Skocz do zawartości
krolik13

Przyszłosć

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Owszem najpierw zginą 20 hektarowcy i zostaną zjedzeni przez otaczające je większe gospodarstwa.Niestety te gospodarstwa nie zaspokoją głodu ziemi i wzrastających wymogów co do wzrostu areału tzw.nowoczesnych gospodarstw.Kwestią czasu będzie wewnętrzna konkurencja pomiędzy większymi.Doprowadzi to do dalszego spadku dochodowości i dalszej redukcji liczby gospodarstw.Będzie malała liczba gospodarstw, które będą"dawały radę" ,a rosła zadłużonych,które nie są w stanie związać końca z końcem.Cena ziemi spadnie z uwagi że zainteresowani nią będą nieliczni i to nie koniecznie pracujący na ziemi która kupują.Być może gospodarstwo przyszłości to 25-50 tyś ha,w rękach jakiejś grupy kapitałowej,a ci którzy nie dali rady to siła robocza,której zresztą potrzeba coraz mniej(z uwagi na rosnąca wydajność sprzętu i jego bezobsługowość)Czy taki scenariusz jest niemożliwy?W tym świecie Volvo,Nissan bądz czy też Audi nie było w stanie utrzymać się na rynku samodzielnie.Dlaczego ma nim być 100-hektarowe gospodarstwo Kowalskiego?A wszystko to przez wzrost plonów i coraz łatwiejsze ich uzyskanie ;),co zresztą niektórzy( niesłusznie) uważają za panaceum na bieżące problemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Roman84    0

W moim województwie srednia powierzchnia gospodarstwa to trochę ponad 4 ha i o jakiej opłacalności można mowic kiedy taki rolnik wyprodukuje żywność o wartość np. 10 tys zl i narzeka na brak opłacalności. Nigdzie na swiecie nie można zyc na przyzwoitym poziomie produkując rocznie 20 ton zboz. Dopłaty dla większości gospodarstw to zasiłki socjalne które zwalniają zmiany w polskim rolnictwie. W mojej gminie w 2008 roku 6% rolników otrzymało 50% srodkow , w Polsce odpowiednio 40% otrzymało 85% srodkow. Zauważyłem ze w prawie każdej wsi w ciagu ostatnich 15 lat powstalo co najmniej jedno dobrze zarządzane gospodarstwo o powierzchni kilkadziesiąt czy prawie 1000 ha w przypadku uprawy zboz a zaczynali od 3 ha. Wspieranie małych gospodarstw kwotami 1000 zl powoduje ze obrót ziemia został ograniczony. Na tej samej drodze można spotkać rolnika jadącego koniem z wozem i rolnika z JD 8530. Jeżeli ktos uwaza ze doplaca do produkcji to może zrezygnować z uprawy a otrzyma od 2010 dopłatę JPO i UPO czyli zarobi wiecej bo nie musi dopłacić do produkcji. W moim przypadku (gospodarstwo 80 ha na wysokości 350 -650 m npm) ograniczenie i ekstensyfikacja produkcji mleka i miesa dala wyższy zysk niż intensywna produkcja, dzieki doplatom rolnosrodowiskowym. W rolnictwie tak jak w każdej innej działalność zarabiają tylko dobrze zarządzane gospodarstwa których koszty jednostkowe sa najniższe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To nie jest moja wyssana z palca opinia tylko to jak wygląda dzisiejszy świat. I czy mi się to podoba czy nie to jakiekolwiek idealizm mogę sobie schować... na półkę i się muszę dostosować. Albo zginę.

Do momentu, w którym człowiek odpowiada tylko za siebie można sobie pozwolić na snucie idei, zastanawianie się komu gorzej komu lepiej. W najgorszym wypadku wyląduję na dworcu chroniąc się przed zimą w nadziei, że nie wywali mnie ochrona. Ale jak się ma na utrzymaniu rodzinę to się trzeba dostosować i zapewnić jej byt. Jak już wspominałem, czy mi się to podoba czy nie.

 

A co do przytoczonego przykładu to jak już też wspominałem nic nie jest wieczne. Z obserwacji okolic zauważyłem że średnio co 4 pokolenie niszczy dorobek pozostałych 3 pokoleń. Mam siada, którego dziadek miał największe gospodarstwo we wsi. I co dziś zostało z tego? Same zabudowania. Połowę ziemi ma syn człowieka będącego parobkiem u końca gospodarowania dziadka ww sąsiada i na początku syna. Resztę ziemi mają inni.

