Skocz do zawartości
AGRObombula

czy ktoś w polsce uprawial już soję

Polecane posty

elessar1410    2
Napisano (edytowany)

wysiewana soja była na 3 cm siewnikiem Amazone D7 w rozstawie 25 cm. Specjalnie wysiewane były przez redlice krótsze - przednie, żeby dłuższe - tylne zakrywały nasiona dodatkowo - zagarniały. Dzisiaj jadę na drugie pole - położone 2 km dalej - jak tam jest tak samo to się chyba wścieknę - prawie 2000 zł za materiał siewny + nawozy + uprawa + własna praca = ZERO przez gołębie

Mam nadzieję, że moje obawy okażą się bezpodstawne, bo jak nie to będzie to stosunkowo drogi eksperyment.

 

Czy koła łowieckie są odpowiedzialne za dzikie ptactwo? Bo Gołębie nie dość, że stołują się w soi to później siedzą też w polu obok obsianym łubinem - łubin ma z 20 cm i nie wiem, czego tam szukają.

Edytowano przez elessar1410

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135

Jeśli miałeś dobrze przykryte nasiona to rozgrzeb ziemie i spróbuj znaleźć nasiona sprawdź, co się z nimi dzieje, jeśli tam będą nieskiełkowane to znacz, że albo materiał siewny do bani albo miałeś zbyt przesuszoną glebę a jeśli ich niema tam to gołębie jak wyciągały wschodzącą soję to wyciągnęły razem z nasionkiem soi, więc na przyszłość lepiej siać wcześniej koniec kwietnia, ale to też ryzyko z powodu przymrozków, ale na to można się ubezpieczyć, więc chociaż koszty się pokryją a za gołębie nic nie dostaniesz w każdym bądź razie miałem kiedyś problem z dzikimi gęsiami no i dowiedziałem się w Kole łowieckim, że to nie podlega pod nich przypuszczam, że z gołębiami będzie tak samo, ale jeśli faktycznie gołębie ci to zniszczyły to nie zaszkodzi się dowiedzieć w kole łowieckim jak się sprawy mają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

pstaszek    135
Napisano (edytowany)

Hmm albo potwierdzę w najbliższych latach to, co jest w tym artykule albo wręcz odwrotnie i okaże się, że soja zagości umie na stałe potrzebuje na to jeszcze z 2-3lat wtedy będę mógł coś więcej w tym temacie powiedzieć na razie mogę tylko stwierdzić, że zaczęła się walka o nasze strączkowe no i dobrze jak by podnieśli plony łubinu do powyżej 3t z 1ha to chętnie bym siał, ale łubin już siałem i wiem jak plonuje a przy tych cenach, które proponują skupujący (najpierw trzeba przekonać skupujących Hodowców, że nasze strączki są lepsze, bo oni twierdzą zupełnie coś innego) to Jest nieciekawie przy tym samym plonie soja wychodzi na + lepiej za nią płacą, ale jak wszystkim Wiadomo rząd Przeznaczył sporą kasę na polepszenie i wdrożenie strączkowych, więc możliwe, że nasi specjaliści nie zmarnują tej kasy trzymam za nich kciuki a na razie sprawdzam możliwości soi w moim gospodarstwie, bo to, co piszą czy też na korzyść czy niekorzyść soi to mnie za bardzo nie interesuje ona musi dawać zadawalające plony w moim gospodarstwie a nie u „SĄSIADA” to tyle na temat tego artykułu zachęcam do przeczytania

 

 

 

WITAM,

CZY KTOŚ MOŻE MI POWIEDZIEĆ, CO SIĘ DZIEJE Z MOJĄ SOJĄ!!!???

