Skocz do zawartości

Polecane posty

dysydent    18
Napisano (edytowany)

Znaczy i stonkę po piątkowej Aktarze muszę poprawić bo siedzi większość na krzakach. Co z tym środkiem? Data produkcji ubiegłoroczna a dałem ze 120% zalecanej dawki bo mi cieczy zbrakło i dorabiałem.

Od razu nie działa ale jeśli po 3-4 dniach efektu nie widać to już nie podziała, Podobnie Basagran, po 5-u dniach widać na co podziała a po 10-u co zostawi.

Psianka czarna w ziemniakach u znajomego poszła po Basagranie w dawce do 2l/ha, faza 4-ego liścia i nawet nieco większe.

 

Temat dolistnego nawożenia i mam okazję zweryfikować jego interwencyjną funkcję. Na opisanym wcześniej ok 5-o arowym kawałku pola zaczynają żółknąć młode liście karłowego jaśka i nie są to herbicydy bo co roku tam nic się nie rodzi. Pobierania wody nic nie blokuje bo powschodził równo z resztą pola i zapewne jakaś blokada pobierania składników pokarmowych z gleby, ostatni dzwonek na dolistne i rozpocznę jutro plecakiem od Florovitu (bo tylko jego na razie mam a zakupy dopiero po południu).

Porównam z saletrą wapniową bo wojna ze skrzypem na 20-o arowym trójkąciku na wyniszczenie i roztwór będzie przy okazji. Jeśli go nie zwalczę to fasola przepadnie. jak nie zapomnę podrzucę foto które niejednego z kompleksów wyleczy jak prawdziwe zachwaszczenie tym prymitywem wygląda. Na miejsce jednego zabitego przedwschodowo MCPA+dikamba (fasola lekko pogięta w nakładkach bo trójkąt) wylazło ze dwadzieścia i ziemię skryły miejscami. Całkiem poważnie rozważam czy skupy surowca tego zielska nie mają wysokich reżimów na zawartość pestycydów bo tylko glifosat i czyściutka plantacyjka z rokowaniem na rekordowe zbiory :) .

Tylko tam poszedł linuron, pendimetalina, metrybuzyna i mam obiekcje i tylko dlatego jeszcze nie szukałem kontaktu z jakim skupem zielarskim żeby nie zrobić jak ten co hodował byczka  a wyszła mu jałowiczka.

Poszukam jakiego chemicznego sklepu i pokombinuję różne mikstury to może co jadowitszego od saletry wapniowej utrafię co by parzyło skrzypy oszczędzając rośliny wyższe o ile mi co wcześniej nie wybuchnie. Fasola i tak na straty na połowie plantacyjki bo reszcie motyka poradzi aby zbilansować przynajmniej całość poletka bo i fasola nieźle sobie na tym stanowisku poczyna.

Gra warta świeczki gdy popatrzeć na różne pola gdzie ten jeden chwast tylko placowo zostaje czy to fasoli, buraków, ziemniaków ogólnie roślin dwuliściennych.

Znamienne - wynaleziono tyle graminicydów i ani jednego equisetocyda o podobnej selektywności dla dwuliściennych.

...a może tylko ja o tym nie wiem?

 

edit po nastepnym wpisie forum.

"czarną mszycę" udało mi się załatwić środkiem Calypso kilka lat temu na fasoli tyczkowej a pamiętam bo przy okazji odpchliłem siebie i pieska który biegał za mną gdy plecakiem opylałem na sznurkach grubo nad głową wyrośnięte fasole na sznurkach. Pomny tego wolę karłowe tyle że robi się u mnie na fasolach czerwono od biedronek zlatujących z okolicznych rzepaków i nie mam sumienia wyjeżdżać z trucizną na pojedyncze kolonie mszyc tu i ówdzie w fasoli. A tu i pąki fasoli i termin ostatni z racji pszczół i innych trzmieli a i nie wszystkie środki już sam sobie dopuszczam z racji ich przedłużonej szkodliwości, szczęściem dla zapylaczy Actara sama ze swoim tiametoksamem z fasoli się eliminuje.