Takich przykładów jest więcej. Więc zważ że sam kapitał, to z czym zaczynamy to za mało. Najwięcej zależy od ludzi.

 

A 20 hektarowiec, o którym wspominałeś. Najlepiej to nic mu nie mówić żeby go nie dobijać. Ale wymieniając takie przykłady i tak nie zmienisz realiów.

I być może błędnie interpretuję rzeczywistość, być może skończę na dworcu. Tego nie wiem ale nie zmierzam się poddawać a z drugiej strony walczyć z wiatrakami.

 

PS nikogo nie przekonuje do swoich poglądów a jedynie je przedstawiam. Jak ktoś ma lepsze chętnie wysłucham. Może będzie z nich jakiś pożytek ;)

 

Edit @ xemit. Skąd pewność że wszystko nadal będzie podążało w tym samym kierunku jak do tej pory, a nie pojawi się nagły zwrot wydarzeń? Oba scenariusze są równie prawdopodobne.


Agatka (dla przyjaciół Bajbusek) Taka maleńka istota, a nadaje życiu zupełnie nowy wymiar :D

Praca wymagająca zaangażowania więcej niż jednej osoby jest pracą źle zorganizowaną!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

yarecki12    0

xemit dobrze gadasz i najmądrzej ze wszystkich tutaj, masz 1000% racje, taka prawda, będzie tak jak mówisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Ja również mam znajomego który sprzedał swoje gospodarstwo w połowie lat 90,uznając że czas skończyć tzw. "walkę gołej d*py z batem".Dzisiaj posiada kilkanaście koparek,ponad tuzin aut ciężarowych.Wybudował czwarty dom o standardzie,który jest nieosiągalny dla większości z nas.Firmą zarządzają ludzie,a on sam sporo czasu spędza na róznego rodzaju przyjemnościach dnia codziennego.I to wszystko w ciągu 15 lat oraz z decyzji o sprzedaniu gospodarstwa.

Pisze o tym tylko dlatego,ze na forum jako alternatywę podaje się pracę najemną za "psie pieniądze".A przecież można prowadzić własną działalność,kierować ludzmi zamiast być kierowanym,czerpać przyjemność z innej pracy.A że z dala od krowiej d*py i świńskich ryjów-z taką stratą naprawdę,można się pogodzić mając przyjemniejsze rzeczy przed oczami.

P.S.Chłopie z Mazur.Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny z prostej racji:Następuje stały wzrost wydajności sprzętu rolniczego,ale rosną jego ceny.Jednostkowy sprzęt potrafi obrobić potężny areał,szybciej i lepiej.Postęp w hodowli,nasiennictwie,chemii i rozpowszechniające się GMO to również dodatkowe ułatwienia w tworzeniu góry żywności.Matka natura niestety nie da rady sobie z tym poradzić,gdyż susze powodzie i inne klęski przestają mieć znaczenie w bilansie zywności.Ta taniejąc,będzie wymagała coraz większej jej produkcji by przy spadających cenach utrzymać dochodowość.Jakoś nie mam pomysłu jak przerwać to błędna koło ,tym bardziej że sami tym nie jesteśmy zainteresowani.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rafal180    2

@ xemit twoje posty aż miło się czyta ;) i w większości się z tobą zgadzam :D


Więc dziewczyno powróć tu... ja tak proszę z całych sił Ooooooooooooooo
-------------------------------------------------------
Pozdrawiam wszystkich zakochanych i znawców tematu!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Niestety,mi się je przykro pisze,a to dlatego, że niestety mogą się sprawdzić,czego oczywiście Wam i sobie nie życzę.A że trochę czrno-zawsze lepiej się miło rozczarować,niż sromotnie zawieść. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rafal180    2

Racja lepiej przyjąć czarny scenariusz i mniej więcej wiedzieć co może nasz fach spotkać :D pożyjemy zobaczymy.Jestem pewien ze omawiacie tu sytuacje gospodarstw nastawionych głowie na produkcje zbożowa,"niby" gospodarstwa warzywnicze rządzą sie troche innymi regułami ale i one mogą być w nieciekawej sytuacji :D W dzisiejszych czasach potrzeba dużo towaru w bardzo dobrej jakoś produkowanej pod konkretnego odbiorce,bo niestety kończą się czasy ze małe gospodrastwa warzywnicze sprzedają swoje podrodukty na rynkach ;).

