Skocz do zawartości
Gość Profil usunięty

Nonsensy ekonomiczne

Polecane posty

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

No pewnie że nie żle, jeśli tylko z gołymi d*pami.Zawsze istnieje szansa ze staniemy za plecami drugiego rolnika,i jeśli będzie płci odmiennej satysfakcja gwarantowana,choć dzisiaj modne bywają i inne trendy ;)

Sydney taki wyścig nie ma sensu,chyba ze w walce gołej d*py z batem,obstawiasz d*pę :) Można stanąć na ringu z Wałujewem,można upaść przy przywitaniu rękawicami udając nokaut,lub stanąć do walki licząc na cudowny cios lub chociaż przetrwanie 10 rund :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sydney    32

No dobra zadałem Ci proste pytanie i chciałbym żebyś na nie odpowiedział, a potem będziemy sobie żartować ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
west    45

Polska to mały pikuś na światowym rynku zbóż i rzepaku, więc wiele nie zwojujemy nawet jeżelibyśmy ograniczyli plony lub wcale nie zasiali, przyjedzie z importu. Macie przykład z pogłowiem świń jaki był raban najniższe od 25lat i co ceny żywca wzrosły? Europa jeżeli zobaczycie na udział w produkcji światowej też za dużo nie zwojuje. po trzecie zgromadzone zapasy nawet przy roku kleskowym spokojnie zredukują wzrost cen, więc nie ma co się spodziewać rewelacji i robić swoje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Sydney,wierz mi Niemcy,Francuzi,Czesi czy Polacy jadą na tym samym wózku.Jeśli nie przebije się inna myśl jak intensyfikacja,to owszem rolnictwo jako takie przeżyje,ale czy rolników będzie 1mln,500 tys,50 tyś czy 10 tyś,czas pokaże.A czy wsród tych pozostałych będzie sydney czy xemit-któż to wie.Ja obstawiam, że xemit z pewnością odpuści,sydney może wytrzyma,a może się wykrwawi w walce o przetrwanie i.......(nie daj bóg).A może o to chodzi by taki był scenariusz,nie wiem.Wiem tylko jedno,coś trzeba zmienić,Nobla nie temu co będzie wiedział co,Nobla temu co będzie wiedział jak ;) .

Co do żartów-są bezcenne.Forum dla mnie istnieje minn dlatego,że są ludzie którzy tym żartem się posługują i to często bardzo sprawnie,bez zachowania dystansu do innych i siebie nie widzę sensu pisania,tym bardziej jako NN.

West,technologia wyrobu dzisiejszej kiełbasy powoduje że mniej świń znaczy więcej.Spadek o 10% z nawiązką zastąpią rożne preparaty białkowe,żele i inne gówna(nie znam dokładnych nazw),o czym świadczy smak wyrobów kiełbaso i kaszankopodobnych.Rób swoje,cena kusi :) .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maciek    27

Co poniektórym śię od tych dopłat w d. poprzewracało ,pamiętajmy że obszar europy bardzo często do lat 90 był terenem deficytowym w zboża -cena zboża 20 lat temu w cyfrach była podobna do tej teraz ,ale uwzględniajac siłę nabywczą 1zł wtedy jest to wartość conjamniej 2 krotnie większa.Do europy potrzeba było sprowadzać np.pszenicę z USA,Kanady,czy Argentyny, gdyż rolnicy nie mogli wyprodukować ,pszenica np. w USA musi być sporo tańsza od naszej aby opłaciło się ją tutaj sprowadzić.Nowe możliwości technologiczne w ochronie zbóż umożliwiły uzyskiwanie większych wydajności co za tym idzie rynek powoli się napełnił.Nikt nie odniósł sie do mojego wcześniejszego postu.

