Skocz do zawartości

Polecane posty

waldii1    13

Nie przekonasz mnie z tą psianką bo ziarno jest różowe także w środku a plantacja była wzorowa bez chwastu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Czerwone nasiona widziałem też w pszenicy, kukurydzy i jeszcze gdzieś (nie pamiętam). Czyli jest to jakiś organizm (niekoniecznie grzyb) rozwijający się na różnych roślinach i ja też nie wiem co to jest, ale nigdy nie miałem tego aż tak dużo aby "wszczynać dochodzenie" może nawet jakie glony. 

Orka zimowa odpowiednio głęboka wywraca wszystko w glebie do góry nogami dosłownie i w przenośni bo i robaczki okopały się głębiej i tu nagle na mróz bo już nie zdążą ponownie się zagrzebać przed zimą bo zmiennocieplne i w zimno w letargu (mniej śmietki w fasoli po głębokiej orce ale mamy inne metody), a to nornicom i podobnym ich domy się uszkadza. Na zlewnych glebach zajeżdżonych przy uprawie głębiej sięga zmarzlina i rozkrusza, nieco nawozów podciąga się ku górze zanim uciekną po za zasięg korzeni.Ogólnie jest to zabieg wyjątkowo nienaturalny i bardzo rzadko występujący w dzikim środowisku i nie wykształciły się przystosowania tak że po orce przedzimowej ginie najwięcej różnych organizmów ze wszystkich zabiegów uprawowych w glebie bo i grzyby szykują się do przezimowania lokując swoje organy przetrwalnikowe na odpowiedniej głębokości, skrzypy wybitnie nie znoszą każdej orki bo powoli odrastają. Czy wiosenna orka bardziej wysuszająca dla fasoli? Pewnie tak ale fasola jest jedną z najbardziej wrażliwych roślin uprawnych na suche lato niezależnie od terminu orki i więcej zależy od przebiegu pogody i stanowiska bo wczesna wiosenna orka zdąży się "uleżeć" zanim zasiejemy co w maju. Orka przedzimowa jedyna która dobra gdy nierówna i znać skiby aby jak największa powierzchnia na mróz a jak najwięcej śniegu w rowkach się zatrzymało. No i chwasty bo żadnemu gatunkowi z wieloletnich nie służy chociaż niektóre jednoroczne lepiej rozwijają się po orce jesiennej niż wiosennej  ale je można pominąć bo tylko jako ciekawostka niż wpływ gospodarczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirro    211

Wypróbowałem już chyba wszelkie konfiguracje uprawy pod fasolę. Z tegorocznych doświadczeń wynika że orka wiosenna na glinach jest konieczna. Przy niedoborach wody w maju to jedyna forma gwarantująca równe wschody. Wszystkie kawałki gdzie drapałem różnymi agregatami i tak trzeba było przeorać i zasiać od nowa. Warunek jest jeden. Orka, zaraz za nią ciągnik z wałem a za tym agregat. Siew najszybciej po uprawie jak możliwe. Doglebówka też. Orka zimowa, jak najbardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

waldii1    13

Widzieliście taką maszynę w akcji



Ten doublle się chowa bo traktor nie odpowiada.
Ciekawe gdzie na złomie coś takiego stoi. Edytowano przez waldii1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Ale ma wielki rotor,  :o

Przypomina żuczka gnojarza 


w widzicie jak powinna wyglądać zgrabiarka do fasoli, to dopiero cacko a nie jakieś gówanie pająki

 https://www.youtube.com/watch?v=4Sb8ULoqoX0


Ja dziś walę wapno z cukrowni pod przyszłoroczną fasolę na dwa hektary, bo tanie, dam z 5 ton/ha tego badziewia a pod koniec listopada czy może wcześniej  fosfor i potas a następnie głęboka orka, wapno co dwa lata u mnie idzie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skywalker89    39

czy badziewie to zmienisz zdanie jak zobaczysz jak Ci to poprawi ziemie.. jak dasz to chociaż przemieszaj jakim gruberem na 10-15cm przed tymi nawozami później ;)

a mi fasola wychodzi praktycznie co roku po burakach i plony zależne od roku, czasami 2,5t, w tym roku 2t ale bywało i po 1t i mniej... presja chorób chyba też zależy od opadów, także czy to buraki coś mają wspólnego to wątpie bo przecież to dwie calkowicie różne rośliny..