 

Miejmy nadzieje że czarne scenariusze się nie spełnią bo to oznacza bankructwo dla wielu z nas.


Więc dziewczyno powróć tu... ja tak proszę z całych sił Ooooooooooooooo
-------------------------------------------------------
Pozdrawiam wszystkich zakochanych i znawców tematu!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
adamj24    8

Jak już tak ciągnięcie tą dyskusje o przyszłości to dorzucę soje 3 grosze. Zgadzam się z Romanem84 co do tego, że czasy gospodarstw do 20 ha mijają. Nie da się wyżyć ze sprzedaży 20 ton zboża lub 20 świnek to już przeszłość. Co do wielkości gospodarstwa jakie zapewni przeżycie to powinniśmy spojrzeć na kraje Europy zachodniej gdzie przeszli oni ten proces przemian 30-40 lat temu i w zależności od profilu produkcji funkcjonują tam gospodarstwa kilkudziesięciu hektarowe pozwalając na przeżycie ekonomiczne. Nie ma co się doszukiwać, że u nas będzie inaczej ceny płodów rolnych poprzez notowanie giełdowe zrównały się w całej Unii i tylko koszty transportu decydują o przesunięciu z jednego kraju do drugiego określonej partii towaru (np. załadunki zboża w portach). Lub rozwój zakładów przetwórczych, u nas akurat z tym jest kiepsko. Moim zdaniem to co nasi politycy powinni wykonać już to zdefiniować na nowo pojęcie rolnika, producenta, który dostarcza towary na rynek tak by wyeliminować z systemu dopłat oraz KRUS wszystkich drobnych posiadaczy ziemskich, którzy tylko produkują na własne potrzeby lub oddają ziemię w dzierżawę. Poznalibyśmy prawdziwy obraz polskiego rolnictwa, uwolniono by część ziemi dla tych którzy chcą się rozwijać dalej w rolnictwie. Xemit co do twojej wizji wzrostu powierzchni gospodarstw to można tym procesem sterować (dziś jest to ustawa o gospodarce nieruchomościami rolnymi ) w przyszłości mogą być inne instrumenty na spadek dopłat wraz ze wzrostem ilości ha itd. co skutecznie zniechęca do zwiększania powierzchni bo po prostu się nie opłaca. Reasumując, kto ma już potencjał do rozwoju powinien szukać możliwości powiększenia skali produkcji, kto widzi że gospodarstwo małe, brak ziemi w okolicy itd. to może powinien pomyśleć o sprzedaży i zając się czym innym lub sprzedać w jednym miejscu by kupić dwa razy większe w innym, np. przeprowadzka z wielkopolski gdzie ziemia w ceni 50 k/ha w inne gdzie ziemia w cenie do 15k/ha. I tym sposobem moim zdaniem można powiększyć gospodarstwo najszybciej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitasem    17

Jaka przyszłość?-raczej coraz trudniejsza,myślę,że w niedługim czasie zostaniemy pozbawieni taniego ubezpieczenia w KRUS,oraz zwolnienia z opodatkowania to bardzo obciąży gospodarstwa rodzinne.

Ciągłe powiększanie gospodarstw jeżeli z własnego kapitału tak,a jeżeli na kredyt przy tych cenach ziemi i obecnej rentowności w rolnictwie to droga prowadząca do katastrofy,ceny ziemi rolniczej w niektórych rejonach Polski są doprowadzone do absurdu ekonomicznego z czyjej winy?- kupujących.

Zagrażenia zewnętrzne to w największym stopniu Rosja oraz Ukraina wręcz z nieograniczonym potencjałem w produkcji zywności.Szczególnie Rosja gdzie rząd w caraz większym stopniu angażuje ogromne sumy pieniędzy z eksportu ropy i gazu w rozwój swojego rolnictwa już są efekty Rosja z importera zbóż stała się ich dużym eksporterem co w znacznym stopniu przyczyniło się do spadku cen na giełdach swiatowych.

Taraz olbrzymie środki będa angazowane w rozwoj produkcji wieprzowiny i drobiu.