Jest parę podróbek na Mospilana acetamiprydzie zalecanego na kwitnące rośliny, podobnie Proteus bo Calypso chyba drożej wychodzi i tylko to mi przychodzi do głowy bo ani imidachlopryd ani fosforoorganiczne w kwitnienie bezpieczne dla pszczół nie są chociaż żaden inny też im nie służy. Nadal nie widzę trzmieli - wielokrotnie od pszczół pracowitszych i dla fasoli chyba najskuteczniejszych pracowników jeśli nie jedynych o znaczeniu gospodarczym w ilości zawiązanych strąków na odmianach owadopylnych.

 

Zaobserwowałem na polu gdzie znajomemu rok temu pszenicę pryskałem środkiem Lancet charakterystyczne deformacje na fasoli odm. Kontra (posiał kilka rządków na rozchodowanie) na młodych liściach w miejscu gdzie przyorało się więcej słomy, fasoli to nie zabije ale jestem pewien że opóźni nieco wegetację, oczywiście w tym roku pestycydów tam nie było bo ogród i pod motykę wszystko. 

Mam też dowód na wyższą fitotoksyczność mieszaniny pendimetaliny i linuronu z objawami poparzeń linuronem wobec Eureki gdzie na kolejnych rzędach z czerwoną poparzenia ledwie widoczne jedynie chrakterystyczne dla pendimetaliny i tylko minimalne gdy jasiek stracił nieco pierwszych liści pojedynczych. Zdjęcie mi nie wyszło bo łapę wsadziłem ale ponowię i chyba pokuszę się o zebranie wszystkich obserwacji w jednym opracowaniu gdzie przy czasie w zimie ... jak dożyję. Powinno się przydać bo chyba ceny ruszają w fasolach wielokwiatowych powoli do góry.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stempos1980    37

actara zeszła na psy.ja swoją fasole w tunelach prysnolem karate i niema mszycy a co do nawożenia dolistnego to jednak w fasoli działa.ravoj a cyperkilem w jakiej temperaturze robiłeś oprysk?ta czarna mszyca jest jedna z trudniejszych do zwalczenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

zawsze zabiegi wykonuję późno wieczorem około 19:30 - 20:00 a nawet 21:00, więc temperatura optymalna, poza tym w tamtych tygodniach było dość chłodno w moich stronach. Zawsze dokładnie czytam etykietę i trzymam się tych zasad. Stonka obok w ziemniakach też się ze mnie śmieje, więc pewnie szkodników nie zlikwiduję a sam zeżrę te opryski  razem z ziemniakami mimo, że zarzekałem się, że nie będę niczym pryskał po liściach. Niestety od stonki muszę chyba poprawić, bo nie będę miał ziemniaków wcale he he. 

Nie wiem jak Proteus sobie poradził na wsi. Dziś pojadę zobaczyć pszenice to i od razu zlustruję fasolę a tu "za domem" pewnie już odpuszczę, chyba że po kwitnieniu wieczorem silnie wkurwiony pojadę Pyrinexem, bo mi został a tu kawałek niewielki i pracy nie dużo będzie.  

A dlaczego okres karencji na truskawkę wynosi tylko 15 dni a w rzepaku 70 ?? do już po 15 dniach truskawkę można jeść a rzepaku nie? nie kumam tych etykiet czasami. 


znalazłem chyba dobry środek na mszyce - Movento 100SC  -  ma porządny opis działania i na pewno mszyce położy. Tylko cena  - kosmiczna. 


i ma rejestrację na fasolę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

waldii1    13

To zależy od tego w jakim tempie krążą substancje w roślinie i jak szybko przetwarza te substancje które wprowadzimy. Np. fasola ma bardzo szybką "przemianę materii" i w niej np buldock rozkłada się w 7dni a w takim rzepaku 30.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

a no widzisz, czyli w truskawce jeszcze szybciej. No dzięki Waldii 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

buldock działa powierzchniowo.

