Skocz do zawartości

Polecane posty

stempos1980    37

i popryskane... :rolleyes:

Fasola wygląda słabo - jest zielona i ładna, ale rozwój wręcz wystopowany. Równo trzy tygodnie bez kropli wody deszczowej. Dobrze, że jeszcze nie kwitnie, bo straty byłyby duże. Może coś na dniach popada, zwłaszcza że jadę na urlop na roztocze, to na pewno będzie padać z moim szczęściem.

Dziś dokarmiłem fasolę dolistnym NPK 13-52-7 w dawce 2 kg/ha do tego  bor 50g, cynk10g, żelazo 30g, molibden i mangan po 10g plus siarczan magnezu 5kg/ha

do tego oczywiście  Miedzian 2l/ha - bo bakterioza obwódkowa szaleje w  okolicy oraz nowość (dałem się namówić na wypróbowanie) - Foliq Ascovigor 0,5l/ha + Aminovigor 0,5l/ha - ponoć cudownie działa... w bajki nie wierzę, ale polecał go kuzyn, który bajek nie pisze, więc coś w tym musi być. Sam dawał go trzy dni temu a to sknerus, więc musi mieć w tym chytry  cel.

Oczywiście pas od poprzeczki około 20 arów dostał dodatkowo Proteusa z Pyrinexem, bo już mam dość tej pieruńskiej mszycy.  Działania Actary i Cyperkilla dalej nie widzę na polu z kwalifikantem, końska dawka i nic, siedzi na łodygach i żre i żre..

 

ravoj uważaj bo proteus lubi poparzyć rośliny a co do twej mieszanki to mysle że bezpotrzeby bo proteus sobie poradzi tylko za każdym razem to trzeba dać na przyczepność a co do działania aktary to nie spodziewajcie się że skończycie pryskać i robactwo będzie już martwe.np mospilan to pełne efekty widać po 4-5 dniach.trzeba było dodać do miedzianu dithane albo mankozepu to zwiększa działanie miedzianu.ja na fasole szparagową wiosną stosowałem wuxal basis  na rozbudowanie krzaka bo zaczynała kwitnąć a krzak mikry i po zastosowaniu tego od razu krzak się ruszył jego mogę z czystym sumieniem polecić-to jest nowość tego roku

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Butoxone jest zalecane do grochu i bobiku w ściśle określonych fazach rozwojowych i powoduje też deformacje tych roślin ale jest syntetycznym hormonem podobnym w działaniu do auksyn których dużo w intensywnie rosnących roślinach i motylkowe mimo iż dwuliścienne wykazują nieco mniejszą reakcję na te hormony niż inne nie trawy - w tym wiele chwastów. Szybciej zostaje przywrócona równowaga hormonalna i "wychodzą z życiem"  po takich zabiegach a u wrażliwszych zaburzenia wzrostu powodują fizyczne uniemożliwienie transportu wody przez chaotycznie rozwijającą się tkankę przewodzącą oraz szereg innych dysfunkcji które powodują śmierć rośliny (daleka analogia do nowotworów złośliwych ogólnoustrojowych u zwierząt, ludzi).

Regulatory wzrostu działają dość niestabilnie w zmiennych warunkach i tak dany na rosę chwastox turbo (mieszanina dwu takich substancji z tej grupy) słabiej podziałał niż kończona część pola pszenicy u mnie  rankiem następnego dnia (i trzeba poprawić czym jeszcze ale niech przekwitnie). Wyższe temperatury stymulują działanie a niskie osłabiają. No i interakcje z innymi czynnikami np: herbicydem z mieszanki lub pozostałościami z poprzednich upraw środków wpływających na gospodarkę hormonalną fasoli mimo iż te pozostałości same były by niezauważalne w działaniu na fasolę.

Sprawdzone że sulfonomoczniki obniżają próg odporności roślin na inne pestycydy, ja przekonałem się jak działa przedawkowany chlopyralid (też regulator wzrostu) przedawkowany rok wcześniej w rzepaku.

Analogizując - jeśli to stymulatory wzrostu to potrzebne inhibitory działające odwrotnie ale to wysoka biochemia i nie wiem co jest antagonistyczne w działaniu na rośliny w stosunku do MCPB.