Edytowano przez skywalker89

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MateuszMK    0

Panowie mam pytanie,

 

Słyszałem ze po fasoli dokladnie groch poltyczka kontra jest super stanowisko pod przenice, tylko nie wiem jak to działa jezeli ja w wyrywałem z korzeniami ten groch bo nie miałem innej mozliwosci, i teraz sie tak zastanawiam czy coś w tej ziemi zostało czy to chodzi o to zeby własnie scina ta fasolke a korzenie zeby zostały w ziemi bo sie będą rozkłądac i beda miały duzy wkład na nową rosline czyli przenice np.

 

struktura ziemi sie napewno inna orka była super w tym roku. ale nie wiem czy to co najwazniejsze nie zostało wyrwane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

według mnie sporo zostaje w odpadach po fasoli ale te substancje będą dostępne nieco później, jak się fasola zacznie rozkładać i wtedy pszeniczka zaczyna z nich korzystać,  ale też zapewne w glebie również coś się zmienia, na pewno poprawiają się jej parametry, ale nie wiem jakie. Tu  Tomek zwany Dysydentem Ci odpowie.

Nigdy nie widziałem pszenicy na stanowisku po fasoli, na którym zebrano ją razem z korzeniami, bo jednak bakterie brodawkowe tam się koncentrują i tam azot gromadzą.  Wiem, że jakoś tam z fosforem i potasem szału po fasoli nie ma, bo fasola  mocno potaso-żerna jest. Wiem, bo robię badania co rok i widzę, że mimo sporego dawkowania potasu i fosforu po dwóch latach wartości zwiększyły się o 0.2  pkt, więc nadal mam średnie w kierunku niskich jak miałem.  A fosfor drogi jest, więc też nigdy więcej jak 100kg/ha czystego fosforu nie dałem. Dopiero w tym roku na jednym z pól pod pszenicę wysiałem 600kg polifoskiej 6 na kawałek o pow. 1,4ha, więc tam zobaczę za dwa lata czy coś się poprawiło. W tym roku badania wyszły słabe, więc postanowiłem co roku 30% więcej narzucać PK. 

Skajłorkier odnośnie "Badziewia" to chodziło mi bardziej o strukturę tego wapna, bo łatwo się nie rozsiewa, zwłaszcza teraz po deszczu, za to wiem że około 30% wapna w nim jest, więc na pewno podziała jak powinno, mam tam Ph 6,2 więc jeszcze tragedii nie ma.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skywalker89    39

no to dałeś pod tą pszenicę jak pod buraki :D no ale jak mówisz, że pole zabidzone...

na temat zawartości się nie wypowiem, bo odkąd dysponuję jakimiś badaniami to zawartości mam raczej od średnich do wysokich, i dopiero za rok, dwa jak będę ponawiał będę widział co przez kilka lat się zrobiło, bo nawozy sypię regularnie, czasami 50-100kg mniej czy więcej, ale pod pszenicę raczej mniej jak 200kg polifoski nie sypię, pod fasolę już któryś rok daję pod pług sól i superfosfat, zmianowanie mam dobre więc tak jak mówię się okaże czy "wysysa".. ;)

co do wapna to kilka razy w ostatnich latach stosowałem, akurat rozsiewałem takie dwuletnie suchutkie więc problemów nie miałem, a po samej ziemi widać później, że dostała tego wapna już nawet nie mówiąc o samym wapnie, przynajmniej u mnie tak było ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Fasola i ogólnie motylkowe korzenie wszystkie praktycznie mają w warstwie gleby pokrywającej się z zasięgiem pługa i przy wyrywaniu wyciągają się tylko najgrubsze a to kilka procent masy wszystkich które gęstą siecią przerastają płytkie warstwy gleby i gdy zegniją w roku następnym kanaliki po nich jak i próchno z nich... przewietrzenie, podsiąkanie, pojemność wodna i takie tam. Jeśli motylkowe azot mają od bakterii to często w nadmiarze i trochę przysporzą go w glebie a najważniejsze że odpornego na wymywanie bo sukcesywnie uruchamiany w miarę rozkładu. Zbożom nieumiejętnym nawożeniem azotem można zaszkodzić gdy wczesną wiosną duża dawka jakiej saletry "zachęci" taką pszenicę do nawiązania długich kłosów a później gdy trzeba towarzystwo wyżywić saletra się kończy (bo działa szybko, ale krótko) i mamy poślad w żniwa. Oczywiście kontynuowanie dużego nawożenia azotowego to konieczność antywylegaczy, a proporcje do pozostałych składników - temat rzeka i pod hasłem "pszenica" do rozwinięcia. 

