Skocz do zawartości

Polecane posty

mirro    211

 

No i chyba mija najpóźniejszy  termin siewu szparagówek na gruncie z opcją na sensowne plony bo z siewów lipcowych nie zawsze wszystkie strąki uda się zebrać przed przymrozkami.

 

W ubiegłym roku kończyłem 22lipca siewy szparagówki, Siew po zbiorach groszku zielonego. W tym roku połowa groszku już zebrana czyli do posiania jeszcze tylko 40ha. Wszystko zależy od wody danej przez niebiosa. Amen.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Resztki z fasoli to świetny nawóz. Nawet miałem odpady po przebraniu na pole sypać ale boję się chorób grzybowych i sprzedaje po 20gr/kg ale ziele suche zawsze zostaje przeorane. Widzę gdzie pokosy były w pszenicy, więc kto pali ten traci, chociaż nie wiem czy spalanie resztek pozbawia ich wartości z azotu, fosforu i potasu, nie doczytałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

tylko azotu i pewnych mikroelementów motylkowym zbytnio nie potrzebnych. Grubonasienność motylkowych i sztama z bakteriami to ich przystosowanie do pogorzelisk po naturalnych pożarach prerii. Wielkość i wys. zawartość białka chroni nasiona przed spaleniem w przeciwieństwie do olejowych pochodni takiego rzepaku.

Wypalanie słomy fasolowej po kombajnie bez sieczkarni raczej konieczne nie jest jeśli w okolicy jest jaka "talerzówka"

Słoma przyorana - takie samo ryzyko przeniesienia chorób jak odpady nasienne. Wartość nawozowa odpadów grubo większa niż 200zł/t zważywszy zawartość aminokwasów, witamin no i oczywiście kompletu składników mineralnych i nie muszą być stosowane pod fasolę. Wartość paszowa dorównuje soi ale dopiero po obróbce termicznej. (moim zdaniem nawet przewyższa). Wartość opałowa jako dodatek do ekogroszku na pewno też tylko zapach dymu....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

ravoj    45

W sumie racja, jak nasiona zainfekowane to i liscie chore, więc w tym roku odpad idzie w rozsiewacz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

czerwiec był chłodny i mokry od połowy, zauważam więcej strąków zawiązanych, ciekawe, czy to się jakoś przełoży na plon, czy więcej będzie zielonych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maskin    7

ktoś ma jakies informacje cenowe odnośnie jaśka karłowego? po 7 l saletry wapniowej  po 3 tygodniach skrzyp zdrowy jak sosna w maju, za to buraki ruszyły :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dexter00    13

co myślicie o podaniu odżywki 20-20 20 zaraz po kwitnieniu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Plon powinno zwiększyć i wyrównać plantację w jednoczesnym dojrzewaniu, jeśli jeszcze różnicowana dawka zależnie od stanu roślin na różnych obszarach pola. Tylko - dojrzewanie wyrówna, ale i opóźni - trochę loteria. Niekoniecznie negatywny los bo kilka lat temu zbyt wcześnie dojrzewające fasole trafiły w okres deszczowy i straty duże były a późniejsze trafiły w pogodę.

Plantacje z dobrą obsadą zaczynają konkurować o składniki już po kwitnieniu i przy dobrym zawiązaniu strąków większe ziarno ale trudniej zasychające i później za to w zdrowszych strąkach. Każda plantacja podlegać powinna indywidualnej ocenie. Jeśli zbytnio się zagęści i duża masa liści wytworzy cień w strefie strąków to zaraz jakie pleśnie i inne zarazy przesuną w odpady przyrost plonu.

Jeszcze raz - loteria, dużo większa w jaśkach niż zwyczajnej karłowej bo ta odporniejsza na przenawożenie.

Chyba że widoczne niedobory, tylko jaka pewność czego są te niedobory.?

Koszt, w sumie niewielki, ryzyko też bo te dolistne PK mało efektywne i kilka razy trzeba dla widocznych efektów. No i najlepiej - jeżeli już - nawozami o sprawdzonej skuteczności bo ja opryskałem jedno pole dwukrotnie prawie maksymalną zalecaną dawką i żadnej różnicy nie widzę w stosunku do paska na pół opryskiwacza dla którego nie zostawiłem uliczki i pomijam dolistnymi. Ja mam czerwoną na polu bez nawożenia przedsiewnego ze skrajnościami we wzroście i są takie place gdzie nasiona może zwróci a i miejsca gdzie - być może - wyłoży po wykształceniu ciężaru strąków a żadne dolistne wiele nie dały aby zniwelować te różnice. Przyznam - to pole jest na granicy kwasowości akceptowanej przez czerwoną fasolę i może nie jest funkcją niedoborów co toksyczności glinu lub manganu takie zróżnicowanie albo czego innego jeszcze. (I tak siejąc, myślałem że będzie dużo gorzej)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stempos1980    37

Panowie co to za robak i czy uszkadza fasolę ?

