Skocz do zawartości

Zdjęcie

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?


117 odpowiedzi na ten temat

#61 Share damianzbr

damianzbr

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 2848 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 19 listopad 2015 - 22:47

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Na pewno nie jest najlepsza, gdyż nie ma idealnych rozwiązań. Tyle tylko że na chwilę obecną taka zmiana najwięcej osób by usatysfakcjonowała. Nie realne, tak wiem. A obecny system szkodzi za równo małym jak i dużym.

Produkować bez dopłat? jeszcze gorzej, bo niemcy, czesi, ruscy i usa wciąż je mają, więc jak byśmy wypadli na arenie międzynarodowej - marnie.



Reklama AgroFoto Ads

  • watermark
  • Reklama
Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo? Dzisiaj, 07:21
  •  

#62 Share Tomasz78

Tomasz78

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 2189 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 19 listopad 2015 - 22:59

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Mnie się wydaje że najwięcej straciliśmy na rynkach wschodnich ,działania rzadu doprowadziły do tego ,a sam system dopłat jak by był zrównany ze starą Unia tez by było lepiej nam mniejszym ,mam rację?



#63 Share grego

grego

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 1910 postów
  • Lokalizacja:opolskie

Napisany 20 listopad 2015 - 07:23

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

na zachodzie z tego co wiem nie ma tych chorych programów modernizacyjnych tylko są większe dopłaty. Ja wiem, że każdy by chciał wyżyć z tych kilkunastu ha ale to też nie w porządku bo jaki tam jest nakład pracy w roku?. Tyle to można obrobić pracując na pełnym etacie


Edytowany przez grego, 20 listopad 2015 - 10:39.


Wiadomość z agroFakt.pl agrofakt

  • agroFakt.pl
  • agroFakt.pl
Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo? Dzisiaj, 07:21
  •  

#64 Share tespis17

tespis17

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 596 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20 listopad 2015 - 10:50

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

@grego.
Ostatni post

 

Gospodarstwo 8ha i 24 krowy i iść do pracy na pełny etat. Moim zdaniem będzie bardzo ciężko. 

Z tego co pamiętam to na maszyny używane UE dawała dopłaty tylko musiała być nie starsza niż 5 lat i było można wsiąść dopłatę na tą maszynę tylko raz

 

Produkować bez dopłat?? Według @damianzbr na pewno się nie da.

Według mnie na pewno się da. Ja to mówię że w Polsce są "Równi i równiejsi" .


Edytowany przez tespis17, 20 listopad 2015 - 10:57.


#65 Share damianzbr

damianzbr

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 2848 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20 listopad 2015 - 14:00

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Przypadkiem nie wkradła się literówka, bo nie jasno napisałeś według mnie się da czy według ciebie?



#66 Share ekolog

ekolog

    Użytkownik

  • Members
  • PipPip
  • 57 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:wielkopolska
  • Zainteresowania:ekologia, edukacja finansowa, medycyna naturalna

Napisany 21 listopad 2015 - 12:59

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Te małe powinny przejść na chodowlę organiczną i poszukanie w okolicy odbiorców swoich plonów mogę podesłać i pomóc zapraszam do kontaktu

Osobiście gdzie na mniej niż 1 ha żyje rodzina mają borówkę trochę żurawiny i teraz troche drobiu

 


Edytowany przez ekolog, 21 listopad 2015 - 13:00.

Ratujmy Ziemię, tak szybko ginie
A my razem z Nią

#67 Share kkjj

kkjj

    Nowicjusz

  • Members
  • Pip
  • 4 postów

Napisany 25 listopad 2015 - 10:10

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo? Sprawa z dopłatami jest bardzo skomplikowana. Po pierwsze muszą być w Europie, bo mają je Jankesy. Po drugie uprawa ziemi w Europie na większości ziem nie jest tak opłacalna jak w innych częściach świata bywa. Co jest swoją drogą idiotyzmem by na przekór przyrodzie uprawiać na złych ziemiach uprawy, gdy można to robić taniej i lepiej gdzie indziej. A szczytem tego idiotyzmu są dopłaty typu ONW.

