Skocz do zawartości
marcin29

Spłacanie rodzeństwa

Polecane posty

gucik131    7

nie chodzi tu o rodziców i wszystko tylko nie można tak liczyć! zobaczysz jak się mieszka z rodzicami :) a odnośnie opieki tak zazwyczaj bywa nie jest to obowiązkiem ale ten co zostaje na wsi to się opiekuje rodzicami bo w mieście przecież pracują to czasu nie mają a na wsi to od groma czasu wolnego. no niestety u mnie babcia w wieku 88 lat dostała udaru i nie chodzi oprócz tego nieźle daje w kość i właśnie nikt inny się nie opiekuje tylko moi rodzice, na weekend ciotka przyjedzie a poza tym nikt a rodzeństwa 5 była, więc wiem jak jest i proszę mi tu bzdur nie pisać a ty Stasiek S nieźle przez rodzinę i ogólnie rolników byłeś pokrzywdzony bo w każdym temacie na AF nieźle najeżdżasz na rolników a w tym jak to spłata wyglądać powinna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Madzia20    16

Ja też wiem jak to jest.

Babci 2 lata temu wykryli raka skóry, cos tam jej wycięli pod okiem i to ja i mam koło niej chodziłyśmy,jedzenie itd, zmienianie opatrunku (oczywiście Ty masz teraz trudniej).

A rodzinka wpadała raz na jakiś czas i tylko pretensje a że u babci brudno, a że nienapalone, a to czy tamto.

My w kółko koło niej chodzimy, na operacje prywatną tato wydał kasę a co do czego potem pochwały zbierała ciocia która znalazła lekarza i gadką nadrabia.

Więc nie musisz mi mówić jak to jest bo dobrze wiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomek73    190

Madzia ty się ciesz że ci przepisali i nie oddawaj tego!

Nam po ślubie teście dali 10 ha z ponad 60 ich. W 2010 w lutym dogadaliśmy się że dadzą 150 tyś i te 10 ha przepiszą. Żadnego domu sprzętu, nic. Tak chcieliśmy. W wrześniu teście poszli do ARR i złożyli papiery na rentę strukturalną z zaznaczeniem że wszystko przepiszą tylko na syna. Dzieci teście mają dwoje. My o tym dowiedzieli się w styczniu jak papiery składałem na Prow.

Żona kłóciła się z nimi, płakała i guzik to dało. To jest ich i koniec!.

Ja w kwietniu dopiero się odezwałem, doszło do kłótni powiedziałem że są podłe chamy i tyle. Zona w domu powiedziała że rajcę miałem. Do tej pory mówi że ojciec jest poj...ny. Pole powiedzieliśmy żeby sobie zabrali bo nie chcemy tego. A teściu zawsze mam wypominał przez 9 lat ile to mamy dochodu z jego ziemi. Wreszcie po chamsku odebrali.

Na jesieni szwagier szybko zaorał i posiał pszenicę.

Pole po burakach i jeszcze 40 ton wapna dałem na jesień.

Z pieniędzy dali 100 tyś co roku po 50, a w tym roku jakiś problem jest bo mają dać 25.

Jak się budowaliśmy to teściu oczywiście mówił wszędzie, że będzie nam pomagał. Skąnczyło się na 3 dniach pomocy i 200 zł za 3 lata budowy. Szwagier 5 dni pomagał.

Teściu powiedział "Że czego my chcemy, wy się za dużo już dorobiliście się", "Ja kupuję sprzęt stary do generalnego remontu a ty stary ale dobry".

Ala najlepszy jest tekst teścia odkąd pamiętam.

"Uważaj na ludzi bo to chamy i jeszcze cię nauczą"

Niestety nie wiedziałem że on zawsze mówi o sobie!

Edytowano przez tomek73

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

Madzia20    16

No właśnie i tu jest przykład tego jak rodziny się kłócą o te cholerne ha jak wcześniej się nie dogadają :/

 

Ja na pewno tych swoich ha nie oddam, resztę brat niech bierze, może i na moich ha będzie robił ale przepisać mu nie przepiszę.

 

P.S ogólnie gdyby nie to że rodzice dali mi tą ziemię bo wzięłam Młodego Rolnika i maszyny będziemy kupować to na 99,9% nie dostałabym w przyszłości ani ara..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72
Stasiek S nieźle przez rodzinę i ogólnie rolników byłeś pokrzywdzony bo w każdym temacie na AF nieźle najeżdżasz na rolników a w tym jak to spłata wyglądać powinna.

