Skocz do zawartości
ArekJ

Zmiana defincji "rolnik" w polskim prawie

Polecane posty

ArekJ    0

Witam wszystkich, na dzień dzisiejszy w świetle polskich przepisów "Rolnikiem" może byc każdy kto posiada 1ha przeliczeniowy. Tym samym może byc ubezpieczony w KRUS i pobireać dopłaty unijne, których ideą było zmniejszenie kosztów produkcji żywności aby całe nasze społeczeństwo mogło wydawać mniej w spożywczym.

 

Niestety jak powszechnie wiadomo zdecydowana wiekszość "Rolników" która TYLKO posiada ziemię aby być ubezpieczonym w KRUS a pracuje np jako taksówkarz itp (z powodu dużo mniejszych składek) nawet nie ma zielonego pojęcia o rolnictwie, takich absurdów mozna wymieniać wiele.....

 

Moje zdanie dotyczące definicji rolnika jest takie:

Aby ktoś był rolnikiem, musi posiadać GOSPODARSTWO ROLNE wytwarzające płody rolne, a jeżeli chodzi o dopłaty obszarowe to powinnni dostawać nie posiadacze gruntów rolnych a ich urzytkownicy. Najlepiej gdyby była dopłata do mleka, mięsa zboża itp a nie do ha.

 

Chciał bym poznać Wasze zdanie w tej kwestii, i jakie wy macie propozycje definicji "Rolnik" aby można było "uzdrowić" system ubezpieczenia KRUS i dopłat do produkcji rolnej (Dopłat obszarowych)

 

Pozdrawiam wszystkich!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
qazi    57

o ile mi wiadomo do dopłaty obszarowe dostaje właśnie użytkownik a nie koniecznie właściciel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kat    7

A co to za różnica kto weźmie dopłatę. Jakiś "pajac" z miasta czy rolnik. Bo jeśli rolnik to miastowy zawoła za dzierżawę stawkę równą dopłacie i wyjdzie na to samo ;) .

 

Co do pseudo rolników którym zależy tylko na ubezpieczeniu w Krusie to faktycznie sytuacja chora. Ilu ich jest? Nie wiadomo, 1/3 może 1/4 a może 1/5 spośród ubezpieczonych..... Powinni się za nich wziąć a nie psioczyć że muszę tyle kasy do krusu dopłacać..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

Nikita_Bennet    100

Rolnik wg mnie.

Posiadacz zależny bądz właściciel gruntów o powierzchni co najmiej 10 ha, prowadzący osobiście produkcję (nie zatrudniający do tego osób jeśli prowadzi jeszcze inną działalność).

Wszystko co mniejsze to paszli won. Jeśli ktoś ma te 10 ha ale najmuje ludzi bo jest warszawiakiem - tez won (chyba że to działy specjalne czy jakieś warzywka itp).

a w 2020 - zwiększyć do 15ha.

 

Rolnik ma prawo pracować gdzie indziej - przecież zwykły człowiek może pracowac jako np kierowca a nocami prowadzić warsztat naprawczy.

Wniosek jest taki więc że można być np rolnikiem i uprawiać 20-30ha i pracować jako taksówkarz. Ja się ubiegam o przyjęcie do służb mundurowych i wiem że spokojnie nie będzie to kolidować z pracą w rolnictwie (zamiast zwierzaków kasa z munduru a ziemię i tak będę uprawiał bo to lubię).

 

PS: dopłat nie ruszać bo bierze je użytkownik wg prawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ArekJ    0

No właśnie dlatego dopłaty obszarowe to poroniony pomysł, bo te pieniądze nie rekompensują niskich cen płodów rolnych w odpowiednim stopniu zwłaszcza jeżeli ktoś stosuje uprawę intensywną lub jaka kolwiek produkcję zwierzęcą (im większa intensyfikacja tym dopłata jednostkowa do produktu finalnego jest mniejsza), i w rzeczywistości tylko przechodzą przez rękę rolników. A gdybym dostał pieniądze za to co wrzeczywistości wyprodukuję, to cwaniaczenie zmniejszamy niemal do marginesu. Np możemy wprowadzic przepis że dopłata do pszenicy wynosi 50zł za 1 tonę ale dopłatę można dostać do 6 ton z 1 ha bo wtedy będzie następne pole do popisu aby oszukiwać i tak samo z mlekiem czy wieprzowiną itp itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tommy66692    10

u mnie we wsi jest moze 5 gospodarzy (w tym nasze gospodarstwo) co na więcej jak 10ha, duzo osób uprawia tylko dla doplaty-szlag człowieka bierze trafia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
GSX    0
Rolnik wg mnie.

