Skocz do zawartości
smutnyadam

podzial majatku . czy moge czuc sie pokrzywdzony

Polecane posty

smutnyadam    0

Jest nas trojka rodzenstwa 2 braci i 1 siostra. Brat i siostra pokonczyli studia dziennie panstwowe i utrzymywani byli przez rodzicow ktorzy maja dobrze prosperujace gospodartwo rolne.  Ja jako ten najmlodszy od dzieciaka mialem mowione ze mam tam zostac. Na poczatku mi sie to nie podobalo bo chcialem robic co innego ale uleglem i po czasie spodobala mi sie ta praca. pracuje w nim od nastolatka czyli ponad 15 lat za dach nad glowa jedzenie rachunki itd. zadnej pensji nie mialem ale skoro mialem to wszystko dostac po latach to nie mialem o to pretensji i pracowalem nic nie mowiac. Siostra wyjechala za geanice zarobila na dom dostala dzialke i 50 tys zl znalazla dobra prace i zyje kilka km dalej. Brat skonczyl studia zyl i pracowal w duzym miescie 15 lat i przyjedzla na wies raz na 2 miesiace na weekend.  Podsluchujac rozmowe dowiedizalem sie ze takze dostal juz od rodzicow 50 tys zl w gotowce.Ja w domu bylem od dziecka ponizany przez matke ze nic nie potrafie ze dwie lewe rece itp itd. a zawsze jak chcialem z domu wyprowadzic i isc do normalnej pracy skutecznie mnie od tego odwodzila. w miedzy czasie popadlem w dlugi hazardowe. Rodzice spacili za mnie 200 tys zl ale sam juz nie wie czy racji tego ze chcili mi pomoc czy z racji straty czesci ziemi przez brak splaty , obecnie od 3 lat  nie gram. Moj brat w miedzy czasie ozenil sie i urodzil mu sie syn i nadal mieszkal w tym duzym miescie. Mi przed dlugami zostalo zapisane czesc ziemi na tzw premie mlodego rolnika.  bylo to 75 tys zl pomocy z uni za ktore ojciec kupil maszyny. Po splace dlugow  bez wachania oddalem  cala zapisana mi wczesniej ziemie przez rodzicow warta 1 mln zl  oraz te maszyny aby sie nie martwili ze znow narobie jakis dlugow. Za jakis czas poinforlwalem rodzicow ze moja zona jest w ciazy i od tego wszystko sie zaczelo. Brat nagle po 15 latach zapragnal wrocic z wielkiego miasta na wies i wyrazil chec prowadzenia gospodastrwa. Wszystko zostalo zalatwione doslownie w pol roku. jego przeprowadzka zalatwienie pracy dla jego zony przez moich rodzicow, przepisanie na niego calego  domu ,budynkow i 1/3 ziemii.  Dla mnie osobiscie to wyglada jak perfidne wykorzystnaie sytuacji ze wzgledu na moj wczensiejszy hazard i mysl ze kiedy moja corka sie urodzi przekupie ja moich rodzicow. JA sam osobiscie z racji tego ze narobilem dlugow zaproponowalem bardzo sprawiedliwi podzial majatku a wiec kazdemu po 1/3 po smierci gdzie uwazam ze i tak ja ten ktory mial tam zostac jestem najbardziej stratny poniewaz mialem dostac wszystko i miala to byc moja praca. Ziemia przez te wszystkie lata gdy ja tma pracowalem poszla bardzo mocno do gory z 20 tys za ha na 100 tys i zapewne moj brat doskonale o tym wie . Obecnie sama ziemia ktora posiadaja moi rodzice jest warta 3 milioony zlotych a budynki dom i park maszyn kolejny milion. Mozna powiedziec ze nic w poorowananiu z tym co przegralem. Ja z racji tego ze zdaje sobie sprawe czym jest hazard nie chce nic na siebie i zapaoronowalem przpeisanie tej 1/3 na moja corke.  