Z rodziną mi się dobrze układa a rolników najeżdżam ale tylko wybraną i specyficzną grupę. A jak spłata powinna wyglądać to wyrażam swoje zdanie i dyskutujemy które jest lepsze rozwiązanie. Nikomu nic nie narzucam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomaszpa1    0

ale Wy macie problemy. moj ojciec z rodzenstwem nigdy nie miał problemu o podział majątku. ojciec dostał swoja czesc ha , wujo swoja czesc ktora i tak pozniej nam odsprzedał a ciotka dostała pieniadze jeszcze za zycia ich rodziców. z kolei moja mama dostała kase na pol mieszkania w bloku w miescie oraz jej ojciec kupił nowego malucha:P. mamy brat dostał gospodarstwo z ktorego nie została spłacona , wzamian dostała gospodarstwo od chrzestnej ktora nie miała dzieci. w tam tych czasach bylo bardzo ciezko o to aby dostac nowe mieszkanie wiec gospodarstwo moja mama odpisała na swojego brata , po kilku latach jak juz mineły ,,chore'' czasy wujo wszystko zwrocil bez zadnego problemu. u nas w rodzinie nigdy nie było kłotni o zadne ha i majatki. kazdy sie starał na tym co dostał i zawsze były ambicje zeby zrobic w zyciu jak najwiecej. wszyscy mowia ze mamy kryzys , ale prawda jest taka ze kto jest zdolny i pracowity zyje o wiele lepiej niz kiedys i jezeli umie sie gospodarzyc moze wiele zwojowac:)... ostatnio gadalem z ojcem to mowil ze w obecnych czasach zyje mu sie 100 % lepiej niz dawniej. ale oczywscie latami trzeba było na to pracowac. cos za cos:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
st220    12

^ Ten co zostaje nie będzie miał gdzieś rodziców bo przeważnie w akcie notarialnym jest wszystko określone że rodzicami musi się zajmować itp.

 

A gdzie wspomniała, że jest jej źle?

 

Dosłownie nie napisała, ale z jej wypowiedzi bez problemu można wywnioskować że jest niezadowolona z podziłu :

 

 

A podział hmm..śmiechu warte :)

Oczywiście tato uważa że wszytsko ma iść na brata bo nie ma co gospodarki dzielić, ja mam kończyć studia i normalnie pracować.

Oczywiście rodzice mi pomogą, może kupią mieszkanie lub dołożą do budowy domu...

 

Ale hmm..co to za rokempensata za 55ha ziemi?

Kupią mi mieszkanie??? No to wtedy mojemu braciszkowi zostanie w całości nasz dom rodzinny, więc jest 0:0..

A nie..,brat jest na dużym +, bo ma dom, gospodarkę z której jest jakaś kasa i nie musi się martwić o pracę..

 

 

 

tak to prawda tylko jeszcze co byś wybrała dom z mieszkaniem z rodzicami, gdzie nie wiadomo czy druga połówka chciała by przyjść do teściów czy mieszkanie na tz swoim czy to w domku czy w mieszkaniu wg mnie to nie ma co porównywać bo prawda jest taka że chodź niby to jest twoje to rodzice zawsze będą mieć swoje 3 grosze do powiedzenia. i nigdy nie będzie się tak naprawdę u siebie. a już nie chce nawet wspomnieć jak zostajesz z rodzicami i np zachorują, nie mogą chodzi i robią pod siebie domownik musi mieć ich na co dzień opiekować się nimi i spierać się o różne sprawy. a osoba która wyjedzie przyjedzie, jak będzie chciała to na niedziele p wypije kawę i pojedzie a ty się męcz. więc pod tym kątem też trzeba patrzeć. sprawiedliwy podział owszem ale nie po równo!!! ewentualnie po równo ale żadne z dzieci nie na gospodarstwie ot moje zdanie.

 

I tu jest pies pogrzebany, wszyscy chcieli by po równo, ale rodziców to już nikt nie chce.