Xemitowi marzy się ogólnoświatowy sabotaż produkcyjny w rolnictwie.Dla mnie nonsensem ekonomicznym jest nie kożystanie z możliwości produkcyjnych swojej gleby uzyskiwanie marnych plonów na dobrych ziemiach,Ile musiała by kosztować pszenica gdyby wszyscy osiągali wydajność 3t/ha ?-2000złt?.Dlaczego tworzono PGR ,ponieważ ludziom u władzy wydawało sie że rolnicy robią taki własnie sabotaż i nie chcą produkować dużo i tanio ,a im o to chodziło żeby było dużo taniego chleba żeby móc wykarmić tanio swój motłoch. Popatrzmy na to ilu ludzi odeszło ze wsi do miast w latach60-80-ile potrzeba było zmniejszyć siłę nabywczą rolników aby ich tam przenieść,co zrobił Balcerowicz jak nie zmiejszył siłę nabywczą rolnictwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jerzy    2

Postanowilem włączyć się do dyskusji bo słyszę szczytne hasła o miłości do ziemi, wolności itd, wszystko się zgadza

oprócz kasy jak to mówią księgowi. Oczywiście miłości do talerza się nie kładzie a żeby cos dobrze robić trzeba mieć zamiłowanie bo z niewolnika nie pracownika. Zamiłowanie do gospodarowania trzeba jeszcze przyłożyć do realiów finasowych. Ujmę to w ten sposób jeżeli bar szybkiej obsługi pracuje dziennie 2 godziny dziennie właściel nie może się spodziewać że z tego będzie żył, tak samo w gospodarstwie jeżeli masz małą produkcję żył z tego godnie nie będziesz. Prowadzę jak na moje strony spore gospodarstwo do tego świadczę usługi maszynowe, sprzedaję materiał siewny a tym roku bedę prowadził plantacje demonstracyjne dla pewnej firmy nasiennej aby powiększyć dochód(żona pracuje zawodowo bo nie ma takiej potrzeby żeby pracowała w gospodarstwie)). Jeżeli pracownik w mieście zarabia powiedzmy 1500 zł na ręke to gospodarstwo musi przynosić dochód miesięcznie te 1500 aby gospodarz zarobił co najmniej na siebie nie mówiąc o rodzinie- tak to należy kalkulować. Mit rolnika miłujacego ziemię rolnika w oczach firm okołorolniczych tak jak powiedział @xemit czyni z nas darmowego parobka bo jak nazwać rolnika co oddaje swoją pracę po kosztach produkcji bo ma kredyt na głowie na nowe maszyny które stoją potem w garażu bo sie później okazuje że orania to ze dwa dni a potem postój, potem drapanie w głowe że przecież swoim starym traktorem też poorał bez kredytu a tu przyjechał serwis do zgrzytajacej skrzyni biegów po 400 mth i woła 2000 tyś. Ja też skorzystałem z dotacji unijnych i powymieniałem maszyny na lepsze (SPO) co prawda używane ale bez kredytu. W szale kupowania nowych maszyn koledzy podgadywali mi w polu czego nie kupuje nowych- odpowiadałem bo mnie nie stac. To się dziwili Ciebie nie stać ?, teraz nikt mnie nie zaczepia bo sprzedawali pszenice po 40 zł we wrześniu na ratę i kleli, a ja wyczekalem spokojnie i w grudniu opchnąlem po 480 + Vat, teraz sprzedałem cały jęczmień po 420- nic mnie nie goniło, czekalem na cenę. Teraz maszyny staniały te sprowadzane i kupiłem sobie elegancki opryskiwacz Hardiego 600- litrowy za śmieszne pieniądze bo maszyny nie idą zastój całkowity ( u dilera w GraVicie stoi taki sam Pilmetu za 10 tyś i mówi diler że go kupią- wierzę mu) a w planach mam zakup siewnika amazone i gmerał będę w ofertach jak kijem w g.... . Zasada jest prosta jak byłem na praktykach u Niemaca traktor w sezonie pracował 16 godzin dziennie, kierowca pracował 8 godzin a po tem drugi 8 godzin dziennie, ta maszyna zarobiła na siebie- chodziło o maksymalne wykorzystanie maszyny a na to trzeba areału, niestety i te praktyki dały mi bardzo dużo do myślenia. Praca na roli w pierwszym rzędzie musi przynsić dochody bo rodzine trzeba utrzymać bo żona rozwieje twoje marzenia w 3 sekundy.

