Skocz do zawartości
krzysio58

Przyczyny spadku żyznosci gleby

Polecane posty

zmija2a    1

@wiesmag - "wspominasz o ugorze-ziemia po zaprzestaniu stosowania nawozów i ochrony(np.łąki nie nawożone ale koszone)powraca do przyzwoitej kultury,w pierwszych latach nie ma co kosić,ale po kilku całkiem przyzwoita trawa".

 

Może tak być bo nawozy (oczywiście te sztuczne) to powiedzmy, że sole.

Sól konserwuje i jest antybakteryjna,

nie przyczynia się do rozkładu resztek pożniwnych/MO itp. - z których to ma robić się próchnica, gromadzić składniki odżywcze a następnie udostępniać je roślinom. I dlatego, że blokuje rozkład resztek pożniwnych/MO, rośliny nie są odżywione z tych resztek co po sobie zostawiły.

No a dodatkowo sól na dżdżo raczej dobrze nie działa. To tak jakby rane solą posypać.

 

Nie wiem ile w tym prawdy, ale na chłopski rozum chyba tak jest.

 

Natomiast jeśli chodzi o "przyzwoita trawa" - to tu jest spore pole manewru ;). Najlepiej niech każdy sam zdecyduje, czy siać nawozy sztuczne czy nie. Ja daje i nawozy (a z tym to coraz mniej) i gnojówkę.

 

Podobno okopowe/korzeniowe (np. ziemniaki, bo takie sadze) to jedne z roślin co najbardziej zubożają glebę w NPK, próchnicę i inne cenne wartości glebowe.

A moja teoria na ten temat wygląda tak, z pominięciem rzeczy, które można co roku pod nie zastosować czyli nawozy sztuczne NPK:

Pod ziemniaki trzeba dobrze przygotować glebe tj. dużo zabiegów mechanicznych na polu - dużo powietrza - strata próchnicy.

Od posadzenia do zwarcia rzędów tj. do momentu gdy na glebe działają warunki atmosferyczne, to jak dla mnie strata bardzo wielu cennych rzeczy co są w glebie. Należy uwzględnić jeszcze, że przy uprawie redlinowej ziemniaka, te warunki atmosferyczne działają nie na 1ha tylko przykładowo na 3ha, z racji tej, że pole wygląda tak ^^^^^^^.

Następnie warunki atmosferyczne działają na glebę ok. miesiąc, od uschnięcia naci do wykopków (ale tu już chyba nie ma takich strat z racji zielicha naci, ogólnie zacienienia gleby).

A jeśli chodzi o wykopki to to już jest niezłe kompostowanie obornika, które bardziej przypomina palenie próchnicy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

ja na łąki nie daje już nic,nie potrzebuję takich ilaści ,bo zwierząt nie mam-ktoś pewnie przejrzy moją galerię i powie(tam gdzie jest kosiarka)przecież tam nie było co kosić-tam gdzie stał ciągnik rzeczywiście tak było-a to że czyściłem rowy(inne zdjęcie) i się tam jeździło,że w ogóle coś tam było to dużo,to co na łąkach rośnie zbieram na pryzmę podlewam UG,i coś tam pod ziemniaka jest,pomieszanego z gnojem od 100 kur.

1.5 ha łąk i 100 kur to 10 rozrzutników rocznie narobię-myślę że to nie tak mało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

wiesmag    52

o galerii wspomniałem dlatego-bo ktoś zajrzy i czyta tu w temacie i że coś ściemniam-też bym tak myślał.

nie wiem czy to są sole-pewnie tak bo chlorki,sól też jest chlorkiem.na pewno nie jest dla gleby czymś naturalnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Sól potasowa występuje w naturze, także to nic strasznego. Sęk w tym, że rośliny użytkowe typu ziemniaki, len, konopie inne takie są wrażliwe na chlorki. Można stosować zamiast tego siarczan potasu, ale jest on droższy gdyż jest to to zgranulowana sól potasowa rozpuszczona w kwasie. Tanie źródło K to stosowanie soli potasowej jesienią, przez okres zimy chlorek ulegnie wymyciu i na wiosnę mamy czysty potas, jak po zastosowaniu siarczanu. smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

raczej myśleliśmy o wszystkich makro-nie tylko o soli potasowej.

pewna myśl mi chodzi po głowie,a mianowicie myślę zasiać teraz po ziemniaka żyto-na wiosnę talerzowa i kultywator-to co jakieś żyto by odbiło załatwił by titus-bo i tak będzie stosowany-bo na inne poplony to już późno w moim regionie,pod kapustę na początek czerwca nawet się nie zastanawiam,a pod ziemniak dopiero w końcu kwietnia dobrze rusza,a talerzowa by musiała biegać jakiś tydzień przed.myślę dlatego bo mam zamiar pasek(0,5 ha) przy saradeli(saradela szykowana pod ziemniak)zasiać-stanowisko nie jest złe-słoma z mieszanki pocięta w tym roku w zeszłym było żyto pocięte w czerwcu i zasiana saradela.czy to żyto warte zachodu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zmija2a    1

żyto warte zachodu. Ma swoje zalety.

