Skocz do zawartości
dziku

Krzywdy wyrządzone przez byki.

Polecane posty

andrzej2110    529

a właśnie mi się przypomniało jak znajomy mi opowiadał jak takiemu jednemu byk uciekł z obory to złapali go w punkcie skupu :o Najciekawsze jest to ze uciekł w dnu sprzedaży :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damian007    2
Ja dosyć często mam do czynienia z bykami i siniaków też już nie liczę, ale najczęściej dostaje od takich 200-350 kg.

Takie są najzwinniejsze i przez to niebezpieczne. Jeżeli trzeba przechodzić z tyłu za bykiem, czy jałówką to lepiej tuż za tyłkiem, mniej boli :). Duże byki zauważają, że ktoś sie boi i tym bardziej sadzą się z rogami, no ale nie ma co przesadzać z ta odwagą.

 

 

Tata kupił byka którego bał się właściciel to łańcuchy na karku wrosły mu tak z 5cm :o . To była akcja jak go ładowaliśmy, strach to jedno a smród to drugie :o

 

 

A to to może nie o bykach ale tata chciał kupić od pijaków ogiera i jedzie do nich a tu ich koń z wozem a ich nie ma to zawrócił i ogień za ogierem jak go zatrzymał to i właściciel przybiegł i z takim tekstem do konia zaglądając pod siedzienie woza ,,jak sk........ wina potłukłeś to nie masz po co do domu wracać,, ale wina były całe to go zabrali do domu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pioter    44

co do ganiania uciekających bydlaków to raz wydziałem jak byk biegał po blisko 1,5m rzepaku, a grupa ludzi w koło pola bo nie mogli przejść :o

 

co do łapania uciekających bydlaków to podobno bardzo dobrze sprawdza się paszowóz :o tylko najpierw trzeba je wyszkolić...

 

 

a wracając do tematu, nie tak dawno jeden byk (400-500kg) podrzucał głową mojego ojca.były zamknięte w budynku i wszedł do nich (16szt) otworzyć drzwi, kija miał takiego, że po dwóch uderzeniach rozleciał mu się w ręku, a że akurat w tym stadzie jest szt. co się nie boi, to się z nim trochę pobawił (znaczy byk z tatą).ojciec stał we wnęce drzwi na progu ok 50cm wysokości, także byk raczej nie miał jak go przycisnąć-tylko podrzucał.na szczęście byłem jakieś 20m od zdarzenia, odległość tą wziąłem pewnie na 3 kroki :) i rozgoniłem towarzystwło.

gdyby był sam to było by kiepsko, ale tak to jest jak się najpierw robi, a później myśli...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

lysyrolnik    14

Ja do pościgu za bykami miałem psa bernardyna :o kilka komend dla pieska, dobry kij dla byka i po kłopocie :)

 

 

Ale jak przychodziło do sprzedaży takiego byczka, to pół wsi się schodziło :) I największe straty to jednej akcji to spalone podeszwy w obuwiu i rozwalone akumulatory w Starze :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DawidMalw    1

Tak jak mój kuzyn mi opowiadał,że mieli byka ok 800 kg,który jeszcze nie miał 2 lat, to jak go wciągali na dwukołówkę to 4 dobrze zbudowanych facetów miało problem go wciągnąć.Jeszcze jak miał zawiązać linę to byk mu paluchy przyciął...Następnym razem to będą byka wciągać na dwukołówkę ciągnikiem za rogi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czarnyyyy    1

Mnie kiedys brzuchem do barierek przydusil jak lancuch poprawialem mu,ale brat sie pojawil i widlami go klul to odpuscil.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taurus83    84

na wiosnę miałem takiego charolesa (ok 500 kg) stawał przed ogrodzeniem, patrzył się co za płotem i sobie szedł.żerdzie łamały się jak zapałki.w ogrodzeniu z drutu kolczastego tak na niego napierał że drut wyskakiwał z 3 słupków...najlepsze było to że jak już wyszedł z ogrodzenia to napasł się i wracał odpoczywać do właściwej zagrody ;) do tego był niesamowicie spokojny ale musial byc izolowany bo był rywalem szefa-limusine i razem robiły takie cuda że jeszcze miesiąc w stodole i musiałbym złożyć wniosek na modernizację :D