Żywność niestety musi być tania, a efekt skali to ułatwia. Ale w przypadku Polski jest to nierealne. Poza tym rządzi teraz PiS. A jakie oni mają poglądy na rodzinne interesy każdy wie. Wiec im więcej ziemi będziesz miał rolniku (a raczej przedsiebiorco latyfundysto), tym władza mocniej dokreci ci śrubę. Będziesz płacił podatki, będziesz miał ograniczone dopłaty i dodatkowe kontrole. A mały rolnik będzie pod parasolem ochronnym. I zdaje się, że w Polsce inaczej się nie da i do tego wyborcy będą dążyć. Stąd wygrana PiSu juz nie tylko na podkarpaciu (gdzie takich gospodarstw jest w brud), ale i w większości kraju. Pomoc i rozdawmictwo małym, kosztem dużych. Czy to jest fair? Duzi powiedzą, że nie. Wyborcy powiedzą, że tak.

#68 Share adamparowka

adamparowka

    Nowicjusz

  • Members
  • Pip
  • 5 postów

Napisany 25 listopad 2015 - 10:37

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

A co sądzicie o zakładaniu gospodarstw agroturystycznego i ukierunkowaniu jakiejkolwiek produkcji na klientelę z miasta? Typu hodowla kóz i wyrób sera koziego - to oczywiście przykład, ale chodzi o zwierzęta, które będą atrakcją dla mieszczuchów i pokarmy swojskie, eko i smaczne.



#69 Share Elektrotechnik

Elektrotechnik

    Zaawansowany

  • V.I.P.
  • rank
  • 4477 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Zainteresowania:Elektronika, specjalizacja: replikatory i teleportery.

Napisany 25 listopad 2015 - 12:17

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Sprawa z dopłatami jest bardzo skomplikowana. Po pierwsze muszą być w Europie, bo mają je Jankesy. Po drugie uprawa ziemi w Europie na większości ziem nie jest tak opłacalna jak w innych częściach świata bywa. Co jest swoją drogą idiotyzmem by na przekór przyrodzie uprawiać na złych ziemiach uprawy, gdy można to robić taniej i lepiej gdzie indziej. A szczytem tego idiotyzmu są dopłaty typu ONW.

Żywność niestety musi być tania, a efekt skali to ułatwia. Ale w przypadku Polski jest to nierealne. Poza tym rządzi teraz PiS. A jakie oni mają poglądy na rodzinne interesy każdy wie. Wiec im więcej ziemi będziesz miał rolniku (a raczej przedsiebiorco latyfundysto), tym władza mocniej dokreci ci śrubę. Będziesz płacił podatki, będziesz miał ograniczone dopłaty i dodatkowe kontrole. A mały rolnik będzie pod parasolem ochronnym. I zdaje się, że w Polsce inaczej się nie da i do tego wyborcy będą dążyć. Stąd wygrana PiSu juz nie tylko na podkarpaciu (gdzie takich gospodarstw jest w brud), ale i w większości kraju. Pomoc i rozdawmictwo małym, kosztem dużych. Czy to jest fair? Duzi powiedzą, że nie. Wyborcy powiedzą, że tak.

A teraz jest dokładnie odwrotnie. W duże gospodarstwa pompowane są ogromne pieniądze, które są czystym zyskiem dla właścicieli. Więc albo dopłaty dla wszystkich równo, albo dla nikogo. A co do kontroli to już dawno to powinno być wprowadzone, że im więcej unijnych pieniędzy gospodarstwo dostaje tym surowsze przepisy powinny je obowiązywać, i tym bardziej szczegółowe i częste powinny być kontrole. I oczywiście większe kary za nie przestrzeganie wytycznych.
 