Brat ma w d*pie to ze zabiera mi chleb i prace. Nie mam zadnego wyksztlacenia .Potrafie robic tylko w polu. On oczywiscie tego nie potrafi ale jak widac dla rodzicow to nie ma znaczenia bo twierdza ze sie nauczy. Czuje sie naprawde bardzo mocno skrzywdzony i boje sie ze jak nie zareaguje to zostane z mala nagorda pocieszenia w postaci mieszkania za 150 tys zl a za kilka lat sie dowiem ze te 2/3 ziemi ktore sobie zostawili przepisali po cichu jemu umowa dozywocia w zamian za opieke. Nigdy z nim nie mialem dobry kontaktow pomimo ze jest 4 lata starszy nigdy mnie nie wspieral nie tratowla jak brata i zawsze uwazal za glaba bez szkoly. Nie rozmawiamy ze soba w ogole. Nie moge pojac jak rodzice mogli mu to przepisac znajac nasze relacje i ze moga sklocic nas wszystkich .Brat potrafil przyjechac i powiedziec ze nic tu nigdy nie robilem itp itd. Obecnie jest tutaj miesiac i juz snuje plany jak rozwinac gospodartwo gdzie ja bylem tutaj cale zycie nie moglem nic zrobic po swojemu . Z dnia na dzien rosnie do mnie nienawisc do nich. Kaza mi isc do pracy za 1500 zl bo nitk mi wiecej nie da i utrzymywac sie za to.  Powiedzcie czy mam choc troche racji i moge sie czuc skrzywdzony bo w mojej ocenie to ja trace najwiecej nawet przy rownym podziale jaki sam zaproponowalem gdzie brat i siostra nie robili nic w gospodarstwie. JESZCZE niedawno bylo mowione ze podziela na pol a sisotrze dadza gotowke. JA sam powiedizlem ze z racji tego co zorbilem chce tylko 1/3 na corke po ich smierci . Od czas gdy podjeli decyzje ze brat bedzie tutaj gospodarzyl ostanio przyszedlem do nich i mowie ze maja przepisac na corke moja czesc to mi powiedzieli ze nie dostane nawet 1/3. Mi nie chodzi o ten majatek tylko o sprawiedliwosc po prostu twierdze ze jezeli mi sie nie naalezy to takze nie nalezy sie mojemu bratu ktory chce sobie przyjsc na gotowe na rentowne gospodartwo na ktorym ja ciezko pracowalem. Mam ochote odciac sie od nich i nigdy w zyciu ich nie spotkac. Mam mysli samobojcze , juz 1 probe nieudana o ktorej nie wiedza tego jednak nie zrobie bo mam dla kogo zyc,zawsze myslalem ze od hazardu nie spotka mnie juz nic gorszego powoli wycohdizlem na prosta a tu taka niespodzianka. Moj kochany braciszek jest wszytko na nie. ZACZAL stawiac rodzicom warunki pod jakimi moze tutaj przyjsc jakby im laske robil. Oczyiwcie warunkami bylo wyprowadzka moja i kupienie mi malego mieszkania w bloku. Powiedzcie czy mam choc troche racji i moge czuc sie skrzywdzony? bo jak pytalem znajomych to mowili ze hazard owszem ciezka sprawa ale to powinno sie synowi pomoc a nie podejmowac decyzje po ktorych on znow moze do niego wrocic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaroWM    26