O wiele gorszy skutek wywoła zastosowanie substancji z tej grupy na fasoli tyczkowej niż karłowej półtyczka pośrednio ale sprawdziłem że nie ma sensu ich stosować w motylkowych ciepłolubnych i taki wniosek na przyszłość.

Pomyślę jeszcze i jak mi co się przypomni ten wpis rozszerzę  a na razie puszczam "we świat" to co ad hoc mi na klawiaturę wpadło.

Przypomniało mi się.

W maku był zalecany Lentagran i dodatkiem koniecznym do zabiegu był Fusilade aby zapobiec poparzeniom maku.

Graminicydy bywają inhibitorami niektórych herbicydów na dwulliścienne chwasty np: Puma i nasze regulatory wzrostu tyle że Puma ledwie zauważalnie osłabia taki Chwastox czy Starane i są dopuszczone w mieszankach w zbożach.

 

JA WIDZIAŁEM ROK TEMU ZE DWA HA TAKIEJ FASOLI sądząc że to uszkodzenia po chlopyralidzie,ale nie znam właściciela i nie zweryfikowałem czym to pryskane było.

Fasola nie zginęła a część odzyskała naturalny wygląd i dała plon tyle że deformacje pasowo o różnym nasileniu. Zbiór był opóźniony ze trzy tygodnie ale coś tam zebrał a niczym już pryskane nie było do końca wegetacji a chwastów i tak narosło głównie jednoliściennych, może gdyby graminicyd dał?... jaki tani?... najwyżej jeszcze białych cętek fasola dostanie do kompletu... nie wiem.

 

 

i jeszcze trochę w obronie Basagranu.

Gdzieś wcześniej napisałem że w mojej Kontrze pierwsze objawy poparzeń po Afalonie i pobieleń po Commandzie- pojedyncze na szczęście - pojawiły się dopiero dwa tygodnie po wschodach a wcześniej ani plamki i dopiero tydzień po ulewie, na wzeszłe już fasole lało i się zaczęło, czyli  gdybym opryskał tuż po wschodach Basagranem lub czymkolwiek innym też został by on niesłusznie oskarżony.

Oparzenia po Basagranie palą liście na sucho postępując od brzegów do nerwów a pęd główny ginie ostatni o ile aż do tego dojdzie. Stosunkowo mało lub wcale żółtych lub białych przebarwień a nieoparzone części rośliny pozostają naturalnie zielone lub biało zielone zanim uschną lub się zregenerują.

 

W tym roku wiele oparzeń daje linuron już ponad dawkę 0,8l/ha Afalonu lub innego na plantacjach a i metrybuzyna ponad 0,2l/ha Sencoru lub mieszanina tych dwu o sumujących się dawkach z tym że metrybuzynę mnożyć przez 2,5-3 razy dla analogii do linuronu.

Mam porównanie i nawet zdjęcia gdzie obecność lub brak chlomazonu w mieszaninie nie zmniejszyło skali poparzeń (dodałem command 0,1l/ha do zbiornika z 2,5l/ha pendigana i 0,8l/ha afalonu po opryskaniu pola z wsiewkami kukurydzy - ta bez jakichkolwiek oparzeń rośnie czysta i zdrowa) Fasola oparzona gdyż za płytko posiana i straty ok. 15% obsady jawnie gdzie płycej była.)

Plantacje pryskane przed ulewami w połowie maja z użyciem linuronu prawie wszystkie noszą jakieś ślady po nim.

 

A Proteus - zgadza się o ile dany w mieszance z czymś co ma przeciwwskazania dla adiuwantów lub nawozami dolistnymi w granicznych górnych dawkach i na opakowaniach ze środkami na mankozebie pisze aby nie z olejowymi a za podobny trzeba traktować nośnik Proteusa i wszystkich o podobnym do emulsji na ściany wyglądzie i zapachu bo to chyba jakiś akryl a nawet raz Amistara xtra z proteusem pomyliłem przez to w kartoflach i stonka trochę dłużej pożyła.

 

Selektywność dla MCPB a w Baroxie i MCPA w bobiku i grochu w stosunku do niektórych chwastów uzyskuje się dzięki otoczce woskowej na tych roślinach i stosunkowo wczesnym i w chłody stosowaniu tych substancji. Mniej ich się wchłania a przy chłodach rośliny słabiej na auksyny reagują bo wolniej rosną i mniej deformacji tkanek itd.

