Skocz do zawartości

Polecane posty

bochniak    10

Witam pryskał  może ktoś igłomską od zmiennika lucernowca  ?  strąki mam strasznie pojedzone jutro dodam zdięcia  ... jak pojechałem do sklepu to godzinę ludzie debatowali co to jest. Po prostu ten szkodnik nigdy u nas nie występował ... a gdzie bym nie pojechał do znajomych to tak samo pojedzona i nie ma to znaczenia czy drobna czy jaś .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stempos1980    37

zmiennik potrafi zrobić ogromne szkody w fasoli i nie tylko.zastosój mospilan i będzie dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

tylko daj chociaż 200g/ha, przynajmniej 300 litrów wody i adiuwant, bo mniejsze dawki nie mają racji bytu, w skuteczności nie dorównuje chloropiryfosowi, u mnie nic poza stonką nie zniszczył. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

skywalker89    39
Napisano (edytowany)

nie wiem czy w ostatnim czasie był poruszany ten temat, ale co powiecie na temat desykacji fasoli? Mam trochę późniejszą fasolę i jest dosyć bujna, więc rozważam taką opcję, aby tuż przed ścięciem podsuszyć trochę tą masę zieloną... Czy wcześniej glifosatem mniejszą dawkę np 2l/ha, aby trochę szybciej doszła niż normalnie, czy lepiej kilka dni przed cięciem walnąć reglone? Jaki to będzie miało wpływ na zielone strączki? W okolicy widziałem parę lat temu, że jeden koleś przed cięciem desykował, ale co tam jak tam mu wyszło to nie wiem.. Może Wy macie jakieś doświadczenia na ten temat, czy cieliście komuś taką fasolę czy mieliście inną styczność z tematem.. ?

Edytowano przez skywalker89

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

ogólnie odpada glifosat zostaje w ziarnie, trucizna bee....

Poza tym nie zawsze położy fasolę, bo widziałem zielone po większej dawce.

Będziesz płakał w czasie przebierania lub będą płakać inne osoby, bo mocno daje po oczach. Mam znajomego, któremu po dwóch rundach z glifosatem nikt fasoli nie chciał przebierać.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Desykacja w rzepaku jest ledwie dopuszczalna w zaleceniach tylko w przypadku konieczności.... tu nie o rzepaku i szkoda pisać, ale poważne firmy skupujące rzepak dysponują i używają technologii sprawdzającej zawartość desykantów w nasionach. Glifosat dla fasoli - moim zdaniem - zbyt długo działa bo ze trzy tygodnie od zastosowania i mechanizm jego działania bardziej uzasadnia gdy masowo chwasty w plantacjach nieudanych trzeba pod następną uprawę skasować. Glifosat skuteczniej i szybciej niszczy jednoliścienne a fasola jest stosunkowo na niego odporna (stara fasola, nie jej siewki) i jako desykant dla fasoli raczej nieprzydatny bo niszczy część plonu zabijając młodsze strąki zanim w nich ziarno dobrze się wykształci jeśli zastosowany wystarczająco wcześnie aby zadziałać, zastosowany gdy strąk w pełni wykształcony zadziała dużo później niż nastąpi i tak naturalne zaschnięcie strąków. Jest, lub była klasa środków określanych mianem - defolianty (w wolnym z łaciny tłumaczeniu - "odliściacze") i do nich można zaliczyć Reglone - środek działający szybko najlepiej w słońcu, kontaktowy ale bardziej od glifosatu toksyczny w momencie stosowania i drogi. W szkółkarstwie słyszałem o jakimś defoliancie z grupy Insoli, jest środek Harvade, zapewne są inne o których nie wiem a pomysł usunięcia liści z fasoli choćby przez zwykłe ich poparzenie gdy strąk naturalnie dojrzały uzasadniony szczególnie w jaśkach bo one zieleninę utrzymują zanim nie zmarznie  na dobrych stanowiskach gdy strąki zasychają sukcesywnie przy jednoczesnym nawet kwitnieniu i na jednej roślinie są nasiona w pełni dojrzałe jak i młode strąki a często jeszcze i kwiaty i konieczne jest pogodzenie się z likwidacją części plonu - tych skrajnych pierwszych zawiązanych i "przejrzałych" strąków jak i tych zbyt młodych. Scięcie roślin nie do końca przerywa proces dojrzewania bo strąki fasoli potrafią "dożywić" nasiona nawet po ścięciu rośliny  o ile zdążyły "uzbierać" wystarczająco dużo substancji odżywczych a pogoda po ścięciu jest dość wilgotna i wystarczająco długo pozostają żywe gdy w tym czasie liście zasychają. Ta zależność ukształtowała technologię zbioru dwuetapowego jako najbardziej ekonomiczną. Zastosowanie skutecznego desykanta pali całe rośliny (o ile zabieg wystarczającą ilością cieczy dla ich pokrycia a środek kontaktowy) i część nasion nie dojrzewa mimo takiego potencjału przy naturalnym zasychaniu. Jest lub był jakiś wynalazek o nazwie Spodnam przyspieszający procesy naturalnego dojrzewania i on powinien być stosowany zapewne dużo wcześniej niż podobne do Reglone aby dać czas roślinom na wymuszone przetransportowanie substancji odżywczych w nasiona o ile ten środek działa tak jak pisze w ulotce. Stosowałem środek Reglone na fasoli zwyczajnej odm Bomba dla zbioru jednoetapowego i w tym roku rozważam w czerwonej.