Na zdjęciach widać objawy najpierw plamy a później soja usycha, co to może być korzeń sprawdzałem i jest zdrowy czy to może być jeszcze działanie środka? Zaznaczam ze nie pryskałem powschodowo żadnym środkiem ani nie nawoziłem żadnym do listnym ani innym nawozem jedynie w ostatnich 2 dniach było bardzo ciepło

Zdjęcia poniżej>

Edytowano przez pstaszek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mawit06    6

fuzarioza ? co do art.w farmerze to czytając wyniki badań soja zawierała więcej tłuszczu i oleju niż łubiny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135
Napisano (edytowany)

Nie wiem czy to fuzarioza, ale czy w ciągu 3 dni była by w stanie zrobić takie spustoszenie? Poprzednie zdjęcia robiłem 3 dni temu a jeżdżę na pola z soją, co dziennie a dopiero dzisiaj zauważyłem, że liście są spalone myślę, że żadna choroba z dnia na dzień nie jest wstanie tego zrobić, ale znalazłem ciekawy artykuł, który świadczyłby raczej o braku magnezu i to podobno powoduje brak odporności soi na promienie słoneczne a co w konsekwencji doprowadziło do oparzenia liści mogę się mylić, ale to by najbardziej pasowało, bo jak pisałem 2 ostatnie dni były u nas bardzo upalne zobaczę, co się będzie działo dalej, bo właśnie popadało, więc się ochłodziło a więc jeśli to sprawka ostrego słońca To soja się Powinna Odbudować za kilka dni zrobię zdjęcia o ile jeszcze będzie, co fotografować a tym czasem polecam poniższe artykuły, co o tym sadzicie dodatkowo wstawiłem objawy Fuzariozy, które też by pasowały, ale pisze, że ta choroba występuje później przed lub na początku kwitnienia, co by nie pasowało do fazy rozwojowej mojej soi, ale oczywiście nie wykluczam takiej opcji będę soję obserwował codziennie, więc jak by się źle działo to trzeba będzie wykonać oprysk (a podobno miało nie być chorób w soi na początku jej uprawy)

http://www.kali-gmbh...st-sunburn.html

 

http://www.agrofoto.pl...nymi,51011.html

 

http://www.kali-gmbh...ant-growth.html

 

 

Może ktoś wie, który z tych środków byłby lepszy na fuzariozę ACANTO 250 SC czy może ORIUS Extra 250 EW i ile by trzeba było dać na 1ha biorąc pod uwagę to, że to jest Fuzarioza i trzeba ja zniszczyć

Edytowano przez pstaszek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damianzbr    977
Napisano (edytowany)

Może szukaj robala na zdjęciu widać że najsłabsze rośliny mają najbardziej ograniczony system korzeniowy, może ktoś go ograniczył. Mi zjadły 3 ha kukurydzy. Wszedł do ziarnka i zmielił wszystko. Mało tego inny robal siedzi mi w łubinie. Odłamując brodawki asymilujące azot z powietrza przeważnie za każdym razem znajduję pokaźną białą ospałą larwę z czarnym dziobem.

Więc może warto pod tym względem przeszukać plantację. Można pokroić plasterki ziemniaka i zakopać, po 5 dniach odkop i zobacz czy nie ma dziur i czy nie zebrały się tam żadne larwy. U mnie jest tyle tego że nie potrzeba plasterków ziemniaka. Po prostu idziesz na pole, ryjesz w ziemi i znajdujesz przeróżne larwy. Dzisiaj kupowałem oprysk na to pole z kukurydzą to koleś ze sklepu powiedział że u niego to samo, wywaliły mu 5 ha jęczmienia jarego. Ponoć w tym roku duże nasilenie wszelakich szkodników.

