Miniasz

Kupno ciągnika za granicą

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
Miniasz    3

Witam poszukuje firmy sprawdzonej przez jakiegoś użytkownika godnej polecenia, która zajmuje się sprowadzaniem ciągników na zamówienie z zagranicy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

Gość   
Gość

A po co dzwonić do niego, jak by samemu nie można było pojechać? :blink:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miniasz    3

można jechać samemu ale jedyny język jaki znam to pl i łacina podwórkowa a to tam nie starcza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
machony    0

ok dzięki za dzwonie tam a się zapytam a z jakiego on jest województwa ten co sprowadza ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość   
Gość

można jechać samemu ale jedyny język jaki znam to pl i łacina podwórkowa a to tam nie starcza

 

Do wyjazdu bardziej potrzebne jest bezpieczne i tanie w eksploatacji auto, niż język. I raczej nie LPG. Najlepiej we 2 - 3 się zgadać i koszty na kilka osób rozłożyć. Warto też zarezerwować sobie tani pokój w hotelu bo rezerwowane są taniej niż bezpośrednio. 

Handlarze znają ruski i po PL parę słów. Cenę na kartce możesz napisać, a jak byś znał biegle ich język i zapytał w prost czy nie ma ukrytych wad i tak nie uzyskał byś satysfakcjonującej odp.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzysiek1979    125

Kolego to nie wyprawa do marketu ze nie trzeba jezyka .Znajac jezyk po

1-poradzisz sobie w drodze czyli jakas awaria auta kontrola czyli nie zginiesz w takiej sytuacji

2-mozesz duzo utargowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość   
Gość

Kontrola jak wszystko ok z twoim pojazdem, zachowaniem i dokumentami, to nic ciekawego się nie wydarzy mimo tego że będziesz stał jak ciele.

A awaria auta czy znasz język czy nie znasz, z autostrady ma zniknąć natychmiast a to po kieszeni będzie boleć. Jak nie znasz języka sami cię ściągną, jak znasz to sam wezwiesz lawetę.

 

Targowanie nie ma się znajomością języka. Za ile chcą sprzedać za tyle sprzedadzą i na litanie czy modlitwy więcej nie opuszczą.

 

Ludzie nie popadajcie paranoje, zmieńcie gumiaki i ruszcie się po za obręb swojego powiatu.

Mało to kierowców ciężarówek którzy dla lepszej kasy decydują się jechać w trasy za zagranice. I pewnie wszyscy znają język a przeważnie ci 40+? Taki kierowca musi wykonywać polecenia, a żeby je wykonać trzeba zrozumieć po angielski czy niemiecku: ,,proszę podjechać pod rampę nr 57,, ; ,,proszę przyjść do biura z dokumentami za 45 min,, itp.  i co języka nie zna a polecenia jakoś wykona. Specjalnie napisałem tak wysoki nr rampy. Nie znasz języka, magazyn jak pół twojego miasta powiatowego i weź tu teraz znajdź rampę 54 i biuro do tego :D

 

Kolego to nie wyprawa do chin. Widzisz obiekcje odnośnie wyjazdu np. do francji po ciągnik czy prasę, ale sądząc po twojej lokalizacji, 10 lat temu jak byś miał potrzebę to bez mrugnięcia okiem byś machnął się jakąś ładą do Odessy. Bo sądzę że z tą kulturą masz styczność niemal że na co dzień. A taki sam szczecinianin pomyślał by sobie w tym samym czasie że ,,tam nie pojedzie bo mafia i mu łeb ukręcą w ładzie, jak jechać to tylko do hamburga,,

 

minęło 10 lat i lubelak ze szczeciniakiem mają trochę jaśniejszy pogląd na sprawę i takie rzeczy już są na porządku dziennym, że bez znajomości od podszewki innej kultury/kraju podróżuje się po Europie bez obaw.

Edytowano przez damianzbr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
emtezecik    37

język podstawa bo język to bajer a bez bajery nie utargujesz . ludzie i ta germanizacja maszyn masakra sąsiad ma ja też muszę mieć wszystko na pokaz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość   
Gość

No to pokaż mi handlarza w PL który łyknie twoją bajerę i ci cenę spuści więcej niż planował? A handlarz każdy taki sam, nie ważne jakiej narodowości.