ciężka sprawa - coś podobnego było w mojej rodzinie. młodszy brat od nastolatka pracował w gospodarstwie u ojca (był parobkiem bez prawa głosu za zupę), ja i siostra mieliśmy swoje życie w mieście, na odległość mieliśmy dobre stosunki z nimi. początkowo zamysł był taki, że też nam po mieszkaniu w mieście, a bratu cała gospodarka, bo od małolata zapierdziela tam. ojciec twierdził, że brat niby był podduszony przy porodzie, przez co uczył się słabiej i załatwi mu, aby chociaż przez zawodówkę go przeciągnęli i miejsce pracy będzie miał na wsi, bo wg rodziców gdzie indziej się nie nadawał...

 

z czasem brat wyrobił się, pokończył szkoły łącznie ze studiami - inż. prod. rolniczej, pracował i db sprawdzał się między ludźmi, ale chciał coś po swojemu w gosp. wprowadzać i urządzać itd. wiadomo, ze dwóch nie może rządzić, bo nic dobrego z tego nie wynika. kłócił się z ojcem, ale cały czas działał w gosp, bo kochał to. gdy ojciec zachorował sporządził testament - gosp. 40 ha z maszynami o dziwo zapisał na mnie, bo wg niego brat nie nadawał się do gospodarstwa i sprzeda to i wyjedzie za granicę...

 

ja chcąc mieć zgodę w rodzinie,, przekazałem gosp. bratu (przecież było moją własnością i mogłem zrobić z nim, co zechcę, tak?). zresztą mentalnie nie zasługiwałem na nie - życie, imprezy w mieście, kilka lat za granicą, sporadycznie przyjeżdżałem do wieś i coś lekkiego pomogłem dla rozrywki... a on dymał tam w gównianych warunkach od 15 roku życia i znosił wszystkie fanaberie starych...

 

efekt jest taki, że relacje z bratem mam bdb - żony wspierają nas w działaniach, w ciągu ostatnich lat podwoiliśmy, co ojciec zostawił z czego ponad 20 ha na mnie kupione za MR i csk dzięki jego dzierżawom na mnie, teraz w trakcie jeszcze MGR, także nie warto się żreć, ale to obdarowany musi zrozumieć. rozumiem Twój żal i rozgoryczenie. tak naprawdę nie wiem, jak rozwiązać problem u Ciebie - rodzina musi to zrozumieć, zwłaszcza brat i jego żona (może ona miesza?), może dawny problem z hazardem dodatkowo obciąża Twoją osobę i dla nich jesteś już nie wiarygodny?... mimo wszystko to starszy brat musi uświadomić sobie wagę problemu, skoro na rodziców liczyć nie możesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marko-kolo    213
Napisano (edytowany)

To wlasciciel decyduje co i komu daruje
Nikt tego nie przeskoczy i jak nie ma zgody to wiadomo niemawisc na smierc

Nie uwarzam ze ator tematu jest pokrzywdzony bo 350 tys dostal i nie zostal na lodzie ...
Tak zadecydowali rodzice i tyle ...liczenie wartosci i dzielenie na trzy nie ma sensu bo tak zawsze ktos pokrzywdzony ...tak sie nie liczy, bu tu rozne aspekty napewno byly brane pod uwage i nikt tu nie rozstrzygnie czy slusznie czy nie
Rodzioce maja prawo zrobic co chca bo to ich majatek i tyle

Edytowano przez marko-kolo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

daron64    105

Ciezka sprawa. Zawsze ten, który jest najdalej jest tym dobrym, a ten na miejscu to ten zły. Znam z autopsji. Co prawda nie na taka skale, ale potwierdzone wielokrotnie. Do tego ten hazard. Aż by się chciało pewnie wynieść stamtąd i niech sobie gospodarza. Ale z czegoś trzeba rodzinę, powiekszajaca się, utrzymać i gdzieś mieszkać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Robertkujawy    66

Majątki . Tyle jest warte gospodarstwo ile w nim wytyrasz . U nas są pokoleniowe przepisy i okazuje się że ojciec dostał za friko bo ziemia była za grosze a teraz przez UE w du ** pie** się przewraca. Z własnych dzieci po latach pracy za parobka robią niewolnika, bo po tylu latach szkoda zostawić. Skat to znam .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gaborrolnik    2

Fajnie, że opisałeś swoją historie tak dokładnie. Widać że lezy ci to na sercu i chciałeś się wygadać.

