Skocz do zawartości

Polecane posty

vbox33    32

Jakie to szczęście że niedługo unia się rozpadnie :D he he he :D a tak na marginesie to przynajmniej ja zamiast nowego ursusa 80 konnego za 200 tysięcy wolę kupić 80-tke w dobrym stanie za 50 tysięcy nawet niech będzie kosztował. Zawsze można też wziąc kredyt. Każdy musi gospodarować finansami według własnych indywidualnych predyspozycji. Zakończymy ten temat takim fajnym sformułowaniem ,,każdy orze jak może".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
janczar810    245

załozyciel tematu napisał i widze ze nikt tego nie dostrzegł 20ha (9ha własne 11ha dzierżawy!!!!!!) piszecie nastwiac sie na dwa typu produkcji bydło+trzoda według mnie jest to troszke bezsensu. Powiedzcie mi po ile sztuk świn mozna utrzymac na owych 9ha w wersji pesymistycznej?? a lie mozna wyzywic na 9ha świn i bydła??? Trzeba przemyslec kazdy wariant np:

b-bydło s- świnie

9ha s+b

9ha s

9ha b

20ha s+b

itd.

Trzeba zaczać co aktualnie hodujesz kolego świnie? bydło ? czy to i to. to takze ma wpływ na wybór produkcji. Aby zaczac hodowle bydla musisz mniec zaplecze w postac kilku krówek(kwoty mlecznej zapewne nie posiadasz) i do tego po 3cielaki do krowy a ze świnmi jest to chyba najprostsze

he z tego tematu to mozna prace inz pisac :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

marzencia    6

nie samym PROWem rolnik żyje. MR dostajesz raz, ale potem są inne programy dzięki którym dostajemy % zwrot. nie wiem jakie są przepisy apropo modernizacji,albo jak się zmienią, ale do różnicowania nie potrzeba wykształcenia. pawelol111 nie wiem po co tyle szumu robisz wokół szkoły. znam kilku rolników bez wykształcenia i wożą się john deerami czy ciucholandami i co roku nabywają nowe sprzęty. wszystko oczywiście na PROW. sama kupuję za ciężkie pieniądze i odliczam oczywiście vat i dostaję zwroty.

 

'nr 2 też by chciał kupić taki sprzęt i stać go tylko gdyby dostał dofinansowanie..' no ale przecież żeby dostać dofinansowanie musi wyłożyć kasę i tak czy inaczej albo ją zarobi albo weźmie kredyt

 

a druga sprawa jeśli autor wątku ma 16 lat to albo wybiera właśnie szkołę, albo już wybrał..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
surowa1994    2

zgadzam się z kolegami i koleżanką powyżej trzymaj to i to z z czasem chowaj albo krowy albo świnie ja trzymam to i to przy krowach więcej pracy ale planuje budowę obory aby było lżej ja mam raptem 27ha własności i 40pare dzierżaw i trzymam 150 świń i 24krów jest różnie raz jest dobrze na świniach raz na krowach nie utrafisz ale jak wybuduje oborę to bardziej na krowy sie nastawie większa kasa z krów ja mam dopiero 18 lat heh :P mam czas tak za 5/10 lat ojciec mi przekaże gospodarkę nie wcześniej bo sam ma dopiero 42 lata :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709
Napisano (edytowany)

Brałem pod uwagę sytuację kiedy to nowe PROW będzie wymagało wykształcenia. Studia kosztują i są czasochłonne a technikum zaoczne można było załatwić w 2 lata, stopień trudności znikomy.

 

Pogadamy jak będzie coś wiadomo, to jest troche dyskusja na pusto - wiem ale... lepiej jednak mieć ten papier.

 

Stasiek - są przymiarki do stworzenia przepisów które określą iż przejąć gospodarstwo będzie mogła osoba która ma kwalifikacje.

Co do kredytu to zawsze można go wziąć tylko kwestia taka kiedy go spłacisz. Chyba lepiej spłacić go zwrotem niż tyrać 5 czy 10 lat.

Co do ursusa za 200 tys. Nie stać Cię kolego więc proste jest że "wolałbyś" starego dziada.