Edytowano przez damianzbr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135

Co dziennie będę obserwował, co się dzieje a dzisiaj pojadę i jeszcze raz przyjrzę się korzenią i tego, co jest wokół nich, chociaż wczoraj sprawdzałem i na korzeniach niema żadnych uszkodzeń a i robactwa nie stwierdziłem a przy takim zasychaniu roślin to korzeń powinien być, co najmniej uszkodzony a nawet zjedzony a tu ani śladu w każdym bądź razie wczoraj popadało a dzisiaj zapowiada się pochmurny a może i nawet deszczowy dzień (zapowiadali na dzisiaj deszcz), więc jeden problem będzie z głowy, czyli słońce jak rośliny się pozbierają to będą tylko 2 opcje albo fuzarioza albo szkodnik, ale bardziej na fuzariozę Bym stawiał, bo ona też potrzebuje wysokich temperatur, aby się rozwijać a jak się ochłodzi to też powinna odpuścić, (ale jeśli to fuzarioza to oprysk byłby nie unikniony), ale żeby w tak wczesnej fazie rozwojowej już zaatakowała?(To opowieści o braku chorób w soi miały by się nijak do tego, co umie się wydarzyło, czyli jeden mit byłby już obalony) AgroYumis profilaktycznie zaleca pierwszy oprysk w fazie rozety liściowej i pędów a to by przypadało na fazę rozwoju około 20-21 według tabeli Fazy rozwojowe soi, ale jeśli macie jeszcze jakieś pomysły odnośnie tego, co się umie wydarzyło to proszę o podpowiedzi może RolnikMati i jahooo w swojej długoletniej praktyce w uprawie soi mieli podobny przypadek? To prosiłbym o poradę jak sobie z tym poradziliście a może też pierwszy raz z czymś takim się spotkaliście? Z pewnością te zdjęcia, które zamieściłem nie zachęcają do uprawy soi, ale właśnie oto chodzi, aby potwierdzić albo obalić mity dotyczące uprawy soi wiadomo, że firmy sprzedające nasiona będą zachwalać i nie koniecznie o wszystkim nam mówić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może szukaj robala na zdjęciu widać że najsłabsze rośliny mają najbardziej ograniczony system korzeniowy, może ktoś go ograniczył. Mi zjadły 3 ha kukurydzy. Wszedł do ziarnka i zmielił wszystko. Mało tego inny robal siedzi mi w łubinie. Odłamując brodawki asymilujące azot z powietrza przeważnie za każdym razem znajduję pokaźną białą ospałą larwę z czarnym dziobem.

Więc może warto pod tym względem przeszukać plantację. Można pokroić plasterki ziemniaka i zakopać, po 5 dniach odkop i zobacz czy nie ma dziur i czy nie zebrały się tam żadne larwy. U mnie jest tyle tego że nie potrzeba plasterków ziemniaka. Po prostu idziesz na pole, ryjesz w ziemi i znajdujesz przeróżne larwy. Dzisiaj kupowałem oprysk na to pole z kukurydzą to koleś ze sklepu powiedział że u niego to samo, wywaliły mu 5 ha jęczmienia jarego. Ponoć w tym roku duże nasilenie wszelakich szkodników.

 

 

A w rzepakach odwrotnie. Chowaczy nie było, słodyszka tyle co kot napłakał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jahooo    251
Napisano (edytowany)

Ja bym zapytał

Czym pryskałeś przed wschodami ?

Co było przed soją (ubiegły rok) i czym pryskałeś ?

Jakie jest PH gleby ?

 

Na zdjęciach nie widać objawów działania szkodników, raczej oddziaływanie chemii. U mnie tak wyglądała soja na kawałku, który testowo potraktowałem wyższą dawką Sencor-u, ale po czasie jej oddało.

Nie masz "podmokłego" pola z wysokim poziomem wód gruntowych ??