Aby ocenić fair sytuacje musiałbym poznać wersje każdego ze stron i brata i rodziców. Kazdy widzi to inaczej na pewno i każdy coś by dodał od siebie. Zawsze kazdy widzi siebie w świetle tego "najbardziej pokrzywdzonego" Niestety Twoje błedy w życiu odbiły się na tobie i jesteś kojarzony z hazardem. Może być tak że rodzice boją się abyś nie przehulał gospodarstwa dlatego dogadali się z bratem. A wykształcenie nie jest problemem - zawsze możesz iść na studia zaoczne. Ja studiowałem zaocznie i w grupie byli ludzi w wielu 20-50 lat. Uczyć się warto, uczyć się trzeba - niestety to jest niepodważalny argument. Są oczywiście rolnicy bez wykształcenia i dają rade i wcale to im nie umniejsza. Ale jednak wykształcenie daje większe perspektywy.

Uwierz, ze sa na świecie ludzie którzy dostają mniej niż 1500zł i muszą się utrzymać. Lepiej miec coś niż nic.Często jest tak, że jak się podejmie nauke od nowa i pokarze sie pracodawcy - otrzymuje się zwrot kosztów, a nawet podwyzkę ze względu na chęć rozwoju.

Twoje zdanie o córce - nie wykorzystuj dziecka - to nie jest ani fair ani fajne...Mysli samobójcze - czy życie jest warte gospodarstwa i osierocenia dziecka? Samobójca to egoista!

Nie dołuj się, nie kłóć się z rodzicami i bratem. Wylej na siebie kubeł zimnej wody i spójrz na to z boku. Staraj się być lepszy a nie kłótliwy i zwawzięty.

"Los nie daje nam tego czego chcemy - tylko to co dla nas ma" powiedział to jakiś mądry człowiek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gosciu506    22

powiem Ci tak @smutnyadamie chciałbym żeby za mnie rodzice splacili 200tys kredytu który mam zaciągnięty na zakup ziemi i dali mi 150 tyś na mieszkanie czy dom ja tez ciężko pracowałem na gospodarstwie uczyłem się i ojcie mówił rób jak w swoim bo to będzie Twoje a zapisał to na brata choduja nie miałem żadnych problemów z hazardem czy innymi uzywkami. jego majątek miał takie prawo tak jak pisze @makro zawsze możesz iść do pracy mieszkanie ci rodzice kupią i żyć sobie szczęśliwie z rodziną możesz iść do sądu wziąść dobrego adwokata niech wyliczy ci ilość dniowek ile pracowałeś u rodziców i niech Ci zapłacą za pracę tylko pewnie musisz miec jakiś świadków i dowody ze pracowales w tym gospodarstwie nie dziw się rodzica ze po takich problemach jakich miałeś to ze mają obawy ze ich hektary puscisz w maszynę czy w kasynie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ZosiaSamosia    93

Bo to zawsze chodzi o te majątki. Nic bardziej nie różni ludzi między sobą jak właśnie one. Może czas zacząć żyć własnym życiem, iść do pracy i nie patrzeć na to co było. Ciesz się chłopie że spłacili za Ciebie długi i kupili Ci mieszkanie. Wiem co znaczy mieć wśród bliskich hazardzistę i naprawdę Twoi rodzice zachowali się wobec Ciebie ok. I naprawdę trudno stwierdzić kto jest bardziej pokrzywdzony...
Należałoby poznać wersję rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zetorki12    1932
Napisano (edytowany)

Nie rozumiem co tu takie żale pomogą . Pogadaj z rodzicami dlaczego tak , a nie inaczej . Nie dają to nie , to ich wola . Niektórzy dzielą bardzo dokładnie na wszystkie dzieci , inni dają wszystko jednemu , jeszcze inni obcym osobom . To wasze rodzinne sprawy i jak dla mnie to głupota takie publiczne wylewanie żali .