Ale jak możesz sobie pozwolić na pisanie takich dyrdymałów że dopłaty powinny być przeznaczone rolnikom na materiał do produkcji maszyn, lub na maszyny używane? Naprawdę nie wziąłeś pod uwagę że kupując nową maszynę dajesz pracę, handlowcowi oraz producentowi czyli ludziom pracującym w fabryce, aby oni później mieli pieniądze by kupić u ciebie skrzynkę pomidorów i zregenerować rozrusznik? A dotacje na materiał do konstrukcji, tu rozwaliłeś mnie na łopatki, nie wiem jak to skomentować... Gdy rodził ci się ten pomysł w głowie chyba miotały tobą na przemian skrajne uczucia euforia i smutek. Euforia, bo miał byś za pół darmo materiał do produkcji wago pakowarek które sprzedawałbyś za pół ceny jako tzw. rzemiosło, oraz smutek bo zdałeś sobie sprawę że inni twoim śladem też zaczęliby produkować na skalę już nie garażową a ,,stodołową,, owe produkty za pół ceny zwane rzemiosło bez gwarancji.

Ale ja nie pisałem o sprzedazy tych maszyn tylko o produkcji na własny użytek. Skonstruowanych przez siebie maszyn nie mam zamiaru sprzedawać, bo fabryczne nie są wcale lepsze, a robiłem je z myślą o dalszej modernizacji. A co do ludzi zatrudnionych przy produkcji maszyny, na którą dostałeś dotację, to wiedz że robią oni za minimalną pensję, a kasę robi tylko właściciel i na dodatek wywozi z kraju. Poza tym jest prosty sposób na wyeliminowanie brania dotacji kilka razy na tą samą maszynę, czy maszynę zrobioną własnoręcznie. Wystarczy zakazać dalszej jej jej sprzedaży. W grę wchodziłoby tylko złomowanie. W zasadzie to samo powinno tyczyć się też nowych maszyn. Kupujesz na dotację, zgłaszasz do agencji, oni przyjeżdżają, nabijają numery i znakują maszynę, robią zdjęcia wprowadzają do systemu i co roku kontrolują, czy ta maszyna jest nadal w gospodarstwie. Jak chcesz kupić nową to tamta komisyjnie jest złomowana i po problemie.
 

Chcę tez abyś poznał moje zdanie na ten temat, abyś mógł mnie sprawiedliwie osądzić. Otóż jak dla mnie dotacje mogą być zlikwidowane całkowicie, lub dla każdego równe po uwzględnieniu ha przeliczeniowego. Tak mam lekkie gleby i nie jestem egoistą bo jeśli większości ogółu by się to nie spodobało zgadzam się aby dotacje były równe do każdego ha bez uwzględniania ha przeliczeniowego. Jedyny warunek dotacje powinny być przyznawane tylko i wyłącznie gospodarstwom rodzinnym i teraz niech mądre głowy ustalą granicę max ha gospodarstwa rodzinnego.

I tu się z Tobą całkowicie zgadzam. A co do likwidacji dopłat, to powinny one być zlikwidowane w całej europie, bo w samej Polsce mija to się z celem.



#70 Share ekolog

ekolog

    Użytkownik

  • Members
  • PipPip
  • 57 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:wielkopolska
  • Zainteresowania:ekologia, edukacja finansowa, medycyna naturalna

Napisany 26 listopad 2015 - 11:19

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Rolnictwo Wspierane Społecznie jest rozwiązaniem dla tych małych :)


Ratujmy Ziemię, tak szybko ginie
A my razem z Nią

Reklama AgroFoto Ads

  • watermark
  • Reklama
Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo? Dzisiaj, 07:21
  •  

#71 Share songo

songo

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 384 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gorzów Śląski/Olesno/Kluczbork/Łowkowice/Pawłowice
  • Zainteresowania:Rolnictwo, mechanika

Napisany 27 listopad 2015 - 10:27

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo? Moim zdaniem poniżej 10ha raczej ciężko wyzyc chyba że to same 1 klasy ;-)

Babka kiedyś miała 3ha pola i za to dom wybudowała. Teraz to nawet się nie wyzyje.

Raczej w małych gospodarstwach lepiej nie będzie, ja się staram teraz o nowe dzierżawy żeby z roku na rok coraz lepiej prosferowac :-)

#72 Share 1734

1734

    Użytkownik

  • Members
  • PipPip
  • 68 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 27 listopad 2015 - 16:57

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Czytam i tak mi się wydaje ze większość z was nic nie ma z rolnictwem do czynienia albo u wujka pracuje albo u sąsiada itp.