Fasola ani otoczki woskowej wiele nie posiada, zabiegi w niej raczej w ciepły czas nalistne. Szybko krążące w ciepło soki rozprowadzają lepiej środki i szybciej do stożków wzrostu i gwałtowniejsze przez to objawy Fasolę i soję należy zaliczyć do średnio wrażliwych do wrażliwych na fenoksykwasy bo zastosowane w niej w dawce dla zbóż zniszczą ją całkowicie. (MCPB chyba nawet dla zbóż niezalecany i jest to prymitywny herbicyd o niskiej przydatności tyle że tani)

 

było już pytanie o podobne objawy na młodych liściach kilka dni temu

http://www.agrofoto.pl/forum/uploads/monthly_06_2017/post-125021-0-69380300-1497095986.jpg

  na samym dole tutaj

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mirro    211

W groszku zielonym doszedłem do 1,6l/ha chwastoxu ekstra. Komosa, poziewnik i szarłat leży. Pryskane rano, bo wiało. Komosa jest wredna ponieważ na noc stawia liście do pionu i są problemy z pokryciem rośliny. MCPB na innej plantacji 2,5l/ha efekt słabszy ale też kładzie. Na grochu uszkodzeń brak. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

dysydent    18
Napisano (edytowany)

Groch jest wśród motylkowych genetycznie dość od fasoli odległy, nieco inaczej procesy biochemiczne "prowadzi" przez przystosowanie do chłodniejszego klimatu i - być może - to przystosowanie przy okazji czyni go odporniejszym na fenoksykwasy a i wolniej rośnie w funkcji temperatury czyli jakby odporniejszy na wpływ auksyn na które fasola gwałtowniej reaguje przynajmniej w wyższych temperaturach. Na potwierdzenie wystarczy taką samą dawką popryskać groch po deszczach zmywających otoczkę woskową z liści grochu przy wys, temperaturze i wilgotności powietrza no i żeby szybko cieczy nie zmyło - kiedy silniej się herbicydy wchłaniają a rośliny intensywniej rosną  a - dam sobie włosy zgolić - że deformacje się pojawią jakieś i na roślinach do których MCPB jest zalecane. Oczywiście kwitnące chwasty już na te substancje odporne i groch czy bobik też nie wiem czy kwiaty nie uszkodzą a wiem że nie wszystkie fenoksykwasy bo 2-4-D szans żadnym motylkowym nie daje m minimalnych nawet dawkach podobnie chlopyralid.

Piszę bo widziałem deformacje liści na bobiku po Butoxone. Bobikowi przeszło dość szybko i plon był normalny, tej pogiętej fasoli też przejdzie tylko dużo później i będzie to na plon wpływ miało dlatego fenoksykwasy w chłodolubnych motylkowych ostatecznie tak a ciepłolubnych nie.

A i daj takie dawki fasoli to sam przyznasz co się stanie.

 

wpis wyżej wstawiłem linki do prawie identycznych uszkodzeń gdzie żaden herbicyd miał jeszcze nie być stosowany.

..to zaczyna być ciekawe. (bez urazy, bo współczuję wymiernych finansowych strat właścicielom plantacji)

 

Co i czym pryskane rok temu na tym polu było? pomijając już te " Baroksony" - jak określiłem tego mixa.?

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogon988    2

 

Panowie czym te chwasty zlikwidować? Linuron z afalonu po siewie przez te upały tylko troszeczkę podziałał wiec szału nie ma.  Po siewie stosowałem afalon , i teraz po wschodach w zależności od fazy rozwojowej muszę zastosować jakiś herbicyd, mowa o kolendrze, zastanawiam się nad ; sencorem liquid (metrybuzyna)  , nuflonem 450 (linuron) , fusilade (fluazyfop-P-butylowy) , boxerem (prosulfokarb) lub perenalem 104 (haloksyfop-p), które byście polecili bo zamierzam kupić dwa herbicydy i pół pola opryskać jednym a pozostałe drugim. No i jak wygląda sprawa ze spulchnianiem międzyrzędzi bo planuje to redlić no i też nie wiem czy jest sens pryskać żeby potem chwasty wyszły od nowa po redleniu. Z góry dzięki za pomoc