Podejrzewam że rodzice mają powód takiego postępowania . A czy to sprawiedliwe czy nie , to można ocenić po wysłuchaniu reszty rodziny . Tak na pierwszy rzut oka to ani uczyć Ci się nie chciało , robić pewno też nie za bardzo , a głupoty Ci we łbie , więc co się dziwić .

Edytowano przez zetorki12

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomek90    191

Matko bosko w którym odcinku Trudnych Spraw leciała taka bajka  :lol:  :lol:  :lol:  :lol:  :lol:

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
smutnyadam    0

sek w tym ze ja tam zostalem na prosbe rodzicow bo nikt inny nie chcial . ja takze nie ale mnie przekonali . moj brat nawet gdyby haazrdu nie bylo to powiedzial ze nic mi sie nie nalezy. bo uwaga NIC TUTAJ NIE ROBILEM Jeden z was tutaj napisal dobrze ja przez ponadf 15 lat siedizalem i znosilem fanaberie rodzicow. ON sobie siedzial w duzym miescie i jeszcze kase od nich dostawal.  Moj blad byl taki ze za mlodu nie myslalem o przyszlosci,pracowalem ale spraw fornmalnych nie zalatwilem. trzeba bylo w wieku 20-25 lat postawic sprawe jasno rodzicom jak jeszcze ziemia byla warta grosze a kasa z gospodarstwa byla slaba ze zostane tu pod warunkiem ze mi przepisza  a jezeli nie ide w swiat i tyle,teraz gdy ziemia jest warta fortune a pieniadze z gospodarstwa sa nieporywlanie wieksze niz jeszcze  10 lat temu to oczywiscie brat lgnie. Zona jego faktycznie moze mieszac niby jest w porzadku ale tak naprawde to gowno ja znam bo przeciez mieszkali prawie 15 lat z dala od nas ale matke ma lasa na kase ,a kilka lat temu ktos mi powiedzial ze zawsze mowila ze badz z nim bo ma ziemie i bedzie mial pieniadze pomimo ze wiedziala ze gospodarzem mam byc ja. POZA TYM rodzice mowili mi ze to ona wiaslnie powiedziala bratu ze chce wrocic byc moze go na to namowila bo niby on nie chcial. Ja rodzicom mowilem ze nic nie chce na siebie,po co kusic los. powiedzilem ze na corke a jak nie niech maja na siebie do konca zycia i nikt nie bedzie mial pretensji a w testamencie podziela i tyle. Dzielenie gospodarstwa to faktycznie jego koniec ale jak gospodastwo przetrwa to pokolenie to nie wierze ze przetrwa nastepne bo dzieci mojego brata na pewno nie beda nigdy brane do takiej pracy bo moj brat i jego zona to nie sa ludzie stworzeni do ciezkiej pracy fizyczniej i na prewno nie beda chcieli zeby robily to ich dzieci wiec tak czy siak jak nie w tym pokoleniu to w nastepnym zniknie a w najlpeszmy wypadku wydzierzawia.Wkurza mnie to wszystko bo nikt nie mysli o mojej rodzinie. MI tez gadali ze przy poroodzie ledwo co przezylem i lekarze nie dawali mi szans i przez to slabirj sie uczylem i co z tego jak teraz sie na mnie wypinaja. Ojciec juz widze jak zmienil do mnie podejscie po przyjsciu brata. CIezko tak po prostu przekreslic ponad 30 lat zycia na wsi i na swoim tymbardziej ze na kazdym kroku powtarzali wszedzi gdzie tylko mogli ze ja bede gospodarzyl. Mam swoja wine ale kazda wine mozna naprawic. Skro mialo byc to moje to praca bym po prostu  odorbil i oddal rodzicom te pieniadze po przejswciu ich na emeryture. 200 tys zl jest jakies 5 lat oszednosci z naszego gospodasrtwa. Nie dziwie sie ze sie boja ze to przewale ale tka jak pisailem nie chcialem nic na siebie przynajmniej do ich smierci zeby sie nie martwili ze ich zlicytuja. Niby mowia ze mi zapisza ale ja juz im nie wierze bo mnie oszukali. Przepisalem im moja czesc z mlodego rolnika tylko dlatego zeby sie nie martwili ze znow cos zrobie . gdybym wiedzial ze szykuja na moje miescie brata nie oddalbym im mojej 1/3  tymbardziej ze mam rodzine bo uwazam ze nalezy mi sie jak psu buda. Sami wiecie ze  kazdy kto nie jest rolnikiem gada jak  rolnicy maja dobrze ale zeby juz robic na nim to wszyscy uciekaja do miasta.Brat takze czesto powtarzal ze rolinvy maja same przywileje haha 