Bez dopłat by się może jakiś duże gospodarstwa utrzymały i to na lepszych ziemiach może?. Ale jak te gos. by mogły konkurować np. z Niemcami? Gdzie oni dostają 320EUR/ha bez zbędnej biurokracji bez Planów 5-letnich itp. to jak mają te duże Gos. Z nimi konkurować? Dobra, zamkniemy granice na produkty rolne:

Ceny skocza 100 krotnie czy mieszczuch tego chce? Czy pamiętacie czasy że np. cena żyta była 1700zl/tonę? A ile Polski rząd jeszcze do tego sprowadzał zboża chyba zapomnieliście? A ile ziemi wtedy leżało odłogiem? Dzisiaj rolnik polski dostaje 179EUR/ha + dodatki (grosze) jeśli spełni chore zobowiązania wobec Agencji i tony biurokracji a cena żyta dzis. to 470zl/tonę a w Niemczech przypominam 320EUR/ha i rolnik sam decyduje co ma siać bez zbędnej biurokracji. To nawet z tymi dopłatami nie jesteśmy w stanie z Niemcami konkurować. Ja osobiście chciałbym chociaż na 2-3 lata bez dopłat żyć pod warunkiem że zamkniemy granice na wyroby rolne, to wtedy mieszczuchy by zobaczyli ile Chleb, wędlinka a może schabowy kosztuje? Wtedy by w końcu rolników docenili i szanowali tych Chłopów i Kołaków?.

Niektórzy z was powiedzą kupujmy wszystko od Niemców poco ,,Rolnictwo Wspierane Społecznie jest rozwiązaniem dla tych małych" po co?: ok załóżmy Polskiego rolnictwa nie ma! Za 1zl które pójdzie do niemiec na żywność dla polskiego narodu, to co możemy Niemcom dać żeby ta 1zl się do nas wróciła: węgiel?, technologie?, samochody?, chyba że tania sile robocza? ale nie oto nam chyba chodzi? to co mieszczuchy mogą Niemcom zaproponować? żeby ten 1zl się wrócił? Chyba nie muszę pisać co sie stanie jak te zł nie będzie się wracał? To chyba dziecko rozumie, że trzeba wtedy dodrukować zł a jak dodrukujemy okaże się że jest bez wartości i Niemcy nie będą chcieli naszej zł.

Odpowiedzcie sobie sami cz. dopłaty są konieczne czy nie? cz rolnik polski powinien dostawać ile niemiecki czy nie? czy zamknąć granice na produkty zagraniczne cz. nie? Czy chcecie płacić za chleb 30x więcej, czy nie?



#73 Share Profil usunięty Profil usunięty

Profil usunięty
  • thumbphoto
  • Guests

Napisany 27 listopad 2015 - 18:16

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

u nas tez mogło byc 320 euro na ha, tylko cwaniaki sobie wymyslili PROW dla wybranych, gdzie jeden dostaje 1 milion albo wiecej dofinansowan a drugi wcale bo nie ma znajomosci i układów, dlatego mamy dopłaty po 170 euro bo PROW i urzedników obsługujacych ten cały syf trzeba z czegos opłacic

 

moim zdaniem powinno byc tylko jpo w całym kraju i nic poza tym, a w agencjach powinno sie wywalic conajmniej 50% darmozjadów noszacych papierki z pomieszczenia do pomieszczenia

 

gdyby to było naprawde dobrze pomyslane i gdyby było tylko jpo to bysmy dostawali 400-500 euro do ha



#74 Share damianzbr

damianzbr

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 2848 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 27 listopad 2015 - 22:40

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

 A ile Polski rząd jeszcze do tego sprowadzał zboża chyba zapomnieliście? A ile ziemi wtedy leżało odłogiem?

Nie masz racji.

Wtedy Polski rząd sprowadzał zboża, teraz sprowadza mięso.