 

 

Z uwagi na dość lekką zimę , nie wszystkie środki z ubiegłego roku mogły się rozłozyć w glebie, zwłaszcza sulfonylomocznik

Edytowano przez jahooo
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135
Napisano (edytowany)

Witam masz rację jahooo właśnie jestem po lustracji moich wszystkich pul obsianych soją i stwierdzam, że objawy, które zamieściłem na zdjęciach występują na wszystkich polach z tym, że na piaskach większe nasilenie a szczególnie na uwrociach i tam gdzie lance się założyły przy oprysku a co z tego można wywnioskować że to nie choroba a działanie środków chwastobójczych spowodowało zniszczenie soi a dokładnie jednego z nich, czyli sencor skąd taki wniosek a stąd, że tym środkiem pryskałem wszystkie pola a sencor + command tylko na polach gdzie spodziewałem się przytuli a uszkodzenia liści są na wszystkich polach a najbardziej tak jak wcześniej wspominałem Na piaskach tam gdzie tylko sencor był stosowany, ale jeszcze nie byłem pewny, że to wina środka pewności nabrałem dopiero jak pojechałem do kolegi, któremu posiałem tymi samymi nasionami koło jego grochu na próbę dwa przejazdy po około 40m soję a wiedziałem, że on jej niczym nie pryskał, bo wspominał mi, że ma chwasty i chciałby ja teraz popryskać, więc zadzwoniłem i spytałem czy ją już pryskał odpowiedział, że jeszcze nie, więc ja się ucieszyłem i stwierdziłem, że to dobrze, bo będę mógł stwierdzić czy umie to choroba czy raczej to wina środka, który stosowałem pojechałem i zobaczyłem, co prawda Zachwaszczoną soję, ale ładną intensywnie zieloną bez jakichkolwiek uszkodzeń byłem wtedy już pewny ze to nie choroba a wina środka całe szczęście, że miałem taką możliwość sprawdzenia, bo chciałem już w poniedziałek kupić coś na fuzariozę a to i tak by nic nie pomogło, więc kilka tysięcy poszłoby w błoto, czyli wniosek taki, że sencor się nie nadaje do odchwaszczania soi a szczególnie na lżejszych glebach ja dałem tylko 0,4l sami widzicie, co się stało to nie wiem, co by było gdybym zastosował dawkę, jaką poleca firma AgroYumis, czyli 0,5-0,7kg chyba by wszystko spaliło lepiej zastosować Afalon Po nim nie Było żadnych problemów w zeszłym roku poniżej zamieszczam 2 zdjęcia zrobione u kolegi sami zobaczcie jak wygląda soja niepopryskana zdrowiutka i zieloniutka muszę mieć tylko nadzieję, że mojej nie spali do końca

Edytowano przez pstaszek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jahooo    251

To są objawy przejściowe, powinny minąć. Nie mam doświadczenia na glebach lekkich - u mnie są gliny lessowe i aż taki efekt nie występuje. Poza tym pryskam tylko w razie, gdyby afalon nie podziałał na tyle, aby soja dała sobe radę. Taki chwast jak na zdjęciach, zbytnio nie zagraża, soja już się zaczyna krzewić wkrótce pójdzie w górę.

 

Podobny efekt sencoru systępuje przejściowo w ziemniakach. Są też odmiany zupełnie niodporne na ten środek. Ja sieję soję Aldana - może jest jakaś różnica ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135

Możliwe, że coś w tym jest, że odmiany też mogą mieć tu znaczenie, ponieważ ja zmieszałem dwie odmiany Merlin i Mavka to nie jestem wstanie określić, która jest bardziej podatna na ten środek, ale są rośliny soi nietknięte a inne prawie całe spalone teraz żałuje, że zmieszałem obydwie odmiany razem jak bym posiał osobno to bym wiedział, która jest mniej odporna, ale z drugiej strony jak by było osobno to ta, która by była bardziej podatna to prawdopodobnie trzeba by było zaorać wiec jak to mówią niema tego złego, co by na dobre nie wyszło, ale jest pewne, że to Nie choroby ani szkodniki, więc pod tym względem soja na razie się obroniła teraz przydałby się deszcz, ale dzisiaj nic nie popadało a zapowiadali, że będzie padać czekam na deszcz i powrót soi do dawnej kondycji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lipton    0

Z uwagi na dość lekką zimę , nie wszystkie środki z ubiegłego roku mogły się rozłozyć w glebie, zwłaszcza sulfonylomocznik

 