@Sydnej życzę Ci spełnienia twojego marzenia o pięknym gospodarstwie a jeszcze bardziej Ci życzę żeby twoje gospodarstwo przynosiło Ci zyski a nie było twoim utrapieniem bo nie będzie Cię to piękne gospodarstwo cieszyło. Mój dziadek co miał skończone 4 klasy szkoły podstawowej powiedział mi "Jak zarobiłeś nie ciesz się, a częśc nadwyżki przytrzymaj na gorsze czasy" i tego się trzymam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Maciek,nie rozumiem.Nie masz większych zmartwień jak 2000zł za tonę pszenicy ;) ,czy może martwisz się o wspomniany motłoch i dalej słuchasz slow władzy,o której na forum niewielu pamięta. :)

Co do maszyn,to własnie jak pisał Jerzy,musza zapierd****ć.

Czytam na forum jak to jazda na obrotach 1600/min zamiast 2000/min cudownie wpływa na oszczędność paliwa.Tak eksploatowany ciągnik jest w stanie zaoszczędzić nawet 2 l/godzinę pracy.

Panowie,Niemiec takiego traktorzystę wyrzuci z pracy,lub w najlepszym przypadku skieruje na badania psychiatryczne.

Godzina pracy traktorzysty kosztuje tam ok 20eu brutto.Traktorzysta dostając za tą samą pracę,lecz wykonywaną dłużej dostaje niesłusznie 2,5 euro różnicy pomiędzy wyplata a zaoszczędzonym paliwem.To po pierwsze,po drugie to ciągnik wykona mniej pracy u siebie,mniej obrobi ha na usługach,co najmniej o 20% tego co można zrobić jadąc całą piz**. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sydney    32

Ale ja nigdy nie mówiłem, że chcę robić za darmo, poprosu to wszystko pięknie brzmi i wygląda jak się czyta te posty, że za darmo nie będziemy robić, że nikogo nie będziemy dorabiać, że lepiej sprzedać i iść do miasta. Ciekawi mnie tylko ilu z nas tak zrobi. Jak to mówią papier przyjmnie wszystko tak więc możemy się tu na forum mądrzyć ale jak byśmy zrobili tak jak tu niektórzy piszą to problem nadprodukcji rozwiązałby się sam . Co do tych kiełbas to z kilograma mięsa da się zrobić dokładnie 2.10kg szynki, a może i więcej ale nie chciało mi się jej na nastrzykiwarkę ciągle wkładać. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trevorfarm    0

Jesli chodzi o wyścigi w plonowaniu-to polecem zasięgnąć jakiejkolwiek wiedzy na temat możliwości i potencjału plonotwórczego naszego kraju. Profesor Piaścik (gleboznastwo)powtarzal nam na studiach,że w stosunku do europy zachodniej potencjal Polski (biorąc pod uwagę klimat i gleby)to tylko 40% ICH MOŻLIWOŚCI.Powstaje pytanie-JAK MAMY SIĘ ŚCIGAĆ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Myślisz że jak dasz emotkiona z grożną miną to postawisz mnie na baczność ;)