Wszystko to jest niedopracowane, kiedy, ile, jakie środki? Teoretycznie - najlepszym byłby skuteczny szybko działający defoliant zastosowany gdy większość strąków jest wykształcona zamiast podcinarki oraz ewentualny wcześniej (zgadnij kiedy?) jakiś "przyspieszacz" dojrzewania może połączony z jakimś "sklejaczem" tylko to wszystko tworzy całą litanię zabiegów i substancji w sytuacji tendencji do ograniczania środków chemicznych w żywności. Jakiekolwiek zabiegi powinny być uznane za konieczne i ekonomicznie uzasadnione bo ta moja bomba była zebrana wprost z "pnia" i bez wielkich strat pobitej ale po odliczeniu wysypanej z przeciętych strąków, kosztu zabiegu oraz szczerej obawy gotowania zupy z tej fasoli zakończyło się u mnie tylko na jednym przypadku w wieloletniej historii moich fasoli a wtedy konieczne to było bo zbierałem w październiku i nie chciałem ryzykować położenia ściętej na mokrej ziemi przy krótkim dniu. Zagęszczenie siewu oraz unikanie przenawożenia przyspiesza dojrzewanie, kolejnym krokiem było by stosowanie przyspieszaczy dojrzewania a desykacja - jak w rzepaku - tylko w obliczu konieczności ale nie "mulasto" działającymi herbicydami układowymi tylko szybkimi parzącymi na kilka dni przed osiągnięciem dojrzałości zbiorczej. A Reglone dany w dużej dawce i odpowiedniej ilości wody końcówkami wirowymi dał mi po trzech dniach pole suchej fasoli włącznie z suchymi chwastami ale trafiłem w pogodę.

Przyszłością towarowych plantacji fasoli jest desykacja i zbiór jednoetapowy ale to stosunkowo odległa przyszłość i też będę propagował konieczność laboratoryjnej oceny na pozostałości pestycydów z takich plantacji bo koncentracja produkcji jest nieunikniona i kontroli podlegać będą duże partie towaru gdzie jednostkowy koszt badania będzie znikomy w stosunku do wartości badanej partii.

Ja na plantacjach jaśków desykacji stosować nie muszę, na czerwonej tylko placowo bo stanowisko nierówne i może nierównomiernie dojrzewać na działce ale przy wysianych prawie 200kg/ha między rzędami ok. 25cm naturalne "wyduszenie się" fasoli wzajemne może i tam uchroni przed truciznami do jakich należą Harvade czy Reglone bo tylko takie rozważam na tym polu na dzień dzisiejszy o ile czego innego nie wynajdę do żniw ale raczej nie staram się w tych poszukiwaniach.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

W tym przypadku zabieg niż ochroną będzie już czystą zemstą bo co najmniej 30% strat. Dzięki za alarm, zapewne niejeden po tym poleciał w pole zmieników szukać. Ja oczywiście też i strat wielkich jeszcze nie ma ale latają a ja je znam dobrze i od dawna. Tylko jak wjechać w takie jak na zdjęciu poniżej pole z opryskiwaczem?