BOli mnie tez to ze mojego dziadka oszukala cala rodzina,on  robil ,oni przyszli nagadali na niego i wzieli mu dosolwnie wszystko a on musial zazynac wszystko od zera ,ojciec o tym wie a  daje sie nabrac  na to samo .sisotra moejj matki takze oszukala moja mame i nie zaplacila jej tego co miala  a ja mam wierzyc bratu z ktorym mam zero kontaktu ktory ma o mnie takie zdanie i ma mnie za debila ze on mnie nie oszuka?  sorry ale az takim frajerem to nie jestem. Slyszalem historie gdzie brat robil od dziecka i pomagal sisotrze ktora miala duze klopoty a w gosoodartwie palcem nie kiwnela po latach wziela mu wszystko i powiedziala ze nie bedzie jemu sie tlumaczyc a  ja mam wierzyc bratu ktory otwarcie mowi ze NIC TUTAJ NIE ROBILEM I NIC MI SIE NIE NALEZY. 

wspolczuje jdenemu uztykownikiowi tutaj ktory mial mowione ze rob tutaj bo to bedzie twoje nic zlego nie zrobil a gopsofrke dostal kto inny i jeszcze nie widzi wtym nic zlego. Musisz miec niezle wyprany mozg i zmanipulowany byc do dna ze dajesz z siebie robic parobka i niewolnika. Normalny czlowiek juz dawno by sie od takiej rodzinki odcial. Modl sie tylko zeby brat nie umarl a zonka nie powiedziala ze wydzierzawia albo sprzedaje a ty zostajesz z niczym i idziesz pod most.


Nie rozumiem co tu takie żale pomogą . Pogadaj z rodzicami dlaczego tak , a nie inaczej . Nie dają to nie , to ich wola . Niektórzy dzielą bardzo dokładnie na wszystkie dzieci , inni dają wszystko jednemu , jeszcze inni obcym osobom . To wasze rodzinne sprawy i jak dla mnie to głupota takie publiczne wylewanie żali .

Podejrzewam że rodzice mają powód takiego postępowania . A czy to sprawiedliwe czy nie , to można ocenić po wysłuchaniu reszty rodziny . Tak na pierwszy rzut oka to ani uczyć Ci się nie chciało , robić pewno też nie za bardzo , a głupoty Ci we łbie , więc co się dziwić .

bardzo dokladnie to moga dzielic rodzice gdzie kazdy idzie w swiat i nikt tam nie zostaje a nie w przypadku gdy jeden zostaje robi za jedzenie i dach nad glowa czeka na przepisanie 10 czy 15 lat notabene najlpeszych mlodzienczych ,na nic go nie stac, o  wszystko musi sie prosic rodzicom zeby mu dali na ciuchy np a pozniej przychodza takie hieny czyli rodzenstwo i bierze tyle ile sie da.


ciężka sprawa - coś podobnego było w mojej rodzinie. młodszy brat od nastolatka pracował w gospodarstwie u ojca (był parobkiem bez prawa głosu za zupę), ja i siostra mieliśmy swoje życie w mieście, na odległość mieliśmy dobre stosunki z nimi. początkowo zamysł był taki, że też nam po mieszkaniu w mieście, a bratu cała gospodarka, bo od małolata zapierdziela tam. ojciec twierdził, że brat niby był podduszony przy porodzie, przez co uczył się słabiej i załatwi mu, aby chociaż przez zawodówkę go przeciągnęli i miejsce pracy będzie miał na wsi, bo wg rodziców gdzie indziej się nie nadawał...