A czy nie jest tak, że lekka zima powoduje szybszy rozkład substancji aktywnej ze względu na większą aktywność mikrobiologiczną gleby?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ulman    275

Sprawdzenie jakie herbicydy poszły w ubiegłym roku to dobry kierunek. Jeśli był Lancet, Mustang Forte, Dragon Attribut, Apyros lub niektóre preparaty kukurydziane (nie znam się na tym dokładnie) to moga one nadal zalegać i "podtruwać" soję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jahooo    251
Napisano (edytowany)

Może i przyśpiesza, ale to jest różnica między glebami ciężkimi i lekkimi. U mnie po lekkich zimach problem jest z burakami po pewnych środkach. Wydaje mi się, że nie zawsze chodzi o działanie mikroorganizmów, a czasami o działanie niskich temperatur na łańcuchy węglowodorowe. Może coś jest także związane z tym (większe przesuszenie gleby przy lekkiej i suchej zimie:

 

W glebie suchej ilość związanych cząsteczek wody jest stosunkowo mała,

wskutek czego znaczna część herbicydu jest związana przez koloidy. Susza opóźnia

zarówno rozkład herbicydu przez mikroorganizmy, jak i rozkład niebiologiczny, a także

pobieranie herbicydu przez chwasty. Jeżeli zatem pierwsze opady wystąpią dopiero

w fazie wschodów rośliny uprawnej, to jej liścienie, przebijające się przez warstwę

zawierającą duże ilości herbicydu, ulegną uszkodzeniu . W czasie suszy ulegają

zmianie różne właściwości biologiczne chwastów, gdyż chwasty znajdujące się w stanie

stresu wodnego charakteryzują się słabym tempem wzrostu, silnie wykształconą kutikulą

i znacznie ograniczonym tempem procesów fizjologicznych. Dynamika wzrostu bywa

osłabiona, niektóre gatunki, zwłaszcza o większych wymaganiach wodnych, wytwarzają

mniejszą masę

 

21

Linuron oraz metrybuzyna zaliczane są do inhibitorów fotosyntezy na poziomie

fotosystemu II. Fotosynteza jest jednym z najważniejszych procesów biochemicznych

prowadzonych przez rośliny zielone, polegającym na przekształceniu ditlenku węgla

i wody w węglowodany przy wykorzystaniu energii świetlnej . Chemiczne

działanie inhibitorów fotosyntezy na poziomie fotosystemu II polega na redukowaniu

fotosyntezy w jej stadium świetlnym. W efekcie, czego zachodzi związanie grup

herbicydu z białkami enzymatycznymi wiązaniem wodorowym. Dochodzi do

inaktywacji enzymów odpowiedzialnych za transport elektronów z wody na chlorofil

z jednoczesnym zahamowaniem wydzielania ditlenu (O2). Następnie chlorofil zostaje zdegradowany i proces fotosyntezy nie może zajść

. Herbicydy hamujące fotosyntezę na poziomie fotosystemu II stosuje się nalistnie, jak i doglebowo. Niektóre

z nich np. linuron, działają stosunkowo wolno, gdyż pierwsze symptomy obserwuje się

zwykle po kilkunastu dniach od zastosowania. Pierwszym symptomem po zastosowaniu

herbicydów nalistnych blokujących fotosyntezę na poziomie fotosystemu II, jest

chloroza (żółknięcie) liści, która następuje zwykle po kilku dniach od momentu aplikacji.

Chloroza uwidacznia się początkowo na liściach, które weszły w kontakt z herbicydem

w czasie jego aplikacji i jest widoczna zwłaszcza w przestrzeniach międzynerwowych,

a także na brzegach i wierzchołkach. W okresie późniejszym następuje zniszczenie

i utrata funkcjonowania membran, stopniowa desykacja komórek, nekrozy liści i łodyg,

a następnie stopniowe zamieranie całych roślin. Po doglebowym zastosowaniu

herbicydów inhibitujących funkcjonowanie fotosystemu II, początkowo pojawia się

chloroza najstarszych (dolnych) liści, widoczna głównie w przestrzeniach

międzynerwowych (nerwy pozostają zielone) oraz na brzegach i wierzchołkach liści,

a następnie pojawiają się nekrozy .