Robię tyle szumu bo kolega ma małe gospodarstwo a programy umożliwiłyby mu rozwój szybszy niż bez programów.

Marzencia - John Deera (nowego) bez dofinansowania nie kupi ktoś kto ma 10 krów i 5 świń. Wiadomo że są potężne gospodarstwa ale większość staje w kolejke po pomoc.

Edytowano przez pawelol111

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vbox33    32

Kolego to czy mnie stać czy nie to nie twoja sprawa.

 

Podać Ci prosty przykład? Kuzyn kupił ursusa za 200 coś tysięcy, pewnie że dostał zwrot, ale co z tego jak na wkład własny MUSIAŁ zaciągnąć kredyt (bo tak jak ty twierdził że nie będzie zbierał 10 lat) no i teraz się okazuje że ledwo ciągnie już. Na 30 ha ziemi, hoduje i sprzedaje ziemniaki, hoduje około 5 loch w cyklu zamkniętym, 2 krowy mleczne i obecnie 5 byków + praca na etacie. W domu jest gościem, nie ma czasu na nic, stres i przemeczenie już raz go do szpitala wysłały no ale co zrobić skoro się chciało nowy ciągnik. Dlatego ja twierdzę że na np 15 czy 20 ha lepiej kupić sobie jak to określiłeś ,,starego dziada" o mocy poruwnywalnej do nowego ursusa, a i serwis starego będzie prostszy i mniej kosztowny... Rozumiem jak się ma 50 ha to potrzebny duży ciągnik ale w moim przypadku mam na 7 ha 30-stke i jestem bardzo zadowolony. Więc hu... cię obchodzi czy mnie stać czy nie! Może lubię klasyki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709

Mnie też nie stać na wiele udogodnień i obywam się tym czym mam. Każdy chwali swoje i normalne jest że zakup starszego sprzętu argumentowany jest niskimi kosztami napraw i niższą ceną jednak zależy kto na co sobie może pozwolić. Gdyby faktycznie nowy ciągnik byłby gorszy od używanego to oczywiste jest że nikt po nówkę by nie poszedł.

Podałeś przykład rolnika który nie przemyślał sprawy i nie policzył na ile może sobie pozwolić. Ja podałem przykłady kiedy to rolnik ma określoną sumę pieniędzy którą może przeznaczyć na inwestycje bez obciążania budżetu do takiego stopnia jak w przykładzie podanym przez Ciebie. Kolejna sprawa - osoba ta pracuje poza rolnictwem - niestety albo masz dużo i zajmujesz się tylko gospodarstwem albo etat. To że jest gościem w domu zawdzięcza swojej głupocie. Nie jeden płacze że nabrał sprzętu i zaciągnął kredyty a teraz nie ma czym spłacić. Są jednak ludzie mądrzy którzy rozsądnie inwestują i rozsądnie się rozwijają. Takiemu zawsze będzie dobrze reszta zasuwa na odsetki od kredytu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72
tasiek - są przymiarki do stworzenia przepisów które określą iż przejąć gospodarstwo będzie mogła osoba która ma kwalifikacje.

Co za kraj. Z jednej strony Gowin chwali się uwolnieniem zawodów a z drugiej Sawicki chce zamknąć kolejny zawód dla określonej grupy.

Ale na to pewnie i tak znajdzie się sposób. Jak grzyby po deszczu będą powstawać kierunki rolnicze w Wyższych Szkołach Lansu w Kozienicach których skończenie będzie wymagało zapłacenia czesnego, pojawiania się raz w miesiącu i napisania na koniec 10 stronicowej pracy licencjackiej na temat "Wpływu azotu na wzrost plonu w pszenicy ozimej". Oczywiście wszystko będzie w majestacie prawa. Tylko po co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vbox33    32