 

z czasem brat wyrobił się, pokończył szkoły łącznie ze studiami - inż. prod. rolniczej, pracował i db sprawdzał się między ludźmi, ale chciał coś po swojemu w gosp. wprowadzać i urządzać itd. wiadomo, ze dwóch nie może rządzić, bo nic dobrego z tego nie wynika. kłócił się z ojcem, ale cały czas działał w gosp, bo kochał to. gdy ojciec zachorował sporządził testament - gosp. 40 ha z maszynami o dziwo zapisał na mnie, bo wg niego brat nie nadawał się do gospodarstwa i sprzeda to i wyjedzie za granicę...

 

ja chcąc mieć zgodę w rodzinie,, przekazałem gosp. bratu (przecież było moją własnością i mogłem zrobić z nim, co zechcę, tak?). zresztą mentalnie nie zasługiwałem na nie - życie, imprezy w mieście, kilka lat za granicą, sporadycznie przyjeżdżałem do wieś i coś lekkiego pomogłem dla rozrywki... a on dymał tam w gównianych warunkach od 15 roku życia i znosił wszystkie fanaberie starych...

 

efekt jest taki, że relacje z bratem mam bdb - żony wspierają nas w działaniach, w ciągu ostatnich lat podwoiliśmy, co ojciec zostawił z czego ponad 20 ha na mnie kupione za MR i csk dzięki jego dzierżawom na mnie, teraz w trakcie jeszcze MGR, także nie warto się żreć, ale to obdarowany musi zrozumieć. rozumiem Twój żal i rozgoryczenie. tak naprawdę nie wiem, jak rozwiązać problem u Ciebie - rodzina musi to zrozumieć, zwłaszcza brat i jego żona (może ona miesza?), może dawny problem z hazardem dodatkowo obciąża Twoją osobę i dla nich jesteś już nie wiarygodny?... mimo wszystko to starszy brat musi uświadomić sobie wagę problemu, skoro na rodziców liczyć nie możesz.

takiego brata bym chcial miec . zachowales sie naprawde godnie i to w tych czasach gdzie kazdy tylko patrzy na pieniadze.  Sam widzisz ze rodzice sa nieprzywidywalni. wystraczy ze straszemu czlowiekowi nie bedzie sie podobac ze mlody cos zmienia .robi nie po jego mysli i nie tak jak go uczyl i zapomina o tym ze moze i zmienia ale jednak caly czas robi i jest na miejscu przy rodzinie. Ja takze chcialem cos zmienic jeszcze przed hazardem to oczyiwscie byly sprzeciwy ze mam robic tak jak ocjiec kazE. ZERO zaufania i zero dania wolnej reki od zawsze. Wszyskto co wymsyslilem bylo na nie. Przychodiz brat wymyslil podoobnie i nikt nie ma sprzeciwu. Ch.. by cie nie strzelil?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gosciu506    22

@ smutnyadamie nie wiem czy to ja jestem tym użytkownikiem któremu tak współczuję jeżeli tak to ja nie mam mózgu wypranego jak piszesz bo powiem Ci szczerze ze na ta chwilę mam już więcej ziemi niż mój brak który dostał od rodziców i plony od niego też mam lepsze i pewnie za jakiś czas i tak ja będę dzierzawil ta ziemię od niego albo odkupie ojcowizne a "mina rodzicow ze popełnili błąd bez cenna. " widzisz konstytucja w tym kraju gwarantuje wolność i Twoi rodzice mogą ze swoją własnością zrobić co będą chcieli zapisać na Twojego brata lub sprzedać i pieniądze przekazać na kościół ojca dyrektora i nic Ci do tego. i co minęło 1,5miesiaca od tego jak zalozyles temat i co po za uzalaniem zrobiłeś ze swoim życiem i ze swoją rodziną? każdy jest kowalem własnego życia a nie osadzaj rodziców czy rodzeństwa ich osadzi ktoś inny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zetorki12    1932