Podam prosty przykład, było małżeństwo które miało 3 dzieci, dwoje starszych studiowało i nie chcieli o gospodarce słyszeć, to rodzice przez kilka ostatnich lat przed emeryturą każdy grosz z gospodarstwa w którym pomagał najmłodszy odkładali żeby pobudować domy dla starszych dzieci w mieście. Wszystko pięknie fajnie, gdy małżeństwo osiągnęło wiek emerytalny postanowili przekazać całe gospodarstwo na najmłodszego to wtedy starsze rodzeństwo chciało żeby ziemię podziel po równo bo oni tylko domy dostali, a dla młodszego zostaje się dom budynki i maszyny. Ojciec chwilę się zastanowił i mówi nie ma problemu, dzielimy po równo. Najmłodszy był zaskoczony decyzją rodziców, ale po chwili mąż mówi do swojej żony : matka pakuj walizki jedziemy na miesiąc do (przykładowe imiona) Izy a potem na miesiąc do Adama a za 2 miesiące do domu wracamy na miesiąc i znowu ruszamy w podróż, jak dzielić wszystko po równo to i nas. Po usłyszeniu tego starsze rodzeństwo zamilkło i nie chciało już ziemi :lol:

 

Czyli przeliczamy na hektary opiekę nad rodzicami? Ten kto się nimi zajmie dostaje wszystko?

 

Nie wszystko, ale i nie dzielimy po równo jeśli ktoś ma się rodzicami zająć, tak jak wyżej napisał qucik131 po równo dzieli się tylko wtedy jak nikt nie zostaje gospodarzem.

Edytowano przez st220

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gucik131    7

st 220 oto właśnie mi chodziło zresztą to zależy jaki majątek mają rodzice itp. i każdemu się coś należy to nie ulega wątpliwością, ale na wszystko trzeba obiektywnie popatrzeć! a tomek 73 twoi teściowie naprawdę chamscy. już nawet nie o to że wam nie dali tylko że obiecywali! poza tym jak zauważyłem to i tak nie podzielili by po połowie a dali 1/6 i i tak już byś był zadowolony a oni nawet tego nie dali. i też jakoś musisz żyć. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sadek    450

Czyli przeliczamy na hektary opiekę nad rodzicami? Ten kto się nimi zajmie dostaje wszystko?

 

Tak jak piszą poprzednicy, nikt nie przelicza ha na opiekę nad rodzicami ale tak jest że babci siostra 10 lat leżała w łózko i zgadnijcie kto się nią opiekował 7 dni w tygodniu?

 

A właśnie syn z rodziną który dostał gospodarstwo a reszta rodzeństwa pokazała się od czasu do czasu bo praca itp..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomaszpa1    0

mowicie o opiece nad rodzicami. moj ojciec opiekował sie matka przez ponad 20 lat. babcia nie mieszkala z nami ale co tydzien u niej był( jak dziadek zmarł) , robil jej zakupy, zawozil do lekarza itp. chcial babcie zabrac do nas ale wiadomo jak to starsi ludzie mowia ,,starych drzew sie nie przesadza''. babcia do konca swojego zycia byla zdolna poradzic sobie sama w domu i koniecznej opieki nigdy nie potrzebowala. pisze o tym poniewaz brat ojca na ktorego była przepisana wiekszosc gospodarstwa , zaglądał do niej raz na miesiac. nie moge tego zrozumiec tym bardziej ze mieszkał od niej 10 km ( my mielismy do niej około 20 km) po drugie dysponował wieksza iloscia czasu niz moj ojciec. przez ostatnie 5 lat pokazywał sie u niej tylko w swieta. z kolei rodzice mojej mamy zawsze byli pod jej opieka i sa do dzis od 20 lat. mieszkaja w miescie bo u wuja nie chcieli mieszkac bo różne sprzeczki były na temat jak sie powinno robic w gospodarstwie itp wiadomo jak to jest. i teraz wyszlo tak ze dziadkami zajmuje sie ja i moja mama. jezdzimy do nich dwa razy w tygodniu (30 km). jak trzeba ich zawiesc gdzies to rowniez ja ich zawoze , rzadko zdarza ze ja nie moge lub mama i nieraz wujo czyli ich syn gdzies zawiezie. i teraz wyszlo tak ze opieke nad rodzicami mieli moi rodzice z jednej i z drugiej strony. nam to nigdy nie przeszkadzalo bo z rodzina sie trzymalismy dobrze ale jezeli chodzilo o starszych ludzi to juz nie było tak kolorowo liczac na reszte rodziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hubertuss    492