Ustawienie karencji poza pewien okres nie wymaga dodatkowych testów i obniża koszty procesu rejestracji, zatem okres 15 dni jest bezpieczny i dla rzepaku tylko po co go pryskac insektycydem na dwa tygodnie przed żniwami. Prawa tworzone przez ludzi tyko, bywają wyjątkowo bzdurne, jeden taki kiedyś zapisał w prawie że obowiązkiem każdego obywatela jest pomoc w likwidowaniu osobników innej narodowości i to było też obowiązujące prawo. Dla mnie istnieją tylko prawa naturalne wynikające z nauki i wiedzy, cała reszta to niekoniecznie pobożne życzenia do których należy oświadczenie że jedząc truskawkę dwa tygodnie po oprysku się zatruję ale dzień później już nie. Jeśli po zabiegu pyretroidem przez sto dni nie spadnie kropla deszczu ani rosy skażenie będzie wielokrotnie większe niż za godzinę gdy w minutę po zabiegu pójdzie ulewa zmywająca z roślin nawet część ich osłon naturalnych. Relatywizm jest ostatnio nie mile widziany i na tym poprzestanę.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

No git, zgodzę się z Tobą Tomku, buldog słaby jest według mnie,  ale na mszycę już znalazłem środek. Okazuje się, że Proteus z Pyrinexem wyczyścił ją do zera, tylko truchła tych małych skubańców leżą na ziemi pod  krzakami. Wyczyścił do zera, aż miło było patrzeć. Ciekaw jestem czy sam Proteus też by sobie poradził albo sam Pyrinex. Byłoby zapewne taniej. Spróbuję tu na małym kawałku samym Pyrinexem prysnąć.

W moich stronach dziś na każdym polu fasolowym opryskiwacz, mimo że kwitnie. Szaleje bakterioza obwódkowa i miedziany Topsiny schodzą na potęgę jak nigdy. Ja słysząc o zagrożeniu tydzień temu popryskałem prewencyjnie i jak na razie cacy cacy, zielono i ładnie.

 

Niestety w tym roku rekordu nie będzie, bo opryski strasznie mi hamują rozwój roślin zwłaszcza na górkach i z górki. Na płaskim jest okej . Krzaczek ma 10cm wysokości i zaczyna kwitnąć, międzyrzędzia szerokie, nigdy ich nie zakryją, wyglądają jak lotniska. Szału nie ma, ubiegły rok był o wiele lepszy, mimo że oprysk silniejszy. Za rok doglebówka do poprawy. Boxer daje nadzieje płyciej posiane fasole już powschodziły i są zielone jeszcze, więc może będzie dobrze. Tych głębiej sianych jeszcze nie wiadć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Proteus stonkę załatwił w 20 minut, (było 24 stopnie gdy pryskałem a dawka solidna - buraczana) chloropiryfos bardziej dla pszczół toksyczny gdy na kwiat, gdy przed kwitnieniem bardziej narażone na tiachlopryd z Proteusa bo pierwszy wgłębny a drugi układowy tyle że ten drugi rzekomo do nektaru nie "przesiąka" marketing czy blef - nie wiem nektaru z kwiatków nie pijam a karencje - porównaj fungicydy dla ziemniaka i ogórka, (pomidory rzadziej się zbiera), to mi wygląda  na - każdemu według potrzeb a nie progów pozostałości na częściach jadalnych roślin.

Nie lubię fosforoorganicznych nie tylko że to śmierdziele ale i za nieodwracalne zmiany u stałocieplnych, noenikotynoidy z kolei podejrzane o pomór pszczół w okresach nie związanych ze stosowaniem pestycydów, mszycy, stonki, słodyszka młotkiem nie wybije i to takie zwalczanie diabła belzebubem ale jak robale plony zjedzą i na podatki i koszty utrzymania nie będzie to komornik chałupę zabierze a i reszta pospólstwa źreć nie będzie miała co, to i wojenka byle o co wyskoczyć może. Mniejsze zło najczęściej wybierać trzeba i najlepiej świadomie dla nieświadomych przepisy prawa - lepsze to niż samowola powiedzmy danadimem czy dimetoatem mszyce w pełni kwitnienia - te już układowe a i nektar paralitycznych własności nabiera i lepiej jednak jakim przepisem zastrzec sankcje za takie poczynania. Tylko kto to później bada gdy "się udało". Najczęściej championem plonów jeszcze obwołają - taki świat.

Że danadim wycofany, trifluralina też.

 

To forum publiczne i staram się być obiektywny, ale ten wpis to subiektywne przemyślenia do których sam przekonany do końca nie jestem.