Teraz ziemia leży odłogiem (jest przeorywana dla dopłaty,ugorowana, czy improwizowana plantacja orzecha, borówki pomidora, łubinu), kiedyś nie było krzaczka na polu  zbierało się jęczmień i od razu siało się rzepę dla krów, czy jakąś zielonkę dla świnek na sieczkę.



#75 Share Tomasz78

Tomasz78

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 2189 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 27 listopad 2015 - 22:59

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

A dla kogo zostały stworzone  te dotacje ,dla cwaniaków a nie rolników  ,żaden orzech nie wydał plonu  ,ponieważ nie urósł w chwastach ,mam takiego sasiada co własnie w orzechy poszedł ,a z rolnictwem ma niewiele wspólnego ,właściwie to jedno (rodzinę w Agencji) i szlak mnie trafia jak się śmieje ludziom w oczy ,że robił na tym kasę .



#76 Share damianzbr

damianzbr

    Zaawansowany

  • Members
  • PipPipPip
  • 2848 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 27 listopad 2015 - 23:11

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Przecież to nie jest odosobniony przypadek. Starym dziadkiem sąsiedzi się zajmowali, pole oddał im w dzierżawę, gdy zmarł parę lat dzieci jego przedłużyły dzierżawę temu rolnikowi. Teraz ni z tego ni z owego przyjechali i borówkę amerykańską sadzą. Orzechy z 5 ha do dziś dnia w innym miejscu stoją.

 

Kolejny pijaczysko co ma kawał pola nie uprawianego i nie chce ani sprzedać ani wydzierżawić patrzę dzieci jego miastowe oczywiście słoma z butów ale co tam las sadzą.  Na razie wszystko doszczętnie perz i susza wyniszczyła ale chyba się nie poddają bo patrzę tym razem nawet zaorane, ciekawe co wiosną wymyślą. Po prostu wywąchali jakiś biznes na dopłatach z ARiMR bo nagle po 5 latach się obudzili że pole na wsi jest.

 

Improwizować uprawę, czerpać profity to jest ich motto. Gdyby nie było tego dziadostwa to i dla małych uczciwie pracujących na roli by starczyło ziemi.



#77 Share 1734

1734

    Użytkownik

  • Members
  • PipPip
  • 68 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 28 listopad 2015 - 00:03

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Nie masz racji.

Wtedy Polski rząd sprowadzał zboża, teraz sprowadza mięso.

Teraz ziemia leży odłogiem (jest przeorywana dla dopłaty,ugorowana, czy improwizowana plantacja orzecha, borówki pomidora, łubinu), kiedyś nie było krzaczka na polu  zbierało się jęczmień i od razu siało się rzepę dla krów, czy jakąś zielonkę dla świnek na sieczkę.

Pan kiwi to chyba z miasta?z rol. Pan duzo do czynienia nie ma? a jak z miasta to pan chyba sam te orzechy choduje bo w wiekrzosci lekarze albo urzednicy itp. kupili te ziemie i sadzili orzech zeby tylko dotacje brac! zero sprzetu , 0 inwestycji i sami dla siebie stworzyli w polsce takie przepisy zeby bylo dla nich dobrze.PS. Prawdziwy rol. orzechem nie wykarmi swini itd.


Przecież to nie jest odosobniony przypadek. Starym dziadkiem sąsiedzi się zajmowali, pole oddał im w dzierżawę, gdy zmarł parę lat dzieci jego przedłużyły dzierżawę temu rolnikowi. Teraz ni z tego ni z owego przyjechali i borówkę amerykańską sadzą. Orzechy z 5 ha do dziś dnia w innym miejscu stoją.

 

Kolejny pijaczysko co ma kawał pola nie uprawianego i nie chce ani sprzedać ani wydzierżawić patrzę dzieci jego miastowe oczywiście słoma z butów ale co tam las sadzą.  Na razie wszystko doszczętnie perz i susza wyniszczyła ale chyba się nie poddają bo patrzę tym razem nawet zaorane, ciekawe co wiosną wymyślą. Po prostu wywąchali jakiś biznes na dopłatach z ARiMR bo nagle po 5 latach się obudzili że pole na wsi jest.

 

Improwizować uprawę, czerpać profity to jest ich motto. Gdyby nie było tego dziadostwa to i dla małych uczciwie pracujących na roli by starczyło ziemi.