 

chwasty;

 

post-55090-0-63313100-1497549016.jpg

post-55090-0-55441200-1497549023_thumb.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1210    0

na drugim zdjęciu chwastnica jednostronna (zwana też kostrzewą) i z niá sobie poradzi fusilade/ail/leopard). Na pierwszym zjęciu jest prawdopodobnie powój i z nim raczej basagram sobie nie pradzi przynajmniej u mnie nie działa. A i mowa o fasoli na kolendrze sie nie znam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Tak jest foto1 powój w baldaszkowych = motyka, foto2 na chwastnicę byle jaki graminicyd do marchwi pietruszki zalecany, widzę siewki komosy białej i tutaj już pytaj kogo innego czy nalistnie można stosować w kolendrze : Boxer warto przetestować bo 1l kosztuje ok 40zł ale nie wiem co na niego kolendra nalistnie, wszystkie zawierające linuron ale u ciebie raz już był i to w sporej dawce, jak poleje siądzie kolendra,metrybuzynę powschodowo w marchwi nie wiem czy zalecają a kolendra to tym bardziej pojęcia nie mam, jeżeli tak to widzę tam też siewki jakiegoś chyba mleczu lub żółtlicy i sencor byłby skuteczniejszy od afalonu na ten zestaw chwastów bo i chwastnicę nieco poparzy. Jesteś już skazany na siebie i testy, pryskasz na własne ryzyko i najłatwiej zwalczysz trawy bo tu ryzyko minimalne poparzenia kolendry, reszta to już naprawdę u specjalistów od twojego zielska albo za rok ciebie już będą pytać i tak ze dwa lata prób a uda ci się bez motyki to uprawiać a wtedy to już na pewno potanieje :P

Powtórzę - na te chwasty idealny byłby racer bo i powój i skrzypy nawet pobieli i przytrzyma, ale z baldaszkowatych tylko seler nalistnie go wytrzymuje bo pietruszka chyba już nie, marchew na pewno spali a kolendrę masz szansę kilka roślin opryskac aby sprawdzić na przyszłość o ile znajdziesz gdzie ten oprysk do testów bo 1l ok. 90zł. Jest szansa że i Stompa lub Pendigana przeżyje ale tak dużych chwastów już raczej nie zwalczą. Basagran w kolendrze wykluczony bo ona pierwsza poleci.

Testy, testy, a na razie motyka w jakie 10 dni po opryskaniu traw, bo chyba nie będziesz eksperymentował z opryskami na całej plantacji.

Chyba że lepszych ekspertów znajdziesz ale ślepo to tylko do zaleceń producenta pestycydu stosować się można gdy go zgodnie z rejestracją stosujesz, Pierwszych kilka lat fasolę jechałem na motyce jak i wszyscy inni lub pole ugorem po spalonej leżało.

 

 

Afalon tutaj był dany 1,7l/ha , trochę suszy i komosy patałach nie załatwił, podczas gdy dwa tygodnie wcześniej przed ulewami w dawkach o połowę niższych fasole, soje, i co najmniej jedną plantację marchwi poparzył. Psu o d*pę taki oprysk. Jeśli ktoś ma wątpliwości czy go nie wycofać to jego sprawa, dla mnie jest już wycofany bo i na przesiewanej fasoli na której ani jeden deszcz od siewu nie padał z konieczności dany na suchą ziemie bo wschodziła fasola i żółtlice na równi z fasolą sobie wschodzą chociaż w ziemniakach na skorupę z tego samego opryskiwacza chwasty trzyma.

 

 

A i opryski o które pytasz na trawy to Fusilade lub Perenal możesz dać po całości bo one nawet chyba zalecane do większości różnych "ziółek" a Boxera kawałek (pewnie w największy chwast) dla testu czy kolendra przeżyje.