Posiadacz zależny bądz właściciel gruntów o powierzchni co najmiej 10 ha, prowadzący osobiście produkcję (nie zatrudniający do tego osób jeśli prowadzi jeszcze inną działalność).

Wszystko co mniejsze to paszli won. Jeśli ktoś ma te 10 ha ale najmuje ludzi bo jest warszawiakiem - tez won (chyba że to działy specjalne czy jakieś warzywka itp).

a w 2020 - zwiększyć do 15ha.

 

Rolnik ma prawo pracować gdzie indziej - przecież zwykły człowiek może pracowac jako np kierowca a nocami prowadzić warsztat naprawczy.

Wniosek jest taki więc że można być np rolnikiem i uprawiać 20-30ha i pracować jako taksówkarz. Ja się ubiegam o przyjęcie do służb mundurowych i wiem że spokojnie nie będzie to kolidować z pracą w rolnictwie (zamiast zwierzaków kasa z munduru a ziemię i tak będę uprawiał bo to lubię).

 

PS: dopłat nie ruszać bo bierze je użytkownik wg prawa.

 

 

Co ma areał uprawowy do bycia rolnikiem ??? Powinno się wsiąść po uwagę taki aspekt jak źródło otrzymywania dochodów.

 

 

Słuszne uwagi co do upraw tylko dla otrzymania dotacji.

 

Co do otrzymywania płatności w postaci dopłat bezpośrednich do plonów to życzę powodzenia ponieważ nich będzie susza i zbierzesz np.3t z ha pszenicy i wtedy dalej bida. Także to rozwiązanie też jest kiepskie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
GSX    0

dokładnie ponieważ ktoś może posiadać 200 ha a na polach rośnie jemu pełno perzu, lebiody itp. , a ktoś ma 8 ha i ma czysto.

(Sytuacja może być odwrotna)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikita_Bennet    100

Tylko weźcie się utrzymajcie z 8 ha? Jeśli nie jest to dział specjalny produkcji

Zobaczcie że nowa ustawa to długie lata oczekiwania, a w obecnej wystarczy zmienić z 1ha na 5 ha a za 10 lat zmienić na 15ha a w międzyczasie pracować nad zupełnie nową ustawą (podatek dochodowy, vat i inne sprawy).

I mamy odsiane maleńkie gospodarstwa produkujące na własne potrzeby.

Problem pseudorolników ubezpieczonych w KRUSie pojawił się dlatego że kupić 1-2, ba nawet 3 ha nie jest tak trudo bo to wydatek np u mnie okolo 30 tys pln (10 tys za ha a słabsze idzie kupić jeszcze taniej ale na nich to las może sie tylko udać bo perz wysycha). 10 lat temu ziemia u mnie była za grosze - 4 wypłaty miastowego typka i ma 1 ha ziemi.

Jeśli minimalna powierzchnia aby być rolnikiem i KRUSowcem wzrośnie do 5-10hektarów to już wtedy mało komu opłaci się cwaniakowanie i bycie rolnikiem(wyjdzie na to samo co płacić ZUS i mieć spokój albo bawić się w pseudorolnictwo i mieć papierków więcej do przerzucenia). W przypadku dziedziczenia też np 20 hektarowe gospodarstwo zostanie rozbite na 3 dzieci i już zaden z nich nie łapie się pod bycie rolnikiem a więc i KRUSowcem. Sami przyznacie że dziś np z 20 ha samych upraw polowych przy poplonach typu k01c ciężko utrzymać się samemu nie mówiąc o rodzinie (bez hodowli/chowu zwierzątek i warzyw, pszczelarstwa itp). Nawet jeśli są to ziemie klasy trzeciej.