post-213329-0-70789400-1501013050_thumb.jpg

post-213329-0-55262700-1501013619_thumb.jpg

post-213329-0-84969100-1501014378_thumb.jpg

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Plagrafi    11

pryskal ktos npk + mikro jak pojawily sie pierwsze kwiatki? nie zrzuca?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Właśnie na tej czerwonej były dolistne: Florovit 0,5%+ NPK (zalecanie stężenie średnie a nawóz Intermaga, nazwy nie pamiętam - 20/20/20 ) na początku kwitnienia a później dwukrotnie siarczan magnezu 3% stężenie. Nie zauważyłem ani skuteczności ani poparzeń. Nawozy dolistne nie powinny powodować zrzucania kwiatów - przeciwnie - jeśli skuteczne to nawożenie to zapobiega naturalnemu zrzucaniu przez fasolę, co najwyżej spalą płatki na brązowo jeśli przedawkowane lub w jakie niewłaściwe dla oprysku pogody stosowane.

A zaraz, skuteczność była - siarczanu magnezu bo wyleczył chwasty z Basagranu i co większe przeżyły. Może dlatego zmieników nie ma na polach gdzie był Florovit? Bo na tych polach u mnie nie widzę (przynajmniej na razie) podczas gdy w Kontrze fruwają jak się chodzi po fasoli ale każdy się zgodzi że tam jakiekolwiek dożywianie niedopuszczalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kamil2963    2

Jak u was panowie ze zgnilizną twardzikową ? Ja pryskałem Gwarantem 3 dni temu bo widze, że grzyb rośnie jak szalony. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogon988    2

Panowie jak pryskam spalinowym plecakowym (powietrznym)  bez adiuwanta to znaczne obniżyła się skuteczność oprysku? bo miejscami zauważyłem krople na końcach liści

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Adiuwanty zalecane do różnych oprysków do innych niezalecane i rodzaj opryskiwacza ma mniejsze znaczenie, ale ma bo pryskanie taką "wichurą"(jak mawiał Siara do żony) jak spalinowy powietrzny opryskiwacz to bardzo drobne krople i nie polecam takiego sprzętu do herbicydów bo wybitnie toto niedokładne w rozkładzie środka na polu i poparzenia murowane jeśli niska selektywność środka między chwastem a uprawą.

Powiem tak: Jeśli do danego oprysku adiuwant zalecany to niedodanie go do tej "wichury" obniży ale w mniejszym stopniu skuteczność zabiegu niż niedodanie do opryskiwacza z końcówkami płaskostrumieniowymi. Zabiegi środkami kontaktowymi zaś będą skuteczniejsze bo ciecz robocza dokładniej pokryje całe rośliny niż przy oprysku średniokroplistym. A to że spłynęło na końce liści? Za dużo cieczy wylane i trzeba trochę szybciej chodzić.

Przypomniało mi się. Takim sprzętem można poparzyć rośliny azoksystrobiną (Amistar) jeśli stężenie zbyt duże bo raz mi się to na pomidorach udało kilka lat temu a zbieg był bez adiuwanta. Strobiluryny gazowo rozprzestrzeniają się w tkance roślin i podane drobnymi kroplami szybko na raz wyparuje cała substancja czynna tworząc wysokie stężenie pary co może uszkodzić tkanki (czarne plamki) zwłaszcza pod osłonami lub po deszczu i wysokiej wilgotności powietrza i do tych środków raczej adiuwantów bym na ten sprzęt nie polecał, jak też mieszania z nawozami dolistnymi bo niektóre działają jak wspomagacze.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stempos1980    37

dysydent o do opryskiwacza spalinowego to u nas wszyscy używają w tunelach foliowych i jest wszystko ok a co do spływających kropli na koniec liścia to praktycznie we wszystkich opryskiwaczach się zdarza.poparzenie na liściach mogą być zawsze a szczególnie jak się robi mieszanki opryski z nawozami .ja sam w tym roku poparzyłem paprykę jak zmieszałem signum z mospilanem i podkusiło mnie dodać mikroskładników i efekt gotowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skywalker89    39

Czylize jeżeli jadę reglone to te co zielone straczki to ziarka można spisać na straty.. U mnie fasola intensywnie rośnie, białawo na polu.. A bujna i mam powoju miejscami dużo i dlatego rozważam jakieś dosuszenie..
Odnośnie glifosatu coś w tym jest, dwa tygodnie temu jak desykowalem rzepak przez przypadek pociagnalem sąsiadowi fasolę na poprzeczce tak 10x10m, myślałem że spalilem 4l glifo, dzisiaj byłem i praktycznie na fasoli śladu nie ma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Niestety uszkodzenia fasoli się ujawnią jakieś, ale jako desykant glifosat w fasoli długo działa. Ja praktyki w jaśku nie mam nawet z Reglonem ale zdecydowanie szybciej działa, nie zabija nasion i nadają się do siewu o ile zdążyły dojrzeć przed desykacją a z dojrzewaniem fasoli jak z ogórkami....

