pokoi a ja nie, bo biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie prawo to nie ma go żadna z nas tylko mój mąż... i nie interesuje mnie że ona trzyma pokoje dzieciom bo oni dostali swoje pokoje gdzie indziej (my tam swoich pokoi nie mamy więc czemu oni mają tu mieć?), dom za dom, a mój mąż ma obowiązek zapewnić godne warunki życia dzieciom i nic innego nie ma tu znaczenia, czasy się zmieniły dziś istnieje taka instytucja jak opieka społeczna, która chciała sąsiadom moich znajomych zabrać dzieci, mają 2-pokojowe mieszkanie i 4 dzieci śpi w jednym pokoju, mops stwierdził, że starsze dzieci nie mają warunków do nauki... niedorzeczne, ale też z drugiej strony jest w tym trochę prawdy...

 

ja też jestem zdumiona że takie idotyzmy się dzieją w rodzinie i to takiej najbliższej... ale skoro niektórzy opisują tu sytuacje to chyba nie są one wyssane z palca... i chyba nie ma co wszystkiemu zaprzeczać, dziwić się czy krytykować, takie nieprawdopodobne rzeczy po prostu się dzieją bo ludzie są bardzo różni ale też zmieniają się, kiedy życiowa sytuacja się zmienia...

 

ale też wiem, że raczej nigdzie nie ma idealnie, zawsze gdzieś coś się znajdzie tylko takimi rzeczami raczej nikt się nie chwali :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

 

 

ja też jestem zdumiona że takie idotyzmy się dzieją w rodzinie i to takiej najbliższej... ale skoro niektórzy opisują tu sytuacje to chyba nie są one wyssane z palca... i chyba nie ma co wszystkiemu zaprzeczać, dziwić się czy krytykować, takie nieprawdopodobne rzeczy po prostu się dzieją bo ludzie są bardzo różni ale też zmieniają się, kiedy życiowa sytuacja się zmienia...

 

ale też wiem, że raczej nigdzie nie ma idealnie, zawsze gdzieś coś się znajdzie tylko takimi rzeczami raczej nikt się nie chwali :D

 

 

@nynka a najlepiej szukac nie po obcych tylko w swojej rodzinie. W jednej jest szczescie, bogactwo w drugiej pieklo albo bieda , ale jak ktos tego nie przeszedl to nie wie jak to jest. :unsure:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

Wodny Elfie widziałam to już :) wiecie, u nas to jest tak, że teściowa uważa, że dzieci wspaniale wychowała, tylko najmłodszy zrobił się niedobry jak mnie poznał/ożenił się - tu zmienia wersję w zależności od sytuacji ;) ja jej kiedyś powiedziałam że widać to nie była kwestia wychowania skoro jego zachowanie się zmieniło, a poza tymz tym super wychowaniem to bym polemizowała, bo to ja muszę teraz po nim skarpetki zbierać, ubrania do szafy składać i takie tam ;) nie żeby mi to jakoś przeszkadzało, bo on ma inne obowiązki, a ja inne, ale teraz jak z powodu problemów z ciążą nie mogę za bardzo chodzić, powinnam dużo leżeć to czasem wkurzają te porozwalane rzeczy... dobrze że chociaż córką się zajmuje po powrocie do domu, bałagan niech sobie będzie, wydobrzeję to posprzątam ;)

 

wiecie, te pouczanie odnośnie wychowania dzieci to chyba najgorsze dla mnie jest i doprowadza mnie do szału... bo mojej córce nic nie można, nie może sama jeść bo narozwala i się pobrudzi albo krzywdę widelcem zrobi, nie może biegać bo się przewróci, nie może płakać "bo nie można płakać", nie może krzyczeć "bo nie można krzyczeć" i mnóstwo innych historii, no nic nie można... jakiś kołchoz czy co?:D a jak ja uczę ją zdrowych nawyków żywieniowych, zachęcam do samodzielnego jedzenia, nie słodzę jej potraw i napojów, nie używam kostek rosołowych do gotowania to ma pretensje że jej słodkiego zabraniam... nie, nie zabraniam, jada codziennie deser po obiedzie, ale skoro pije samą wodę to po co do cholery mam ją słodzić? tak samo owocowe herbatki... nauczyła się pić ode mnie niesłodzone, smakują jej to takie pije, po co jej ten dodatkowy cukier który i tak dziś jest pakowany wszędzie, a ja gdzie mogę to jej go oszczędzam... albo hit wszech czasów - po co myję jej ząbki skoro to mleczne i tak wypadną? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×