 

kolego to jest larwa biedronki -to sprzymierzeniec w walce z mszycą bo dorosła biedronka zjada do 30 mszyc dziennie a larwa 200-300 mszyc dziennie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a-zA-Z0-9    4

czym zwalczyć teraz czy po kwitnieniu bakteriozę obwódkowo fasoli zaczynają mi się trafiać krzaki z ta chorobo  i czy nie uszkodzi kwiatu teraz jak bym opryskał 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Obawiam się, że odpowiedzią mogą być cytaty z zaleceń ogólnie dostępnych na środkach ochrony. W tym przypadku na tej stronie po wpisaniu - fasola - w okienku - uprawa - i - bakterioza - w okienku - organizm szkodliwy - wyskoczyły mi dwie substancje - tlenochlorek miedzi i kaptan. Pozostaje wyszukać środki zawierające te substancje i poczytać etykiety na których powinna być wzmianka o terminach zabiegów, też o możliwości lub zakazie w okresie kwitnienia. Różnie z tym bywa (etykiety bywają "niekompletne") i wtedy na podobnych do tego forach pojawiają się tego typu pytania.

Większość odpowiadających cytuje przeczytane gdzieś zalecenia i tylko tyle. Niektórzy popierają własnymi doświadczeniami które niekoniecznie muszą potwierdzić się w innych przypadkach i tak ja odpowiem.

Większość współczesnych odmian fasoli wykazuje się tolerancją  na bakteriozę, antraknozę i kilka innych chorób i fakt pojedynczych infekcji na plantacji może świadczyć o nietypowych dla odmiany egzemplarzach lub obniżonej odporności plantacji z różnych powodów albo silną presją patogena np: siewu prażonymi nasionami, monokulturą (jedna uprawa kilka lat, bez zmianowania), może być też porażenie wtórne na osłabionych roślinach innymi czynnikami np: wirusy, gradobicia itp.

Raz tylko byłem świadkiem serii profilaktycznych zabiegów środkiem Miedzian Extra w dawce (CHYBA) 2 x 1l/ha z czego drugi zabieg był w początkach kwitnienia i nie pamiętam aby uszkodził kwiaty bo w ulotce na tym środku nic o kwitnieniu nie ma. Ta plantacja rosła normalnie a bakterioza i tak sporadycznie się pojawiała po zabiegach.

O kwitnieniu jest za to w etykiecie środka Magic Cap i to w fasoli i w zasadzie to winno wystarczyć za odpowiedź.

Jedno "ale". Rhizobium i "progi zagrożenia" bo skuteczny zabieg bakteriobójczy kasuje wszystkie bakterie na plantacji i tutaj należało by ustalić czy fasola wykształciła brodawki korzeniowe  i liczyć się z eliminacją z gleby sporej części bakterii wiążących azot atmosferyczny zanim wnikną w korzeń fasoli w którym już powinny być "bezpieczne" gdyż wymienione substancje działają kontaktowo. Na glebach zasadowych zarówno miedź jak i mangan ze środków bakteriobójczych szybko są unieczynniane i tutaj łatwiej, gorzej na glebach kwaśnych na których występuje naturalny nadmiar czynnego manganu, jak z miedzią ? nie chce mi się szukać.

Aby szybko zakończyć. Ja nie stosuję w fasoli ochrony przeciw bakteriom bo zwykle mam ją na polach "kwaśnawych" i jeżeli mi gdzie wystąpi oznacza to złe nawożenie i atakowane są rośliny osłabione bo na optymalnych stanowiskach rośliny bronią się same. Czasem pomagają dolistne nawozy fosforowo potasowe + mikro a jeżeli już rozważam bakteriocydy to na nieznanych mi odmianach głównie szparagówek i fasoli zwyczajnej bo wielokwiatowa nigdy jeszcze nie była u mnie chroniona od bakterioz. Co innego na polach alkalicznych ale tu pytać właścicieli takich pól

I jeszcze jedno - nawozy zawierające chlor dezinfekują glebę z wielu bakterii m. in. rhizobium jak też i sprawców bakterioz i ograniczają odglebowe infekcje. 