 

Ja w tym roku tylko talerzuję, no orka no gruber. Sam się boję, czy będzie co zbierać <_< ,

ale jest iskierka - patrząc na poplony. Tydzień temu siałem - i juz powschodziły ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesko    12

@wiesmag a kiedy najpozniej moge wysiac saradele bo to chyba najlepsze by bylo na nasze piaski na poplon tak zeby i zimiea dobrze "se zrobila" ze tak powiem i wypelnic zobowiazanie rolnosrodowiskowe ARiMR? Planuje na przyszly rok bo ten juz za pasem praktycznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesmag    52

ja sieję saradelę z jarą mieszanką zbożową(a jak z nią postępuję to wcześniej pisałem),siałem po ściętym życie,koniec czerwca-wychodzi lepiej ta wcześniejsza,więcej masy z saradeli-wtedy żytniej masy nie ma,można tak i tak-tyle że w lipcu są susze i różnie to bywa z chwastami-one sobie radzą nawet w suszy,w tej wcześniej sianej,chwasty są ścięte przed kwitnieniem,po za tym zboże jest dla nich konkurencją,saradela początki ma skromne,słabe,ale jak już się ukorzeni ,a ze zbożem ścinana to tylko czubki straci-potem to już kożuch się z niej robi.

w tym roku już 3 raz ścinałem(jakieś strąki się pojawiały z dołu),4 raz będzie na zimową orkę.

jak to wygląda w rolnośrodowiskowym?nie mam zielonego pojęcia-ja ten program uznałem za kłopot.

saradela na poplon według zaleceń to do połowy sierpnia-kiedyś bywała wsiewką we żyto,to po skoszeniu ona już była ukorzeniona,to wtedy krowy pasano-z nią tak jest że do pierwszych 10 cm długo to trwa-do pierwszych kwiatków.

tak właśnie robię że część pola mam bez plonu(niektórym w głowie to się nie mieści)-ale czy tak do końca bez?

Edytowano przez wiesmag

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
slaw17    22

Pług jest podeszwotwórczy a nie głębosz!!!

Pogłębiona orka, (wykonywana przez kilka sezonów ) przesuwa podeszwę niżej a przez to utrudnia (jest bardziej energochłonna) jej zniszczenie.

 

Gorczyca jedynie zapobiegnie tworzeniu się podeszwy a nie zlikwiduje jej. Dodatkowo pozostawiona na zimę zabezpieczy glębę przed erozją wietrzną i wodną oraz pozostawi po sobie kapilary.

 

P.S. Polecam przeczytać bardzo ciekawe spojrzenie autora na żyzność, erozję i uprawę bezorkową.

 

http://www.zodr.pl/d...gia/uprawy1.pdf

http://www.zodr.pl/d...gia/uprawy2.pdf

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
slaw17    22

"Z tym że tak duża gorczyca to też raz na 3-4 lata bo zjada duuużo azotu jak wyrośnie tak jak w tym roku na 1,5 metra...miejscami to mogłem ją zebrać na nasiona bo już się wysiewać zaczęła niestety."

 

Z tym zjadaniem azotu przez gorczycę to masz rację i bardzo dobrze że tak robi. Gorczyca pobiera azot (również inne pierwiastki) z profilu glebowego i przenosi go na powierzchnie (głównie części nadziemne w mniejszym stopniu korzenie). Z jednej strony zapobiega wymywaniu składników a z drugiej udostępni je w warstwie ornej następnym rośliną (uprawki wiosenne wymieszają MO z glebą).

 

Tak więc gorczyce można i jak nie przeszkadza w zmianowaniu (np. rzepak i związane z tym choroby czy szkodniki) oraz pozwala termin to wręcz trzeba siać aby zapobiec wymywaniu składników i dodatkowo zwiększyć ilość MO w glebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MarekUA    16

Gorczyca na pewnp wpływa pozytywnie na strukturę gleby, ale należy do rodziny krzyżowych tak jak rzepak wiedz nie był bym taki pewien że nie sprzyja rozwojowi chorób np kiła kapustnych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Soulshakin    79

Dlatego bardziej poleca są mieszanki roślin strączkowych które oprócz poprawy właściwości gleby, dostarczenie dodatkowej masy organicznej nie "zjadają" nam azotu a nawet go dostarczają poprzez symbiozę z bakteriami brodawkowymi żyjącymi na korzeniach roślin strączkowych.