Moim zdaniem receptą dla mniejszych gospodarstw jest podjęcie pracy dodatkowej poza rolnictwem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sadek    462

Zgadza się sprzedał i zainwestował i robi może teraz to co lubi, ale ile jest (było) takich gospodarstw co sprzedało ziemię na życie. Ale to jest problem złego zarządzania (jak coś 1 rok się nie opłaciło to już w kolejnych latach nie było uprawiane/hodowane) i braku chęci do pracy (przykład jednego z sąsiadów).

 

Jeden na ok. 10 ha + produkcja zwierzęca i żyje dobrze (wszystek sprzęt łącznie z kombajnem wszystko krajowej produkcji + MTZ 82-wyglądający jak nowy).

 

Wiadomo są tereny gdzie ziemia słaba i nie ma możliwości się utrzymać.


"Cogito ergo sum"
Pozostaję: otwarty, elastyczny, ciekawy.

 

GG 8872878

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Upodabniamy się do "mieszczuchów",którzy mierzą poziom dobrobytu rolnika po ilości ciągników,maszyn i innego sprzętu.Porozmawiajmy o wczasach na które jezdzimy,szkołach do których wysyłamy nasze dzieci,ilości sprzętu AGD, o posiadanym jachcie, bądż np. sprzęcie narciarskim,ilości mieszkań i tak prozaiczną sprawa jak samochód i ich liczba.

Czyż posiadanie podnośnika kolumnowego przez mechanika samochodowego,ilości tokarni w zakładzie tokarskim lub wózków widłowych w pobliskim magazynie,świadczy o opłacalności dla prowadzonej działalności?

Czy na mity o bogactwie polskiego rolnika nie pracujemy osobiście?Czy pracujemy po ty by kupić kolejną zabawkę,czy też kolejna zabawka pracuje na nas by pozwolić sobie na odrobinę luzu i inwestycje niekoniecznie w gospodarstwo?

P.S.Jeśli miarą bogactwa jest sprzęt to dlaczego upadają np. linie lotnicze, które mają takie drogie samoloty,lub linie oceaniczne,które mają jeszcze większe statki ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wlodiw    2

Coś w tym jest... Czasami tak sobię myślę, wspominając kilku znajomych sąsiadów, którzy cale życie tyrali na roli, dorobili się dużych gospodarek i co.... i na koniec poszli w objęcia Św. Piotra.... nie widząc nic z przyjemności tego świata oprócz tych wspomnianych hektarów i krowich ogonów.... Ale tak to z polskim rolnikiem jest. Często zachłanny, zagoniony, co zarobi to zainwestuje albo w dodatkowy hektar, albo sprzęt.... a coś dla ducha....???? ;)

Ps. a co do tej rozmowy o rolnikach 20hekterowych.... no coż ja z ojcem jesteśmy takowymi i co... Te 20ha to można traktowac tylko jako hobby, ojciec pracuje, ja pracuje, a hektary po godzinach i tylko dlatego żyjemy na jako takim poziomie, bo gdyby człowiek miał przeżyc z tych 20ha to by dawno zdechł... czasami się uda na tej ziemi coś zarobic ale sami wiecie, jak czesto...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    164

"Czy pracujemy po ty by kupić kolejną zabawkę,czy też kolejna zabawka pracuje na nas by pozwolić sobie na odrobinę luzu i inwestycje niekoniecznie w gospodarstwo?"-wątpię aby którakolwiek z "zabawek" które ostatnimi czasy zakupiłem kiedykolwiek mi się zwróciła-oczywiście zapewne zaraz usłyszę "to po co kupowałeś ?"-ano po to aby cokolwiek wygodniej mi było- "odrobinę luzu" to ja już miałem biggrin.gif -inwestycja niekoniecznie w gospodarstwo ?-hmm-a w co ?