 

Pojechałem wczoraj wieczorem saletrą wapniową trójkątną plantacyjkę, rosy mało nocą było, dziś upał a teraz rosy wcale nie ma - 28 godzin, czyli prawie wszystko się wchłonęło bo teraz parno i pootwierane aparaty szparkowe na ful. Stężenie 2,3-2,5% a ilości cieczy od zera do 700l/ha i ze dwie "kreski" opryskane na postoju bo świnia jakaś dębaka z miedzy ukradła i lanca mi w gałęzie porozrzucane po polu się zaplątała. Gdyby cena fasoli przekraczała 5zł/kg poligonów doświadczalnych bym nie urządzał na całej działce i motyka poszła by w ruch, a tak to wszelkie stężenia bo i nakładki i mijaki i wolnym i szybszym biegiem i aż kałuża na koniec i to na skrzypowym dywaniku. Po tygodniu powinny być widoczne jakieś efekty a dzisiaj w południe przy +26 stopni poszedł plecakiem Labrador na kępy perzu od miedzy i ciekaw jestem czy pojawią się chlorozy na obu fasolach, t.j. jaśku i czerwonej? ... o i deszcz czyli test odżywki w tej chwili na toksycznym polu popłynął i trzeba będzie ponowić ... oj popłynął bo już nieźle leje.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damianXXL    17

Siemka. Wiecie moze kto chce kupiç eska? Mam takiego na chodzie,na podwoziu kołowym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MateuszMK    0

Panowie mam takie pytanie, czy teraz jak mi kwitnie fasola dokaldnie konta poltyczka moge spryskac ja na maszyce?? narazie sie nie pokazala ale mysle ze sie pokaze i drugie pytanie na jednym polu mocno mii zarosło skrzypem i komosą działaem motyczka ale na 1ha mozna fioła dostac,czy jak teraz fasola kwitnie moge wjechac opielaczem takim do ciagnika bo jedni mówią ze mozna drudzy mówia zeby nie wysłyszac ziemi jak fasola kwitnie i juz sam nie wiem, a napewno lepiej by ten opielacz ciagnikowy to zrobił i szybciej a fasolka w chwascie malutka:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Opielacz ziemi wcale nie wysusza a działa tak jakbyś podlewał pole do czasu zanim jaka ulewa ziemi ponownie nie ubije i woda ze strefy korzeni jak za pomocą bibuły będzie wyciągana na powierzchnię skąd szybko wyparuje. Dopóki jest pulchna warstwa na powierzchni pole traci wielokrotnie mniej wody w upały niż zaskorupione. Jedyne co możesz zrobić źle to "zawalić" noże pielnika za głęboko i uszkodzić korzenie fasoli co też tragiczne nie jest bo spowoduje - co prawda - zrzucenie pierwszych kwiatów "sprzężonych z tymi korzeniami, w zamian za to rośliny wytworzą więcej nowych kwiatów. Oczywiście opóźni to nieco zbiory ale nikt nie wie czy przypadkiem nie trafisz dzięki temu w jaki suchszy okres np: w "babie lato".

Zasadniczo nie stwierdzono wpływu spulchniania gleby na plony nawet większości warzyw, wyjątkiem są właśnie rośliny motylkowe gdzie spulchnianie plony zwiększa w stosunku do pól gdzie po siewie nikt pola nie rusza.

Wystarczy sprawdzić na jakiej głębokości występuje strefa głównej masy korzeni bocznych fasoli (wyrwać czy jak?) i starać się tak ustawić głębokość pielnika aby ich nie obcinać.

Pielnik na czystym polu jest wysoce wskazany tylko nie stosujemy bo nam się zwyczajnie nie chce że nawet siejemy poprzeczki z góry utrudniające bezstratne zawracanie c tym narzędziem. Może trochę się nie opłaca ale nie w przypadku gdy chwasty zagrażają likwidacją większości plonu. Pielnik wtedy nie tylko wskazany ale i konieczny i to szybko bo idą upały i fasola ruszy szybko zakrywając międzyrzędzia. (w tym roku jakoś później niż zwykle).