 

Dlatego uważam że areał (wraz z klasą ziemi) decyduje tak naprawdę o zdolności wytworzenia dochodu w przypadku gdy głównym zajęciem (70% dochodu) są uprawy polowe.

Jak są zwierzaczki to jest inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vvojtas1    25

wg mnie rolnikiem winno się nazywać używając kryterium dochodowego. I tak rolnikiem była by osoba której co najmniej 50-70% dochodów uzyskiwała by z rolnictwa. Główny problem jest z interpretacją dochodu bo można go przyjmować szacunkowo, używać nadwyżek bezpośrednich lub wymyślać nowe definicje dochodu jak to ostatnio zrobił BCC i tak dochód rozporządzalny wyszedł przeszło 3000zł na miesiąc.

 

Propos dochodów to w mieście brutto średnio to przeszło 3000zł a w rolnictwie???

dobre pytanie ale posługując się danymi GUS czyli około 2000 zł z ha i średnio w Polsce wyjdzie około 8 ha przeliczeniowych czyli rolnik a właściwie gospodarstwo rolne na które ponoć składa się 1,5 osoby pełnozatrudnionej miało by przychód roczny rzędu 15-16 tysięcy złotych co by dawało średnio miesięcznie 800-900zł/ rolnika brutto od tego trzeba by odliczyć składki KRUS

wiem że te 2000zł z ha to nie wiadomo skąd a do tego w mieście większość nie ma tych 3000 brutto czyli rzeczywistość w rolnictwie też trzeba by było gdzieś przez 2 podzielić i wyszło by że 500zł

 

wracając do tematu nic nie da rady zrobić bez wprowadzeniu pełnej rachunkowości i podatku dochodowego, tyle że prawda jest taka że jak to się stanie to w kolejce stanie armia po zasiłek a ludzie w końcu czarno na białym zobaczą jakie są pieniądze z rolnictwa

Wprowadzenie na pewno nie na zasadzie dobrowolności tylko musi być obligatoryjne odrazu dla wszystkich bo jeśli nie to będzie tak jak z VATem jest sobie dwóch znajomych (przeważnie braci lub ojciec z synem lub mąż i żona) jeden na VAT drugi na ryczałt reszty każdy się domyśla lub ją zna i wie że z pewnością najwięcej zyskują kombinatorzy a nie koniecznie rolnicy. Z podatkiem dochodowym było by tak samo gdyby to było na zasadzie dobrowolności

Najważniejsza jednak sprawa to koniec łatwych przekrentów dla tych największych kombinatorów bo skończyło by się usługi bez faktur czyli nieopodatkowane wpływy a w dodatku większe koszty firmy czyli kolejne zyski z niepłacenia podatku.

 

Co do KRUS to dopłacanie rolnikom do ubezpieczeń czy pewna forma finansowania to nie polski wymysł i dopłacają też na zachodzie. może nie tyle może więcej może w innej formie jednak składka emerytalna jest w rolnictwie na zachodzie niższa niż składka nierolnicza.

Zrównanie do składki ZUSowskiej jest z racji tego poronionym pomysłem nie wspominając tego że średnia płaca w mieście to przeszło 3000zł a w rolnictwie może ktoś sprostuje moje wyliczenia, naprawdę wyszło by tak że większość rolników (przy dzisiejszej definicji) nie było by na nią stać bo zarabiali by mniej niż musieli oddać by do ZUS

Gdyby wziąć takie fakty pod uwagę jak średnia długość życia rolnika czyli ubezpieczonego w KRUS (która jest sporo niższa niż ubezpieczonego w ZUS czy średniej krajowej) i to że w rolnictwie o wiele częściej dochodzi do wypadków przy pracy wyszło by że rolnikom należała by się wcześniejsza emerytura i tu nie ma nic do śmiechu takie są obecnie realia

 

wiem że wprowadzenie podatku dochodowego w rolnictwie wielu przeraża (przeważnie dlatego że nie zdają sobie sprawy z amortyzacji) jednak, aby Polskie rolnictwo mogło się rozwijać to inaczej nie da rady. Jednak wciąż nie wiem ile powinien wynosić taki podatek w rolnictwie i czy powinien być zamiast podatku rolnego czy nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sebe1033    62

Rolnik dla mnie możę być od 5 (a nawet od 3 są przecierz warzywa,owoce ) tylko niech 70 % dochodu pochodzi ze sprzedaży płodow rolnych lub zwierząt a reszta osób niech płaci ten ZUS może i zmniejszony o X % w zależności od dochodu z ziemi.