Bajera jedynie jak kupujesz u prywatnego, to się zgodzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacek1296    405

Tylko zasadnicze pytanie: po jaką cholerę jechać na zachód do handlarza? Do rolnika to rozumiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzysiek1979    125

Bez jezyka zycze powodzenia ,jezdze i pracuje w UK juz 11 lat i wiem doskonale jak jezyk jest potrzebny .Jeden raz zepsul nam sie passat w niemczech srodek nocy zadnych euro .Dzwonimy z telefonu awaryjnego z postoju i juz zaczynaja sie problemy.My po niemiecku totalnie nic naszczescie ten co odebral znal angielski i w ten sposob dogadalismy sie gdzie stoimy.Po 40 min przyjechala laweta i zabrala nas do jakiegos miasteczka pod serwis vv.A w serwisie za samo zdjagnozowanie usterki wzieli 120 euro oczywiscie szczescie ze kierownik serwisu znal angielski bo dalej problem.Diagnoza padniety alternator w serwisie oczywiscie maja ale chca ponad 600 euro .Dogadujemy sie gdzie szrot i jedziemy ponad 40 km tam wyciagamy ze starego trupa za 100 euro ...bez jezyka by nas to ile pieniedzy kosztowalo?Szczescie ze mamy karty visa i mamy z czegp placic.Wiele razy na sam tunel czy prom jak jest sie wczesniej zagada sie i wjezdza sie te 2 czy 4 godz wczesniej zamiast sterczec .A ile to razy nasi kochani rodacy polacy czy cyganie tylko patrza aby cie obrobic na parkingu .POLECAM i RADZE zatrzymywac sie tylko na duzych stacjach benzynowych.

Pozatym np. w takiej Angli dobry rocznikowo mlody ciagnik kosztuje wiecej niz u nas .Mozna cos w dobrej cenie wyrwac ale bezposrednio od farmera a nie cwaniaka handlarza .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jacek1296    405

Bez jezyka zycze powodzenia ,jezdze i pracuje w UK juz 11 lat i wiem doskonale jak jezyk jest potrzebny .Jeden raz zepsul nam sie passat w niemczech srodek nocy zadnych euro .Dzwonimy z telefonu awaryjnego z postoju i juz zaczynaja sie problemy.My po niemiecku totalnie nic naszczescie ten co odebral znal angielski i w ten sposob dogadalismy sie gdzie stoimy.Po 40 min przyjechala laweta i zabrala nas do jakiegos miasteczka pod serwis vv.A w serwisie za samo zdjagnozowanie usterki wzieli 120 euro oczywiscie szczescie ze kierownik serwisu znal angielski bo dalej problem.Diagnoza padniety alternator w serwisie oczywiscie maja ale chca ponad 600 euro .Dogadujemy sie gdzie szrot i jedziemy ponad 40 km tam wyciagamy ze starego trupa za 100 euro ...bez jezyka by nas to ile pieniedzy kosztowalo?Szczescie ze mamy karty visa i mamy z czegp placic.Wiele razy na sam tunel czy prom jak jest sie wczesniej zagada sie i wjezdza sie te 2 czy 4 godz wczesniej zamiast sterczec .A ile to razy nasi kochani rodacy polacy czy cyganie tylko patrza aby cie obrobic na parkingu .POLECAM i RADZE zatrzymywac sie tylko na duzych stacjach benzynowych.

Pozatym np. w takiej Angli dobry rocznikowo mlody ciagnik kosztuje wiecej niz u nas .Mozna cos w dobrej cenie wyrwac ale bezposrednio od farmera a nie cwaniaka handlarza .

 

Ostatnie zdanie powinno być wielkimi literami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość   
Gość

Ja tam sobie kupiłem kombajn we francji u rolnika, tu foto jego maszyn

[galleryimg=443041]

a oglądałem łącznie kilka kombajnów u rolników we francji, między innymi ten:

[galleryimg=442827]

 

I ani ja nie znam francuskiego, ani ci rolnicy nie znali innego języka niż francuski. Z każdym bez problemu dogadałem się do ceny. A ten co go kupiłem najbardziej mi podpasował dlatego też najwięcej czasu tam spędziłem i najdłużej się komunikowałem. Dlatego też dowiedziałem się które pasy zmieniał, ile pali litrów na ha, że nim nigdy nie kosił kukurydzy, ile ha uprawia i wiele innych info. A także wytłumaczyłem mu że on musi wystawić mi FV na przelew, a teraz zostawiam mu trochę zaliczki w euro, a reszta przelewem pójdzie. Że nie wiem kiedy będzie odbiór, muszę wrócić do domu i zacząć organizować transport.

 

I jak mi to ktoś wytłumaczy kto twierdzi że bez języka nie ma się co ruszać?

Tak samo jak mój znajomy co robi u handlarza maszyn na warsztacie, ale teraz od niedawna też jeździ lawetą, odbierać maszyny do francji. Pierwszym razem pojechał sam i nikt go za rękę nie prowadził, wjechał na plac, powiedział po co przyjechał, jakoś załadowali i nie było problemu że języka nie zna.