Trevorfarm,niech nam poradzą jak prześcignąć Ukrainę,Rosję i Kazachstan?Może nawozem z tańszego gazu,a może tanim paliwem,czy tez możliwościami naszego budżetu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
west    45

oto właśnie chodzi o czym napisał jerzy o zdrowy rozsądek i umiarkowanie. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia nowych maszyn na agrofoto jak wiele z nich jest nie dopasowanych do realiów gospodarstwa do parku maszynowego itp. wyscig jeden przez drugiego i potem nie dziwota że braknie na obsługę zobowiązań. Jak każdy sobie policzy amortyzacje do ha to dopiero by sobie uswiadomił gdzie szukać oszczędności. widze u siebie w okolicy nowiótkie kombajny które koszą łąki bo brakło kasy na opryk na chwasty lub aby napełnić swoje wielkie nowiótkie przyczepy ganiają cały dzień po polu bo nie było na nawóz i ochrone grzybową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Moim skromnym zdaniem szansą na zmniejszenie nadwyżki zbóż na rynku jest wysłanie go w powietrze. ;) W postaci CO2 uzyskanego w procesie spalania, same plusy. tongue.gif Jakby się postarał to Polska byłaby energetycznie nie zależna. biggrin.gif Biogaz, biomasa... cool.gif Ewentualnie, można pokusić się o sprzedaż słomy, ale najpierw niech ktoś wyhoduje pszenice co da 5t/ha i drugie tyle słomy. Tyle, że słoma musiałaby zdrożeć, więc cena brykietu by wzrosła, opał drożeje, energia drożeje... Za to wszystko zapłaci kto? Odbiorca :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Bobek,to jest ujście na 7-8 mln ton i chyba jedyna recepta,która jest realna.Niestety palenie trafia na opór nas samych.Jak czytam,że palenie zboża nie ma sensu,bo jak będziemy je palić to ono zdrożeje i wrócimy do węgla to krew mnie zalewa troista,siarczysta,ognista,że natychmiast pazerność i chytrość wymazuje z pamięci dlaczego zboże zdrożało. ;)

Kto ma dać przykład jak nie my sami.Sam wszystkiego zboża nie spale,mi wystarczy 5-6 ton,a gdzie pozostałe 6999995 ton.

Hurra,hurra.Jest zgoda od dzisiaj na przenmysłowe palenie zboża.Wiadomości TVP.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sydney    32

aaa... pamiętam ten temat. Zdenerwowałeś mnie wtedy tym, żę napisałeś coś w sensie że mądrzy rolnicy powinni palić zbożem. A ja się pytam Ciebie czy jeśli miałbyś pod domem drzewo za grosze to pchałbyś się w owies. Myślę, że montując piec na owies robiłeś to z oszczędności na opale a nie z troski o nasz rynek zboża, popraw mnie jeśli się mylę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sadek    449

Postanowilem włączyć się do dyskusji bo słyszę szczytne hasła o miłości do ziemi, wolności itd, wszystko się zgadza

