Skocz do zawartości

Szczęśliwy prosiaczek

Stojgniew
Zaloguj się, aby obserwować  

Jedno z dwóch najsłabszych prosiąt w miocie. Urodziła się ledwie żywa. Właściciel chciał żywcem zakopać obydwie słabe loszki. Poprosiłem o nie i dostałem je w prezencie. Nikt nie wierzył, że przeżyją. Prosięta nie chciały jeść, pić i słabły w oczach. Wiele usilnych prób karmienia kończyło się fiaskiem. Wuj weterynarz znalazł antidotum: żur mojego ojca, kwaśne mleko, jajecznica i vibovit. Po kilku dniach piły krowie mleko jak hmmm... świnie ;-). Żur pozostał w diecie świnek jako jeden z wielu smakołyków. Na zdjęciu, odratowana "Matylda" bawi się miseczką po zjedzeniu żurku :-).

Zaloguj się, aby obserwować  


10 komentarzy

Rekomendowane komentarze

właśnie co potem zrobisz z nią?

kiedyś też miałem takiego prosiaczka że był za słaby żeby ssać mleko matki bo inne prosiaki go wypychały to karmiłem go butelką i się ładny świniak uchował :P

Bardzo dobrze się zachowałeś pozdrawiam ;)

gratuluję postawy!

miło jest mnie w gronie agroforumowiczów takiego przyjaciela zwierząt

Ach, przyjaciel, jak przyjaciel. Gdy przychodzi świąteczna pora, to i karpia sprawię - ale staram się by nic nie czuł. Bóg dał, oprócz zwierzątek i roślin, rozum i uczucia - trzeba korzystać ze wszystkich darów :rolleyes: .

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×