U mnie jeśli chodzi o dziadków ze strony ojca to on sie nimi opiekował. Wujo mieszka w wawie więc mial daleko. Ale jak potrzebny był jakiś lekarz w wawie to problemu nie było. Co mógł to pomagał, wyliczanki nie było. Podobnie ze strony mamy. Każde z rodzeństwa jak mogło pomagało. NIe dramatyzujmy odrazu z tą opieką. Znam wielu starszych ludzi, którzy praktycznie do samego końca mogą żyć samodzielnie bez problemów. Pozatym mają emeyturę, Nie jest to jakiś kosmos ale co miesiąc jakieś pieniądze są. Pamiętam jak babcia i wiem, że wielu innych też. Oddaje z emerytury to co zostanie na koniec miesiąc (babcia do końca mieszkała sama) ewentualnie daje do rodzinnego budrzetu tą emeryturę. Mówiąc mi to już nie potrzebne. Pozatym gospodarstwo czy inny majatek to nie apteka i chodzi o mniej więcej sprawiedliwy podział. A nie co do złotówki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomaszpa1    0

moi dziadkowie emeryture swoja maja na wlasne wydatki , 600 zł wydaja miesiecznie na same leki , mieszkaja w bloku takze ida jeszcze za tym spore opłaty. kiedys jak mieszkali z nami jakis grosz uzbierali to kupili np nowa lodówke albo pralke. nie były to duze kwoty ale cos tam było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Andrzejns    1

Wtrącania się rodziców w sprawy związane z gospodarstwem nie unikniesz, wiem to z doświadczenia, jest to denerwujące ale z drugiej strony wiem że w końcu chcą dobrze a ciężko się przystosować do sytuacji że z dnia na dzięń ma cię nie interesować to co robiłeś całe życie. A co do tych 20 hektarów przepisanych na ciebie to dobrze zrobisz jak ich nie oddasz, zawsze będziesz miała jakieś pole manewru bo z pracą w dzisiejszych czasach różnie bywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Madzia20    16

Dlatego jak powyżej piszecie o mniej więcej równym podziela

To wydaje mi się że 20ha dla mnie i może kiedyś rodzice pomogą przy kupnie lub budowie domu to jak najbardziej sprawiedliwy podział.

Resztę 35ha (a i bedzie ich więcej) - maszyny,dom itd może brać mój brat i wydaje mi sie że on tez powinien byc zadowolony.

Choć oczywiście każdy chciałby mieć zawsze więcej...

 

A dzisiaj przy obiedzie tato mi mówił że spotkał znajomego, który obrabiał pole rodziców a przepisane jest na siostre (ze względu na rentę strukturalną, on wtedy nie mógł wziąc tego pola na siebie czy nie chciał- mniejsza z tym). Ojciec zmarł dawno, matka z pół roku temu i teraz siostra chce aby on jej spłacił pole jeżeli chce je obrabiać i to po cenie jakie chodzą w okolicy a nie po cenach państwowych.

Facet załamany, ale jak siostra nie pójdzie na jakies ugody to rzuci w cholere gospodarke bo nie ma tyle kasy aby jej spłacać.

A ona zapewne sprzeda komu innemu.

I hmm..gdzie tu sparwiedliwosć, po czyjej stronie?

 

P.S przykład tego że dobrze jest jak są rodzice a potem różnie bywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hubertuss    492

Przedewszystkim wszystko zaczyna się od małego. jak są dzieci chowane razem. I jakie mają charaktery. Ja z bratem od małego byliśmy nauczeni, że trzeba się dzielić. dzieliło się wszystko czasami nawet aż śmiesznie to wyglądało trochę. Ale nie miał bym problemu aby podzielić się z nim gospodarstwem czy też tym co by po rodzicach zostało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomaszpa1    0

moim zdaniem jezeli gospodarstwo jest takie do 50 ha to uwazam ze nie ma sensu tego dzielic . bo ten co bedzie miał 20 ha swiata nie podbije a z kolei temu co zostanie 30 ha bedzie miał problem z dalszym rozwojem . moim zdaniem powiedzmy rodzenstwo sie dogaduje miedzy soba i daje za te 20 ha 400 tys w ciagu 5 lat i sprawa załatwiona. inaczej sprawa wyglada jak jest z 200 ha i jak to mowia jest czym dzielic. w takim przypadku jak jeden dostanie przykladowo 70 ha a drugi 130 to i jeden i drugi jest w stanie prowadzic gospodarstwo. w obecnych czasach na 20 ha jak sie gospodaruje to wedlug mnie nie wiele co mozna zdzialac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
michal0123    0

