Skocz do zawartości

News

Autorzy tego bloga

Co z rolnikami, którzy nie przystąpili do „Programu bioasekuracji”?

monika_adag_88

819 wyświetleń

blog-0555533001436364948.jpg

Rekompensaty finansowe i pomoc w spłacie kredytów preferencyjnych obiecuje rolnikom, którzy zrezygnują z produkcji trzody chlewnej, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To jeden ze sposobów na walkę z afrykańskim pomorem świń. Problem w tym, że według niektórych rolników walka na razie nie jest skuteczna.

 

11 milionów złotych – tyle na odszkodowania dla rolników, którzy zdecydowali się zrezygnować z hodowli trzody, przekazał Podlaskiemu Urzędowi Marszałkowskiemu budżet państwa. Dodatkowo dla tych, którzy przed 31 grudnia 2014 roku wzięli z banków kredyty preferencyjne, przewidziano specjalne wsparcie.

 

Dzięki wprowadzonym przez nas zmianom w zasadach udzielania kredytów preferencyjnych w dalszym ciągu Agencja będzie spłacała za rolników część należnych bankom środków – zapewnia ARiMR. – Może jednak przestać dopłacać, gdy skończy się realizacja „Programu bioasekuracji”, a rolnik nie wznowi hodowli, czyli na przykład od 1 stycznia 2019 roku.

 

Jak wynika z danych ARiMR, na niewprowadzenie tak zwanego „Programu bioasekuracji”, a tym samym na rezygnację z produkcji trzody, zdecydowało się do tej pory 277 rolników z Podlasia. Problem w tym, jak przekonuje Stanisław Ojdana – producent trzody chlewnej z miejscowości Nowoberezowa w gminie Hajnówka – że decyzję tę podjęły raczej mało znaczące podmioty… – Z tego, co wiem, to rezygnowali głównie rolnicy, którzy hodowali 5–7 tuczników, przede wszystkim dla siebie i dla rodziny. Żaden duży producent nie zrezygnował – twierdzi gospodarz.

 

Wczoraj Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, komentując raport NIK w sprawie działań zapobiegających dalszemu rozwojowi ASF w Polsce, przekonywało, że sytuacja jest pod kontrolą. Innego zdania jest jednak pan Stanisław Ojdana, który rocznie produkuje około 8 tysięcy warchlaków. – Służby weterynaryjne nie panują nad sytuacją – komentuje. – W ubiegłym roku wykryto około 30 ognisk ASF u dzików, a w tym roku jest ich już ponad 80. Nie ma żadnego programu zwalczania tej choroby u zwierząt leśnych. Gdyby tak było, w promieniu 10 kilometrów wprowadzono by strefę ochronną, a stada wybito.

 

med_dzik_18507_81_128493.jpg

 

Potwierdzeniem tych słów może być piątkowy protest i spotkanie rolników w sprawie dalszego zwalczania ASF w podlaskim urzędzie wojewódzkim. Przybyli gospodarze dowiedzieli się na nim, że „są plany dotyczące poszerzenia czerwonej strefy o gm. Narew i część gm. Zabłudów”.

 

Sposobem na opanowanie ASF miał być „Program bioasekuracji” na lata 2015–2018. Do tej pory wprowadzono go w 4 powiatach. Sęk w tym, jak tłumaczy pan Stanisław, że: – Wszystkie standardy związane z higieną, takie jak ograniczenie dostępu osób niepowołanych, maty dezynfekcyjne, dezynfekcja samochodów, higiena w hodowli i obróbce, zwalczanie insektów i tak dalej, w wielu zakładach zostały wprowadzone już dawno. Rolnicy wiedzą, że lepiej zapobiegać, niż leczyć!



0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×