To jednak pan pracownik sie wypowiada a nie wlasciciel gosp.



#78 Share Ecopiotr

Ecopiotr

    You have the right to stand up and fight for things you belive i

  • Members
  • PipPipPip
  • 761 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:DKL

Napisany 28 listopad 2015 - 00:07

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Mam swoje przemyślenia w temacie rolnictwo ekologiczne (1) oraz opłacalność małych gospodarstw (2).

1. Z jednej strony istnieje popyt na produkty ekologiczne, zwłaszcza przez ludzi, którzy mieli czas i chęci wnikać w to, co wkładają do garnka. Problem w tym, że to głównie mieszkańcy dużych miast. To stanowi szansę dla małych gospodarstw, ale tylko pod warunkiem, że będą sprzedawać bezpośrednio, czyli stać na targu od rana do wieczora, obok innego handlarza, który będzie głosił, że ma również ekologiczny towar, i to 30% taniej...

Sądzę, że powyższe zdanie odzwierciedla złożoność trudności produkcji i zbytu produktów naprawdę ekologicznych.

Przez ostatnie 25 lat oduczono nas picia normalnego mleka. Ci co pamiętają czasy mleka (z lokalnej mleczarni) wlewanego litrową miarką do bańki przyniesionej z domu niech się zastanowią ile dzieci w ich podstawówce miało alergię? Nikt?

Takiego mleka już nie będzie. Jest zabronione! Teraz jest Tetrapack! 

Mleko jest tylko przykładem, ale dotyczy to większości (jeśli nie wszystkich podstawowych produktów spożywczych). Mamy takie wynalazki jak kiełbasa bez mięsa, ser bez sera...

Kto, kupując mięso w dowolnym sklepie wnika skąd ono pochodzi? A gdyby nawet chciał, to jakie ma realne szanse dowiedzieć się prawdy? I znowu mięso jest tylko przykładem...

Na niektórych opakowaniach jest napisane - "nie zawiera antybiotyków/sterydów/hormonów wg. normy xxx". Nie zawiera?

Przykre jest to, że jesteśmy bez problemów w stanie wyżywić nie tylko własny naród, ale i eksportować zdrową żywność.

Wprowadzenie dotacji postawiło całą produkcję rolną na głowie. Praktycznie wyeliminowało produkcję zdrowej żywności, lub sprowadziło ją na tak boczne tory, że żaden pociąg tam nie dojeżdża...

To nie wina rolników, to tzw. politycy, tzw. ekonomiści i działacze różnej maści doprowadzili do załamania punktu drugiego (opłacalności małych gospodarstw). I nie ma na nich bata...

 



#79 Share kkjj

kkjj

    Nowicjusz

  • Members
  • Pip
  • 4 postów

Napisany 28 listopad 2015 - 09:19

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

Winni obecnej sytuacji w rolnictwie są jak zwykle... Amerykanie. Kraj o gigantycznej nadprodukcji żywności. Kraj, gdzie mechanizacja rolnictwa jest największa. Kraj, gdzie wydajność upraw jest zbyt wysoka (to stanowi dla nich problem nadprodukcji żywności i niskich cen, więc konieczność dotowania rolników z budżetu USA). Kraj, gdzie bardzo wysokowydajne uprawy GMO stanowią nierzadko większość upraw. Stąd też kraj, który musi dotować dopłatami rolnymi eksport produktów rolnych (bo mają nadmiar tych produktów u siebie i nie są w stanie ich przejeść).

 

Póki co Amerykanom (dzięki wsparciu Anglików w UE) udało się przeforsować dopuszczenie handlu towarami GMO w Unii Europejskiej. Do tej pory Europa broniła się przed nierówną konkurencją z rolnikami amerykańskimi swoim systemem dopłat (częściowo złym, bo preferującym potentatów spożywczych jak Nestle, obecnie to wreszcie ograniczono na rzecz mniejszych producentów żywności).