 

Insektycydy na mszycę mogą zastąpić ulewy lub biedronki i inne owady drapieżniki polujące na mszyce jeśli nie było ani jednego zabiegu takimi środkami. Gdy pojedziesz raz na mszyce wytrujesz też i pożyteczne owady i wtedy masz całą serię zabiegów do końca wegetacji jeśli upalne lato i suche boś sobie armię broniącą pola też skasował. Bywa że od razu armi tej nie ma i wtedy trudno - środki dopuszczone w kwitnienie - obecnie chyba tylko na acetamiprydzie i zabieg po oblocie pszczół , co - zaręczam - i tak pewien procent pszczół skasuje następnego dnia i w kolejnych.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

Firmy zaczynają poszukiwać fasoli ... powoli. odpowiadam na razie 3,7zł/kg netto za karłowego jaśka... i nie wiem czy to bezczelność czy pragmatyzm z mojej strony?

Leżał tyle to poleżeć rok jeszcze może najwyżej na przyszły rok nie posieję wcale ( może z hektar bo kwiatki ładne) opierając detal na zapasach a później to już import, ale nikt nie zgodzi się na uprawę plantacji dającej średnio 4500zł wartości plonu z hektara przy realnym plonowaniu gdy pszenica przy plonie 6t/ha da tyle samo a i ryzyko i pracochłonność uprawy wielokrotnie mniejsze.

Są jeszcze plantatorzy - duże gospodarstwa - fasolą poprawiające zmianowanie ale i one znajdą opłacalniejszą alternatywę bo kilka mogę wymienić ale to temat o fasoli, ....to bystrzaki, sami znajdą.

Plantatorów buraków bronią dopłaty, nawet takiego tytoniu czy właścicieli nieużytków jakieś ONW utrzymujące tereny potencjalnie do zalesienia w sztucznym rolnym wykorzystaniu. Fasola obronie nie podlega żadnej i dobrze. Na czas jakiś na grządki wróci i może być towarem luksusowym już u producenta bo w detalicznym handlu jest nim ciągle. Zobacz ceny detaliczne gdzie woreczkowanie więcej kosztuje niż wyprodukowanie.

Mamy nadprodukcję jeszcze na razie i jak jej na przyszłość zapobiegać? Może by tak jakie kontraktacje? Ale popatrzmy na skok powierzchni plantacji rzepaku a on podlega już masowej kontraktacji. Nie ma mądrego - wolny rynek i wahania będą tylko niechby trochę mniejsze były.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

3,7 zł za Jaśka? no co Ty Tomku? aż jutro zadzwonię, bo wierzyć nie mogę. W ubiegłym roku cena do zbiorów spadała a tu taki Progres?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

No nie, na razie 3,5 w hurtowym obrocie brutto to sukces, za 3,7 netto to ja przestawię graty i zajmę się zapasami swojej której trochę jeszcze mam ale poniżej 3 zł/kg nigdy żadnej fasoli nie sprzedam (chyba jakim znajomym na własny użytek ale nieprzebraną równie dobrze i darmo dam byle ilościowo pazerni nie byli ;) ) a jeśli żadna ponad ten próg nie wyjdzie - przestanę ją uprawiać a zapasy zutylizuję w inny sposób. Wiem że nie dorobię się niszcząc np: na paszę pełnowartościowy towar ale też nie ma sensu prowadzić plantacji która po uwzględnieniu ryzyka nie zwraca nakładów bo robocizna też kosztuje.

 

Z drugiej strony - obawiam się że zbiory z tego lub następnego roku do 5zł/kg dojadą przy utrzymanej stopie inflacji na obecnym poziomie i wtedy to już naprawdę niepoważny biznes na fasoli się zrobi i tylko dla wróżek. Postów raczej nie zamierzam usuwać - chyba że na wyraźną prośbę kogoś lub gdy jakiego poważnego byka zauważę i sam może do tych wpisów wrócę i wcześniejszych aby nie przyłączyć się gdzie za rok do fali kolejnego owczego pędu na fali kilkumiesięczngo skoku ceny ponad 4 zł/kg.

 

W rolnictwie trzeba planować poczynania kilka lat do przodu, zmianowanie, chwasty, sprzęt nieruchomości a i umiejętności to nie może podlegać zbytnio koniunkturze bo destabilizacja hamuje trwały - tzw "zrównoważony rozwój" i - niezależnie czy ceny spadną czy wyskoczą ponad pewien rozsądny poziom ograniczę znacząco produkcję i ja i inni którzy nie lubią zbytniego hazardu.  

Być może uprawa fasoli w Polsce stanie się zbyt mało dochodowa w stosunku do innych źródeł utrzymania i staniemy się importerami i tego.