Ale smęty opowiadasz . Weź się za robotę i nie czekaj że ktoś Ci da . Ile masz lat że taki niezaradny jesteś ? Twoje żale tu , na niewiele się zdadzą , bo nikt na Twój los raczej nie wpłynie , tylko Ty sam . Bierz tyłek w troki i do roboty , bo nie tylko z gospodarstwa ludzie żyją .

Edytowano przez zetorki12

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jaroWM    26

dobrze, że się odezwałeś. ciężko postawić grubą kreskę i zacząć wszystko od początku gdzieś indziej (jak inni piszą) z poczuciem krzywdy, ale jak rodzina będzie nieugięta, to może być jedyne wyjście... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daron64    105
Dnia 23.10.2017 o 18:48, zetorki12 napisał:

Ale smęty opowiadasz . Weź się za robotę i nie czekaj że ktoś Ci da . Ile masz lat że taki niezaradny jesteś ? Twoje żale tu , na niewiele się zdadzą , bo nikt na Twój los raczej nie wpłynie , tylko Ty sam . Bierz tyłek w troki i do roboty , bo nie tylko z gospodarstwa ludzie żyją .

Niektórzy potrzebują czasem żeby ich ktoś poklepał po ramieniu, powiedział że mają rację i że będzie dobrze. 

Nic w tym, moim zdaniem, złego. Chłopak nie znajduje akceptacji dla swojego punktu widzenia wśród najbliższych o szuka jej gdzie indziej. 

Fakt, że od tego sytuacja się nie zmieni, ale jeśli troszkę mu lżej na duszy dzięki temu będzie, to chyba dobrze? Może to mu pomoże, choć pośrednio.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zetorki12    1932

Tak , tylko gorzej jak tej racji nie mają , a inni i tak go klepią po ramieniu . W ten sposób to nigdy się nie pozbiera , tylko tak wkoło będzie narzekał .

Trzeba brać się za robotę , a nie użalać się nad sobą , bo od biadolenia raczej kasy ani majątku nie przybędzie .B|

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daron64    105

Łatwo się mówi, jak dotyczy kogoś innego. Masz oczywiście rację, ale to jest łatwe do zrobienia jak się jest z boku. W cudzym życiu najłatwiej się rozwiązuje problemy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zetorki12    1932

U większości był lub będzie .

No a jak poczujesz się pokrzywdzony , to też będziesz tu snuł wywody i żalił się wszystkim ?:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daron64    105

Był lub będzie, u mnie jest.

Czuję się nieco pokrzywdzony, temat jakiś widziałeś? :) Po prostu w sumie nieco go rozumiem. To że ktoś Ci napiszę co masz zrobić nie znaczy, że to łatwo zrobić. Ale, jak zresztą pisałem, masz racje-zamiast narzekać trzeba wziąć się w garść. Przecież tego nie neguję. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zetorki12    1932

Że ktoś może się czuć , lub być pokrzywdzony , to jeszcze jestem w stanie zrozumieć . Ale publiczne i tak ... rozpaczliwe użalanie się nad swoim losem ,  do kompletnie obcych ludzi , to już dla mnie abstrakcja .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daron64    105

Czasem łatwiej przed obcymi się otworzyć niż przed swoimi. Zresztą każdy jest inny i każdy inaczej różne sytuacje przeżywa. Jeśli to mu w jakiś sposób pomoże, nie ma co go piętnować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×