Po obredleniu Boxer a te dwa - jak chcesz.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogon988    2
Napisano (edytowany)

Dzięki panowie za odpowiedź :) generalnie tych chwastów z 2 zdjecia to mam może z 4 ary więc motyką przerobie to , a reszta  czyli sam powój , skrzyp to punktowo miejscami gdzieś rośnie więc jutro pewnie rundka po polu z motyką , planuje radlić międzyrzędzia i nie wiem czy dobrym pomysłem będzie redlenie 2 tygodnie po oprysku czyli jak już roślinka troche podrośnie, myślałem nad Racerem ale niestety on tylko jest po siewie więc nie zwróciłem na niego uwagi. I jak jest wkońcu z tym redleniem międzyrzędzi, czy wychodzą wtedy chwasty jak się zrusza skorupe?  Jako tako jeszcze takiego zachwaszczenia nie ma ale jak pojawią się 2-3 liście  kolendry to dla pewności opryskam fusilade i potem po jakiś 2-3 tygodniach dopiero wielorakowanie jak bedzie wieksza , generalnie  opryski bym odpuścił sobie ale wielorak chwastów między łodygami nie zniszczy bo niestety 5 cm przerwa to zamało żeby efektywnie motyką tu wjechać dlatego myślałem nad herbicydem

 

Ps; komosa wyszła zaraz po pierwszym deszczu od siewu , a tam gdzie koło "wałowało" to jeszcze gorzej xD i wyszła tylko w tym miejscu gdzie ziemia była najlepsza i w miejscu gdzie wcześniej nie było zachwaszczenia bo na stanowisku po okopowych

 

A tak po za tym to dobrze , że edytujesz posty to chociaż nie zaśmiecamy forum fasolowego jakąś kolendrą :)

W tym roku nie siałem fasoli a w tamtym widziałem w tym zysk xD i się przejechałem, bo zasiałem 10 arów bo pierwszy raz w zyciu siałem , zebrałem chyba 200-250kg , sprzedałem część po 4 zł do sklepu w miescie , chyba z 190kg a reszta do dziś siedzi i raz w tygodniu z kilogram na zupkę idzie, ale chyba wyszłem na 0 bo byłem głupi bo kupiłem opryski , dual gold , command i sencor a i tak ręcznie motykowałem , jak bym nie kupił oprysków to wtedy był bym do przodu pewnie, w tym roku zasiałem dosłownie jedno ziarenko :) przed tymi chyba kwietniowym czy majowym śniegiem , pięknie rośnie. A tak po za tym to w tym roku życzę plantatorom ceny i jeszcze mnie ciekawi gdzie podział się damian asd bo jeszcze nie ta dawno chętnie się tu udzielał :)

Edytowano przez Ogon988

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Boxer nie puszcza chwastów spod ziemi czyli po zruszeniu pola następne zatrzyma a te na trawy zabija tylko trawy i tylko te którym na liście spadną bo tylko przez liście się wchłaniają. Ta twoja trawka jeszcze malutka i nie musi być duża dawka, zawsze można poprawić to i kolejne wzeszłe załatwi.

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stempos1980    37

 

Panowie czym te chwasty zlikwidować? Linuron z afalonu po siewie przez te upały tylko troszeczkę podziałał wiec szału nie ma.  Po siewie stosowałem afalon , i teraz po wschodach w zależności od fazy rozwojowej muszę zastosować jakiś herbicyd, mowa o kolendrze, zastanawiam się nad ; sencorem liquid (metrybuzyna)  , nuflonem 450 (linuron) , fusilade (fluazyfop-P-butylowy) , boxerem (prosulfokarb) lub perenalem 104 (haloksyfop-p), które byście polecili bo zamierzam kupić dwa herbicydy i pół pola opryskać jednym a pozostałe drugim. No i jak wygląda sprawa ze spulchnianiem międzyrzędzi bo planuje to redlić no i też nie wiem czy jest sens pryskać żeby potem chwasty wyszły od nowa po redleniu. Z góry dzięki za pomoc

 

chwasty;

 

 

co do powoju to rzadko który oprysk go bierze ewentualnie możesz go potraktować randapem z chwastoxem  ale to tylko plecakowy opryskiwacz i spacer jak masz go niewiele a co do chwastnicy (u nas mowią na to proso albo plaściocha) to jak kolega 1210 napisał fusilade w dawce od 0,75 do 1 litr na ha albo selekt tylko do polepszenia działania daj na przyczepność

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogon988    2
Napisano (edytowany)

Okej , dzięki chyba ostatecznie poleci ten Fusilade forte , a do polepszenia przyczepności nie wiem mocznik sie daje czy lepiej adiuwant/zwilzacz ? bo coś kiedyś wyczytałem o moczniku