Nie "zarzekam się" że nigdy nie opryskam wielokwiatowej fasoli na bakteriozę ale jeszcze tego nie robiłem, za to kilka razy zaprawiałem miedzianem nasiona stężeniem dwukrotnie wyższym niż zalecane do oprysków bo zbierane były z niechronionych pól z objawami choroby.

Moje doświadczenia w tej kwestii to bardziej czytanie ulotek i podglądanie sąsiadów którzy też dali sobie spokój z "miedzianami" bo uznali że więcej zniszczą koła ciągnika niż bakterioza tyle że pola też odczyn lekko kwaśny u nich za to kompleksowe nawożenie doglebowe i to wystarcza w połączeniu z tolerancją odmiany.

Jeśli jednak już teraz pojawiają się ogniska infekcji to wysoce prawdopodobne spore straty gdy rozprzestrzenią się w czasie wzrostu strąków i tutaj można gdzieś poszukać definicji "próg zagrożenia" w zaleceniach głównie programów ochrony.

Podałem wcześniej wycinek ad. strąkowca ale na tym poprzestanę odsyłając kolejny raz do tej strony https://www.plantpress.pl/kategoria/programy-ochrony/ bo robią dobrą robotę i wcale dużo za programy ochrony nie liczą a ja zbyt ich fachowość cenię abym piractwem ich bodaj kilku złotych pozbawił. Są też programy ochrony ogólne dotyczące wszystkich roślin rolniczych ale nie wiem na dziś gdzie ich szukać a są na pewno więcej warte od bełkotliwych reklam jakich pełno w internecie m. in. i między postami tego forum.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a-zA-Z0-9    4

to jak byś radził pryskać kwitnąco miedzianem czy nie, nie wiadomo czy da zatrzymać chorobę po miedzianie kwiat będzie niebieski dziś opryskałem kilka krzaków na prube ręcznym opryskiwaczem. na grzyba poszedł bardzo dobry zabieg przed kwitnieniem tylko na jednej działce gdzie była przenica 3 lat trafiają się krzaki porażone tez  troszkę  po gradobiciu fasola

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

W etykiecie Miedziana pisze w zaleceniach dla sadów "...możliwość spowodowania oparzeń..." zawiera on 350g/l tlenochlorku miedzi a zalecany w dawce 2-2,5l/ha na fasolę czyli 700-900g/ha miedzi podczas gdy w środku Magic Cap miedzi jest 300g/l + 150g/l kaptanu i zalecany jest 1,5-2kg/ha czyli 450-600 g/ha miedzi a w etykiecie pisze "...kolejne 2-3 zabiegi... .. w okresie kwitnienia" przy fasoli, czyli jeżeli już Miedzian Extra to w dawce nie przekraczającej jakieś 1,5l/ha tylko czy taka wystarczy na bakteriozę? A i o pryskaniu na kwiat w Miedzianie mowy nie ma i w razie czego producent nie bierze odpowiedzialności za uszkodzenia.

Nie wiem - może z 1l/ha a jak przekwitnie a objawy będą narastać kolejny zabieg.?

Jak pisałem - ja doświadczenia z pryskaniem Miedzianem na kwiaty fasoli nie mam i nie wiem jak kwiaty zniosą zabieg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

Koledzy jaki jest najlepszy i najefektyeniejszy sposób zgrabiania fasoli do wałów? Bo pasówką tak średnio mi się podoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

najlepiej zgrabiam ja i mój tatko :) nie ma lepszego, bo robimy to delikatnie, a każde szamotanie krzakiem to strata. Taka to fasola.

A co do miedzianu i innych grzybówek, to widzę, że różnicy nie ma czy pryskam w kwiat czy przed. Kilka dni temu kolega pryskał 5 ha miedzianem w dawce 1,5l/ha  i wszystko wygląda świetnie. Amistar Opti daje się od fazy pełni kwitnienia (bynajmniej tak wynika z etykiety)  i też tak go dawałem w tym roku.

U mnie większym problemem od chorób są mszyce. Ale już dałem sobie z nimi spokój, biedronek na polu mam z tysiąc, niech więc sobie radzą, nie będę już niczym pryskał, bo więcej zniszczę kołami jak pomogę.