jak go zamknełem w takim jakby małym,starym chlewie to wyszedł przez okno o wymiarach 60/90 cm. ..na łńcuchu z kolei było dobrze tylko że od 5 do 7 rano dawał taki koncert że po 3 dniach miałem u siebie komitet protestacyjny sąsiadów :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kobra89    66

u mnie ojciec wcześniej tez trzymał byki luzem w zagrodach, ale jak ja zacząłem rządzić to stoją jak baranki pouwiązywane na łańcuchach i spokój a to cały czas ploty były połamane. Pamiętam jak bylem mały i zawieźliśmy 2 byczki gdzieś około 600 kg każdy, takie są najgorsze i na rzeźni odrazu jednego sprowadziliśmy z wagi i rzeźnik go zabił nie, a drugi już jak zszedł z wagi i poczuł krew to ich cala hale do góry nogami wywróci wszystko stratował i żeby nie pas który miał zaczepiony za naszyjnik i uwaiązany był za klatkę to pozabijałby ich tam wszystkich i to seryjnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rabin    0

Ładnych parę lat temu jak tata chciał zaciągnąć byka z pastwiska na dwukołówkę to tak go przeciągnął ze obojczyk tacie połamał.

Przy sprzedażny tego byka zainwestowaliśmy w klamrę do nosa ale zanim byk trafił na wagę to klamrę rozgiął i uciekł do lasu. Tata od razu za nim pobiegł, a za nim po chwili ruszyła grupka ludzi z tej ubojni. Tata po chwili wrócił z drugiej strony po tym jak byka przywiązał do drzewa. Potem niezła gróbka ludzi prowadziła go na wagę. Ja, jako że bylem jeszcze bardzo młody, obserwowałem cale zdarzenie z ciągnika, chwilami było bardzo gorąco.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rafal180    2

Kiedyś jak mieliśmy byka to zerwał się z łańcucha wystawił drzwi i pobiegał trochę po podwórku. Zjadł trochę trawy i wrócił do obory na swoje miejsce ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mlody12    2

My kiedyś graliśmy w piłkę na placu i kopnąłem piłkę do byków i się zerwały ale akurat na placu była fura z trawa to podbiegły i jadły a wujek je łapał heheh ale była beka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pioter    44

No i stało się...wczoraj miałem stracie z bykiem, największym, prawie 700kg, d*pę obił mi konkretnie B)

 

Zgubiła mnie rutyna. Wczoraj od rana przeganialiśmy byki, bo były sprzedawane i trzeba było je pomieszać, w sumie ponad 50szt. Na samym końcu z tego wszystkiego jeden mniejszy przeskoczył przez płot do największych, przegoniliśmy go z powrotem przez okólniki za 30s drugi przeskoczył B) Więc najpierw trzeba było podnieś płot trochę wyżej przez który przeskoczyły, wszedłem do środka, a reszta ekipy poszła dookoła budynku (do tej pory nie wiem dlaczego nie poszli za mną). Stanąłem przodem do płota, tyłem do byków (idiota ze mnie co??? B) ) Byłe pewien, że zwierzęta są zajęte tym nowym. Minęło kilka sekund i już mnie miał...na całe szczęście reszta ekipy szybko dotarła na miejsce bo sam bym nie wyszedł...

 

Donieśli mnie do samochodu bo sam chodzić nie mogłem 3h w szpitalu na usg, tomografii i rentgenie na szczęście nic nie wykazało poważnego tylko stłuczenia...

 

Dziś jest lepiej ale nie za wesoło, nauczka na całe życie... B)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
darek1972    45