Gdyby kawa rosła w naszym klimacie to nikt by jej z charakterystyczną dla niej pracochłonnością nie uprawiał w Europie dla cen światowych obecnie obowiązujących przy plonach rzędu kilkuset kilogramów z hektara bo koszty pracy przy wynagrodzeniach pracownika przekreśliły by sens takich plantacji. I to nie musi być złe bo oznacza że mamy do zaoferowania światu rzeczy o wiele wartościowsze za które dostajemy te tańsze. Nie mówię tu o Polsce lecz o tandemie Unia USA który jest przeciwwagą dla całkiem innej filozofii gospodarki dalekowschodniej Azji gdzie jednostka jest przedmiotem a nie podmiotem. Tyle że to oni z czasem upodabniają się do nas i musimy zrobić jakiś krok naprzód a nie jest nim na pewno ciągłe dopłacanie do produkcji płodów które inni otrzymują tańsze o tę dopłatę a niektórzy jeszcze na złość w ramach sankcji odrzucają swoisty prezent jakim jest dotowana żywność przez resztę gospodarki.

Lepiej niech rynek zadecyduje co możemy oferować od siebie a gdzie lepiej skorzystać z oferty innych.

Z fasolą jest problem sortowania, profesjonalnego przechowania i handel przejmuje zbyt dużą część marży jak na wkład w te działy i jeśli albo z części marży nie zrezygnuje albo nie przejmie na siebie większej części przetworzenia pozbiorczego bo i fasola wypadnie z oferty naszej dla reszty świata. Po spadku podaży i przy braku zaplecza technicznego pozostaje rezygnacja z części marży a ja staram się realnie postawić sobie próg powyżej którego uznaję, że tyle wystarczy a z każdym usprawnieniem technologii można negocjować lepszą ofertę dla wszystkich.

 

To co tutaj wypisuję nie jest atakiem na handel a próbą wyjaśnienia że istnieją takie pojęcia jak zmowa cenowa oraz dumping wzajemnie się wykluczające i używane zamiennie zależnie od intencji argumetującego.

Ceny światowe oscylują na poziomie 1000$/t fasoli w hurcie, oczywiście zdolności negocjacyjne czy wahnięcia chwilowe upoważniają do sypania przykładami na spore odstępstwa od tego optimum. Utrzymuje się ono już stosunkowo długo i wszystko wskazuje na zdolność naszej produkcji do zaakceptowania tego poziomu czego jest stała już ze dwa lata cena na takiej Elizówce (chociaż nie próbowałem jeszcze kupić po tej cenie poważniejszych ilości bo jeszcze mam własne zapasy) i pewnie kupiłbym taniej umiejętnie negocjując - co świadczy o nadprodukcji i słabości handlujących. Znajdą się tacy którzy nie ustąpią i zapamiętam którzy to bo wcześniej czy później to z nimi przyjdzie mi współpracować jeśli zamierzam działać dłużej na tym rynku.

Cena detaliczna dla lokalnego klienta przy rosnącej zamożności jest już akceptowalna i kupuje według potrzeb a nie możliwości czyli gdybyśmy zaczęli rozdawać darmo fasolę to spożycie wiele by nie wzrosło i - skoro detal akceptuje  na dziś ok. 6zł/kg czyli lekko ponad 5zł netto po odliczeniu wszelkich podatków i nie ma sensu obniżanie tych cen bo i tak popytu to nie wykreuje DLACZEGO MAM ODDAWAĆ TOWAR STOSUNKOWO TRWAŁY I TANI W PRZECHOWANIU ZA POŁOWĘ TEJ CENY  gdy marże handlowe w światowej cywilizowanej gospodarce już dawno zniżyły się do 10% a uczciwe 20% pozostaje w sferze marzeń handlu?