Posiałem wczoraj 10 arów fasoli i popryskałem Boxerem z Pendiganem i Afalonem a na drugą połowę dorzuciłem jeszcze 100ml Commandu. Jeden przejazd wolny i dokładny, drugi nieco szybszy plus zrobiłem nakładkę. Zobaczę jaki będzie efekt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

"Pokopałem" w internecie za sposobami uprawy fasoli na świecie i nie znalazłem godnych uwagi i "zmałpowania" technologii których bym nie widział w naszym regionie i pytanie o zmechanizowane zgrabianie fasoli na plantacjach wielkoobszarowych ma sens bardziej z racji lepszego dosuszenia niż "skompaktowania " dla kombajnu. Zwykle plantatorzy ograniczają się do zbioru z pokosów powstałych w trakcie wycinania nawet w USA i nie natrafiłem na zdjęcia godnych uwagi zgrabiarek do fasoli. Zobaczyłem za to z Ukrainy próby zbioru jednoetapowego i to groźnie dla nas wygląda bo Ukrainiec "ma łeb" i przerobił jakiś japoński kombajnik ryżowy (skąd go wziął???) i wyglądało to całkiem przyzwoicie. Oczywiście potrzebna desykacja dla jednoetapowego zbioru i najszybciej zostanie wdrożony w fasoli zwyczajnej. Trudno pogodzić konieczność chemicznej desykacji z tendencją do ograniczania pestycydów ale i tu coś się wymyśli. Ja już próbuję manipulując obsadą roślin. Dużo by pisać o zależnościach zasychania takiej np: Igołomskiej w funkcji gęstości siewu, stanowiska i proporcji nawozowych. Sukces zbioru jednoetapowego zależy od faktu zaschnięcia liści lub ich zrzucenia przez rośliny, zachwaszczenia, jednolitości całego pola i najłatwiej w optimum utrafić w fasolach zwyczajnych bo wielokwiatowe zasuszają strąki gdy liście pozostają zielone wykluczając możliwość wymłócenia "z kosy" bez pofarbowania nasion chlorofilem i tutaj zbiór dwuetapowy trudny do zastąpienia a przez to konieczność posiadania plejady klejnych maszyn do scinania, przewracania z podgrabieniem i podbieraczy kombajnowych a najlepiej specjalnej maszyny do młócenia fasoli z pokosów ze specyficznym zespołem młócącym dla motylkowych grubonasiennych. Skoro wskazane specjalne ustrojstwo młócące ono samo może być uniwersalne i po przestawieniu może być podcinarką lub maszyną na zbiór jednoetapowy czy nawet zwykłą przewracarką i jeszcze żeby było samobieżne.... niektórzy już zaczynają sobie wyobrażać jak by toto mogło wyglądać? Technicznie możliwe tylko kiedy opłacalne kombinowanie takiej pokraki? Tylko przy koncentracji uprawy na dużych plantacjach i stabilnej opłacalności w skali wieloletniej.

Posiłkując się historycznie przykładem rzepaku. Z dzieciństwa pamiętam pokosówkę dziś już zarzuconą bo rolnik nie rozczula się nad rozsypanym rzepakiem przy zbiorze jednoetapowym, taka jego opłacalność a i technologie skoncentrowały się nad doskonaleniem wyrównania łanu, koordynacji żniw z dosuszaniem nasion w skupach, gdzie o jakości decyduje szybkość dostarczenia spod kombajnu do suszarni a nie oczekiwanie na pełne doschnięcie nasion na plantacji, desykacja dopuszczona jedynie w zaleceniach jako ostateczność, czy fasola "pójdzie" tym trybem?...

Konstruowanie maszyn tylko do delikatnego przeniesienia sciętej fasoli o metr nie jest trudne a i tak stosuje się tylko protezy z gwiazdowych przecząsaczozgrabiarek czy taśmowych zgrabiarek przeznaczonych do siana. Moim zdaniem najlepszym znanym obecnie rozwiązaniem może być maszyna oparta na podbieraczu i poprzecznym przenośniku przy synchronizacji obrotów podbieracza z szybkością jazdy. Napęd z koła jezdnego najłatwiej zsynchronizuje i wówczas druty podbierające przy pewnym stosunku obrotów do szybkości doskonale będą naśladować widły "ravoja", a fasola zostanie delikatnie przełożona z miejsca na miejsce bez zbytniego szarpania i taki sposób jest akceptowalny nawet w fasoli zwyczajnej jeśli wystarczająco wilgotna np: od rosy. Tyle że ta druga po odwróceniu gdy wysycha samoistnie "strzela" nasionami z podsychających strąków i w niej skoncentrował bym się na zbiorze jednoetaowym.