Motylkowe tylko azot a i to niewiele przysparzają w glebie i nie ta rola jest pozytywna dla zbóż i kilku innych grup roślin uprawnych. Naturalne spulchnienie gleby i uczenienie z niej gąbki odporniejszej na przesuszenie bo to próchno z korzeni i przewiewne i wodę trzyma i wszystko co w niej rozpuszczone a resztę niech wyjaśni Wam hasło allelopatia u "wujka google".

Nawożenie po motylkowych potrzebne niekiedy nawet większe niż po ziemniakach na oborniku (one są najlepszym przedplonem pod zboża - oczywiście prowadzone na plon ponad 50t/ha) a zmianowanie tylko umożliwia pełne wykorzystanie tego przez zboża.

 

Wapno defekacyjne.

Syrop buraczany jest roztworem soku buraczanego wytłoczonego na gorąco i pod ciśnieniem z wytłoków i jest roztworem cukru oraz całej reszty czyli i nawozów a dodatek wapna palonego do tego soku usuwa z niego te nawozy i sporo substancji organicznych, później jeszcze CO2 i jest to forma wapna węglanowa a zawiera wszystko co trzeba i nie trzeba bo i makroelementy i mikro nawet i metale ciężkie, czasem i radioaktywne w proporcjach jakie zebrały sobie buraki czyli zbliżonych do wymagań większości roślin co do minerałów jak i - nie zbyt dobrze poznanych - związków organicznych (znów allelopatia).

Zmokłem zmarzłem i mam silny katar, zakończyłem zbiory resztek fasoli dopiero dzisiaj i chyba sobie na ten katar jakie "dożynki" przy deszczu zrobię i o defekacyjnym tylko - dane na zdegradowane pola w dawkach ponad 10t/ha potrafi podnieść co najmniej o jeden klasę gleby na kilka lat.

 

/edit/

Poczytałem sam nieco o tej allelopatii i muszę kolejny raz przestrzec przed Wikipedią i podobnymi bo jest tam masę bzdur ale w zarysie opis zjawiska jest wystarczający nawet i na takich śmietnikach jak na nasze potrzeby.

 

... i jeszcze - każdy kij ma dwa końce i defekacyjne stymuluje plagę bakteryjnych parchów na ziemniakach marchwi, burakach oraz podatność na wiele chorób grzybowych. (pod pieczarki do podłoża dodaje się sporo kredy bo te grzybki kwasu nie lubią, inne pewnie też)

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

czyli jakby nie było nie jest to takie złe wapno.... i dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

Kiedyś siałem to wapno z cukrowni i później z chwastami nie mogłem sobie dać rady. A że 4t wapna które leżały na polu obrosły szarłatem jakby to same nasiona były nasypane. Teraz wolę kupić w Kielcach po 100zł/t z transportem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Chwasty po defekacyjnym. Powody mogą być dwa. Jeden to fakt iż to wapno jest stymulatorem kiełkowania i wszystko po nim lepiej rośnie zwłaszcza chwasty, a drugi to fakt przechowywania nawet przez cukrownię nawet przez kilka lat na pryzmach zanim trafi na pola i tam jest istny nasiennik bo rośnie i wysiewa się co tylko może bo pryzm z wapnem raczej nikt nie odchwaszcza. Potencjalnym trzecim powodem może być mieszanie tego wapna z błotem z pod elfy lub płuczek a tu wiadomo. Czyste wapno defekacyjne prosto z linii produkcyjnej może co najwyżej stymulować wschody nasion znajdujących się już na polu. Nie daje ono tak drastycznych efektów przewapnowania jak tlenkowe i nie działa tak szybko ale efekt jest bardziej długotrwały. (u mnie kartofle parszywe na polach jeszcze w 15 lat po dużych dawkach). Ja uprawiam niejednokrotnie dzierżawy tak zachwaszczone, że dopracowałem się metod walki ze wszelkim roślinnym tałatajstwem w różnych uprawach tak że akurat intensywniejsze zachwaszczenie po wapnowaniu wszelkimi wapnami węglanowymi nie jest mi straszne. Ale potwierdzam, wapnowanie defekacyjnym może poprawić kondycję i ilość chwastów na polu co wykorzystywałem nie raz bo wszystkie wschodzą na raz i łatwiej je zniszczyć jednym zabiegiem lub dwoma przy takich np: burakach, marchwi, fasoli tylko trzeba co dwa dni łazić po polu aby nie przegapić terminu zabiegu bo jeśli... lepiej za wcześnie niż za późno, najwyżej poprawka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Moje wczoraj przywiezione  wapno jeszcze ciepłe jest, wręcz gorące, samochód zabrał buraki a przywiózł wapno, więc nie ma mowy o nasionach chwastów w tym wapnie czy zabrudzeniu go czymkolwiek, do cukrowni jest rzut beretem.  