 

 

Działanie różnych środków może się kumulować, np Lancet ma bardzo długi okres zalegania i na 2 rok nie wszystkie rośliny moga być uprawiane następczo. Jak dodać działanie stresowe Sencoru + resztki innego środka, to objawy się nasilą.

Edytowano przez jahooo
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135

Panowie nie wiem czy to ma znaczenie, ale myślę, że te środki, które użyłem w zeszłym roku nie powinny zaszkodzić soi oczywiście różnie to bywa, ale stosowałem w zeszłym roku w pszenicy ozimej mustang-1l na1ha i axial 0,3l na 1ha i tam gdzie się spodziewałem przytuli dałem grodyl 20g na 1ha na piachu grodylu nie dawałem a tam najgorzej soja była spalona wszystko stosowałem na wiosnę, więc raczej stawiam na sencor, ale tak jak mówię do końca nie można być pewnym trzeba by było zrobić badania a jak tu robić jakiekolwiek badania jak niczym nie można pryskać soi Od razu bym sobie kłopotów Na robił, ale warto o tym pisać żeby inni wiedzieli że coś takiego może się im przytrafić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
j44    0

Panowie czy ktoś już sprawdzał brodawki na korzeniach swojej soi , teoretycznie powinna już mieć 7 - 14 guzków , u mnie na firmowym merlinie i na własnej anuszce zaprawionej bakteriami z firmy biofood widać tylko na niektórych roślinach pojedyńcze guzki . jak tak będzie do końca maja to pewnie trzeba będzie dać saletrę tylko jeszcze nie doczytałem ile

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ulman    275

Panowie nie wiem czy to ma znaczenie, ale myślę, że te środki, które użyłem w zeszłym roku nie powinny zaszkodzić soi oczywiście różnie to bywa, ale stosowałem w zeszłym roku w pszenicy ozimej mustang-1l na1ha i axial 0,3l na 1ha i tam gdzie się spodziewałem przytuli dałem grodyl 20g na 1ha na piachu grodylu nie dawałem a tam najgorzej soja była spalona wszystko stosowałem na wiosnę, więc raczej stawiam na sencor, ale tak jak mówię do końca nie można być pewnym trzeba by było zrobić badania a jak tu robić jakiekolwiek badania jak niczym nie można pryskać soi Od razu bym sobie kłopotów Na robił, ale warto o tym pisać żeby inni wiedzieli że coś takiego może się im przytrafić

Jak piszesz Mustang 1l/ha to mam prawie pewność że był to Mustang Forte a nie stary Mustang 306 bo ten jest zalecany max. 0,6l/ha. Mustang Forte zawiera aminopyralid który zalega i potrafi szkodzić roślinom następczym Znam przypadek gdzie po trawie nasiennej potraktowanej Mustangiem Forte w nastepnym rokuprzepadła fasola szparagowa. W okolicach Hrubieszowa fasolę na ziarno na polach po lancecie sieją i jest ok. Co prawda koło Hrubieszowa są mocne ziemie więc może to ma znaczenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rafalwwe42    1

Mam problem z dzikimi gołębiami. Soja jak tylko się pokazuje wychodzą liścienie z ziemi to wydziobuje i idzie rzadkiem i tak ze 40-50% wywalają,

będę musiał przesiać. Czym można zaprawić nasiona żeby przy wschodach nie ruszyły tego te gołębie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135
Napisano (edytowany)