A ten zwilżacz jest konieczny bo boję się że wtedy przypali o ile nie wypali kolendry

Edytowano przez Ogon988

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stempos1980    37

ja stosoje zwykły superam który kupisz w każdym sklepie ogrodniczym a co do przypaleń przez fusilade to jest jedna zasada przynajmniej ja ją stosuje -co najmniej 7 dni przed i 7 dni po zastosowaniu niestosować żadnych śor które się nie mieszają z fusilade i wtedy niema przypaleń

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogon988    2
Napisano (edytowany)

Ja tylko jednorazowo opryskam fusilade i koniec, potem jak podrośnie to kolejna dawka samego N , + pewnie jakieś odżywki 

W takim razie wszystko już wiem , dzięki Panowie :)

Edytowano przez Ogon988

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

u mnie szkodniki w pszenicy likwidowane prewencyjnie i interwencyjnie. Z T 2 i teraz z dokarmianiem zbóż poszła Cypermentyna i zero szkodnika. A w okolicy skrzypionka szaleje ponoć, bo widziałem takie plantacje i ludzie narzekają na Bi 58, coś jest ze skutecznością tego środka w tym roku.

Odnośnie adiuwantów to widziałem działanie na liściu środka o magicznej nazwie -  Silwett. Niesamowite co robi kropla wody z tym dodatkiem. Liść wygląda jak posmarowany olejem, cała powierzchnia mokra, coś pięknego. Tylko cena tego środka - równoważna ze skutecznością. Na szczęście daje się go bardzo mało i bytelka 1L wystarczy ponoć na 20 ha.

Idą deszcze, ciekawe czy do nas dojdzie, ba roztoczu pokropiło i miało teraz mocno padać i na razie nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maskin    7

Bi zalezne bardzo od temperatury i jak ktoś pisał: od turgoru rosliny, bo to srodek systemiczny. Próbował ktoś pryskac rozpuszczając fosforan, albo sol potasową? Te w woreczkach potasowe i fosforowe odzywki to 9000zł tona. ma ktoś jakies doświadczenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

myślę, że krzywdy nie zrobią roślinie, ciekawe jak z przysfajalnością tych doglebowych, bo te w woreczkach to zchelatowane, na aminokwasach albo co tam innego a poza tym przecież to samo P2O5 czy K2O niby niczym się nie różni. Aż mnie korci sprawdzić tak żeby czystego składnika dać ze dwa kilo na hektar. Mocznik przecież można rozpuszczać to czemu fosforan amonu nie można?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MateuszMK    0

Panowie mam taki problem chciałem sobie spryskac jeszcze fasole kontre insolem 6 w dawce 2l na 1ha i do tego insol bor 2l na 1ha, chcialbym to zrobic jutro a w poniedzialek spryskac jeszcze FoliarActiv Fosfor-Potas 4kg na na 1ha,tylko dzisiaj bylem na polu i na fasoli sa juz pąki kwiatowe tzn w sumie juz kwiat sie pokazuje ale to dziwne trioche bo mam bardzo male krzaczki tej fasoli,doradzcie cos:)


czy wg moge pryskac jak jest kwiat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18

P i K można z powodzeniem wprowadzić do gleby przedsiewnie na cały okres wegetacji gorzej z azotem i czasami jedynym sposobem uzupełnienia w roślinach - powiedzmy - w suszę jest pociągnięcie dolistnie do okresu opadów gdy pogłównie można uzupełnić na dłużej. Czy dolistnie roztwory nawozów doglebowych są skuteczne? Poniżej progu poparzenia roślin pewnie tak, ale efektywność tego leży chyba poniżej ekonomicznego sensu że nikt nie ustalał tych progów np: poparzenia fasoli chlorkiem potasu (w fasoli to może lepiej siarczan jeśli już dolistnie) a i można pobawić się w laboranta i samemu wypichcić jakie cytryniany czy octany, szczawiany albo jakie inne sole organiczne czterech metali niezbędnych do życia.

Tyle z tym zachodu że nie było by czasu na resztę elementarnych czynności w pozostałych sferach życia i tylko wtedy ma to sens gdy idą za tym pokaźne zyski.