Jakie mamy możliwości prawne w naszym przypadku. Troje rodzeństwa( najstarszy syn i dwie córki), Dwoje najstarszych ok 30 lat, po skończeniu szkoły i kilku latach tułaczki za szulaniem pracy i chleba u różnych pracodawców w końcu założyli rodziny i mieszkają w mieście. Syn po 10 latach mieszkania na stancji w końcu dostał kredyt i kupił mieszkanie, będzie spłacał do końca życia, jego żona nie przcuje - małe dziecko a dziatkowie daleko żeby mogli popilnować. Srednia córko z mężem kupili sobie razem niedrogie mieszkanie i już spłacili, szwagier miał odłożone pieniądze ale to nie dotyczy. Rodzice w midzy czasie trochę pomagali w ten sposób że to jednemu kupili lodówkę, drugiemu dali kasę na kuchenkę coś w tym rodzaju itp. Najmłodsza nie chciała pracować "w mieście" lubiła na gospodarce, to i lepiej że każdy znalazł sobie miejsce gdyż teoretycznie nie powinno być kłutni o majątek. Obecnie najmłodsza wyszła za mąż za gospodarza, tuż przed ślubem rodzice przepisali cały majątek na nią, oni teraz połączyli gospodarstwa. Nie było konkternie rozmowy o jakimkolwiek podziale czy spłacie rodzeństwa, to wszystko jakoś odbyło się szybko i bez rozgłosu, myśleli chyba że jakoś tam będzie. Teraz starsi żądają jakiejś rekompensaty za cały niezadłużony majątek, proponowane było polubownie bez sprzedaży ziemi i jakichkolwiek kredytów żeby oddawała przez kilka lat dopłatę od ziemi rodziców. Ona wypieła się i twierdzi że wszystko teraz jest już jej a ona ma wielkie plany i potrzeba jej jeszcze dużo pieniędzy (ma dopiero dwadzieścia parę lat). Teraz rodzice żałują i rozumieją że zrobili źle, powiedzieli że mogli przetrzymać gospodarstwo jeszczę kilka lat i spłacić nas chociaż tą dopłatą - bardzo mi ich szkoda bo to przeżywają. Z siostrą nie ma dyskusji, wprowadziła swoje rządy. Jak można od niej coś wyegzekwować, bo ona nie zna życia i nie wie jak to można zaczynać życie od zera?

Edytowano przez michal0123

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kuzaj63    25

Z tego wynika że od 20 roku życia nie pracowałeś już na gospodarstwie rodziców ?Tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damian40000    85

zamiast wyjeżdżać i szukać lepszego życia trzeba było w domu zostać gospodarstwo rozwijać. Moim zdaniem to normalne że zapisuje się gospodarstwo temu który na nim zostaje i chce je rozwijać a nie temu który się wyprowadza i chce tylko kasę wyciągnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
michal0123    0

Nierozumiecie jakie zadałem pytanie? nie pisze tu żeby się z wami przekomarzać i wysłuchiwać opinii.

Załużmy że to ja przejął bym gospodarstwo bo myślałem o tym, co w tedy? Założył bym rodzinę a siostrom miałbym dać kopniaka; 100 zł w kieszeń i niech sobie idą gdzieś szukać pracy za 1200 zł póki młode, mieszkać na stancji i życzyć powodzenia na znalezienie chłopaka co najmniej z mieszkaniem?

Ale Twoim damian40000 rozumowaniem to powinienem je zatrzymać u siebie w pokoiku żeby pomagały jeszcze dla mnie rozwijać gospodarstwo, bo kilkanaście tysięcy miesięcznie i kilkadziesiąt tysięcy dopłaty rocznie to byłoby jeszcze jak dla mnie za mało na przeżycie. Wnioskuje że jesteś jeszcze młody i nie znasz życia a co najmniej nie masz założonej rodziny.