Ulman A to ciekawe, co napisałeś faktem jest, że stosowałem Mustang Forte 1L na 1ha niestety nie mam porównania czy bez zastosowania mustangu forte w przedplonie takie skutki po sencor by też wystąpiły, więc ta kwestia zostanie raczej bez wyjaśnienia, ale to zwraca uwagę na fakt, że nie bez znaczenia jest, po jakich środkach siejemy soję jedyne, co przemawia za tym, że było to spowodowane sencor to fakt, że tam gdzie założyły się lance i na uwrociach soja jest bardziej uszkodzona, dlatego sądzę, że umie to raczej sencor załatwił soję, ale na pewno nie można lekceważyć tego, co napisaliście jest to Na Pewno cenna wskazówka dla nas wszystkich

 

 

rafalwwe42 na pewno są takie preparaty, ale na przyszłość siej soję w kwietniu a nie będziesz miał takich problemów z gołębiami pamiętam, że był kiedyś taki preparat Ziarnochron (400 g/100 kg), .ale nie wiem czy jeszcze można go dostać

Edytowano przez pstaszek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ulman    275

Czy ktoś z was praktykował pogłówne zabiegi preparatem Harmony (tifensulfuron metylowy). W Polsce nie jest on dostępny ale np w Czechach jest zarejestrowany na soję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pandanus    1

pstaszek jeżeli założyły ci sie lance na uwrociach pryskając senkorem to pewnie w tych samych miejscach nałożyły ci sie rok wczesniej mustangiem ??

u mnie jest inny problem - soja jednak całkiem wolna od szkodników nie jest

moją zaatakowała najprawdopodobniej śmietka kiełkówka ok 30 %

część nie wyszła, część ma uszkodzenia na liścieniach i korzeniach i zjedzony stożek wzrostu i teraz wypuściła boczne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pstaszek    135
Napisano (edytowany)

Ulman jeśli Czesi go stosują to raczej problemów z nim nie powinno być ja osobiście nie stosowałem i raczej nie będę w tym roku stosował soja jest na razie czysta

 

Pandanus Nie wykluczam żadnej opcji tak, że tej, że w zeszłym roku jak pryskałem to mustang też musiał się zakładać w tych samych miejscach, ponieważ ścieżki zawsze są w tych samych miejscach, ale tak idąc tym tropem dzwoniłem do kolegi, któremu siałem na próbę soję i zapytałem, czym on pryskał swoja pszenicę, bo przed grochem miał na tym polu pszenicę i okazało się, że on też stosował mustang forte w dawce 1L 1ha jedynie nie stosował axial i grodyl a te zdjęcia, które wcześniej zamieściłem z jego soi wskazują wyraźnie, że u niego soja nie jest uszkodzona ani z grochem Nie było problemów a umie na Każdym polu były uszkodzenia, więc moim zdaniem umie to raczej sencor, ale tak jak mówię najlepiej było by zbadać tą soję w laboratorium, ale nie chce sobie dodatkowych problemów tworzyć, więc pozostanę na tym, co przypuszczam a jeszcze tylko powiem, że, co roku pryskam mustangiem a w zeszłym roku na soi nie było żadnych objawów toksyczności jedyna różnica była taka, że w zeszłym roku soje pryskałem afalonem 1,2L na 1ha, więc jak sami widzicie najbardziej prawdopodobna opcja to sencor ja go w przyszłym roku nie zastosuje, więc będę wiedział na 100% czy to wina sencor Czy mustang, bo w tym roku Też pryskałem w Pszenicy mustangiem axialem i grodylem jak takie objawy wystąpią w przyszłym roku to wtedy będę wiedział, że to nie sencor a mustang tak załatwił soję w krótce nowe zdjęcia mojej soi zaczyna się regenerować, więc coś z tego jeszcze będzie dzisiaj popadał deszcz, więc powinna ruszyć z kopyta

 

 

Pokazały się brodawki nie na wszystkich roślinach a na tych, które maja brodawki to mniej więcej tyle ich jest, co na zdjęciu poniżej i po przecięciu są różowe w niedziele sprawdzę jeszcze raz i zobaczę czy przybędzie tych brodawek jak nie to trzeba będzie azot zastosować

Edytowano przez pstaszek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×