Taki pomysł nie przychodzi do głowy w kwestii mikroelementów bo skąd nabrać tyle różnych pierwiastków do mieszaniny itd.

 

Najprościej ustalić stężenie roztworu nasyconego dowolnego nawozu w temp. najniższej dobowej okresu gdy będzie stosowany i jechać doświadczalne poletka od tego stężenia po przez rozcieńczenia na pół aż do poziomu podobnego do tego w soku roślin nawożonych i notować obserwacje, może by i co z tego sensownego wynikło ale tak jak nie próbuję przeprowadzić syntezy amoniaku chałupniczymi metodami, ekstrachowania kwasu fosforowego z fosforytów bo znów siarka by mi potrzebna była w czystej formie .... tak nie chce mi się dociekać przydatności produktu mojego potencjalnego i niedoszłego chałupnictwa zanim nie zatrudnię się w jakim kombinacie chemicznym napełniającym podobne woreczki czy buteleczki z przebadaną tymi metodami przydatnością z określeniem dawek i stężeń roboczych bo okazać się może że dojście do optymalnego stężenia, ilości tego roztworu na 1ha oraz skutecznej częstotliwości zabiegów może mnie wielokrotnie więcej kosztować niż kupienie gotowej etykiety na substancji która bez tej etykiety jest dziesięciokrotnie tańsza. 

 

Często płacimy za tysiące doświadczeń nad stosunkowo prostymi substancjami i praca tych testów to 90% ceny i to hurtowej.

Nie ma przeciwwskazań do samodzielnych eksperymentów, i ja ograniczam się do najmniej absorbujących lub gdy nie ma na rynku rozwiązań które mnie interesują a jestem w stanie (lub mi się tylko wydaje) im podołać. Najczęściej tylko testujemy gotowe produkty - niekoniecznie nawozy, pestycydy czy maszyny, ale i terminy siewu, pielniki lub ich zaniechanie zwykłe ustawienie głębokości siewu gdzie sama informacja jest wartościowym środkiem produkcji i już nawet ona bywa coraz trudniej dostępna "za friko".

Na pytanie - czy nawozy doglebowe zastosowane nalistnie dadzą pozytywny efekt? Odpowiem - spróbuj i nie musisz za darmo dzielić się obserwacjami bo ta informacja może mieć już wymierną wartość tak jak każda tona fasoli lub kilogram nawozu dolistnego z precyzyjną etykietą.

 

To forum jest takim inkubatorem pomysłów, rozwiązań; areną wymiany poglądów, popisów, problemów i wolnych przemyśleń jak ten przypadek.

 

Ja tego nie przetestuję bo nie mam czasu a i jestem wyznawcą najmniejszej pracochłonności a tu najłatwiej fosforem i potasem nawozić doglebowo.

 

Ale coś za coś.

Coraz więcej używa się na opał materii organicznej jak drewno , słoma w dużych ciepłowniach.

Czy można uzyskać popiół z takiego opału bez domieszki węgla, miału , bo dla motylkowych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maskin    7

...raj dla strąków i biczyków. :) najprościej było kiedyś, patrzyło się z której strony wiatr i sru w południe, ale przyszła cywilizacja,globalizacjia i syreny zaraz wyją. Można wprowadzić nawozy, ale co jak się tego nie zrobiło, albo za mało, albo innego za dużo i wychodzą deficyty danego pierwiastka i trzeba się ratowac dolistnie. W burakach widać ze są braki fosforu, a zapotrzebowanie burak ma duze na fosfor na przełomie sierpnia i wrzesnia, to lepiej teraz rozsypać fosforan?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Rozsypywanie fosforanu teraz nie ma sensu, to jak polipiryna na raka. On się nie przemieści za cholerę w głąb profilu i skorzysta z niego dopiero  roślina następcza. Trzeba dolistnie, ale  tu znów nie nadrobisz braków, jak tego pierwiastka zabrakło w glebie.  Dolistnie to tylko interwencyjnie i musiałbyś co trzy dni jechać. Teraz po deszczach  rośliny ruszą z pobieraniem składników z gleby, więc wszystko się unormuje i dokarmianie dolistne może być już zbędne.