oprócz kasy jak to mówią księgowi. Oczywiście miłości do talerza się nie kładzie a żeby cos dobrze robić trzeba mieć zamiłowanie bo z niewolnika nie pracownika. Zamiłowanie do gospodarowania trzeba jeszcze przyłożyć do realiów finasowych. Ujmę to w ten sposób jeżeli bar szybkiej obsługi pracuje dziennie 2 godziny dziennie właściel nie może się spodziewać że z tego będzie żył, tak samo w gospodarstwie jeżeli masz małą produkcję żył z tego godnie nie będziesz. Prowadzę jak na moje strony spore gospodarstwo do tego świadczę usługi maszynowe, sprzedaję materiał siewny a tym roku bedę prowadził plantacje demonstracyjne dla pewnej firmy nasiennej aby powiększyć dochód(żona pracuje zawodowo bo nie ma takiej potrzeby żeby pracowała w gospodarstwie)). Jeżeli pracownik w mieście zarabia powiedzmy 1500 zł na ręke to gospodarstwo musi przynosić dochód miesięcznie te 1500 aby gospodarz zarobił co najmniej na siebie nie mówiąc o rodzinie- tak to należy kalkulować. Mit rolnika miłujacego ziemię rolnika w oczach firm okołorolniczych tak jak powiedział @xemit czyni z nas darmowego parobka bo jak nazwać rolnika co oddaje swoją pracę po kosztach produkcji bo ma kredyt na głowie na nowe maszyny które stoją potem w garażu bo sie później okazuje że orania to ze dwa dni a potem postój, potem drapanie w głowe że przecież swoim starym traktorem też poorał bez kredytu a tu przyjechał serwis do zgrzytajacej skrzyni biegów po 400 mth i woła 2000 tyś. Ja też skorzystałem z dotacji unijnych i powymieniałem maszyny na lepsze (SPO) co prawda używane ale bez kredytu. W szale kupowania nowych maszyn koledzy podgadywali mi w polu czego nie kupuje nowych- odpowiadałem bo mnie nie stac. To się dziwili Ciebie nie stać ?, teraz nikt mnie nie zaczepia bo sprzedawali pszenice po 40 zł we wrześniu na ratę i kleli, a ja wyczekalem spokojnie i w grudniu opchnąlem po 480 + Vat, teraz sprzedałem cały jęczmień po 420- nic mnie nie goniło, czekalem na cenę. Teraz maszyny staniały te sprowadzane i kupiłem sobie elegancki opryskiwacz Hardiego 600- litrowy za śmieszne pieniądze bo maszyny nie idą zastój całkowity ( u dilera w GraVicie stoi taki sam Pilmetu za 10 tyś i mówi diler że go kupią- wierzę mu) a w planach mam zakup siewnika amazone i gmerał będę w ofertach jak kijem w g.... . Zasada jest prosta jak byłem na praktykach u Niemaca traktor w sezonie pracował 16 godzin dziennie, kierowca pracował 8 godzin a po tem drugi 8 godzin dziennie, ta maszyna zarobiła na siebie- chodziło o maksymalne wykorzystanie maszyny a na to trzeba areału, niestety i te praktyki dały mi bardzo dużo do myślenia. Praca na roli w pierwszym rzędzie musi przynsić dochody bo rodzine trzeba utrzymać bo żona rozwieje twoje marzenia w 3 sekundy.

@Sydnej życzę Ci spełnienia twojego marzenia o pięknym gospodarstwie a jeszcze bardziej Ci życzę żeby twoje gospodarstwo przynosiło Ci zyski a nie było twoim utrapieniem bo nie będzie Cię to piękne gospodarstwo cieszyło. Mój dziadek co miał skończone 4 klasy szkoły podstawowej powiedział mi "Jak zarobiłeś nie ciesz się, a częśc nadwyżki przytrzymaj na gorsze czasy" i tego się trzymam.

 

 

I w pełni popieram zdanie kolegi, jak gdzieś pisałem kiedyś gospodarstwo 40 ha obrabiano MTZ 82 + C 360 + sprzęt towarzyszący, dziś na te same ha a są ciągniki nowe ok 130 kM + ok. 80 kM ciągnik pomocniczy oraz siewki po 1 t ładowności, opryskiwacz 2500 l hydraulicznie rozkładany, pług zaciągany, agregaty i kombajn też nowy. Wiadomo to są jakieś pieniądze a każdy z nas wie ile taki sprzęt pracuje w takim gospodarstwie i niech nikt nie mówi że taki sprzęt jest potrzebny (to jest jedna wielka gonitwa) jeżeli za swoje to bez problemu ale jeżeli za kredyt to przykro się robi jak sprzedaje się zboże na ratę po niekorzystnej cenie (miałem takiego klienta żeby kupić min 10 t pż po cenie nawet niższej niż aktualna aby kupić bo nigdzie nie mógł sprzedać a kasa potrzebna, nie pomogłem bo zboża miałem już dostatek).

 

Nie jestem przeciwko rozwijaniu się ale w miarę realnie, kto nie inwestuje ten się cofa tylko dużą inwestycją też możemy się cofnąć.