Byki to straszne łobuzy, swoich pozbywam się jak mają 4 dni. Ale kiedyś zostawiłem jednego żeby kryć nim krowy których nie szło zainseminować. Piękny biały HF-ek a że od małego był wredny to się nazywał bin laden. Jak podrósł to na pastwisku chodził na łańcuchu na ogniwach 8mm kołowrotek z śruby 16 i 70cm kołek z pręta 22mm. Zimą w oborze ten sam łańcuch i do krowy wyjmowało się specjalną zawleczkę i wyciągał łańcuch ale nadal był uwiązany jak pies żeby za daleko nie poszedł. Jak go sprzedałem to miał 850kg. Koledze na pastwisku byk złamał obojczyk i trzy żebra, dostał za to kulkę w łeb a że był taki pewny siebie to podszedł na pół metra od przyczepki na której na niego czekaliśmy nawet huku nie było. Inny przypadek to w sąsiedniej wsi byk uciekł z pastwiska i zagonili go do sąsiada na podwórko i tam chcieli złapać ale najbardziej ucierpiał Lanos co stał przed garażem bo miał nieźle pokiereszowany bok po bliskich spotkaniach z rogami. Jeszcze inny to gospodarz prowadził byczka do krowy i zaczął trochę fikać to mu zdzielił łańcuchem po rogach w odpowiedzi dostał z roga i się przewrócił. Nie zdążył wstać i byk mu ukląkł na klacie i zaczął orać rogami powyżej głowy, po chwili go zostawił jak by nic nie było. Gość mówił gdyby go przycisnął na brzuch to pewnie z głowy mało by zostało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kubaldo    1

U mojego sąsiada raz byk uciekł z pastwiska na nasze i akurat mój brat tam był więc ten byk zaczął go gonić i co mu brat próbował zejść z drogi to byk za nim w bok i tak w kółko na szczęście na sąsiednim polu ludzie zrywali tytoń i usłyszeli więc odgonili byka bo już było kiepsko z moim bratem bo byk zagonił go w róg między stodołą a płytom gnojową i szykował się do ostatecznego uderzenia :D:) później go odprowadzało 6 chłopa do obory bo byk ważył ponad 900 kilo

 

Jednak z bykami trzeba bardzo uważać ja zawsze jak biorę byka do krowy to wyprowadzam go na sznurkach założonych za rogi i po jednej stronie trzyma go ojciec a po drugiej ja i wtedy ten koleżka nie ma prawa się szamotać :) :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
matigg    5

Jakieś ładne parę lat temu na podwórku przed oborą stał nasz świeżo umyty samochód od słońca aż błyszczał a że byki nie lubią czerwonego to jeden się tak szarpał aż się urwała. Zaczną tłuc samochód, ja siedziałem w domu i słyszę coś wali myślałem ze ojciec dużym młotem coś tłoczę ale niestety nie mila niespodzianka :D zawołałem ojca ten zaprowadził byka do obory nie pamiętam jak bykowi podziękował ale samochód przez byka miał ładnie "wyprostowany" błotnik :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maresek2    0

Dziś przy ładowaniu byków brat dostał w nogę, i poleciał na płotek. W efekcie zbita noga na szczęście tylko i żebra porysowane od płotka. Ale noga cała spuchła że ho ho. Trzeba pamiętać ograniczone zaufanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wacek21    35

U mnie byki nie narobiły dużo złego :D

 

Raz pamiętam ze się zerwał z łańcucha i pościł się za ojcem to ojciec nic tylko złapał łopatę i w łeb go :)

i już był spokojny

 

Kiedyś jeszcze jak woziliśmy obornik to tez się spuścił z łańcucha i wlazł do gnoju ehh jak trudno go było wyciągnąć :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lukasz1987    57

Witam z opowiadań rodziców to tylko jeden handlarz ma niewładną rękę po spotkaniu z bykiem sąsiada, oszukiwał na wadze to mu się należało, nasze są spokojne choć uważać trzeb,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
farmermf    78

Kolegi ojciec całe życie przepracował w zakładach mięsnych jako klasyfikator czyli codziennie ważył te byki itd a jak poszedł na emeryturę to też hodował byki i niestety byk go zabił na polu. Ot taki paradox.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bartek1961    2

Dlatego bykom należy zakładać kółka nosowe przed okresem dojrzewania. Najlepiej w 5-6 miesiącu życia.

Wszystkim hodowcom polecam też laski zootechniczne do prowadzania byków.

O ograniczonym zaufaniu już było.

I jeszcze jedno - kobiety nie powinny pracować przy bykach i innych rozpłodnikach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
macin87    40

A ja osobiście nie polecam kółek bo byk może stracić apetyt i jak ktoś ma poidła i założy kolczyk to już bynio wody się nie napije :) - pozostaje tylko pojenie wiadrem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taurus83    84

No co ty za głupoty wypisujesz że z kółkiem na nosie się wody z poidła nie napije. Mój buhaj tak pije i u innych hodowców też

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×