 

Tylko my tu gadu gadu a trzeba kogoś by wzioł zjednoczył siły pozbierał podpisy i zrobił taką ustawę. Politycy tego nie zrobią bo stracą poparcie "rolników"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikita_Bennet    100

My tu gadu gadu bo to forum do pogadania :)

Niestety zmiany ustaw lub ich całkowita zmiana to zbyt dużo na jeden rząd, znaczy się kadencje.

Wojtas ma wiele racji i ameryki nie odkrywa :)

My z kumplem kombinujemy z przejściem na VAT w tym roku (obaj), dobra księgowa a jak wejdzie podatek dochodowy to przejść na niego i jak najszybciej do gopsu po zapomogę bo te pieniądze będą się nam należały jak każdemu ZUSowcowi ;)

 

Strachem z przejsciem na VAT i podatek dochodowy bym się nie przejmował - są pieniądze z kapitału ludzkiego (UE) na różne szkolenia - imho to też dałoby się przepchać. Niestety jest coś co musi się dokonać na polskiej wsi tzw "zmiana pokoleniowa" na ludzi którzy potrafią korzystać nie tylko z pieniędzy dla rolników ale i tych przeznaczonych ogólnie dla wsi. Na ODRy nie mamy co liczyć.

Jeśli zmieni sie def rolnika z 1ha na 5 to mamy odsiane kupę chłopa, skończą się kombinacje ze rolnik 10-15 hektarowy rozpisuje ziemię na siebie żonkę i troje dzieci i ma poniżej 3 ha na głowę i stoi w gopsie po zapomogę a obrabia to jedna osoba.

Do tego zastąpienie podatku rolnego podatkiem dochodowym w opraciu o pełną rachunkowość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MECHANIZATOR    156

ciekawy temat - i żeczywiście problem dość istotny - bo tych cwaniaków na KRUSie jest coraz wiecej a pozniej i tak nalatuje się na rolników ze wszyscy się do nich dokładają - ja osobiscie i tak odprowadzam składki do ZUS i OFE ale to juz z innych względów

 

wracając jednak do tego ze dopłaty powinny być przydzielane do plonu - rozumując dalej kto zainwestował by wiecej w uprawy (intensyfikacja produkcji) ten dostał by wyzsze dopłaty - niby pomysł OK tylko ma jedną zasadniczą wadę czyli coś co niektórzy ekonomiści nazywają efektem multiplikacji - polega to na tym że rolnik który więcej zainwestuje w swoją uprawę dostanie wyzsze dopłaty a gdy dostanie wyzsza dopłatę to w kolejnym roku zainwestuje znowu więcej (zeby wiecej dostać) itd itd - tak sytuacja przedstawiała się w europie na samym poczatku dopłacania do rolnictwa i ma to niestety zgubne skutki dla środowiska naturalnego - bo rolnicy inwestowali głównie w nawozy i środki ochrony a im więcej dopłat otrzymywali tym wiecej chemi szło w glebę - stąd m.in dyrektywy azotowe itp sprawy pokutujące do dzisiaj. - ponoć zdażało się ze dawka azotu w wysokości 300kg czystego składnika na ha to była norma - i jeszcze jak ktoś wczesniej wspomnial przyjdzie susza i leżymy

 

a system jaki mamy obecnie moze nie jest sprawiedliwy do końca ale przynajmniej - nie ma juz ryzyka stosowania astronomicznych ilosci nawozów i chemii no i w razie klęsk zywiołowych nie ma wpływu na wysokość dopłaty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kat    7