Dlaczego piszę a nie robię takie maszyny? Bo nie jestem ani wielkotowarowym rolnikiem, ani producentem maszyn a hobbystyczne eksperymenty zbyt dla mnie kosztowne bardziej dla czasu niż "kasy" bo podbieracze ze starych pras walają się po wszystkich skupach złomu.

Ponadto - nic mi nie potwierdza z opserwacji świata iżby podgrabianie do wałów sciętej fasoli było warunkiem koniecznym jeśli nawet mój sąsiad kombajnem zbiera wprost z pokosów po podcinarce.

 

Mszyce w fasoli bezlitośnie zwalczać należy w plantacjach przeznaczonych na siew. Choroby wirusowe te bydlęta przenoszą najbardziej a przypominam sobie zdjęcia pokręconych fasoli z tego forum i znajduję pojedynki takie same u siebie gdzie ze stuprocentową pewnością mogę wykluczyć pestycydy jeśli fasola na jednym kawałku pola jest już trzeci.... a może już czwarty raz, a podobne objawy obserwuję najbardziej na placu gdzie przyorałem słomę fasolową a większość samosiewów z poślednich nasion z tej słomy ma dokładnie takie objawy.

 

I jeszcze jedno - pora rozpoczynać uprawę fasoli a.d. 2018 r.  Na początek rozpoznać zachwaszczenie w plantacjach gdzie ma lub może być siana, ocenić przydatność stanowiska, (gdzie udaje się kukurydza, jęczmień, buraki, wyjdzie i fasola), oraz  poobserwować pola fasolowe z których nasionami ma być siana choćby pod kątem wspomnianych wirusów, bo ja już wiem że na nasiona przeznaczę fasolę jaśka ze zbiorów 2016r a czerwoną zamienię z sąsiadem jeśli czego nie zawali ze zbiorem i mu gdzie nie spleśnieje.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

Też bym zbierał bezpośrednio z pola bez podgartania w wał, ale kombajn ma 2.80m szerokości a podbieracz 2.50m a Ścinarka jest 2 rzędowa. Mógłbym teoretycznie założyć 2 gwiazdy z pająka żeby kombajn sam podgartał tylko czy całkiem nie wysypie suchej Fasoli?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Jeżeli formować - powiedzmy - dwumetrowej szerokości rzędy, to najlepiej w momencie scinania i do podcinarki te gwiazdy jakoś, bo scina się gdy fasola wilgotna. Widziałem czołowe ustrojstawa z czterech gwiazd rozgartające na boki z przed ciągnika, zawieszane na przodzie ciągnika lub do ładowacza czołowego (tur lub podobny) ale to kolejny zbędny przejazd i sprawę rozwiązuje czołowa podcinarka przesuwająca na boki od razu w czasie scinania. Widziałem gdzieś na OLX-ie taką z własnym siłownikiem zaczepianą na przedni zaczep a siłownik do unoszenia na uwrociach, tylko ponad 4k zł rządają a w praktyce boi się to chwastów bo pasywna i ta konkretnie tnie na trzy rzędy bo dwa po bokach i jeden między koła. Wystarczyło by ten środkowy rozdzielić na boki i gotowe pokosy pod kombajn tylko przy nawalnej fasoli mogą być zbyt dla dosychania za grube. Jednak gwiazdy z "pająka" trochę młócą i mieszają z ziemią przy pulchnych polach. Ja na wstecznym próbowałem zawieszanym i w jaśku do zaakceptowania ale w czerwonej dużo się osypuje i najlepiej czerwoną (i inne zwyczajne) układać w pokosy już przy cięciu a przewracać tylko gdy jaka ulewa przybije do ziemi, tuż po deszczu zanim jeszcze nie wyschnie i się nie sypie. Tylko przy jakimkolwiek przerzucaniu odmian zwyczajnej oberwane strąki od krzaków też są stracone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

Z tą gwiazdą przy ścinarce to nie jest zły pomysł tylko ile rządków na jeden wał zgarnąć? Dosuszanie to kiepski pomysł znajomy dosuszył w tamtym roku i zmarnował. Bo strąki wyschły szybko i były ziarnka zielone itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Dosuszanie w sensie - oprysk jakimś desykantem zamiast wycinania?

Możliwe i zapewne dlatego większość filmów spod hasła na yt - " kidney bean harvest " - pokazuje zbiór dwuetapowy.

Sposób kompaktowania wałów pod kombajn w sposób uznany przeze mnie za najefektywniejszy obrazuje np: ten filmik.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×