Edytowano przez michal0123

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    713

Też macie pomysły... oddać jednemu wszystko bo chce gospodarzyć a reszcie kazać pracować za 1200zł. Są różne sytuacje i różne gospodarstwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damian40000    85

Sam wybrałeś 10lat temu jak chcesz żyć. Czy ktoś cię wyganiał z domu? Mogłeś na swoim pracować. Ciesz się że siostra wszystko ogarneła bo tak majątek który tworzyło jedno lub więcej pokoleń poszedł by na zmarnowanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

I co jakby 2 osoby zostały? Albo piątka dzieci stwierdziła, że chce gospodarzyć? Podzielić wtedy dom i gospodarstwo na 5 części?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    713

Wtedy dzielą się po równo, dom wspólny dopóki rodzice żyją i już. Niech sobie każdy radzi ze swoją częścią. Wtedy nikt do nikogo nie będzie miał pretensji

 

 

W sytuacji gdy jest troje dzieci, gospodarstwo koło 50h i tylko jedno chce na nim pracować a reszta np studiuje i w domu jest na święta to też to inaczej się liczy. Wtedy spłaca się pewną część np dopłaca do mieszkania i po problemie. Najlepsza sytuacja to taka kiedy te dwie osoby zarabiają dobre pieniądze.

Edytowano przez pawelol111

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Pewnie, każdy dostanie 2 ha, świnie, pół krowy i jeden pokój. Będzie sprawiedliwie.

 

Nie może być tak, że ktoś dostaje majątek warty grube tysiące, wraz z nim miejsce pracy, przejmuje produkcję, a pozostałe rodzeństwo nie dostaje nic. Temu co zostaje wydaje się, że tak jest ok, bo w końcu musi się rozwijać, a reszcie nic się nie należy, bo olali gospodarstwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez karol
      Zapraszam do wypowiadania się na temat prowadzenia rozrachunków z tytułu VAT w gospodarstwach rolnych. Jakie są Wasze doświadczenia?
    • Przez Narko
      Zapraszam do dyskusji po przeczytaniu artykulu.
      http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/nieruchomosci-ostatnia-chwila-na-zakup-ziemi-rolnej,2208847,4206
    • Przez Luke16
      Da rade zarejestrować ciągnik teraz który był wyrejestrowany w 1989 roku??? Mam dowód rejestracyjny....
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
    • Przez Aries
      Na własnej posesji od dzisiaj czyli 01.01.2017 można wycinać drzewa bez zezwolenia jeżeli nie odbywa się ona na cele gospodarcze. Czyli u siebie prywatnie można już ciąć wszystko według uznania, pamiętając tylko, że wycina się łatwo a na urośnięcie trzeba długo czekać.
       
      Na cele gospodarcze zezwolenie obowiązuje na drzewa, których obwód pnia na wysokości 130 cm nie przekracza 100 cm w przypadku: topoli, wierzby, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej i platanu klonolistnego. W przypadkach pozostałych gatunków drzew – 50 cm czyli np. dąb, brzoza, sosna, świerk, grab, buk i inne nie wymienione w przedziale powyżej 100 obwodu.
       
      Warto ochłonąć po tym nagłym uchyleniu niesprawiedliwej blokady i najpierw przemyśleć co naprawdę trzeba wyciąć. Często człowiek rzuca się na możliwość kiedy tylko ona powstanie a potem żałuje.
       
      ====================================================
      4 stycznia - Dodaję praktyczną informację z gminy Gniezno
       
                                 *   *   *
      1 stycznia 2017r. weszła w życie ustawa o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz ustawy o lasach. Znosi ona wymóg uzyskania zezwolenia na wycinkę drzew i krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane w celach niezwiązanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz są usuwane w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego.
      W pozostałych przypadkach (dotyczy to m.in. użytkowników działek na terenach Rodzinnych Ogrodów Działkowych, osób fizycznych i podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, wspólnot mieszkaniowych, osób prawnych) wymagane jest uzyskanie zezwolenia na usunięcie drzewa, którego obwód pnia liczony na wysokości 130 cm przekracza: 100 cm – w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego; 50 cm – w przypadku pozostałych gatunków drzew, oraz na usunięcie krzewów rosnących w skupisku o powierzchni powyżej 25 m2. Wszelkie informacje w tym zakresie można uzyskać w  Wydziale Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego pokój numer: 46, 47 oraz pod numerami telefonów: 61 426 04 45, 61 426 04 46, 61 426 04 47. Wnioski w sprawie wydania zezwolenia na wycinkę drzew lub krzewów są dostępne w Wydziale Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego ul. Lecha 6, 62- 200 Gniezno pokój nr 46, 47 oraz na stronie internetowej: www.gniezno.eu.
      http://www.informacj...ug-nowych-zasad
       
      Już nie ma wątpliwości - u siebie prywatnie tniemy jak chcemy a w "pozostałych przypadkach" (wymienione wyżej) jest ograniczenie między innymi w postaci podanych średnic mierzonych na wysokości 130 cm.
×