Co do nawozów doglebowych to pamiętam, że fosforan amonu albo nawet Polidap nie chcą się rozpuszczać w wodzie dość dobrze. Są mocno zanieczyszczone i tu pojawia się problem w ich stosowaniu dolistnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MateuszMK    0

Koledzy bo dostalem dosc długa odpowiedz ale dalej nie wiem czy moge pryskac tym insolem fasole jak zaczela kwitnienie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dysydent    18
Napisano (edytowany)

Otóż na polach fasolowych lub sojowych jest sens stosowania nawożenia pogłównego fosforem i potasem tylko dwa warunki.

Na polach które będziemy mieli w użytkowaniu przez kilka następnych lat, co najmniej rok .

Występują niedobory tych składników w glebie czyli i tak kiedyś musimy je uzupełnić.

Fasola płytko się korzeni - to pierwszy argument a deszcze w lecie bywają solidne a niektórzy pielników jeszcze używają, argument drugi - czas (o ile kto nie wyjeżdża na jakie wczasy) bo teraz jakby mniej pilnych zajęć z presją czasu i jeśli po fasoli planowane zboża ozime...

Jeżeli w rozsądnym czasie popada od siewu nawozów to - śmiem twierdzić - efektywniej, taniej i trwałe efekty bo motylkowe zwiększają zapotrzebowanie na fosfor od końca kwitnienia niż namiastki dolistne działające kilka dni a niosące jaszcze ryzyko poparzeń. Nawet gdyby 10% roztworu nawozu znalazło się w strefie korzeni to będzie to dużo więcej niż w nalistnych z których i tak niewiele się wchłonie bo po coś te rośliny skórkę na liściach i otoczki woskowe a włoski wytwarzają.

 

A właśnie , pytanie o poparzenia kwiatów fasoli odżywkami. Jeśli producent zaleca na dolistne nawożenie dany specyfik to powinien jednoznacznie określić takie rzeczy bo cena rzeczywiście niadekwatnie wysoka jak na kilogram czystego składnika i mizerną efektywność jakiegokolwiek dożywiania dolistnego w skali całej wegetacji. Co na słabym stanowisku posiane słabszy plon da od silnego stanowiska niezależnie od ilości nawożenia dolistnego.

Nawet azotowe dolistne zbóż plonu mi zbytnio nie zwiększało a jedynie zawartość białka i kilka dni po zabiegu żywszej zieleni plantacja nabiera tak że nie planuję nawet już dolistnego azotu a tym bardziej na niego nie liczę choć czasem stosuję przy okazji a coraz rzadziej jako zabieg główny bo mój czas drożeje a ceny płodów rolnych okopały się na stałych pozycjach.

Jedynie mikro uzupełniam i to czasami nawet doglebowo bo czym równomierniej rozprowadzę mikro-ilości substancji jak nie opryskiwaczem.

A pryskajcie czym chcecie i jak chcecie tylko nie poparzcie sobie plantacji jeśli sam producent nie zadał sobie trudu jednoznacznie określić - można czy nie na kwiaty?

Dożywianie dolistne organiczne to dopiero śpiewka przyszłości i z fazy eksperymentów jeszcze nie wyszło, kto lubi nowe obszary wiedzy odkrywać, pole do działania.

 

Ja na kwiat nie pryskałem fasoli dolistnymi nawozami i - skoro producent nawozu nic nie mówi o możliwościach swojego produktu - nie będę za niego przeprowadzał testów bo swoją ocenę nawożenia dolistnego aż nadto wyjaśniłem.

Tylko gdy to konieczne, ale czy konieczne u ciebie nawożenie dolistne - oceń sam.

 

Edytowano przez dysydent

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Stefan56    0
Napisano (edytowany)

Hej a taki NPK dolistny mozna stosowac w czasie jak juz sa pączki kwiatowe ale nie otwarte jeszcze?

Edytowano przez Stefan56

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ravoj    45

Daj se spokój z tym NPK. Masz doglebowe od tego.

A tak wygląda mszyca po dwóch tygodniach walki środkiem Actara i Cyperkill. Jutro pojade na wieś gdzie pryskalem proteusem z pyrinexem. Mam nadzieję że będzie lepiej, bo tu katastrofa.

post-186700-0-86184200-1497813345_thumb.jpg

post-186700-0-33536400-1497813367_thumb.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×