Dla mnie miarą bogactwa nie jest ilość posiadanych "przedmiotów zbytku"-niech się inni na jachty licytują...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Pozwolę sobie za komentarz,pozostawić ten post bez komentarza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaro    164

Xemit-to nie było do Ciebie personalnie skierowane-ot takie tam coś na marginesie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Mój post też miał trafić piętro wyżej,lecz byłeś szybszy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damian18    3

o panowie xemit ostatni genialny przekazałeś to co ja chciałem przekazać ale nie widziałem jak;p

 

wasze scenariusze rozwoju rolnictwa są prawdopodabne ale zapominacie o jednej rzeczy o ludziach co z nimi będzie gdzie oni będą pracować w fabrykach coraz częściej ludzi zastępują maszyny w rolnictwie też więc gdzie podzieją się Ci ludzie za co kupią tą żywność czy taki rozwój nie prowadzi do samo zagłady??? jeszcze jedna rzecz co będzie jak skończą się paliwa kopalniane? 20 ha obrobię koniem ale 10tys ha już nie bo narazie nie mamy realnej perspektywy zastąpienia paliw kopalnych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wolowik    22

No to teraz moje 3 grosze. ;)

Odnośnie tych którzy wróżą nieskończony wzrost wydajności rolniczej a szczególnie @xemit jest jedno ale. Odnosi się to do zużycia energii do wyprodukowania jednej jednostki plonu i tu jest cały pies pogrzebany. Być może maszyny są większe i wydajniejsze jednak do ich wyprodukowania potrzebne sa potężne nakłady energetyczne jak również eksploatacja pochłania potężne ilości paliwa i wszystko jest dobrze dopóki mamy tanie paliwo (czytaj ropa naftowa). W niedalekiej przyszłości to tanie paliwo się skończy. Alternatywą dla ropy jest tylko olej rzepakowy. Ale jak wiadomo zabiera on powierzchnie uprawom z których bezpośrednio produkowana jest żywność. W zeszłym roku było larum że ceny żywności poszybowały w górę z powodu produkcji biopaliw. Być może nadejdzie taki czas że obecne wielki i wydajne traktory będą stały i zarastały krzakami z prostego powodu braku paliwa i części (które ktoś musi wyprodukować przy użyciu określonej ilości energii i dowieźć je do taj maszyny natępną porcją energii). Drugim zagrożeniem jest rosnąca ilość elektroniki w maszynach przykład ciągnik Ursus c-45 z 1955 roku zachodzisz kręcisz korbą palisz i jedziesz i tak samo będzie z nim za 40 lat. ciekawe jak będą wyglądały obecne ciągniki za 40 lat i czy tez będą paliły i pracowały w polu? ktoś pisał że w New Hollandach TDD nie wymienia się tulei tylko od razu cały blok silnikowy czyli w ramach oszczędności (aby rolnik kupił) robimy jednorazówki które po okresie eksploatacji idą do huty (podobnie jest w samochodach). Niestety tymi kosztami (zakupu ciągle to nowych ciągników) obciążani sa rolnicy. Na zachodzi się z tego wyłgano bo po prostu po eksploatacji wysyła się taki ciągnik np. do Polski albo na Ukrainę i odzyskuje część kosztów na zakup nowego. Jest jeszcze wiele aspektów produkcji żywności mógłbym tiu pisac i książke bym napisał. Ale ja uważam że jednak jest miejsce dla niewielkich nawet gospodarstw ale wszystko zależy od zarządzającego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tobiel    0

pozwolę sobie na dość luźną odpowiedź...kiedy skończą się paliwa historia zatoczy koło. Znajdą się miejsca pracy, powstaną małe gospodarstwa w większości produkujące na własne potrzeby. Będzie jak dawniej hehe o ile ludzkość do tej pory przetrwa heh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Wodór to paliwo przyszłości,praktycznie w nieograniczonej ilości.Jednak do czasu gdy lobby naftowe będzie rządzić rynkiem paliw,nic co nie jest czarne i tłuste nie będzie promowane.Myślę że problemy socjalne będą miały większy wpływ na dalsze perspektywy rolnictwa niż paliwo i w tym upatruje nadzieji.Pisząc o rosnących wymaganiach dotyczących areału, bądż wielkości produkcji,zwracam tylko uwagę że jest to błędne koło,które wcześniej czy pózniej trzeba zatrzymać.W Czechach jest tylko(dziś może i mniej) ok 27tys gosp. ze średnią ponad 170ha(2000r)i daleko im do dobrobytu,a bliżej do naszych problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sebe1033    64

oj spuźniłem się :) to miało być gdzieś na początek tej strony

natura nie da rady :D :D (My Polacy jesteśmy podobni do niej zawsze znajdziemy sposób :);) ) zawsze człowiek chciał być mądrzejszy zapanować nad nią i zawsze co wychodziły jakieś paskudztwa :( z GMO też coś będzie kwestia czasu :) :)