System dopłat do produkcji może się wydawać dobry. Ale dla osób gospodarujących na lepszych glebach. I tam gdzie nie ma częstych zjawisk suszy. Bo pomyślcie ile można wyciągnąć z V i IV klasy ziemi o podłożu nadającym się na żwirownię. Jeśli pada deszcz to plon na takiej ziemi będzie dość przyzwoity. A jeśli przyjdzie susza to niewiadomo ile by się nawozu nie nasypało to i tak nic nie pomoże a raczej zaszkodzi. I wtedy ani dopłaty ani plonu który można by sprzedać. Co wtedy pod most?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ArekJ    0
ciekawy temat - i żeczywiście problem dość istotny - bo tych cwaniaków na KRUSie jest coraz wiecej a pozniej i tak nalatuje się na rolników ze wszyscy się do nich dokładają - ja osobiscie i tak odprowadzam składki do ZUS i OFE ale to juz z innych względów

 

wracając jednak do tego ze dopłaty powinny być przydzielane do plonu - rozumując dalej kto zainwestował by wiecej w uprawy (intensyfikacja produkcji) ten dostał by wyzsze dopłaty - niby pomysł OK tylko ma jedną zasadniczą wadę czyli coś co niektórzy ekonomiści nazywają efektem multiplikacji - polega to na tym że rolnik który więcej zainwestuje w swoją uprawę dostanie wyzsze dopłaty a gdy dostanie wyzsza dopłatę to w kolejnym roku zainwestuje znowu więcej (zeby wiecej dostać) itd itd - tak sytuacja przedstawiała się w europie na samym poczatku dopłacania do rolnictwa i ma to niestety zgubne skutki dla środowiska naturalnego - bo rolnicy inwestowali głównie w nawozy i środki ochrony a im więcej dopłat otrzymywali tym wiecej chemi szło w glebę - stąd m.in dyrektywy azotowe itp sprawy pokutujące do dzisiaj. - ponoć zdażało się ze dawka azotu w wysokości 300kg czystego składnika na ha to była norma - i jeszcze jak ktoś wczesniej wspomnial przyjdzie susza i leżymy

 

a system jaki mamy obecnie moze nie jest sprawiedliwy do końca ale przynajmniej - nie ma juz ryzyka stosowania astronomicznych ilosci nawozów i chemii no i w razie klęsk zywiołowych nie ma wpływu na wysokość dopłaty

 

 

Ale wprowadzamy ograniczenie że tylko np do 6ton na 1 ha zboża można dostać dopłatę tak samo z innymi żeczami np. mając 1ha dopłata do mleka będzie np do 8000 litrów a dalsze wyprodukowane mleko czy zboże czy mięso już będzie bez dopłaty,

 

Takie ograniczenia muszą byc bo inaczej było by dużo oszustwa i zagrażało środowisku naturalnemu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ArekJ    0
wracając jednak do tego ze dopłaty powinny być przydzielane do plonu - rozumując dalej kto zainwestował by wiecej w uprawy (intensyfikacja produkcji) ten dostał by wyzsze dopłaty - niby pomysł OK tylko ma jedną zasadniczą wadę czyli coś co niektórzy ekonomiści nazywają efektem multiplikacji - polega to na tym że rolnik który więcej zainwestuje w swoją uprawę dostanie wyzsze dopłaty a gdy dostanie wyzsza dopłatę to w kolejnym roku zainwestuje znowu więcej (zeby wiecej dostać) itd itd - tak sytuacja przedstawiała się w europie na samym poczatku dopłacania do rolnictwa i ma to niestety zgubne skutki dla środowiska naturalnego - bo rolnicy inwestowali głównie w nawozy i środki ochrony a im więcej dopłat otrzymywali tym wiecej chemi szło w glebę - stąd m.in dyrektywy azotowe itp sprawy pokutujące do dzisiaj. - ponoć zdażało się ze dawka azotu w wysokości 300kg czystego składnika na ha to była norma - i jeszcze jak ktoś wczesniej wspomnial przyjdzie susza i leżymy

 

a system jaki mamy obecnie moze nie jest sprawiedliwy do końca ale przynajmniej - nie ma juz ryzyka stosowania astronomicznych ilosci nawozów i chemii no i w razie klęsk zywiołowych nie ma wpływu na wysokość dopłaty

 

 

Ale wprowadzamy ograniczenie że tylko np do 6ton na 1 ha zboża można dostać dopłatę tak samo z innymi rzeczami np. dopłata do mleka: np do 8000 litrów na 1 ha a dalsze wyprodukowane mleko czy zboże czy mięso już będzie bez dopłaty,

 

Takie dopłaty wtedy będą przedstawiały przejrzysty obraz jak ma wyglądac cena skupu płodów rolnych, a tak jest wiele przypadków że rolnicy oddaja duzo poniżej kosztów produkcji a reszta społeczeństwa i branży agrobiznesu mówi że ta dopłata obszarowa to zrekompensuje.