inaczej... Roślina pompuje substancje odżywcze w strąki i na początku ziarno jest maleńkie a strąki bardzo mięsiste, po osiągnięciu właściwej wielkości strąk przestaje korzystać z zaopatrzenia od reszty rośliny pobierając jedynie wodę a zapasy przenosi w nasiona i wtedy rosną ziarnka wewnątrz strąka a miąższ zamienia się w cienką łupinę. Po pełnym rozwinięciu nasion strąki zaczynają wydzielać jakiś hormon do rośliny który zatrzymuje rozwój wegetatywny rośliny z przeniesieniem substancji zapasowych do pozostałych strąków tak że szybko wyrównują się mimo zawiązywania w relatywnie długim czasie dojrzewają prawie równocześnie. To długa historia jak zrobić żeby to "prawie" było jak najmniejsze, dość na tym, iż te strąki które są białozielone zgromadziły pełny komplet substancji dla całkowitego wyżywienia nasion i tylko potrzebny im czas ciepło i trochę wody aby przeniosły z łupiny w ziarno wszystkie zapasy. Reglone je zabije w trzy dni a naturalnie dosychały by z tydzień lub dłużej po ścięciu rośliny kiedy to w żywych nasiona dorastają nawet gdy liście całkowicie zaschną.

W ogórkach nasiennych po zerwaniu z krzaka nasiona potrafią podwoić swoją masę bazując tylko na zapasach wody i substancji odżywczych z owocu mimo iż leżakują gdzieś oderwane od rośliny matecznej, u fasoli trochę na mniejszą skalę taki wynalazek ewolucyjny też działa. Coś na kształt rozwoju zarodka w jajku u ptaków (daleka analogia) i taki zabieg desykacji to gotowanie jajka na twardo - kurczak nie ma szans żeby nie wiem jaka kwoka była. ;)

Reglone jest kontaktowy i dobrze by było go zaaplikować opisaną wyżej"wichurą" bo spali tylko to na co spadnie i zabiegi z wykorzystaniem strumienia powietrza przy drobnej kropli do desykacji jak najbardziej wskazane.

Opryskiwacze wiatrowe to wyższa skuteczność zabiegów a czasem aż za wysoka i niekoniecznie dawki i zalecenia polowe są przenośne na taką formę aplikacji pestycydów, a taka forma najefektywniejsza właśnie pod osłony bo na polu na równomierność rozkładu cieczy mają wpływ najlżejsze podmuchy wiatru niweczące nawet najlepszą precyzję i wprawę operatora. Fungi i insektycydy można, z herbicydami - różnie.

A - swoją drogą - to tylko Reglone i Harvade, czy może jeszcze jakie inne środki kontaktowe są do szybkiej desykacji kontaktowej, tzn. nie zabijającej nasion?

Nie na temat. Czy ktoś widział jak działa oksyfluorofen z Goala gdy w dwie godziny po zabiegu chwasty czarne w cebuli? Coś takiego żeby jeszcze trujące nie było jak ten Goal.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
caprio    0
Napisano (edytowany)

waldi mam pytanie co przerabiałeś w tym kombajnie bo jednak fasola a kukurydza to trochę inne roślinki? On jest dosyć dziwny bo cała masa spada z rotorów na sita. Czy nie zapychało Ci  ich?

co do sit do petkusa, na drobną powinieneś mieć ze  3  sztuki      4.5, 4.75 i 5 zależy od fasoli,oczywiscie to na połówki.

Edytowano przez caprio

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skywalker89    39

zobaczymy, wszystko zależy od pogody... najwyżej opryskam na próbę z 1-2ha tam gdzie najbujniejsza (półtyczka) i najwięcej powoju, kilka dni przed planowanym cięciem.. chybaże będą prognozy dłuższego ciepła, to tak ja piszesz, lepiej ściąć i niech leży dwa tygodnie i lepiej to wyjdzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

Na górnym sicie zrobiłem grzebienie żeby wyciągało słomę. Pod rotorami podbieracz i kierownice wiatru. Próbny omłot był i nic się nie zapychało. A jeszcze rotory mam zrobione tak jak w tych amerykańskich kombajnach gdzie jest ślimak a nie sztyfty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

...do desykacji.