 

Co do 20 hektarowców przeżyją zawsze jest jakaś gałąź produkcji opłacalna ale nie popularna tak jak z 4 ha zboża się nie wyżyje ale z warzyw już tak

Dalej 20 hektarowcy mogą "tworzyć nowe modele" tzn żóna do pracy maż na roli B)

 

Wszystko zależy od ludzi jeden z gów.. zrobi coś a drugi z czegoś pożądnego zrobi gów.. (w przyrodzie nic nie ginie istnieje ciągły obieg :D )

 

Co do tych ciągle rosnących areałów to nasz "postęp" do tego prowadzi kiedyś na 10 to wszyscy polowali potem 6 na roli 3 urzędników i 1 rządził

a teraz 2 na roli 3 robi sprzęty na pole 3 w urzędzie i 2 politycznych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wolowik    22

A co powiesz o USA tam średnie gospodarstwo to 500 (ale to różnie w różnych stanach) i też są tzw. "farmerzy walizkowi" i opłacalność jest bardzo mierna jednym słowem (każdy ma kredytu po uszy). Co do wodoru to są mrzonki (do produkcji wodoru potrzebna jest energia elektryczna tylko skąd?) przechowywanie jest do kitu i energetyczność bardzo słaba. gdyby wodór był panaceum to już lobby motoryzacyjne dawnoby stawiało stacje wodorowe np. w Niemczech a tego jak na lekarstwo i do ciągników to paliwo się wogóle nie nadaje. Tak jak pisałem jedyną alternatywą jest olej rzepakowy albo gaz drzewny. Podlinkowałbym pewne forum na którym na ten temat wypowaidają sie fachowcy ale to chyba niebędzie mile widziane przez modów. Jeszcze jedno zdanie zauważcie czy w jakimś państwie na świecie (nawet wysoko uprzemysłowionym) rolnicy to bogata warstwa społeczna? Bo ja nie znam takiego kraju. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Magda_86
      Witam serdecznie. W grudniu 2013 roku rodzice przepisali mi gospodarstwo, ale wszystkie faktury są wystawione na nich bo w styczniu już nie kupowałam paliwa. Czy w ogóle tata może się starać o zwrot podatku? Czy ja mogę wystąpić w jego imieniu jako nowy gospodarz? Czy mogę napisać jakieś podanie i dołączyć kserokopie aktu notarialnego?
       
      Z góry dziękuję za odpowiedź
    • Przez kellerman1
      Witam, jestem w trakcie poszukiwań dzierżaw ziemi, i kiepsko mi idzie.
      Czy jest realne jeszcze na dzień dzisiejszy o dzierżawę wiekszych powierzchni 50,100,150 ha.?Powiedzmy teren cała Polska
    • Przez coolman111
      Jakie są ceny ziemi w waszych rejonach?
       
      Wątek o cenach ziemi w 2013 i dyskusja z tym związana dostępna tu: http://www.agrofoto.pl/forum/topic/72441-ceny-ziemi-2013/
      Dyskusja o cenach we wcześniejszych latach do zobaczenia tu: http://www.agrofoto.pl/forum/topic/5089-ceny-ziemi/
       
      Statek a co ma powiedzieć "normalny" rolnik co ma z 20ha . Kupować działki o pow. nie więcej jak 1ha i bawić się na takich małych powierzchniach jeśli powiedzmy jest przyzwyczajony, że ma co najmniej z 10ha w jednym kawałku.
    • Przez PatrykReich
      Witam, mam pytanie odnośnie przetargu na grunty rolne. KOWR wystawia na licytację działkę, która leży w sąsiedztwie mojej działki, jestem jej właścicielem. Na przetargu będzie wielu chętnych na tą działkę, Czy mogę się starać aby wydzierżawić tą działkę bez licytacji i w jaki sposób ? 
      Kiedyś, gdzieś w TV mowili o możliwości odstąpienia od licytacji lub przetargu jeżeli napisze się podanie do dawnego ANR jeżeli się sąsiaduje z tą działką i jest się jej właścicielem. 
    • Przez karol
      Zapraszam do wypowiadania się na temat prowadzenia rozrachunków z tytułu VAT w gospodarstwach rolnych. Jakie są Wasze doświadczenia?
×