 

Takie ograniczenia muszą byc bo inaczej było by dużo oszustwa i zagrażało środowisku naturalnemu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tommy66692    10
Ale wprowadzamy ograniczenie że tylko np do 6ton na 1 ha zboża można dostać dopłatę tak samo z innymi żeczami np. mając 1ha dopłata do mleka będzie np do 8000 litrów a dalsze wyprodukowane mleko czy zboże czy mięso już będzie bez dopłaty,

 

Takie ograniczenia muszą byc bo inaczej było by dużo oszustwa i zagrażało środowisku naturalnemu

myslisz ze na kazdej ziemi bedzie te 6ton? wezcie przestancie takie głupoty pisac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikita_Bennet    100

Nie uzależniajcie dochodu od plonu wg jakichś tam współczynników bo tworzą się bzudy.

Pełna rachunkowość - co kupiono, co sprzedano zysk, opłaty itp wszystko na żywo i będzie uczciwie bo wprowadzając głupie współczynniki robicie to co zrobiono kiedyś a przez co teraz mamy cwaniaków ktorzy żyją jak pany a my mamy problemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
qazi    57

racja, jak już jakież zmiany to tylko wprowadzenie podatków i opłat na zasadach ogólnych z pełna rachunkowością bo w tedy dopiero możemy mówić czy jest jakiś dochód czy też go brak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ArekJ    0
myslisz ze na kazdej ziemi bedzie te 6ton? wezcie przestancie takie głupoty pisac

z

6 ton to przykladowa gorna granica do jakiej mozna by dostac doplate, troche sie orientowalem to w niemczech jest doplata do sprzedanego zboza mleka i miesa, jezeli chodzi o obszary to nie wiem jak jest dokladnie,

 

Jezeli chodzi o doplaty w ogole to powinny istniec tylko do sprzedawanych plodow rolnych, bo one nie byly stworzone do dawania rolnikom pieniedzy tylko do tego aby ten przyslowiowy mlyn kupil tansze zboze i zrobil tansza make i byl tanszy chleb, to samo z mlekiem czy miesem i wtedy cena jednostkowa jest ciagle taka sama, a jezeli chodzi o jakie kolwiek kalkulacje to sa brane pod uwage tylko koszty jednostkowe, dlatego nie wiem dlaczego SUPER MĄDRZY PANOWIE W MINISTERSTWIE wymyśleli że żućmy tym chłopom tyle samo na chektar obojętnie co oni tam robią i jak. Wedłóg mnie ten system dopłatk który tylko istnieje nie rozwija polskiego rolnictwa, bo czy sie robi czy się lezy dopłata się nalezy

 

Jezli chodzi o podatek dochodowy to jestem za, wtedy wyjdzie na prawdę ilu jest faktycznych rolników i jakie kokosy zbijają ;) jak to myśli reszta społeczeństwa, podejrzewam ze 1/3 nie będzie płacic podatku bo albo wychodzą na 0 albo dokładają do interesu swoją cięźką pracą której nikt nie liczy na gospodarce bo by mu sie dawno to nie opłacało. A nie jak teraz wyliczają jakieś śmieszne dochody wzięte z sufitu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacus    95

u nas we wsi 52 osoby placa krus a z rolnictwa nikt sie nie utrzymuje bo jakim sposobem przy gospodarstwach ok 2,5 ha.co z tego ze II-III klasa,kawalkami IV,polowa to nieuzytki na IV to wiekszosc. ja to jestem obszarnikiem ;) z 12 ha,swoimi i dzierzawionymi od 6 osob,bez umow, papierow, czesc doplat biore ja czesc wlasciciele, na moim areale jest ubezpieczonych z tego co wiem 6 osob,ktore niewiele maja wspolnego z rolnictwem oprocz kawalka ogrodka z jarzynami. taka patologie sprawil system prawny ,ktory sie nie zmieni dopoki bedzie wspolrzadzil psl lub samoobrona.w czasach duzego bezrobocia moze to mialo sens ale teraz nikt nie musi pracowac na czarno,ludzie zdaja sobie sprawe jaka beda mieli emeryture w krusie i sporo przechodzi do zusu.niby jest kryzys ale przynajmniej u nas bezrobocie jest sladowe 3% czyli faktycznie brak.wielu tych "rolnikow" wykorzystuje po prostu luke prawna i na tym oszczedza "pare' zlotych