Pawelo po 1 to on musiał zacząć pracę na etat żeby spłacić kredyt. A po 2 w którymś powyższym poście napisałem że każdy powinien rozdysponować swój budżet według indywidualnych uwarunkowań :) nie to żebym się czepial ale powtórzyłeś to samo tylko trochę inaczej :) i bierze się że się wreszcie z czymś zgadzamy :) . Po za tym ciągle podtrzymuje zdanie że im się ma więcej tym więcej się wydaje... Tłumacząc rolniczo to ten kto ma 10 ha kupi pewnie 30-stke albo 60-tke a ten co ma 100 ha kupi nowy ciągnik z dofinansowaniem za 200 czy 300 tysięcy z kolei ten co ma 1000 ha kupi sobie NH T8 lub T9 za te 500 czy 700 tysięcy. Proste

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709
Napisano (edytowany)

Stasiek:

Celem takiej polityki jest przede wszystkim eliminacja rzeszy pseudo rolników (nie chce tu nikogo obrażać) czyli takich osób które chcą jednocześnie prowadzić gospodarstwo i pracować na etacie.

Kolejna kwestia - w znaczącym stopniu ubędzie osób które kwalifikują się do dofinansowania z UE - mniej rolników, więcej kasy w innym kierunku.

A co do "Szkół Lansu" - tam trzeba płacić. Nie jeden rolnik najzwyczajniej nie będzie miał czasu i środków na takie działanie.

Jest jeszcze jeden problem - np. tata ma gospodarstwo, mama pracuje na etacie, synek pracuje na etacie, prócz taty nikt nie ma kwalifikacji, tata umiera i nie ma komu przejąć gospodarstwa. Jeżeli przepisy określą brak możliwości sprzedaży w takiej sytuacji automatycznie ziemię przejmie państwo.

 

vbox33 - zgadzamy się i gitara. Jak więcej zarabiasz to i więcej wydajesz - proste. Wspomniałem tu dość obszernie o wykształceniu ponieważ nie wiadomo co dalej będzie. A może akurat zechcesz budować nową oborę lub zakupić nowy sprzęt a durny papier ograniczy Ci możliwość uzyskania pomocy.

Edytowano przez pawelol111

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mickas092    320

Nie wydaje mi się żeby weszły takie przepisy o jakich mówisz @pawelo - bynajmniej nie tak rygorystyczne. Nie wyobrażam sobie żeby po śmierci ktoś nie mógł odziedziczyć gospodarstwa tylko ziemie przejmowało by państwo. Nie te czasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709

Wiem że to wydaje się wręcz idiotyczną wizją ale... u nas w Polsce nie takie rzeczy się działy. Pożyjemy, zobaczymy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72
Celem takiej polityki jest przede wszystkim eliminacja rzeszy pseudo rolników (nie chce tu nikogo obrażać) czyli takich osób które chcą jednocześnie prowadzić gospodarstwo i pracować na etacie.

I dlaczego to ograniczać? Jeżeli ktoś jest w stanie to łączyć i robi to zgodnie z prawem to nie karzmy mu wybierać. No bo reszta ma chrapkę na jego ziemię?

 

Kolejna kwestia - w znaczącym stopniu ubędzie osób które kwalifikują się do dofinansowania z UE - mniej rolników, więcej kasy w innym kierunku.

Kiepski sposób aby ograniczyć liczbę rolników. Dopóki będzie kasa dopóty znajdzie się sposób aby obejść przepisy. Chyba, że naprawdę stworzymy ogromną ilość tych przepisów ale wtedy ucierpi na tym zwykły rolnik który będzie musiał ich przestrzegać.

 

 

A co do "Szkół Lansu" - tam trzeba płacić. Nie jeden rolnik najzwyczajniej nie będzie miał czasu i środków na takie działanie.

Zaoczne studia nie są drogie na byle jakich uczelniach. Nie pochłaniają także dużo czasu(zjazdy raz na 2 tygodnie lub rzadziej a do tego bardzo niski poziom nauczania). Za 3 tys. rocznie można już studiować. A czy to drogo? Mając do przejęcia 20ha zwróci się to po pierwszej wypłacie dopłat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709

Nie ja przepisy ustalam... okaże się po co te zmiany za jakiś czas. Co do tych 3 tys to dla wielu jest to miesięczna wypłata za mleko więc "drogo" jest pojęciem względnym. Weź pod uwagę stan tego gospodarstwa. Niejeden wybierze pracę na etacie niż tyranie na gospodarstwie. A tak jak już wspomniałem MR dla wielu był kasą za nic wydaną w taki sposób aby po 5 latach z tych ok 55 tys które trzeba przeznaczyć na inwestycje jak najwięcej dało się odzyskać.