 

Jeśli ktoś nie był za granicą to proszę nie gadać że się nie da. A ty Krzysiek, już jesteś tyle lat za granicą i pewnie język znasz biegle, więc wydaje ci się że bez języka czuł byś się jak bez ręki. Wiadomo że lepiej znać niż nie znać. Ale nie ma co przesadzać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzysiek1979    125

Nic nie jest regula ale w zyciu sa rozne sytuacje i lepiej jak sie zna lub ktos z toba jest kto zna.Jeden sobie poradzi a inny bedzie mial przyslowiowego pecha .W razie czego poradzisz sobie w razie awari auta kolizji prostych i trudnych sytuacjach .Kiedys zatrzymala nas policja w Anglii przeszukali auto znalezli noz .Wiadomo jak jedziesz to masz w samochodzie takie rzeczy tam nie wolno .Gdyby byl w skrzynce z narzedziami to ok ale nie obok siedzenia .Za noz z ostrzem powyzej 15 cm idziesz kolego do wiezienia .Pytania policjanta po co i na co nam to i nawet nie chcial sluchac ze to do robienia kanapek .Ledwo nas nie zamkneli do paki tak ze rozne sa sytuacje .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość   
Gość

Policja we francji też nas zatrzymywała jadać w 3 osoby w kabinie ciężarówki, bez naczepy bocznymi drogami (francja bardzo drogie autostrady dla dużych i oni się wkurzają na tych co omijają autostrady) Nóż w kabinie był i nic ciekawego się nie wydarzyło mimo to iż zaczęli na nas coś krzyczeć ale ni w ząb ich nie rozumieliśmy. A jechaliśmy awaryjnie do serwisu dlatego bocznymi bo tak droga prowadziła.

 

W Dani koleś nie znający absolutnie języka zmienił drążek kierowniczy w ciężarówce. Klucz i ściągacz kupił w sklepie, drążka szukał po mieście ale nie mógł znaleźć i był zmuszony jechać do serwisu. Woziło go taxi zamówione prze innego kierowcę niemieckiego pochodzenia, taksówkarz też nie znał języka polskiego.

 

A w angli było tak. Nie znam języka zbytnio, wychodzę na ulicę łamiąc język próbuję zapytać po angielsku o drogę koleś patrzy na kartkę z adresem i z zastanowieniem przemawia, ,,słuchaj to będzie chyba tam...,, po polsku przemawia mi kopara opada bo byłe przekonany że zaczepiam angola. I takich akcji miałem 2 z polakami i raz ukraińcem.

Edytowano przez damianzbr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzysiek1979    125

Fakt polakow duzo a Anglii ale schodzimy pomalu z tematu .Kupno za granica ma zwiazek z kursem czy euro czy funta .W Anglii takze wiekszosc mlodszych maszyn ma dopisek +vat i suma sumarum robi sie drogo .Czesto w lokalnej prasie farmerskiej sa ciekawe ogloszenia i dobra cena .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Gość
      Przez Gość
      Czy ktoś wydzierżawił grunty pod fotowoltaike? Szukam informacji czy to opłacalne, jakie mogą być problemy i czy umowy są faktycznie takie piękne i przejrzyste. W tygodniu było już dwóch przedstawicieli chętnych na dzierżawę ziemi.
    • Przez farmerosZpola
      Witam, szwankuje mi fotel w ciągniku mimo jakiś czas temu regeneracji. chodził ale po czasie przestał patrzyłem na bezpieczniki bo raz ojciec wyciągnał ten od fotela i dał spowrotem to pompował, ale jeden dzień. Z bezpieczników wynikło że ten który jest obecnie jest za mały bo ma 10a lecz powinno być 15a. ma to coś z tym wspólnego? warto wymienić bezpiecznik czy raczej nic nie da?
    • Przez 3gralins1993
      witam kupilem fiata 880 dt. Robie mu remont silniks i nigdzie nie moge znalesc momentów dokrecania. Mianowicie chodzi o stopy główne korbowodowe i glowice ktos coś?

      dodam silnik Iveco 4 cylindrowy
    • Przez Poznaniak
      silnik 3p - proszę o informacje gdzie wykonują kompleksowa naprawe i udziela gwarancji, znalazłem w google narazie takie zakłady ale czy którys z nich to dobry wybór?
      Trzy z kostrzyna
      http://www.motorem.com/index.naprawysilnikow.
      html http://rolmix.eu/
      http://motoszlif.eu/tag/kostrzyn/
      i pniewy http://www.zakladnap...specjalnosc.htm
    • Przez luk2782
      Dla mnie motogodzina tj praca silnika na 1850 obr/min przez godzine. bynajmniej tak jest w ursusie. A co ciekawe na Forum w dziale John Deere na temat seri 5020 ktoś mówi ze rożna jest motogodzina w róznych ciągnikach. to jest możliwe przeciez to chyba jakis standard.
       
      Temat o rocznym przebiegu ciągników:
      http://www.agrofoto.pl/forum/topic/1879-ile-mth-robicie-rocznie-ciagnikami/
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.

Agrofoto.pl Google Play App

Zainstaluj aplikację
Agrofoto
na telefonie

Zainstaluj