taka jest specyfika malopolskiej wsi i pisanie o 10 czy 15 ha na rolnika to w chwili obecnej mrzonka.wiele lat musi uplynac zanim powstanie struktura ziemi taka jak na zachodzie.ludzie ziemi nie sprzedaja bo nie potrzebuja pieniedzy,maja dzieci,jesc nie wola,moze podrozeje i tak odlogi leza lub kosza raz do roku. a zreszta kupowac tez nie ma kto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikita_Bennet    100

jacus - jaki kryzys?

Ślepi jesteście? Teraz tylko widać co powinno zostać na rynku a co odpaść. Kryzys to ściema i płacz wielkich tego świata że zapędzili się w kozi róg i nie wyrabiają się.

A Samoobronie to podziękujemy, psl może mało robi ale coś robi i to skutecznie a jakby przestali się tam szturchać to by coś dobrego wyszło.

 

Ważnym problemem jest jeszcze jedno - spora część ludzi nie pracując w rolnictwie ma załatwione emeryturki rolnicze - siakiś tępy sołtys + 2 świadków spod sklepu podpisało oświadczenia że ten a ten pracował 20 lat temu w rolnictwie. U nas byłoby podobnie gdyby nie pogoniło się takich przekrętasów z poświadczeniami.

Patrzcie kto dostaje emeryturkę rolniczą - sami się zdziwicie.

 

A jak jakby poszło wszystko super to od grudnia/stycznia chyba w ZUSie będę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kuki19    2

Panowie nie przesadzajcie że jest tak źle, fakt że ubespieczenie w krusie nie należy się komuś kto kupił 1 ha i oddaje to chłopu żeby sobie obrabiał, chce ktoś być ubespieczony w krus i obrabiać 1 ha i brać dopłaty proszę bardzo, ale niech to sobie sam obrabia czy najmuje usługi, wystarczy wprowadzić tylko jednen obowiązek i słone kary za nieformalne dzierżawy, bo dopłaty są jakie są składki na krus też ale niedopuszczalne jest na wsi i woła o pomstę do nieba, to że 3/4te chłopów obrabia 2gie tyle ziemi bez dopłat a jest to ziemia sąsiadów szfagrów wujków itp. którzy biorą dopłaty i się śmieją jak to dobrze być rolnikiem zmieniają samochody budują domy itd, wielu chłów nei może skożystać z PROW lub nawet zkredytu preferencyjnego bo brakuje kilku hektarów a w rzeczywistości wypruwają flaki na 30-40ha, wielką łąską jest jak obrabia sobie to ktoś za darmo bo i są tacy bezczelni że chcą kasy pomimo że dopałty biorą lub kilka sezonów się godzą a potem wymawiają dzierżawę, można powiedzieć po co obrabiać cudze, ale jest słabszy rok bakuje paszy i trzeba gdzieś zrobic tego siana zamiast zmniejszać stado, także jesli agencja zapowida wnikliwe kontrole odnośnie koszenia łąk od środka i w terminach dla gospdoarstw ekologicznych czy przestrzegania dyrektywy azowotowej niech wprowadzą jeszcze odpowiednie przepisy odnośnie dzierżaw i taki 1no hektarowiec albo da w dzierżawe chłopu formalnie żeby kozytał z dopłat a co za tym idzie nie będzie w krus-ie albo sam będzie najmował usługi się zajmie tym co ma i zobaczy sobie na własnej skórze co ile ksoztuje i ile z tego dochodu można uzyskac, albo porpstu przestanie wystawiać na dopłaty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powtórzę to co poprzednicy mówili: spiszą umowe i rolnik weźmie dopłatę a właściciel mu zaśpiewa czyns w wysokości tej dopłaty i sums sumaróm nic sie nie zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×