Nie trzeba wielu przepisów. Wystarczy żeby o skorzystaniu z programu decydowało wykształcenie. Gościu po technikum mechanicznym czy innym nie pójdzie na studia bo policzy że lepiej pracować w zawodzie i obskoczyć te 10 ha "sześćdziesiątką" niż płacić za naukę, marnować czas i obciążać budżet rodzinny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72
Wystarczy żeby o skorzystaniu z programu decydowało wykształcenie.

A co to da? Uwierz mi, że to nic nie da. Sam się zastanawiam czy nie iść na jakieś studia rolnicze tylko po to żeby zdobyć papierek i nie mieć ograniczeń w przyszłości. Tak samo jak ja myśli dość dużo osób. Jedynie wykształcenie będzie zaporą dla osób biedniejszych ale one i tak mało korzystają z tych unijnych programów.

Lepszym wyjściem byłoby stworzenie definicji gospodarstwa rolnego i wymagań jakie musi spełniać aby nim było. Wprowadź podatek dochodowy i opodatkowanie dzierżaw gruntów rolnych to zaraz znikną rolnicy z marszałkowskiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709

Z MR korzystali również biedniejsi i teraz wielu się nie zakwalifikuje. Rozwiązania o jakich piszesz uderzą również w tych małych którzy utrzymują się wyłącznie z gospodarstwa i starcza im na chlebek i do chlebka. Ci z marszałkowskiej sami sobie krzywdy nie zrobią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
panczo1922    68

Widzę że dyskusja jest bardzo napięta... Zwróćcie tylko uwagę że autor tematu już dawno przestał się tym interesowac:):):)

PS. Z tego co czytam wynika że to jaki sprzęt w postaci ciągnika posiada się na gospodarstwie decyduje o tym jakie plony zbiera się na polu... mówiąc krótko: tym co mają John deery rośnie o wiele lepiej niż posiadaczom ursusów. Tak więc nic innego jak tylko kupować, kupować, kupować i się nie zastanawiać!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709

panczo - kiepskie wnioski. Chodzi o to że jeżeli już brać nowy sprzęt to najlepiej ubiegać się o zwrot a nowe przepisy mogą określać wymóg posiadania wykształcenia i o to ta cała "wojna".

Marzencia - studiuję + robię papier "technik rolnik", ojciec ma gospodarstwo, ok 30 ha z dzierżawami, bydło mleczne, troche opasów, sprzedajemy zboże z ok 4-5ha (głównie pszenica) i ziemniaki (sadzę 2-3ha). Programu nie brałem bo jeszcze mi się nie opłacało. Nie stać mnie na zainwestowanie 100tys w park maszynowy (kredyt bym dostał ale wole pomęczyć się jeszcze troche, przynajmniej śpię spokojnie), pracuję tym czym mam. Zobaczymy co będzie dalej, technika zrobię i nawet jak pójdę na etat to nikt mi nie powie że nie mogę przejąć gospodarstwa lub wziąć dofinansowania.

Mam kolegę którego rodzice uszczęśliwili ziemią w wieku 5 lat. Nie mógł wziąć MR, kupił starego ursusa za 40 tys bo mu ziemi przybyło, kolejny raz stoi bo coś siadło. 75+40 = nowy Pol-mot H 80km (zaraz pojawią się głosy że to złom - pogadajcie z użytkownikami). No ale cóż... nie każdy może.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
StasiekS    72

Z MR korzystali również biedniejsi i teraz wielu się nie zakwalifikuje. Rozwiązania o jakich piszesz uderzą również w tych małych którzy utrzymują się wyłącznie z gospodarstwa i starcza im na chlebek i do chlebka. Ci z marszałkowskiej sami sobie krzywdy nie zrobią.

Wymóg wykształcenia także. Bo albo będą tylko tymi rolnikami na tych paru ha albo będą musieli się zabrać za coś innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marzencia    6

panczo - kiepskie wnioski. Chodzi o to że jeżeli już brać nowy sprzęt to najlepiej ubiegać się o zwrot a nowe przepisy mogą określać wymóg posiadania wykształcenia i o to ta cała "wojna".