Przemieszam je znowu agregatem albo talerzówką a za miesiąc jak wyjdą chwasty głęboka orka. Jestem przeciwnikiem ciągłego pryskania. 

Edytowano przez ravoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

24 za tone, tylko musisz jednorazowe badanie gleby im dać za 80zl i wapna bez limitu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Nie mniej niż 4zł/kg netto bo szwagier po tyle niekalibrowaną woził (brutto z tego ok 4,2). Przy kalibrażu grubszym niż 80szt/100g sugerowałbym się ostro targować przy dobrych pozostałych parametrach jak wilgotność i kolor. Firma z Tomaszowa uzależnia cenę od parametrów w szerokim zakresie i bez oceny towaru nie odpowiedzą jednoznacznie, szwagier woził gdzieś pod Szczebrzeszyn.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

Kto jest w stanie powiedzieć jakie są straty przy młóceniu fasoli na sitach? Tzn ile ziaren kombajn wywieje lub nie przeleci przez sito?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Chyba nie rozumiem pytania....... co jest ? Ja post edytuję a on mi się powiela.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Chyba nie rozumiem pytania. bo na sitach straty fasoli podczas młócenia winny być pomijalnie małe; tzn, sita winny być tak ustawione dobrane.

Przy jednostkowej - stosunkowo dużej - wartości fasoli oraz standardowym doczyszczaniu nasion na czyszczalniach ( np: Petkus) kombajnista winien ustawić sita tak aby nawet niedomłócone strąki przez sita przelatywały godząc się na zanieczyszczenie ziarna kawałkami roślin czy grudami ziemi bo i tak będzie to jeszcze doczyszczane że i o przebieraniu niekiedy wspomnę. Oczywiście stratą określamy tylko to co na polu zostało lub pobite. Przypadkiem strat na sitach może być zbyt duża masa przesiewana (wystarczy wolniej jechać) przechył kombajnu na pochyłych polach i tutaj gorzej bo tylko nowsze konstrukcje umożliwiają poziomowanie zespołu czyszczącego. Ja miałem do czynienia z różnymi odmianami fasoli od półtyczki po Perełki i zawsze można ustawić/przerobić zespół czyszczący kombajnu lub młocarni stacjonarnej tak że - co jak co, ale sita strat nie przysparzają a co najwyżej - niedoczyszczają fasoli, bo wolę mieć parę procent zanieczyszczeń na przyczepie niż jeden procent więcej "odpisane" od plonu bo za silny wiatr mi wywiał lub nie przeleciało przez za gęste sito. Straty w połówkach czy niedomłotach albo przez osypywanie jeszcze przed kombajnem to już inna sprawa.

 

Po namyśle przyznam że przyczyną nieprawidłowej pracy sit było najczęściej moje lenistwo gdy nawet najlepiej dobranych systematycznie czyścić mi się nie chce, (,,,sie mówi - nie mam czasu :)

 

Mam i ja pytanie. 

Wpadł mi w ręce rozdrabniacz do gałęzi Stiga Swing 1800W i to ostatnie to moc silnika jednofazowego który zamierzam zamontować w młocarnio-czyszczalnio-sortowniku (odrębny temat). Uciągnie, bo teraz wystarcza 1500W tyle że trójfazowy i już się rozlatuje.

Nigdzie nie mogę znaleźć obrotów tego silnika, na tabliczce nie ma a w internecie pusto bo wycofane to z produkcji. Gdzie szukać takich informacji bo mam już dość bezskutecznego "googlowania" i przemyślam jak samemu to jakoś zmierzyć?

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×