Strasznie nie lubię handlem się zajmować bo opiera się z założenia na sytuacyjnych wymuszeniach tak jak teraz mamy alternatywę wyrzucenia plonu lub oddaniu za najniższe akceptowalne przez nas pieniądze bo handlujący też nie do końca wie czy z nim nie zostanie a nie jest aż tak mobilny aby gdzieś dalej go wyeksponować żeby przynajmniej minimalną marżę uratować. Nie każdy kilogram kupiony za minimalną akceptowalną dla producenta cenę trafi na detaliczny rynek i kupujący musi to w marżę wkomponować. Problemu tego w takiej skali nie ma producent i po ustabilizowaniu technologii produkcji na progu minimalnych możliwych kosztów gdy pielenie ręczne już na niewielkim procencie plantacji (nie mówię o rekreacyjnych spacerach w poszukiwaniu pojedynczych chwastów bo i pozostawienie ich wpływu na plon by nie miało), a zbiór w pełni zmechanizowany na większości przychodzi pora na popracowaniu nad ekspozycją towaru na rynku samodzielnie a zacząć trzeba od poznania tego rynku. Gdzie, dla kogo i przez kogo, kiedy,  ile i za ile . Słowem na lepszym spięciu zależności hurtu od detalu bo w fasoli ostatnio  bardzo się rozjechały. Skoro fasola ma być tylko warzywem to i tak ją sprzedawać trzeba gdzie więcej kontaktu bezpośredniego między producentem a konsumentem lub przetwórnią.

Najprościej nasiać ile się da i liczyć że komuś tam się sprzeda bo w "Tygodniku" ogłoszeń kupujących pełno.

Czy nikt nie zadał sobie pytania dlaczego aż tylu ich jest?... czy to czasem nie świadczy o nieudolności marketingowej producenta? Jeżeli już potrafisz to wyprodukować stosunkowo tanio i czujesz się na siłach zwiększyć produkcję a cenowo konkurujesz z cenami światowymi .... W tym roku nie pora na atak na rynek z pozycji producenta bo słabi w ilości produkcji jesteśmy ale dobra pora na przygotowanie się na przyszłość bo w doskonaleniu technologi niewiele mamy już do roboty.

Internet daje możliwość darmowej prawie ekspozycji i powoli zaczynam rozglądać się za możliwościami wykorzystania profesjonalniejszego tej technologii bo śmiać mi się chce gdy widzę witryny firm handlujących a nic na tych witrynach o ich aktualnej ofercie podczas gdy korzystają z powszechnych portali ogłoszeniowych między mydłem i powidłem i już lepiej żeby nie wstawiali tam linków do tych swoich skamieniałych stron.

Ja chcę wiedzieć ile - nawet mój znajomy - potrzebuje i czego w jakich ramach cenowych i czasowych, lub ile eksponuje a muszę zawsze wyszukiwarki używać zamiast bezpośredniego linku wprost do źródła które zabetonowaną nawet z wierzchu studnię przypomina a nie śmiem zawracać głowy często pustymi pytaniami z których - najczęściej - nic nie wyniknie.

to ostatnie czysto techniczne kwestie i powoli skoncentruję się na ich realizowaniu licząc na równoległą konkurencję dlatego sporo podpowiedzi i pomysłów na tym forum za darmo sprzedałem. Znam wielu lepszych od siebie i ten który stworzy najefektywniejsze rozwiązania służył będzie pozostałym, pozostanie tylko stworzenie mechanizmów generujących mu profity.

Albo nadążymy za światem albo wypadniemy za bandę i te moje 3,7 to próba odbicia krążka który właśnie leci w trybuny.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Jeżeli sprawdzisz ceny fasoli z ostatnich 5 lat to średnia wyjdzie 4,5zł he he także raz się kasy nazbierało, a później spadek. Teraz może odbicie i powrót do tych 4zł będzie, ale wiem, że fasola po 80gr była gdzieś kilkanaście lat temu ponoć. DLA MNIE HORROR i sam bym ją przez zimę zjadł

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

Kiedy i czym pryskacie fasole od robaka? Ja dziś popryskałem odżywką z mikroelementami, podobno jakiś cud na kwiat i wzrost w sytuacjach stresowych. A moja igołomska jeszcze nie kwitnie dlatego pytam kiedy zabezpieczyć ja przed robalami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Kiedyś pryskałem cudami i w tym roku również pryskałem cudami, które znajomy polecił  i różnicy nie widzę. Straciłem pieniądze, czas i najeździłem się traktorem jak głupi.  

Mam w tym roku dwie plantacje fasoli zasiane niemalże jednego dnia. Jedna pryskana wcześniej, druga po deszczach i tu widzę różnicę kosmiczną. Jedna jest przepiękna, rokuje na dobry plon, międzyrzędzia zakryte, pięknie kwitnie a druga ledwo się od ziemi oderwała, słaba, wątła i cherlawa. 