Marzencia - studiuję + robię papier "technik rolnik", ojciec ma gospodarstwo, ok 30 ha z dzierżawami, bydło mleczne, troche opasów, sprzedajemy zboże z ok 4-5ha (głównie pszenica) i ziemniaki (sadzę 2-3ha). Programu nie brałem bo jeszcze mi się nie opłacało. Nie stać mnie na zainwestowanie 100tys w park maszynowy (kredyt bym dostał ale wole pomęczyć się jeszcze troche, przynajmniej śpię spokojnie), pracuję tym czym mam. Zobaczymy co będzie dalej, technika zrobię i nawet jak pójdę na etat to nikt mi nie powie że nie mogę przejąć gospodarstwa lub wziąć dofinansowania.

Mam kolegę którego rodzice uszczęśliwili ziemią w wieku 5 lat. Nie mógł wziąć MR, kupił starego ursusa za 40 tys bo mu ziemi przybyło, kolejny raz stoi bo coś siadło. 75+40 = nowy Pol-mot H 80km (zaraz pojawią się głosy że to złom - pogadajcie z użytkownikami). No ale cóż... nie każdy może.

czyli wszystko i na temat.. ucz się ucz, jak ma kto w polu tyrać to możesz kozaczyć..

dodam jeszcze, iż w moim gosp mamy tylko ursusy 2x c330, c360 i 2812 obrabiamy tym ok 50 ha i maszyny oczywiście. i przy dzisiejszych cenach paliwa nie zamieniłabym ich na żadne nowe ładne duże.. w dodtku kwestia serwisu, do moich 'dziadków'przyjedzie na drugi dzień mechanik i koszty naprawy nie są duże. a u sąsiada ciucholand stoi już 2 tygodnie, bo serwis ma nie po drodze.. owszem on nimi zarabia setki tysięcy w roku, ale dla mniejszego gospodarstwa taki sprzęt jest zbyteczny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Indiana    7

"Celem takiej polityki jest przede wszystkim eliminacja rzeszy pseudo rolników (nie chce tu nikogo obrażać) czyli takich osób które chcą jednocześnie prowadzić gospodarstwo i pracować na etacie. (...)"

 

 

Wg mnie jest to błędne myślenie. Co komu do tego,że pracuję na etacie/ mam własna działalność nierolniczą i prowadzę gospodarstwo rolne? Nic. Chcę i tak czynię. Dla państwa korzystnie bo płacę więcej podatków.

 

Wymog wykształcenia rolniczego moim zdaniem miałby na celu podniesienie kwalifikacji, i swiadomości, rolników. Bo nie ma co ukrywać, ale z wykształceniem- jakimkolwiek, nie tylko rolniczym- zwłaszcza wśród starszego pokolenia rolników ciekawie nie jest. Idea takiego wymogu piękna. Rzecz w tym, aby faktycznie nabyta wiedza była sprawdzona i oceniona, a z tym w polskim szkolnictwie jest róznie- zwłaszcza przy studiach prywatnych, czy zaocznych. Wszak idzie niż demograficzny, mozna zatem uczelniane ławy wypełnić rolnikami ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawelol111    709

O to chodzi że ja w polu tyram. Rodzice zajmują się zwierzętami. Studia nie zajmują wiele czasu bo mam blisko na uczelnie - nie muszę mieszkać w mieście, technika robie co 2-3 tyg w soboty i niedziele - wystarczy 50% obecności i egzaminy z każdego przedmiotu.

marzenicia - Na 50 ha przydałby Ci się jakiś większy ciągnik, nawet ursus 4514. Każdy orze jak może. Ja nikogo nie wysyłam do szkoły ale jeśli już ktoś ma możliwość a zwyczajnie nie chce mu się "bo nie, bo jeszcze czas, bo się nie przyda" to niech zastanowi się 7 razy. A co do NH i serwisów... Nie chcę tu reklamy robić ale już kolejny NH na którego ktoś narzeka. Są inne marki, tańsze, mniej awaryjne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×