 

Żeby nie było kolorowo, to jednak cena nasion strączkowych jest wyższa no i czasem mogą lekko glebę przesuszać.

@up Racja ostatnie raporty mówią już o plagach kiły wiec dodatkowe zwiększanie zagrożenia przez gorczyce jest niezalecane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
slaw17    22

Gorczyca na pewnp wpływa pozytywnie na strukturę gleby, ale należy do rodziny krzyżowych tak jak rzepak wiedz nie był bym taki pewien że nie sprzyja rozwojowi chorób np kiła kapustnych...

 

W takim wypadku można polecić facelię lub jak przedmówca motylkowate.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MarekUA    16

Poplony są zawodne a szczególnie na słabszych ziemiach. Jeśli nie mamy obornika to pozostaje nam zmianowanie dobre i nawożenie mineralne. Bardzo często rolnicy zapominają o prawidłowej agrotechnice, wykonują orkę na 25 cm na piachu wyorując martwicę, wjeżdżają ciężkim sprzętem bez kół bliźniaczych, oprawiają "błoto" Ziemia to "żywy organizm" musimy wiedzieć co i jak trzeba w danej chwili robić polecam stosować się do rad naszych dziadków i ojców gdyż oni mieli okazję się już "sparzyć" na własnej skórze, każdy region ma swój mikro-klimat i rolnicy mają sprawdzone sposoby na " nie pogorszenie żyzności gleby" .. Nie liczmy na to że oszukamy naturę i zmienimy trwale poziom próchnicy.... Starajmy się jej nie szkodzić a żeby tak było musimy wiedzieć o niej jak najwięcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mateusz93    5

Zauważyłem że czytając o sposobach zwiększenia próchnicy w glebie zawsze promowana jest uprawa bez orkowa. Czy można efektywnie zwiększać poziom próchnicy także w uprawie tradycyjnej? Może ktoś ma jakieś doświadczenia. Czy używając pługa dojdziemy do pewnej granicznej wartości próchnicy i aby jeszcze bardziej zwiększyć jej poziom musimy przejść na technologię bez orkową?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz78    287

Wg mnie to nasi dziadkowie ,ojcowie zawsze używali pługów i problemu nie było ,chwasty były niszczone agro-technicznie i nie poteżeba było używać oprysków , dziś każdy z nas używa coraz mocniejszego sprzętu i wykonuje zabiegi coraz głębiej wyorując martwicę ,a gleba potrzebuje czasu aby się wymieszać .Uprawa bez orkowa niesie za sobą też pewne minusy ,gorsze rozkładamie się resztek pożniwnych czy obornika zwłaszcza gdy jest sucho poza tym warto zrywać warstwę płużną aby było lepsze podsiąkanie i osuszanie pola chyba że ktoś stosuje głęboszowamie ja staram się uprawiać tradycyjnie choć nowa technologia jest szybsza i oszczędniejsza np. w paliwie ale chyba na krótką metę .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomek73    186

Tomasz Trochę nie masz racji według mnie.

Poziom można zawsze zwiększyć przez sianie poplonów, przeorywanie słomy, ale pryskanie ścierni na rozkład i obornik.

Chwasty uodporniły się przez stosowanie chemii na naszych polach.

Przeorywanie słomy nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem, lepsze jest uprawa bez orkowa. Bo w bezorkowej jest dobra wymieszanie resztek pożniwnych, Bo każdy chyba pługiem wyoruję słomę z poprzedniego roku, w bezorkowej tego nie ma.

Nie niszczy się bakterii tlenowych i beztlenowych, a przede wszystkim nie niszczymy dżownic które najwięcej produkują próchnicy.

Na metrze po pługu jest z 300 dżownic, w uprawie bez orkowej potrafi być z 1500 sztuk.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rafal122    8

A jak jest z zawartością próchnicy w glebie przy uprawie kukurydzy na ziarno?

Według mnie jej zawartość powinna wzrastać ale niektórzy mówią że jest przeciwnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
master20002    151

Koledzy, niedawno znalazłem artykuł w internecie jakiegoś profesora, który prowadził badania nad rozkładem słomy po żniwach. W publikacji obalił tezę dostarczania azotu resztkom, ponieważ rozleniwia się bakterie które powinny pobierać azot z powietrza. Napisał również, że wapnowanie słomy przed przyoraniem daje o wiele więcej niż azotowania i jest tańsze. A ponoć każe wapnować węglanem w ilości 500 kg czystego składnika. Może ktoś się wypowie na ten temat? Albo może robił samemu podobne doświadczenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×