Poniżej 4l/ha 360-tki z glifosatem szkoda jechać bo powoju nie zabije a fasola też słabo zareaguje. Uzasadniony zabieg w przypadku gdy na tym polu planowana jakaś uprawa następcza w której nie można zwalczyć powoju bo ekonomia w rolnictwie to skala większa niż jeden rok. Uzasadniony też tu glifosat bo tylko on skutecznie zniszczy chwasty wieloletnie, a straty ziarna fasoli? Gdyby powój był zwalczony rok temu .... zależy co ma być tam po fasoli.

Zależy też ile strąków nawiązała, bo jeśli dużo to one same dojrzewając lekko zdesykują fasolę a gdy strąków mało to rośliny "pragnąc" wykorzystać moce produkcyjne nawiążą kolejnych kwiatów na wrzesień ale to będzie widoczne gdzieś koło 20-ego sierpnia bo zabieg desykacji uzasadniony dopiero po tym terminie lub dużo później.

Ta moja ze zdjęcia też słabeuszem nie jest i było pytanie o zgniliznę twardzikową. Jest na plantacji, szarą pleśń też już znalazłem i - żebym nie wiem czym pryskał - straty mam pewne z racji tych chorób a zależy wszystko od pogody bardziej niż ilości czy nawet faktu jakiejkolwiek ochrony, a wiem to z praktyki. Na razie ułamek procenta porażeń krzaków, jest i antraknoza i nawet po cichu liczę na nią że załatwi trochę liści odsłaniając strąki bo Kontra mniej na nią tolerancyjna niż inne odmiany. Na innym polu mam plac bakteriozy ale tu już się przyzwyczaiłem bo jest takie pole gdzie - ilekroć była fasola - w placu ok 5-o arowym zawsze była bakterioza i nie pomagały opryski. Na polach dzierżawnych gdzie zero nawożenia a zagęszczony siew zero chorób tylko niedobory widoczne; a to fosforu, a to potasu czy kwaśno i fasola czerwona po jednym kwiatku na krzakach z trzema listkami na kilkuarowym placu gdy pszenica równa na całym polu była.

Półtyczka raczej na słabsze stanowiska i bardziej ryzykowna w utrafieniu optimum nawożenia a do tego sporo jej nasiane w stosunku do lat poprzednich i proporcji do innych odmian i widełki cenowe jeszcze węższe mogą być z Eureką niż kiedykolwiek dotąd bo tej drugiej znów dużo mniej niż poprzednimi laty.

Przestaliśmy na dochody z fasoli liczyć i większości plantatorów "wisi" czy sprzedadzą fasolę czy nie poniżej pewnego poziomu ceny a o plantacje dbamy bardziej dla sukcesu uprawy niż ekonomii. Cudów nie ma, w tym roku ani jaśki rewelacyjnych cen nie osiągną, ani inne odmiany nie poprawią wcześniejszych bo zapasy jaśków a sporo drobnych na polach i dopiero wiosna 2018 pokaże dłuższe trendy w fasolach a już widziałem ofertę na IGRIT fasoli tegorocznej z Egiptu. Jakiś handlarzyna wychodzi przed szereg w nadziei załamania rodzimej produkcji i trochę uzupełnia ubiegłoroczne niedobory bo oferuje drobną białą.

Szparagówek zatrzęsienie, przejeść nie można a zbiory główne dopiero przed nami. Reorganizacja rynku tego warzywa i trzeba doskonalić technologię a do niej należy dopracowanie skutecznej desykacji z możliwie najmniejszymi stratami ziarna na wypadek przenawożonych plantacji lub innych "nieprzewidzianych" zdarzeń bo na razie standardem jest zbiór dwuetapowy bez desykacji a czy to się prędko zmieni? Mam kilka arów żółtej drobnej bardzo wczesnej - ona nigdy desykacji wymagać nie będzie chociaż na niej najłatwiej przetestować kombajn na zbiór "z kosy". Soi, bobiku nikt nie wycina na pokosy ani bierze to pod uwagę przejdzie to i do fasoli gdy cena się ustabilizuje poniżej poziomu przy którym zechcemy się bawić w jakieś podcinarki bo można tylko zasiać, opryskać i - trzeba dopracować - wymłócić, sprzedać a kupujący niech dysponuje maszynami do suszenia sortowania przechowania. To taka sama roślina motylkowa jak pozostałe grubonasienne i można ją nawet na paszę uprawiać, kwestia odmiany a technologia w większości już jest.