Nauczyłem się po tych 4 latach uprawy fasoli, że lepiej zainwestować w nawóz doglebowy, dorzucić po siewie saletrę ze 100kg/ha (bo widzę efekt podania azotu) opryskać od chwastów delikatnie, żeby fasoli nie dusić a później dorzucić jej dwa razy mikroelementy razem z grzybówką i insektycydami oraz ewentualnie jakiś niedrogi P+K. Nic więcej za rok nie będzie, żadnych aminovigorów, ascovigorów, niemieckich cudów na kwitnienie itp. 

A co do pytania Waldii o insektycyd to nie wiem z czym walczysz. Jeśli mszyce to daruj sobie wszelkie Pyretroidy u mnie nawet Actara (tiametoskam) w zwiększonej dawce stosowana wieczorem nie podziałała wcale.  Więc w innym miejscu zastosowałem środek Proteus+Pyrinex - ten mix wyczyścił mszycę na śmierć, ale raczej lepiej go teraz nie dawać, bo fasola kwitnie. 

Mszycę mam dalej i widzę ciągły nalot, lepi się do pułapek i mam kolejne krzaki zainfekowane a na Eurece siedzi już między kwiatami. Z tego powodu dziś będę testował Mosspilan w dawce 125g/ha 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
waldii1    13

W tej chwili nic z robactwa nie trawi mojej plantacji. Tylko kiedy pryska sie od strakowca?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

i czym? żeby skuteczne było.

Pytam bo wiele lat temu dwukrotnie preparatem Fastac (pyretroid) dwukrotnie odm Aura pryskałem po zakończeniu kwitnienia i tydzień do 10 dni później. Traktowałem jako nasienną i po dwuletnim przechowaniu strąkowce się pojawiły.

Wtedy jeszcze robactwwo na te środki odporne nie było i przynajmniej zmieniki znikły z pola do końca wegetacji, a i stonka z ziemniaków spadała w pół godziny po zabiegu.

Pewnie był skuteczny a strąkowców naleciało już w przechowaniu, teraz nie zwalczam strąkowców na polu i na dziś na ubiegłorocznej jeszcze nie spotkałem ale wszystko kiedyś się kończy i tylko kwestią czasu gdy kiedyś wylezą już po żniwach w roku zbioru. Widziałem na tyczkowym kilka dziurek jeszcze w strąku na roślinie przed zbiorem - "uczą się".

 

Jeśli ktoś ma maliny tzw. "jesienne" i do ubiegłego roku nie robaczywiały owoce mimo braku ochrony a już poprzedniego lata znajdowałem pierwsze robaczywe a mamy przydomowo już z siedem lat.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

W tej chwili nic z robactwa nie trawi mojej plantacji. Tylko kiedy pryska sie od strakowca?

Ja też dwa dni maszycy nie widziałem a na trzeci już było pełno. Teraz przylepy żółte rozstawiłem i widzę. Zobaczę ile wart mosspilan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stempos1980    37

Ja też dwa dni maszycy nie widziałem a na trzeci już było pełno. Teraz przylepy żółte rozstawiłem i widzę. Zobaczę ile wart mosspilan

 

a ile litrów wody stosujesz na ha?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Dawałem zwyczajnie 200 ale muszę to zweryfikować czy nie dać więcej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Są pierwsze efekty próby oprysku Boxer+Pendigan+Linurex 

Najważniejszy efekt - głębokość siewu - przeogromne znaczenie. Na każdym z 5 poletek, fasola siana 1 - 1,5 cm jest przepiękna, nawet tam gdzie poszedł  Command. 

Fasola siana na 4 cm, jeszcze się przebija, ale ta co już wyszła nie dorównuje sile tej sianej płytko. Jest żółta, męczy ją  Command, co widać na plantacjach z Commandem. Sam Barox z Pendiganem i Afalonem jeszcze fitotoksyczności nie wykazał zarówno na płytko jak i głęboko sianej. 

Mam 10 arów pola, które wczoraj zrobiłem z łąki, chyba posieję tam fasolę i popryskam na próbę. Dopiero będę miał obraz sytuacji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×