 

Ale nikt nikogo do niczego nie namawia każdy ma swój rozum i uważa że robi dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

aaa... pamiętam ten temat. Zdenerwowałeś mnie wtedy tym, żę napisałeś coś w sensie że mądrzy rolnicy powinni palić zbożem. A ja się pytam Ciebie czy jeśli miałbyś pod domem drzewo za grosze to pchałbyś się w owies. Myślę, że montując piec na owies robiłeś to z oszczędności na opale a nie z troski o nasz rynek zboża, popraw mnie jeśli się mylę.

Można drewno sprzedać,pieniądze przepić ;) ale po co,lepiej się wozić na czyimś grzbiecie,być abstynentem i w wypadku powodzenia akcji spijać śmietankę.Owszem można i tak,niestety nie w moim towarzystwie.Co do węgla,to poprawię cię bo się mylisz.Mam na zapasie ok 30 ton mialu,którym mogę palic ok 6 sezonów.Jesli nie wierzysz,sprawdz czy to prawda na forum o ogrzewaniu.Ten sam login.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
robertbara    57

Ciekawy temat. Co do ekonomicznego uzasadnienia dużych dawek nawozów i oprysków to ja jestem przeciwny. Autor tematu wyjaśnił i się z tym zgadzam. Po prostu trzeba umieć liczyć i to wszystko, to tyczy się każdej dziedziny życia, matematyka jest wszędzie.

Dość często spotykam się z pytaniami dlaczego nie kupię większego ciągnika. Tylko jak usiadłem i policzyłem jaki będzie koszt zakupu, ubezpieczenia, serwis i dodatkowe maszyny to mi się na razie odechciało. Będzie lepsza koniunktura to pomyślę.

Od dawna powtarzam >Polska to dziki kraj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sydney    32

No to szacuneczek, jesteś pierwszym rolnikiem jakiego znam, który zainstalował sobie piec na owies zby walczyć z nadprodukcją zboża w Polsce ;) . To trochę naciągane nie uważasz? Ale oczywiście możliwe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Palę bo taniej,zgodnie z zasadą "Nie przeżyjesz życia chyłkiem,trzeba kręcić łbem lub tyłkiem" ;)

Ubytek zboża to tzw. efekt uboczny,ale jakże cenny w bilansie zbożowym,nie wiem tylko czy przy spożywaniu spirytualii z Jara żyta, efektem ubocznym jest zdjecie górki zboża,czy nabita bania :) i podbite oko :)

Nie przesadzaj.pale ja mój sąsiad,syn sąsiada,jeden ze znajomych i wielu innych.Po prostu mało ludzi znasz :)

By palić zbożem,nie potrzebny jest "piec na owies",wystarczy "piec".Efekty owszem nieco gorsze ale na przyzwoitym poziomie.Sam nie posiadam typowego pieca na owies,ale w nowym będzie piec dedykowany do tego paliwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sydney    32

Ja napisałem, że jesteś pierwszym jakiego znam który pali nie dlatego że jest taniej tylko w trosce o naszą gospodarkę ale już napisałeś że jednak dlatego bo jest taniej,to się zawiodłem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Bo ja się nie troszczę o wasza gospodarkę,tylko o swoją ;) .O twoją troszczy się Pan Tusk razem ze swoim podwładnym, niejakim Sawickim.Bądz pewny, że nikt tak o ciebie nie zadba jak tych dwoje :) . Oni cię nie zawiodą. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
młody17    12