Kombajn z rotorem doskonały też na soje, grochy i bobiki tylko podbieracz na heder zamienić, bo nikomu do głowy nie przyjdzie nawet pokosówką tych upraw traktować i tylko kwestia czasu kiedy i fasola do nich dołączy.

....albo wypadnie z uprawy towarowej wracając na grządki i jakie peryferie rolnictwa z oszukańczym dopisem "eko".

 

Na przyszły rok rozważam poddanie fasoli jakiemuś systemowi certyfikacji jeśli będzie przeze mnie uprawiana. Czy ktoś już prowadzi plantacje fasoli na suche ziarno np: w systemie integrowanej produkcji lub pod nadzorem bezstronnej instytucji certyfikującej?

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13
Napisano (edytowany)

W moim podbieraczu wystarczy założyć jakiś nóż między płozami aby ścinać suchą fasolę. Tylko z czego coś takiego zrobić żeby wytrzymało długość 2,5m lub więcej.
A do dosuszania fasoli powinny być środki biologiczne oparte na naturalnym mechanizmie danej rośliny.

Edytowano przez waldii1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogon988    2

Desydent mam do Ciebie pytanie odnośnie herbicydu Boxer 800, opryskałem nim już chyba wiesz co :D w fazie 2-4 liści , po 1 dniu zauważyłem że lekko zaczynają się skręcać chwasty ale tej roślinki narazie nic nie skręca więc chyba ok  , no i nie wiem do ilu dni czekać żeby mieć pewność że mi tej roślinki nie spali

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Z tym nożem na pewno coś by wymyślił choćby kilka punktów podparcia aby się nie przełamał lub nawet kilka krótszych skośnych, kopiujących na płozach nierówności pola lub nawet kilka hydraulicznymi silnikami napędzanych talerzy zagregatowanych z podbieraczem. Na razie mamy ugruntowaną technologię dwuetapowego zbioru i kiedy tak oglądam a bardziej, czytam o kruczkach konstrukcyjnych tego kombajnu to szkoda że coś takiego znajduje się ze 60 km od moich fasoli, a to nie jest maleństwo "Ravoja" które busem w godzinę można przerzucić o dziesiątki kilometrów i po "zabiegu" spowrotem wraz z operatorem.

 

A z Boxera to bardzo ciekaw jestem czy żółtlice zwalcza bo opryskałem nim kawałek pola na którym to świństwo na złość nie występuje bo na kontroli powschodziły różne chwasty ale nie żółtlica i dalej pozostaję w nieświadomości. Jeszcze będzie okazja wytestować spektrum w zimowej cebuli (o ile się na nią zdecyduję). A pro pos "roślinki" - jak tym razem wschody?

A skąd ja mogę wiedzieć czy jej nie spali? U mnie kopru nie spalił, marchwi i pietruszki też tyle że tam chwastów nie załatwił (bo kwitły niektóre) ale test fitotksyczności dotyczył a i lubczyk też nieuszkodzony - znaczy cała rodzinka baldaszkowatych nań pewnie odporna. W fasoli Basagran baldaszki załatwia jakby co.

Po dwu tygodniach wszystko będzie jasne bo co przeżyje to zostanie a dotyczy to większości herbicydów o podobnym mechanizmie działania.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogon988    2

Tym razem wschody bardzo dobre , głębokość siewu i skorupa poprzednio załatwiła sprawę. Teraz po przesianiu jest w fazie 2-4 liści i chyba to ostatni termin na oprysk, dałem 1,5l niecałe 50 arów więc chyba dawka 3l/ha powinna wystarczyć , chwastnice już na drugi dzień coś paliło a komose coś już widać żółknie i zawija liście a na roślinie jak na razie nic się nie dzieje i oby tak było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marks50    153

Czy może ktoś stosował desykacje fasoli siarczanem amonu bez glifosatu ? Powinno spalić fasolę i jednocześnie powodować lepszy omłot bo wszystko będzie się kruszyć . Oczywiście w ziarnie fasoli żadnych śladów po chemii nie powinno być .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×