 

Żeby było jeszcze ciekawiej niedługo może wejść Transatlantic Trade and Investment Partnership. Czyli zniesienie barier (ceł i wszelakich regulacji) w handlu pomiędzy USA i EU. Więc bardzo łatwo zauważyć, że dzięki Amerykanom w UE nie można nie mieć dopłat do rolnictwa, bo amerykanscy rolnicy zmiażdżą europejskich na miazgę. USA to kraj, gdzie rolnicy mają farmy wielkości polskich gmin i dostęp do najnowocześniejszych amerykańskich technologii produkcji i nawożenia.

 

Osoby, które piszą o zniesieniu dopłat do rolnictwa w UE, nie mają najwidoczniej pojęcia dlaczego te dopłaty w ogóle istnieją. Niestety, ale istnieją w tym globalnym świecie kraje, gdzie rolnictwo jest znacznie bardziej opłacalne niż w Unii Europejskiej (rolnictwo europejskie bez dopłat jest bardzo drogie, w przeciwieństwie do np. USA). Pytanie czy warto na siłę uprawiać coś, co jest ewidentnie mniej opłacalne niż w innych miejscach globalnego świata?

 

Rozdrobnienie rolnictwa w Polsce to problem społeczny, którego nie da się szybko (o ile w ogóle) rozwiązać. Zresztą i tak trzeba dopłacać do rolnictwa europejskiego i tak. Natomiast ograniczając ilość producentów rolnych (do czego dążą np. Francuzi) stwarzamy ryzyko zmów producenckich (oligopoli). Duzi producenci zaczynają wprowadzać swój dyktat i nagle okazuje się, że trzeba zmieniać prawo i zmuszać ich do dzielenia się (dzielenia gospodarstw rolnych, bo są zbyt duże i negatywnie wpływają na rynek).



Reklama AgroFoto Ads

  • watermark
  • Reklama
Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo? Dzisiaj, 07:21
  •  

#80 Share matt23

matt23

    Nowicjusz

  • Members
  • Pip
  • 11 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Toruń
  • Zainteresowania:motoryzacja

Napisany 28 listopad 2015 - 10:35

Małe gospodarstwa nie liczą się biznesowo?

zgadzam się z kkjj, że to duże państwa wraz z ogromnymi gospodarstwami są dla nas konkurencją. Przede wszystkim USA na świecie, chociaż sama UE nie jest dla nas korzystna Francja produkcja zbóż , Niemcy produkcja mleczna a Dania potentaci w produkcji trzody chlewnej. Niestety globalizacja nie służy małym gospodarstwom. Strasznie ciężko mają one konkurować z gospodarzami, którzy mają np po 100, 1tys lub więcej hektarów ziemi. 

 

Dopłaty mają uregulować konkurencyjność. Tylko nas rząd także musi ingerować i bronić nasze prawa. Np. Eksportujemy mięso do innych krajów. Tylko czemu w super/hipermarketach dochodzi do importu. Tak wędliny, które jemy często nie jest z polskich gospodarstw rolnych. Zastanawia mnie czy nie sprzedajemy z młodego i świeżego. A kupujemy z starszego mięsa gorszej jakości.

 

Niestety Państwa "rozwinięte" to podobno takie, gdzie jest mała ilość ludzi posiadających gospodarstwa rolne. W Polsce jakiś czas temu wynosiło ok 20%, gdzie w Niemcy ok 5% Francja 3%. Nie wiem jak wygląda sytuacja aktualnie lecz pewnie tendencja jest malejąca. W wielu gospodarstwach jest bieda poniżej 10h. Część osób dorabia na budowach, są mechanikami lub wyjeżdża za granice. Z mojej wsi większość młodych tak zrobiło. Niektórzy wolą pójść do miasta i pracować nawet za minimalną. Oczywiście nie mówię, że wszędzie tak jest. Jednak  trzeba mocno się rozwijać, patrzeć na koszty, przekwalifikować produkcję, kupować maszyny, i stale się rozwijać Aby być konkurencyjnym. Niestety to często wiąże się z kredytami, które trzeba spłacić.

 

 



Podobne tematy

Tylko na agroFakt.pl: Rzeka mleka: jakie są prognozy cen? zobacz »