I ja spotkałem ludzi, którzy pod wpływem "mani inwestowania" troche odpłyneli, co prawda jestem jeszcze młokos, ale rozumiem pewne mechanizmy rynkowe, że jeżeli dochód jest mniejszy niż miesięczne koszty utrzymania gospodarstwa to gość ma problem, i to całkiem spory. Oddech komornika za plecami nie jest chyba niczym przyjemnym, nawet jeśli myje zęby. Kończy się na tym, ze w lecie ciężko haruje u siebie a na miesiące zimowe jedzie do naszego zachodniego sąsiada i tam robi jeszcze ciężej. Według mnie to polskich rolników, męczą nie tylko niskie ceny, ale również brak pokory i umiejętność racjonalnego myślenia. Ktoś powyżej opisał sytuacje że sprzęt na polu bajka, ale jest problem bo nie ma co kosić, bo zabrakło pieniędzy. Niestety, są pewne priorytety w prowadzeniu gospodarstwa bez których nie da się obejść. Wiele jeszcze myśli chodzi mi po głowie na ten temat, ale wybrałem te wydaje mi się najrozsądniejsze. Śledząc forum w różnych tematach daje się odczuć tok myślenia, szacunek dla kolegi @Jerzego, czytam Twoje posty w innej tematyce i wadzić że masz konkretną wiedzę, zarówno teoretyczną jak i praktyczną.

A tak poza tematem, to mam przed komputerem niezły polew czytając co niektóre posty, kłaniam się nisko za poczucie humoru, mimo ze w temacie "wieje chłodem". Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez sambao
      Jeżeli ktoś ma doświadczenia jakiekolwiek na temat uprawy uproszczonej zapraszam do podzielenia się uwagami i spostrzeżeniami.
    • Przez tomek2201
      Witam. Chciałbym abyście wypowiedzieli się na temat mierników pH gleby. Czy posiadacie takie urządzenia? Jeśli tak to jakie? Zakupiłem niedawno za niewielkie pieniądze takie urządzenie.  Jeszcze go nie testowałem ale jestem ciekaw czy ktoś ma taki miernik i czy według niego jest on wiarygodny?
      http://allegro.pl/miernik-ogrodniczy-kwasomierz-ph-gleby4-funkcyjne-i5013208473.html

    • Przez mtz_820
      jakie zboze radzicie posiac na baaaardzo slabej ziemi normalnie piasek mialem tam juz jeczmien i owies i nakosilem tyle co na swoim z 3ha (tamto ma powierzchnie 5ha) z jednej strony jest ok ale na srodku i pod lasem niema nic normalnie jakby ktos powyrywal na wiosne bylo ok ladnie sie zapowiadalo przyszlo lato zniwa niema nic
       
      wujek chce tam posiac żyto jak myslicie dobry wybor na takie zimie? tam jarego nie bedzie za chiny
    • Przez zielu781
      Witam wraz z tatą posiadamy gospodarstwo o powierzchni 20 ha plus okołu 4 ha nieużytków jest to pole na którym tata kiedyś próbował uprawiać zboże ale niestety z marnym skutkiem bo pole to jest podmokłe i nie posiada melioracji  i nie ma możliwości  jej zrobienia. Jako ze w niedługim czasie przejmę to gospodarstwo chciałbym coś zrobić aby ta ziemia przynosiła dochody. Wpadłem na pomysł wykopania dość dużego rowu o głębokości 2 metrów jednak problem w tym ze woda z tego rowu nie miała by żadnego ujścia bo po prostu  nie ma gdzie dodam ze pole jest dość krótkie ale za to bardzo szerokie i raczej równe rów miałby długość około 200 metrów czy myślicie ze ten rów zdałby egzamin  i umożliwił mi normalną uprawę woda stoi tam tylko na wiosnę po roztopach i posiane rośliny nie dają sobie rady jest to ziemia IVa i  IVb klasy czyli przepuszczalne.
      Rów miałby znajdować się na środku długości pola. Proszę o jak najwięcej odpowiedzi może ktoś ma coś podobnego napiszcie czy takie rozwiązanie przynosi jakieś efekty z góry dzięki
    • Przez Sqowron
      Witam, co posiać wiosną na hektarze pola? Nie chce siać kukurydzy klasa ziemi 4-5 teraz dwa lata z rzędu była posiana pszenica ozima co można posiać oprócz zboża? a jak już zborze to jakie ? Myślałem na pszenżytem jary? 
×